LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Marzec, 2013

Zdjęcie na niedzielę – 31 marca

Posted by kotmonika under Blog

Mamy Święta Wielkiej Nocy. Dlatego i fotografia na niedzielę będzie tematyczna. Współcześnie, nawet po 2 tysiącach lat Droga Krzyżowa, którą mogą przebyć Pielgrzymi przybywający do Jerozolimy z różnych strona świata nadal odbywa się w gwarze handlowego dnia, pośród straganów, w wąskich uliczkach starego miasta… Tłok, hałas, toczące się zwykłe życie – to wszystko towarzyszy modlitwie idących za krzyżem…

Fot. Latarnica / październik 2010.

[31.03.2013]

Wielkanocne życzenia z zimą za oknem

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Kochani! Za oknem pejzaż grudniowy, w radio grali wczoraj piosenki bożonarodzeniowe i nie pamiętam takich świąt, żebym szła ze święconką w śniegu… Ale taki jest ten 2013 rok i takie są tegoroczne święta: szare, mroźne, śnieżne, zimowe… Ale wiosna jest już w duszy od kilku tygodni i wszyscy ją wyczekują. Zwłaszcza domowe zwierzęta wygłupiałe sytuacją i zimnem, pobudzone wiosną wiszącą gdzieś w powietrzu…  Ale nadeszła sobota, w domu wszystko gotowe, pokarmy już poświęcone, nareszcie trochę wolnych dni i odpoczynku.

Wszystkim Czytelnikom życzę  zmartwychwstania od szarości, zabiegania i codziennych trosk. Niechaj te wielkanocne święta będą czasem odnowy, miłych spotkań, szerokiej gamy smaków i zapachów. A wiosna?  Przyjdzie! Prędzej czy później.

[30.03.2013]

Do dzisiejszego wpisu zainspirowało mnie stare zdjęcie portugalskiej latarni wykonane  na początku XX wieku, na którym fantastycznie widać laternę i spory tłum ludzi na górnym tarasie latarni. Jest niesamowity nastrój na tej fotografii i czar minionych epok. Na zdjęciu uwieczniono latarnię Cabo de São Vicente (Przylądek św. Wincentego). Światło nawigacyjne odnotowano w tym miejscu już  w 1520 roku, ale ta pierwsza wieża została zniszczona w 1587 roku przez Sir Francisa Drake’a. Nowa budowla została zbudowana w 1606 roku. Ale i ona nie przetrwała.Obecnie istniejąca latarnia została wybudowana w 1846 roku.Została postawiona na ruinach klasztoru Franciszkanów z XVI wieku, w 1846 roku.Poniżej stara fotografia i kilka współczesnych ujęć latarni. Zaciekawia mnie inność laterny i kształt wieży . Czyżby stare zdjęcie pokazywało inny obiekt z tego samego Przylądka?

Poniżej fotografia z flickr.com  (zdjęcie udostępnił użytkownik Worlds Light) opisana jako Cabo de Sao Vicente, choć wydaje mi się że jest jakiś błąd w tym podpisie.

Poniżej zdjęcia współczesne latarni

Poniżej widok na przylądek, fot. Wikipedia

W rodzinie kotowatych „errorowatych” witam z przyjemnością wielkiego facebookowego rozrabiakę Pirka! Bez dwóch zdań – to kot którego wielbią tłumy. I nie da się go nie lubić, a nawet kochać! Cząstka mego serca odpowiedzialna za uczucia do kotów należy do Pirata. Kocurek mieszka w Piraciej Zatoce w Gliwicach ze swoimi właścicielami. To w sadzie jego drugi dom, bo początkowo stacjonował we Wrocławiu, gdzie został znaleziony. Jednak z powodu alergii swojej Pani wylądował na Górnym Śląsku. Od urodzenia miał ten charakterystyczny znak rozpoznawczy świadczący o piraciej naturze – brak oczka. Ale to nie przeszkadza mu, aby drugie nadrobiło za oboje oczu i było wciąż bystre i wypatrujące. Kocham Pirata za wiecznie zadziwioną minę i uchylony pyszczek! Jakby każda chwila była powodem do zadumy ale wielkiego WOW! Co mówią o Piracie jego domownicy?

