LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Grudzień, 2013

Wchodzimy w Nowy Rok!

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Dziś ostatni dzień starego roku, a o północy wkroczymy z nowymi nadziejami i postanowieniami w rok 2014! Zapewne osoby przesądne odetchną z ulgą, że do przeszłości odchodzi rok z cyfrą „13”. Mnie każdy nowy rok nastraja optymistycznie, bo traktuję go jako pustą kartę do zapisania,  że nie ma na jego koncie jeszcze ani niczego złego, ani dobrego. Wszystko zależy od nas – czym wypełnimy te 365 dni i czy będzie się później czym pochwalić. Póki co zamykam rozdział o nazwie blog Latarnicy AD 2013.

Wszystkim życzę dziś udanej zabawy Sylwestrowej czy to w domowych czterech kątach czy na wyjazdach bądź u przyjaciół.

[31.12.2013]

Poniżej iluminacja świetlna na latarnię w Świnoujściu z okazji Międzynarodowego Dnia Latarni Morskich. Zdjęcie pochodzi z portalu www.swinoujscie.pl

W końcówce 2013 roku skoczmy na chwilę na nasze zachodnie wybrzeże, a konkretnie do Świnoujścia. Na wiosnę 2008 roku powstały zdjęcia, które prezentuję poniżej. Widzimy na nich zbliżenie na laternę, widok z górnego tarasu latarni na kanał portowy – jego ostatni odcinek tuż przed wyjściem statków na morze, wieżę kapitanatu portu o różnej porze dnia oraz plażę w części wschodniej – tą rzadziej uczęszczaną, ale jakże urokliwą. Całe lata marzyłam, aby od strony wschodniej udać się pieszo na falochron wschodni (znacznie dłuższy od zachodniego zwieńczonego słynnym znakiem Stawa Młyny) i kiedy już zrealizowałam to marzenie,  była to adrenalina w najczystszej postaci. Obecnie kiedy powstaje gazoport wejście na niego jest raczej niemożliwe, a na pewno monitorowane, aby nikt się tam nie dostawał. To wielka strata, bowiem było to zawsze niesamowite miejsce na spacery o wschodzie czy zachodzie słońca.

Fot. Igor Czapagajew.

[30.12.2013]

A poniżej koci bonus portowy – stary wyga portowy z portu przy lewym brzegu Świny,  dokarmiany codziennie świeżą rybką.

Poniżej ciekawostka – puszka po sardynkach znaleziona w Poznaniu z bardzo ciekawym motywem :)

 

Zdjęcie na niedzielę – 29 grudnia

Posted by kotmonika under Blog

To już ostatnie zdjęcie na niedzielę w tym roku. Co przyniesie następny -nie wiadomo, ale mam nadzieję, że jeszcze niejednym pięknym kadrem was zauroczę. Dziś niechaj nasze oczy cieszy latarnia świnoujska. Czarno-biała fotografia ma w sobie jednak coś hipnotycznego. I przy wielu motywach sprawdza się lepiej niż zdjęcie kolorowe. To ujęcie samotnej wieży latarni morskiej pośród koron drzew – w tak urokliwej scenerii okolic Świnoujścia – przywołuje wspomnienia licznych wakacji w tym mieście i marzeń z okresu kiedy wydawało się, że nigdy nie ziści się wycieczka do wnętzra tej latarni czy choćby osobiste podejście pod samą wieżę. Ale czasy się zmieniły i okazało się to możliwe. Teraz nikogo nie dziwi taka możliwość. Ot, kolejna latarnia którą można bez przeszkód obejrzeć. Ale nie zawsze tak było. Te zakazy pobudzały wyobraźnię małej jeszcze wtedy Latarnicy i nieznanymi sobie widokami karmiłam się siadając na kamieniach falochronu zachodniego i patrząc w kierunku latarni morskiej. Dopiero wiele lat później zrealizowałam to marzenie o zwiedzeniu naszej najwyższej strażniczki wybrzeża.

