LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Styczeń, 2014

Jak kot po narkozie…

Posted by kotmonika under Blog, Kot

10 stycznia kot Error był zapisany w klinice weterynaryjnej na zabieg usunięcia zęba w narkozie. Podobnie jak w medycynie dla ludzi każdy rok przynosi wiele postępowych wynalazków i lecznictwo wciąż się rozwija. Postęp nauki sprawia, że także zwierzęta mają dziś wiele opcji do wyboru i lepiej niż kiedyś znoszą zabiegi i diagnostykę. Nie wiem jak to wygląda w mniejszych miejscowościach i na wsiach ale weterynarze w dużych miastach mają wiele do zaoferowania. Przed oddaniem kota miałam wielkie obawy, tradycyjnie zaczęłam również przeglądać fora internetowe i jest to najgorsza rzecz bo jak już ludzie o czymś piszą to są to straszne i porażające historie. A potem od razu się myśli czy naszego pupila to również nie spotka. I tak negatywnie nakręcona i potwornie przerażona zawiozłam kocura na umówiony zabieg. Na miejscu okazało się, że są różne narkozy do wyboru i wybrałam to co dla kota będzie najlepsze. Przy takim wyborze był już do odbioru po godzinie, ale utargowałam że zrobię to za 1,5 godziny – bo bałam się czy nic mu się w domu nie przytrafi. Lekarz, który wykonywał zabieg powiedział mi, że na stole odkryli, że podobna sytuacja była przy innym zębie tak więc ostatecznie Error stracił dwa stałe zęby. Kot był już całkiem wybudzony i jedyny dyskomfort to był lekko pijany chód. Weterynarze na szczęście pomyśleli również aby zrobić mu kompleksowe badanie kontrolne krwi pod kątem zdrowia nerek, bo to organ na który bardzo często chorują koty i jak za późno się coś odkryje choroba może być nieuleczalna. Ponieważ Error był kilkanaście godzin do zabiegu bez jedzenia można było takie badanie zrobić. Na szczęście wynik miał modelowy. Było to drugie takie badanie na przestrzeni 3 lat jakie mu robiłam. W domu myślałam, że jedyną rzeczą o jakiej będzie marzyć okaże się sen. Nic bardziej złudnego. Kot nie zasnął ani na minutę do późnych godzin nocnych. Ja szybciej padłam niż on. Pierwszą rzeczą jaką zrobił było pójcie do miski. Niestety posiłek mógł dostać dopiero za parę godzin. Obserwowałam go czujnie, ale nie dostrzegłam żadnych skutków ubocznych. Ani odczuwania bólu i ani wymiotów. Po dobie dostał ode mnie tabletkę przeciwbólową i na tym się przygoda  z zębami skończyła. Popołudniu pięknie już chrupał suchą karmę co było dla mnie szokiem, bo jak ja miałam usuwany ząb to tydzień jadłam tylko papki i strasznie po rwaniu cierpiałam. Jak zobaczycie na zdjęciach pacjent ma się dobrze i serdecznie dziękuję całej „załodze ” Kliniki dr Dąbrowskiego z Poznania za bardzo osobiste podejście, przyjazną atmosferę i pierwszorzędne wykonanie swojej pracy. Dla kota było w tym wszystkim minimum stresu i bólu a to najważniejsze.

Fot. Latarnica

[31.01.2014]

Poniżej pierwsze minuty w domu po opuszczeniu transportera – łoża były już przygotowane do wyboru – otwarte i zamknięte ale kiciuś wcale nie miał zamiaru się kłaść. Ach gdyby tak człowiek czuł się po narkozie.

Jedynym skutkiem „ponarkozowym” były dłuższe chwile zawieszenia – trwały one czasami nawet do 30 minut. I głowa opadała coraz niżej ku podłodze.

Errora ku kuchni bardzo ciągnęło. Kilkunastogodzinny post dawał o sobie znać, ale mimo, że bez problemu wskakiwał na blaty i stołki, ale zdecydowanie ciało miało przechył na jedną stronę jakby był silny sztorm.

Mimo, że do nocy po zabiegu nie było drzemki to dłuższa posiadówka w kartonie okazała się całkiem przyjemna. Po narkozie spada temperatura ciała – wskazane jest nakrycie zwierzaka na jakiś czas.

