LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Lipiec, 2013

Frodo – odsłona szósta – letnia

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Pamiętacie kocura Frodo z poznańskiego Antoninka? To już szósty odcinek z jego udziałem, ale mam niepowtarzalną okazję obserwacji jak zwierzak dorastał i dojrzewał bowiem kiedy pojawił się tutaj po raz pierwszy w cyklu Koty Czytelników był jeszcze maluszkiem. Frodo to kot wymarzony i wytęskniony. Zatem nie dziwi, że w swoim domku ma jak w raju.  Jak napisała mi jego właścicielka: […] wyrósł na prawdziwego kota bojowego. Jest wspaniałym myśliwym a swoje trofea przynosi pokazać domownikom. Mieliśmy już w domu ptaki i całą rodzinę myszy. Niestety swoje zdobycze goni po całym domu i zamęcza […] ale taka natura i nie możemy mu tego zabronić. Zrobiliśmy mu drzwiczki w drzwiach wejściowych więc jest całkiem swobodny. Wychodzi i wraca kiedy chce. Zazwyczaj dnie spędza śpiąc na fotelu lub kanapie a pod wieczór rusza na łowy i rekonesans.

Poniżej parę aktualnych zdjęć. Moją zwraca uwagę przepiękne umaszczenie tego salonowego tygrysa.

Fot. Hania Kniat

[31.07.2013]

W ubiegłym tygodniu zaprezentowałam wam miasto Hajfa w dalekim Izraelu, które na swój sposób przypominało mi Gdynię. Ale pobyt w Hajfie był również wyjątkowy z innego powodu. I to takiego, który zapamiętam na zawsze. Tam zobaczyłam na własne oczy jedną z izraelskich latarni. I była to jedyna napotkana podczas całej podroży po Ziemi Świętej. Zatem dziś chciałabym się tylko skupić na tej budowli. Latarnia Har Carmel Light (Stella Maris) znajduje się dokładnie naprzeciwko zakonu karmelitanów Stella Maris, o którym poprzednio wspominałam i pokazywałam na zdjęciach. Wystarczy przejść ulicę i już znajdujemy się na chodniku idącym wzdłuż stromego urwiska. A tuż przy nim jest opłotowany teren z zasiekami, na którym stoi budynek z wieżą zwieńczoną laterną. Nie mogłam dostrzec w niej jakiejkolwiek optyki, cały obiekt robi złe wrażenie z powodu bardzo złego stanu technicznego. Wygląda to tak jakby był pozostawiony sam sobie. Nie miałam dużo czasu, aby wykonać zdjęcia. Kilka zrobiłam z parkingu pod sanktuarium, część po przejściu pod latarnię na tyle, na ile dało się podejść. Poza tym nie byłam pewna czy w ogóle można robić zdjęcia latarni na terenie Izraela. Starałam się nikomu nie rzucać w oczy. Ale aż ręce z emocji mi drżały.

Informacje o latarni wyszukałam w internecie. Pochodzą ze strony www.unc.edu. Latarnia obecna pochodzi z 1928 roku. Pierwszą stację z latarnią zbudowano w 1864 roku. (poniżej jest stara kartka pocztowa z tym obiektem). Jest obiektem aktywnym i świeci białym światłem co 5 sekund. Wieża z laterną posadowiona jest na trzypiętrowym budynku. Ma wysokość 20 metrów. Budynek jest pomalowany na jasny kolor  natomiast laterna jest pomalowane na czerwono-białe  pionowe pasy, a kopuła jest czarna. Potężne światło Har Carmel Light ma zasięg 55 km (35 Mm). Latarnia popularnie bywa nazywana latarnią Stella Maris (Gwiazda Morza) ze względu na lokalizację. Budynek latarni jest używany przez wojska izraelskie i jest zamknięty dla turystów. Stara soczewka Fresnela z latarni jest eksponowana w Narodowym Muzeum Morskim w Hajfie. Fot. Latarnica.