Wielorodzinny, jednooki wielbiciel Marcelkowych wdzięków (tutaj muszę dopowiedzieć dla niewtajemniczonych -Marcelka to kotka z Poznania, która dzieli dom z kotem Mańkiem, Mańki mają również swoją stronę na Facebooku i Pirat się w niej zakochał), specjalista od polowań, koneser kocich chrupek, kartonowy recydywista oraz kolekcjoner drucików. Lubi drzemki w dziwnych miejscach, najlepiej głową w dół.

Jeśli chodzi o o biograię tego kota to jego historia wygląda następująco:

Znaleziony przez Rudą Grzywkę pod oknem w pracy (miał jakieś dwa tygodnie) strasznie głośno miauczał, bo był głodny i miał rozciętą główkę. Weterynarz powiedział, że prawdopodobnie jego matka go odrzuciła, bo był chory (bez oka) i postraszył, że takiego małego kota to nie uda się odkarmić. Ale Ruda i Polański się zawzięli i jakoś udało się małego dziada odchować. Dwa lata mieszkał Pirat we Wrocławiu obserwując, jak Ruda coraz mocniej parska, prycha i kaszle. W końcu nie wytrzymał, spakował się i wyprowadził do rodziców Rudej na Górny Śląsk, gdzie odnalazł prawdziwą męską przyjaźń i spokój w otoczeniu natury.
[powyższe informacje pochodzą z profilu kota Pirata z Facebooka]
Dodam jeszcze od siebie, że Pirek marzy o wielkim galeonie pirackim (taki wypasiony drapak), czasami ugryzie swoją Panią i wtedy trzyma się od niej z daleka. Uwielbia obserwować ptaki za oknem i marzy na najbliższy sezon o siatce zabezpieczającej na balkonie. Jest laureatem konkursów fotograficznych na Facebooku i inspiruje artystów swoją mordką. Był już m.in. na banknocie czy żaglach jednostki pływającej. A teraz niech zauroczą was fotografie tego cudaka.

Codziennie perypetie Pirka można śledzić na jego Fan Page’u na Facebooku TUTAJ.

Fot. Pirat.

[27.03.2013]

Poniżej walka z potworem odkurzaczem i piękne proszenie o smakołyk – ten to potrafi!

Poniżej powitanie z Polańskim i układanie firanek

Poniżej: jak każdy kot kocha bezgranicznie kartony!

Poniżej: parapet i obserwacja tego co za oknem to jest najlepszy program TV!

Poniżej: leżeć można wszędzie!

Poniżej: wypatrywanie czy aby siatka na balkon jest montowana!

Poniżej: podglądactwo – to też bardzo lubi Pirek!

Poniżej: wnętrze pralki i zlew – to super leżanki!

Poniżej: Paparazzi mówimy dość!  A mięsko skusi każdego kota!

 

 

W lutym bieżącego roku bardzo silny wiatr wzbudził potężne fale w portach północno-wschodniej Anglii. W Seaham osiągnęły one ogromne rozmiary i z całą mocą uderzały w stojącą na końcu falochronu latarnię. Seaham to miasteczko w hrabstwie Durham. Leży 17 km na północny wschód od miasta Durham i prawie 400 km od Londynu. Mieszka w nim ponad 21 tys. mieszkańców.

[25.03.2013]

Poniżej zdjęcia fal atakujących mury latarni; fot. PAP/EPA/Owen Humphreys

Poniżej dwie fot. autorstwa Johna Short

A latarnia w Seaham, kiedy wody są spokojne wygląda tak: [fot. Wikipedia/Sandra]

Poniżej dwa zdjęcia latarni z picturesofengland.com ( fot. 1 Paula Bygroves, fot. 2 George Chissell)

Dziś już niestety czar wspomnień. Bowiem na zdjęciu mamy jeszcze dawny obiekt, który bezpowrotnie został zdemontowany z główki falochronu wschodniego w gdańskim Nowym Porcie w 2012 roku. Tzw. latarenka Westerplatte – obiekt historyczny – została sfotografowana z bliska w 2009 roku.  Fot. Apoloniusz Łysejko.

