LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Maj, 2011

Kocie mądrości

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Każdy właściciel kota wie, że nasze czworonogi – obcując z nimi na co dzień – dzielą się z nami swoją wewnętrzną mądrością. O takich „dialogach” jest nowa książka dla kociarzy na naszym rynku zatytułowana „To, co warto wiedzieć, wiem od swojego kota” autorstwa Suzy Becker. Pozycję wydał WAB (premiera maj 2011) i ma bardzo sympatyczną okładkę. Można ją wygrać w konkursie fotograficznym z komentarzem na stronce Świata kotów na portalu Facebook. Jak podaje wydawca:

[…] To, co warto wiedzieć, wiem od swojego kota jest wykładnią kociej filozofii, a zarazem zbiorem spostrzeżeń i wskazówek obejmujących rozmaite dziedziny: od dbania o zdrowie i urodę po relacje z innymi (czyli z ludźmi). Becker trafnie i z humorem ukazuje esencję kociej natury.

Jeśli na któreś z poniższych pytań odpowiesz twierdząco:

1. Masz więcej zdjęć swoich kotów niż członków rodziny?
2. Mówisz o swoich kotach „moja dziecina”, „moje wnuczęta”?
3. Zdarzyło ci się zawołać kogoś imieniem swojego kota?
4. Nie zauważasz kociej sierści na ubraniu?
5. Nie zauważasz resztek kociego jedzenia na skarpetkach?
6. Kolor mebli dopasowany jest do maści kota?
7. Nie mówisz do siebie (od tego masz kota)?
ta książka jest dla ciebie.

[31.05.2011]


Jedną z ostatnich moich lektur były „Dzieje Helu” – praca zbiorowa wydana staraniem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w roku 1969, w której znalazłam fragmenty ciekawej relacji Tadeusza Krępowieckiego z rejsu na Hel i  odwiedzin latarni morskich. Wycieczka miała miejsce w roku 1827, kiedy to latarnia helska była wielką atrakcją miejscowości i każdy przybysz obowiązkowo wspinał się na wieże i podziwiał widoki okolicy.

[…] Ponad brzegiem wznosi się wieża. Grubość jej muru jest na dwa łokcie. Na dole mieszka z rodziną nadzorca latarni morskiej. Sto siedemdziesiąt schodów prowadzi do niej. Jest ona ruchoma, obracająca się wkoło, sześć kagańców pali się przed sześcioma z mosiądzu polerowanymi zwierciadłami[…]. Latarnię otaczają okna, wkoło których znajduje się galeria. Tę napełniło towarzystwo okrętowe. Niemcy, którzy zwykli od przyjętych wrażeń entuzjazmu dostawać, wprowadziwszy tam muzykę zaśpiewali pieśń „Boże zachowaj króla”.

[Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1969, str. 89-90]

Krępowiecki opisuje poprzedniczkę obecnej latarni morskiej – murowaną wieżę, (umiejscowioną tuż obok lokalizacji współczesnej blizy),  która została wysadzona podczas II wojny światowej.  Wycieczkę na tą samą latarnię wspomina Magdalena Samozwaniec w swym wspomnieniowym i autobiograficznym dziele „Maria i Magdalena”. Będąc w podróży poślubnej z Janem Starzewskim odbyła pieszo [!] wycieczkę z Pucka na Hel, której zwieńczeniem miało być wspięcie się na wieżę. Młodej żonie zabrakło już na to sił, toteż małżonek wspiął się na latarnię sam.

[…] Głowna uliczka Helu z tymi zabawnymi domkami i charakterze holenderskim zachwyciła Madzię. Ujrzawszy słynną wówczas gospodę Löwengrube zapragnęła spocząć, zjeść coś solidnego  i napić się piwa.

– To później – odparł stanowczym głosem mąż – najpierw pójdziemy zobaczyć największą na wybrzeżu latarnię morską. – Rozłożył mapę, aby się zorientować, w którą stronę należy iść, po czym ręką wskazał kierunek nieszczęsnej turystce-mimo woli. Madzia zacięła usteczka i powlokła się za mężem. A gdy doszli pod latarnię i Jaś oświadczył, że muzą teraz się wspiąć po schodach aż na sam jej szczyt, młoda żona zbuntowała się.[…]

[Wydawnictwo Literackie, Kraków 1958, str 283]

Poniżej kilka ujęć na helską blizę z lat 1826-1939. Kartki ze zbiorów własnych i aukcyjne.