[29.12.2013]

Fot. Igor Czapagajew / wiosna 2008 r.

Dziś mam dla Was gratkę filmową. To taki poświąteczny prezent od Latarnicy dla faromaniaków. Na stronie Youtube.com możecie obejrzeć stary film pt. „Między dwiema latarniami” ukazujący ten odcinek naszego wybrzeża od latarni morskiej Rozewie, poprzez półwysep aż po miejscowość Hel. Link do filmu – TUTAJ.

W jednej z pierwszych scen możemy zobaczyć jak latarnik rozewskiej blizy wspina się schodami na laternę a później – prawdziwy rarytas! – bowiem widzimy w akcji optykę, tą która teraz jako eksponat archiwalny jest na poziomie pod aktualnie czynną optyką. Film trwa pół godziny. Miłego oglądania!

[28.12.2013]

I po remoncie!

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Stowarzyszenie Miłośników Latarń Morskich wybrzeża zachodniego również w tym roku zadbali o remont jednej z latarni. 2. października br. nastąpił odbiór prac remontowych latarni morskiej Kikut.  Wykonawcą prac była firma „Usługi Techniczne – Andrzej Krukowski” ze Szczecina – Bezrzecze. Latarnia została oczyszczona i pomalowana zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Dodatkowo zewnętrzna strona wieży (której budulcem jest kamień  i cegła), została zabezpieczona przed przenikaniem wilgoci metodą hydrofobizacji. Poniżej na zdjęciach odnowiona latarnia.

Fot. Małgorzata Rajchowiak /latarnie.com.pl

[27.12.2013]

I już święta…

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

[24.12.2013]

Fot. Shutterstock

I tak tuż przed Wigilią dotarłam w opisie do ostatniego dnia wycieczki, a tego dnia byla tylko jedna atrakcja, bo potem czekała nas dłuuuga podróż powrotna do Gdańska/Gdyni. Po śniadaniu i opuszczeniu hotelu pojechaliśmy już z bagażami do słynnego browaru Svyturys. Browar od jakiegoś czasu został wchłonięty przez koncern Carlsberga, ale co ciekawe kiedy inwestor wykupił go to – zwyczajowo zaczynano produkować piwa takie jakie są warzone w wszystkich browarach Carlsberga – a w tym przypadku piwowarzy, kiedy skosztowali oryginalnych litewskich piw na bazie starych receptur nic w nich nie zmienili i postanowili zachować receptury i wg nich robić, bo są tak doskonale. Miałam okazję przekonać się o tym bowiem byliśmy również na degustacji i kosztowaliśmy najpopularniejszych odmian- jasnej, ciemnej i aromatyzowanej. Zwiedzaliśmy też hale produkcyjne i laboratoria. A a sam koniec można było dokonać zakupów w miejscowym sklepie firmowym. Piwa dla nas wypadają atrakcyjnie finansowo – butelka kosztuje 2 zł z groszami. Są również dostępne w Polsce, bowiem bardzo dużo się eksportuje na Europę. Browar ten jest dla mnie szczególnie ciekawy bowiem ma podwójne powiązania z tym co mnie najbardziej kręci, a więc latarniami. Po pierwsze – litewskie słowo „Svyturys” to latarnia morska, a po drugie od zawsze w logo browaru jest sylwetka latarni morskiej. Same wyroby litewskiego browaru bardzo mi smakowały. I mimo, że nie gustuje w piwach jasnych to ta odmiana była wyśmienita. Tak więc naszą litewską wycieczkę zakończyliśmy na akcencie latarnianym. Poniżej kilka ujęć. Nie robiłam za dużo zdjęć bowiem fotografowanie na terenie browaru jet zakazane. Zdjęcia powstały tylko tam gdzie można było pstryknąć fotkę.

Fot. Latarnica

[23.12.2013]

Poniżej wejście na teren browaru – do części produkcyjnej. Na zdjęciu obok degustacja miejscowych odmian piw.

Poniżej szklanice z logo browaru oraz wejście na teren, gdzie znajduje się sala do degustacji.

