LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Maj, 2012

Akcja ratownicza w latarni

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Czy w latarni morskiej może się zdarzyć coś takiego, że konieczne będzie wezwanie służb ratowniczych? Oczywiście! To miejsce, jak każde inne, a może i nawet bardziej narażone jest na tego typu zdarzenia, bowiem latem w sezonie turystycznym w laternach bywa gorąco (stąd we wszystkich już chyba latarniach wschodniego wybrzeża należących do TPCMM-u pojawiły się klimatyzatory) a dojście do najwyższych ich partii bywa nieraz karkołomne i trudne – łatwo wtedy o uraz, upadek czy inny nieszczęśliwy wypadek. Dlatego miejscem I Otwartych Mistrzostw w Ratownictwie Medycznym ZATOKA 2012 stała się latarnia morska w Rozewiu (stało się to dzięki Urzędowi Morskiemu z Gdyni). Zawody miały miejsce 19 maja  br.,  a ich organizatorem był Szpital im. F. Żaczka z Pucka. Celem tych Mistrzostw jest wymiana doświadczeń z zakresu ratownictwa medycznego. Symulacja różnych zdarzeń  – w tym przypadku w tak specyficznym obiekcie jakim jest latarnia morska –  zdecydowanie podnosi umiejętności ratowników medycznych. Oby w rzeczywistości nie musieli często interweniować w takich warunkach. Ale ważne i pocieszające jest to, że są do tego przygotowani.

Fot. Ewa Sikora. Zdjęcia i tekst na podstawie informacji ze strony TPCMM.

[31.05.2012]

Ach ten maj!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Czerwiec już za chwilkę, ale maj dał nam w tym roku poczuć lato w całej pełni. Od majówki pogoda dopisuje, mało opadów (a raczej susza) za to słońce prawie non stop i temperatury powyżej 20 stopni od kilki tygodni. Kto dobrze znosi niską temperaturę wody zaliczył już pierwsze kąpiele w jeziorach. Wspominam o tym, bo znam takie osoby. Mnie ostatnio zachwyciły typowo letnie, pięknie i licznie ukwiecone trawniczki pod oknami mojego bloku. Poniżej dwa zdjęcia wykonane wcześnie rano w drodze do pracy. Ale gatunków kwiatków widzę przez okna znacznie więcej. I cieszy, że są takie osoby, którym się chce dbać o nasze mini trawniczki i osiedlowe skrawki ziemi. Fot. Latarnica.

[30.05.2012]

PS. W ostatnią sobotę Error tradycyjnie byczył się na działce pod miastem, nadal więcej czasu siedzi w altanie, bo na zewnątrz ilość bodźców smakowych, zapachowych i dźwiękowych jest jeszcze zbyt wielka jak dla kota domowego, ale już chętniej wychodził na powietrze i więcej drzew zaliczył. Zauważył nawet dwa dzikie koty, które skróciły sobie drogę przez nasz trawnik. Niestety kocurki nie były zainteresowane jego obecnością i szybko uciekły. Poniżej na jednej fotce dziki kot zainteresowany psem z sąsiedniej działki. Fot. Latarnica.

 

Daleka podróż – Izrael – vol. 2

Posted by kotmonika under Blog

Ponad cztery miesiące minęły, zanim zebrałam się w sobie i dojrzałam do drugiej odsłony mojej jesiennej podróży do Izraela. Dziś, kiedy przeglądałam zdjęcia pod kątem tego wpisu, jeszcze bardziej niż w styczniu (wtedy pisałam pierwszą relację z Betlejem) mam wrażenie, że to wszystko to jakiś sen, a ja w tych pejzażach to fotomontaże czy kadry z pięknego snu. A jednak tam byłam i muszę chyba bardziej intensywnie zabrać się za ponowne przeżycie tych chwil. Jeśli się uda obiecuję częstsze wpisy z Izraela niż dotąd – co najmniej 2-3 miesięcznie. Bo jest o czym pisać a zwłaszcza fotografie powiedzą Wam więcej niż niejedno słowo odda. Jak pisałam w styczniu nie chcę aby to była relacja chronologiczna. Po prostu będę prezentować miejsca i pokazywać jak widziałam to przez obiektyw mojego aparatu. Zdjęcia z Ziemi Świętej to moje osobiste spojrzenie na to co tam doświadczyłam. Pewnie każdy pokazywał by te same obiekty na swój sposób. Zapoznajcie się z moją wizją.

