LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Zdjęcie na niedzielę – 20 maja

Posted by kotmonika under Blog

W tą niedzielę zapraszam na Hel. A konkretnie pod latarnię morską w porze późnonocnej. Pamiętam jak robiliśmy to zdjęcie. To była ostatnia noc dwutygodniowych wakacji na Półwyspie Helskim. Wyjechaliśmy z Kuźnicy, gdzie zawsze nocujemy, w kierunku Helu po godz. 22. Sama fotografia powstała po godzinie 23. Była bardzo ciepła noc, na uliczce prowadzącej do latarni nie spotkaliśmy żywego ducha. Marzyło mi się wtedy zobaczyć pracę optyki po zmroku i udało się. Niesamowite wrażenie. Cisza, w oddali szum wiatru i koron drzew. Właśnie ten brak jakichkolwiek hałasów poruszał. Bo latarnie pracują w ciszy, nie wytwarzają głośnych dźwięków. Pamiętam również, że położyłam się na jednej z ławeczek, tak aby patrzeć w niebo i gwiazdy oraz w górną partię latarni, z której wydobywał się promień światła. Takie momenty zapadają w pamięć na całe życie. Przy okazji powstała seria ciekawych nocnych fotografii. A potem była też niezwykle widowiskowa  droga powrotna autem przez pustą szosę na Półwyspie. Pod samym Helem droga jest kręta, a lasy tajemnicze i magiczne jak z filmów Davida Lyncha. Fot. Tomasz Lerczak, zdjęcie z 2005 roku.

[20.05.2012]

 

Przysmaki, że łapki lizać!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Jakiś czas temu pisałam o nowej pluszowej miłości Errorka. Ale poza zabawką, która wciąż robi furorę i jeszcze się nie znudziła, kocur testuje nowe przysmaki. A skoro to przysmaki dla kota to nie ma cienia wątpliwości, co do ich bezgranicznej akceptacji. Sklep internetowy ZOOHURTOWO posiada w swej ofercie kilka rodzajów takich zdrowotnych przekąsek w postaci małych chrupek. Każdy rodzaj ma zbawienny wpływ na inne „części” kota: zęby ( w kształcie zębów), kości czy stawy ( w kształcie kości), odkłaczacz przeciwko powstawaniu tzw. kul włosowych, ale jest też taki w kształcie serca – po prostu do rozpieszczania naszego pupila. Są to produkty firmy Sanabelle i koty je uwielbiają. Trzeba jednak kontrolować podawane ilości i nie przesadzać z nimi. Ja stosuję je tylko sporadycznie, jako nagrodę czy odwrócenie uwagi od niepożądanych zachowań. Jeśli chcecie ucieszyć swoje czworonogi zdecydowanie polecam te produkty. Naprawdę się sprawdzają i cieszą nasze mruczki. Poniżej komplet przysmaków Sanabelle oraz dwa wybrane ich kształty- na zęby oraz stawy i kości. Fot. Latarnica.

Produkty produktami, ale żeby nie być gołosłowną popatrzcie jak Error sam wręcz prosi o ulubiony przysmak i  łapki wyciąga jakby wołał: Daj, daj więcej! Fot. Tomasz Lerczak.

Udało się! Od lat starał się o to właściciel latarni w Nowym Porcie – pan Jacek Michalak. I już niedługo rusza w Gdańsku nowa linia tramwajów wodnych odpływających ze starówki – której ostatnim przystankiem będzie latarnia morska! Jak donosi portal nadmorski24.pl - na Wiśle i Motławie i pojawią się minitramwaje. W swoje dziewicze rejsy wypłyną już 1 czerwca. 2 nowe linie (F5 i F6) będą obsługiwać atrakcyjne turystycznie trasy. Ich obsługą zajmie się Żegluga Gdańska. Na pokłady wejdzie 40 osób i pięć rowerów. Cena biletu normalnego wyniesie 10 zł (ulgowy – 5 zł). Podróż w dwie strony zajmie około 60 minut.

Trasa tramwaju do latarni obejmie:

Linia F5: Żabi Kruk - Westerplatte

Przystanki: Żabi Kruk - Zielony Most - Targ Rybny - Wiosny Ludów - Nabrzeże Zbożowe - Nabrzeże Barkowe - Twierdza Wisłoujście - Westerplatte - Nowy Port Latarnia Morska.

