LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Grudzień, 2012

Ostatni dzień roku

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

I nadszedł ostatni dzień 2012 roku. Pora podsumowań? Pewnie tak… Wprawdzie jeszcze się nie skończył, ale coś można już o nim powiedzieć. Nie był to lekki rok. Kryzys w kraju i na świecie co również odbiło się na naszym życiu. Ale nie zabrakło w nim miejsca i czasu na pasje i ich realizacje. Blog Latarnicy nadal funkcjonuje, co ważniejsze – ma więcej Czytelników niż w 2011 roku! Już dziś mogę wyznać, że udało mi się spełnić moje noworoczne postanowienie. A jakie ono było? Abym przeczytała więcej książek niż w 2011 roku. I statystyka nie kłamie (wszystko jest czarno na białym w zakładce Lektury ). Przebiłam ilościowo nie o jedną pozycję ale nawet kilka. I tak biję na głowę statystycznego Polaka, który ponoć nie czyta nic albo najwyżej 1-2 książki przez bite 12 miesięcy. To już coś. Co poza tym? Udało mi się być kilka razy nad morzem, dokupić coś do mojej latarnianej kolekcji książek, prasy i pocztówek. Wciąż dzielę życie z tym samym mężem (ponoć w naszych czasach to spory sukces!) i tym samym kotem. Przyszło mi się zmierzyć z chorobą mruczka i mimo iż w nowy rok wchodzimy z niewyleczonym kotem, dalej będę walczyć. Udało mi się założyć i prowadzić dwie strony na facbooku – jedną o latarniach morskich i fan page kota Errora. Zaintersowanie obiema tematykami przeszło moje najśmielsze oczekiwania.  Poznałam dzięki portalowi Facebook oraz temu blogowi wiele nowych, ciekawych osób, które również mają pasje. Dzięki nim powstało wiele wpisów. Czasami maile inspirowały tylko tematycznie, czasami mogłam wykorzystać nadesłane zdjęcia i relacje albo wręcz gotowe artykuły. Na dokładne podsumowania przyjdzie jeszcze czas – jak choćby na wybór pierwszej trójki, a może i piątki – lektur z tego roku.

ŻyczęWam wszystkim wspaniałego wieczoru i dobrego wejścia w Nowy Rok 2013! Niech ta trzynastka nie straszy Was – to będzie dobry rok! Przeżyliśmy rzekomy koniec świata, który miał być 21 grudnia br – zatem teraz przeżyjemy już o wiele więcej.  Pamiętajmy, że Sylwester to czas wielkiego stresu dla naszych zwierząt. Starajmy się je jakoś uchronić, wesprzeć, odizolować od miejsc głośnych. I do spotkania już w styczniu!

[31.12.2012]

Ilustracyjnie żegnam ten rok pięknymi wizerunkami naszych latarni ze starych kart pocztowych, fot. aukcyjne.

Nowy Port Gdańsk (Neufahrwasser, Danzig)

Darłówko (Rügenwaldermünde)

Świnoujście przed i po przebudowie wieży (Swinemünde)

Ustka (Stolpmünde)

Zdjęcie na niedzielę – 30 grudnia

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Pozostając w klimatach bożonarodzeniowych zapraszam dziś do szopki, która znajduje się w dawnym klasztorze Kamedułów na warszawskich Bielanach. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

[30.12.2012]

 

Ze starej prasy [10]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Marcowy numer miesięcznika „Morze” z 1980 roku przynosił smutne wieści na temat zrujnowanej i upadającej – dosłownie – Twierdzy Wisłoujście. Rok 1980 jaki był dla naszego kraju każdy wie. Ostatnią rzeczą byłoby wtedy myślenie o tym jak ratować ten cenny obiekt. Na stronach 15-17 można przeczytać artykuł Joanny Krzysztof (ze zdjęciami Krzysztofa Kamińskiego) pt. „Twierdzy na odsiecz”. Mimo kryzysu w kraju i niesprzyjających warunków autorka próbuje przedstawić kilka scenariuszy – jak można by uratować ten obiekt i kto mógłby być jego głównym opiekunem. Przedrukowane zdjęcia pokazują drastyczne zmiany jakie z roku na rok zachodziły w murach twierdzy. Dziś z perspektywy czasu widzę, że to był jakiś cud iż udało się tą najstarszą latarnię morską Gdańska ocalić od zapomnienia i udostępnić turystom.