Dzisiaj zapraszam do Meczetu Wniebowstąpienia. Znajduje się on w Jerozolimie, na stoku Góry Oliwnej. Miałam okazję być tam z samego rana. Nasza grupa była pierwszą tego dnia i nawet musieliśmy chwilę zaczekać na otwarcie tego obiektu. Upalny dzień dopiero się rozpoczynał, byliśmy pod bramą wprowadzającą na teren meczetu już o 7.40 rano. Nie przeszkodziło to jednak handlarzowi, który pod zamkniętymi jeszcze zielonymi drzwiami sprzedawał różańce. W tym miejscu wg Biblii miało miejsce wniebowstąpienia Jezusa. Jak czytamy w Ewangelii Łukasza to tam Chrystus w otoczeniu uczniów wzniósł ręce do góry i błogosławiąc ich został uniesiony do nieba. Nie wiem jak inni, ale ja TAM wyjątkowo wpatrywałam się w niebo pragnąc po ludzku zrozumieć co zaszło ponad 2 tys lat temu, jakie wtedy było niebo, jak pogoda czy chmury miały podobny kształt, jak wyglądała okolica. Zadarłam głowę i nie widziałam nic poza  niebem które towarzyszyło mi przez całą podróż po Ziemi Świętej. Ale może to niebo było jednak inne? Bo na pewno nie przypominało polskie, choćby z tego że ma inne barwy, inaczej rozkłada się tam światło… Tajemnicy wniebowstąpienia po ludzku nie rozwikłałam, ale nie to jest najważniejsze w takiej chwili. Czułam raczej intensywniej niż zwykle świadomość zdarzeń biblijnych, zatapiałam się w słowach znanych z kart Pisma św. i próbowałam przenieść tą wiedzę na nasze czasy i XXI wiek. Nasz przewodnik ks. Adrian Galbas mówił do nas pod Meczetem Wniebowstąpienia: […] Droga do nieba wiedzie przez codzienność, nie cudowność. Przez zwykłe, szare życie, obowiązki, modlitwę i pracę.

W meczecie znajduje się obramowany prostokątny kamień ze śladem prawej stopy. Tradycja mówi, że to odcisk stopy Jezusa. Skała jest nieosłonięta – można jej dotknąć gołą ręką. Na obramowaniu często wierni zostawiają datki pieniężne. W tym miejscu Góry Oliwnej początkowo gromadzili się chrześcijanie, ale nie było tam żadnej budowli. Ponieważ prześladowania wyznawców Chrystusa wciąż trwały ,najczęściej spotykali się w jakiejś grocie. Pierwszy kościół powstał w 392 roku, kolejną budowlę wznieśli w tym samym miejscu Krzyżowcy – otoczona była ufortyfikowanym klasztorem.Muzułmanie przejęli to miejsce w 1198 roku. Wtedy przebudowano świątynię na meczet. W kaplicy mogą odprawiać mszę św. Franciszkanie i ten przywilej może mieć miejsce tylko raz w roku. Wnętrze jest bardzo surowe i ubogie, w zasadzie mury i klepisko. Wewnątrz przy otworach okiennych siedzą gołębie. Osobiście miałam wrażenie jakby były żywym świadectwem obecności Ducha Świętego. W tym miejscu doświadczałam wyjątkowo silnie różnych emocji i przemyśleń. Jak pisał ks. Ryszard Koper w swej relacji z podróży do Ziemi Świętej „Na drogach zbawienia”:[…] W tym miejscu niejako odruchowo spoglądamy w nieskazitelny błękit nieba i oczyma wiary widzimy Chrystusa, który wstępując do Ojca, wskazuje nam drogę do nieba.

Poniżej fotografie wykonane 26 października 2011 ok. 8 rano. Fot. Latarnica.

