LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Listopad, 2012

Latarnica poleca – vol. 4

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś zamiast literatury chciałabym polecić niezwykły dokument telewizyjny. Kto jeszcze nie wyhaczył go pośród bogatej oferty programów TV to niechaj sobie wyszuka i zapisze godziny emisji. Śledzę go od początku i jestem pod ogromnym wrażeniem osoby tego weterynarza – jego nastawienia do pracy i pacjentów, nie wspominając już o wiedzy i umiejętnościach, bo naprawdę czyni cuda i stawia na nogi zwierzaki praktycznie skazane na w innych ośrodkach na uśpienie. Dokument ukazuje też tak jak daleko poszła do przodu nauka i co możemy zaproponować zwierzakom ciężko skaleczonym, po wypadkach czy innych urazach. Poniżej notka o programie:

„Weterynarz przyszłości” to zapis niezwykłej praktyki medycznej lekarza Noela Fitzpatricka. Noel Fitzpatrick jest weterynarzem rodem z filmów science fiction. Używając nowoczesnych implantów, rekonstruuje kończyny chorych zwierząt. Bardzo często wizyta w klinice jest dla nich ostatnią szansą na normalne życie. „Weterynarz przyszłości” to zapis niezwykłej praktyki medycznej lekarza Noela Fitzpatricka. W pionierskiej klinice weterynarii w amerykańskim Surrey ratuje życie tysiącom zwierząt. Wszystko przy użyciu nowoczesnych technologii. Z inżynieryjnym zacięciem rekonstruuje łapy psów, kotów i innych milusińskich. Dla wielu z nich to ostatnia szansa na poprawę zdrowia, a najczęściej na uratowanie życia. W przypadku zwierząt, które ucierpiały w wypadkach, jak i tych, które padły ofiarami anomalii genetycznych, Noel i jego zespół mają jeden cel – chcą podnieść jakość życia każdego podopiecznego. Odważnie sięgają po najnowsze zdobycze nauki i skomplikowane bioniczne wynalazki. W kolejnych odcinkach przyjrzymy się losom pacjentów doktora Fitzpatricka i ich właścicielom, których innowacyjne leczenie kosztuje wiele cierpliwości i odwagi.

Serial można oglądać na stacji TVN Style. Premierowe odcinki są w środy wieczorem, jedna z powtórek w niedzielne popołudnie. Poniżej bohater programu – doktor Fitzpatrick, fot. z strony stacji TVN Style.

[30.11.2012]


Tam gdzie życie upływa Z KOTAMI

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Jest taka kraina na północy Polski, jest takie miejsce, taki dom, a w nim mieszkanie, w którym żyją obok siebie ludzie i koty. Nie dwa czy trzy – koty… w liczbie mnogiej. Ale w TEJ akurat mnogości ogromna siła i moc. W tej krainie jest czar i piękno. Tam ludzie i koty doskonale się rozumieją, bez słów nawet. Ale za pomocą aparatu fotograficznego przekazuje się nam najprawdziwsze ich oblicze i naturę. Każde zdjęcie, które znajdujemy na blogu Z KOTAMI to mini opowieść. O tym jak upływa życie kotów, co robią kiedy idą do ogrodu, w las, jak patrzą na świat, jak odnoszą się do siebie wzajemnie i jak do człowieka, który chodzi za nimi, aby to wszystko zatrzymać dla nas w kadrach. Kiedy po raz pierwszy trafiłam na tą „rodzinkę” nie mogłam oderwać oczu. Natychmiast się uzależniłam od fotohistorii, które się tam pojawiały i regularnie odwiedzam ten blog do dziś. Autorem zdjęć i ilustracji (wspaniałych, które mogłyby ozdabiać niejedną książkę) jest Bartosz Ostrowski. Jest moim guru kociej fotografii. Nie tylko w moich oczach – wielokrotnie rozmawialiśmy w pracy o jego zdjęciach i rysunkach – te zdjęcia idealnie nadają się na kocie kalendarze, albumy książkowe, kartki, plakaty. O stronie wspominałam już na Latarnicy, kiedy braliśmy udział w konkursie i ostatecznie staliśmy się posiadaczami pięknego kubka z rysunkiem zakochanej Buni. Ale fotografie blogu Zkotami poruszają również każdego komu je pokazuję. W pracy niemal codziennie je omawiamy, a po weekendzie często jednym z głównych tematów jest to, co pojawiło się na stronie i czy widzieliśmy te piękne zdjęcie. Kadrami z zdjęć Bartosza bywam czasami zahipnotyzowana. Jest w nich magia, poezja, wrażliwość i niesłuchana czułość do kotów. Jakby wsłuchiwanie się w ich dusze. Dlatego byłam zdziwiona, gdy dowiedziałam się, że ten blog nie prowadzi kobieta. Nie przypuszczałam, że facet może tak bardzo interesować się kocim światem. I tak wiele czasu mu poświęcić. Z ogromną dumą prezentuję wam poniższe zdjęcia – długo je wybierałam – ale tak naprawdę nie oddają tego co znajdziecie na stronie i Facebooku. Musicie tam zajrzeć i zobaczyć więcej.

