LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Kwiecień, 2012

Uff, jak w Poznaniu gorąco. Dopiero wieczór i zmrok skłonił mnie do zajrzenia do komputera. Przez trzy dni pobytu w Trójmieście było pięknie i majówkowo, ale nie tak upalnie. Chłodny morski wiatr robił swoje. A w stolicy Wielkopolski ponad 30 stopni i duchota. Z czym wróciłam? Przede wszystkim z miłymi wspomnieniami i nowymi tematami. Mam do przejrzenia ponad setkę zdjęć na komórce i kilkaset w aparacie. Będzie o czym pisać… Muszę się tylko jakoś zorganizować i zaplanować tematy wpisów. Póki co, dziękuję Wam za liczne odwiedzanie bloga podczas mojej nieobecności i komentowanie. Na dobry początek jeszcze nic z tej ostatniej eskapady, ale na dobry początek podwójny temacik latarniany.

Pierwszy, to gadżeciarski mebelkowy akcent. Na portalu aukcyjnym pojawił się sympatyczny regał w kształcie latarni morskiej. I bardzo szybko znalazł swojego nabywcę. Cała konstrukcja nie jest bardzo skomplikowana więc można nawet sobie podpatrzeć i spróbować coś samemu na podobieństwo wykonać. Fot. aukcyjne.

Drugi temat – to kontynuacja wciąż żywego tematu latarenki Westerplatte. Mam najświeższe zdjęcie pokazujące dokładnie resztki podstawy, wręcz otwarte jej wnętrze – fotografia z 28 kwietnia br., jej autorem jest Mariusz Choiński. Dziękuję za czujność! W procesie dokumentowania kolejnych etapów prac remontowych na falochronie wschodnim – jest to znaczący kadr i prawie już ostatnie pożegnanie z obiektem.

[30.04.2012]

 

Bywają fotografie tak doskonałe, że wyglądają jak lepsza kopia natury. Taka dla mnie jest ta publikowana dzisiaj – wykonana w lutym tego roku, podczas jeszcze bardzo silnych mrozów. Przedstawia jedną z główek wejściowych portu Gdynia. Osobiście miałam szanse dwukrotnie obserwować z wody obie główki wejściowe podczas rejsów promami do Skandynawii i Niemiec. Jednak z wysokiego pokładu promu prezentują się zupełnie inaczej – co nie oznacza, że nie gorzej – ale widzi się zdecydowanie mniej detali. To zdjęcie pokazuję nam w całej krasie piękno tego obiektu nawigacyjnego. Fot. Grażyna Sadłoń.

[29.04.2012]

Pora posiłku!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Kot Julek na tacierzyńskim wzbudził liczne ciepłe reakcje i komentarze. Dlatego jeśli tylko dotrą do mnie najnowsze wieści czy zdjęcia – podzielę się nimi z wami. Dziś zdjęcie samego maluszka podczas posiłku. Jest on wciąż tak niewielkim kotkiem, że bez pomocy opiekunki Marty  nie poradziłby sobie w tym okrutnym świecie. Najważniejsze, że smakuje i maleństwo potrafi poradzić sobie ze smoczkiem i butelką. Fot. Marta Chade.

[28.04.2012]

Kierunek Gdańsk!

Posted by kotmonika under Blog

Kiedy dziś odwiedzicie blog Latarnicy będę w drodze do grodu Neptuna (nota bene w ostatnim tygodniu nareszcie figura Neptuna po okresie konserwacji wróciła na swoje miejsce na gdańskiej starówce!). Powodem mojego wyjazdu jest mające dziś miejsce uroczyste otwarcie Ośrodka Kultury Morskiej – placówki /filii Centralnego Muzeum  Morskiego, która – jak gdzieś wyczytałam w internecie – jest jedną z najnowocześniejszych tego typu placówek w Europie. Dziś sprawdzę to sama w cztery oczy i relacje z tej konfrontacji ukażą się wkrótce. Budynki nowego Muzeum z zewnątrz pokazywałam już przy okazji zimowego pobytu w Gdańsku. Znajdują się tuż przy żurawiu nad Motławą – zatem w samym sercu miasta. Pora zapoznać się z eksponatami i nowoczesnymi technikami prezentacji odkryć naukowych. Fot. CMM.

