LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Czerwiec, 2012

Nowy Port – XIX wiek

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Dzisiaj bardzo ciekawa fotografia znaleziona na portalu aukcyjnym. Wykonana została w 1899 roku przez Rommler & Jonas, Dresden. Przedstawia fragment portu (gdański Nowy Port) powstałego w korycie Martwej Wisły z tzw. Zakrętem Pięciu Gwizdków. Po prawej widoczny fragment Westerplatte, a na pierwszym planie  w centrum okręt „Lina Stettin” . Fot. aukcyjna.

[30.06.2012]

Niedawno pisałam o zdjęciu latarni wykonanym dla mnie w dalekiej Brazylii, a dziś chciałabym pokazać wam kilka latarnianych, a nawet i kocich ujęć z Chorwacji. Przesłali mi je znajomi należący do Towarzystwa Przyjaciół Centralnego Muzeum Morskiego, którzy w tym roku udali się na wakacje właśnie w tamte rejony. Jak dowiedziałam się z maila, latarnie znajdują się głownie na wyspach toteż dotarcie do nich jest bardzo ograniczone albo kosztowne bo trzeba jeszcze sobie opłacić dopłynięcie do nich. Dlatego znajomej udało się tylko z daleka złapać obiektywem dwa obiekty, które prawdopodobnie pełnią funkcje nawigacyjne. Ale sfotografowała też tzw. gadżety latarniane – podobne do tych jakie u nas sprzedają w punktach z pamiątkami miejscowościach nadmorskich. Specjalnie dla mnie został sfotografowany miejscowy kot, którego napojono wodą. Poniżej zdjęcia z Chorwacji autorstwa Iwony Dominiczak. Serdecznie dziękuje Iwonko!

[29.06.2012]

Poniżej gadżety latarniane czyli pamiątki

Poniżej kot z Szybenika

Prosta zabawka – dużo radości

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Jakiś czas temu ten prosty pomysł na wykonanie fascynującej zabawki dla kota opisywała na zaprzyjaźnionym kocim blogu Kici czyli świat wg Kota jego autorka. Potem widziałam w zagranicznych sklepach z akcesoriami dla zwierząt gotowe zabawki dla zwierząt bazujące na tym pomyśle. I niedawno nadarzyła się okazja, aby i na moim Errorze wypróbować ten pomysł. W ostatni piątek zamówiliśmy na obiad pizzę. Jak wiadomo pakowana jest ona w spore płaskie kartony. To one właśnie stanowią bazę do przerobienia je na kocią zabawkę. Wystarczy tylko wyciąć w wieczku kilka-kilkanaście otworów i wrzucić przez nie – najlepiej już, aby ten proces kot obserwował: papierową kulkę, kocie przysmaki lub jakąś małą zabawkę. Wtedy zaczyna się! Kot dopada otworów, wkłada w nie łapki, przetyka przez otwory (Error wkładał łapę w jeden otwór, a wystawiał przez inny), przedmioty są przetaczane z końca kartonu na drugi kraniec i zabawa trwa. Niestety jestem posiadaczką sporego kocura, który jak stawał na kartonie to mocno go spłaszczał i przedmiot nie dawał się już turlać. Bawić dawało się tylko wtedy jak siedział obok pudełka. Niestety Error szybko szybko się nudzi nowościami i dla niego ta nowa zabawka była ciekawa przez maksymalnie pół godziny i potem po krótkiej przerwie chętnie do niej wrócił, ale już następnego dnia nawet na nią nie spojrzał więc karton powędrował na śmietnik. Ale jako ciekawostka – nawet na krotki czas – warto swoim kotom zrobić taką zabawkę. Poniżej kilka zdjęć wykonanych podczas zabawy. Fot. Latarnica.

