LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Sierpień, 2011

Ostatni dzwonek na kalendarze

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Każdy kto pracuje w wydawnictwach, poligrafii czy reklamie wie, że sierpień to ostatni dzwonek na pomysł na kalendarz na rok następny. Oczywiście życie i praktyka pokazuje, że coraz częściej robi się kalendarze nawet znacznie później, ale zwyczaj jest taki że pod koniec sierpnia pierwsze publikacje trafiają do księgarń. I tak po raz kolejny (po raz pierwszy spotkałam się z nim rok temu, ale udanie odparłam pokusę) trafiła mi się w necie informacja że WAB wydało kalendarz z Kotem Simona w kilku wersjach. Przyjrzyjmy się jego naściennej wersji i terminarzowi Kot Simona na każdy dzień. Oba produkty to idealny prezent np. gwiazdkowy dla kociarzy. Twórcą tej zabawnej postaci jest Simon Tofield – angielski rysownik, który współpracuje m.in. z „The Daily Mirror”.  Oczywiście uwielbia koty. Ma ich cztery więc wzorce do historyjek i filmików czerpie z życia. I to jak czerpie i obserwuje! Nie bez znaczenia będzie tu ilość odsłon krotkich animacji z jego bohaterem na portalu YouTube. Obejrzało je już ponad 150 milionów widzów. sama zaliczam się do fanów kota Simona, bo filmiki są trafne i idealnie oddają nasze ludzkie życie z tymi czworonogami. Kalendarze to taka forma przedłużenia swego zamiłowania do dzieł Tofielda w codziennym życiu. Mogą nam polepszyć nastrój i ładnie zdobią wnętrza. Ich layout jest ciekawy, prosty, wręcz taki roboczy niczym ze szkicownika grafika, a przez to ciekawy. Bardzo zachęcająco o najnowszym terminarzu pisze Wydawca:

Dziesiątki nowych – nigdzie niepublikowanych – rysunków Simona Tofieda, najważniejsze święta (na przykład Światowy Dzień Kota, Dzień Czarnego Kota, ale też Dzień Latarni Morskich [!!!] czy Dzień Leworęcznych),czy Dzień Leworęcznych), a oprócz tego wyimki z klasyki literatury polskiej i światowej o kotach, czyli wszystko, co najlepsze w Podróżach Guliwera Jonatana Swifta, dwóch powieściach P.L. Travers o Mary Poppins, Koralinie Neila Gaimana, Ryżym Placku i portowej kampanii Jana Tettera, Kocie Georges’a Simenona, Kotolotkach Ursuli K. Le Guin, Przygodach Kota Filemona Marka Nejmana i Sławomira Grabowskiego czy Zadziwiającym Maurycym i jego uczonych szczurach Terry’ego Pratchetta. Nie mogło także zabraknąć zwycięzców konkursu „Koty górą!”. To wszystko znajdą Państwo w „Kocie Simona na każdy dzień 2012″.

Poniżej kilka kart z kalendarza naściennego i terminarza z wydania z ubiegłego roku. Mogę tylko przypuszczać, że poziom będzie równie wysoki, a przy najbliższej okazji zajrzę do księgarni i przejrzę te publikacje. I tylko męczy mnie rozterka, który nabyć. Czas pokaże.

Poniższe zdjęcia pochodzą ze strony wydawnictwa WAB (wydawca kalendarzy) oraz blogu Irbiska .

[31.08.2011]

21 sierpnia br. obchodziliśmy IX Międzynarodowy Dzień Latarni Morskich. Pisałam wtedy o imprezach i możliwości zwiedzania latarni po niższych cenach biletów na wybrzeżu zachodnim i wschodnim. Ale nie wiedziałam przed tym świętem, że wyjątkowo na Rozewiu będzie więcej atrakcji niż co roku. Dlatego tym krótkim, uzupełniającym wpisem chciałabym donieść, że tego dnia można było nabyć książki (monografie latarni) – wraz z autografem autora p. Apoloniusza Łysejki. Był on obecny w to święto na przylądku i chętnie rozmawiał z czytelnikami i miłośnikami latarni.

Tego dnia wszyscy turyści, którzy przybyli na Rozewie  mogli wysłuchać również koncertu muzyki klasycznej i współczesnej w wykonaniu zespołu Cztery Kolory, który koncertował w dwóch urokliwych miejscach: najpierw w sali wystawowej otwartej w sierpniu po rewitalizacji Stodoły (obecnie galeria sztuki), a później muzycy zagrali pod chmurką na skwerku przed latarnią.

