LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Październik, 2012

Jesień na Dębinie

Posted by kotmonika under Blog

Poznań Dębina to przystanek kolejowy leżący na południe od stacji Poznań Główny. To także lewobrzeżna część Poznania obejmująca tereny zielone nad Wartą. To one przykuwają wzrok o każdej porze roku i  są oazą zieleni. Warta na tym odcinku jest nieuregulowana, wręcz dzika i pięknie prezentują się w jesiennej szacie jej brzegi. Na tym terenie znajduje się naturalny park leśny Dębina o powierzchni ok. 80 ha. Jeziora występujące obecnie na terenie parku są starorzeczami. Poniżej kilka zdjęć wykonanych w październiku. Fot Beata Żyto.

[02.11.2012]

 

Ze starej prasy… [2]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Miesięcznik „Morze” nr 6/511 z czerwca 1973 roku publikował artykuł Mariana Czernera pt. „Nadbrzeże gwiazdy”. Pośród kilka zdjęć naszych latarni jedno szczególnie przykuwa wzrok. Latarnia morska Kikut w Wisełce sfotografowana w latach 70-tych ma zgoła odmienne otoczenie niż dziś. Obecnie idąc szlakiem ku latarni i spacerując w jej okolicy możemy bardzo łatwo ją przegapić bowiem kamienna wieża przystosowana na znak nawigacyjny jest na bardzo gęsto zalesionym terenie. Fotografia z „Morza” ukazuje samotnie strzelającą z pagórka wieżę, której sylwetkę nie przesłania żadna roślinność. Coś niesamowitego! trudno mi w tym widoczku odnaleźć współczesny Kikut.

Fot. latarni Kikut – Marian Czerner

[31.10.2012]

Poniżej dla porównania zdjęcie latarni Kikut z 2011 roku. Fot. Mariusz i Michał Pawlak.

Trzy pokoje z kuchnią – smacznie!

Posted by kotmonika under Blog

Bywa, że jak odkrywam jakieś ciekawe, warte polecenia miejsce kawiarniano-restauracyjne to przedstawiam je na blogu. Tak będzie i tym razem bowiem dwa tygodnie temu odwiedziłam z siostrą w porze lunchu sympatyczny lokal w miejscu dawnej kawiarni Atmosfera przy poznańskim Starym Rynku. W tej chwili w tej trzykondygnacyjnej kamienicy (przy ulicy Mokrej) znajduje się rodzinna restauracja o bardzo fajnej atmosferze o domowej nazwie Trzy pokoje z kuchnią. Jadłyśmy tam bardzo dobre danie ciepło/zimne będące połączeniem sałatki z surowych i podsmażanych warzyw pomieszanej z gorącą grilowaną piersią z kurczaka, a wszystko w przepysznym sosie z dodatkiem sezamu i migdałów. Pycha!!! We wnętrzach widać rękę artysty plastyka. Jest sympatycznie, jasno ale domowo. Wszędzie pełno książek, wygodne krzesła, fotele, liczne lampki, świeczki a do tego nie przeładowane sale i kameralnie ze względu na wielkość lokalu (3 poziomy do wyboru). Poniżej załączam kilka zdjęć z restauracji – salę na 1 piętrze, gdzie sobie wybrałyśmy stolik oraz sympatyczną „klatkę schodową” – również z książkami na parapecie. A tam gdzie są liczne książki dla mnie wnętrze od razu robi się swojskie i domowe. Polecam te lokal na szybką i dłuższą kawę oraz koniecznie na jakieś danie obiadowe czy przekąskę. Jak zapowiedziała właścicielka – wkrótce będzie szersza oferta w karcie.

Fot. Latarnica

[29.10.2012]

PS. Przy okazji spacerku na Stary Rynek zajrzałam na uliczkę z dawną kocią kawiarnią Behemot, o której niedawno pisałam. Niestety nadal kamienica w rozpadzie i lokal zamknięty. Wszystko niszczeje. Wielka szkoda…

A w Poznaniu już jesień pełną gębą…

…wtedy najlepsza jest kawa w miłej kawiarene z oknami z ręcznie robionymi firankami

Przepiękny letni kadr z latarnią morską Niechorze. W tym zdjęciu jest cały wakacyjny klimat tej uroczej miejscowości. Fotografię wykonano w 2011 roku.