[27.04.2012]

PS. Dramatu na falochronie wschodnim w Nowym Porcie fotograficzny ciąg dalszy. Poniżej  aktualna (z tego tygodnia) fotografia. Widać już bardzo zaawansowane prace rozbiórkowe starej latarni – podstawa znika w oczach – fot. Mariusz Choiński.

 

Oxana Zaika – artystka bardzo kocia

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Na prace tej rosyjskiej artystki natrafiłam przypadkowo na Facebooku – ktoś ze znajomych wstawił jedną z jej prac, której tematem był kot i tak wpadłam po uszy. zaczęłam poszukiwać więcej jej obrazów i ilustracji i natrafiłam na całą kopalnię ilustracji z kotami! I to jakich! Są chyba najczęstszym motywem jej prac, ale poza nimi pięknie pokazuje też psy i postacie ludzkie. Stworzone przez nią światy są bardzo folk i trochę w stylu Chagalla – przynajmniej mnie się tak kojarzą. Jej obrazy nadają się na ilustracje książkowe i plakaty. Są do tego wprost stworzone! Popatrzcie z resztą sami na poniższe reprodukcje. Artystka pochodzi z Rosji (rocznik 1969), obecnie mieszka w Lyonie, we Francji. Jej obrazy znajdują się w licznych galeriach i można je nabyć poprzez internet. Oficjalna strona malarki TUTAJ. Fot. z internetu.

[23.04.2012]

Latarnia Kullen w Szwecji

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Wystarczyło jedno spojrzenie na jej zdjęcie na starej kartce pocztowej, a serce mocniej zabiło – spodobała mi się i architektura, i niezwykłe położenie.Poniżej latarni typowa szwedzka zabudowa o brunatnej barwie elewacji, sama laterna potężna w stosunku do całej wieży.

Latarnia Kullen (szwedzkie Kullens fyr) w Scanii, położona jest przy ujściu Öresund, na półwyspie w punkcie zwanym Kullaberg, w Höganäs, na południowo-zachodnim wybrzeżu Szwecji. Kullen to jedna z najbardziej znanych atrakcji turystycznych wzdłuż szwedzkiego wybrzeża . Latarnię zbudowano  w 1898 roku. Pierwsze światło zapalono w 1900. Za budulec wieży posłużył granit. W roku 1979 została zautomatyzowana. Choć jej wieża liczy tylko 15 m wysokości, to ze względu na doskonałe położenie wysokość światła wynosi 78,5 m n.p.m. Zasięg światła to 24,5 Mm. Optyka tej latarni jest najpotężniejsza w całej Skandynawii. Widać to na starej , archiwalnej fotografii (obok reprodukcji starej karty pocztowej). Lokalizacja tej latarni jest idealna dlatego obiekty nawigacyjne pojawiały się tam od dawien dawna. Pierwsza latarnia powstała w czasach panowania króla Fryderyka II w 1561 roku. Poniżej stary sztych z latarnią Kullen. Fot. z internetu.

Obecna latarnia została zaprojektowana przez szwedzkiego architekta Magnus Dahlander. Jako jedna z nielicznych -mimo pełnej automatyzacji – jest nadal nadzorowana przez latarnika. Ogromny aparat Fresnela zbudowała na potrzeby tej latarni francuska firma Barbier i Barnard. Trzy duże soczewki w optyce obracają się cztery razy na minutę, a więc dają dwanaście błysków na minutę. Poniżej współczesne zdjęcia latarni Kullen. Fot. z internetu.

[20.04.2012]

W temacie zniszczonej latarenki Westerplatte pojawił się bardzo ważny głos, bo samego Dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni p. Andrzeja Królikowskiego. Niestety jego wypowiedź opublikowana na stronie urzędu wzbudza we mnie tylko pusty śmiech. Całe oświadczenie można przeczytać TUTAJ, a mnie najbardziej przypadły do gustu dwa zdania:

Wieża czerwonego światła wejściowego do portu z uwagi na bardzo zły stan techniczny (korozja poszycia na wylot) została zdemontowana. Jej stan nie pozwalał na dalsze wykorzystanie do celów nawigacyjnych. W trakcie przebudowy falochronu wschodniego na jej miejscu – W HISTORYCZNYM KSZTAŁCIE – zostanie zamontowana nowa wieża światła wejściowego czerwonego.