Zdjęcia Apoloniusz Łysejko/ TPCMM

[30.08.011]

Konkretna zapowiedź jesieni…

Posted by kotmonika under Blog

Wciąż trwa sierpień, nadal kalendarzowe lato… Ale to co można zaobserwować w przyrodzie przypomina, że ciepła pora się kończy – choć w tym roku nie była zbyt łaskawa. Owszem miniony weekend był typowo letni, ale w sobotę popołudniu temperatura z tropikalnej przeszła w dość krótkim czasie w zdecydowanie chłodną… Nie oszukujmy się: poranne mgły, zaparowane karoserie aut, chłodne ranki i noce… Idzie jesień. Dziś po wyjściu z domu o godz. 7.00  (temperatura na termometrze wskazywała 11 stopni – dla porównania o tej samej porze w sobotę wynosiła 26 stopni) ujrzałam tą oto jarzębinę. I nie mogłam się już oszukiwać. Pora przygotować się psychicznie na zmiany. Jak co roku.

[29.08.2011]

I kończy się miły weekend…

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Ani się obejrzałam a jak mgnienie oka minęły 3 dni, kiedy to gościliśmy przyjaciela z Sulejówka i mogliśmy po raz kolejny pokazać mu kawałeczek „swojego” Poznania. Jak zwykle przy tej okazji było sporo rozmów o literaturze i sztuce w ogóle. Bo nie znam większego maniaka książek i połykacza literatury nad Krzysztofa! Trzy upalne dni, w które pogoda wręcz dała się nam we znaki, ale liczy się towarzystwo. Ostatnie chwile spędziliśmy na wspólnej kawce w sympatycznej kawiarence w samym centrum o wdzięcznej nazwie Ptasie Radio.

Gościłam już w niej kilkakrotnie , jeśli nie więcej razy i zawsze – obojętnie czy to upalne lato czy mroźny zimowy dzień – jest tam klimatycznie i smacznie. To taki lokal, gdzie z detalami zadbano o wystrój, a ja lubię kiedy ktoś w sposób przemyślany buduje wnętrza. Zamiast rozpisywać się słownie o otoczeniu, w którym można by siedzieć i siedzieć i przegadać całe popołudnie chwyciłam za aparat i zrobiłam kilka zdjęć. Poniżej efekt tego pstrykania.

Trochę obawiałam się reakcji kota na nowego osobnika, który  wkroczył na 3 dni na jego terytorium – także to nocne gdzie poluje i czasami szaleje jak opętany goniąc niewidzialne obiekty, ale Error zdał egzamin na piątkę z plusem i zachowywał się jak stateczny koci arystokrata więc moje opowieści o budzących się w nim nieraz demonach nie miały poparcia w rzeczywistości. Ot umie się kocur zachować – za co jestem mu wdzięczna. A kot dziś odkrył po raz drugi swoje ulubione miejsce zimowych drzemek – pawlacz w szafie.

[28.08.2011]

Na kilka dni przed 19 sierpnia – otrzymaliśmy mailem zaproszenie od Pana Stefana Jacka Michalaka – na wspaniałą uroczystość, która miała się odbyć w Światowym Dniu Latarni Morskich na terenie latarni morskiej w gdańskim Nowym Porcie. Niestety z ogromnym żalem w sercu, ale nie mogliśmy pojawić się w tym terminie w Gdańsku (zawsze przy takiej okazji plujemy sobie w brodę i pytamy – Dlaczego jeszcze mieszkamy w stolicy Wielkopolski, w nie w Trójmieście? ) dlatego teraz na odległość, nie mając osobistych wspomnień z tego spotkania – odnotowuję, że Latarnik z dalekiej Kanady, ale Polak z urodzenia, który 45 lat temu opuścił Gdańsk został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi nadanym przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej – Lecha Kaczyńskiego. Odznaczenie przyznane w kwietniu 2010 trafiło na pierś wyróżnionego dopiero kilka dni temu. Ale okoliczności Dnia Latarni sprzyjały podobnie jak prawdziwie letnia aura. Bardzo osobistą i przemiłą, ale przede wszystkim poruszającą relację i fotoreportaż o tym zdarzeniu można przeczytać  na portalu iBedeker. Wśrod gości na zdjęciach wypatrzyłam przedstawicieli Towarzystwa Przyjaciół CMM w Gdańsku, do którego odznaczony również należy, oraz prawdziwych pasjonatów historii Gdańska. Fotografia poniżej: Ewa Kowalska ( iBedeker).

