LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Sierpień, 2013

Drugi wakacyjny miesiąc kończy Dzień Blogów. Każdy kto prowadzi swój blog zapewne wie o tym święcie. Jeszcze kilka lat temu nie przypuszczałam że ta forma i mnie przypadnie do gustu i wyda się najbardziej odpowiednia do dzielenia się z innymi moimi pasjami. Na początku nie wiedziałam do końca jakie tematy chcę tutaj poruszać, z czasem wszystko się bardziej wykrystalizowało. Nadal staram się nie być monotematyczna choć wiem, że gdybym codziennie pisała o latarniach to są tacy Czytelnicy, którym zupełnie by to nie przeszkadzało, a wręcz ucieszyło. Ale każdy temat w ilości nadmiernej sprawia że zaczynam myśleć o kolejnym tekście jako o niemiłym obowiązku. A nie chcę dopuszczać do takich sytuacji. Jako autorka blogu sama śledzę niewielu innych blogerów. Mam strony, na których bywam częściej, ale nie mogłabym jednoznacznie stwierdzić, że jest taki blog który czytuje regularnie i zaglądam na niego codziennie. Jednak doceniam tą formę w internecie i wiem jak wiele przyjemności może dać przygotowywanie wpisów i patrzenie na świat  pod kątem wpisów blogowych. Już od kilku lat nie ruszam się nigdzie bez komórki a to tylko dlatego, że posiadają one teraz aparat fotograficzny i nigdy nie wiemy czy coś fajnego, wartego uwiecznienia nie trafi się po drodze. Może to już takie skrzywienie „zawodowe” blogera , lecz inaczej już nie potrafię. Co można życzyć autorom blogów? Chyba tylko tego, aby nie zabrakło tematów i pasji w nas samych do dzielenie się tym co nas fascynuje z osobami o podobnych zainteresowaniach. Kiedy te dwa warunki będą spełnione wszystko już dalej się potoczy. W takim dniu jest też okazja na małe podziękowania. DZIĘKUJĘ wszystkim moim wiernym Czytelnikom za regularne odwiedziny, komentowanie i ty samym inspirowanie do dalszej pracy. Bez Was to miejsce byłoby martwe. A to nie nastrajałoby pozytywnie do dalszych poszukiwań tematów. TO wspaniale że jesteście i macie podobne pasje.

[31.08.2013]

Fot. Beata Żyto – Kołobrzeg, 2013.

Idąc za ciosem dziś druga i ostatnia galeria z krótkiego pobytu w Gdyni. Już dziś – tydzień później – wspominam ten czas z nostalgią ściskającą serce, ale tak wpływa na mnie każdy pobyt na wybrzeżu.

Fot. Latarnica

[30.08.2013]

Poniżej: maszty „Daru młodzieży” zacumowanego przy Skwerze Kościuszki, mogłabym patrzeć w te liny i żagle non stop… A jakie ładne dźwięki słychać jak jest mocniejszy wiatr!

Poniżej po lewej: nabrzeże portowe na zwieńczeniu Skweru Kościuszki, tym wodnym przesmykiem między dwoma betonowymi umocnieniami wpływają statki wycieczkowe  i tramwaje wodne na Hel, po prawej: ot taką rzeźbę postaci ludzkiej wypatrzyłam na wodach zatoki – z daleka wydaje się że to człowiek a jednak jak się spojrzy prze zoom aparatu czy komórki widać, że to sztuczny twór;

Poniżej: marina – również po gruntownym remoncie, mieści się w basenie jachtowym im. gen. Mariusza Zaruskiego, tego dnia trwały na jej terenie jakieś targi i duża jej cześć była zablokowana i ogrodzona;

Poniżej: na 4 kolejnych fotografiach również nowa inwestycja – gdyński Infobox u podnóża Skweru Kościuszki, jak można przeczytać na stronie trojmiasto.pl: Infobox ma być miejscem, w którym gdynianie i turyści będą mogli zapoznać się z kulturalną ofertą miasta, inwestycjami prowadzonymi przez największe firmy oraz planem rozwoju miasta na najbliższe lata. Będzie można tam kupić też bilety do gdyńskich teatrów czy zapoznać się z ofertą kulturalną innych instytucji.