[29.12.2012]

2 rocznica Errorka w naszym domu

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś przypada 2 rocznica pobytu Errorka w naszym domu. Co roku będziemy ją czcić godnie i obdarowywać kota jakimś smakołykiem. Error to kot poświąteczny. Przybył do nas w grudniowe słoneczne i bardzo mroźne przedpołudnie. Dwa lata zleciały szybko i zdążyliśmy się już poznać, zżyć i pokochać. Doświadczyliśmy też niestety choroby kota i jego długiego leczenia. Dziś byliśmy na szczepieniach i oddaliśmy mocz do analizy. Możę niezbyt to miłe jak na dzień rocznicy i symbolicznych 4 urodzin, bo wiemy tylko, że urodził się w grudniu 2008 roku. Niestety u weterynarza – jak to po świętach – był tłum. Czekaliśmy prawie 3 godziny. Ale już po i kota czeka dobra potrawa.Wyniki moczu nie za dobre, ale może to być wynik poświątecznego stresu. W każdym razie mamy lek na tydzień czasu  i potem powtórzymny wyniki.

Poniżej fragment umowy adopcyjnej z tak ważną datą 28 grudnia 2010; fot. Latarnica

W tym roku na urodzinowy smakołyk wybrałam pożywny, wysokomięsny mokry pokarm dla kotów marki Applaws z kurczakiem. To danie zawiera 80 % mięsa. A kurczak jest ulubionym mięskiem Errorka. Zatem smacznego kotku! Żyj nam jak najdłużej w zdrowiu i dobrym samopoczuciu!

Poniżej kilka ujęć ze świątecznego posiłku. Baaaardzo smakowało! Fot. Latarnica

[28.12.2012]

Jeśli macie dostęp i możliwości finansowe polecam wysokomięsną karmę suchą i mokrą firmy Applaws. Pamiętajmy że koty to mięsożercy i drapieżniki.

A jako przysmak wspaniale nadaje się sucha karma w dużych kawałkach Almo Nature. Można ją wkładać do własnoręcznie zrobionego karmnika.

Poniżej wyluzowany Errorek w swoje urodzinowe i rocznicowe przedpołudnie – miał dziś piękną wiosenną pogodę! Fot. Latarnica.

 

Poświąteczne lektury

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Lektury

Uff… minęły święta i nadszedł zwykły czwartek. Jeszcze niemile czuję objawy przejedzenia i zbyt długiego siedzenia przy stole. Ale pomału wszystko wróci do normy. Także moja obecność na blogu, choć ostatnie dni roku potraktuję – z racji bycia w domu – bardziej ulgowo i urlopowo. Dziś pragnę się tylko pochwalić dwoma „kocimi” lekturami, które znalazłam pod choinką. Książki w ogóle należą do moich wyczekiwanych i ulubionych prezentów. Wie o tym rodzina i wie grupa najbliższych znajomych. Dlatego co roku w Wigilię otrzymuję ich conajmniej kilka. W tym roku moja biblioteczka wzbogaciła się m.in. o te dwie pozycje: „Koty i ich sławni ludzie” Andżeliki Piechowiak – opowieść o kotach i ich slawnych właścicielach z naszego rodzimego podwórka. Znajdziemy w niej m.in. rozdział o kotach Ewy Bem, Grzegorza Turanaua, Grzegorza Miecugowa, Joanny Chmielewskiej, Wojtka Manna, Tomasza Raczka czy Doroty Sumińskiej. Druga dokumentalna i oparta na faktach historia to „Oskar -kot który przeczuwa śmierć” Davida Dosa. Oglądałam przed świętami na ten temat dokument na stacji Planete+. Bardzo ciekawa historia kota, ktory był rezydentem na oddziale osób terminalnie chorych. Oskar potrafił wyczuć zbliżającą się śmierć pacjenta i towarzyszył im w przejściu na drugą stronę. Książkę napisał lekarz, ordynator odziału geriatrycznego pewnego domu opieki, w którym żył kot Oskar. To może być fascynująca lektura, choć zapewne mocno emocjonalna. Póki co skończę lekturę bieżącą – również prezent: powieść „Zdążyć na Boże Narodzenie” Davida Baldacciego. A jakie prezenty książkowe znaleźliście pod swoimi drzewkami? Pochwalcie się w komentarzach!

[27.12.2012]

PS. Jutro jadę na obowiązkowe coroczne szczepienia z Errorkiem – i będę robić aktualne badanie moczu kota po miesiącu od ostatniego badania. Trzymajcie kciuki za wyniki! Poniżej kocur z jedną z ulubionych zabawek znalezionych pod choinką – kuleczka z futerka z wewnętrznym dzwoneczkiem. Fot. Latarnica.