Fot. Mariusz i Michał Pawlak

[28.10.2012]

Fotoreportaż z szafy

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Czasami koty doskonale wiedzą jak się wygodnie urządzić i jak wymusić na właścicielu to co chcą. Niedawno stało się to moim udziałem. Podporządkowałam się kotu bez szemrania – najnormalniej mnie zmanipulował i osiągnął co chciał – a chciał poleżeć sobie w szafie, w której dotąd nigdy nie przebywał. Podczas wrzucania do niej rzeczy przyuważył, że jedna półka jest pusta zatem po zamknięciu drzwiczek usiadł pod meblem i zaczął przeraźliwie miauczeć, do tego spoglądał na mnie, podbiegał, obcierał się o nogi, wskazywał wzrokiem o co mu chodzi, stawał na tylnych łapkach i wyciągał całe ciałko ku górze jakby łapkami chciał sobie otworzyć drzwi szafy. W takich sytuacjach ciężko jest mi nie ulec. Bo dlaczego by nie zrobić kotu przyjemności. Zrobiłam szybki rachunek zysków i strat. W sumie nic nie może się zniszczyć, półka jest pusta zatem otworzyłam tą nową krainę i kot raz dwa już się lokował na półce. A żeby było mu wygodniej przyniosłam polarowy kocyk, na którym sypia w innej szafie garderobianej i już był w swoim kocim raju. Nie uwierzycie, ale przeleżał tam ostatnią sobotę od godziny 11 do prawie 17. Nie spał cały czas, obserwował sobie domowników oraz to co działo się za oknem bowiem z półki miał idealny widok na okno i  wszystko co działo się za nim. Wymarzone strategicznie miejsce dla kota! Ot kocia mądrość i jego wpływ na człowieka, jak wiadomo nie od dziś człowiek to tylko sługa na usługach kota.

Fot. Latarnica

[27.10.2012]

PS. Z ostatniej chwili: z żalem ale muszę to odnotować – dziś padał pierwszy tej jesieni śnieg. Wprawdzie był tak drobny, że nie uchwyciła go poniższa fotografia, ale kocur bardzo się zainteresował i z wielkim zaciekawieniem patrzał co dzieje się dziwnego za oknem. Fot. Latarnica.

Ze starej prasy… [1]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Ilustrowany tygodnik polityczno-informacyjny „Perspektywy” w nr 51 (486) z 22 grudnia 1978 roku w dziale ” Z perspektywy tygodnia – fotodepesze” donosił:

ROZEWIE. Stara, zabytkowa, ale wciąż czynna  latarnia morska została podwyższona o 7 metrów. teraz drzewa nie będą zasłaniać jej światła, które widoczne jest z odległości 23 mil morskich.

Fot. latarni – CAF-Uklejewski

[26.10.2012]

Spacerkiem przez poznański Sołacz

Posted by kotmonika under Blog

Fotografie z poznańskiego Sołacza  (o różnej porze roku) pokazywałam na Latarnicy już nie raz. To rejon, który od zawsze mnie urzeka i jest bardzo fotogeniczny. Lubię spacerować po Parku Sołackim, dokarmiać kaczki na stawie, wdychać zapach wilgoci i roślinności. O historii Sołacza również już kiedyś wspominałam, Dziś tylko krotko dla przypomnienia. Leży w dolinie Bogdanki i obecnie jest częścią miasta Poznania. To dzielnica willowa o bardzo ciekawych architektonicznie domach jednorodzinnych. To m.in. przez swoją zabudowę od 1983 roku Sołacz został wpisany na listę zabytków. Dzielnica powstała pod koniec XIX wieku z myślą o pruskich urzędnikach i wojskowych. Zabudowa jest niska, domy z przed I i II Wojny Światowej. Zabudowa sąsiaduje z parkiem. Na terenie Sołacza znajduje się też neoklasycystyczny kościół św. Jana Vianney (na zdjęciach poniżej). Prezentowane dziś zdjęcia wykonano w październiku br. Mamy na nich jesienną odsłonę tej dzielnicy.

Fot. Beata Żyto

[25.10.2012]

Ostatniej niedzieli pokazałam na jednej fotografii latarnię z dalekiej Islandii. Była to latarnia określana jako Hópsnes (Hópsnesviti), położona koło Grindavík na zachodnim wybrzeżu. Dziś kilka słów dopowiedzenie o tym obiekcie. Zbudowana została w 1928 roku. Jest wciąż czynnym znakiem nawigacyjnym. Zbudowana z betonu jest niewielką, dwukondygnacyjną wieżą pomalowaną na kolor pomarańczowy, z intensywnie czerwoną laterną. Dokładnie położona jest na cyplu, około 2,5 km  na południowy wschód od Grindavík. Wysokość światła wynosi 16 m, a samej wieży 8,7 m. Zdjęcia latarni pochodzą z różnych stron z internetu.