Jest to 22-metrowa wieża z widokiem na wody Zatoki Gdańskiej, na poziom górny widokowy można się wspiąć po schodach lub wjechać tam przeszkloną windą. Niestety kiedy tam przybyłam była kolejka do wejścia więc nie wchodziłam na samą górę. Przy najbliższej okazji postaram się to nadrobić. Kompleks obiektów Infobox pięknie womponował się w szpetny skwer z toaletami miejskimi, teraz to miejsce żyje i jest chętnie odwiedzane.

Dzisiaj zapraszam do Gdyni. Spędziłam w niej 4 dni w połowie sierpnia. Gorąco było strasznie, choć zdjęcia zupełnie tego nie oddają, bo akurat chmurzyło się kiedy wybrałam się na długi spacer pod kątem wykonania fotografii. Gdynia jest jednym z nielicznych miast w których dostrzegam tak liczne i tak bardzo na plus zmiany. To żywy miejski organizm i doskonale się w nim czuję. Nie miałam jeszcze takiego pobytu Gdyni, żebym widziała to miasto pogrążone w jakimś śnie. Tutaj coś się dzieje i to nie tylko latem, tutaj są nowe inwestycje, ciekawe rozwiązania architektoniczne i na każdym kroku nowoczesny design. Ja fotografowałam całkiem nieobiektywnie miejsca mi bliskie – dlatego ten wybór miejsc może być dla kogoś dziwny. Ale czasu nie miałam dużo a chciałam pobyt tam gdzie zostawiłam kawałek serca choć bardzo żałuję, że tym razem nie udało mi się dotrzeć do Orłowa. Poniżej kilka zdjęć z krótkim opisem.

Fot. Latarnica

[28.08.2013]

Poniżej; jedna z głownych arterii handlowych – ulica Świętojańska, tutaj czuć ducha tego miasta – połączenie Gdyni z okresu rozbudowy oraz współczesności

Poniżej po lewej: ciekawy relikt wystroju wnętrz z przeszłości, te kasetony zdecydowanie lepiej prezentują się na fotografii ale pochodzą z pewnością z okresu budowy obiektu (lokal powstał w 1979 roku) a znajdują się w kawiarni „Delicje”  przy ul. 10 Lutego, odkąd zamknięto inną starą kawiarnię „Cafe Monika” na ul. Świętojańskiej, to tutaj zatrzymujemy się na kawę i dobre ciasta oraz desery, po prawej: dwa cienie czyli maniacy morza i Trójmiasta na krótkich wakacjach

Poniżej po lewej: punkt z Informacją Turystyczną przed gdyński Akwarium i przy pomniku Josepha Conrada na końcówce Skweru Kościuszki, po prawej: słynna gdyńska fontanna na Skwerze Kościuszki ( w dzieciństwie zawsze miałam robione przy niej zdjęcia) – widać że była odnawiana, jakiś czas temu nie wyglądała najlepiej i była jednolita , w ostrym turkusowym odcieniu, dziś prezentuje się pięknie i daje wytchnienie w upalny dzień

Poniżej: nowoczesna kładka dla pieszych i rowerzystów nad drogami szybkiego ruchu oraz torami kolejowymi, powstała obok najnowszej inwestycji miasta  PPNT – Pomorskiego Parku Naukowo-Technicznego

Poniżej: po lewej światło nawigacyjne w porcie po stronie małych jednostek i stateczków wycieczkowych, po prawej: szerszy rzut na zwieńczenie Skweru Kościuszki, w oddali żaglowiec Dar młodzieży i w tle najwyższy budynek apartamentowiec Sea Tower – z niego to musi być super widać światła wszystkich latarni morskich Półwyspu Helskiego!

Podczas Festynu z okazji Międzynarodowego Dnia Latarni Morskich w Nowym Porcie udało mi się również podejść na nabrzeże i sfotografować interesujące mnie fragmenty wystawy o historii Gdańska pod kątem rozwoju portu i handlu drogą morską. Patronat nad wystawą objął Port Gdańsk, Muzeum Narodowe  w Gdańsku, Centralne Muzeum Morskie oraz Biblioteka Gdańska PAN. Warto poświęcić trochę czasu i obejrzeć całość. Jest też osobny dział poświęcony latarniom morskim tego miasta. To co było dla mnie  najciekawsze uwieczniłam na zdjęciach. Zapraszam do obejrzenia, a kto może niechaj osobiście tam się uda i poczyta informacje na wszystkich panelach wystawowych. Fot. Latarnica.