Ponieważ i w maju i w przez pozostałe miesiące wakacji będzie trafiać do latarni mnóstwo ludzi poniżej harmonogram otwarcia tego obiektu (spisany pod koniec kwietnia z informacji na płocie przy wejściu do obiektu):

1 maja-18 czerwca – soboty, niedziele i święta w godz. 10.00 – 18.00

19 czerwca – 31 sierpnia – codziennie tj. 7 dni w tygodniu w godz. 10.00 – 18.00

wrzesień: soboty i niedziele od godz. 10.00 do 17.00

[18.05.2012]

Fot. Latarnica, wykonane 28 kwietnia 2012.

Kiedy przeczytałam o nowej wiedeńskiej kawiarni – zaraz podniosło mi się ciśnienie – bo tak naprawdę to co zrealizowała Japonka w stolicy Austrii jest urzeczywistnieniem mojego wymarzonego biznesu. Słyszałam o takich kawiarniach w Japonii. Ba! Nawet oglądałam o nich filmy dokumentarne w kablówce. Sympatyczne mała kawiarenki dla miłośników kotów. Ale nie takie, do których można przyjść ze swoim zwierzakiem, ale takie w których można wypić smaczną kawę i pobawić się z jednym z urzędujących tam na stałe kotów. Bo koty stanowią nierozłączne wyposażenie tych lokali. W sumie idea świetna – można adoptować kilka kotów np. ze schroniska czy fundacji – dać im całą swoją miłość, dom i opiekę, a przy okazji  podzielić się tą kocią miłością z innymi, którzy są jej spragnieni i chcą do takich kawiarni przychodzić. Połączenie przyjemnego z pożytecznym! Ten japoński pomysł przeniosła na grunt wiedeński (do samego centrum miasta) Takako Ishimitsu. W Cafe Neko („neko” to po japońsku kot) można napić się kawy, ale można także pobawić się z jednym z pięciu mieszkających tam kotów, które są urocze co prezentują poniższe zdjęcie. Autorem fotografii jest ALEXANDER KLEIN. Pomysł na życie Japonki wart jest naśladowania i myślę, że sama mogłabym prowadzić taki biznes i czułabym się w tym szczęśliwa. Ale ciekawe jak na obecność w lokalu gastronomicznym patrzyłby nasz Sanepid. Czy polskie prawo umożliwia takie połączenie biznesu gastronomicznego z obecnością żywych zwierząt? Dotychczas nie drążyłam tego tematu, ale może ktoś z was wie? Proszę o komentarze w tej sprawie. Aha , i jeszcze najważniejsze – gdyby kogoś akurat poniosło do Wiednia – adres: Café Neko, Blumenstockgasse 5.

[17.05.2012]

Bitwa o Twierdzę

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

5 maja odbyła się druga edycja Bitwy Morskiej – obrony Twierdzy Wisłoujście (przypomnę tylko dla formalności, że była to kiedyś latarnia morska). Pierwsza spotkała się z ogromnie ciepłym przyjęciem i otrzymała liczne nagrody. W tym roku jednak coś nie zaiskrzyło i nie obyło się bez paru wpadek i zgrzytów organizacyjnych. Dobrze ujmuje te mankamenty autorka blogu Neufahrwasser… Neufahrwasser. Jej krytyczny tekst można przeczytać TUTAJ.

Tegoroczną imprezę zapowiadały takie plakaty:

Niestety nie mogłam osobiście uczestniczyć w Bitwie Morskiej bowiem termin imprezy przypadał w tzw. długi weekend majowy w którym nie pasował mi przyjazd do grodu Neptuna, bowiem byłam w nim tydzień wcześniej przy okazji otwarcia Ośrodka Kultury Morskiej. Dlatego od siebie nie dodam w tej kwestii nic – bo trudno oceniać czy opisywać coś, czegoś się nie widziało – ale zapraszam do obejrzenia fotorelacji dwóch osób – obserwatora i uczestnika bitwy.

[16.05.2012]

Poniżej fot. Roberta Witkowskiego – obserwatora imprezy, serdecznie dziękuję za ich podesłanie!

Poniżej fot. Izabeli Sitz-Abramowicz – uczestniczącej w wydarzeniu jakby „od środka” – dlatego możemy podejrzeć z bliska wydarzenia mające miejsce na terenie Twierdzy.