[29.05.2012]

Koty czytelników – vol. 5 – Tiger

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Długi czas nie prezentowałam nowego kota do cyklicznego już wpisu Koty Czytelników. Dzisiaj będzie tak po sąsiedzku i to dosłownie bowiem opisywany kocur mieszka w bloku obok, u mojej koleżanki. Nie trafił tutaj wcześniej, bo to taki osobnik, który obok człowieka przemyka i trudno go uchwycić aparatem. Mnie się to ostatnio udało, gdyż trafiłam na niego podczas wylegiwania się na łóżku koleżanki – został zaskoczony moją wizytą i nie zdążył jeszcze czmychnąć w jakiś kąt. Na co dzień jak tam zajdę Tiger tylko przemyka. Wobec obcych jest bardzo nieufny, a do swoich też nie jest zbyt wylewny. Oj zapomnijcie przy nim, że to kot z tych co to przyjdzie i posiedzi na kolanach. W życiu Tigera sprawdza się raczej układ, że to człowiek jest na jego usługach (karmi, poi i sprząta kuwetę), a nie on dla człowieka. Zdecydowanie chadza swoimi ścieżkami i nie potrzebuje takiej bliskości dwunożnych jak Error.  Pochodzi z miotu dzikiej kotki z poznańskiego Ogrodu Botanicznego, chowany był w domu od maleństwa i nie wychodzi, gdyż świat zewnętrzny bardzo go przeraża, woli raczej obserwować. Dobrze toleruje obecność innych kotów, ale na krótko. To typ samotnika. Niestety choruje na nerki, miewa kłopoty z kamieniami  i nieraz nie może się wypróżnić. Przez takie przypadłości  jest na stałej diecie przypisanej przez weterynarza – wyłącznie jednej suchej karmie leczniczej, która o dziwo przez lata mu się nie znudziła. Za to uwielbiał pić wodę z dużego wysokiego szklanego wazonu do kwiatów, ale ostatnio otrzymał nowe naczynie jako poidło, bo stan estetyczny wazonu drażnił już moją koleżankę. Tiger lubi siedzieć w otwartych drzwiach balkonowych, które ma zabezpieczone siatką i obserwuje ptaki na trawniku. Z racji, że mieszka na parterze dobrze je widać. Kot dzieli też mieszkanie z rybkami w małym akwarium. Rybki raczej go nie interesują ale, wypijanie im wody to już jego nowe hobby. Lubi drzemać na najwyższej partii regałów z książkami, a za nic nie pozwoli aby ktoś zamknął drzwi od łazienki. Oczywiście każdemu się to uda ale jak kot słyszy odgłos ich zamykania leci jak szalony zainterweniować. Choć Tiger nie daje się tak wygłaskać, jak oczekiwałby to człowiek jest kochanym stworzeniem i może przez tą swoją niedostępność lubię czekać aż sam spróbuje ze swej kociej ciekawości podejść i otrzeć się o moją nogę. Tyle czasami udawało mi się z jego strony uzyskać. Fot. Latarnica.

[26.05.2012]

Dzisiaj graffiti odkryte podczas popołudniowego spaceru – wyłapałam je na murze przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu – czyli w centrum miasta. Nie mogłam przejść obojętnie wobec tego napisu, więc dziś dzielę się nim z wami. A może na ulicach waszych miast znajdziecie jakieś latarnie? Ślijcie fotki na mój adres e-mail podany w zakładce „O mnie”. Zdjęcie wykonane telefonem komórkowym, fot. Latarnica.