[…] Przed rozpoczęciem publicznej dyskusji na temat zniknięcia ”latarni” czasami warto zapoznać się z faktami.

Doskonale znają fakty osoby biorące udział w dyskusji, a podkreślanie historycznego kształtu nowej główki po prostu mnie rozkłada. Bo niby po co remontować starą, jak można postawić coś owego – prawie jak oryginał, prawie jak zabytek na trwale wpisany w historię miasta. Poniżej zdjęcia nowej główki przygotowanej do montażu. Pochodzą ze strony  Urzędu Morskiego w Gdyni.

 

Za to z innego źródła (Wolne Forum Gdańsk) mam najświeższe zdjęcia wskazujące (o zgrozo!), że jednak przepadnie i zabytkowa podstawa latarni, ta zbudowana z kamienia, która była pomalowana na kolor czarny i w której były drzwi wejściowe do latarenki. Wszyscy obserwatorzy tego dramatu liczyli choć na to, że nową główkę postawi się na oryginalnej bazie. A wygląda na to, żę nie możemy liczyć, aby pozostał choć skrawek obiektu, który ma dla nas tak wielkie znaczenie. Zdjęcia wykonał Mariusz Choiński. Słaba ostrość wynika z panującej mgły. Fotografie wykonane 21 kwietnia.

Poniżej już historyczne ujęcia latarenki z sierpnia 2011 roku wykonane z górnego tarasu latarni Michalaka w Nowym Porcie. Wykonał je Robert Brzeszkiewicz z Warszawy – członek TPCMM. Dzięki Robert za podesłanie fotek! Pewnie rok temu nie przypuszczałeś, że wkrótce będą mieć już historyczną wartość.

[24.04.2012]

PS. Dla równowagi całej dramatycznej sytuacji – jeden pozytywny aspekt (cytuję za Wolnym Forum Gdańsk):

Poniżej treść apelu, który w poniedziałek, w trakcie obrad, podpisali gdańscy radni. Dokument trafi do wojewody pomorskiego, przedstawiciela rządu w terenie.

„Pan Ryszard Stachurski

Wojewoda Pomorski

My niżej podpisani Radni Miasta Gdańska apelujemy o pilne wyjaśnienie decyzji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Mariana Kwapińskiego, w sprawie usunięcia oraz doprowadzenia do zniszczenia jednej z najstarszych na Bałtyku, pochodzącej z 1843 roku, latarni morskiej. Obiekt do tej pory stał u wejścia do portu na wschodnim molo w Nowym Porcie.

Powtarzające się akty wandalizmu wynikające z braku właściwego podejścia Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków skłoniły nas do zabrania głosu w tej sprawie. Protestujemy przeciwko nonszalanckiemu stosunkowi do dziedzictwa kulturowego naszego miasta.

Apelujemy o opracowanie nowych procedur postępowania wobec wszystkich zabytkowych oraz mających wartość historyczną obiektów, w ramach których widzimy konieczność konsultacji z Prezydentem Miasta Gdańska Pawłem Adamowiczem oraz Komisją Kultury i Promocji Rady Miasta Gdańska. Nie chcemy być więcej świadkami tak nieodpowiedzialnego podejścia do naszego dziedzictwa, które chcemy zachować nie tylko dla nas, Gdańszczan, ale i dla wszystkich Polaków. Należy dołożyć wszelkich starań, żeby decyzje o wyburzeniach lub modernizacji obiektów ważnych dla naszej historii nie były podejmowane jednoosobowo, w zaciszu gabinetów, z pominięciem samorządu Miasta Gdańska.”