 

Życzenia

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Fot. latarni – www.shutterstock.com

[25.12.2012]

I nadeszły kolejne święta…

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Mamy 24 grudnia. Minął kolejny rok. Jak? Kiedy? Nie mam pojęcia. Wigilia. Jeden z najważniejszych dni w roku. Jakże wyczekiwany w dzieciństwie – cudowna rodzinna kolacja – wypatrywana wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki na niebie. Ogłaszam od dziś czas świąteczny czyli również wolny od blogowania. Mam nadzieję, że każdy z nas spędzi te dni tak miło iż w ogóle nie zatęskni za internetem. Do zobaczenia/spotkania po świętach!  A na sam koniec ważny apel i artykuł, który mam nadzieję zainteresuje i skłoni do przemyśleń.

Nie wyrzucaj przyjaciela..na Święta!

Kto nie kocha Świąt Bożego Narodzenia, Sylwestrowego szaleństwa czy ferii? Czas ten wiąże się często z krótkimi wypadami za miasto, czy dłuższymi wyjazdami. Co wtedy robimy z naszymi kotami? Zostawiamy je w domu? Oddajemy w ręce przyjaciołom? A może oddajemy do specjalistycznych placówek?

Wyjść z sytuacji jest wiele, choć niektórzy niestety postępują w sposób niezbyt ludzki. Bardzo duża ilość zwierzaków jest porzucana właśnie w okresie poświątecznym i sylwestrowym – mówi Anna Józefowicz, współtwórczyni marki Bazyl. Nie jest to liczba aż tak zatrważająca, jak ilość zwierząt wyrzucanych w okresie wakacyjnym, który to problem poruszaliśmy w naszej akcji „Nie wyrzucaj przyjaciela na wakacje”. Statystyki są jednak smutne.  Prawdopodobnie jednym z powodów jest właśnie wyjazd właściciela. Zatem gdy walizka już czeka spakowana, a nasz przyjaciel patrzy na nas wielkimi oczami, jakby chciał zapytać – A co będzie ze mną? –  podpowiadamy.

Mój przyjaciel jest Twoim przyjacielem.

W pierwszej kolejności warto zastanowić się kogo z przyjaciół, sąsiadów czy krewnych możemy poprosić o opiekę nad naszym pupilem. Wybierajmy osoby do których mamy zaufanie, a także darzące koty sympatią. Najlepiej jeżeli taka osoba może zaglądać do naszego mieszkania i tam  zajmować się naszym pupilem. Zwierzak woli pozostać we własnym domu. Tęskni, ale bezpieczniej czuje się w miejscu które już dobrze zna i które „pachnie” jego właścicielem.

Jeżeli jednak z różnych powodów kot nie może pozostać na swoim terenie, możemy go przenieść do domu osoby, która będzie się nim opiekować. W takiej sytuacji wskazane jest aby jeszcze przed wyjazdem zabrać kociaka w miejsce w którym będzie przebywało podczas naszej nieobecności. Da mu to możliwość zapoznania się z nowym teren i tymczasowym opiekunem.

–  Opiekuje się kotem mojej sąsiadki, która dość często wyjeżdża. Nie zabieram kotka do domu, ale odwiedzam go w jego mieszkaniu. Zawsze staram się przyjść na dłuższą chwilę. Karmię kotka, bawię się z nim, wymieniam żwirek w kuwecie –  mówi Ania z Rabki, dodając –  Raz jednak zdarzyła się taka sytuacja, że pani Maria wyjechała, a ja zabrałam kota ze sobą do Krakowa na dwa miesiące.  Kotek już mnie dobrze znał i mieszkało się nam bardzo dobrze.

Hotel nie tylko dla ludzi

Coraz bardziej popularne stają się kocie hotele. W Polsce tego typu placówek z roku na rok przybywa –  obecnie jest ich ponad kilkadziesiąt. Kocie hotele są również polecane przez specjalistów. W większości tego typu miejsc przez całą dobę dyżuruje weterynarz. Gdy decydujemy się na oddanie naszego podopiecznego do tego typu placówki, musimy przedstawić książeczkę zdrowia lub zaświadczenie o szczepieniu przeciw wściekliźnie a także zostawić nasze dane.