[29.07.2013]

Poniżej zdjęcia wykonane z parkingu przy klasztorze Karmelitów

Poniżej: zdjęcie z parkingu i chodnik idący wzdłuż stromego wybrzeża

Poniżej latarnia fotografowana z chodnika w jej okolicy

Poniżej zbliżenia na latarnię spod klasztoru

Poniżej widok na latarnię z Google Maps.

Poniżej stara kartka pocztowa z pierwszą latarnią postawioną w tym miejscu

Poniżej dwa ujęcia latarni na Górze Karmel z flickr.com

Poniżej zdjęcie latarni – fot. Danny Dorfmann/flickr.com

A na koniec przypomnienie i moja OGROMNA prośba: Jeden ze stałych Czytelników  Smashin bierze udział w konkursie Idee Kaffee Challenge na sportowe wyzwanie życia, a tym samym wyprawę życia.  Ze swoim projektem dostał się do finału, a głosowanie odbywa się wyłącznie poprzez internet i trwa do końca lipca. W chwili obecnej projekt jest na 1 miejscu ale konkurent idzie za nim łeb w łeb. Więc szanse na wygraną są spore jak się dobrze zorganizujemy. A zostały tylko 3 dni na oddanie głosu! Projekt popieram tym bardziej że jednym z motywów wyprawy jest zwiedzenie latarni na trasie Stambuł – Soczi. Jakie są zasady?  Należy wejść na stronę konkursu TUTAJ. Klikamy w Zagłosuj i wybieramy pracę podpisaną nickiem Smashin.  Dziennie można oddać 1 głos z jednego konta IP. I co najważniejsze głos trzeba potwierdzić w mailu aktywacyjnym (inaczej jest nieważny) zatem przy głosowaniu podajemy swoje adresy e-mail.

Trudno jest zrobić helskiej blizie nietypowe zdjęcie. Jednak autorowi tej fotografii się to udało. Gdyby ktoś nie znał Helu i otoczenia latarni to na podstawie tego kadru mógłby zupełnie inaczej wyobrazić sobie tą okolicę. Lubię takie rzadkie ujęcia, bo patrzę wtedy na znane mi miejsca inaczej, jakby z perspektywy obcokrajowca i turysty który przybywa gdzieś po raz pierwszy.

Fotografia pochodzi ze strony Północne Kaszuby – na portalu Facebook. Więcej informacji i przepięknych zdjęć znajdziecie TUTAJ. Autor zdjęcia został podpisany jako – ravrush.

[28.07.2013]

Do adopcji/pokochania [lipiec 3]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Kochani, pilna sprawa adopcyjna. Wczoraj w bardzo UPALNY dzień  nad rzeką Wartą w Poznaniu znaleziono 3 małe porzucone kotki. Małe bezbronne kociaki! Dwa z nich znalazły już dom, pozostał tylko jeden najmniejszy, ale najdzielniejszy, bo to właśnie jego rozpaczliwe miauczenie usłyszałyśmy. Na 99% to koteczka jest. I tu rodzi się pytanie  i pilna prośba:  czy ktoś nie chciałby go przygarnąć?Oczywiście zwierzak nie trafi w pierwsze lepsze ręce –  musi to być osoba odpowiedzialna, która nie wyrzuci go po miesiącu do Warty… Kotek jest młodziutki, wygląda na niecały miesiąc.

Popatrzcie jakie ma piękne niebieskie oczka i ten nakrapiany nosek! Rodzeństwo już szczęśliwe, a temu biedakowi trochę do szczęścia brakuje.

[27.07.2013]

Dziś kolejna odsłona cyklu Koty Czytelników. I nie będzie to dom, którego nie znacie. Otóż do prezentowanych już tutaj kotów o imieniach Pynsjung, Łatek  i Łaciol – warto poszukać we wpisach z tej serii – dołączyła teraz Cwana Baba nazywana czasami skrótowo Ruda. Ale niech was nie zmyli, że Ruda to całkiem typowy rudy kot. jak widzicie na zdjęciach to typowa tricolorka. A co napisała o niej opiekunka kotów Gosia?