[27.05.2012]

26 maja – Dzień Mamy

Posted by kotmonika under Blog

Dziś z okazji święta wszystkich Mam tekst piosenki, napisany przez Wojciecha Młynarskiego, która z pewnością i tego roku będzie grana w radio, ale mnie się nigdy nie nudzi i słucham ją z łezką w oku. Zwłaszcza tego dnia – 26 maja…

NIE MA JAK U MAMY

Ona jedna dostrzegała
w durnym świecie tym jakiś ład
własną piersią dokarmiała
oczy mlekiem zalewała

Wychowała jak umiała
a gdy wyjrzał już człek na świat
wziął swój los w ręce dwie
i nie w głowie mu było że

Nie ma jak u mamy ciepły piec cichy kąt
Nie ma jak u mamy kto nie wierzy robi błąd
Nie ma jak u mamy cichy kąt ciepły piec
Nie ma jak u mamy kto nie wierzy jego rzecz

A tym czasem człeka trawił
spać nie dawał mu taki mus
żeby sadłem się nie dławić
lecz choć trochę świat poprawić
nieraz w trakcie tej zabawy
świeży na łbie zabolał guz
człowiek jadł z okien kit
lecz zanucić mu było wstyd

Nie ma jak u mamy …

Te porywy te zapały
jak świat światem się kończą tak
że się wrabia człek pomału
w ciepłą żonę stół z kryształem
I ze szczęścia ogłupiały
nie obejrzy się nawet jak
w becie ktoś się drze
komu nawet nie w głowie że…

Nie ma jak u mamy …

[26.05.2012]

PS. Moja Mama odeszła po ciężkiej chorobie nowotworowej dwa lata temu w marcu, to już trzeci Dzień Mamy bez Niej – będzie mi ciężko, ale z ogromnym ciepłem będę wspominać wszystkie miłe chwile i nigdy nie wyznam inaczej: miałam najwspanialszą mamę na świecie! Poniżej nasza wspólna fotografia z wakacji na Półwyspie Helskim w 2005 roku. Fot. Tomasz Lerczak.

Zaginął TOFIK!!!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś miał być inny wpis, ale co się odwlecze to nie uciecze. Musiałam zmienić plany bo wczoraj przeczytałam na Facebooku porażającą wiadomość o zaginięciu kota. I to nie byle jakiego kota, tylko TOFIKA Kotowskiego – prezentowanego już tutaj razem ze swoim kumplem z jednego domu  – Kubą Mruczyńskim. Tofik to cudowny kotek i należy do Bożenki – autorki wspaniałego i pomocnego kociarzom blogu KICI czyli świat wg Kota. W tej chwili najważniejsze jest, aby odnaleźć tego kocurka – stąd moja ogromna prośba. Nie znam wszystkich czytelników Latarnicy, nie wiem dokładnie skąd pochodzicie, gdzie mieszkacie. Ale jeśli jest ktoś z Bielawy albo niedługo tam będzie OGROMNA prośba – pomóżcie, rozglądajcie się, dajcie znać. A oto info od samej właścicielki kota:

Kochani prosimy o pomoc i udostępnianie tej informacji! Wieczorem 23 maja na osiedlu XXV-lecia w Bielawie w okolicach bloku nr 4 zaginął kot maści burej, pręgowany, z białymi stopami i „żabotem” pod szyją. Reaguje na imię TOFIK. Obecnie może być zestresowany i nieufny, ale jest kotem lgnącym do ludzi. Jeśli ktoś go zobaczy, prosimy o kontakt pod nr telefonu 509-130-248 lub 502-949-784. Za pomoc w znalezieniu kota przewidziana jest nagroda pieniężna!

Poniżej kilka zdjęć mogących pomóc w identyfikacji. Kotka można również oglądać na blogu KICI oraz dla tych, którzy mają konto na Facebooku na tzw fanpage o nazwie KICI czyli świat wg Kota. Można też pisać do mnie na mail podany w zakładce „O mnie”.

[25.05.2012]


Ostatnio w sieci sklepów dyskontowych PEPCO pojawiła się kolekcja przedmiotów z motywami morskimi, a wśród nich uroczy świecznik – latarnia morska. Bardzo często tego typu przedmioty są nieestetyczne, starają się naśladować konkretne latarnie i wtedy przez swą niedoskonałość straszą niedoróbstwem lub są masowo wytwarzane w Chinach i zalewają sklepy i stragany z pamiątkami na naszym wybrzeżu. Co z tego że podchodzą pod tematykę latarnianą skoro od sam,ego patrzenia na nie robi się przykro. Tym razem w sklepów trafił udany produkt dlatego chcę go dziś tutaj zaprezentować. Nie miałam pojęcia, że jest w sprzedaży, ale doniosła mi o tym Czytelniczka i pasjonatka latarni ze Śląska. Cena tego cacka wynosi 20 zł więc jest bardzo korzystna. Dziękuję za informację oraz zdjęcia. Fot. Monika Mryka.