Fot. i rys.  Bartosz Ostrowski/Zkotami.pl

Więcej historii i zdjęć na blogu: www.zkotami.pl , www.zkotami.blogspot.com oraz profilu na Facebooku: www.facebook.com/zkotami

[29.11.2012]

Poniżej rysunkowy spis kociego inwentarza wg wieku, zatem policzmy i wymieńmy je z imienia…

A teraz koty w swym naturalnym środowisku wg wieku – RUFI (uwielbiam jego spojrzenie!)

STEVEN

BUNIA – taka babunia:)

CHRAPCIO

BONZO

RENKLODA

PIM-PIM – zdecydowanie mój ulubieniec, kocurek w którym totalnie zakochałam się i bardzo przypomina mi mojego Errorka

CYNAMON (najmłodszy nabytek)

A na koniec tajemniczy i nieuchwytny DIAMOND

PS. Jeśli nie macie pomysłu na oryginalny prezent na Boże Narodzenie, a ktoś z rodziny czy znajomych ma kota – polecam usługi Bartosza jako rysownika. Narysuje na podstawie zdjęcia kocurka i zleci wyprodukowanie przepięknego kubka. To wyjątkowy i niepowtarzalny prezent. Osoba obdarowana będzie nim oczarowana. Szczegóły i koszty znajdziecie TUTAJ. A dla osób lubiących korzystać cały rok z jakiegoś naściennego kalendarza polecam jako prezent ten oto produkt z bohaterami fotoblogu Zkotami.pl. Kalendarz w formacie A4 jest do kupienia na portalu aukcyjnym Allegro. Poniżej poszczególne miesiące 2013 roku – w każdym towarzyszyć Wam będzie piękna fotografia kotka. Zdjęcie z opisu aukcji.

Wiadomość z ostatniej chwili: wczoraj dotarła do nas przesyłka z kubkami z rysunkami autorstwa Bartka. Trafią one jako świąteczne podarunki dla kociarzy pod choinkę. Prawda że piękne? Fot. Latarnica.