 

Żeglarstwo + kot = udany duet

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Nie od dziś miłośnicy żeglarstwa wiedzą, że tam gdzie woda i rybki są również i koty. Choć o dziwo niekoniecznie chodzi właśnie o te rybki, ale o wodę. Koty z natury nie lubią wody, ale ja nie dam sobie tego wmówić. Mój kocur od początku był zafascynowany wszystkimi kranami i lecącą wodą, nawet jak lała mu się na łeb. Łapki ciągle zamacza i podstawianie głowy pod odkręcony kran to nie problem. Miłośnicy literatury marynistycznej zapewne pamiętają też wspaniałą książkę Andrzeja Urbańczyka „Cisze i sztormy” o jego samotnym rejsie dookoła świata. Wyprawa nie była jednak tak do końca samotna bowiem na pokładzie jachtu towarzystwa mu dotrzymywał dzielny kot Myszołów. Ta cudowna książka już dawno mnie przekonała że żeglowanie i posiadanie kota nie musi się wykluczać, że to doskonali towarzysze ludzi morza.

Zapewne większość klubów żeglarskich ma swoje koty. Bo że są stali mruczący bywalcy w portach małych i dużych to jasne. Widziałam takie zgraje nie raz. Poniżej żywy dowód na to, że mruczki czują się jak ryba w wodzie na podwórkach klubów żeglarskich. Te dwa kocurki to stali bywalcy Jacht Klubu Morskiego GRYF z Gdyni. W sumie są trzy, ale na sesję tego dnia załapały się dwa. GRYF istnieje już od 1928 roku i należy do najstarszych klubów żeglarskich w Polsce.  Należał do niego m.in. Leonid Teliga. Fot. Grażyna Sadłoń.

[0.04.2012]

Dziś zapraszam na wirtualną wycieczkę do małej miejscowości letniskowej Gąski. Jak wiadomo słynie ona z latarni morskiej zbudowanej pod koniec XIX wieku. Cały kompleks budynków jest udostępniony do zwiedzania i znajduje się 100 metrów od plaży. Latarnia ma 41,2 m wysokości, a wysokość światła wynosi 50 m. Zasięg 23,5 Mm. Poniższe zdjęcie wykonaliśmy w weekend majowy w 2007 roku. Przyroda dopiero budziła się do życia na wybrzeżu. Fot. Tomasz Lerczak.

[22.04.2012]

PS. A dyskusja w mediach nt zabytkowej latarni Westerplatte, która zniknęła na zawsze, trwa. Polecam artykuły z sieci:

1. portal Gdańsk nasze miasto publikuje artykuł Dagmary Olesińskiej pt. „Gdańska latarnia przetopiona w hucie? Konserwator wyraził zgodę na wymianę latarni!” – czytaj TUTAJ.

2. Portal trojmiasto.pl publikuje ciekawy i pięknie ilustrowany artykuł Marcina Stąporka pt. „Nie udało się ocalić historycznej latarni w gdańskim porcie” – czytaj TUTAJ.

3. Forum żeglarskie pyta „Co się stało z latarnią na Westerplatte?” – czytaj TUTAJ.

4. Wolne Forum Gdańsk – wrze dyskusja nt tego co się wydarzyło – wątek do poczytania TUTAJ.

5. Salon 24 niezależne forum publicystów publikuje tekst „Gdańsk – jakiś debil oddał latarnię z 1843 na złom” – czytaj TUTAJ.

6. portal senior.pl pyta „XIX-wieczna latarnia morska w Gdańsku na złom?”
– cały tekst TUTAJ.

7. Portal trojmiasto.pl informuje: „Z główek gdańskiego portu zniknęła nie jedna, a dwie latarnie” – czytaj TUTAJ.

8. Ogólnopolski miesięcznik Odkrywca dyskutuje w temacie  „Latarnia morska na złom” – czytaj TUTAJ.

Jeśli na pytanie z tytułu odpowiesz twierdząco to szybko może się to zmienić. Na portalu aukcyjnym pojawiła się właśnie bardzo ładna oryginalna stara grafika niemieckiego artysty Richarda Adlera (1907-1977) przedstawiająca przedwojenną murowaną latarnię morską w Kołobrzegu, która została wysadzona podczas działań wojennych. Grafika jest odciśnięta na białym papierze, oprawiona w ramkę i  sygnowana ołówkiem przez artystę. Format 19 x 15 cm. Stan idealny. Koszt zakupu oczywiście adekwatny jak dla takiego dzieła – 179 zł. Poniżej zdjęcie aukcyjne przedmiotu.