Moja znajomość z Panem Jackiem to już kilka lat corocznych spotkań w Gdańsku. Zdarzało się, że w sezonie było ich nawet kilka o różnych porach roku i różnych porach dobowych. To dzięki takim otwartym ludziom mogłam być w wieży latarni głęboką nocą albo mroźną zimą i oglądałam wewnętrzne ściany skute lodem. Miałam również ten zaszczyt zorganizować w Poznaniu wernisaż wystawy zdjęć z latarnią oraz ilustracji związanych z jej bogatą historią. Przy okazji tej wystawy w siedzibie jednej z kawiarni odbyło się też spotkanie Pana Jacka  mediami Poznania. A potem były też okazje do bardziej prywatnych wypraw na miasto i do miejsc, które pamięta jeszcze z dzieciństwa. Bowiem życiorys nowoporckiego latarnika związany jest również z moim rodzinnym miastem. To dłuższa historia na inną opowieść. Tak czy inaczej lata mijają, a znajomość trwa. Dopinguję jak tylko mogę nowym przedsięwzięciom w latarni i staram się zdobywać w ciągu roku okazy do kolekcji przedmiotów związanych z latarnią czy też zdjęć, sztychów i kartek prezentujących jej historię. Kilka zdobyczy wisi w wieży latarni i jest udostępnione zwiedzającym. Cieszę się kiedy mogę choć w tak drobny sposób pomóc w promocji tego miejsca i rozgłaszaniu informacji o człowieku z prawdziwą pasją, który nie tylko uratował zabytek, ale nie zakupił go by mieć coś tylko dla siebie, lecz zrobił to dla nas wszystkich. W imieniu swoim i wszystkich farologów dziękuję i jeszcze raz gratuluję Panie Jacku odznaczenia. Bo kto jak kto, ale TACY ludzie powinni być honorowani na każdym kroku. Kiedyś w rozmowie ze mną użył Pan określenia na takich ludzi jak my, że to ludzie z pozytywnym bzikiem. I jest to prawdziwe i takim zbzikowanym latarniomaniakiem chcę być. I nie wstydzę się tego.

[26.08.2011]

Poniżej moje pierwsze letnie spotkanie z p. Michalakiem  twarzą w twarz oraz zimowy pobyt w latarni oraz dwie migawki z letniego nagrania dla TVP 1 nadawanego z plaży w Krynicy Morskiej.

Latarnia w Alanya (Turcja)

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Dostałam maila od bliskiej koleżanki, w którym na zdjęciach wakacyjnych z Turcji wypatrzyłam latarnię morską. Może to złe sformułowanie o wypatrzeniu, bowiem podejrzewam, że autorka zdjęcia specjalnie dla mnie uwieczniła ten obiekt w kadrze, za co serdecznie dziękuję. A skoro już ujrzałam tą maleńką białą wieżę, z marszu dopytywałam gdzie ona się znajduje. I tak dowiedziałam się o istnieniu miejscowości Alanya. Alanya to starożytne miasto, na śródziemnomorskim wybrzeżu Turcji, pamiętające czasy Rzymian i Bizantyjczyków. Dziś jest jednym z największych i najsłynniejszych tureckich kurortów. Turystów urzeka pięknymi plażami i niezwykłym wiekowym i zacisznym centrum starego miasta. Znajduje się w niej mi.in. seldżucka twierdza i doki z XIII wieku. Alanya to również malowniczy port i falochron, na zwieńczeniu którego stoi niewielka wieża latarni. To murowana, pomalowana na kolor biały cylindryczna wieża. Zbudowana została w roku 1880. Jest obiektem czynnym. Częstotliwość światła to długi 2-sekundowy biały błysk powtarzany cyklicznie co 20 sekund (2+18). Zasięg światła to 20 Mm. W 2 źródłach znalazłam informację że wysokość wieży wynosi 6 m, ale jakoś nie wydaje mi się to patrząc na zdjęcia i proporcje w stosunku do ludzi realne.

Poniżej zdjęcie autorstwa Hani Kniat – dziękuję!

Pozostałe fotki pochodzą z różnych portali i blogów podróżniczych.

[24.08.2011]

Radosna wieść! Uwielbiam takie dni i takie przesyłki! Obie powieści Karola Kłosa – latarnika z Jastarni – dotarły do mnie w stanie nienaruszonym, a po części zmienionym od stanu pierwotnego, bowiem w każdym egzemplarzu mam wpis imienny od Autora. Zatem jak tylko uporam się z bieżącą lekturą o obronie Helu we wrześniu 1939 roku zaczynam czytać „Latarnika”. Już nie mogę się doczekać. Tym bardziej, że jak podejrzewam wiele miejsc, które przewiną się w powieściach znam osobiście, gdyż na Półwysep Helski jeździmy prawie co roku od połowy lat 90-tych. Tym większa radość i przyjemność smakowania tej prozy przede mną! A kiedy zakończę tą podwójną przygodę czytelniczą nie omieszkam napisać tu coś więcej o tych książkach. Hm… Tylko czy uda mi się zachować obiektywizm? Przy takim temacie i takich plenerach? Będzie na pewno ciężko, ale spróbuję.