[24.03.2013]

Dzisiaj chciałabym wam pokazać latarenkę na rzece w Stanach Zjednoczonych. Zainteresowała mnie bo w jakiś dziwny sposób przypomina mi nasz rodzimy Kikut w Wisełce tylko że ta jest na wodzie. Co udało mi się znaleźć na jej temat? Obiekt wcale nie jest taki nowy. Zbudowana została już w 1889 roku. Za budulec posłużyła cegła. Wieża liczy 12 metrów wysokości. To obiekt wciąż aktywny, który świeci czerwonym światłem (co 6 sek). Cegła pierwotnie była pomalowana na biało, ale większość tej farby już zeszła i tak zostało. Ta zabytkowa wieża stoi na wodach rzeki Cumberland – blisko Wodociągów Omohundro Nashville (500 m od wodociągów). Obecnie wieża jest w bardzo złym stanie technicznym. W dachu są spore niezałatane dziury. Dostać do wieży można się tylko łódką. Oczywiście jest ona zamknięta i można tylko do niej podpłynąć. Latarnię można obejrzeć na filmiku na You Tube – TUTAJ.

[22.03.2013]

Fot. www.unc.edu (po lewej) i użytkownik Robot_Zombie_Monkey/Flickr.com (po prawej)

Poniżej dwa ujęcia z Flickr.com

Wirtualna rodzina Errora [2] – Korek

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś w nowym cyklu z ogromną przyjemnością prezentuję Korka. Trafiłam na niego (a raczej na nią, bo wbrew imieniu Korek to kotka) całkiem przypadkowo na Facebooku. Zachwycił mnie pyszczkiem i podobieństwem do mojego kota. Miałam wrażenie – ja zwykle przy kopiach Errora –  że patrzę na zdjęcia, tóre wykonałam sama, bo znam ten różowy nosek, mimikę, oczka, umaszczenie oraz każdą pręgę i cętkę na futerku. Życie tak się potoczyło, że wkrótce poznałam osobiście opiekunkę Korka i jestem pełna podziwu dla tego zakoconego domu, w którym obok Koreczka mieszka Bona – królowa Bona – oraz chętniejszy do zabaw z Korkiem burasek Sting.  Korek to kot po przejściach i ma swoją własną historię do opowiedzenia, która wpłynęła na nadane mu imię. Poczytajcie jak doszło do tego, że trafił do swojego – początkowo tymczasowego – a z czasem jednak stałego domu. Poniżej jego krótka smutna historia z – na szczęście – dobrym zakończeniem:

2-miesięczny szkrab został znaleziony w 2011 roku przez Straż Miejską w jednej z warszawskich piwnic ze starą zniszczoną wanną u szyi. Kota przez odpływ (do którego musiał w zabawie wetknąć swą głowę) przecisnąć nie szło, toteż pojechał na „Paluch” z emaliowaną i przyrdzewiałą koleżanką z zestawie. Tam dopiero użyto (roz)spawarki, kota uratowano i ochrzczono – Korek. A wanna ? Czeka na adopcję.
Wymęczony ze ściśniętą (w sumie nie nazbyt niegroźnie) tchawicą Korek trafił do naszego domu tymczasowego, który stał się po jakimś czasie domem ostatecznym. I tak se tkwimy w zabawie! Dla towarzystwa dołączono Korkowi Stinga, bo Bona, nasza Królowa Mrozu na lekach antyepileptycznych, okazała się średnio ruchawym towarzyszem zabaw.

[powyższa informacja pochodzi z profilu Korka na Facebooku].