Pierwsza dozwolona miska z wodą była super smaczna i wyczekiwana.

Następnego dnia z rana kot miał już całkiem bystre oczy i czuł się tak jakby nic go poprzedniego dnia u weterynarza nie spotkało.

…i nic się nie zmieniło. Jako że była wolna sobota – jak to w weekend – do południa liczyła się przyrodnicza reality show czyli to co dzieje się za oknem.

 

Jak natrafiłam na to unikalne zdjęcie z mojego ukochanego Rozewia wiedziałam, że muszę jak najszybciej się z Wami nim podzielić. Zapewne wielu z Was go nie widziało albo przepuściło,bo tak maniakalnie nie śledzi wszystkich nowości latarnianych na aukcjach internetowych. Ale bardzo cenię fotografie z Rozewia, bo rzeczywiście można na nich zobaczyć wiele różnych postaci – najczęściej w towarzystwie latarnika. W tym przypadku od razu rozpoznałam charakterystyczną postać latarnika Leona Wzorka. Latarnik uwielbiał mieć gości i zawsze z dumą oprowadzał po latarni i jej najbliższym otoczeniu. Już wiele razy natknęłam się na takie archiwalne ujęcia. Przy okazji pamiątkowych fotek pod latarnią zawsze mamy w tle zatrzymany w kadrze stan latarni na dany rok. To bardzo ciekawe i mam nadzieję, że jeszcze nie raz wypłyną na światło dziennie jakieś pamiątkowe zdjęcia z Rozewia. Cenna fotografia trafiła do kolekcjonera pamiątek z rozewskiej blizy. Cieszę się ze powiększyła jego zbiory.

Fot. aukcyjna, opis z aukcji: Rozewie, latarnia, księża, II RP, format ca 6,5 x 8,8 cm. Bez opisu, rewers czysty,

[29.01.2014]

Poniżej zbliżenie na postać rozewskiego latarnika Leona Wzorka (w czapce)

Ostatnio na aukcjach portalu Allegro pojawiło się cacko dla zbieraczy antyków i miłośników porcelany. Zwróciło moją uwagę ze względu na motyw jaki się na tym przedmiocie pojawił. Jest to coś na kształt pojemniczka na sól i pieprz, który można było podawać na stół. Motywem zdobniczym była przedwojenna latarnia morska w Krynicy Morskiej (Kahlberg). Latarnia istniała w latach 1894-1945. Jej kres położyło wysadzenie obiektu po wcześniejszym zaminowanie terenu przez wycofujące się wojskie niemieckie. Krynicka latarnia pojawiała się na zastawach stołowych – widziałam już inne przedmioty z jej wizerunkiem. Ten przedmiot był chyba pod każdym względem cenny, że aukcja natychmiast się zakończyła, bo znalazł się kupiec. Poniżej trzy zdjęcia przedmiotu, fot. aukcyjne. Sprzedawał je ktoś z Elbląga.

Poniżej dla lepszego efektu i zestawienia stare kartki pocztowe z tą samą latarnią. Były one niedawno również do nabycia – niestety cena każdej zaczynała się od 100-120 zł. Fot. aukcyjne.

Ta kartka pochodzi z roku 1909.  Podobają mi się te postaci – rodzina i na dalszym planie może mama z dziećmi lub niania z małymi podopiecznymi.

Poniżej lartka z Krynicy nadana w roku 1926, fot. aukcyjna.

Poniżej to samo ujęcie krynickiej latarni w wersji czarno-białej i podkolorowanej.

Letnie zachody słońca… Mają tyle uroku i przepiękną paletę barw. Co roku obserwowałam, że spektakl natury zwany zachodzeniem słońca przyciąga na plaże tłumy. Wręcz przychodzi się całymi grupami i zajmuje najlepsze miejscówki. W ruch idą aparaty, tablety, komórki. Każdy chce zająć dobrą pozycję i wykonać fantastyczne zdjęcie. Latarnie morskie o zmierzchu to również bardzo wdzięczny temat. Jeszcze tuż przed tym jak pierwsze światło pojawi się w laternie. Słońce nie zaszło, ale niedługo to się stanie a latarnia rozpocznie swą pracę i zamruga do tych na morzu.  Dzisiejsza fotografia przedstawia kołóbrzeską latarnię o zachodzie słońca.