Kocia Praga

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Tak się akurat złożyło, że moją siostrę wraz z rodziną i psem rasy spaniel bretoński zagnało podczas majówki na stronę czeską – do Pragi oraz do znanego ośrodka wypoczynkowego z leczniczymi źródłami -  Jańskich Łaźni. Jak każda osoba, która mnie zna, jest doskonale zorientowana w moim „kocim bziku” więc wie, że podczas każdej podróży – dalekiej czy bliskiej – musi być wyczulona na koty ożywione jak i kocie motywy. Stąd dzisiejszy wpis, bowiem zrobiła specjalnie dla mnie kilka świetnych zdjęć pokazujących, że w Pradze liczą się z kotami. Przynajmniej jako elementami dekoracyjnymi. Pierwsze 4 zdjęcia to Mala Strana i dzielnica Staromiejska w Pradze. Ostatnie – jako bonus – to koty wykonywane przez dzieci z sanatorium Vesna w Jańskich Łaźnach. Niestety nie są to przedmioty do nabycia. Fotografie: Beata Żyto.

[15.05.2012]

A były takie piękne plany! Prawie 100-letni duński latarniowiec w 2006 roku rozpoczął swą wodną podróż z Kopenhagi do Stoczni Gdańskiej, gdzie miał zostać poddany gruntownemu remontowi, by potem stać się sympatyczną knajpką dla turystów. A jednak jego ostatni port nie przywrócił obiektowi świetności. Poniżej zdjęcie ukazujące jednostkę jeszcze na powierzchni wody. Fotografia pochodzi z galerii na stronie www.shipspotting.com.

Zapomniany przez prawie 3 lata, niszczał przy nabrzeżu spółki Drewnica Development Sp. z o.o. by w roku 2009 zatonąć dwukrotnie – pod koniec roku już trwale. Zabrakło zapewne zainteresowania ze strony nowego właściciela i funduszy na remont. Zabrakło też zapewne kogoś nowego z wizją, kto by ocalił latarniowca. A jakie były wcześniejsze losy tego obiektu? Jaką nosił nazwę? Gdzie służył?

Dane techniczne:

Latarniowiec „Motorfyrskib No II”
Długość        36,9 m,
Szerokość        6,82 m,
Zanurzenie        3,45/3,25 m,
Wyporność        342 t,
Wysokość masztu    11 m,
Zasięg światła (w czasach świetności) 11 Mil morskich.

Narodził się w roku 1916. Pełnił służbę pływającego znaku żeglugowego na Morzu Północnym. W latach 1917-1969 nosił różne nazwy. W roku 1978 „Motorfyrskib No 2” został sprzedany klubowi żeglarskiemu, gdzie pełnił rolę statku klubowego. W 1985 roku zakupił go Arp Hansen. To on przystosował statek na pływającą restaurację i zakotwiczył w Kopenhadze. Pod koniec lat 90.  zmienił właściciela, choć nadal był pływającą restauracją. Tą funkcję pełnił nieprzerwanie do roku 2005. Poniżej zdjęcia latarniowca z okresu cumowania w Kopenhadze. Fotogrfaie pochodzą ze strony www.feuerschiffseite.de.

2 października 2006 latarniowiec pojawił się w Gdańsku. Jego właścicielem był wtedy Jorgen Olsen. To on zawarł umowę ze spółką Drewnicana wykonanie remontu kadłuba i urządzeń. Nie wiadomo co było dalej – czy właściciel pozostał ten sam czy też się zmieniał potencjalny inwestor. Izba Morska w Gdyni ma odnotowane jego dwukrotne zatonięcia w roku 2009. Zdjęcia ukazujące go już po zatonięciu nie napawają optymizmem. Najprawdopodobniej ten latarniowiec właśnie w taki sposób zakończył swój żywot. Aktualnych informacji na jego temat nie posiadam. Szkoda i żal, bo nigdy nie posiadaliśmy swojej jednostki tego typu. Jedyne co wiadomo, to to że Polska jeszcze przed wojną starała się o wejście w posiadanie latarniowca. Los sprawił, że sam do nas niejako przypłynął. Ale finał ten historii nie jest taki, żebyśmy mieli się czym pochwalić.

Powyższe informacje zebrałam na podstawie artykułu ze strony oficynamorska.pl – pt. „Zagłada latarniowca Motorfyrskib No 2″.

Poniżej zdjęcia zatopionego duńskiego latarniowca. Autorem zdjęć jest Tomasz Harasimiuk. Dziękuję!