[24.05.2012]

PS. Firma Fisher Price wypuściła na rynek zabawkę edukacyjną Latarnia morska – jej wysokość wynosi 37 cm – konstrukcja wydaje odgłosy morza i świeci w nocy. Fot. aukcyjna.

Kot rozpoczął sezon działkowy!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

W upalną sobotę 19 maja kocur rozpoczął sezon działkowy, co odtąd oznacza częste weekendowe wypady na kawałek trawki pod miasto, a tym samym samodzielne spacery na dłuuuugiej smyczy na świeżym powietrzu. Ponieważ od jesieni miał sporą przerwę w wychodzeniu na zewnątrz, pierwszy pobyt łączył się z ponownym uczeniem się otoczenia – przyswajaniem terenu, zapachów, wzniesień, podłoża itp. Niestety różne niepokojące odgłosy np. kosiarek do traw, przejeżdżających blisko aut, spryskiwaczy, zraszaczy i innych urządzeń skutecznie przestraszyły Errora, przez co pół dnia spędził w altanie, gdzie poczuł się zdecydowanie bezpieczny i z ciekawością patrzył na wszystko, ale przez okno – niczym w domu. Tej soboty był bardziej obserwatorem niż czynnym uczestnikiem. Ale z każdym kolejnym pobytem będzie coraz lepiej. Chociaż ten pierwszy pobyt pod chmurką skusił go już do podgryzana trawy, wspinaczki po drzewach, obwąchiwania kwiatów oraz kilkakrotnego wytarzania się w ziemi.

Poniżej krótka fotorelacja z sobotniej eskapady. Fot. Latarnica.

[23.05.2012]

W jednym z majowych wpisów obiecałam, że pokażę wam jak małe pokrycie w rzeczywistości mają słowa wypowiedziane przez  Dyrektora Urzędu Morskiego (bazowy artykuł cytowałam już tutaj). Chciałabym tylko wrócić do jednego stwierdzenia – i to dotyczącego nie latarni Westerplatte ale tej na końcówce falochronu zachodniego – tzw. zielonej. Pan Dyrektor powiedział: […] Replika wieży zielonego światła wejściowego do portu, zwana popularnie „zieloną latarnią” stoi na falochronie zachodnim od ponad czterech lat. Replika? Hm… to określenie pojawia się również w wypowiedziach nt nowo zamontowywanego znaku nawigacyjnego na miejscu zabytkowej latarenki. Ale tą pokazywałam już tutaj wielokrotnie a dziś przyjrzyjmy się tej zielonej replice. Poniżej oryginalna wieża (na starej kartce pocztowej – ze zbiorów Latarnicy oraz fotografia z internetu wykonana przed remontem falochronu).

A poniżej aktualnie stojący tam obiekt. Fot. z internetu. REPLIKA? Rozsądźcie sami.

[22.05.2012]

PS. Dziś przypada Dzień Praw Zwierząt. Z tej okazji życzę wszystkim stworzeniom, aby w każdym zakątku świata powstawały takie ustawy, by żyło im się godnie i ze strony nie człowieka nie groziły żadne okrucieństwa. Mam nadzieję że na rodzimym podwórku, będą istniejące już ustawy poddawane mądrym modyfikacjom. Kochane zwierzaki, duże i małe – jesteście ozdobą tego świata – i w wielu przypadkach czynicie nasze życie lepszym! Dziękuję za wasze odwzajemnione uczucia. Fot. Latarnica.