[24.08.2011]

No comments

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Czasami obrazek i komentarz wystarczy za całą masę słów… Dziś taki wpis.

[23.08.2011]

Turyści spędzający w tym roku  swój letni urlop w Darłówku mogli nacieszyć oczy nowo zagospodarowanym terenem przy latarni morskiej, a konkretnie odcinkiem między latarnią, a przejściem na plażę przy hotelu Apollo. W sieci pisano o tej inwestycji w fazie projektowania:

Istniejący falochron na długości 168 m zabudowany zostanie dwoma pomostami  (pomost górny oraz dolny). Pomosty wykonane zostaną z drzewa  egzotycznego  Bangkiraj. Pomost dolny posiadał będzie szerokość 3 m i pełnić będzie funkcje głównego pomostu spacerowego. Pomost górny posiadł będzie szerokość  1,2 m i pełnić będzie funkcję  tarasu widokowego ograniczonego balustradami.
Pomosty skomunikowane będą drewnianymi schodami zabezpieczonymi jednostronnie drewnianą balustradą. Teren przy latarni morskiej stanowić będzie ciąg pieszy o szerokości 10m łączący deptak wzdłuż kanału portowego z nowym placem zaprojektowanym na przedłużeniu ul. Zawiszy Czarnego i dalej połączony z układem dróżek spacerowych wokół hotelu Apollo.

Wiosną prace budowlane szły pełną parą i co najważniejsze planowo. Ostatecznie udało się oddać promenadę letnikom. A efekt jest naprawdę zadowalający. Generalnym wykonawcą robót była firma Przedsiębiorstwo Produkcyjne SELFA z Koszalina. Mnie się nowa zabudowa bardzo podoba. Książka pani Pietkiewicz o latarni w Darłówku zawiera już aktualną fotografię blizy z nową zabudową promenady.

Poniżej nocne zdjęcia nowej promenady ze strony rpo.darlowo.pl.

Nastrojowe, choć klimatem bardziej jesienne niż letnie, zdjęcia latarni morskiej w Darłówku pochodzą z lipca tego roku. Ich autorem jest Mateusz >Wachu< Wachowiak. Serdecznie dziękuję!

[22.08.2011]

Poniżej wejście do hotelu Apollo oraz stawa nawigacyjna na falochronie zachodnim – główka wejściowa do portu Darłówko. Letnia mgła na plaży jest nieczęstym zjawiskiem i bardzo urokliwym. Wiem, bo sama przeżyłam taką na Półwyspie Helskim. Ta na zdjęciach miała miejsce w Dąbkach. Autorką zdjęć jest moja siostra Beata Żyto. Dzięki za podesłanie fotek!

Dziś przypadają kolejne obchody Światowego Dnia Latarni Morskich w Polsce. Tego dnia w różnych punktach naszego wybrzeża odbywają się liczne uroczystości, a wstęp do latarni jest darmowy lub ze sporą zniżką. W tym roku jest w czym wybierać.

Stowarzyszenie Miłośników Latarń  Morskich z siedzibą w Szczecinie zaprasza do Świnoujścia.

Serdecznie zapraszamy do udziału w obchodach Dnia Latarnika, które odbędą się na terenie Szkoły Podstawowej nr 2 przy ul. Białoruskiej 2 w Świnoujściu, w dzielnicy Warszów. Podczas uroczystości, w dniu 21. sierpnia 2011 r, o godzinie 10.00, przy Dębie Latarników, zostanie odsłonięta tablica pamiątkowa poświęcona latarnikom. Po uroczystości zapraszamy na festyn przy Latarni, z darmowym wejściem na Latarnię od godziny 20.00 20. sierpnia do godziny 6.00 22. sierpnia.

Poniżej obraz olejny p. Mirosława Szejba ze Szczecina przedstawiający świnoujską latarnię zimą. Zdjęcie obok z galerii fotografii TP CMM.