[28.06.2012]

 

Jakże się cieszę, kiedy bliżsi i dalsi znajomi podczas swoich światowych – nie tylko europejskich – eskapad pamiętają o Latarnicy i jej pasjach. Dzięki nim otrzymuję czasami zdjęcia takich latarni, do których prawdopodobnie nigdy nie trafię. Tak stało się i tym razem. Kolega z pracy wyruszył w daleki świat i tegoroczny urlop zaplanował sobie w dalekiej Brazylii. Ponieważ ten kraj był jego podróżniczym marzeniem a on zwiedza świat bazując na tzw. couchsurfingu koszty takich podróży nie są kosmiczne. Dla niewtajemniczonych dodam, że couchsurfing to strona internetowa, dzięki której można zaoferować darmowe zakwaterowanie lub znaleźć użytkowników oferujących nocleg we własnym domu czy mieszkaniu w wielu zakątkach świata. Michał realizuje teraz swoje marzenie, ale wszyscy jego znajomi mogą wirtualnie mu w tej eskapadzie towarzyszyć, bowiem na potrzeby pobytu w Brazylii powstał blog, z którego dowiadujemy się, gdzie aktualnie przebywa i co już zobaczył. W jednym z wpisów pojawiło się zdjęcie latarni morskiej dedykowane mojej osobie, dlatego dziś dzielę się już nim z wami. Jest to latarnia morska z Aracaju. To miasto jest stolicą stanu Sergipe, leży  337 km na północ od Salvadoru i liczy ponad 500 tys. mieszkańców. Latarnia została zbudowana w roku 1888 na wniosek prezydenta prowincji. Zaprojektował ją architekt Vitor Alinquat. Wcześniej (od 1860 roku) stała tam drewniana wieża, ale spłonęła. Pierwsze światło zapłonęło we wrześniu 1888 roku (miało zasięg 17 Mm).  Jest jednym z charakterystycznych obiektów miasta. Usytuowana jest naprzeciwko plaży w Av. Santos Dumont w Coroa de Meio, nadmorskiej dzielnicy Aracaju. Wieża jest zamknięta dla turystów. Jest to tzw. nowa latarnia z Aracaju. Drugą jest latarnia w centrum miasta przy rondzie, 3 km od nowej latarni.

Fot. Michał Maciejewski.

[27.06.2012]

Poniżej lokalizacja latarni z Googlemaps.

Poniżej pierwsza latarnia z Aracaju przed remontem i po. Fot. z internetu.

Zimowa Góra Szwedów

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Mało kto – jeśli nie jest stałym mieszkańcem Półwyspu – ma okazję dotrzeć w pobliże Góry Szwedów głęboką polską zimą. Paradoks jest taki, że zapewne stałym mieszkańcom wcale na tym nie zależy. A tym daleko od wybrzeża taka eskapada wydaje się wspaniałą przygodą z cudownymi widokami. Ja – choć kilka razy zaliczyłam Półwysep w okresie zimowym – nawet nie pomyślałam, aby się wybrać wtedy na tą wysoką wydmę. A szkoda. Jeśli nadarzy się taka okazja chętnie skorzystam. Ale na pewno udam się tam piechotą. Za to autor blogu Taniec z kompasem – Szymon Nitka  – nie tylko, że tego wyczynu dokonał, to na dodatek na nartach biegówkach. Zimowa eskapada na Hel miała miejsce w roku 2010 i pełną relację z jej przebiegu możecie przeczytać TUTAJ. Mnie najbardziej zainteresował fakt, że autor dotarł do Szwedzkiej Góry i wykonał zimowe zdjęcia nieczynnej latarni, która się tam znajduje. Dla mnie widoki bezcenne! Dlatego mimo iż mamy lato, chciałam się teraz nimi z wami podzielić. Fot. Szymon Nitka.

[26.06.2012]

Poniżej widok na latarnię na Szwedzkiej Górze od strony Helu.

Poniżej widok spod latarni w kierunku zachodnim.

Poniżej widok na latarnię u podnóża wysokiej wydmy.

Poniżej nieczynna latarnia.