[26.08.2013]

Poniżej po lewej: rzut oka na sposób ekspozycji wystawy, po prawej: widok na nabrzeże portowe z wieży latarni nowoporckiej, okres międzywojenny

Poniżej po lewej: stary sztych z widocznymi dwoma latarniami, po prawej: sztych z połowy XIX w. z tzw. latarenką Westerplatte

Poniżej po lewej: powiększenie na informacje o latarence Westerplatte, po prawej: sztych z widoczną latarnią (tzw. większa bliza) w tle (sztych z poł. XIX wieku)

Poniżej: powiększenie na dwa znaki nawigacyjne, na przodzie rusztowanie kozłowe z białą flagą, w tle biała wieża blizy

Poniżej: fragment wystawy z najstarszą latarnią w Wisłoujściu oraz nabrzeże nad Motławą na starym malowidle (po prawej)

Poniżej: panek z Wisłoujściem oraz widok na latarnię w Nowym Porcie i nabrzeże na którym się do dziś znajduje

Poniżej: panel z informacjami o latarniach morskich Gdańska oraz wieża twierdzy Wisłoujścia kontra współczesny widok na wieżę latarni nowoporckiej (po prawej)

Poniżej: panele z Wisłoujściem (po lewej: zbliżenie na historyczne wizerunki Twierdzy)

To już niestety ostatnia niedziela sierpnia. Kiedy zleciało lato? Nie wiem… Pora zaakceptować nieuchronnie nadchodzące zmiany w przyrodzie. Ostatnio przez okno wleciał do mojego mieszkania ten liść. To nic, że mamy jeszcze sierpień. Kolor mówi sam za siebie – jesień tuż, tuż… Fot. Latarnica.

[25.08.2013]

Dziś zapraszam na drugą fotorelację ze świętowania w Nowym Porcie. Fot. Latarnica

[24.08.2013]

Poniżej: mieszkańcy Trójmiasta przybywają rodzinnie do latarni, latarnik z Jastarni Karol Kłos obok zdjęcia swojego miejsca pracy

Poniżej: przywitanie gości przez latarnika i właściciela pana Jacka Michalaka oraz panią Martę Polak, obok stoisko z obrazami i literaturą marynistyczną

Poniżej: zdjęcia z polskimi latarniami (na czwartej fotografii – ciekawostka – widok z laterny Kikuta)

Poniżej: latarnia Ustka nocą oraz opowiadający o kuli czasu Pan Jacek Michalak – za chwilę wybijała godzina 12.00 i można było wyregulować zegarek

Poniżej: wywiad dla lokalnego gdańskiego oddziału Telewizji Polskiej, po prawej: Latarnica uwiecznia festyn na zdjęciach

Poniżej: specjalnie przygotowany przez lokalną cukiernię tort z wizerunkiem latarni – skosztować go mógł każdy z przybyłych gości

 

I wielkie świętowanie latarniane już za nami, mogę czekać tylko na kolejny rok. W Świnoujściu był bardzo bogaty plan i liczne atrakcje. Imprezę rozpoczął w sobotę tradycyjny korowód Neptuna. „Neptun, którzy w asyście swojej świty ze szczurów lądowych będzie robił prawdziwe wilki morskie” – opowiadała Barbara Jurewicz, świnoujska latarniczka.