Świnoujście AD 2012

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Latarnia morska Świnoujście jest najwyższą latarnią w Polsce. Jej wieża liczy 68 metrów wysokości. Aby wspiąć się na poziom górnego tarasu trzeba mieć naprawdę dobrą kondycję ( i ponad trzysta schodów pokonać!). Osobiście nie byłam już w Świnoujściu dobrych parę lat. Bardzo mnie kusi, aby tam pojechać, bo to miasto szybko się zmienia i bardzo rozbudowywuje. Część letniskowa, sanatoryjna ulega ciągłym przemianom. Tak samo okolica latarni. Patrzę na te zdjęcia z sierpnia br. i już widzę zmiany. Cieszy, że latarnia jest w dobrej kondycji, po remoncie i nadal otwiera swoje drzwi dla turystów. Ta latarnia świeci zarówno światłem białym jak i czerwonym. To czerwone zarezerwowane jest na potrzeby wód Zalewu Szczecińskiego. Dziś możemy się cieszyć tą wspaniałą budowlą,  ale o mały włos podzieliłaby losy wielu innych wysadzonych podczas II wojny światowej. Niemcy zaminowali ją i wydali rozkaz latarnikowi aby ją wysadził, ale ostatecznie latarnik nie wykonał zadania. Było mu żal tego miejsca gdzie służył i pracował. Nie miał serca do tego by własnoręcznie unicestwić latarnię. W latach 70-tych XX wieku kiedy port świnoujski mocno się rozwijał i trwały tam liczne prace także wyburzeniowe mury latarni mocno popękał. Wiele lat straszyła wieża będąc w fatalnym stanie. Odkąd urząd Morski ze Szczecina przejął latarnię w 1995 roku szybko podjęto decyzję o rozpoczęciu remontu. To był ostatni moment aby zapobiec większej katastrofie. W tym samym czasie ruchem turystycznym na latarni zajęło się Stowarzyszenie Miłośników Latarń Morskich. To one zagospodarowało też cały budynek – również na potrzeby muzealne. Poniżej kilka aktualnych ujęć z sierpnia. Moniko! Dziękuję za pamięć i podesłanie zdjęć z wakacji.

Fot. Monika Mryka

[28.11.2012]

Goście, goście…

Posted by kotmonika under Blog, Kot

W sobotę 17 listopada mieliśmy podwójnie koci dzień. Można powiedzieć, że odwiedzili nas koci goście – w liczbie mnogiej. Pierwszy był niespodziewany. Otóż jeden z dwóch  kotów sąsiadów z naszego bloku wybrał się na spacer po okolicy i sprawdzał swoje terytorium. A jego trasa wiodła tuż pod naszymi oknami. Oczywiście dostrzegł sam Error i się potwornie rozgadał. Siedział wgapiony w ruchomy cel i latał od okna do drzwi wyjściowych. Czyżby chciał pognać za kolegą? Fot. Latarnica

Za to wczesnym popołudniem odbyła się u nas planowana kocia wizyta.Kolega z pracy Michał stał się posiadaczem malutkiego 3-miesięcznego kocurka rasy brytyjskiej o niepokojącym imieniu Żniwiarz. Jako początkujący kociarz (to jego pierwszy kot) ma wiele pytań i brak doświadczenia w opiece nad kotami – dlatego obiecałam pomóc przyciąć małemu pazurki i pokazać czym i jak najlepiej to robić. Miałam wielkie nadzieje na to spotkanie Errora z małym współbratem. Liczyłam na wspólne zdjęcia obu kotów. Ale nic z tego nie doszło do skutku. Error okazał się typowym Monarchą i terytorialistą. Choć pierwszy kontakt był obiecujący. Koty powąchały się nos w nos i nie doszło do łapkoczynów. Ale już chwilę potem było syczenie, jeżenie i agresywna mowa ciała ze strony Errora. Skończyło się na tym że Error był w jednym pokoju, a Żniwiarz w drugim. Oczywiście Error miał nas wszystkich z daleka na oku, żeby nic nie uszło jego uwadze. Szkoda… A maleństwo dało sobie obciąć pazurki i nieźle się bawiło. Nigdy nie miałam do czynienia z tak małym kotkiem. To było nowe i bardzo przyjemne doświadczenie. Ciekawski kotek wszędzie chodził i badał nowy świat. Po jego wizycie te same ścieżki wydeptał Error jakby sprawdzał trop i upewniał się, że Żniwiarz jednak zniknął z naszego życia. Okazał się bardzo zazdrosnym, rozpieszczonym jedynakiem. Poniżej kilka ujęć słodziutkiego koteczka.