Życie Korka można śledzić na jego profilu na Facebooku TUTAJ. To jeden z tych kotów, które zobaczyłam i od razu pokochałam. Kiedyś myślałam, że miłość do kota będę potrafiła dzielić tylko między Errorem na co dzień w domu a moim ukochanym Pim Pimem z fotoblogu Bartosza zkotami.pl. A dziś widzę że moje serce podzieliło się na więcej cząstek i każda kocha innego kota. Jedna część należī do Korka. Ale są jeszcze i inne obiekty moich westchnień i o nich będzie wkrótce coś więcej w kolejnych odsłonach cyklu.

Fot. Julia Galia/petbonton.pl

[20.03.2013]

Po prezentacji Kołobrzegu (wpis z 27 lutego br.) przeanalizowałam sobie szybko historie naszych latarni morskich i od razu pomyślałam o Krynicy  Morskiej (niem. Kahlberg, czasowo również miejscowość funkcjonowała pod nazwą Łysica). Jej  historia nadaje się do tego aby pokazać ją w ilustracjach i w datach.

Kartki pocztowe i zdjęcia ze zbiorów Latarnicy.

[18.03.2013]

Widok z zewnątrz na elegancką i zdobną latarnię morską działającą w latach 1895-1945. Jej wybudowanie związane było z faktem braku oznakowania pomiędzy latarniami w Helu i Piławie. Do je budowy użyto najlepszych jak na owe czasy materiałów. Uroczyste położenie kamienia węgielnego miało miejsce w 1894 roku w obecności cesarza Wilhelma II. [karta  z obiegu pocztowego z 1931 roku]

Poniżej widok na latarnię – na pierwszym planie dom latarników [karta z obiegu z 1912 roku]

Poniżej fotografia lotnicza na przedwojenną latarnię – widać jej usytuowanie względem morza [kartka z obiegu z 1937 roku]

W 1945 roku wycofujące się wojska niemieckie zaminowały latarnię. Ładunek zdetonował gdy wojska radzieckie weszły do środka. Pod gruzami zginęło kilku żołnierzy. Ruiny dawnej latarni można do dziś latem wypatrzyć w wysokich trawach wokół skwerku na którym stoi współczesna bliza. Przez 3 lata od wysadzenia latarni krynica nie miała światła nawigacyjnego. W 1948 zainstalowano czasowo i prowizorycznie  światło acetylenowe na wieżyczce domu wczasowego „Bałtyk”. Przed wojną był to ekskluzywny Hotel Keiserhof. Poniżej zdjęcie tego obiektu hotelowego w okresie gdy działała stara latarnia, w centrum zdjęcia widać wieżyczkę. [kartka bez obiegu]

Poniżej zdjęcie lotnicze ukazujące jak ponad linię drzew wystawały górne partie budynku hotelowego, który po wojnie został przemianowany na Dom Wczasowy „Bałtyk” [kartka z obiegu z 1936 roku]

Poniżej zbliżenie na detale z zdjęć lotniczych – na latarnię i budynek Hotelu Keiserhof z wieżczką

Poniżej kartka z Domem Wczasowym „Bałtyk” z lat 70-tych XX wieku

Poniżej wieża nowej powojennej latarni. Jej budowa została ukończona w roku 1951.  I stanęła tuż obok ruin starej. Konstrukcję z pustaków betonowych  opracowała Politechnika Gdańska. Całkowita wysokość latarni wynosi 26,5 m. Od ponad 60 lat wciąż jest czynnym obiektem nawigacyjnym. Poniżej kartki pocztowe z lat: 50,60 i 70-tych (kolorowa) z współczesną krynicką latarnią

Poniżej aktualny widok na latarnię; obiekt jest udostępniony do ruchu turystycznego. Wnętrze wieży jest pustą otwartą przestrzenią , schody do laterny pną się w górę spiralnie wzdłuż ścian walca.

Poniżej fragment odłamka przedwojennej latarni znaleziony w wysokich trawach tuż przy współczesnej konstrukcji. Fot. Tomasz Lerczak, zdjęcie z sierpnia 2008 roku.