 

Kocica przyszła do nas około 2 miesiące temu.  Jakimś babsko-kocim sposobem przekonała naszych ogrodowych chłopców, żeby dopuścili ją do michy. Trudno robi się jej zdjęcia, ponieważ jest bardzo ruchliwa. Na zdjęciach jeszcze nie widać, ale spodziewamy się małych rudzielców.

Fot. Małgorzata Kaliszan-Rohnka/ www.minerwa.net

[26.07.2013]

Daleka podróż – Izrael – vol. 8

Posted by kotmonika under Blog

Dawno nie wrzuciłam kolejnej foto migawki z mojego pobytu w Izraelu. Dziś padło na duże miasto portowe. Nawet tak daleko od domu czułam jedno, że zdecydowanie lepiej czuję się miejscach/miastach gdzie jest bliskość do wielkiej wody. Hajfa – bo dziś o niej będzie – to dla mnie taki miejscowy odpowiednik naszej Gdyni, choć zdecydowanie większy. Ale odkryłam w niej jakieś podobieństwo i klimat. Może to z powodu portu i tego że miasto leży na wzgórzach i ze stromych zboczy patrzy się z góry na nowoczesny port. To największe miasto północnego Izraela i stolica administracyjna Dystryktu Hajfa. Jest to trzecie największe miasto w kraju pod względem powierzchni i ludności. Miasto leży na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Poza portem to ważny ośrodek kulturalny i naukowy. Znajdują się tutaj dwie światowej klasy uczelnie wyższe oraz kilka ośrodków naukowo-badawczych. Ja byłam i widziałam najwięcej w najniższej nadmorskiej części, w której znajduje się  centrum handlowe z portem. Środkowa część miasta jest położona na stokach góry Karmel i składa się ze starszych dzielnic mieszkaniowych. Natomiast najwyższą część stanowią współczesne dzielnice mieszkaniowe (na stokach góry Karmel). Sam port Hajfa jest to największy z trzech międzynarodowych portów morskich Izraela. Powstał w 1933 roku, a budowa rozpoczęła się w 1922 roku, ma aż 24 nabrzeża. Przez cały rok obsługuje statki towarowe i pasażerskie. Na redzie portu ze wzgórz widać było mnóstwo jednostek pływających. Ruch w porcie jest znaczny. Poniżej kilkanaście ujęć z miejsc, które widziałam osobiście. Bardzo podobało mi się to miasto i czułam, że mogłabym tam żyć. Fot. Latarnica.

[24.07.2012]

Poniżej nowoczesna zabudowa mieszkaniowa przy wjeździe do miasta

Poniżej: niektóre osiedla i bloki przypominały rodzime blokowiska, obok: pierwsze spojrzenie na port

Poniżej:  widok na port Hajfa z punktu widokowego na zboczach góry Karmel

Poniżej: po lewej Mauzoleum Baba w Hajfie – główna świątynia bahaizmu, po prawej zabudowa wzdłuż ulicy handlowej wiodącej do portu

Poniżej: zabudowa ulicy wiodącej do portu oraz auto handel – przedstawiciel Mercedes Benz

Poniżej: kontenery czekające na transport drogą morską, po prawej:  na wzgórzach zabudowa ośrodków naukowych i uczelnianych

Poniżej: po lewej – stromo idąca w dół ulica do portu, po prawej – niestety również na takie zrujnowane miejsca trafia się w Hajfie

Poniżej: po lewej – nowoczesny budynek rządowy Sail (tzw. Sail Tower oddany do użytku w 2002 roku), jego wysokość wynosi 113 metrów, po prawej – meczet w centrum miasta

Poniżej Hajfa w 1898 roku , fot. Wikipedia.com

Przy okazji pobytu w Hajfie odwiedziliśmy klasztor karmelitów bosych – sanktuarium  Stella Maris. Opactwo karmelitów na górze Karmel zbudowano w I. poł. XIX w., poświęcone jest Najświętszej Marii Pannie Gwieździe Morza. Jest ono bardzo popularnym miejscem pielgrzymek i wizyt turystycznych. Poniżej kilka ujęć z zewnątrz i wnętrze kościoła. Fot. Latarnica