Poniżej Hołd Neptuna, fot. profil latarni morskiej Świnoujście na facebooku

Tego dnia odbyły się również Mistrzostwa w Biegu Wspinaczkowym na Latarnię Morską w Świnoujściu. W ubiegłym roku najlepszy zawodnik wbiegł na sam szczyt latarni w ciągu jednej minuty i 48 sekund.  Atrakcją była możliwość podziwiania w sobotę zachodu słońca ze szczytu latarni punktualnie o godzinie 20.04.
Cały program imprezy w Świnoujściu wyglądał następująco:

12:00 Uroczyste otwarcie Dnia Latarń Morskich.
12:20 Hołd Neptuna i ceremoniał chrztu morskiego.
14:00-15:00 „Turniej o Trójząb Neptuna” – gry i zabawy organizowane przez świtę Neptuna i Piratów Tadeusza Waśki.
15:00 II Mistrzostwa w Biegu Wspinaczkowym na Latarnię Morską w Świnoujściu.
15:30-16:30 „Turniej o Trójząb Neptuna” – gry i zabawy organizowane przez świtę Neptuna i Piratów Tadeusza Waśki.
17:30 Spotkanie z mieszkańcami Latarni Morskiej- wspomnienia z Chorzelina.
18:30 Recital zespołu „Keja”.
20:04 Zachód słońca na Latarni Morskiej.
21:00 Latarnia Morska na przestrzeni wieków – pokaz slajdów i gawęda historyczna.
24:00 Spotkanie z duchem „Latarnika Sharky”.
Dodatkowo:
od 12:00 do 17:00 Zwiedzanie okrętu trałowego Marynarki Wojennej RP
od 10:00 do 23:30 Bezpłatne zwiedzanie latarni morskiej ( z przerwą 15.00-16.00)
Wstęp na wszystkie imprezy był tradycyjnie już wolny!

W takie święta jest niepowtarzalna okazja obejrzenia optyki z bliska. Fot: otouznam.pl

Poniżej cztery zdjęcia z dni latarni w Świnoujściu autorstwa Anety Łuczkowskiej / rmf24.pl

 

W innych latarniach naszego wybrzeża również odbywały się mniejsze i większe uroczystości. Np. w Gąskach, gdzie latarnia w tym roku obchodzi swoje 135 urodziny, w sobotę zaplanowano m.in. piknik i prezentację multimedialną o historii tamtejszej latarni.  W niedzielę – 18 sierpnia – świętowała latarnia w Niechorzu. Latarnia cały dzień była udostępniona za darmo. Zaplanowano także nocne zwiedzanie latarni, koncert zespołu szantowego i zabawy rekreacyjne. W godzinach od 21.00 do 24.00 można było zwiedzać w sobotę także latarnie w Gąskach, Darłowie, Jarosławcu i Ustce.

(informacje na podstawie notki PAP na gazeta.pl i ze strony latarni świnoujskiej na facebooku)

Natomiast Towarzystwo Przyjaciół Centralnego Muzeum Morskiego podało na swoim profilu na Facebooku  informację o odbywającym się z okazji święta  w niedzielę, 18 sierpnia, „Pikniku pod latarnią”. Miał on miejsce pod latarnią morską Stilo.

17 sierpnia w sobotę – pogoda w Trójmieście dopisywała. To właśnie tego dnia zaplanowano w Nowym Porcie pod latarnią morską festyn z okazji kolejnego Międzynarodowego Dnia Latarni Morskich. A skoro latarni to automatycznie można mówić również o święcie wszystkich latarników. Frekwencja gości dopisała. Było gwarno, licznie, głośno, wesoło a przed wszystkim w morskich i marynistycznych klimatach. Wszystkie punkty programu festynu zostały zrealizowane. Latarnica osobiście wybrała się do Nowego Portu, aby zrobić dla was te zdjęcia i podzielić się migawkami ze wspólnego świętowania pasjonatów latarnictwa. Jak można było zobaczyć – latarnie morskie kochają ludzie w każdej grupie wiekowej. Najwięcej rokują ci najmniejsi, którzy przyprowadzani przez rodziców czy dziadków budzą w sobie tą pasję, która – mam taką głęboką nadzieję – zakiełkuje w przyszłości. Kto wie, jak wiele dobrego mogą oni zrobić kiedyś dla naszych bliz. Trzymam kciuki za to by zawsze znaleźli się lidzie walczący o zachowanie naszych wspaniałych strażniczek wybrzeża. Dziś pierwsza partia zdjęć z tej milej uroczystości. Mimo, że nowoporcka latarnia położona jest przy samym kanale portowym wietrzyk nie przynosił ochłody, słońce prażyło, ale nie było nikogo komu by to przeszkadzało. Jak podkreślała w rozmowie ze mną Pani Magdalena Kacprzak – drugi starszy nowoporcki latarnik obok właściciela Pana Jacka Michalaka – najbardziej cieszyło ją tego dnia to, iż przybyło tak wielu prawdziwych przyjaciół latarni.