 

W połowie marca zapraszam was do małej letniskowej miejscowości nad Bałtykiem – Mrzeżyno. Leży ona pomiędzy Kołobrzegiem a Niechorzem. Miejscowość pojawia się w opracowaniach dotyczących historii polskich latarni morskich autorstwa Mariana Czernera. Bowiem w Mrzeżynie znajduje się ujście rzeki Regi do morza. Port zwany Regoujściem wzmiankowany jest po raz pierwszy w dokumencie już w 1281 roku. Należał on wtedy do położonego w górnym biegu rzeki Trzebiatowa. Miastu zazdrościły Kołobrzeg i Gryfice co w konsekwencji stało się powodem walk i w XV wieku kołobrzeżanie zablokowali port. Na temat starej latarni morskiej Regoujście trwają do dziś jedynie przypuszczenia. Byłaby ona jedną z dwu najstarszych – obok Wisłoujścia. Istnieją dokumenty  (z XVI wieku) wspominające o niszczejącej kamiennej wieży w Regoujściu. Kamienie miały stać się budulcem muru cmentarnego ale przetrwała decyzja księcia o braku zgody rozbiórki wieży, która soi blisko morza i służy jako znak nawigacyjny. Drugim dowodem na istnienie tajemniczej latarni jest mapa Olausa Magnusa z 1539 roku ukzująca latarnię morską między Kołobrzegiem a Świnoujściem. Nie jest ona nazwana ale przypuszcza się że chodziło o ujście Regi. Te wzmianki stały się powodem dla którego w 2010 roku po raz pierwszy odwiedziłam Mrzeżyno. Tam wykonaliśmy to zdjęcie główek falochronowych – dziś w tym miejsce są jedynie te światła nawigacyjne i nic nie pozostało z dawnych historycznych ruin tajemniczej wieży.

Fot. Tomasz Lerczak – zdjęcie z sierpnia 2010 roku.

[17.03.2013]

Tajemnica Westerplatte

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Do kin w Polsce trafił (premiera miała miejsce 15 lutego br.) głośny już podczas fazy kręcenia film o obronie Westerplatte pt. „Tajemnica Westerplatte”. Ta superprodukcja zaciekawiła mnie o tyle, że w jednej z reklamówek filmu (które, niestety nie mogę znaleźć w internecie a jest emitowana w telewizji) znajduje się scena z ostrzeliwaną podczas działań wojennych latarnią morską Nowy Port. Film wzbudził wielkie dyskusje nt poprawności pokazanych w nim faktów. Nie mnie osądzać go pod kątem historycznym. Niech tym zajmą się fachowcy. Ja patrzę na niego jedynie wizualnie i odbieram jako pewną fikcyjną historię na bazie źródeł historycznych. Noe obejrzałam jeszcze tego filmu ale mam wielką ochotę zmierzyć się z nim. Trailer wygląda zachęcająco, choć trochę szkoda że postawiono na tak znane twarze, a nie bardziej anonimowych aktorów. Oficjalny trailer możecie obejrzeć TUTAJ. Bowiem tak popularne gwiazdy polskiego kina są widziane przez pryzmat innych ról i trochę trudno się pozbyć w wyobraźni ich wizerunków filmowych. Być może niektórzy dobrze sprostali temu aktorskiemu zadaniu. Mam przynajmniej taką nadzieję. Sama historia tego etapu walk podczas II wojny światowej jest fascynująca i w film wpleciono oryginale dokumenty filmowe.  Poniżej kilka kadrów z tego obrazu. Czas pokaże czy „Tajemnica Westerplatte” to hit czy kit.

[15.03.2013]

Poniżej oficjalny plakat kinowy oraz zdjęcia z portalu kinowego www.filmweb.pl oraz portalu stopklatka.pl

Dzieciaczki Luny – fotografie vol. 2

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś fotograficzna kontynuacja wczorajszego wpisu. Zgodnie z obietnicą wyjdźmy z kotkami poza teren domu. Popatrzmy jak wyglądał ich pierwszy spacer po trawie z mamą oraz dalsze eksplorowanie świata zewnętrznego. Na koniec zobaczycie już podrośnięte kotki.