– Oddanie kota do hotelu, gdy wyjeżdżamy to dużo lepsze wyjście, niż pozostawienie go samego w domu, nawet jeżeli wyjeżdżamy na krótko – mówi Anna Józefowicz, współtwórczyni marki Bazyl –  Pamiętajmy o tym, że kot to nie pluszak i potrzebuje stałej opieki. Jest to niezwykle ważne.

Jeżeli chcemy zostawić naszego zwierzaka w hotelu, warto wcześniej sprawdzić wiarygodność danej placówki. Zasięgnijmy opinii innych osób, które już korzystały z jej usług, popytajmy o doświadczenia znajomych. Niestety obecnie hotele dla zwierząt w Polsce nie są uregulowane prawnie. Oznacza to, że właściciele takich placówek nie muszą posiadać wykształcenia kierunkowego ani doświadczenia w pracy ze zwierzętami. Dlatego wybierajmy te hotele, które mają w swych usługach opiekę weterynaryjną oraz doświadczenie poparte certyfikatami.

Mój kot ma nianię

Jeżeli nie mamy za bardzo komu powierzyć naszego pupila, a nie jesteśmy przekonani do hoteli dla zwierząt, możemy skorzystać z usług opiekunek do zwierząt, tzw. petsitterów, (nazwa pochodzi od angielskiego pet, czyli pupil).

Petsitterami są głównie studenci, starsi wolontariusze, czy też działacze organizacji obrony zwierząt. Wynajmowani są na godziny, można również wynająć taką osobę na cały dzień. W internecie roi się od ofert opiekunów do zwierząt, jak i osób poszukujących tego typu usług.

Praca petsittera działa na bardzo podobnych zasadach opiekunki do dzieci. Do jego obowiązków  należy zabawa z pupilem, spacery czy karmienie. Można także indywidualnie ustalić zakres obowiązków. Podobnie jak w przypadku kocich hoteli, również w tym przypadku zalecane jest sprawdzenie osoby, pod której opiekę oddajemy swojego przyjaciela.

Zdarzyło mi się parokrotnie wyjechać, wtedy też skorzystałam z usług petsitterów. Konkretną osobę poleciła mi koleżanka, więc zamiast szukać pomocy wśród znajomych, powierzyłam swoją kicię doświadczonej osobie – opowiada Sylwia z Krakowa. – Byłam bardzo zadowolona i następnym razem, jak będę wyjeżdżać, na pewno skorzystam z usługi opiekunki do zwierząt.

Wiele wyjść

Jak widać wybór jest ogromny, dzięki czemu podczas naszych świątecznych i sylwestrowych podróży nie musimy się martwić, co stanie się z naszym ukochanym pupilem. Możemy oddać się w pełni relaksowi i mieć świadomość, że nasz kociak ma odpowiednią i troskliwą opiekę.

Tekst : Paulina Świder

KOT TO NIE ZABAWKA!

[24.12.2012]

 

Jutro Wigilia. Za oknem zima, typowa pogoda w miejscu, którym przyszło mi żyć. Ale dzięki zdjęciom można przenosić się w czasie raz dwa, również w o wiele cieplejsze klimaty. Na tą przed swiąteczną niedzielę zaplanowałam skok do Australii. Pokazywałam Wam już tutaj ten latarniany obiekt z portu w Sydney – ale to ujęcie jest takie inne, kontrastowe. Zdawałoby się, że mała i taka prosta latarnia na pierwszym planie i ogromne, nowoczesne miasto w tle. Przypomnę, że mieści się ona  w Darling Harbour na terenie Australian National Maritime Museum. Zdjęcie wykonano w wrześniu br. Fot. Ewa i Marta Chade.

[23.12.2012]

Ciekawa gospoda z Gąsek

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Na aukcjach internetowych pojawiła się ostatnio bardzo ciekawa stara kartka pocztowa z Gąsek (niem. Funkenhagen). Mimo, że nie ma na niej latarni zafascynowała mnie bo przedstawia miejsce, a raczej budynek, który kiedyś musiał się znajdować niedaleko latarni. Skąd taki wniosek? Otóż ukazano na zdjęciu obiekt o nazwie Gospoda „Pod latarnią” (Gasthof – Am Leuchturm). Nie posiadam żadnej informacji na jej temat ale od czego są Czytelnicy Latarnicy z żyłką detektywistyczną? Zachęcam do poszukiwań i proszę o pomoc – może ktoś trafi na jakiś ślad.  Sama gospoda bardzo mi się podoba. Z pewnością w czasach kiedy robiono to zdjęcie okolica musiała prezentować się zupełnie inaczej niż dziś: przede wszystkim mniej drzew , większe przestrzenie otwarte na morze i majestatycznie górująca nad okolicą sylwetka latarni. Ach chciałoby się w takich chwilach mieć wehikuł czasu. Fot. aukcyjna.