[21.04.2012]

PS. Czasami wystarczy tylko chwilka, jedno odwrócenie wzorku od np. mebla by po chwili być zaskoczonym, że zostało już zaadoptowane na miejsce drzemki. Tak było i wczoraj kiedy wyjęłam na moment karton z szafki, a w tym czasie Error bezszelestnie wdrapał się na półkę i uznał, że to w danej chwili idealne miejsce na dłuższy sen.

W życiu nie spodziewałam się, że mnie – miłośniczkę latarni (zwłaszcza rodzimych) spotka taki zawód i to ze strony ludzi, którzy zdawałoby się, że dbają o sprawy morskie – w tym nawigacji – także pod kątem dbania o obiekty wyjątkowe, ze swoją długą historią czy zabytkowe. Już  dawno przesyłka zdjęć mailem nie wzbudziła we mnie tyle złości, rozpaczy i niedowierzania. Patrzyłam na zdjęcia i nie chciałam brać faktów za rzeczywistość. Czy to możliwe, aby działo się to naprawdę? Nie miałam wątpliwości, że muszę przyjąć to za pewnik. Ale zaakceptować nie potrafię. Zniknął zabytek – i tak zawsze będę o tym obiekcie nawigacyjnym myśleć – bo to nie była byle jaka latarenka, ale budowla która dobrze służyła od prawie 200 lat! Jeszcze nie kojarzycie? Burza medialna wokół tej sprawy tak naprawdę dopiero się rozpoczyna. Ale całkowicie ją popieram, bo póki co nie trafiło do mnie żadne racjonalne wytłumaczenie – jak mogło do tego dojść. Pamiętacie uroczą latarenkę na końcówce falochronu/molo wschodniego w gdańskim  Nowym Porcie nazywaną popularnie latarnią Westerplatte? Na pewno ją kojarzycie. To od początku kwietnia br. możecie ją sobie już tylko pooglądać na kartkach pocztowych bądź w farologicznej literaturze. Jej żywot się zakończył mniej więcej z dniem 5 kwietnia – bowiem wtedy zostały wykonane poniższe fotografie. Ich autorką jest Grażyna Sadłoń, która miała to szczęście akurat wtedy przepływać tuż obok – więc nie mając profesjonalnego aparatu złapała za komórkę i wykonała serię tych 5 zdjęć. Na pierwszym widać nową, niezamontowaną jeszcze główkę, na pozostałych demolkę starej latarenki.

Kiedy z całą mocą zrozumiałam co stało się w gdańskim porcie, natychmiast użyłam dostępnych mi kontaktów i puściłam temat w świat – w pierwszej kolejności do zaprzyjaźnionej miłośniczki latarni do gdańska i mieszkanki Nowego Portu. Jej reakcja była podoba do mojej: szok i niedowierzanie. Wiedziałam, że zapoczątkowałyśmy łańcuszek zdarzeń i należī sprawę jak najszybciej nagłośnić i wyjaśnić. Nie mam na dziś dzień wiele faktów do przekazania. Udało mi się ustalić, że latarenka miała być już jakiś czas temu wpisana na listę zabytków ale temat został odłożony ad acta. Dlaczego? Czy tylko z powodu tego, że cały obiekt nie zachował się do dziś w oryginalnym stanie z 1843 roku ? Świetnie pisze o tym  Aleksander Masłowski w tekście „Requiem dla latarni morskiej u wejścia do gdańskiego portu” (cały artykuł TUTAJ):

[…] Czy wojewódzki konserwator zabytków zgodził się na likwidację latarni? Jeśli tak, to jakim prawem? Pod pozorem „nieoryginalności”? Oczywiście to, co zniszczono parę dni temu nie było identyczne z tym, co wzniesiono półtora wieku temu, ale na przykład wiadomo, że oryginalny gdański Żuraw nad Motławą spłonął niemalże doszczętnie w 1945 r., a to co stoi dzisiaj to, myśląc w podobny sposób, substancja wysoce nieoryginalna. To może wykreślimy Żurawia z rejestru zabytków?