Oddaj kosmetyk – uratuj życie!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Zaplanowałam na początek  tego tygodnia zupełnie inny wpis, ale na tą chwilę temat jest priorytetowy. Przyjaciele i miłośnicy kotów pragną pomóc poznańskiej Fundacji Agapeanimali, która zajmuje się kotami. Więcej o samej Fundacji znajdziecie na ich stronie – TUTAJ. Niestety ostatnio spotkało ich przykre zdarzenie – stracili KOTULNIĘ czyli lokal w którym przebywały koty przygotowywane do adopcji. Jak sami napisali na stronie – czeka ich i małych podopiecznych trudny czas bowiem w tymczasowym lokalu mogę być tylko do 15 lipca, a nowego jeszcze nie znaleźli:

Przyjaciele,
Nadszedł ostatni miesiąc działań fundacyjnych jeszcze pod znakiem korzystania z dotychczasowego lokum, w którym mieści się nasza kotulnia.
Wszystko wskazuje na to, że nie uda nam się jednak płynnie wejść w funkcjonowanie w nowym miejscu. Na pewno przez zbliżający się znaczący okres czasu funkcjonować będziemy tylko i wyłącznie w oparciu o nieocenione prywatne domy tymczasowe naszych wolontariuszy.
Taką notkę znajdujemy na ich stronie, ale bardzo szybko ruszyły spontaniczne akcje mające na celu niesienie pomocy Fundacji. Najpierw informacje pojawiły się na portalu społecznościowym na Facebooku. Drogi Czytelniku, jeśli masz tam profil udostępniaj wiadomość! Im więcej osób będzie wiedziało tym lepiej i większe szanse na owocną pomoc.
Druga – ważniejsza akcja pomocy – zrodziła się na kosmetycznym blogu poświęconym pięknym włosom  Siempre-la-belleza. Wszystkie detale i terminy są podane TUTAJ. A jaka jest jej idea? Pokrótce chodzi o to, aby każdy z nas spróbował rozejrzeć się wokół siebie i zebrał kosmetyki, biżuterię, przedmioty artystyczne – także wyrabiane własnoręcznie – oraz nową odzież, aby je potem przekazać poprzez pocztę na adres Fundacji, która te przedmioty od 1 sierpnia wystawi na portalu aukcyjnym Allegro, a pieniądze zebrane z ich sprzedaży pójdą na koty będące pod ich opieką i nową Kotulnię. Niestety na paczki nie ma zbyt wiele czasu – należy je wysłać do 6 lipca. Apeluję o przyłączenie się do tej spontanicznej akcji! W tej chwili pod opieką Agapeanimali jest kilkadziesiąt kotów. Zbiórka przedmiotów jest propagowana przez zaprzyjaźnione blogi. Podopiecznych, ktorym możemy pomóc zobaczycie m.in. na blogu KICI czyli świat wg Kota TUTAJ.
Kto może, niech przekazuje ten temat dalej i wstawia na swój blog. Z góry dziękuję! Jeśli ktoś chciałby mi podesłać przedmioty do przekazania na aukcje Agapeanimali proszę o kontakt mailowy.
[25.06.2012]

Po tygodniu opadów – czasami bardzo intensywnych – wróciło lato. A skoro lato, to moje myśli często wędrują na nadbałtyckie plaże, bo wakacje nieodłącznie kojarzą mi się z polskim morzem. Dzisiaj fotografia z Kołobrzegu – wykonana w sierpniu 2011 roku. To był udany tydzień nad morzem i pierwszy wyjazd kota na nasze wybrzeże. Pogoda była wspaniała i co rano chodziliśmy na plażę. Można było wtedy zrobić choćby taką fotkę jak poniżej – z latarnią kołobrzeską w tle. Fot. Tomasz Lerczak.

[24.06.2012]

 

Najnowszy numer brytyjskiego biuletynu „The Lamp” (Wydanie: Lato 2012) poświęconego latarniom morskim ukazała się zimowa fotografia Rozewia wykonana podczas zadymki śnieżnej w styczniu tego roku. Autorem zdjęcia rozświetlonej laterny (serię zdjęć z tej sesji prezentowałam zimą na Latarnicy) jest Apoloniusz Łysejko. Gratuluję publikacji! Fot. z internetu.