Fot. Latarnica, Tomasz Lerczak

[27.11.2012]

Ustka w remoncie!

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Jak można przeczytać na stronie fotoblog.lot.ustka.pl ustecka latarnia obecnie znajduje się w remoncie. Remont zleciło Stowarzyszenie Miłośników Latarni Morskich “Pro Baltico Bono” z Ustki, które zarządza obiektem.  Obiekt będzie nieczynny do końca roku 2012. Poniżej kilka zdjęć latarni podczas prac remontowych. Ich autorką jest Marta Surma.

[26.11.2012]

To było bardzo mroźne przedpołudnie. W styczniu 2006 roku byliśmy kilka dni na Półwyspie Helskim. Z zaciekawieniem pojechaliśmy autem do Jastarni, Juraty i Helu, aby zobaczyć jak toczy się życie w tych miejscowościach poza sezonem. Tylko Hel wykazywał jakieś oznaki życia. Jurata i Jastarnia były jak wymarłe miasteczka. Kiedy zauważyłam, że nad linią drzew przepięknie widać laternę jastarnickiej blizy natychmiast zrobiliśmy to zdjęcie.  Zatem w kadrze uchwyciliśmy nie tylko latarnię ale i styczniowy, spokojny dzień w Jastarni.

Fot. Tomasz Lerczak

[25.11.2012]

Secesja w Płocku vol. 2

Posted by kotmonika under Blog

Kilka dni temu pokazałam tą część Muzeum Secesji  w Płocku, w której są zaprezentowane wnętrza w stylu epoki z oryginalnymi eksponatami. Ale sporą powierzchnię muzealną zajmują również eksponaty sztuki użytkowej – szkła, porcelana, pojedyncze meble, witraże, kafle, lampy. Dziś chciałabym pokazać kilkanaście zdjęć takich uroczych eksponatów i na tym zakończyłam prezentację płockiej secesji. Zachęcam do odwiedzenia tego miasta. Fot. Latarnica.

[24.11.2012]

 

 

Przyjmujemy podarunki!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Ostatnio tak się jakoś złożyło, że z Errorkiem przyjmujemy latarniane podarunki. W tym samym tygodniu nasze zbiory wzbogaciły się o dwa przedmioty. Najpierw pojawił się śliczny album „Latarnie morskie świata”, który przyniosła niespodziewanie koleżanka – właścicielka pokazywanego już tutaj kilkakrotnie kota Tigera. Akurat tego dnia miałam potwornego doła, bo wróciłam od weterynarza z wynikami moczu kocura i znowu podskoczyły jakieś negatywne parametry. Siedziałam bezsilna i wpatrywałam się w rozłożone na stole wyniki badań z okresu ostatnich miesięcy i chciało mi się wyć. A tu dzwonek do drzwi i nie tylko przyjście bliskiej osoby ale jeszcze prezent niespodzianka. Od razu zrobiło mi się lepiej. Jeszcze tego samego wieczoru Error bliżej zapoznał się z książką – w zasadzie z każdą jej stroną. Fot. Latarnica.

 

Chyba dzień później równie miło rozpoczął się mój dzień pracy. Kolega z pracy przyniósł mi w prezencie od niego i jego dziewczyny Kasi (właśnie zostali świeżo upieczonymi „rodzicami” niebieskiego kota brytyjskiego Żniwiarza) piękny świecznik z latarnią morską. I to w moich ulubionych odcieniach granatu. Starałam się jak mogłam trochę im doradzić i pomóc w tym okresie przygotowania do przybycia kota do ich domu. Ale to była całkiem spontaniczna i bezinteresowna pomoc, a tu taki miły gest i kolejna niespodzianka. To był naprawdę dobry emocjami tydzień! Ja i kocur dziękujemy! Fot. Latarnica

[23.11.2012]