Poniżej archiwalny widok na opactwo Stella Maris

Dziś chciałabym pokazać wam latarnię, która spodobała mi się ze względu na malownicze otoczenie wydm i plaży. Samotna wieża niemal w pustynnym terenie. Latarnia powstała w 1874 roku. Jej twórcą jest Orlando M. Poe i uznana została za przykład klasycznej wieże tego architekta. Przy jej budowie użyto bardzo długie drewniane pale, które wbijano w piasek, sama podstawa jest kamienna. Wieża ze względu na egzystowanie w tak surowym terenie, wystawiona na różne, nieraz ekstremalne warunki atmosferyczne musiała z założenia mieć grube mury. U jej podstawy mają one grubość 5 m a na szczycie już tylko 2 m. Latarnia znajduje się w stanie Michigan (USA) na południe Pentwater. Wieża liczy sobie 33 m wysokości. Laterna wyposażona jest w aparaturę Fresnela. Zasięg jej światła wynosi 27 Mm. Zautomatyzowana została w 1955 roku. Obiekt stoi na terenie Michigan State Pary, jest wpisana na listę obiektów o znaczeniu historycznym. Po wybudowaniu latarni (jej rozpoczęcie przesunięto aż o 3 lata z powodu braku lokalnych dróg) pierwotnie nazwana była „Petite Pointe Au Sable Lighthouse”, później oficjalnie nazwa została zmieniona w 1910 r. na Little Sable Point Lighthouse. W 1954 roku mieszkanie latarnika zostało zniszczone dlatego podjęto decyzję o automatyzacji.

[15.07.2013]

Poniżej latarnia na piaskach, fot. wikipedia.com

Poniżej panorama z latarnią Little Sable Point

Poniżej 4 ujęcia latarni i jej bezpośredniej okolicy z strony marinas.com

Poniżej 3 ujęcia z serwisu flickr.com

Dziś zdjęcie wykonane o zmierzchu – musiało powstać po zachodzie słońca – bowiem włączoną już optykę latarni. Każdy z was z pewnością rozpozna, że to kołobrzeska laterna. Fotografia powstała w pierwszych dniach lipca tego roku. Na tarasie górnym nie ma już turystów. Latarnia jest czynna dla zwiedzających do chwili jej uruchomienia. Jej intensywne światło przepięknie widać albo z pobliskiej promenady, albo z falochronu wschodniego. Fot. Beata Żyto.

[21.07.2013]

Latarnia Corbiere Jersey

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie
Ten wpis by nie powstał gdyby nie garść informacji i użyczenie zdjęć oraz kartek pocztowych przez stałego Czytelnika Latarnicy – autora bardzo interesującej strony, która ocala od zapomnienia piękne zabytki. Kto jeszcze jej nie odwiedził zapraszam do przejrzenia TUTAJ. Tomasz Stochmal – odwiedził brytyjską latarnię osobiście. Niestety nie mam tu na myśli podejście pod samą wieżę czy wejśćie do jej wnętrza. Jak sam mi napisał: […] latarnia rzeczywiście pięknie położona, niedostępna bezpośrednio, można pod nią (do furtki, za którą są schody już pod latarnię) podejść, ale tylko w trakcie odpływu – gdy podnosi się poziom wody, odzywa się specjalna syrena, przyzywająca oglądających z powrotem na stały ląd.
Jak każda latarnia usytuowana samotnie na wyspie robi potężne wrażenie i budzi szacunek do sił natury. Światło po raz pierwszy rozbłysnęło na tej wieży w kwietniu 1874 roku. Była to pierwsza latarnia na Wyspach Brytyjskich, która została zbudowana z betonu. Jej projektantem jest sir John Coode. Wieża liczy sobie 19 m wysokości, ale światło jest na wysokości 36 m n.p.m. Jego zasięg to 33 Mm a obiekt zdecydowano się zautomatyzować w 1976 roku. Latarnia jest zbudowana na skale. Kiedy jest odpływ można do niej dotrzeć. Wtedy trakt ku wieży jest dostępny do pokonania bosą stopą. Niestety chętni do obejrzenia latarni nie zawsze w porę opuszczają trakt (mimo sygnału dźwiękowego). W 1946 roku doszło do tragedii. Pracownik latarni ratował turystę który nie zdążył w porę wrócić na ląd przed przypływem i sam zginął podczas tej akcji ratunkowej. Ciekawostką jest fakt, że latarnia morska w La Corbiere jest jednym z najczęściej fotografowanych zabytków w Jersey.