[22.12.2012]

Grudniowe dni Errora

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dla tych, którzy nie mają konta na Facebooku i nie śledzą na bieżąco codziennych zdjęć z życia Errora, przedstawiam dziś skrótowo grudzień z życia kota. A czegóż w tym miesiącu on nie doświadczył! Był i śnieg i słońce przynoszące odwilż. Była pora na sen i relaks oraz kreatywną zabawę. Były wygibasy i towarzyszenie przy szykowaniu paczek i wysyłce kartek świątecznych. Ot po prostu żywot kota domowego.

Fot. Latarnica.

[21.12.2012]

Na kilka dni przed świętami przybyła paczka z hurtownii zoologicznej Zoohurtowo.pl – wielki karton pełen przysmaków, zabawek i innych akcesoriów. Dla kota zaczęły się więć o kilka dni wcześniej.

Tegoroczne święta będą inne. Odtąd kocur Error jest dumnym posiadaczem swojego pierwszego drapaka.

Ze starej prasy [9]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

W letnim miesiącu sierpień w 1962 roku miesięcznik „Morze” opublikował dwustronicowy artykuł Mariana Pelczara poświęcony najstarszej gdańskiej latarni – Twierdzy Wisłoujście. Tekst znajduje się na str 10-11 tego wydania (nr 8/1962). Nie znam z autopsji stanu Twierdzy w roku, w którym  ukazał się ten tekst, ale podejrzewam że nie było jeszcze wtedy tak źle, jak w kolejnych dekadach. Dopiero dziś, z perspektywy czasu, można docenić jak wiele udało się dziś zrobić dla tego zabytku klasy serowej i zwiedzając obecnie Twierdzę na każdym kroku coś nas zachwyca. To jakiś cud że udało się go uratować z potwornie złego stanu i dobrze, że nie jest dziś tylko wspomnieniem. Dla polskiego latarnictwa byłaby to strata nie do odrobienia. Wkrótce pokażę, że to samo „Morze” – ale w roku 1980 – biło na alarm i pisało o fatalnym stanie twierdzy.

[20.12.2012]

Poniżej okładka tego wydania „Morza”

Poniżej dwie strony poświęcone Twierdzy Wisłoujście (str 10-11)

Wiecie, że lubię stare kartki pocztowe z latarniami. Niestety nie mogę kupować wszystkiego co chciałabym mieć w swojej kolekcji bo już dawno bym zbankrutowała. Zwłaszcza, że te naprawdę rzadkie ujęcia latarni morskich z naszego wybrzeża słono kosztują. Niedawno natrafiłam na aukcjach na tą przedwojenną kartkę pocztową z Jarosławca – i chciałabym Wam ją pokazać. Jak dotąd trafiłam na takie ujęcie latarni po raz pierwszy. O Jarosławcu mogłabym pisać, ale było już o nim co najmniej kilka tekstów i nie chciałabym się powtarzać. Bardzo lubię tą niewielką miejscowość na wybrzeżu środkowym. Jest tak inna i nietypowa  że zdecydowanie wyróżnia się na tle wakacyjnych miejscowości nad Bałtykiem. Tutaj widzimy latarnię daleko, na drugim planie, ale za to świetnie widać okolicę – jeszcze pustą, z polami uprawnymi i pewnie przy samej latarni nie było żadnej zabudowy. Fotografia bezcenna i wyjątkowa.

Fot. aukcyjna

[19.12.2012]