[30.05.2011]

Osobisty rytm czasu

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś cytacik z przesympatycznej książki „Kot w stanie czystym” znanego pisarza fantasy Terry’ego Pratchetta:

[…] Koty mają sposoby by być tu od zawsze […] Poruszają się we własnym, osobistym rytmie czasu. Zachowują się tam, jakby ludzki świat był tym, w którym akurat przypadkiem się zatrzymały w drodze do czegoś, być może o wiele ciekawszego.

[wyd. Prószyński i S-ka, rozdział: „Jak zacząć”, str. 17]

Ten fragmencik skłonił mnie do różnych refleksji na temat tego jak kot odbiera ten świat i jaka jest jego misja oraz o czym śni gdy śni – może właśnie o tym tajemniczym miejscu do którego zmierza? A nasz dom jest tylko krótkim przystankiem w tej długiej wędrówce? Poniżej kilka ujęć  Errora podczas krótkich drzemek. O czym śnił? Jakie obrazy rodziły się pod jego powiekami? Może coś wspominał? Ponoć koty śnią równie intensywnie jak ludzie…

[29.05.2011]

Perfekcyjna istota!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Goi samotności rany…
Choć niszczy meble, dywany,
To ważne potrzeby spełnia,
Puste miejsce zapełnia…

Głaskać i kochać się daje
I zmienia moje zwyczaje.
Gdy piszę, na biurku siedzi,
Każdy klawisza ruch śledzi…

Do domu biegnę, bo czeka,
Umie wysłuchać człowieka…
Choć to niewielka istota –
Perfekcyjnie Bóg stworzył kota.

Grażyna Szałkowska z tomiku Igraszki Grażki Fraszki [Warszawa, 2010].

Więcej o autorce na jej stronie www – TUTAJ.

[21.05.2011]

Wreszcie jest nowy McEwan!

Posted by kotmonika under Blog

Na najnowszą powieść brytyjskiego prozaika Iana McEwana przyszło miłośnikom jego prozy trochę poczekać. Ale wreszcie trafiła na nasze półki. 6 maja odbyła się premiera powieści Solar i jest do nabycia we wszystkich większych księgarniach. Dopiero planuję jej zakup (wszystkie dotychczasowe powieści i zbiory opowiadań stoją dumnie na półce mojej biblioteczki i lektura każdej dostarczyła mi niesamowitych wrażeń), ale co się odwlecze to nie uciecze. McEwan jest zdecydowanie w pierwszej piątce mojego prywatnego rankingu ulubionych pisarzy. Nigdy mnie nie zawiódł, a ekranizacje „Pokuty” czy „Przetrzymać tą miłość” były równie udane. Co wydawca podaje o najnowszym dziele Brytyjczyka?

Michael Beard, laureat Nagrody Nobla, niegdyś poważany naukowiec, przeżywa załamanie nerwowe. Jego obiecująca kariera stanęła w miejscu, a piąta żona, zdradza go z kolejnymi mężczyznami. Jako szef ośrodka naukowego zajmującego się energią odnawialną, Michael zaprzyjaźnia się z młodym zdolnym doktorem, Tomem Aldousem. Niestety – znakomicie rokująca znajomość okazuje się wstępem do tragedii. Beard wyjeżdża służbowo na Spitzbergen, a po powrocie zastaje Toma ze swoją małżonką. W wyniku awantury, młody doktor przypadkowo traci życie, a przerażony Michael pozoruje zabójstwo i kieruje podejrzenia na poprzedniego kochanka żony. Głód sukcesu popycha mężczyznę do kradzieży naukowego dorobku świętej pamięci rywala. Niestety – plany odzyskania utraconej lata temu pozycji geniusza zaczynają się komplikować i uwikłany w matni kolejnych kłamstw, półprawd, związków i zdrad, głodny sukcesu Michael będzie musiał stanąć oko w oko z konsekwencjami podejmowanych pod wpływem emocji wyborów.