[19.07.2013]

Poniżej 2 fotografie wykonane w 2003 roku – 2x fot. Tomasz Stochmal

Poniżej kartki z kolekcji Tomasza Stochmala – archiwalne i współczesna ujęcia latarni – wszystkie zakupione na wyspie Jersey

Poniżej zdjęcia latarni z Wikipedia.com

Pocztówka z wakacji

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Kilka dni temu dostaliśmy – tzn. ja i kocur Error – foto kartkę z wakacji od naszej przemiłej pani behawiorystki i zoopsychologa, która pomogła nam poskładać relacje na linii kot-człowiek i człowiek-kot. Zrobiło się nam bardzo miło i dziękujemy za pamięć w kontekście tematyki latarnianej. Tym widokiem od razu chciałabym podzielić się również z Wami. Uznałam, że nie trzeba podpisywać tego zdjęcia. Nacieszmy oczy aktualną fotografią z przylądka.

Fo. Julia Salice/PetBonTon.pl

[18.07.2013]

Historia pewnej kalarepy

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś środa z kotem Errorem, a raczej z kotem i liściem kalarepy, który spontanicznie po ostrożnych oględzinach okazał się super zabawką. Kiedy mój kot widzi i czuje coś nowego – a kalarepy chyba w swym życiu dotąd nie spotkał – ostrożnie bada nieznany obiekt węchem i wzrokiem. Jest próbne trącenie – być może to coś zaatakuje i trzeba to sprawdzić – a jeśli okaże się całkiem niegroźne to atak jest po stronie kota i zaczyna się szalona gonitwa i zabawa. Tak było również tym razem. odcięty liść kalarepy rzuciłam z kuchni na podłogę i zaczęłam z boku obserwować kota. Wyglądali tak atrakcyjnie, że postanowiłam pstryknąć kilka fotek. Nie wiedziałam, że będzie z tego dłuższa zabawa. Liść był goniony, kopany, szarpany pazurami i zębami, podrzucany i wielokrotnie oglądany. Czasami spontaniczne rzucenie kotu jakiegoś bezpiecznego (pod kątem połknięcia czy zranienia) przedmiotu/warzywa/owocu może dać całkiem ciekawe efekty. Polecam! Fot. Latarnica.

[17.07.2013]

Głosujmy na wyprawę życia!

Posted by kotmonika under Blog

Dziś mała prywata, ale wierzę, że wszyscy czytelnicy Latarnicy zaangażują się w ten projekt. Jeden ze stałych Czytelników – a mogę i śmiało powiedzieć, że współpracowników Latarnicy – Smashin bierze udział w konkursie Idee Kaffee Challenge na sportowe wyzwanie życia, a tym samym wyprawę życia. To dzięki niemu możecie oglądać m.in. przepiękne zdjęcia licznych latarni we wpisach w stałych cyklach np. latarnie Estonii czy latarnie Szkocji. Ze swoim projektem dostał się do finału, a głosowanie odbywa się wyłącznie poprzez internet i trwa do końca lipca. W chwili obecnej projekt jest na 4 miejscu więc szanse na wygraną są spore jak się dobrze zorganizujemy. Projekt popieram tym bardziej że jednym z motywów wyprawy jest zwiedzenie latarni na trasie Stambuł – Soczi. jakie są zasady?  Należy wejść na stronę konkursu TUTAJ. Klikamy w Zagłosuj i wybieramy pracę podpisaną nickiem Smashin.  Dziennie można oddać 1 głos z jednego konta IP. I co najważniejsze głos trzeba potwierdzić w mailu aktywacyjnym (inaczej jest nieważny) zatem przy głosowaniu podajemy swoje adresy e-mail.