Latarnia Nowy Port w Gdańsku

19 sierpnia 2011 roku, o godz. 13:00 w Latarni Morskiej Gdańsk Nowy Port
ul. Przemysłowa 6a odbyła się uroczystość odznaczenia Stefana Jacka Michalaka (właściciela i latarnika zabytkowego obiektu) Złotym Krzyżem Zasługi
nadanym przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej “za zasługi w działalności na rzecz kultywowania tradycji  i kultury polskiej”. Tego dnia prof. Andrzej Januszajtis wygłosił okolicznościowy wykład pt. “To i owo o latarniach morskich”
a prof. Ryszard Horodecki odczytał fragmenty swojej poezji. Uroczystość odbyła się w ramach obchodów Światowych Dni Latarni Morskich. Natomiast tradycyjnie już w samo święto (21 sierpnia)  krótkofalowcy-amatorzy instalują swoje anteny na latarniach morskich i nadają i odbierają w ten sposób wiadomości radiowe na całym świecie. Również wyjątkowo tego dnia publiczność ma prawo podglądać ich w pracy w Historycznej Latarni Morskiej w Gdańsku, bowiem podwieszą swoje anteny do balkonu wieży.

Poniżej nocny widok na nowoporcką blizę – fotografia pochodzi z portalu trojmiasto.pl, a jej autorem jest A. Chrapek oraz zdjęcie dzienne autorstwa P. Mielewczyka z tego samego portalu.

Towarzystwo Przyjaciół Centralnego Muzeum Morskiego w  Gdańsku

Z okazji IX Międzynarodowego Dnia Latarni Morskich, w dniu 21 sierpnia 2011r. decyzją Zarządu Towarzystwa Przyjaciół CMM, zwiedzanie latarni w Stilo, Rozewiu, Helu i Krynicy Morskiej odbywa się na podstawie biletu w cenie 1 zł .

Poniżej latarnia morska w Rozewiu  – zdjęcie p. Apoloniusza Łysejki oraz helska bliza – zdjęcie ze zbiorów TPCMM.

[21.08.2011]

PS. Wczoraj na portalu trojmiasto.pl opublikowano ciekawy artykuł nt  tegorocznego Światowego Dnia Latarni oraz ich roli we współczesnym świecie. zachęcam do lektury! Tekst możesz przeczytać TUTAJ.

Kilka dni temu pisałam o dość szalonej inicjatywie zbudowania w Katowicach latarni morskiej, a przy takiej okazji wypadałoby przypomnieć, że mamy już budynek tego typu niezależny od oznakowania nawigacyjnego naszego wybrzeża. Wprawdzie ten tematycznie bardziej pasuje do regionu i miasta, w którym jest zlokalizowany, a jednak jest to latarnia morska mająca pełnić wyłącznie dekoracyjne funkcje, nawiązujące do całego kompleksu zabudowy centrum handlowego. Mam na myśli otwarty jesienią 2005 roku Fashion House Outlet Centre w Gdańsku. W dziale wydarzenia portal Wirtualna Polska podawał sześć lat temu:

SZANSA DLA TRÓJMIASTA

Fashion House Outlet Centre w Gdańsku będzie pierwszym prawdziwym centrum tego typu na północy Polski. Światowej sławy producenci odzieży, obuwia, kolekcji sportowych, jak również popularnych marek polskich, wybrali Fashion House w Gdańsku jako miejsce lokalizacji swoich sklepów, aby odpowiedzieć na potrzeby rynku Trójmiasta oraz stworzyć kolejną atrakcję dla przybywających tu w sezonie turystów.
Fashion House Outlet Centre w Gdańsku zostało zaaranżowane w klimacie wioski rybackiej, a całość wieńczy efektowna, wysoka na 25 metrów latarnia morska. Taka niebanalna architektura, typowa dla wszystkich obiektów budowanych przez The Factory Outlet, dodaje mu atrakcyjności i niepowtarzalności. Czas spędzony na zakupach uprzyjemni rozbudowana infrastruktura – w tym restauracje i atrakcje dla dzieci. W miarę rozwoju, centrum będzie angażowało się w organizację wystaw i innych wydarzeń kulturalnych, zarówno na terenie własnym, jak i w Gdańsku.
26 października nastąpi uroczyste otwarcie Fashion House Outlet Centre Gdańsku. Jest to pierwszy w północnej Polsce klasyczny „Outlet Centre”.

Czy to estetycznie ładny kompleks? Oceńcie sami. Ja mimo całego swojego uwielbienia dla latarni nie do końca jestem przekonana o stawianiu takich obiektów w celach dekoracyjnych. Zdecydowalnie wolę, aby latarnie były ulokowane tam gdzie ich miejsce i pełniły swoją rolę, ewentualnie były placówkami muzealnymi i obiektami historycznymi otwierającymi swoje wrota dla turystów. Tak czy inaczej mamy na swoim koncie już gdańskie centrum handlowe i wiele wskazuje, że pomysł katowicki również może w przyszłości wypalić. Rozumiem wszystkie pozytywne skojarzenia jakie budzą latarnie, ale czy postawienie takiej na południu Polski ma sens? Jak dla to dość kontrowersyjny i dyskusyjny pomysł. I nie jestem do niego przekonana.