Jak dla mnie wystarczająco intrygujące. McEwan jest laureatem prestiżowej Booker Prize (w 1998 roku za Amsterdam) i prawie z każdą książką znajduje się w gronie autorów nominowanych do tej nagody. Jego wczesna twórczość była bardzo kontrowersyjna i uchodziła czasami za makabryczną. Z czasem McEwan skupił się na stanach wewnętrznych bohaterów w określonych bardzo skomplikowanych i trudnych sytuacjach. Wydana w Polsce w 2005 Sobota opisuje dramat lekarza i jego rodziny, których życie stawia w bardzo  trudnej i wręcz przerażającej sytuacji. Przy tej lekturze straciłam wiele nerwów. Ogromnym smutkiem napawa Na plaży w Chesil z 2008 roku – studium nocy poślubnej pary, której nie udaje się skonsumować swojego związku. Przy okazji pierwszej wspólnej nocy ujawniają się liczne frustracje i zdarzenia z przeszłości bohaterów, które wpływają na przeżywanie chwili obecnej. Zbiory opowiadań i krótkie nowele są jak na tego pisarza najbardziej odlotowe i porażające. Treść niektórych może gorszyć i bulwersować, jak choćby Betonowy ogród o którym mówiono, że to książka śmiała obyczajowo, makabryczna, przygnębiająca i mroczna, rażąca śmiałymi scenami erotycznymi o charakterze kazirodczym. Tak naprawdę myślę, że o McEwanie można dyskutować, ale dopiero wtedy gdy pozna się co najmniej kilka jego utworów. Ja zawsze będę polecać jego książki. Dla mnie to współczesna literatura najwyższych lotów. I tej opinii będę zaciekle bronić. Mam nadzieję, że Solar mnie nie rozczaruje. Zbyt długo jej wyczekiwałam, aby okazała się czytelniczym niewypałem.

[20.05.2011]

Latarnia Wind Point

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

W kwietniu przy okazji prezentowania książki z satyrycznymi rysunkami Jujki o latarniach morskich, wstawiłam jedno zdjęcie latarni Wind Point z USA, które otrzymałam od poznanej przez maile Ani z Chicago. Ania we wrześniu 2010 podczas turystycznej podróży odwiedziła to miejsce zwane Przylądkiem Wiatrów i zrobiła kilka interesujących fotografii, które prezentuje poniżej. Gdyby nie nasza korespondencja nie wiedziałabym o istnieniu tej latarni, bo szczególnie nie poszukuje danych nt świateł nawigacyjnych na świecie. Jest ich zbyt wiele i zbyt obszerny to temat do wnikliwego poznania. Latarnia Wind Point jednak sama wprosiła się niejako w krąg moich zainteresowań. Nie mam publikacji na temat latarni zagranicznych, toteż poprosiłam o kilka faktów na temat tej budowli wielkiego znawcy tematu. Dzięki niemu mogę podzielić się kilkoma faktami o Wind Point, które pochodzą z książki „American Ligthouses”.

Latarnia Wind Point znajduje się w porcie Racine w stanie Winconsin w USA. Port Racine położony jest niedaleko przylądka Wind Point na jeziorzie Michigan. Jezioro to należy do Wielkich Jezior Amerykańskich, w skład których wchodzą: Ontario, Erie, Huron, Michigan i Superior. Projektantem latarni jest Orlando Metcalfe Poe. Zbudowana została w roku 1880. Zainstalowano wówczas aparat Fresnela 3 klasy (ogniskowa 500 mm), w którym umieszczono trzyknotową lampę olejową. Elektryczność wprowadzono w 1924 roku. Od 1964 została  zautomatyzowana. Zasięg światła, które znajduje się 36 m n.p.m.,  wynosi 19 mil (34 km). Obok latarni znajdują się inne zabudowania: budynek po przeciwmgielnych urządzeniach sygnalizacyjnych, 2 budynki magazynowe i magazyn paliwowy.  W 2007 roku wyremontowano wieżę latarni. Koszt zamknął się w kwocie 210.000 USD. Dokonano wtedy wymiany okien i drzwi oraz uzupełniono ubytki i odmalowano wieżę. Latarnia Wind Point jest dobrym punktem orientacyjnym dla przepływających statków, a dla płynących do Racine wskazuje ich położenie.