Trochę więcej światła rzuca na tą sprawę artykuł w trójmiejskiej – regionalenj części „Gazety Wyborczej” (cały tekst TUTAJ), ale i podczas tej lektury rzuca się w oczy że mamy do czynienia z pytaniami, na które nikt nie zna odpowiedzi. Jowita Kiwnik napisała m.in.:

Umieszczona została na wschodnim molo, dokładnie 1 kwietnia 1843 r. Zabytek zmodernizowano w latach 30. XX w. Tydzień temu znikła bez śladu.

Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków, jest zaskoczony.

– Sprawdzę to – obiecuje nam.

Oddzwania: – Faktycznie jej nie ma.

Obiekt nie był wpisany do rejestru zabytków. Jeszcze, bo od kilku lat w urzędzie czekała już gotowa biała karta. Latarnia co roku miała trafić na listę chronionych obiektów, ale nie zdążyła.

Urząd Morski w Gdyni, który prowadzi prace w gdańskim porcie, tłumaczy, że latarnię usunięto właśnie z powodu remontu. Andrzej Królikowski, dyrektor UM, zapewnia: – Prowadzimy tutaj naprawy, remonty, dlatego usunęliśmy główkę. Była w złym stanie technicznym. Ale spokojnie, latarnia na miejsce wróci.

Nie dodaje jednak, że już nie ta zabytkowa, tylko nowa. Tłumaczy natomiast, że zgodę na usunięcie starej latarni i zastąpienie jej nową otrzymał od urzędu konserwatora. W decyzji podobno nie sprecyzowano jednak, jak należy potraktować zabytek.

Sprawa nabiera rozgłosu i zatacza coraz szersze kręgi. Dla mnie osobiście najważniejsze byłoby, aby odzyskać szczątki tej latarni – żeby tak do końca nie przepadło coś co było dla wielu wyjątkowe, stanowiło wręcz symbol Nowego Portu i żywy dowód ciekawej historii tej części Gdańska. Westerplatte było kiedyś bardzo popularnym kąpieliskiem i wycieczka piesza do latarni była popularną formą spędzania wolnego czasu. Stare kartki pocztowe pocztowe doskonale pokazują jak pięknym była obiektem. Modernizacji  dokonano w latach 30-tych XX wieku. Z założenia była wieżą na kamiennej podstawie – w tej części znajdowały się drzwi wejściowe, bowiem w czasach swej świetności była udostępniona do zwiedzania dla turystów. Pozostała część latarni wykonana była z żelaza i miała kształt wieloboku. 1 kwietnia 2013 roku obchodziłaby swoje 170 urodziny. Uroczystości nie będzie… Pięknie o latarence napisała autorka blogu Neufahrwasser (cały wpis TUTAJ):

Bezrefleksyjnie zniszczono naszą małą, czerwoną latarnię, jeden z symboli Nowego Portu i Westerplatte. Budowli, która bezustannie od 169 lat pracowała dla ludzi morza, która została uwieczniona na setkach, jeżeli nie tysiącach pocztówek, zdjęć i w literaturze. Latarnię, która witała i żegnała przybyszów i mieszkańców.

Bardzo interesująco pisze o tym ważnym dla gdańskiego portu obiekcie  nawigacyjnym Aleksander Masłowski w tekście „Zwiedzanie Gdańska: Latarnia morska i molo wschodnie na Westerplatte” (pełen tekst TUTAJ):

W czasach świetności kurortu na Westerplatte, którego funkcjonowanie zamyka się datami od 1831 do ok 1918 r. spacer po „wschodnim molo”, czyli po kamiennym falochronie, albo po drewnianym pomoście, należał do obowiązkowego programu atrakcji kąpieliska. Na końcu molo, u stóp żeliwnej latarni morskiej, można było zobaczyć elegancko ubrane towarzystwo, panów w cylindrach i panie w długich sukniach. Dodatkową atrakcję stanowiły cumujące czasem przy molo statki, a nawet okręty wojenne. U końca, tuż przy latarni, pomost połączony był z falochronem drewnianym mostkiem, zastąpionym konstrukcją stalową po zniszczeniu drewnianej przez sztorm. Spacer ku latarni możliwy był jedynie przy sprzyjającej pogodzie, bowiem silniejszy wiatr powodował przelewanie się fal ponad kamienną i drewnianą konstrukcją.
Osobiście uważam, że istnieje wiele organizacji i czy grup zapaleńców tego tematu, które chętnie zaopiekowałyby się tym obiektem, gdyby dano im taką szansę. Kiedyś bardzo martwiłam się zapowiedzią medialną likwidacji resztek nieczynnej już latarni na Szwedzkiej Górze pod Helem. Na szczęście były to tylko puste pogłoski i zrujnowany obiekt nadal istnieje ku uciesze miłośników latarni naszego wybrzeża. Likwidacja latarenki Westerplatte to okrucieństwo i rana zadana historii tego miejsca. Poniżej kilka ujęć tej wieży z okresu świetności. Fot. Latarnica, kartki i zdjęcia ze zbiorów własnych.