Fot. Barbara Dickert. Serdecznie dziękuję za nadesłanie fotografii i zgodę, aby podzielić się nią z Czytelnikami Latarnicy.

[26.01.2014]

Dziś chciałabym Wam pokazać kilka starych zdjęć (kartek pocztowych) z latarnią morską Świnoujście. Ale ten zestaw łączy jeden wspólny element. Chodzi o wysoki maszt w jej sąsiedztwie. Nie mam informacji co do jego przeznaczenia w okresie przedwojennym, ale na kartkach można wyczytać, że to był  maszt radiowy. Sama latarnia po przejściu w polskie ręce od 1958 roku była również radiolatarnią. W latach 1958-2007 wysyłała w eter sygnał rozpoznawczy „SW” (wg alfabetu Morse’a). Dzięki temu statki mogły ją rozpoznać i określić swoją pozycję za pomocą radionamiernika. Jeśli macie w swoich zbiorach jakieś informacje nt tego masztu widocznego na kartach poniżej wpisujcie je proszę w komentarzach.

PS. Igor, dziękuję za zainspirowanie do powstania tego wpisu i wyszukania zdjęć pod kątem obecności przy latarni masztu.

[22.01.2014]

Poniżej przedwojenne kartki pokazujące wieżę latarni i obok niej wieżę radiową ze zbiorów Latarnicy, ostatnia kartka fot. aukcyjna

 

 

Hotel Bell Rock

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

W sercu Europy, na południu Niemczech znajduje się jeden z parków rozrywki. Każdego sezonu park odwiedza ponad 4,5 mln osób z całego świata. Jest to tzw. Europa Park jeden z największych kurortów hotelowych w Europie. Jedną z jego atrakcji i jednym z czterogwiazdkowych hoteli jest obiekt o nazwie Bell Rock. Zaprojektowany w kolonialnym XVIII wiecznym stylu Nowej Anglii nawiązuje również do historii latarnictwa. Bowiem jedną z jego części jest wysoka latarnia morska w której znajduje się ekskluzywna restauracja. Pojedynczy pokój kosztuje 149 Euro, podwójny 199 Euro.

Poniżej panorama kompleksu parku rozrywki. Fot. corporate.europapark.com

Poniżej hotel bel Rock z charakterystyczną wieżą latarni za dnia i z nocną iluminacją.

Poniżej pokój w stylu marynistycznym nawiązujący do historii Bell Rock, fot. worldhostingdays.com

Poniżej fragment kompleksu Bell Rock za dnia

Poniżej widok po zmierzchu z wieży latarni na hotelowy basen i panorama na kompleks parku rozrywki

Pamiętacie główny motyw tegorocznego wielkiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Pokazywałam go tutaj na dzień przed Finałem i zapewne każdy zauważył go w spotach reklamowych TV czy na reklamach ulicznych. Tak, tak – właśnie latarnia morska przyświeca w tym roku Orkiestrze. A ponieważ była motywem przewodnim nie mogło się obyć bez aukcji, w których przewijałī się tematy latarniane. Robię ten wpis właśnie dzisiaj bo jeszcze najpóźniej do dziś wieczorem można dołączyć się do niektórych licytacji. A co mamy dla faromaniaków w tej edycji? Oczywiście najwięcej jest i było gadżetów związanych z motywem finałowym. Poza pokazywanym tu kubeczkiem można też nabyć smycz czy etui do okularów z pasiastą wieżą. Fot. aukcyjne.

Już typowo dla ludzi zakręconych w temacie latarni morskich są cztery inne licytacje w tym jedna super przyjemna. Można nabyć :

1. Ręcznie robiona latarnia morska z wykałaczek, fot. aukcyjne

2. Lęborski Sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jak co roku przygotował statuetkę nawiązującą do tegorocznej myśli przewodniej XXII Finału WOŚP czyli latarni morskiej.  Wykonano ją przede wszystkim ze srebra i bursztynu. Fot. aukcyjne.