Podpytałam Anię – po obejrzeniu zdjęć jakie mi przysłała – dlaczego nie ma fotografii z wieży i jej wnętrza. Przyzwyczajona tym, że w Polsce latarnie są atrakcyjnymi obiektami turystycznymi – zdziwiłam się jej odpowiedzią. Napisała, że Wind Point jest tylko 2 razy w roku udostępniona do zwiedzania i trzeba wcześniej robić zapisy na zwiedzanie. Inne latarnie jakie zwiedzała w USA  w stanie Michigan były otwarte dla turystów także tylko  w ściśle określone dni z podaniem godzin zwiedzania. I nie jest to zbyt często możliwe. Bardzo dużo latarni jest prywatnych i nie ma do nich w ogóle dostępu. Ja osobiście nie wyobrażam sobie, aby na powrót zamknięto u nas latarnie i nie dopuszczano w ich pobliże. Przez całe dziesięciolecia stały samotne i zamknięte i jako dziecko marzyłam o zbliżeniu się do wież np. w Świnoujściu. O zwiedzaniu wnętrz nawet nie śniłam. Dziś kiedy drzwi tych budowli stoją otworem i robi się wszystko, aby różnymi atrakcjami przyciągnąć zwiedzających i tak jestem wciąż głodna pobytu na galeriach i w laternach. Widoki z góry na polskie plaże i linię wybrzeża bezcenne i nigdy nie mam dość.

PS. Dziękuję Aniu za podzielenie się zdjęciami z wyprawy. Dziękuję p. Apoloniuszowi za wyszukanie i przesłanie informacji nt Latarni Wind Point.

[19.05.2011]

Jak spływają informacje dodatkowe to wartkim strumieniem! Dlatego dziś tylko krótki dopisek nt fińskiej latarni, której wizerunek będę nosić z dumą na t-shircie.  W 352-stronicowej książce  „Suomen majkat” Seppo Laurella (okładka poniżej) znalazła się m.in. informacja o ataku żołnierzy radzieckich, o której wspominałam przedwczoraj. Ataku na wyspę nastąpił w dniu 26 lipca 1941 r. Prawdopodobnie zaprezentowane poniżej skany stron z tej książki  przedstawiają żołnierzy z tych walk. Wojska radzieckie zaatakowały wyspę, ale bitwa ostatecznie skończyła się wieczornym zwycięstwem Finów. Skutkiem walk był zniszczony sygnał mgłowy, laterna i urządzenie świetlne. Obecnie (od 2000 roku) latarnia jest własnością Uniwersytetu w Turku. Podobnie jak na naszym wybrzeżu, również w Finlandii turystyka latarniana jest bardzo popularna i funkcjonuje tam coś będącego odpowiednikiem naszego Paszportu BLIZA (przykładowa rozkładówka poniżej).

PS. Panie Apoloniuszu- jest Pan skarbnicą wiedzy! Ponownie dziękuję za pomoc.

[18.05.2011]

Kilka dni temu umieściłam wpis o brazylijskiej latarni morski Itapua. Jak wtedy pisałam, nie znalazłam zbyt wielu informacji na temat tej budowli. Ale od czego są Czytelnicy i inni farolodzy – oni zawsze chętnie służą pomocą i taka pomoc mailowo dziś nadeszła. Dzięki pozycji książkowej „Latarnie Nowego Świata – Historia latarń brazylijskich”, która znajduje się w zbiorach książkowych wielka miłośnika latarni, mogę dziś dodać garść dodatkowych informacji o tej uroczej wieży położonej przy samej plaży.

Położenie latarni: Szerokość geogr. 12 57,4 S / Długość geogr 38 21,2 W
Zasięg jej światła światła 15 M. Pierwsze uruchomienie nastąpiło 7 września 1873 roku. Jej projektantem był Zosimo Barosso. Uruchomiona została w tym samym czasie co znana latarnia Pedra Seca. Wieżę połączono z lądem wąskim betonowym mostem wspartym na dwóch łukach. W 1986 roku dokonano elektryfikacji latarni W tym samym czasie zwiększono jej zasięg z 12 do 15 Mm.