[14.05.2012]

Dziś zapraszam do Czołpina – latarni, do której podejście w upalny letni dzień wymaga sporo wysiłku, ale naprawdę warto. Może niewielu wie, że ta latarnia pięknie zagrała w polskiej komedii romantycznej pt. „Zakochani”, w której latarnika grał Czarek Pazura. Choćby dla dziennych i nocnych ujęć latarni warto zobaczyć ten film. Mnie najbardziej porusza optyka Czołpino, monumentalna, przepiękna i samo położenie latarni – najbardziej lubię te z dala od siedzib ludzkich. Fot. Tomasz Lerczak, zdjęcie wykonano z czerwcu 2006 roku.

[13.05.2012]

Nadeszła kolejna sobota – zatem udajmy się na Zalew Wiślany, aby nasycić wzrok pięknymi widokami. Zdjęcia wykonano w ostatnie dni kwietnia, ich autorką jest Grażyna Sadłoń.

[12.05.2012]

Stawa Gdańsk

Port Tolkmicko kliknięty ze wschodniego falochronu

Latarnia w Krynicy Morskiej (fotografia wykonana ze wschodniego falochronu w Tolkmicku)

Stawa Elbląg (fot. ze wschodniego falochronu w Tolkmicku)

Budynek Bosmanatu w Tolkmicku (fot. ze wschodniego falochronu w Tolkmicku)

Świecąca latarnia w Krynicy Morskiej (fot. ze wschodniego falochronu w Tolkmicku)

Zachód słońca nad Zalewem Wiślanym

PS. Na gazeta.pl Trójmiasto pojawił się kolejny artykuł artykuł nt remontu na falochronie wschodnim w Nowym Porcie. Dla mnie kwintesencją tego tekstu jest wypowiedź rzecznika konserwatora:

[...] - Zostało złożone pismo z wyjaśnieniami do wojewody. Urząd konserwatora zachował wartość kulturową i architektoniczną obiektu i jego otoczenia, pozwalając na wymianę substancji.

To jakiś ŻART?  Raczej kpina! Podobnie jak wypowiedzi dyrektora Urzędu Morskiego, że zielona główka wejściowa to również replika czy kopia obiektu wcześniej tam funkcjonującego:
[...] Konstrukcja jest identyczna jak ta poprzednia, „latarnia” została zrekonstruowana w historycznym kształcie – wyjaśnia dyrektor i dodaje: – Replika wieży zielonego światła wejściowego do portu, zwana popularnie „zieloną latarnią” stoi na falochronie zachodnim od ponad czterech lat. Pozostałość po starej wieży leży od pięciu lat w Bazie Urzędu Morskiego i nie wzbudza niczyjego zainteresowania.
Zatem zamierzam pokazać wkrótce tutaj na zasadzie zestawienia oba obiekty- współczesny i dawny – który mam na kartkach pocztowych. I niepotrzebna będzie zabawa w stylu „znajdź różnice obu obrazków” bo inność rzuca się w oczy. Cały tekst możecie przeczytać TUTAJ.

Jak majówka to odpoczynek!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Mija prawie tydzień od zakończenia najdłuższego długiego weekendu w Polsce w tym roku… Komu się udało miał ciurkiem 9 dni wolnego. Error ma w zasadzie całe życie jak jedne wielkie wakacje, ale kiedy właściciele są więcej dni w domu bez wychodzenia do pracy, szybko się do tego trybu przyzwyczaja i spędza wolny czas trochę inaczej. A może trafniej będzie napisać, że spędza go w innych miejscach bo czy jesteśmy czy nie on i tak o pewnych stałych porach śpi i śpi… Zatem majówka była dla niego niczym innym jak długą przyjemną drzemką przerywaną zabawą, posiłkami i obserwacją słońca lub deszczu. A trafiła się nawet i burza, również do powąchania w uchylonych oknach. Ach jak pięknie pachniało. I wszędzie wokół bloku kwitną bzy… One też kuszą swym zapachem… Czasami w czterech ścianach znajdzie się latająca mucha. Wtedy jest szalone polowanie. Nie ma żadnych barier. Staranowane zostanie wszystko po drodze. Była też jednej nocy, a raczej o świcie niespodziewana pobudka. Kot miauczał przeraźliwie i patrzał w kierunku sufitu. Wskakiwał na wysokie przedmioty i coś chciał łapkami złapać. Nawet obrazek ze ściany poleciał w tej szamotaninie, ale na szczęście się nie rozsypał. Mój zaspany wzrok niczego u sufitu nie zlokalizował. A szybko okazało się, że cała rozpacz i jęki były o kawałek wiszącej z sufitu pajęczyny kołyszącej się od podmuchu wiatru. Czasami trudno zrozumieć tok myślenia i ekscytacji kota. Zwłaszcza o 5 rano. Poniżej kilka ujęć majowego leniuchowania. Fot. Latarnica.