3. Gratką dużego formatu będzie zapewne (Hm… tylko gdzie ją postawić? Może w ogrodzie lub na działce pod miastem?) Finałowa Latarnia WOŚP-U. Latarnia wykonana przez zakłady Stora Enso, które w tym roku po raz kolejny wykonały dla Orkiestry 160 tys. finałowych skarbonek. Jedna jedyna przygotowana na konferencje prasową, tektura pierwszej jakości, pokryta, specjalnymi lakierami. Stojąc w studio podczas finału zbierać będzie autografy naszych gości. Latarnia ma prawie 4 metry wysokości. Fot. aukcyjne.

4. I najlepsza wg mnie aukcja! Kilka lat wstecz podobną wystawiło TPCMM z Gdańska i była to wtedy noc w latarni w Stilo podczas nocnej wachty latarnika. W tym roku do wylicytowania jest weekend majowy w latarni Jarosławiec. Dokładnie można wygrać pobyt dla 3 osoļ w dniach 1-4 maja w Latarni w Jarosławcu z wyżywieniem w Król Plaza SPA. W trakcie pobytu będę dodatkowe niespodzianki. Nagrodę do licytacji przekazał Urząd Morski w Słupsku. Fot. aukcyjna.

Wszystkie trwające jeszcze aukcje można obejrzeć i włączyć się do wspomożenia Orkiestry  TUTAJ. Wystarczy w wyszukiwarkę wpisać słowo latarni, latarnią itp. A sumy nie są już małe. Np. weekend w tej chwili ma sumę ponad 1000 zł. Kogo stać i może mieć taki gest zachęcam i polecam.

[20.01.2014]

 

Dzisiejszym zdjęciem na niedzielę zapowiadam nijako cykl wpisów, w których pokażę kilkanaście latarni i staw nawigacyjnych oraz główek wejściowych do portu z terenu Danii. Na wyprawę m.in. po duńskich latarniach wybrał się w 2013 roku stały czytelnik Latarnicy dzięki któremu oglądaliście już tutaj i latarnie Szkocji i Estonii. To zdjęcie mnie zauroczyło swoim klimatem. Bo latarnia nie jest na pierwszym planie, nie jest dobrze widoczna ale całość jak gotowa fotografa robi wielkie wrażenie.

[19.01.2014]

Poniżej duńska latarnia Nørre Lyngvig / Fot. Smashin


W okresie świąt Bożego Narodzenia przybyła do mnie – pośród kartek z życzeniami z całej Polski – koperta z USA z dwoma specjalnie wybranymi na nią znaczkami. Jak możecie zobaczyć poniżej przyklejono na nią znaczki z latarnią Portsmouth Harbour z New Hampshire (po lewej)  i latarnią New London Harbour z Connecticut (po prawej). Widząc je od razu zainteresowałam się tymi latarniami i poszukałam kilka faktów na ich temat. Fot. koperty Latarnica.

Portsmouth Harbour z New Hampshire

Latarnia morska Portsmouth Port znajduje się w Fort Constitution w New Castle w New Hampshire. Pierwsza wieża w tym miejscu powstała w 1771 roku i była konstrukcją drewnianą. Miała miedziany dach i paliły się w niej lampy olejowe. Druga wieża została zbudowana 1804 roku niedaleko miejsca osadzenia swej poprzedniczki i była ośmiokątną wieżą drewnianą o wysokości 24 m. W 1851 zmniejszono wysokość wieży do 17 m, a w 1854 roku zainstalowano w niej soczewki Fresnela. W 1878 roku powstała nowa żeliwna wieża o wysokości 15 m. Została wzniesiona na tym samym fundamencie , co latarnia z 1804 roku. Była już zelektryfikowana i wysyła zielone światło o zasięgu 12 Mm. W 2009 roku została wpisana w Krajowy Rejestr miejsc o znaczeniu historycznym. Od 2001 roku obiektem zajmuje się Fundacja Friends of Portsmouth Harbor Lighthouses. Jednym z zadań jest udostępnianie obiektu dla społeczeństwa i dbałość o jego stan techniczny.