Fot. Latarnica

[22.08.2013]

Poniżej:  pierwsze oznakowania, które naprowadzają turystów do celu – znak przy przystanku tramwajowym oraz na zakręcie dróg wiodącym do nabrzeża portowego

Poniżej: latarnia widziana z oddali z terenów portowych – zdjęcia robione przez siatkę płotu

Poniżej: latarnia widziana z parkingu przy przeprawie promowej oraz wieża z posesji pod latarnią

Poniżej: ostatnie przygotowania do rozpoczęcia festynu i schodzący się pierwsi goście

Poniżej: fragmenty wystawy fotograficznej – polskie latarnie morskie (zdjęcia wyeksponowano na płocie wokół posesji)

Poniżej: kula czasu na wieży latarni oraz gablota przed wejściem pokazująca literaturę latarnianą dostępną w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Gdańsku ( są tam m.in. dwie pozycje Karola Kłosa latarnika z Jastarni  pt. Latarnik i Latarniczka).

 

Pamiętam, że każdy wpis o latarni morskiej Kikut w Wisełce robił sporo zamieszania, bo marzyliśmy aby zajrzeć tam choć na chwilkę  do wnętrza wieży. Tak to już jest,  że co niedostępne tym bardziej kusi i chce się sforsować nawet najbardziej masywne wrota i mgiełkę tajemnicy. Od razu zaprzeczę. Nie udało mi się jeszcze wejść do tej latarni, ale udało mi się zdobyć zdjęcia z jej wnętrza a to już coś. Jak zapewne pamiętacie – 15-metrowa wieża zbudowana jest na wysokim wzniesieniu dzięki czemu  posiada źródło światła umieszczone na wysokości 91,5 m n.p.m. To najwyżej położone światło nawigacyjne z wszystkich piętnastu aktualnie czynnych, polskich latarń morskich. Ponieważ pierwotnym przeznaczeniem obiektu nie było bycie latarnią morską Kikut to sama wieża – bez przylegających do niej innych zabudowań. A swoją drogą, gdyby były tam takowe to ale piękny i dziki byłby to zakątek do pełnienia służby latarnika i zamieszkania! Dla mnie wymarzone miejsce! W latach 60-tych XX wieku kiedy wieżę dostosowano do potrzeb stania się obiektem nawigacyjnym  (rozbudowa wieży i instalacja urządzeń elektrycznych oraz optycznych) kikut od samego początku zyskał status zautomatyzowanej latarni morskiej. Przepisy budowlane, dotyczące bezpieczeństwa, uniemożliwiają jej zwiedzanie. Na prezentowanych niżej zdjęciach znajdują się; widok wieży od zewnątrz, układ optyczny i żarówki wraz ze zmieniaczem oraz część wyposażenia elektrycznego znajdującego się wewnątrz wieży. Fotografie:  Urząd Morski w Szczecinie.

[21.08.2013]

Poniżej wieża z zewnątrz

Poniżej optyka i zmieniacz żarowek

Poniżej wnętrze latarni

Poniżej widoki na okolicę z laterny

Zapewne nie każdy z Was wie albo pamięta że podczas tzw. weekendów majowych 2 maja przypada Święto Flagi. Można najprościej obchodzić je eksponując flagę  w miejscu w którym przebywamy. W wyjątkowy i miły memu sercu sposób uczcili ten dzień członkowie Stowarzyszenia Miłośników Latarni Morskich czyli faromaniacy z wybrzeża zachodniego. Mianowicie wywiesili oni na trzonie latarni morskiej w Niechorzu, 23-metrową polską flagę. Pomysłodawcą akcji  był pracownik i członek SMLM Sebestian Kuzicki. Oczywiście nic nie odbyłoby się bez sponsorów. Projekt zrealizowano dzięki Gminie Rewal, która zasponsorowała flagę oraz dzięki poparciu Urzędu Morskiego w Szczecinie. Poniżej zdjęcia – autorstwa pana Roberta Dajczaka – który był w tym dniu na miejscu i mógł uchwycić tą ważną chwilę.