A żeby Smashin nie był dla was tak anonimowy oto informacja o nim, która znajduje się na stronie konkursowej:

Wielokrotnie brałem udział lub organizowałem wyprawy rowerowe lub trekkingowe. Rower: każdy teren w kraju (organizowałem także kilka obozów dla młodzieży), Transylwania, Rudawy, Braniewo – Ryga, Ryga – Tallinn, za wyprawę Scotland Castle Tour otrzymaliśmy nagrodę „Złote Stopy 2009/2010”. Trekking: każdy teren górski w kraju i przygraniczny, Alpy Julijskie, Taury, Musała i Vihren, Olimp, góry Gegamskie i Aragac (Armenia), Prowansja, Karpaty Ukraińskie i Rumuńskie. Zawody sportowe (głównie związane z orienteeringiem): z dawnych czasów: wielokrotnie wygrywałem i biłem rekordy na trasie pieszej ErnO „Harpagan”, V miejsce Mistrzostwa Polski AR 2005, dwukrotnie X miejsce Bergson Winter Challenge (wtedy najtrudniejszy zimowy rajd przygodowy na świecie), w roku 2012: dwie wygrane na ERnO „Harpagan” na trasie mieszanej łącznie z rekordem trasy, I miejsce Rajd Przygodowy „Wygoniec”, II miejsce „On Sight AR” kat. mix, III miejsce Navigatoria AR, zwycięstwa i miejsca na podium w wielu mniejszych zawodach o randze ogólnopolskiej i regionalnej, ostatnio: III miejsce, Mistrzostwa Europy w Rogainingu, La Llacuna 2013, kategoria weteran , 40+ (moi wychowankowie zdobyli dwa złote medale w kategoriach juniorów) Dodatkowe kwalifikacje: Przodownik Imprez na Orientację PTTK Przodownik Turystyki Górskiej PTTK (Sudety) członek Pomorskiej Komisji Imprez na Orientację.

A poniżej krótki opis wyprawy, o którą walczy:

Zamierzamy pokonać 1800km trasę Stambuł – Soczi, wzdłuż Morza Czarnego: przez tereny Turcji, Gruzji, Abchazji oraz Rosji. Dystans pokonujemy biegiem, w dwuosobowej sztafecie. Dziennie każdy z nas ma przebiec maraton, co da nam razem odległość 80km. W czasie gdy jeden biegnie, drugi odpoczywa jadąc rowerem. Na rowerze zmieścimy cały ekwipunek dla dwóch osób. Całą trasę planujemy zrobić w 35 dni. Dodatkowo chcielibyśmy w wejść na legendarną górę Ararat. Dla jak najlepszej regeneracji zamierzamy spać w tanich hotelikach. Będziemy jednak przygotowani na biwakowanie w terenach mniej cywilizowanych. Podstawowym problemem będzie temperatura. Planujemy więc biegać 40km wcześnie rano i późno wieczorem. Mamy nadzieję, że wyprawę charakteryzować będą słowa: przygoda, zwiedzanie, kultura. Jednym z mniejszych celów będzie odwiedzenie wszystkich latarni morskich na trasie. Jako czterdziestolatkowie znamy język rosyjski, czego nie omieszkamy wykorzystać. Wyprawę chcielibyśmy dedykować Justynie Kowalczyk, która w drodze do Soczi wyleje tysiąc razy więcej potu niż my. Projekt spełnia kilka naszych marzeń: – wejdziemy na pięciotysięcznik, – pokonamy kolejną granicę naszych możliwości, – dla nas będzie to wyprawa życia.