Na to, z jaką dbałością zaplanowano każdy detal tej latarni, rzutują znalezione kiedyś na portalu aukcyjnym plany architektoniczne. Niestety nie udało mi się je wtedy zlicytować i zakupić do swojej kolekcji, ale chociaż zachowałam pliki poglądowe. Fot. aukcyjne.

Jak tylko będę znać jakiekolwiek dalsze szczegóły nt losów szczątek latarenki oraz tego dlaczego doszło do tak brutalnej demolki na cudownym obiekcie dam wam znać. A na koniec prześliczne zdjęcie blizy z Nowego Portu podczas sztormu wykonane przez Izabelę Sitz-Abramowicz.

[20.04.2012]

PS. Z ostatniej chwili:

Jak donosi „Gazeta Trójmiasto” z 19 kwietnia – z godz. 13.11 w tekście Grzegorza Szaro pt. „Zabytkową latarnię z Nowego Portu już przetopiono w hucie”:

Niestety, nie ma już szans na ocalenie zabytkowej latarni morskiej, która od 1843 r. stała u wejścia do portu w Gdańsku. Okazuje się, że dwa tygodnie temu została pocięta przez robotników na kawałki i wywieziona do Huty Katowice.

To ogromna strata dla Gdańska, bo latarnia była unikatowa – jedyna taka na południowym wybrzeżu Bałtyku. Mimo to za jej zniszczenie nikt nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Obiekt nie był chroniony, bo nie został wpisany do rejestru zabytków, a Urząd Morski, który od kilku lat remontuje wejście do portu, miał zgodę na usunięcie latarni.

Pełen artykuł  TUTAJ.  Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania!

 

Jak zwykle do poszukiwań informacji o tej latarni morskiej skłoniła mnie znaleziona w sieci stara kartka pocztowa, którą prezentuję poniżej. Byłam ciekawa czy obiekt nadal istnieje oraz gdzie się dokładnie znajduje. Podpisana była jako francuska latarnia Ouistreham.

Poszukiwania zdały rezultat – latarnia nadal istnieje i znajduje się w Normandii. Jest już staruszką bo liczy sobie ponad 100 lat. Oddano ją do użytku w 1905 roku, a jej wieża liczy 38 metrów wysokości, a zasięg 16 Mm. Elektryczność wprowadzono na wieży w roku 1918, a od 1993 roku jest obiektem automatycznym. Wieżę zbudowano z granitu, pomalowana jest na kolor biało-czerwony. Aby dotrzeć do laterny trzeba pokonać 171 stopni. Latarnia świeci światłem białym. Nazywa się ją opiekunką ujścia rzeki Orne. Poniżej współczesne fotografie latarni (z internetu, m.in. Wikipedia, marinas.com i inne). Jej wizerunek wykorzystano we Francji na znaczku pocztowym.

[19.04.2012]

Frodo wyrasta na pięknego kocura!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Od czasu do czasu prezentowałam wpisy w cyklu – koty Czytelników tego blogu. W październiku 2011 pojawił się w jednym z nich malutki kocurek Frodo. Został jako maleństwo na stałe przygarnięty do domu mojej bliskiej koleżanki. Ale minęło już kilka miesięcy, a kociak stał się pięciokilowym kocurem i rośnie jak na drożdżach. Warto zajrzeć do wpisu z października by porównać jego gabaryty. Frodo jest świetnym kompanem dla człowieka – życie z nim pod jednym dachem to sama przyjemność. Ostatnio przeszedł bez problemów zabieg kastracji i pomału zostaje przygotowywany do samodzielnego wychodzenia poza dom. Zobaczymy jak sobie z tym poradzi, a póki co jak każdy kot jest władcą nie tylko w stosunku zwierzę-człowiek ale i zarządza klatką królika, który z pewnością bywa zaskoczony niespodziewanym lokatorem. Poniżej najświeższe zdjęcie kocura w domowym otoczeniu. Fot. H. Kniat. Dziękuję za nadesłanie zdjęć!