[11.05.2012]

Stawa Elbląg

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Ostatniej niedzieli publikowałam zdjęcie stawy Gdańsk z zalewu Wiślanego. Dziś chciałabym na chwilę zatrzymać się przy innej stawie z tego akwenu. Stawa Elbląg – popularnie nazywana latarnią „Piotrusiem”  to znak nawigacyjny, którego światło ma zasięg 5 Mm. Piotruś to sztuczna wyspa usytuowana na środku Zalewu Wiślanego. Poniższe dwa zdjęcia wykonała Grażyna Sadłoń – zrobione zostały w lipcu 2011 roku.

Poniżej dwa zdjęcia tej stawy w zimowej szacie – wykonane w styczniu 2010 roku. Ich autorem jest wytrawny eksplorer Jarjar69, a publikowane były na polskiej stronie magazynu National Geographic.

Nie wiem kiedy miała miejsce renowacja tego obiektu, ale stare kartki pocztowe pokazujące latarnię Piotruś ukazują inną niż współczesna konstrukcję tej stawy. Poniżej jej 3 wizerunki (jedna opisana jeszcze w jęz. niemieckim jako obiekt w okolicy Krynicy Morskiej). Kartki – z kolekcji własnej Latarnicy.

[10.05.2012]

 

 

4 maja Gazeta.pl – wiadomości z Trójmiasta – w artykule pani Jowity Kiwnik doniosła:

Pod podłogą zabytkowej kamienicy w Sopocie odkryto przedwojenne gazety. Na okładce jednej z nich widnieje latarnia z Nowego Portu. Ta sama, która dwa tygodnie temu trafiła pod nóż.

Gazety odkrył konserwator podczas prac remontowych w zabytkowej kamienicy w Górnym Sopocie. Sopockie znalezisko to w większości poszatkowane skrawki berlińskich gazet. [...] Uwagę przykuwa natomiast dobrze zachowana gazetka z 1931 r., której okładkę zdobi ilustracja latarni z Nowego Portu.
- To publikacja niskonakładowa, skierowana do wąskiego kręgu odbiorców – opisuje znalezione czasopismo, konserwator Janusz Sobczyk. – Interesujące jest natomiast to, że nowoporcka latarnia została użyta jako symbol wydawnictwa. Co więcej, została bardzo dokładnie odwzorowana. Z ciekawości porównałem okładkę z inną fotografią tej samej latarni z 1896 r. – nie była to, co prawda odbitka fotograficzna, ale poligrafia z epoki – przedwojenna ilustracja wiernie oddaje nawet najmniejsze detale.
Bardzo ciekawie podsumowuje wykorzystanie gdańskiej latarni jako symbolu i motywu dla gazety, która była periodykiem o charakterze religijny,  Aleksander Masłowski:
- Bardzo ciekawy jest fakt, że za tytułową „Latarnię” wybrano właśnie tę na końcu Mola Wschodniego na Westerplatte, a nie na przykład znacznie wyższą w Nowym Porcie. Jest to kolejny dowód na to, że nie była to tylko taka sobie latarnia, że to nie zwykła główka portowa – jak nam się próbuje wmawiać – ale ikona, symbol. Ona miała ogromne znaczenie w ludzkiej świadomości. I najdobitniej świadczy o tym fakt, że nawet ten periodyk, nie najbardziej powszechny wśród wydawnictw Wolnego Miasta i mający swoją bazę w południowych dzielnicach Gdańska, bo na Orunii, obrał ją sobie za logotyp. Tym bardziej szkoda, że latarnia została ostatnio tak bezmyślnie zniszczona.
Cały artykuł można przeczytać TUTAJ. Poniżej okładka gazety „Latarnia młodzieży”, która była wydawana przez organizację o nazwie: Krajowy Związek Młodzieżówek Zdecydowanego Chrześcijaństwa na obszarze Wolnego Miasta Gdańska.
[09.05.2012]
PS. News z ostatniej chwili:
Na portalu gdansk.naszemiasto pojawił się ważny artykuł o znaczącym tytule, na który bardzo czekaliśmy: Konserwator tłumaczy się wojewodzie z usunięcia zabytkowej latarni w Nowym Porcie. Jeszcze nie wiadomo, jaka będzie decyzja wojewody, ale temat na szczęście nie utknął w martwym punkcie i będą przeanalizowane wszystkie ruchy konserwatora i dokumentacja. Cały artykuł można przeczytać TUTAJ.