 

1 maja br. na Przylądek Rozewie przyjechała wycieczka członków TPCMM-u, którzy w majówkę zechcieli zainaugurować rozpoczęcie sezonu turystycznego w latarni. Tego samego dnia była jeszcze druga okazja do spotkań i świętowania. W otwartej rok temu tuż po remoncie „Stodole” (obiekt dokładnie naprzeciwko wejścia do blizy), która od tego czasu służy jako sala wystawowa, miał miejsce wernisaż prac malarskich Marka Wróbla – pod tytułem Morskie inspiracje. A ponieważ latarnia wraz z Muzeum Latarnictwa otworzyła już swoje drzwi dla przyjezdnych poniżej informacja o godzinach otwarcia obiektu na sezon letni 2012:

Maj, czerwiec, wrzesień – zwiedzanie w godzinach 10.00-14.00 i 15.00-18.00

Lipiec, sierpień – zwiedzanie w godzinach 9.30-14.00 i 15.00-19.00

Ceny biletów: normalny 8,00 zł, ulgowy – 5,00 zł.

Zachęcam do wypadów w te rejony, a szczególnie do latarni. To cudowna okolica.

[20.05.2012]

Poniżej dwie fotografie autorstwa Grażyny Sadłoń.

Poniżej dwa zdjęcia z wernisażu – fot. ze strony TPCMM.

Zdjęcie na niedzielę – 20 maja

Posted by kotmonika under Blog

W tą niedzielę zapraszam na Hel. A konkretnie pod latarnię morską w porze późnonocnej. Pamiętam jak robiliśmy to zdjęcie. To była ostatnia noc dwutygodniowych wakacji na Półwyspie Helskim. Wyjechaliśmy z Kuźnicy, gdzie zawsze nocujemy, w kierunku Helu po godz. 22. Sama fotografia powstała po godzinie 23. Była bardzo ciepła noc, na uliczce prowadzącej do latarni nie spotkaliśmy żywego ducha. Marzyło mi się wtedy zobaczyć pracę optyki po zmroku i udało się. Niesamowite wrażenie. Cisza, w oddali szum wiatru i koron drzew. Właśnie ten brak jakichkolwiek hałasów poruszał. Bo latarnie pracują w ciszy, nie wytwarzają głośnych dźwięków. Pamiętam również, że położyłam się na jednej z ławeczek, tak aby patrzeć w niebo i gwiazdy oraz w górną partię latarni, z której wydobywał się promień światła. Takie momenty zapadają w pamięć na całe życie. Przy okazji powstała seria ciekawych nocnych fotografii. A potem była też niezwykle widowiskowa  droga powrotna autem przez pustą szosę na Półwyspie. Pod samym Helem droga jest kręta, a lasy tajemnicze i magiczne jak z filmów Davida Lyncha. Fot. Tomasz Lerczak, zdjęcie z 2005 roku.

[20.05.2012]

 

Przysmaki, że łapki lizać!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Jakiś czas temu pisałam o nowej pluszowej miłości Errorka. Ale poza zabawką, która wciąż robi furorę i jeszcze się nie znudziła, kocur testuje nowe przysmaki. A skoro to przysmaki dla kota to nie ma cienia wątpliwości, co do ich bezgranicznej akceptacji. Sklep internetowy ZOOHURTOWO posiada w swej ofercie kilka rodzajów takich zdrowotnych przekąsek w postaci małych chrupek. Każdy rodzaj ma zbawienny wpływ na inne „części” kota: zęby ( w kształcie zębów), kości czy stawy ( w kształcie kości), odkłaczacz przeciwko powstawaniu tzw. kul włosowych, ale jest też taki w kształcie serca – po prostu do rozpieszczania naszego pupila. Są to produkty firmy Sanabelle i koty je uwielbiają. Trzeba jednak kontrolować podawane ilości i nie przesadzać z nimi. Ja stosuję je tylko sporadycznie, jako nagrodę czy odwrócenie uwagi od niepożądanych zachowań. Jeśli chcecie ucieszyć swoje czworonogi zdecydowanie polecam te produkty. Naprawdę się sprawdzają i cieszą nasze mruczki. Poniżej komplet przysmaków Sanabelle oraz dwa wybrane ich kształty- na zęby oraz stawy i kości. Fot. Latarnica.