Poniżej kilka zdjęć i wizualizacja gdańskiego Fashion House Outlet Centre, zdjęcia pochodzą z internetu.

[19.08.2011]

 

Księgarskie koty

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Jest w Warszawie taka księgarnia Bagatella mieszcząca się przy ulicy Bagetella 14, która ma swój specyficzny klimat małego sklepiku z prawdziwymi, pachnącymi drukiem książkami. Coraz mniej takich miejsc, a w zamian mamy ogromne megastory z literaturą, które mimo ogromu oferty są anonimowe i nie czujemy się  w nich dobrze. Prawdziwy mól książkowy to bardzo często również właściciel kota albo psa. Koty wręcz idealnie nadają się jako dodatek do czytania. Bo wpasowują się na kolana osoby czytającej jako doskonały grzejnik i odstresowywacz. Swoim mruczando potrafią przegnać najgorszy zły humor i ciemną studnię depresji. Dlatego wiele osób kojarzy miejsca z książkami również z kocim światem. Na podobny wpadli i właściciele Bagatelli. O swojej księgarni na stronie internetowej piszą  m.in. tak:

Książkę można dziś kupić w supermarkecie, w kiosku z gazetami albo zamówić przez Internet. Atutem małych, prywatnych księgarni zawsze pozostaje jednak bezpośredni kontakt z klientem, fachowa obsługa i atmosfera miejsca. Tym właśnie kierowaliśmy się tworząc „Bagatellę”- miejsce dla ludzi, którzy nie lubią czuć się anonimowo. Nasze tytuły staramy się dobierać pod kątem klienta, nie oglądamy się na datę wydania ani reklamę. Realizujemy też indywidualne zamówienia. Chcieliśmy, żeby „Bagatella” miała swój specyficzny klimat. Sprzyja temu nasza lokalizacja w starej kamienicy przy placu Unii Lubelskiej, wystrój wnętrza i oczywiście stały rezydent kot Rudolf. Tę atmosferę chociaż w części staraliśmy się przenieść do naszego sklepu internetowego ksiazkirudolfa.pl

I kot żyje tam rzeczywiście, a może to nie zwykłe życie tylko taki ziemski koci raj? Popatrzcie z resztą sami. A żeby nie być gołosłowną w tej opinii o kotach i książkach zamieszczam poza witryną wspomnianej księgarni i drugą fotografię tematyczną. To również księgarnia w stolicy. A zdjęcie wykonano w minioną sobotę 13 sierpnia. Moja siostrzenica Hanna wywołała chyba tego kotka ze świata książek swoim kocim t-shirtem.

[18.08.2011]


Podczas sierpniowego pobytu w Gdańsku, a w zasadzie w jego ulubionej dzielnicy –  Nowy Port – z racji tradycji latarnianych i obecności w zasięgu wzorku latarni Nowy Port, twierdzy Wisłoujście (dawna latarnia), latarni Port Północny i klimatycznej ulicy Blizowej (kiedyś stała przy niej dawna gdańska latarnia tuż przy torach kolejowych) zauważyłam na jednym z murów ciekawe graffiti, w które wkomponowana była nowoporcka istniejąca wciąż latarnia oraz Twierdza Wisłoujście. Ta druga niestety nie załapała się w kadrze. Dla mnie osobiście była to wielka mała radość, że grafficiarze z dzielnicy doceniają i przedstawiają tak ważne obiekty… Nie powstały jakieś przypadkowe motywy ale to co jest istotą Nowego Portu: latarnie, dźwigi portowe itp. Miło natrafić wzrokiem na taki mur.