[14.03.2013]

Fot. Tomasz Mazur

Poniżej poznawanie świata

 

Poniżej podrośnięte Gizmo i Lucky Łapka

Dzieciaczki Luny – fotografie vol. 1

Posted by kotmonika under Blog, Kot

19 lutego w cyklu Koty Czytelników – odsłona 13 (wpis można zobaczyć TUTAJ) przedstawiłam Wam koteczkę Lunę, która szczęśliwie znalazła stały dom i mieszka sobie pod Poznaniem. Lunka znaleziona przez człowieka była młodą kocią mamą i już pod okiem ludzi przyszły na świat maluszki. Urodziły się 9 maja 2012 roku. Dostały imiona: Lucky Łapka (ten czarno-biały) i Gizmo (szary) .Dziś chciałabym Wam je pokazać. Kociaczki szybko znalazły kochające je rodziny i są dziś szczęśliwe. Obecnie mieszkają w domach vis a vis i prawie codziennie się odwiedzają. Jeden mieszka sam, a drugi ma dwóch starszych kocich kumpli. Na zdjęciach możemy jeszcze obejrzeć ich czas spędzany wspólnie ze swoją opiekuńczą mamą. Postanowiłam pokazać Wam zdjęcia w dwóch wpisach bo jest ich sporo i są tak ładne że trudno wybrać. Na fotografiach uchwycono pierwsze wspólne chwile po porodzie i ich pierwszy spacer na trawie, kiedy to Luna w pewnym momencie zaczęła je zgarniać z powrotem do domu, bo zapewne uznała, że to dla nich jeszcze zbyt niebezpieczne. Takie maluchy to sama słodycz i z przyjemnością się obserwuje jak z niezdarnych koteczków stają się prawdziwymi tygrysami. Jutro zobaczycie zdjęcia kociaków już poza domem i ich wylegiwanie się na kosiarce oraz zdjęcia z okresu gdy już podrosły.

[13.03.2013]

Fot. Maciej Mazur

Fot. maluchów przez szybę – kiedy z zaciekawieniem obserwują ciekawy świat zewnętrzny – Ewa Wardak

 

Ze starej prasy [vol. 14]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

W lutym 1973 roku miesięcznik „Morze” opublikował dwa artykuły o latarniach morskich: jeden o światowych, a drugi o jednej z naszych rodzimych latarni. Dziś pierwszy z nich. Na str. 10-11 poza krótkim tekstem mówiącym o różnorodności form i wielkości znaków nawigacyjnych zaprezentowano na zdjęciach 8 światowych latarni z różnych kontynentów. W latach 70-tych XX wieku, kiedy przepływ informacji był kiepski i mało kto podróżował zagranicę – takie fotografie były świeżym powiewem i ukazywały egzotyczne rejony i miejsca – niedostępne dla przeciętnego Polaka. W tekście (i na zdjęciach) szczególny nacisk położono na dwie bardzo stare latarnie: La Corunna – która jest edyną antyczną latarnią istniejącą od I wieku z czasów Trajana do współczesności oraz Cordouan (pisałam kiedyś o niej w jednym wpisie) – najstarszej latarni z czasów średniowiecza – wzniesionej u ujścia rzeki Garonny. Jako ciekawostkę dodam, że na okładce jest fotografia kapitana Krzysztofa Baranowskiego.

Prasa z Archiwum Latarnicy

[11.03.2013]

Poniżej okładka wydania „Morza”

Poniżej artykuł o latarniach morskich świata ze str. 10-11

Dziś udajmy się do Kołobrzegu. To zdjęcie zostało zrobione w sierpniu 2010 roku. To były ostatnie dni wakacji. Już dość wietrzne, chłodne i niestety pochmurne. Ale udało się dobrze uchwycić górną partię latarni. Fot. Tomasz Lerczak.

[10.03.2013]

Subscribe to LATARNICA