[23.06.2012]

 

Drum Point Light to unikatowa latarnia – jedna z trzech zachowanych tego typu obiektów na palach w rejonie Zatoki Chesapeake.  Pierwotnie usytuowana była przy ujściu rzeki Patuxent, obecnie jest  eksponatem w  Muzeum Morskim Calvert (założone w 1970 roku, w stanie Maryland). Zbudowana została w 1882 roku, pierwsze światło zapalono już rok później (jego zasięg wynosił 12 Mm, optykę stanowiła soczewka Fresnela). Wysokość wieży wynosi 14,2 m n.p.m. W 1944 roku wprowadzono do latarni elektryczność. Zautomatyzowana została w roku 1960, ale po dwóch latach wyłączoną ją z eksploatacji. Od tej pory obiekt niszczał, gdyż został porzucony i zdany na laskę losu i warunków atmosferycznych. W fatalnym stanie trafił pod opiekę placówki muzealnej (w 1978 roku). Postanowiono przywrócić jego świetność. W latarni znaleziono mi.in. oryginalne meble z epoki oraz kompletne dzienniki latarnika z lat 1883-1943, które wiele dopowiadają o tym obiekcie i pracujących w nim ludziach.

[22.06.2012]

Fot. Wikipedia.com (po lewej latarnia w roku 1915, po prawej już jako Calvert Marine Museum, w 2008 roku)

Poniżej dwa współczesne ujęcia ze strony www.lighthousefriends.com

Poniżej wyszukane w sieci starsze i nowe ujęcia – w tym optyka (latarnia świeciła w pewnym sektorze czerwonym światłem) oraz pokoje ze starymi meblami, pokazujące jak dawniej żyli latarnicy.

 

Genialna sucha karma dla kotów!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Nie będę ukrywać, że jak tylko Error trafił pod mój dach to kupuję mu bardzo zróżnicowaną suchą karmę – bowiem ma on już taki charakter, że szybko się nudzi –  nawet dobrymi smakami. Przez jego miskę przeszły produkty wielu wiodących na rynku firm, ale najbardziej lubię testować karmy o wysokiej zawartości mięsa i te z wyższej półki, bowiem radość kota nie ma wtedy granic. Takim testem była też pełnowartościowa karma dla kotów dorosłych firmy Applaws, którą można nabyć np. sklepie internetowym ZOOHURTOWO (TUTAJ). Wybrałam tą z kurczaka bo Error gustuje w drobiu, a nie za bardzo przepada za smakami rybnymi w granulkach. Wysoki procent mięsa gwarantuje że żaden kot nie oprze się takiemu posiłkowi. Trzeba pilnować dawek, bo mógłby ją jeść i jeść. U mnie jest ona nagrodą i taką popołudniową przekąską. Nie ma możliwości żeby ją zignorował. wabi zapachem już z daleka. A co pisze producent o swoim produkcie?

[…] Applaws sucha karma dla kotów jest unikalną w swojej formule kompletną dietą, symulującą naturalny pokarm jakim odżywiają się koty na wolności. Koty są mięsożerne i ich system trawienny jest nastawiony na mięso. Sucha karma Applaws zawiera wysoką ilość białka zwierzęcego bez dużego poziomu węglowodanów i dodatków zbożowych występujących w innych karmach. Karma Applaws jest dzięki temu hypo-alergiczna bo nie zawiera typowych alergenów jak soja, pszenica, kukurydza czy innych zbóż. Zawiera zestaw antyutleniaczy jak selen, naturalny tokoferol (witamina E), olej rozmarynowy. Naturalne kwasy Omega 3 i 6 wspomagają kondycję sierści. Wyciąg z żurawiny udrażnia drogi moczowe oraz wspomaga system trawienny. Naturalne prebiotyki wspomagają rozwój bakterii potrzebnych organizmowi do właściwej pracy układu trawiennego. Pokarm zawiera formułę odkłaczającą.

Składniki:
suszone mięso z kurczaka, suszone ziemniaki, świeży kurczak, tłuszcz drobiowy, sos drobiowy, pulpa buraczana, suszone jajka (białko i żółtko), olej z łososia, suszone drożdże piwne, błonnik roślinny, ekstrakt z żurawiny, ekstrakt z juki, ekstrakt owoców cytrusowych, ekstrakt oleju rozmarynowego.
Analiza odżywcza:
Białko 47%, Oleje i Tłuszcze 20%, Popiół 9,9%, Błonnik 2%, Wapno 2%, Fosfor 1,6%, Witamina A 12000 j/kg, Witamina D3 1200 j/kg, Witamina E (alfa-tokoferol) 600 j/kg, Miedź (siarczan miedzi) 12 mg/kg. Tauryna 0,183%. Zawiera ekstrakty naturalnego pochodzenia bogate w Witaminę E. Karma zawiera poniżej 15% węglowodanów. Nie zawiera sztucznych barwników, przypraw ani konserwantów.