[20.08.2013]

 

Tak jakoś ostatnio zebrało mi się na spoglądanie w przeszłość naszego  wybrzeża. Od zawsze uważam, że idealnymi miejscami do zatrzymania się w jakiejś miejscowości są hotele/kwatery z widokiem na… latarnie morskie. A na naszym odcinku wybrzeża wcale nie jest o to tak łatwo.Kilka lat temu udało mi się nocować na takiej kwaterze prywatnej w Niechorzu. leżąc na łóżku widziałam przez małe okienko (pokój był na poddaszu) laternę. Pech chciał że akurat w trakcie mojego kilkudniowego pobytu była akurat awaria optyki i ani razu nie widziałam po zmroku światła tej latarni. Podobnie myśleli chyba Niemcy kiedy zbudowali niedaleko latarni w Niechorzu obiekt hotelowy z restauracją i kawiarnią. Widniał on na przedwojennych kartkach pocztowych z tą latarnią. Opisywany był jako „Cafe Arkona” a sama latarnia i miejscowość – Leuchtturm Seebad Horst. Tam to dopiero musiały być sympatyczne pokoje z moim wymarzonym widokiem. Już od jakiegoś czasu poszukuję informacji o tym hotelu i nic nie znajduje. Na Pomorskim Forum Eksploracyjnym znalazłam jedynie info, że gdzieś w pobliżu latarni znaleźć wciąż można szczątki hotelu i kawiarni. Ja osobiście na nie w terenie wokół latarnianym nie natrafiłam. Ale specjalnie ich wtedy nie szukałam. Jeśli ktoś posiada jakieś informacje proszę o przesłanie mailem (adres w zakładce O MNIE).

[19.08.2013]

Poniżej stare kartki pocztowe ukazujące z daleka i bliska latarnię w Niechorzu i znajdujący się tuż przy niej obiekt hotelowo-restauracyjny. Kartki ze zbiorów Latarnicy.

Dziś przypada Światowy Dzień Latarni Morskich. Z tej okazji chciałbym uraczyć was latarnią zagraniczną – ale jest tak urocza, że jej wygląd i otoczenie idealnie oddają dlaczego w ogóle istnieje takie święto. Latarnia znajduje się w Portugalii, w miejscowości Cascais i określa się ją jako Santa Maria. Znajduje się na terenie fortu. Wkrótce więcej o tej latarni. Gaga! dziękuję za podesłanie zdjęcia!

[18.08.2013]

Fot. Grażyna Sadłoń

Do adopcji/pokochania [sierpień 1]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dzisiaj przedstawiam wam kopię Errorka, która już dość długo czeka na własny domek. Na imię ma Gucio i jest podopiecznym Fundacji „Miasto Kotów” w Piotrkowie Trybunalskim. A oto jego historia:

Gutek został zabrany z ulicy, po której błąkał się przestraszony i rozpaczliwie miauczał. Weterynarz ocenił wiek kocurka na maksymalnie 1,5 roku. Gucio bez wątpienia musiał być wcześniej kotem domowym – od pierwszej chwili był bardzo ufny w stosunku do ludzi, pakował się na kolana i domagał głaskania. Po zadomowieniu się zrobił się jeszcze bardziej miziasty: przytulanie, głaskanie po brzuszku, noszenie na rękach – każdy kontakt z człowiekiem zachwyca go i skłania do mruczenia i „gadania”. Jest ciekawskim i towarzyskim kotem, pozbawionym agresji.  Gutek dobrze czuje się w towarzystwie innych kotów. Nie ma dominującego charakteru. Po początkowej nieufności następują: faza wspólnych pościgów i zapasów.Gucio jest wykastrowany, zaszczepiony, odrobaczony i odpchlony. Ma dobry apetyt, potrafi korzystać z kuwety. Przebywa w domu tymczasowym w Piotrkowie Trybunalskim. Kot zostanie wyadoptowany do domu niewychodzącego lub domu z ogrodem, w którym będzie wychodził na zewnątrz wyłącznie pod opieką właściciela.