Produkty produktami, ale żeby nie być gołosłowną popatrzcie jak Error sam wręcz prosi o ulubiony przysmak i  łapki wyciąga jakby wołał: Daj, daj więcej! Fot. Tomasz Lerczak.

Udało się! Od lat starał się o to właściciel latarni w Nowym Porcie – pan Jacek Michalak. I już niedługo rusza w Gdańsku nowa linia tramwajów wodnych odpływających ze starówki – której ostatnim przystankiem będzie latarnia morska! Jak donosi portal nadmorski24.pl – na Wiśle i Motławie i pojawią się minitramwaje. W swoje dziewicze rejsy wypłyną już 1 czerwca. 2 nowe linie (F5 i F6) będą obsługiwać atrakcyjne turystycznie trasy. Ich obsługą zajmie się Żegluga Gdańska. Na pokłady wejdzie 40 osób i pięć rowerów. Cena biletu normalnego wyniesie 10 zł (ulgowy – 5 zł). Podróż w dwie strony zajmie około 60 minut.

Trasa tramwaju do latarni obejmie:

Linia F5: Żabi Kruk – Westerplatte

Przystanki: Żabi Kruk – Zielony Most – Targ Rybny – Wiosny Ludów – Nabrzeże Zbożowe – Nabrzeże Barkowe – Twierdza Wisłoujście – Westerplatte – Nowy Port Latarnia Morska.

Ponieważ i w maju i w przez pozostałe miesiące wakacji będzie trafiać do latarni mnóstwo ludzi poniżej harmonogram otwarcia tego obiektu (spisany pod koniec kwietnia z informacji na płocie przy wejściu do obiektu):

1 maja-18 czerwca – soboty, niedziele i święta w godz. 10.00 – 18.00

19 czerwca – 31 sierpnia – codziennie tj. 7 dni w tygodniu w godz. 10.00 – 18.00

wrzesień: soboty i niedziele od godz. 10.00 do 17.00

[18.05.2012]

Fot. Latarnica, wykonane 28 kwietnia 2012.

Kiedy przeczytałam o nowej wiedeńskiej kawiarni – zaraz podniosło mi się ciśnienie – bo tak naprawdę to co zrealizowała Japonka w stolicy Austrii jest urzeczywistnieniem mojego wymarzonego biznesu. Słyszałam o takich kawiarniach w Japonii. Ba! Nawet oglądałam o nich filmy dokumentarne w kablówce. Sympatyczne mała kawiarenki dla miłośników kotów. Ale nie takie, do których można przyjść ze swoim zwierzakiem, ale takie w których można wypić smaczną kawę i pobawić się z jednym z urzędujących tam na stałe kotów. Bo koty stanowią nierozłączne wyposażenie tych lokali. W sumie idea świetna – można adoptować kilka kotów np. ze schroniska czy fundacji – dać im całą swoją miłość, dom i opiekę, a przy okazji  podzielić się tą kocią miłością z innymi, którzy są jej spragnieni i chcą do takich kawiarni przychodzić. Połączenie przyjemnego z pożytecznym! Ten japoński pomysł przeniosła na grunt wiedeński (do samego centrum miasta) Takako Ishimitsu. W Cafe Neko („neko” to po japońsku kot) można napić się kawy, ale można także pobawić się z jednym z pięciu mieszkających tam kotów, które są urocze co prezentują poniższe zdjęcie. Autorem fotografii jest ALEXANDER KLEIN. Pomysł na życie Japonki wart jest naśladowania i myślę, że sama mogłabym prowadzić taki biznes i czułabym się w tym szczęśliwa. Ale ciekawe jak na obecność w lokalu gastronomicznym patrzyłby nasz Sanepid. Czy polskie prawo umożliwia takie połączenie biznesu gastronomicznego z obecnością żywych zwierząt? Dotychczas nie drążyłam tego tematu, ale może ktoś z was wie? Proszę o komentarze w tej sprawie. Aha , i jeszcze najważniejsze – gdyby kogoś akurat poniosło do Wiednia – adres: Café Neko, Blumenstockgasse 5.

[17.05.2012]

Subscribe to LATARNICA