[24.10.2012]

Poniżej dwie fotografie Hópnes Light ze strony Anke i Jensa – www.leuchtturmseiten.de

Poniżej zdjęcie latarni autorstwa Larry’ego Myhre oraz jej lokalizacja z Google Maps

Poniżej zdjęcie latarni z Flyckr.com – autor: Ásmundur Þorkelsson i ze strony www.visitgrindavik.is

Poniżej latarnia w zimowej szacie, fot. www.flickr.com – autor: Kristján Haraldsson oraz z włączonym światłem w laternie – fot. Bjarni Már Svavarsson

W maju br. powstał Park Miniatur Latarni Morskich w Niechorzu. Mieści się on przy ul Ludnej 16. Lokalizacja obiektu jest bardzo trafiona, bo w pobliżu znajduje się autentyczna latarnia morska. Miniatury zostały wykonane w skali 1:10. W chwili obecnej na terenie parku jest wyeksponowanych 15 czynnych latarni oraz obiekty już nieistniejące czy nie pełniące funkcji latarnia jak Sopot, Oksywie, Jastarnia Bór czy Góra Szwedów (tutaj zastanawia mnie kolorystyka – chyba nie trafiłam nigdzie na opis jak była za czasów świetności pomalowana) . Ponadto zbudowano również polskie latarni położone zagranicą czyli obiekty w obszarach arktycznych oraz antarktycznych. Obejrzeć można również modele dwóch nabieżników – Stawa Młyny ze Świnoujścia i latarenkę Westerplatte z Gdańska.

Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie parku – TUTAJ. Modele latarni można oglądać codziennie w godzinach 10.00-17.00. Na zwiedzanie parku potrzeba około jednej godziny. Goście są oprowadzani przez obsługę, gdzie przy poszczególnych modelach są opowiadane ciekawostki związane z przeszłością i współczesnością obiektów. Fotografowanie modeli jest nieodpłatne. Na terenie parku znajduje się kawiarenka i sklepik z pamiątkami. Przy Parku znajduje się parking, który dla Gości jest bezpłatny. Ceny biletów: dorośli – 16 zł, młodzież szkolna – 12 zł, dzieci do lat 14 – 10 zł. Obsługa parku posługuje się dodatkowo w miarę potrzeb językami angielskim i niemieckim.

Fot. ze strony oficjalnej Parku Miniatur.

[23.10.2012]

Poniżej modele latarni Niechorze i Kołobrzeg oraz Czołpino i Stilo (na pierwszym planie), Park stał się miejscem wycieczek dla grup szkolnych i przedszkolnych

Poniżej oryginał i kopia czyli dwa razy latarnia Niechorze oraz budowa latarniowca na potrzeby ekspozycji Parku – jeszcze w modelarni

Poniżej budowa modelu przedwojennej latarni z Krynicy Morskiej

Poniżej: na terenie parku jest również model jednej z najstarszych form latarni tzw żurawia z garnkiem Wulkana, Park bywa również miejscem do ślubnych sesji fotograficznych

Poniżej modele latarni Oksywie i Rozewie II

Poniżej modele latarni Góra Szwedów i Jastarnia Bór

Poniżej widok na teren parku z wieży latarni w Niechorzu

Hel, którego już nie ma

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Chciałabym wam pokazać Hel, którego dziś już nie ma. Ten wpis, mógłby zawierać wiele fotografii, ale wybrałam tylko takie obiekty, których ewidentnie nie znajdziecie dziś w tej miejscowości lub istnieją, ale w zmienionym kształcie i mają inne przeznaczenie.

Fot. kartki z aukcji internetowych.

[22.10.2012]

Poniżej główna ulica helska (obecnie Wiejska) na wysokości restauracji „Lwia jama” (Löwengrube) – gospody oddanej do użytku w połowie XIX wieku. Budynek istnieje do dziś. Warto zwrócić uwagę na piaszczystość ulicy i rosnące pośrodku drzewa – dziś już ich tam nie uświadczymy.

Poniżej kapliczka katolicka, w której odprawiano nabożeństwa.

Poniżej nieistniejąca latarnia morska – wysadzona w 1939 roku oraz widziana na pierwszym planie helska ostrzegalnia meteorologiczna w formie semafora – na tym metalowym maszcie wywieszano informacje o sile wiatru i nadciągającym sztormie

Poniżej droga na Helu oraz droga na plażę

Poniżej  kościół ewangelicki nad wodami zatoki w porcie – kartki z różnych okresów -widać zmiany architektonicznie i inne zwieńczenia wieży – obecnie w budynku znajduje się filia Centralnego Muzeum Morskiego – odział w Helu.

Poniżej nowe molo w porcie oraz pierwsze domy letniskowe nad zatoką, w oddali budynek z wieżyczkami czyli słynny helski Kurhaus

Poniżej główna ulica helu – ulica Wiejska z okresu gdy pośrodku stały wielkie studnie w formie żurawi – zlikwidowane je po 1906 roku oraz droga do Starego Helu (z niem. Alte Hela) osady wcześniejszej niż obecny Hel była to popularna ścieżka spacerowa na początku XX wieku.