Poniżej szklana butelka z tłoczonym logo, w której sprzedawane są piwa jasne oraz ewolucja logotypu browaru na przestrzeni lat

Poniżej reklama Svyturysa oraz część browaru udostępniona turystom

Poniżej zbliżenie na detal na butelce – dokładnie widać sylwetkę latarni morskiej

Święta tuż, tuż… Za dwa dni usiądziemy do wigilijnego stołu. Wspomnijmy dziś w Zdjęciu na niedzielę zimę AD 2009. Jednego dnia podczas mocnej śnieżycy wykonano to urocze zdjęcie latarni morskiej Stilo.

Fot. Apoloniusz Łysejko

[20.12.2013]

 

W poprzednim odcinku z relacji podroży na Litwę pokazałam Wam piękno wydm Mierzei Kurońskiej. Dziś taki malutki latarniany aneks do poprzedniego wpisu. Bowiem z miejsca, w którym my się zatrzymaliśmy aby podziwiać okolicę widać było charakterystyczną pasiastą sylwetkę latarni morskiej w Nidzie. Z platformy widokowej widoczna była w oddali, ale moje wprawne i wyczulone tematycznie oko natychmiast ją wyłapało. Poniżej dwa ujęcia, na których widać jej wystającą ponad linią drzew wieżę.

Fot. Latarnica

[20.12.2013]

F

21 października br. zakończono remont wieży latarni morskiej w Krynicy Morskiej. Remont wykonywała firma BODFUND z Gdyni, a został sfinansowany przez Towarzystwo Przyjaciół Centralnego Muzeum Morskiego.

Fot. TPCMM

[20.12.2013]

 

Pierwszy śnieg zimy 2013/2014

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Co roku staram się odnotowywać na Latarnicy pierwszy śnieg. Akurat w tym roku nie mogłam go wstawić danego dnia, bo miałam już zaplanowane wpisy z innymi ważnymi tematami, ale mimo że pokazuję go Wam troszkę po terminie nie traci nic na swej urodzie. Pod warunkiem, że zima nie zostanie u nas -tak jak ostatnio – do świąt Wielkanocnych. W Poznaniu pierwszy śnieg przybył idealnie bo na Mikołajki czyli 6 grudnia. Sypnęło potężnie popołudniu i potem padało również w nocy z 6 na 7 grudnia. Poniżej prezentowane zdjęcia wykonałam w sobotni ranek – 7 grudnia. Śnieg zaskoczył nie tylko ludzi ale i zwierzęta domowe, które już chyba zapomniały że może być tak dziwnie biało za oknem.

Fot. Latarnica.

[18.12.2013]

Zawsze uśmiecham się do siebie w myślach, kiedy słyszę jak ludzie reagują na moje opowieści o pobycie na naszym wybrzeżu w porze jesiennej czy zimowej. Część odbiera to jako bzika czy czyste szaleństwo, bowiem nasze wybrzeże kojarzy im się tylko z ciepełkiem grajdołka na plaży w wakacyjne miesiące. A przecież pobyt nad Bałtykiem wcale nie musi być związany z błogim lenistwem w pozycji horyzontalnej w piekącym słońcu. Wielokrotnie to tutaj podkreślałam, że dla mnie wyjazd na wybrzeże oznacza za każdym razem spotkanie z bliską osobą do której się w ciągu roku tęskni. Tą osobą jest morze i każde miasto/wieś leżące na linii brzegowej u jego stóp. Wiadomo, że nie każdy tak bardzo jest związany z miejscami na wybrzeżu, do ktorych jeździ, ale bez względu na emocje jakie to budzi propagowałabym przy każdej okazji poza leżeniem na plaży zwiedzanie okolic i poszukiwanie oraz docieranie do atrakcji danego rejonu. Ciekawą formą jest poszukiwanie własnych miejsc, które potem stają się takimi polecanymi w rozmowach z znajomymi a nie znajdują się w przewodnikach czy na stronach internetowych danej miejscowości. Kilka lat temu po raz pierwszy spędziłam kilka dni w Gminie Rewal. Potem powtórzyłam pobyt w tym rejonie jeszcze dwukrotnie. Wcześniej bywałam na tym odcinku wybrzeża jedynie przejazdem. I zachwyciłam się całą okolicą począwszy od Niechorza (w którym miałam bazę noclegową) poprzez Pogorzelicę, Rewal aż po Trzęsacz. Uważam, że w pasie zachodnim wybrzeża to przepiękny rejon i jest co zwiedzać gdyby pogoda nie dopisała. Tej jesieni nawiedził nasze wybrzeże spory wiatr. Poniżej prezentowane zdjęcia ukazują czar jesienni w Gminie Rewal. Ale zanim je obejrzycie zachęcam do odbycia wirtualnego spacerku po zasypanym śniegiem Rewalu. Wygląda bajecznie. Aby taki spacer odbyć wejdźcie TUTAJ. Spacerek możecie zacząć tutaj:

Fotografie jesiennej plaży pochodzą z portalu www.rewal.net.pl promującego Gminę Rewal.

[16.12.2013]

Zdjęcie na niedzielę – 15 grudnia

Posted by kotmonika under Blog

W mikołajki – 6 grudnia br. – nasze wybrzeże nawiedził huraganowy wiatr. Ten tryptyk  fotograficzny  powstał tego dnia na Półwyspie Helskim w samej miejscowości Hel, na cyplu. Ależ wtedy wiało…

Fot. Grzegorz Elmiś

[15.12.2013]

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Właśnie w grudniu, właśnie w okresie oczekiwania na święta  z ogromną radością i WIELKIMI NADZIEJAMI zaczynam akcję blogową i facebookową (na FB ruszyła wcześniej bo już w Mikołajki 6 grudnia) pt. „W oczekiwaniu na świąteczny cud”. Tym razem nie chodzi ani o adopcję, ani o dosłowne szukanie koteczka. Jedynym jej celem jest zdobycie informacji. Ale czasami taka informacja może być na wagę złota. Dlaczego? Już wam opowiadam.

Na facebooku byłam już świadkiem niejednego cudu związanego z potrzebującym zwierzakiem. Koty na skraju życia i śmierci ozdrowiały dzięki funduszom i zbiórkom darów ludzi dobrej woli, koty bezdomne, ze schronisk, domów tymczasowych czy fundacji prozwierzęcych znajdywały swoje ostateczne kochające domy i to często koty  ułomne, chore, mniej ładne, seniorzy u kresu życia. Dlatego i tym razem uwierzyłam, że można coś zdziałać. Kiedy usłyszałam tą historię od razu pomyślałam że blogi i facebook to idealne miejsce dla tej historii.
Z prośbą o pomoc zwróciła się do mnie Kasia. Poznałyśmy się dzięki kotom i na faceooku. Jak każdy wrażliwy na los zwierząt człowiek, ona i ja od razu się wyczułyśmy, w tych naszych stukanych na klawiaturze rozmowach o losach kotów. Dwa lata temu Kasia znalazła na podwórku – jako tygodniowego oseska – i uratowała od pewnej śmierci kocurka, który otrzymał imię Mufinek. Przy pomocy zastępczej mamy – koteczki Mimi – został wykarmiony i dochodził do siebie w domku Kasi. Po 3 miesiącach przygotowań do adopcji został przekazany do nowego domku w Turku. To była bardzo udana adopcja i świetna nowa rodzina Mufinka, która miała być już tą na zawsze, ostateczną. I w Turku zaczyna się i kończy nasza historia, której szukamy ciągu dalszego.
Kiedy w swoje urodziny Mufinek był wieziony na pierwsze szczepienie jego nowa Pani zamiast do transporterka zapięła kotka w szelki. Niestety z powodu stresu wizyty u weterynarza kotek podczas opuszczania gabinetu wysmyknął się i uciekł. Niestety w tym dniu trwale zaginął i nie udało się go do dziś znaleźć. Miało to miejsce w czerwcu 2011 roku. Kasia, która go znalazła jako oseska, wychowała i mocno pokochała nie może do dziś przestać o nim myśleć. Wciąż ma nadzieję, że może jednak Mufinek znalazł dom i jest gdzieś szczęśliwy. Na TAKĄ wiadomość właśnie liczymy i tego szukamy. Naszym celem nie jest