[17.08.2011]

Ten news tak przykuł moją uwagę, że muszę  się nim podzielić z wszystkimi Czytelnikami tego bloga. Wierzę, że skoro tu wpadacie  to oczekujecie przede wszystkim wiadomości farologicznych, toteż nie zanudzę kolejnym mieleniem tematu. Zwłaszcza, że ten tytułowy pomysł jest akurat całkiem niecodzienny. Generalnie chodzi o to, aby w Katowicach została zbudowana latarnia morska. Dlaczego tam i tak daleko od morza? O co cale to zamieszanie, którym zainteresowała się nawet stacja telewizyjna TVN? Jakiś czas temu na popularnym portalu Facebook powstała stronka TAK dla LATARNI MORSKIEJ W KATOWICACH. Już prawie dwa tysiące osób lubi ją, a tym samym popiera tą ideę. Więcej na temat tego projektu można przeczytać m.in. w sierpniowym artykule na portalu www.mmsilesia.pl. Założyciel strony, Bartosz Wrona, zastępca ordynatora w Centrum Psychiatrii w Katowicach tak opowiada o tym pomyśle:

[…] Pomysł powstał w pełni spontanicznie. W szpitalu, w trakcie jednej z przerw między prowadzonymi przeze mnie zajęciami terapeutycznymi pomyślałem, że brakuje nam w życiu zwyczajnie radości. Dlaczego zatem nie zrobić czegoś, co byłoby jednoznacznie pozytywne, wesołe? Pomyślałem, że każdy na hasło „Tak dla latarni morskiej w Katowicach” po prostu się uśmiechnie – wyjaśnia Bartosz Wrona.
Nie tylko o uśmiech chodziło. Inicjatywa była też odpowiedzią na niedawno wyemitowany Projekt Ślązak. – W momencie zapoznania się z nagraniem bezwzględnie stwierdziłem, że nie chcę, jako Ślązak, być kojarzony z krupniokiem. Powiedzmy, że latarnia jest moją odpowiedzią.

Choć pomysł latarni morskiej początkowo miał być żartem, jego autor chciałby, żeby został wdrożony w życie.

– Na początku zgodzę się, że inicjatywa przybierała formę żartu, jednak ilość osób, które „polubiło” profil w niespełna tydzień była dla mnie zaskakująca. Zupełnie nie wiadomo, co z tego wyniknie. Zresztą zauważmy, że wszystkie największe, najbardziej spektakularne obiekty świata kiedyś istniały tylko w wyobraźni. Wyobraźmy sobie zatem też, że w Katowicach powstaje największa latarnia morska na świecie. […]
Inicjator przekonuje, że latarnia choć nie byłaby obiektem użytkowym sensu stricte, nie musi być bezużyteczna.
– Myślę, że gdyby taka latarnia powstała jej wartość stanowiłaby symbol – symbol metropolii, którym mogłaby się stać. Element tożsamości dla Ślązaków widoczny zarówno w Katowicach, jak i z Dąbrowy Górniczej, podobnie jak elementem zrzeszającym mieszkańców Świebodzina stał się ogromny posąg Chrystusa – mówi Bartosz Wrona. – Mogłaby to być całkiem rentowna inwestycja, w której powstałaby baza skoków na bungee czy restauracja. Pomysłów na jej wykorzystanie znalazłoby się wiele. Nauczmy się w końcu zarabiać pieniądze na szaleństwie, na zabawie – tego nam brakuje.

Strona na Facebooku ciągle zdobywa nowych fanów. Organizowane są na niej również konkursy na logo czy happening, promujący powstanie latarni. Internauci mogą wpisywać propozycje lokalizacji, wysokości czy kształtu latarni. Poniżej na zdjęciach symulacje jak mogłoby to wyglądać – wykorzystano sylwetkę latarni rozewskiej. Fotografie pochodzą również z artykułu na wspomnianym portalu.

[16.08.2011]

A jednak miałam rację pisząc w ostatnim wpisie, że w tym miesiącu książki się sypią!  Jeszcze nie ochłonęłam od myśli, że jest kontynuacja książki prof. Komorowskiego o rodzimych latarniach, a tu spadła na mnie wiadomość o dwóch powieściach, w których latarnie morskie odgrywają zasadniczą rolę. Na dodatek powieści nie są tłumaczeniem. Wyszły spod pióra Polaka  – Karola Kłosa, który wie o czym pisze bowiem jest m.in. latarnikiem w Jastarni. Regularnie publikuje w regionalnym piśmie w języku kaszubskim. W roku 2010 wydał  „Latarnika” ,a na wiosnę tego roku ukazała się kolejna powieść pt. „Latarniczka”. Nie czytałam jeszcze tych książek (nawet jeszcze nie kupiłam, co zamierzam szybko naprawić!) , toteż mogę tylko oprzeć się na informacjach o ich treści na bazie notek wydawcy i recenzji internautów.  O „Latarniku” portal księgarski merlin.pl napisał tak:

Latarnia morska, brzeg morza, szum fal, wczasowicze na plaży, praktykantki, picie alkoholu, bitwa u bramy ogrodu, problemy sąsiada, a do tego bezrobocie. Realizm mieszający się z groteską, odrobina humoru przyprawiona sentymentalizmem. W zasadzie nie wiadomo w co można wierzyć, a co potraktować z przymrużeniem oka.