 

 

Tej niedzieli z przyjemnością zabiorę was do miasta wiatrów – czyli islandzkiego Grindavik. Mój znajomy tej jesieni właśnie przemierzał z aparatem islandzką ziemię i podczas tej wyprawy powstała poniższa fotografia. Charakterystyczna latarnia w kolorze pomarańczy znajduje się na zachodnim wybrzeżu Islandii, na półwyspie Reykjanes. Miasteczko Grindavik liczy tylko 2400 mieszkańców i jest typową osadą rybacką i miastem portowym.

Fot. Grzegorz Pokora

[21.10.2012]

Dziś ciąg dalszy jesiennej latarni Evanstone. Poza starym budynkiem mieszkalnym autorka zdjęć przepięknie uchwyciła otaczającą ją przyrodę.

Fot. Ania z Chicago.

[20.10.2012]

Tej jesieni ponownie zapraszam do amerykańskiej latarni Evanston. Jej historię i współczesność możecie prześledzić w dwóch wpisach, które publikowałam w połowie czerwca br. Wtedy zdjęcia pokazywały nam tą latarnię w pejzażu letnim. Jak wiadomo – złota, słoneczna jesień ma swoje wielkie zalety – i nie mogłam oprzeć się pokusie, aby nie zaprezentować Wam samej wieży jak i otoczenia w październikowej odsłonie. Oczywiście nie byłoby co oglądać gdyby nie stała czytelniczka z Chicago. Mam to szczęście, że Ania lubi wycieczki i chętnie odwiedza urokliwe miejsca nad dużymi akwenami wodnymi – również z latarniami. Liczę na takie niespodzianki fotograficzne również w przyszłości i może zobaczymy Evanstone zasypane śniegiem? Czas pokaże. A teraz popatrzcie na poniższe zdjęć ia. Ach jak ta latarnia mi się podoba – idealne miejsce do życia – tym bardzie że do latarni należy całkiem spory, piękny, stary dom.

Fot. Ania z Chicago – serdecznie dziękuję !!!

[19.10.2012]

Koty z daleka i bliska

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Czasami podczas podróży napotykamy się na różne miejscowe koty. Bywa tak, że my za nimi chodzimy i próbujemy wejść w relację, ale czasami to koty wchodzą swymi łapkami w nasze życie. W polskich miejscowościach nadmorskich bardzo często koty kręcą się przy małych portach rybackich bo tam spływają z morza kutry i można załapać się na rybkę lub odpady z niej. Ale jeszcze prościej jest kotom (tym odważniejszym) zbliżać się do licznych punktów gastronomicznych , gdzie siedzą ludzie. Tam można łatwo otrzymać jakąś dobrą rybną strawę. Taki dobry posiłek trafił się kotu z Ustronia Morskiego, gdzie była latem moja koleżanka z rodziną. Przyszedł do smażalni w samą porę by tego dnia w swoim menu pysznego dorsza.

Ta sama koleżanka odwiedziła w tym roku grecką Kretę. Grecja to kraj kotów. Każdy kto w niej był pamięta piękne pejzaże, cudowną wodę i… koty. Mówi się nawet o nowej rasie, która pochodzi właśnie z Grecji, choć te koty wyglądają jak dla mnie jak zwykłe dachowce.Dlatego wśród wakacyjnych zdjęć znalazły się również i te trzy mruczki, które pomieszkiwały sobie okolice hotelu.

Haniu, serdecznie dziękuję za pamięć i nadesłanie fotek!

Fot. Hanna Kniat

[18.10.2012]

Poniżej kotek z Ustronia Morskiego – który wiedział jak się dobrze życiowo ustawić i odwiedzał pobliską smażalnię, gdzie załapał się na pysznego dorsza

Poniżej koty z greckiej Krety – żyjące sobie w pobliżu hotelu

Prezentowałam już tutaj dzieje i współczesne losy duńskiego latarniowca Motorfyrskib no. II, który trafił do gdańskiej stoczni i tam pomału dogorywał swego żywota tonąc w jednym basenów portowych. Dziś prezentuję bardzo aktualne zdjęcia – wykonane 28 września br. – z miejsca ostatniego i pewnie ostatecznego spoczynku latarniowca. Serdecznie dziękuję za ich podesłanie. Skrótowo ale bardzo ciekawie o latarniowcu , jego remoncie i dwukrotny zatonięciu można przeczytać TUTAJ. Zajdziecie ta również bardzo ciekawe zdjęcia sprzed remontu, w trakcie, po i już zatopionego z maja 2012. Za link do tego ciekawego artykułu dziękuję czytelniczce Latarnicy – p. Katarzynie.

Fot. Smashin, 28  wrzesień 2012

[17.10.2012]

Subscribe to LATARNICA