Ze starej prasy [6]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Archiwalny numer „Morza” z marca 1971 roku (z zimowym Rozewiem na okładce) w dziale informacji ze świata publikował notkę pt Nowinki w latarnictwie. A nowinką tą były idące z duchem czasu formy nowo budowanych latarni morskich. Pomału do lamusa odchodziły typowe okrągłe wieże. Jak można przeczytać: […] Na naszym zdjęciu prezentujemy latarnię współczesną przypominającą raczej obelisk, którą zbudowano niedawno w Splicie (Jugosławia). Mimo, że każde czasy mają swoje style w architekturze i trzeba iść do przodu to w kwestii form latarni morskich zdecydowanie jestem przywiązana do ich tradycyjnychwizerunków. A jak się wam podobają takie latarnie, które na pierwszy rzut oka nie są do rozpoznania jako obiekty nawigacyjne?

[23.11.2012]

Startujemy na Facebooku!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

14 listopada br. wystartowaliśmy jako blog osobisty na portalu społecznościowym Facebook. Chcemy dotrzeć do jeszcze szerszego grona Czytelników. Jeśli macie swój profil na FB wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Kot Error lub wejść TUTAJ,  a na pewno nas znajdziecie. Wtedy wystarczy już tylko polubić naszą stronę i będziemy stałym gościem u Ciebie z wszystkimi nowinkami z życia Errorka. Zapraszam, zachęcam do komentowania i uczestniczenia w życiu strony. Oczywiście nie zamierzam rezygnować z kocich wpisów na Latarnicy. Nasze konto na Facebooku będzie tylko dodatkowym kanałem informacji.

[21.11.2012]

Secesja w Płocku vol. 1

Posted by kotmonika under Blog

Najprzyjemniejszą częścią zwiedzania Płocka było dla mnie odwiedzenie Muzeum Mazowieckiego. To właśnie w przepięknej kamienicy przy ulicy Tumskiej 8 można obejrzeć obszerną wystawę secesji i art deco. Osobiście uważam oba te kierunki jako najbardziej  zdobne i współgrające  estetycznie z moim wnętrzem ze wszystkich epok i stylów z zakresu historii sztuki. To konkretne płockie muzeum kilkakrotnie zmieniało siedzibę. W secesyjnej kamienicy jest od 2004 roku. Jak można przeczytać na stronie muzeum:

[…] Muzeum w Płocku powstało w 1821 r. z inicjatywy członków Towarzystwa Naukowego w Płocku, na podstawie reskryptu nr 1/7097 Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Królestwa Polskiego. Jest ono najstarszym muzeum publicznym w kraju, powołanym do istnienia na skutek decyzji władz Królestwa Polskiego. Instytucji nadano nazwę „Muzeum Publiczne i Szkolne Województwa Płockiego” – co odzwierciedlało pochodzenia zbiorów, które powstały w wyniku połączenia zespołu obiektów o wartości historycznej, geologicznej i naukowej, gromadzonych przez członków TNP i Szkołę Wojewódzką Płocką.

Więcej informacji nt muzeum, siedzib, ekspozycji stałych i czasowych oraz filii można znaleźć na oficjalnej stronie TUTAJ. Nie chcę się bawić w przepisywanie faktów oraz mini wykład ze sztuki. Niechaj do przyjazdu do Płocka skłonią te poniższe zdjęcia. Naprawdę warto zobaczyć to wszystko na żywo. Kolosalne wrażenie robi ilość zebranych przedmiotów i sposób ich eksponowania. Muzeum jest nowoczesne a sama kamienica zrobiła na mnie ogromnie wrażenie. Pozostałą ofertę muzeum oglądaliśmy tylko na szybko, ale z pewnością warto na spokojnie tu wrócić i zapoznać się z nią. Płock ma naprawdę wspaniałą placówkę, którą można się tylko chwalić. Odwiedzałam wiele tego typu obiektów i ta jest lepsza od wielu muzeów w największych polskich miastach.