Natomiast „Wykaz latarń” podaje dodatkowo, że latarnia Itapua jest latarnią czynną. Płaszczyzna ogniskowej umieszczona jest na wysokości 24 m n.p.m. , natomiast charakterystyka światła to biały błysk co 6 sekund.

PS. Serdecznie dziękuję p. Apoloniuszowi za udostępnienie materiału ilustracyjnego oraz dodatkowe informacje !

[17.05.2011]

Będę się chwalić! A co! Wylicytowałam na Allegro t-shirt z fińską latarnią morską  – ładny i unikalny, w moim rozmiarze. Oczywiście najchętniej nosiłabym koszulką z rodzimą blizą, ale jak nie ma, to niech cieszy oko chociaż coś zagranicznego. Kiedy wybiły ostatnie sekundy aukcji i zostałam zwycięzcą, natychmiast chciałam się coś dowiedzieć więcej o latarni, której sylwetkę będę na sobie nosić. Pomocna okazała się wikipedia, której do końca nie uznaję za wiarygodne źródło, ale w przypadku suchych danych bywa czasami warta przejrzenia i skonfrontowania z innymi danymi z internetu. Otóż latarnia z koszulki to fińska wieża na Bengtskär – skalistej wysepce, najdalej wysuniętym na południe zamieszkanym miejscem w Finlandii. Latarnię zbudowano w roku 1906 i liczy sobie 52 metry wysokości. Obecnie w budynku mieści się muzeum. Bliza została zaprojektowana przez architekta Florentina Granholma, który zaprezentował ją na wystawie światowej w roku 1900 w Paryżu. Podczas I wojny światowej pracownicy latarni byli ewakuowali z wyspy. Budowlę była zbombardowana, ale nie na tyle mocno, aby uległa całkowitemu zniszczeniu. Już w 1915 roku latarnicy i mieszkańcy powrócili na wyspę. Podczas II wojny światowej w roku 1941 radziecka armia zaatakowała wyspę. Latarnia była ponownie uszkodzona ale po wykonaniu niezbędnych remontów w roku 1950 została uruchomiona.

Bardzo dużo faktów na temat współczesności i przeszłości tego obiektu można znaleźć na oficjalnej stronie latarni – TUTAJ. Jest ona również w języku angielskim więc jest co poczytać. Ciekawostką jest fakt, że w latarni można wynająć pokoje hotelowe i uroczo spędzić wakacje. Niestety ceny w Euro wysokie, ale jakie widoki i jaka okolica na urlop! Poniżej kilka ciekawych ujęć i oczywiście mój nowy nabytek – wylicytowana koszulka.

[16.05.2011]