Poniżej latarnia na zdjęciu z Wikipedii

Poniżej laterna świeca światłem zielonym (przystrojona lampkami na Boże Narodzenie), fot. nelights.blogspot.com

Poniżej wnętrze wieży podczas dnia otwarcia latarni dla turystów, fot. nelights.blogspot.com

Poniżej wieża z najbliższą jej okolicą, fot. www.cityprofile.com/new-hampshire

Poniżej zdjęcie latarni z flickr.com (fot. Jeremy D’Entremont), bardzo podoba mi się ten mostek prowadzący pod drzwi latarni.

New London Harbour z Connecticut

New London Harbor Light to latarnia morska położona w stanie wConnecticut, jest siódmą najstarszą  amerykańską latarnią morską.  W samym stanie Connecticut jest najstarszą i najwyższą latarnią. Pierwsza latarnia w tym miejscu została zbudowana w zachodniej części wejścia do New London Harbor w 1760 roku. Nowa wieża została zbudowana w 1801 roku. W 1855 roku  zamontowano w niej soczewkę Fresnela, która zastąpiła oryginalne lampy z 13-calowymi (330 mm) reflektorami. W 1912 roku została zautomatyzowana. Przez lata była obiektem w prywatnych rękach przez co nie łatwo było dobrze do niej podejść czy zrobić zdjęcia. Najlepiej widoczna była z wody. W 2000 roku zarządcą latarni został New London Maritime Society. Nadal obiekt jest zamknięty dla turystów. Można ją zwiedzać tylko w wybranych terminach, na jakie planuje się wycieczki dla grup zorganizowanych.

Poniżej stara kartka pocztowa z tą latarnią publikowana w latach  1901-1907. Ze zbiorów: Smithsonian Institution Museum of American History.

Poniżej zdjęcie latarni z roku 1920, fot. The University of Connecticut.

Poniżej archiwalne zdjęcie latarni wraz z przylegającymi budynkami, fot. U.S. Coast Guard

Poniżej stara kartka pocztowa, fot. z art.com

Poniżej lokalizacja latarni w New London w Google Maps

[17.01.2014]

 

W grudniu 2013 roku na portalu Onet.pl w dziale z ciekawostkami ukazał się artykuł o Robercie Stevensonie – twórcy szkockich latarni morskich. To jemu jako pierwszemu udało się okiełznać naturę i wybudował latarnię morską na otwartym morzu i skałach znajdujących się pod powierzchnią morza. Nie będę po swojemu streszczać tego artykułu ale zachęcam  do jego lektury. Całą treść znajdziecie TUTAJ. To właśnie Stevenson zbudował słyną latarnię Bell Rock. I zapoczątkował dynastię inżynierów – budowniczych  latarni. Z rodziny wyłamał się jedynie jego wnuk Robert Louis Stevenson, słynny pisarz (autor m.in. „Dr Jekyll and Mr Hyde”).

Poniżej plany i sztychy z okresu budowy Bell Rock. Grafiki z internetu.

Jeśli po lekturze tego tekstu czujecie niedosyt polecam wam bardzo ciekawą książkę – niestety jak dotąd wydaną jedynie w jęz. angielskim – której okładkę poniżej prezentuję. Jestem szczęśliwą posiadaczką tej lektury, ale jeszcze jej nie czytałam, choć nie wiem czy mój poziom języka angielskiego pozwoli na pełne jej zrozumienie.

PS. Serdecznie podziękowania dla Tomasza Stochmala za przypomnienie mi sylwetki tego wybitnego konstruktora latarni.

Na początku roku, czy też w ogóle zimową porą, warto zajrzeć do rodzinnych albumów i fotograficznych zbiorów cyfrowych, aby przypomnieć sobie miłe latarniane chwile z lata. Tak po d wpływem rozmowy ze mną zrobiła Pani Barbara Dickert z Poznania, która wielokrotnie przez ostatnie lata odwiedziła latarnię w Kołobrzegu a w czerwcu 2013 roku wspięła się na szczyt wieży w Niechorzu. To właśnie wtedy powstały te ciekawe zdjęcia latarni, które ułożyła w kolaże fotograficzne. Kołobrzeg to zbiór zdjęć powstałych na przestrzeni 10 lat. Ukazuje latarnię o różnej porze dnia i roku oraz sfotografowaną z różnych miejsc. Niechorze zostało zdobyte w czerwcu i choć to praktycznie już lato wiało tego dnia ogromnie, ale widoki z laterny są porażające swym pięknem. Serdecznie dziękuję za podzielenie się z Czytelnikami Latarnicy swoimi prywatnymi zbiorami.