Przy adopcji zostanie podpisana umowa adopcyjna. Wymagane jest także od przyszłego opiekuna posiadanie zamykanego, wygodnego transportera do przewozu kota oraz w przypadku mieszkań w blokach – zabezpieczeń okien/osiatkowania.
Kontakt w sprawie adopcji: kontakt@miastokotow.pl

Co bardzo cieszy Gucio ma w tej chwili OPIEKUNA WIRTUALNEGO – ale nawet największe fundusze nie zapewnią tego co da mu domek stały z kochającymi go ludźmi.

Fotografie Gucia z profilu Fundacji Miasta Kotów na Facebooku.

[17.08.2013]

Poniżej wzór fundacyjnej umowy adopcyjnej:

 

 

Gdy masz problem z kotem…

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Ogromna popularność takich programów TV jak „Kot z piekła rodem” czy „Poskramiacz psów” na Animal Planet świadczą o tym, że miewamy – a patrząc na bohaterów tych programów – a może mamy i bardzo często jakieś problemy ze swoimi pupilami. Czasami problem tkwi w w samym konkretnym zwierzaku, czasami w naszej relacji z nim,  czasami środowisko i bezpośrednie otoczenia ma ogromny wpływ na zachowanie kota czy psa… Przyczyn bywa wiele i mogą mieć różne podłoże. Najgorzej kiedy przymykamy na to oko i żyjemy pod jednym dachem ze zwierzakiem, które już od dawna daje nam wszelakimi sposobami sygnały że coś dzieje się nie tak. Bo zwierzęta dają nam wyraźne znaki. Niestety wiele osób nie potrafi ich odczytać, zrozumieć i ocenia z punktu perspektywy człowieka a nie gatunku, który chce się z nami skomunikować. Dlatego w przypadkach jakichkolwiek odstępujących od normy zachowań tak ważne jest, aby próbować znaleźć pomoc u osoby wykwalifikowanej i z ogromną wiedzą popartą doświadczeniem. Behawioryści i zoopsychologowie mają coraz więcej pracy. Nie rozumiemy naszych zwierząt, nie czytamy z nich jak z otwartej księgi. Powielamy błędne zachowania, chwalimy złe nawyki, gubimy się w relacjach, które idą w złym kierunku i czasami nawet patologii. Dla mnie szukanie pomocy u osób, które mogą pomóc mnie i mojemu zwierzakowi to żaden problem, ale widzę po znajomych że przyznanie się iż korzystało się z pomocy behawiorysty czy zoopsychologa uchodzi za bzik i szukanie dziury w całym. Z resztą przyznawałam się tutaj kiedyś na Latarnicy że oczekujemy wizyty takiej osoby i z sukcesem skorzystaliśmy z jej rad i wytycznych. Bo wizyta specjalisty to nigdy nie jest rozwiązanie problemu ot tak, to raczej zebranie danych i zostawienie szeregu zadań i wytycznych do wykonania dla właścicieli zwierzaka. Nie łudźmy się. Przy jakimkolwiek problemie czeka nas ogromna praca w której będzie potrzebna wytrwałość, cierpliwość i samokrytyka.

Dla osób, które są otwarte na takie porady i szukają pomocy a są właścicielami kota (kotów), bo chcą poprawić swoje relacje lub uleczyć jakiś problem powstała na portalu Facebook grupa dyskusyjna o nazwie KOCIE PORADY BEHAWIORALNE. Bezpośredni link do grupy TUTAJ. Teraz kila słów o celach i zasadach korzystania od admina Mieszka:

Kocia grupa dla ludzi poszukujących wiedzy na temat zachowania kotów. Nie uznajemy tematów tabu, nie kryjemy się za sztucznymi uśmiechami, prosto z mostu, konkretnie i dosadnie dyskutujemy, rozprawiamy, doradzamy. Jeśli nie boisz się poszerzyć swojej wiedzy – chcesz wiedzieć więcej, usprawnić swoją komunikacje z kotem – to miejsce dla Ciebie. Nie tolerujemy tylko wulgarnego chamstwa.

Kontakt do admina: mieszko.eichelberger@gmail.com lub wiadomość prywatna.