[18.04.2012]

Przed- i powojenne wybrzeże

Posted by kotmonika under Blog

Stała Czytelniczka Ania z Chicago podesłała mi ciekawe zdjęcia rodzinne z polskiego wybrzeża – wykonane przed i po wojnie. Pierwsze z nich wykonano w Gdyni Orłowie i jest wykonane około 1930 roku. Przedstawia grupę ludzi wśród których jest jej ojciec Edziu, jego mama Franciszka i ciotka Marta, która prowadziła księgowość kilku niemieckim zakładom z Gdyni i Gdańska. Od lewej w łódce siedzą: Marta, Edziu i Franciszka.

Kolejne nadesłane 4 fotografie są już powojenne i wykonano je w latach 1946-47. Na wszystkich jest mama Ani i powstały prawdopodobnie podczas jakiejś wycieczki na wybrzeże. Ania poprosiła mnie abym po zarysie latarni (jest na zdjęciu z zachodem słońca daleko w tle) rozpoznała tą miejscowość co nie było dla mnie trudne. Na fotografii na pewno jest latarnia z Darłówka, podobnie jak fotografia grupy ludzi na murze falochronu – to również Darłówek – tam ten murek ma takie charakterystyczne schodki po których łatwiej się na niego wspiąć. Pozostałe dwie – prawdopodobnie powstały w tym samym miejscu. Mama Ani  jest na „bombce” po lewej stronie, przy zachodzie słońca pierwsza z prawej, na falochronach 5 z kolei,
ma murze – 7 osoba stojąca od prawej. Aniu! Bardzo dziękuję za podzielenie się ze mną tymi odłamkami przeszłości i historii Twojej rodziny. Może ktoś z Czytelników rozpozna kogoś na zdjęciu. Fotogrfaie były wywoływane w zakładzie znanego poznańskiego fotografa p. Zbigniewa Zielonackiego, który miał swój zakład przy 27 Grudnia nr 12 i działał pod nazwą „Foto-reporter” a później „Foto Van Dyck” . Być może są również jego autorstwa, ale te fakty są w trakcie ustalania.

Zachęcam Was wszystkich do nadsyłania ciekawych starych rodzinnych zdjęć z wybrzeża. Może macie na nich fragmenty czy nawet całe nasze latarnie morskie.

[17.04.2012]

Julek na tacierzyńskim!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Zmartwię latarniomaniaków. Ostatnio trochę zaniedbałam kocie tematy i zebrało się kilka spraw – dlatego w tym tygodniu mogą pojawić się nawet kilka razy. Co nie znaczy, że nie mam w zanadrzu czegoś ciekawego w podstawowym temacie tego blogu. Dziś pora na krótką, ale poruszającą opowieść. Historia z życia. Miejsce akcji: Nikozja, Cypr, kwiecień 2012. Malutki kotek znaleziony na śmietniku w dużym pojemniku (praktycznie skazany na śmierć, gdyż o własnych siłach nie wydostałby się z niego na wolność) trafia do domu córki mojej koleżanki. W domu panuje już od kilku lat spory, niezależny kocur Julek… i niespodziewanie w tym dominującym „tygrysie” budzi się instynkt ojcowski i bierze górę nad każdym aspektem jego życia jako singla. Od kilku dni koci duet jest nierozłączny i starszy kot poczuwa się do opieki nad młodszym znajdą. Różnice gabarytowe są spore, ale w niczym to nie przeszkadza. Życie potrafi zaskakiwać i nasze zwierzaki również. Brawo Julek! Tak trzymać! Poniżej kilka ujęć ten nagle zrodzonej przyjaźni. Doszło już nawet do tego że koty zajęły ulubiony fotel właścicielki i okupują ten teren. Fot. Marta Chade.

[16.04.2012]

Subscribe to LATARNICA