[informacja na podstawie opisu z www.zoohurtowo.pl]

Karma Applaws to oczywiście nie tylko suche granulki – to także gotowe dania najwyższej jakości w saszetkach, puszkach czy miseczkach. Jeśli nie będzie ona podstawowym pożywieniem waszego kota to nawet opakowanie 400 g okaże się dość wydajne. Dla samej możliwości sprawienia ogromnej przyjemności waszemu kotu warto spróbować wprowadzić ten rodzaj karmy do jadłospisu. Ja wiem, że jak tylko skończy mi się to kupione na próbę opakowanie powrócę jeszcze do tej karmy. Największy atut to duża zawartość mięsa – sucha karma ma jego 80%, saszetki 75% – dla porównania popularne karmy z sklepu mają 4% mięsa oraz fakt, że nie zawiera konserwantów. Koty to od razu wyczuwają.

Poniżej wybrane produkty z szerokiej oferty tej linii. Fot. z interentu.

Poniżej: kulający się z radości po stole kocur. Zadowolony kot to m.in. dobrze odżywiany kot. Warto inwestować w dobre karmy. Fot. Latarnica.

[21.06.2012]

PS. Na ciekawym blogu Maskotka i pieska autorka popełniła bardzo ciekawy wpis dzieląc koty na typy. Można ich opisy znaleźć TUTAJ. Jestem ciekawa jak zakwalifikujecie wasze mruczki – wpisujcie to w komentarzu! Mój Error to niejednoznaczny typ:ż po części jest Kapryśnikiem, Przytulanką i bywa nawet Schizolem.

Dziś chciałabym udać się z wami wirtualnie do walijskiej latarni, w której podobno straszy duch latarnika. Jest ona popularnym miejscem wędrówek turystów, miłośników latarni i fotografowania, bowiem uchodzi za wyjątkowo wdzięczny obiekt, który wizualnie  zachwyca od lat. Obecnie wieża nie jest w dobrym stanie, ale nie przeszkadza to temu by straciła na popularności. Wciąż pojawia się filmach czy reklamach ( np. koncernu farb Dulux). A o jakiej latarni opowiadam? Mam na myśli Talacre Lighthouse. Talacre to wieś w Flintshire, na wybrzeżu północnej Walii, przylegająca do parków Caravan Holiday. Wioska jest najbardziej popularna właśnie z powodu tej latarni znajdującej się na pobliskiej plaży oraz z Talacre Beach Caravan Park. Popularność tego obiektu spowodowana jest również historią z duchem w tle. Odnotowano z nią związane mrożące krew w żyłach obserwacje – świadkowie twierdzili, że widzieli postać ubraną w dawny, przestarzały strój latarnika bądź osoby stojące przed szklaną kopułą w opuszczonej latarni morskiej. Znalazłam informację że ta latarnia stoi w tym miejscu (nazywanym Point Ayr) już od 1776, a od 1840 roku jest opuszczona. Dziennikarz BBC odwiedził wieżę w 1986 roku i wtedy określił ją jako zrujnowaną. W roku 1999 nakręcił materiał z wnętrza wieży, ale nie wyczuł obecności duchów. W listopadzie 2011 latarnia została wystawiona na sprzedaż za 100 tys. funtów. Była ona w prywatnych rękach od 1983 roku – kupił ją James McAllister na aukcji. Nabył ją wraz z dwoma hektarami plaży, aby przywrócić do życia. Jest najstarszą latarnią w Walii. Liczy 18 m wysokości. Latarnia jest otoczony wodą podczas przypływu, ale można do niej z łatwością dojechać podczas odpływów. Teren wokół jest rezerwatem przyrody. Wieża dla turystów jest niedostępna i znajduje się w rękach prywatnych.