Utagawa Kuniyoshi to wybitny japoński malarz i twórca doskonałych drzeworytów. Żył w latach 1797 – 1862. Należał do tzw. szkoły Ukinawy. Jego prace poruszały różnorodną tematykę, ale w wielu z nich portretował koty (a także inne zwierzęta i mityczne stworzenia). Był znakomitym nauczycielem i miał mnóstwo uczniów, którzy wykształcili swe własne, oryginalne style malarskie. Wśród nich był m.in. Yoshitoshi, który jest obecnie uważany za  ostatniego mistrza japońskiego drzeworytu. Poniżej wybór „kocich” prac – reprodukcje z internetu.

[08.05.2012]

PS. Smutne pożegnanie

Z ogromnym żalem muszę was powiadomić, że do krainy wiecznego kociego nieba odszedł wczoraj wieczorem jeden z bohaterów cyklu wpisu „Koty Czytelników”. Czy pamiętacie dwa długowłose kocurki rodem z krainy Tolkiena – Pippina i Frodo z Sulejówka? Po krótkiej chorobie (niewydolność serca i płuc) i wczorajszej operacji przeprowadzonej przez warszawskich weterynarzy  zasnął i odszedł do kociego nieba Frodo. Jest mi ogromnie smutno i trudno w takiej chwili znaleźć właściwe słowa. Ale zawsze kiedy słyszę o śmierci zwierząt przypomina mi się to co czytałam w książce Szymona Hołowni (bodajże w „Tabletkach z krzyżykiem”), że kiedyś wszyscy spotkamy się po drugiej stronie – nie tylko ludzie -  i że są na ten temat jasne przesłanki w tekście Pisma Świętego. Jest też pokaźne dzieło pt. „Teologia zwierząt” Andrew Linzey wydane w Polsce, które porusza ten temat. Poniżej fotografie Frodo autorstwa Krzysztofa Maciejewskiego. Dziękuję lekarzom, że walczyli o to mruczące życie. Frodo zostanie w moim sercu jako wielki miłośnik książek i osób czytających.

Odejście w nicość XIX-wiecznej latarenki Westerplatte z falochronu wschodniego w Nowym Porcie pobudziło nie tylko do powołania Obywatelskiej Straży Ochrony Zabytków, o której pisałam kilka dni temu, ale przywróciło do życia dyskusję na temat dostępności dla turystów falochronu zachodniego. Remont tego obiektu miał miejsce przed podjęciem robót na drugim falochronie i wykonany został już w roku 2008. Ponad 80-metrowy falochron został tak przygotowany, że mogliby spacerować po nim turyści bowiem uwzględniono  w pracach postawienie nowych ławek, koszy na śmieci, barierek zabezpieczających a nawet wiaty. Z tego odcinka nabrzeża najlepiej prezentuje się ostatni odcinek kanału portowego z którego na wody zatoki wyruszają wszystkie mniejsze i większe jednostki pływające. Jedynie z górnego tarasu latarni w Nowym Porcie można bardziej spektakularnie obserwować ruch w porcie. Na falochronie zachodnim również wymieniono oznakowanie nawigacyjne i stara stawa (o konstrukcji ażurowej) została zastąpiona zieloną latarenką.

Spacer do falochronu byłby intensywnie uczęszczaną trasą od samej plaży w Gdańsku Brzeźnie. Sama tego doświadczyłam w ostatnią sobotę kwietnia kiedy to pieszo przeszłam od latarnia w Nowym Porcie po molo w Brzeźnie. Tłumy spacerowiczów jeszcze przed weekendem majowym zaskoczyły nie. I wielu z nich zmierzało brzegiem zatoki ku wschodniemu krańcowi plaży, ale tam czekała na nich niemiła niespodzianka: druciany płot, który nie pozwala na dojście do nowego falochronu. Już cztery lata jest odcięty od świata i służy chyba tylko ptactwu. Dlaczego tak jest? Z pewnością dlatego, że obiekt nadal jest na terenie Wolnego Obszaru Celnego pod auspicjami Zarządu Portu. Jest jednak jakaś nadzieja na zmiany, bowiem prezydent Adamowicz, jednocześnie pełniący funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej Zarządu Portu zapytany o to odpowiedział:

- Pomysł jest bardzo dobry, chociaż nie nowy. Wszystko wskazuje na to, że na wniosek Ławy Morskiej teren ten zostanie udostępniony mieszkańcom i turystom. Należy więc trzymać pana prezydenta za słowo. Zobaczymy za jakiś czas jak rozwinie się ten wątek w praktyce.