rozliczanie kogoś czy odbieranie kotka. A wygranymi mogą się poczuć obie strony. Bowiem Kasia wreszcie będzie spokojna o los swojego Mufinka (a był wielkim domowym pieszczochem i należał do kotów errorowatych), a nowa rodzina zyska niezwykłe zdjęcia i filmy z jego dzieciństwa, którymi dysponuje Kasia. Czyż to nie wielka wygrana? Sama coś na ten temat wiem, bo wiele bym dała za  fotografie mojego Errora z okresu dzieciństwa. A tak znam go tylko od czasu kiedy miał 1,5 roku i nigdy nie poznam imienia, które nosił od dnia narodzin do chwili kiedy jego pani zmarła  on trafił do poznańskiego schroniska.
Kasia od dłuższego czasu przygląda się wszystkim errorowatym sobowtórom na facebooku, na które ciągle natrafia i publikuje na Fan Page-u  kota Errora. Myślała nawet, że mój Errorek może być jej wychowankiem, ale niestety metryczka zupełnie nie pasuje i umaszczenie również. Ale od czego ma się prawdziwych Przyjaciół!? Przecież może uda się nam urzeczywistnić świąteczny CUD! Mało cudów mniejszych i większych jest wokół nas? Zatem rozpuśćmy wici. Mufinek urodził się w czerwcu 2010, zaginął w Turku w czerwcu 2011. Był wyjątkowo ślicznym i lgnącym do ludzi kotkiem. Od maleństwa miał kochających ludzi wokół, ciepło, jedzenie i poczucie bezpieczeństwa. Chcemy pomóc Kasi i obdarować ewentualną nową rodzinę archiwalnymi materiałami z ich kocurkiem. Więcej zdjęć Mufinka poniżej. Wszelkie informacje proszę słać w wiadomości prywatnej  na e-mail: monika.sniedziewska@book4you.pl.

[14.12.2013]

Poniżej archiwalne zdjęcia Mufinka, z okresu do 3 miesiąca jego życia, kiedy mieszkał w domu Kasi.

 

Ostatni spacer na Mierzei Kurońskiej zakończyliśmy w przepięknej miejscowości Nida. Port który pokazywałam mieści się od strony Zalewu Kurońskiego. Park Narodowy Mierzei Kurońskiej w 2000 roku został wpisany na listę UNESCO. Jest to wyjątkowe miejsce bowiem można tam spotkać 900 rodzajów roślin, 40 gatunków ssaków i około 300 gatunków ptaków. 70 % terytorium zajmują lasy (dominują sosnowe, a z nich 27 % stanowią górskie sosny). Wydmy na mierzei cieszą się co roku u turystów niesłabnącą popularnością. Sprzyjają temu rozbudowane sieci drewnianych kładek spacerowych, którymi wygodnie można się na ich terenie poruszać. Gdziekolwiek się nie obejrzymy zachwycą nas przepiękne pejzaże i mnóstwo jasnego w barwie piasku. Okolicy wydmowe Nidy przypominały mi trochę nasze ruchome wydmy pod Łebą. Spoglądając na te niekończące się połacie piachu żałowałam jest mi dane oglądać to w jesiennym powietrzu, a nie przy letniej słonecznej aurze. Poniżej kilkadziesiąt wyselekcjonowanych zdjęć – wybranych z jeszcze większej ilości wykonanych na miejscu – bo kiedy się tam już jest to chce się pstrykać nieustannie.

Fot. Latarnica

[13.12.2013]

 

Subscribe to LATARNICA