[20.06.2012]

Poniżej fot. latarni autorstwa Łukasza Łukomskiego (wykonana w 2009 roku, po lewej) oraz Eugene Eversona (po prawej)

Poniżej zdjęcie satelitarne z Google Maps

Poniżej fotografie latarni z Wikipedia.com

Poniżej zdjęcia z internetu – także wnętrze oraz widoki z laterny na okolicę.

PS. Dziś przypada nasza 6 rocznica ślubu… Kochanie, dziękuję za ten przepiękny bukiet róż, który przybył do mnie kurierem do pracy! Ogromna niespodzianka! A 6 lat temu było tak: plaża na Helu, letni wieczór, przyjaciele, rodzina i my.

Stawa „Młyny”

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Czy byliście kiedyś osobiście w Świnoujściu? Jeśli tak, zapewne odbyliście pieszą wycieczkę – plażą bądź lasem – do falochronu zachodniego, na którym znajduje się najbardziej charakterystyczny symbol tego miasta – znak nawigacyjny w kształcie młyna. Jest to tzw. stawa „Młyny” – znak nawigacyjny u wejścia do portu zbudowany w ramach modernizacji systemu nawigacyjnego w latach 1873-1874. Wraz z nieistniejącą już stawą „Wolin” na falochronie wschodnim i namiernikami, tworzyły stawy nowoczesny system nawigacji. „Wiatrak” przetrwał  ponad 140 lat i nadal cieszy się ogromną popularnością. Ponieważ w Świnoujściu spędziłam większość wakacji mojego dzieciństwa znam falochron jak własną kieszeń. Bywało, że szłam pod wiatrak nawet kilka razy dziennie. Niestety plaża świnoujska zawsze była ograniczona dla turystów – na wschodzie kanałem portowym – docierało się tylko do falochronu (to jakieś 30-40  min. spaceru plażą) a na zachodzie granicą państwa (kiedyś drucianym wysokim płotem). dziś tej granicy nie ma i można już sobie iść spacerkiem dalej – prosto do najbliższego kurortu na terenie Niemiec – schludnego i uroczego Ahlbecku. Stawa „Młyny” podobnie jak kiedyś niedostępna świnoujska latarnia – pobudzała moją dziecięcą wyobraźnię. Mogłam pod nią stać, mogłam po kilku stopniach podejść pod jej drzwi, ale nigdy nie wiedziałam jak wygląda od wewnątrz, jaki widok jest z okienka przy jej źródle światła (jego wysokość to 11 m n.p.m.). Młyny to również dzienny znak nawigacyjny. Opisywany jest jako biała okrągła wieża posadowiona na kamiennym cokole. Przy cokole są stopnie okolone barierką oraz drzwi. Wieża przykryta jest stożkowym daszkiem. Znakiem dziennym są 4 skrzydła w kształcie wiatraka. Do dziś jest zamknięta dla zwiedzających i tak już pozostanie, ale udało mi się znaleźć zdjęcia pokazujące co znajduje się w jej murach. Mogę to uczucie porównać do pokonania jakimś cudownym zaklęciem tajemnych drzwi z przeszłości. Jesteście ciekawi co kryje w sobie „wiatrak”? Popatrzcie na poniższe zdjęcia. Ich autorem jest Ziemowit Sokołowski. Oto co sam napisał o tym doświadczeniu:

[…] Wielu docieka, co też kryje wnętrze tej specyficznej konstrukcji. Tych muszę rozczarować. Poza stalowymi schodami prostymi urządzeniami elektrycznymi i optycznymi – nic tam nie ma. Nawet laterny, z której można by się rozejrzeć dookoła. Za dnia panuje tam tajemniczy półmrok, ledwie rozświetlany małymi okienkami. Natomiast znacznie bogatsze są doznania akustyczne. Szczególnie podczas sztormów. Realnego wyglądu wnętrza nie oddają w pełni załączone zdjęcia. Wykonane zostały przecież – z użyciem lampy błyskowej.

[19.06.2012]

Poniżej widok na cały znak nawigacyjny oraz wejście do niego

Poniżej wnętrze oraz optyka w kierunku otwartego morza.