Daleka podroż – Izrael – vol. 6

Posted by kotmonika under Blog

BAZYLIKA NARODZENIA

Kiedy Józef z Maryją przybyli do Betlejem miasto liczyło wtedy ok. 1000 mieszkańców. Każdy z nas zna tą historię o braku miejsca w gospodzie i ich odejściu w inne, ubogie miejsce – gdzie przyszedł na świat Jezus. Od zawsze czczono je i wskazywano sobie tą właśnie grotę. Dopiero za czasów cesarza Konstantyna Wielkiego, który dał wolność chrześcijanom w 326 roku rozpoczęto budowę świątyni nad Grotą Narodzenia. Samą świątynię doszczętnie zniszczyli Persowie w 614 roku, ale grota ocalała, bo mozaika z mędrcami przypominała perskich magów. Dziś miejsce narodzin Jezusa oznaczone jest srebrną gwiazdą. Aby się do niego dostać trzeba z poziomu świątyni zejść znacznie niżej – jakby w podziemia. Bazylika łączy się z klasztorem greckim, klasztorem ormiańskim i klasztorem ojców franciszkanów. Jak wskazuje sama nazwa – bazylika była kiedyś halą targowo-sadową z licznymi kramami miejscowych kupców. Składa się z nawy głównej oraz naw bocznych. To właśnie z jednej z tych naw wchodzi się do groty. Kiedy zwiedzałam to miejsce czas oczekiwania do wejścia do podziemi był naprawdę krótki. Był więc czas na kontemplację tego miejsca. Spokojne rozejrzenie się, zrobienie zdjęć. Poniżej mój sugestywny wybór tych najciekawszych.

Fot. Latarnica

[18.12.2012]

Poniżej bazylika z zewnątrz i wewnątrz

Poniżej kolejka turystów i pielgrzymów do Groty Narodzenia

Poniżej wnętrze groty i wyjcie z niej do sali bazyliki (wejście i wyjście to dwa osobne ciągi komunikacyjne)

 

Daleka podroż – Izrael – vol. 5

Posted by kotmonika under Blog

Dużymi krokami zbliża się tegoroczne Boże Narodzenie. W styczniu tego roku pokazywałam Wam jak wygląda współczesne Betlejem.  Wtedy skupiłam się na obliczu miasta celowo pomijając najważniejsze miejsca kultu religijnego, którym należy się  osobny wpis. Każdy z nas słysząc historię o narodzeniu Jezusa ma w wyobraźni swoją własną wizję. Ja także od dziecka ją miałam i dopiero w 2011 roku mogłam na własne oczy zobaczyć jak wyglądają Pola Pasterzy na Pustyni Judzkiej (to tam miało miejsce objawienie anioła i przemówienia do pasterzy) oraz stajenka. To słowo stajenka jest bardzo mylące i narzuca pewne wizje, a przecież wiadomo, że na tych terenach drewno jest czymś rzadkim i drogim i nie buduje się takich stajenek jak u nas. Tak naprawdę miejsce schronienia się św. Rodziny było grotą skalną, które tam licznie występują i gdzie można schronić się w zimne noce (naprawdę bywają chłodne!). Dlatego dziś i jutro chciałabym się skupić na tych 2 miejscach – Polu Pasterzy oraz Bazylice Narodzenia, w której znajduje się Grota Narodzenia.

POLE PASTERZY

Pole Pasterzy znajduje się w wiosce Bet Sahur pod Betlejem. Dziś znajduje się tam m.in. Kościół Pasterzy, który ma formę szałasu pasterskiego (zbudowany w XX wieku).  Obok niego znajduje się grota która jest jedną z wielu i swym wyglądem przypomina te groty sprzed 2 tysięcy lat. Dziś uważa się, że w miejscu gdzie stoi kościół anioł przemówił do pasterzy. Niemal słychać tam tajemnicze słowa i zapowiedź: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką…” Fot. Latarnica.

[17.12.2012]

Poniżej wejście na teren wiodący do Kościoła Pasterzy i główna aleja

Poniżej Kościół Pasterzy z zewnątrz i wewnątrz

Poniżej otoczenie kościoła

Poniżej jedna z naturalnych grot – identycznych jak te sprzed 2 tysięcy lat

Poniżej współczesny widok na pola pasterzy

 

 

Zdjęcie na niedzielę – 16 grudnia

Posted by kotmonika under Blog

W połowie grudnia przenieśmy się w zupełnie inny klimat i odległe miejsce. Pamiętacie jak pokazywałam jesienią zdjęcia latarni morskiej z Sydney? Zrobiła je dla mnie wtedy moja bliska koleżanka z pracy Ewa. Dziś jedno ze zdjęć, które wykonała podczas tegorocznego pobytu w Australii. Mam słabość do mew. Nie ważne czy to nasze krajowe ptaszyska czy zagraniczne. A ta fotografia mnie urzekła. Przedstawia jakiegoś anonimowego mieszkańca Sydney, który przychodzi do parku i dokarmia mewy. Jest w tak bliskim kontakcie z ptakami, że nie jeden z nich nie obawiał się nawet usiąść mu na czapce. Piękne ujęcie!

Fot. Ewa i Marta Chade.

[16.12.2012]

Subscribe to LATARNICA