Rafał Lipiński i Radosław Literski (Smashin) przyjaźnią się od szkolnych czasów czerskiego liceum. Wiele razem podróżowali, wspólnie biegali swój pierwszy maraton, startowali z sukcesami na wielu zawodach. W tym roku po raz pierwszy w życiu wspinali się po pionowych skałach w Dolimitach. Teraz wymyślili wyprawę życia na konkurs Idee Kaffee i mają szanse wygrać na nią fundusze. Liczą na Wasze głosy.

Poniżej góra Ararat i uczestnicy wyprawy.

[15.07.2013]

Poniżej strona konkursu na wyprawę życia. Głosujmy i trzymajmy kciuki! Wciągajmy w to znajomych, propagujmy.

Zdjęcie na niedzielę – 14 lipca

Posted by kotmonika under Blog

W październiku nasza rodzima Zatoka Gdańska bywa pełna meduz. Nie chodzi o kilkanaście pływających razem osobników, ale o taki widok jak widzicie na poniższej fotografii. Robi wrażenie? Na mnie tak. Widywałam w Bałtyku meduzy głównie w sezonie letnim, ale nigdy tak licznie. Fot. Grażyna Sadłoń.

[14.07.2013]

Do adopcji/pokochania [lipiec 2]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś cudowny lgnący do człowieka koci duecik. Obecnie znajdują się w Gdyni i nadają się do wzięcia od zaraz. Kotki przeszły już swoje. Uratowane z ośrodka, który miał pomagać zwierzętom a totalnie je zaniedbał. Teraz kocurki są w dobrych rękach, wyleczone, zaszczepione i w pełni gotowe by pójść do nowego domku – miejsca które je pokocha już na zawsze! Na imię mają Sasetek i Smerfetek. Wszelkie informacje o którymkolwiek z nich można uzyskać  pod adresem e-mail : adopcje@dobrezwierzeta.pl lub numerem telefonu 532-439-552 . Oczywiście warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej z Fundacją Dobrych Zwierząt. Fundacja zwraca się też z prośbą – jeżeli ktokolwiek mógłby wesprzeć choćby symboliczną kwotą aby wspomóc ich w  utrzymaniu kotków to można dokonywać wpłaty na konto.  Naprawdę każdy grosz się liczy! Fundacja Dobrych Zwierząt, Bank BGŻ: 09 2030 0045 1110 0000 0243 8620.
Zwierzęta są dobre dla ludzi, bądź dobry dla zwierząt!

[13.07.2013]

Poniżej koci duecik szukający domku. Fot. Fundacja DOBRYCH ZWIERZĄT.

Latarniane sztychy

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Wszyscy miłośnicy latarni morskich, którzy kolekcjonują stare dokumenty/kartki/ilustracje doskonale znają tą encyklopedię, bowiem w niej pojawiło się kilka bardzo ładnych i piękny wyrysowanych sztychów z latarniami morskimi. Meyers Konversations-Lexikon to niemieckie wydawnictwo encyklopedyczne, którego pierwsza część została wydana w 1839 roku, a po sześciu latach pojawiło się kolejnych 14 tomów, a po kolejnych sześciu ukazał się ostatni 46 tom. Poniżej prezentowane sztychy pochodzą właśnie z tych wydań. Są na tyle atrakcyjne, że kupując oryginał z XIX wieku bardzo ładnie prezentuje się  on na ścianie oprawiony w ramę.

Poniżej 3 strony z różnych tomów Meyers Konversations-Lexikon ilustrujące temat latarni morskich. N apierwszym z nich po lewej stronie mamy sylwetkę latarni morskiej w Świnoujściu sprzed przebudowy kiedy wieża była wielokątem.

[12.07.2013]

PS. Sztych ze świnoujską latarnią występował też opcjonalnie w takiej kombinacji obrazów (fot. aukcyjna):

Subscribe to LATARNICA