Fot. Latarnica

[20.11.2012]

Na początek cztery migawki samej siedziby – secesyjna kamienica, w której na kilku kondygnacjach są ekspozycje muzealne

Secesyjne wnętrza o konkretnym przeznaczeniu

Poniżej dwa obrazy olejne, które szczególnie mi się podobały, niestety nie odnotowałam autorów ani tytułów, po lewej na obrazie to artysta i jego Muza

Migawki z Płocka

Posted by kotmonika under Blog

W sierpniu tego roku w ramach wycieczki członków Towarzystwa Przyjaciół Centralnego Muzeum Morskiego odwiedziłam Płock (po raz pierwszy w życiu) oraz Toruń. Płock zrobił na mnie ogromnie pozytywnie wrażenie. Czekałam na ten dzień bowiem mieliśmy w planach odwiedzenie Muzeum Secesji i Art Deco, a w tym mieście znajdują się ogromne zbiory, ale o samym mieście wiedziałam niewiele.Teraz kiedy udało mi się zobaczyć te najważniejsze atrakcje będę polecać Płock każdemu. Naprawdę warto tam pojechać na jakiś weekend bo jeden dzień to odrobinę za mało. Poniżej chciałabym pokazać kilka ogólnych zdjęć z przechadzki po mieście a na jutro zapraszam do Muzeum Mazowieckiego, gdzie znajduje się stała wystawa secesji i art deco.

Fot. Latarnica

[19.11.2012]

Poniżej ogródek i wejście sympatycznej restauracji z kuchnią żydowską „Estera” znajdującą się na Starym Rynku oraz fontanna i kamieniczki przy starówce

Poniżej stylowe i przytulne wnętrza restauracji „Estera” (polecam! bardzo dobre dania) oraz ratusz

Poniżej widok od strony Ratusza w kierunku ulicy Grodzkiej i punkt naprawy obuwia, który wygląda jakby czas zatrzymał się tam lata temu w miejscu

Poniżej klimatyczne uliczki i zabudowa w okolicach starówki – na ostatnim zdjęciu ulica-deptak prowadząca do Muzeum Mazowieckiego

Poniżej most na Wiśle i molo na rzece – przez ten element można się poczuć jak nad morzem!

W drodze do Torunia zatrzymaliśmy się przy tamie we Włocławku

Tydzień temu byliśmy w zimowym porcie helskim, dlatego dziś dla odmiany trochę lata. Zdjęcie rozewskiej blizy powstało w czerwcu 2006 roku. To były gorące dni i typowo letnia pogoda. Odwiedzając Półwysep Helski nie mogliśmy sobie darować wypadu do Rozewia. Jak jest okazja być tak blisko trzeba korzystać!

Fot. Tomasz Lerczak

[18.11.2012]

Wygrzewając futro

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Mamy listopad. W tym miesiącu słoneczko nie grzeje już jak latem czy wczesną jesienią.Kocur wciąż szuka sobie miejsc i łapie chwile, gdy promienie słońca baraszkują po jego futrze. Ostatnio znalazł sobie takie legowisko na szafce, na której nigdy nie leżał. Ale wybór był oczywisty. Tam najlepiej można było złapać trochę dodatkowego ciepła. A ja tą chwilę uwieczniłam i złapałam w kadrach szczęśliwego domowego mruczka w nielicznych promieniach listopadowego słońca.

Fot. Latarnica

[17.11.2012]

Ze starej prasy [5]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Marcowy numer „Morza” z 1971 roku (nr 3/484) miał przepiękną zimową okładkę. Można na niej popatrzeć na skąpaną w śniegu latarnię Rozewie z okresu sprzed jej podwyższenia wieży i czasu kiedy część murowaną porastał gęsty bluszcz. Autor zdjęcia (niestety w gazecie nie podano jego nazwiska) uchwycił w kadrze uruchomioną laternę i piękne punktowe oświetlenie wokół blizy. Czuć spokój panujący na Przylądku i aż czuć zgrzyt śniegu pod butami. Przepiękna fotografia warta przedrukowania i przypomnienia po latach.

[16.11.2012]

Subscribe to LATARNICA