W jednym z kwietniowych wpisów zapowiadałam zakup nowej książki latarnianej  rodzimego autora pt. Latarnie morskie świata (Cuda architektury)  Marcina Pielesza. Wydawnictwo zakupiłam przez Allegro toteż czekałam kilka dni na przesyłkę. W końcu nadeszła i zachwyciła edytorsko. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Zaczęłam od przejrzenia struktury książki i zawartych w niej zdjęć. Cześć poświęcona latarniom zagranicznym jest całkiem imponująca  – przepiękne zdjęcia, choć z pewnością tylko dobrane do treści, bo często korzystano z tzw. zasobów stockowych z internetu. Nie wiem czy autor dokonywał selekcji zdjęć pod wcześniej napisany tekst, czy wręcz odwrotnie, ale na szczęście wiele latarni, o których pisze zostało zilustrowanych. Opisy są dość krótkie i jak przy każdej tego typu pozycji musiała nastąpić ostra selekcja obiektów do omówienia. Osobiście wiele wybranych latarni to ciekawe przykłady i autor pisze o nich wciągająco podkreślając co ciekawsze walory. Ale to tylko zasygnalizowanie ich istnienia i kto chce wiedzieć już odrobinę więcej musi sam poszukać gdzieś dalszych informacji.  Rozdział o pierwszych latarniach świata nieprzełomowy, ale dobrze i sprawnie napisany. I gdyby była to książka o latarniach świata dałabym mocną czwórkę w pięciostopniowej skali ocen. Ale potem wkroczyłam w tą część, która mnie najbardziej interesowała i miała zadecydować o wartości tej pozycji –  i cała moja opinia i pierwsze dobre wrażenie znacznie się obniżyły. Ostatecznie książce w moim spisie lektur 2011 roku dałam 3,5 – bo jeśli chodzi o oprawę i wydanie to naprawdę ładna rzecz i do tego rewelacyjnie niska cena. Ale mamy część poświęconą naszym blizom i jestem totalnie rozczarowana. Dlaczego? Bo zawsze jak pojawia się nowa książka o polskich latarniach oczekuję czegoś nowego, świeżego, aktualnego, efektownego także fotograficznie. A autor daje nam po prostu odrobinę ogólnych informacji spisanych od Czernera (co z resztą podaje w Bibliografii) – powiela wszystko co gdzieś już było, nie daje nic od siebie. Nie wszystkie informacje są aktualne, za to łatwe do weryfikacji i znalezienia. Duża wpadka to informacja, że latarnia w Nowym Porcie należy do Skarbu Państwa. Z tego co pamiętam jej właściciel p. Jacek Michalak w tym roku będzie obchodzić 10-lecie zakupu tego obiektu. Opisy naszych bliz są bardzo pobieżne, wręcz czuje się niedosyt i suchość faktów. O wiele ciekawiej autor opisał obiekty zagraniczne, wybrał i zaprezentował jakieś ciekawostki, których naszym też nie brak w swej długiej historii. Cześć fotografii  jest bardzo stara, ale nie opisano je jako wygląd latarni sprzed lat i sprzed remontów poczynionych na większości wież od lat 90-tych. Jak już, można by je umieszczać, ale dawać zestawienia fot latarni przed i po remoncie. Część bardzo dużych zdjęć jest nieostra i nieciekawa. Niektóre ilustracje zdają się być na siłę powiększone, jakby wydawca nie dysponował większą ilością ilustracji. Rozdział krajowy został zatytułowany Najciekawsze latarnie morskie – Polska. Ale tak naprawdę na podstawie treści nie znajduje się nic ciekawego. Dobrze, że nie powielono często przepisywanego faktu, że wieża z kominem pośrodku w zakładzie balneologicznym  w Sopocie to latarnia morska. Owszem, mieści się na niej światło nawigacyjne, ale do latarni jej daleko. Reasumując – część polska słabiutka. Zdecydowanie zabrakło jakichś zdjęć archiwalnych nieistniejących już latarni. W źródłach pozyskiwania zdjęć widzimy, że czerpano również z Wikipedii, a tam bez wysiłku można znaleźć darmowe wizerunki naszych historycznych już latarni. Dobrze, że autor pokusił się poruszyć okołolatarniane tematy – takie  jak: znaki nawigacyjne, publikacje pomocne w nawigacji, przyjrzał się pracy latarnika i charakterystykom technicznym, ale mimo ambitnych założeń całość merytorycznie nie powala, nawet nie jest dość dobra. Wiem, że mam w tym temacie może zbyt duże wymagania, ale jeśli ktoś podejmuje się napisania takiej książki niech włoży w nią dużo, jeśli nie maksimum pracy i możliwości. Mogła to być książka nadzwyczajna, a jest bardzo przeciętna. Szkoda – zwłaszcza, że wydawca nadał jej wspaniałą szatę graficzną, dobrą, trwałą oprawę i duży albumowy format. No cóż, pozostaje mi nadal marzyć o dziele przełomowym i wyjątkowym. Ale po to są marzenia…

Poniżej kilka wybranych rozkładówek z tego wydania. Okładkę prezentowałam w jednym z wpisów w ubiegłym miesiącu.