Natomiast jeden z internautów podpisujący się nickiem Zen po lekturze dodaje:

Podczas czytania „Latarnika” można chwilami dostać skrętu kiszek ze śmiechu, więc zalecana jest dalece posunięta ostrożność. Jednakowoż równie dobrze może ona służyć ku uspokojeniu skołatanych nerwów przed snem. Można ją smakować po kawałku, sprzyja temu forma dziennika prowadzonego przez wiele dni. Myślę jednak, że łatwość lektury, przyjemność płynąca z czytania raczej nie pozwolą na zbyt długo odwlekać ponownego sięgnięcia do „Latarnika”. Gdybyż tak jeszcze było wiadomo co z opisywanych wydarzeń jest prawdą, a co literacką fikcją, to komfort czytelnika byłby pełny. Natomiast dla miłośników literatury polskiej, a także zwolenników zagadek jest w tej książce kilka fragmentów odsyłających do Stefana Żeromskiego, ale które to fragmenty dopiero trzeba wytropić. Studenci filologii i historii literatury będą więc mogli sobie poużywać „w temacie” aluzji literackiej, terminu ostatnimi laty robiącego karierę w środowiskach naukowych.

O niedawno wydanej „Latarniczce” czytamy na merlinie:

Anioły nieustannie wpływają na zmiany klimatyczne Ziemi. Wrony rozmawiają ludzkim głosem. Latarniczka pisze listy do dyrekcji, a czytelnicy lokalnej gazety piszą listy do redakcji. Rada miasta uchwala absolutorium dla burmistrza pod dyktando Fiodora Dostojewskiego. Burmistrz miasta zaniedbuje swoją kochankę. Sąd obraduje w sprawie podpalenia ratusza oraz maltretowania niemowlaka. Podczas lektury ciągle przechodzimy przez granicę pomiędzy rzeczywistością a literaturą.

A ten sam czytelnik Zen pisze:

„Latarniczka” Kłosa jest powieścią pisaną w formie dziennika, co nadaje jej pozory prawdziwych zapisków z życia kobiety pracującej na latarni morskiej, dziennikarki, fotografki, oraz singielki marzącej o romantycznej miłości jakiegoś przystojniaka. Przytrafia jej się natomiast tylko znajomy z Naszej Klasy, który prawdopodobnie jest osobą fikcyjną. Bohaterka jest zwyczajną kobietą, czyli czasami niezwykle wrażliwą i delikatną, a czasami tak jak większość znajomych i sąsiadów zazdrosną, fałszywą i wredną babą. Czyli normalka, mamy do czynienia z tym co spotyka nas zazwyczaj w realu, normalnym życiu. Tylko wtedy gdy do akcji wkraczają anioły, gadające wrony, lub inne „rozumne” stworzenia borze robi się bardziej baśniowo.

Osobiście po przeczytaniu notek wydawcy jestem totalnie pokuszona na zakup i lekturę tych książek. Aż się rozmarzyłam i chciałabym aby więcej osób pracujących w naszych latarniach spisywało swoje wspomnienia w postaci literatury faktu bądź wplatało je w sprawnie napisane powieści. Jak rozmawia się z latarnikami mają oni tyle ciekawych historii związanych ze swoją pracą do opowiedzenia, że aż szkoda aby przepadły i nie ujrzały światła dziennego.

Drussie, dziękuję za tradycyjne trzymanie ręki na pulsie w sprawach wydawniczych. Dzięki Tobie mój portfel się uszczupli ale nabędę książki jakie lubię – z latarnią w tle oparte na doświadczeniach prawdziwego latarnika. Nie ma lepszej rekomendacji! Poniżej okładki i autor powieści Karol Kłos.

[15.08.2011]

Dziś święto państwowe i kościele, ale my świętujemy zawsze 15 sierpnia dodatkowo – bo tego dnia są urodziny mojego męża. Kochanie – niechaj zawsze idzie za tobą krok w krok jasność myśli, uczuć, intencji. Trafiaj w swym życiu na samych dobrych ludzi, miej przy sobie szczerze oddane osoby i doświadczaj marzeń, które spadają znienacka jak sierpniowe deszcze meteorytów. Bądź sobą, kreatywny, trwale stojący w swoich przekonaniach. Wspaniałego dnia!

A dla takiego jak ty miłośnika truskawek i sernika nie mogło powstać inne ciasto jak to:


Subscribe to LATARNICA