Poniżej widok na zalewany sztormowymi falami falochron zachodni, na którym znajduje się stawa „Młyny” – fot. Tomasz Lerczak (zima 2004 roku).

Error i nowi zwierzęcy „koledzy”

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Tydzień temu odwiedziłam po raz pierwszy dom mojej siostry z kocurem. Akurat tego wieczoru jej psa nie było w domu, więc łatwiej było kota tam wprowadzić i zdecydowanie mniej stresująco. Na zaprzyjaźnianie się z psem oko w oko przyjdzie jeszcze czas. Na razie miał się zapoznać z topografią domu i ogrodu. To był zupełnie nowy teren i nowe -głównie psie- zapachy. Ale zupełnie zapomniałam, że w tym domu są jeszcze świnka morska, chomik i rybki akwariowe. A to przecież idealne cele do polowań. Miało się okazać czy inne zwierzaki zainteresują go, czy nowych bodźców będzie zbyt wiele jak na jeden raz. Podobnie jak w naszym mieszkaniu przez pierwsze dni po adopcji ze schroniska Error początkowo poruszał się niepewnie na ugiętych nogach i wyłącznie po podłodze. Jednak już po godzinie zaczęły się skoki na blaty kuchenne, inne meble, picie z kranu i swobodne zachowania. Zwierzaki w klatkach wzbudziły wielkie zainteresowanie: były pomruki i próby klepania świnki po grzbiecie. Ona zupełnie się nie bała kota, bowiem na co dzień ma dużego psa, który też chętnie zagląda do jej klatki, a nawet podbiera jej jedzenie. Za to chomik schował się gdzieś głęboko i raczej tylko nos kota wyczuwał, w którym miejscu klatki jest, bo ja nie miałam pojęcia. Akwarium znajduje się w pokoju na piętrze i zupełnie nie wzbudziło zainteresowania. Za to latanie po schodach – owszem. Nowe doświadczenie i od razu spodobało mu się. W ogrodzie czekała Errora niespodzianka – od razu wypatrzył go dziko żyjący kot z sąsiedniej działki i śmiało chciał się bratać. Do tego stopnia, że nawet wchodził do ogrodu i podchodził bardzo blisko, ale Error reagował na niego dziwną kocią rozmową, sykiem, najeżeniemwięc skończyło się na mierzeniu się wzrokiem, pomrukach i wzajemnym straszeniu mową ciała. Kiedyś myślałam, że mój kocur dobrze będzie reagował na inne koty. W końcu chował się z trójką swojego rodzeństwa ale teraz widzę, że źle reaguje na takich gości. Jest osobnikiem terytorialnym i dominującym. To samo robił wczoraj na działce – podeszły do niego 2 dzikie koty i gesty znowu były agresywne podobnie jak mruczenie i syki. szybko udało mu się przegnać obu nieproszonych gości.

Poniżej fotorelacja z tej eskapady i spotkania ze świnką morską oraz obcym czarnym kotem. Fot. Latarnica i Beata Żyto.

[18.06.212]

 

Dzisiejsza fotografia to motyw znaleziony na mozaice przy Centrum im. Yigala Alona – nad jez. Galilejskim. Centrum jest placówką muzealną, w której gromadzone są „skarby” z lokalnych wykopalisk archeologicznych, jest to też placówka prezentująca znalezione starożytne łodzie. Muzeum prowadzone jest przez kibuc Ginosar. Najcenniejsza, osobno eksponowana, jest duża łódź rybacka sprzed 2 tys. lat zwana „łodzią Jezusa”. Odnaleziona została w przybrzeżnym mule. Takiej używał św. Piotr i takimi pływał też Jezus. Na mozaice, która wije się na niskim murku przed Centrum są liczne motywy związane z wodą, morzem i łodziami. Tam wypatrzyłam ten biało-czarny motyw z latarnią morską. Fot. Latarnica.

[17.06.2012]

Może domowe wypieki?

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Co zrobić z wolną sobotą? Może domowe wypieki dla całej rodziny? A co powiecie na takie słodkie kocie łapki? Fot. z internetu.

[16.06.2012]

Subscribe to LATARNICA