[15.05.2011]

Ciekawa latarniana strona www

Posted by kotmonika under Blog

Zupełnie przypadkiem, szukając już nie pamiętam jakich informacji latarnianych, trafiłam dzięki wyszukiwarce google na tą stronkę. Możecie ją zobaczyć TUTAJ. To rodzima produkcja, a mnie zawsze cieszy jak pojawia się w internecie w tym temacie coś nowego. Ocena przychodzi dopiero po dokładnym zapoznaniu się ze stronką. N atej zdecydowanym atutem jest opisywanie latarni istniejących, nieistniejących, legendarnych i domniemanych. Niestety mam wrażenie, że autor posiłkował się jednym, aczkolwiek  całkiem wyczerpującym, dziełem pana Czernera o rodzimych blizach i podał w krótszej formie zawarte w tej książce informacje i ciekawostki. Cieszą ładne zdjęcia i dobrane ilustracje. Plusem są też tematu okołolatarniane takie jak charakterystyka latarń, mapy, locje, spis świateł, praca i życie latarnika, latarnie w naszej literaturze. Nie znalazłam niestety nigdzie na stronie informacji o autorze tej strony czy jakiegoś kontaktu do niego. Tak czy inaczej warto poświęcić trochę czasu na przejrzenie całej zawartości. Jeśli ktoś chce znaleźć taką wiedzę przystępnie podaną i w pigułce – tutaj na pewno to wszystko znajdzie.

[14.05.2011]

Latarnia maja

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Mój latarniany kalendarz prezentuje w miesiącu maju latarnię z Brazyli, a konkretnie latarnię Itapua (Salvador de Bahia). Internetowy spis latarń świata (Lighthouse Directory) nie przynosi wiele informacji na temat tej budowli. Nie jest znana data wybudowania wieży, ale na pewno pochodzi z XIX wieku. Wygląd jej jest charakterystyczny – bo pomalowana jest w poziome biało-czerwone pasy, a do jej drzwi wiedzie coś w rodzaju mostu. Laterna i okalająca ją galeria jest czerwona. Światło tej latarni mieści się na wysokości 21 metrów i świeci na kolor biały.  Budowla mieści się tuż przy samej plaży.  Jest atrakcyjnym obiektem do fotografowania, o czym świadczą poniższe zdjęcia.

[13.05.2011]

Pan kotek był chory

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś rano kocur cierpiał na jakąś niestrawność, wszystkie „atrakcje” mnie ominęły ale przez to jeszcze bardziej martwiłam się jego stanem zdrowia. Jakby na zawołanie trafiłam w internecie na wiersz pani Grażyny Szałkowskiej z tomiku „Igraszki Grażki fraszki” (Warszawa, 2010) o chorym kotku:

Rozwlecz po domu wszystkie buty,

Pozrzucaj z półek bibeloty

To lepsze niż, gdy kot jak struty.

By psocić są stworzone koty.

…Skończ żywot pufa pazurami,

Kładź mi się wciąż na klawiaturze

I kawę posłódź mi włosami –

Tylko nie choruj mi już dłużej!

[12.05.2011]

Poniżej ostatnia pasja Errora: ekspres przelewowy do kawy. Dlaczego? Bo wydaje nieziemskie odgłosy podczas parzenia kawy! W ogóle kuchnia to jego świat – zlewozmywak – też magiczne miejsce /wodopój. I zawsze gdzieś w pobliżu znajdzie się jedzonko.

Była majówka…

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Wstyd się przyznać, ale 11 maja znajduję dopiero czas, aby dokonać w tym miesiącu pierwszy blogowy wpis. Jakoś nie było mi po drodze przez te ostatnie dni, mimo iż był długi majowy weekend. Pogoda w tym roku nie dopisała. Słońce nawet było, ale zimno dokuczliwie dawało o sobie znać. 2 maja ruszyliśmy na działkę pod miasto z kocurem. To była jego druga wyprawa i znacznie lepiej się już czuł na wolnym powietrzu. Nie było dramatu zapinania szelek i panicznego chowania się w altanie. Za to była próba upolowania wróbla, zjedzenia kilku owadów i zaprzyjaźnienia się z dzikimi działkowymi kotami, które Errora zupełnie zignorowały. Mam też już za sobą ściąganie kota z czereśni – w końcu chodzenie po drzewach to dla nich coś naturalnego. Na szczęście sam pobyt na łonie natury był udany i zwierzę czuło się szczęśliwe – świadczyły o tym choćby krótkie drzemki w słoneczku i leniwe pozy. Poniżej kilka ujęć z majówki.

[11.05.2011]

Subscribe to LATARNICA