Informacja na temat ogłoszeń: w sieci jest masa grup, stron do ogłoszeń o adopcjach i proszę tam wklejać reklamy i posty adopcyjne, tak to jest grupa Porad Behawioralnych.I nie ma to nic wspólnego z chęcią pomocy i dobrym sercem. Jak każdy zacznie wklejać swoje ogłoszenia, nastanie śmietnik, proszę więc uszanować decyzje i wszystkie ogłoszenia „pomocowe” załatwiać na stronach do tego przeznaczonych. Osoby które będą wrzucały informacje nie związane z grupą a tym samym śmieciły, będą się żegnały. Zachowujemy porządek.

Pragnę przypomnieć że zdjęcie na przywitanie jest słownie przyjętą normą, lecz później nie bawimy się tutaj w „spam” zdjęciami I zajmujemy się wtedy już zachowaniem zwierzaków; to grupa z poradami behawioralnymi a nie kolejna grupa do zachwycania się „sweet kociakami”

Ważne porady oznaczać jakimś hashtagiem np. ‪#‎kotyważne‬‪#‎poradaważna‬, żeby po czasie móc znaleźć podobne posty.

Pozdrawiam,
Mieszko Eichelberger

Osobiście również należę do tej grupy i jestem bardzo zadowolona z opisywanych tam przypadków i problemów. Wpisywać może się każdy, dany przypadek jest omawiany na forum publicznym dlatego dyskutujemy, dzielimy się własnym doświadczeniem, radą, pomocą. Co najważniejsze: to ni jest grupa w której biorą udział amatorzy i możesz spodziewać się że otrzymasz wytyczne które zaszkodzą. Śledzę wpisy bo poszerzają one moją wiedzę i mogę coś wykorzystywać w praktyce przy wspólnym życiu pod jednym dachem z kotem Errorem. Problemy monitorują i omawiają specjaliści więc warto się dzielić z tym co leży nam na sercu i przed wszystkim warto/trzeba pomagać naszym zwierzakom – a w przypadku tej grupy KOTOM. Właściciele psów z pewnością w internecie znajdą również takie miejsca dla siebie. Polecam, dołączcie się do naszej grupy. Nie trzeba mieć problemu, aby do nas przystąpić. Wystarczą chęci i otwarty umysł. Dodam tylko, że w chwili obecnej nasza grupa liczy 350 osób. Jest więc spore gremium, które może tylko pomóc i wesprzeć. Nie zwlekajcie jeśli nawet wydaje się wam, że kot którego macie może mieć jakiś problem. W grupie rozsądzimy czy trzeba już interweniować. A jeśli tak to doradzimy jak.

[16.08.2013]

Dawnej Kuźnicy (Hel) czar…

Posted by kotmonika under Blog

Kuźnica to miejscowość na Półwyspie Helskim (mniej więcej w połowie długości helskiej kosy), którą znam najlepiej bowiem zawsze tam zatrzymujemy się na noclegi kiedy jesteśmy na półwyspie. To nasza baza wypadowa i mieszkamy na poddaszu w starym domu przy ulicy Helskiej. Moje najpiękniejsze miejsce na ziemi. Pod wieloma względami. Dziś chciałabym pokazać wam Kuźnicą jakiej nie znam – przedwojenną. Zatrzymaną w kadrach starej fotografii i bezcenną. Niestety wciąż nie widać realnych szans na zbudowanie wehikułu czasu, zatem za mojego życia nie wybiorę się w podroż w przeszłość. A szkoda. To jedno z tych miejsc, które na pewno bym odwiedziła.

Archiwalne fotografie pochodzą ze strony Kuźnica Hel na Facebooku.

[15.08.2013]

Poniżej po lewej ulica Helska, po prawej brzeg od strony zatoki

Poniżej stacja kolejowa , po prawej ulica Helska

Poniżej budowa kościoła i domu przy ulicy Szynalewskiego

Poniżej Dom Kaszubski i ulica Helska w 1948 roku

Poniżej stacja kolejowa i na kolejnych zdjęciach Kuźnica w 1929 roku – z albumu rodzinnego Romana Wajnikonisa

Subscribe to LATARNICA