Powyższa informacja powstała na podstawie artykułu Michała Szymajdy pt. „Nowy Port: otwórzmy dla gdańszczan zachodni falochron” z portalu Moje Miasto (region: Trójmiasto).

Poniżej fotografia wyremontowanego falochronu zachodniego – obecnie niedostępnego dla turystów – autor zdjęcia: gdansk.pl, pochodzi ze strony www.mmtrojmiasto.pl.

[07.05.2012]

Poniżej zdjęcia z Nowego Portu z soboty 28 kwietnia br. Na pierwszym kościół p.w. św. Jadwigi Śląskiej na ul. ks. Góreckiego oraz pejzaż portowy – latarnia morska i przystań promowa do Skandynawii. Fot. Latarnica.

Poniżej widok na kanał portowy z plaży w Brzeźnie, ścieżka spacerowa z ciekawym drzewostanem wzdłuż plaży w kierunku molo oraz drewniane molo – niestety częściowo w stanie rozkładu – nadające się natychmiast do generalnego remontu. Aż martwi jak przeżyje ono kolejny sezon. Fot. Latarnica. Zdjęcia z 28 kwietnia br.

PS. O Obywatelskiej Straży Ochrony Zabytków nadal piszą w mediach:

1. notka z portalu Gdańsk nasze miasto do przeczytania TUTAJ

2. notka z „Dziennika Bałtyckiego” pt. Spod czerwonej latarni do przeczytania TUTAJ.

O losie latarenki z Westerplatte napisał również wprost w artykule Dlaczego zabytek z Gdańska trafił na złom? „Zabrakło wyczucia” - do przeczytania TUTAJ.

NEWS z ostatniej chwili: poniżej świeżutkie zdjęcia z postępu prac na falochronie wschodnim. Wykonane zostały dwa dni temu – 5 maja. Autorem zdjęć jest Tomasz Harasimiuk. Widać wciąż niezamontowaną na podstawie nową główkę. Nadal trwają prace przy zabytkowej bazie starej latarenki. Może jednak coś z tej podstawy przetrwa… Trudno rokować, ale mam taką  nadzieję. Serdecznie dziękuję!

Upalne majowe dni już dają się we znaki, zatem w słoneczno-gorących klimatach zapraszam na wody Zalewu Wiślanego. Długość polskiej części Zalewu Wiślanego to około 19 Mm, a szerokość nieco ponad 4 Mm. Wzdłuż akwenu ciągnie się oznakowany tor wodny, z odgałęzieniami do portów: Kąty Rybackie, Krynica Morska, Piaski, Nowa Pasłęka, Frombork, Tolkmicko i Elbląg. Charakterystycznymi elementami tego toru są dwie kamienne stawy:  „Gdańsk” (naprzeciw ujścia Szkarpawy) oraz „Elbląg” („Piotruś”). Dziś chciałabym, abyście nacieszyli oczy znakiem nawigacyjnym Stawa Gdańsk – popularnie zwanym „Kaszyca”. Gdybym nie miała podpisanego zdjęcia i zapewnienia, gdzie było ono robione, w życiu nie stawiałabym na to, że to krajobraz rodzimy. Może przez ten błękit nieba, jasność kamienia, kolorystykę całej fotografii, która przywodzi na myśl bardziej kraje południowej Europy. Zdjęcie wykonano w ostatnie dni kwietnia br. Jego autorką  jest Grażyna Sadłoń. Bardzo dziękuję!

[06.05.2012]

PS. News z ostatniej chwili: na portalu społecznościowym Facebook założyłam stronę typu Fanpage dotyczącą latarni morskich polskiego wybrzeża. Wszystkich Czytelników, którzy mają swoje konta na FB serdecznie zapraszam do polubienia i aktywnego uczestnictwa, żeby ta strona była wciąż żywa i nie pozwalała zapomnieć przez cały rok o tej tematyce.