Zachęcam wszystkich do przejrzenia zasobów domowych archiwów. Jak macie jakieś ciekawe zdjęcia latarni przysyłajcie – chętnie je pokażę.

Fot. Barbara Dickert (Kołobrzeg/Niechorze).

[13.01.2014]

Zdjęcie na niedzielę – 12 stycznia

Posted by kotmonika under Blog

Pamiętacie zapewne, że mam słabość do mew i zdjęć tychże ptaków na naszym wybrzeżu. Dziś właśnie chcę Wam pokazać taką fotografię – a raczej cały cykl – który powstał w lipcu 2013 w Kołobrzegu. Jednocześnie apeluję – jeśli zrobiliście kiedyś jakieś ciekawe zdjęcie mewie czy też mewom – prześlijcie na e-mail: monika.sniedziewska@book4you.pl a chętnie włączę je do mojej galerii z nimi w roli głównej. W tle niżej prezentowanych zdjęć  – kołobrzeskie molo.

Fot. Beata Żyto.

[12.01.2014]

W tym roku głównym motywem finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jest latarnia morska!!!  Finałowe granie jutro – w niedzielę 12 stycznia. Poniżej plakat z głównym motywem – jak miło się patrzy. Nawet w spocie reklamowym TV fajnie „gra” latarnia morska. A kto ma chęć to może sobie zakupić choć kubeczek z tegorocznej edycji – oczywiście również z latarnią. Ja spróbuję zlicytować.

[11.01.2014]

I śliczny kubeczek, fot. aukcyjna

Piąte urodziny Errora

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Co roku, od trzech lat data 28 grudnia jest w naszym domu kolejnym świętem – tuż po świętach Bożego Narodzenia. Bowiem tego dnia obchodzimy rocznicę przybycia do nas Errora i świętujemy symbolicznie jego urodziny. Dokładnej daty urodzin nie znamy, bo kocur jest ze schroniska, a tam w jego książeczkę zdrowia wpisano tylko rok narodzin czyli rok 2008. Toteż 28 grudnia 2013 roku mieliśmy 3 rocznicę wspólnego życia pod jednym dachem z kocim indywidualistą i jego 5 urodziny. Mimo, że obecnie koty domowe dożywają często wieku 20 lat to osiągnięcie wieku lat  7 (co spotka Errora już całkiem niedługo) uważa się za wejście w okres życia seniora. Zawsze tą podwójną okazję do radości obchodzimy darując kotu jakiś prezent i dając mu smakołyki. Przy szczepieniu kota nawet zapytałam czy mogę mu w ramach wyjątku dać jakieś nielecznicze karmy (bo na takich jest od prawie 2 lat z powodu nawracających problemów z pęcherzem) i otrzymałam dyspensę na jego urodziny co mnie ucieszyło, bo wiedziałam jaką radością będą inne, zapomniane już smaki. Poniżej krótka fotorelacja z tego naszego prywatnego święta. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób takie zachowanie może być nie do przyjęcia i uznane za totalne dziwactwo i traktowanie zwierzaka po ludzku, ale dla mnie Error jest pełnoprawnym członkiem rodziny i ziszczeniem jednego z życiowych marzeń bowiem tak mi się życie układało, że na kota musiałam czekać bardzo, bardzo długo (z pewnością było to ponad 20 lat) więc jest kimś wyczekiwanym i ukochanym. Kot domowy jako gatunek  fascynuje mnie z całą swoją złożonością charakterów, cech, zachowań i nawyków. Samo patrzenie na kota sprawia mi ogromną przyjemność bowiem jego budowa jest doskonała, a ruchy wyjątkowo zwinne i zgrabne.

Dziś Error jest poddawany w klinice zabiegowi usuwania zęba pod narkozą – trzymajcie kciuki. Nerwy są bo jak wiadomo czy przy zwierzęciu czy operacji człowieka narkoza to jednak zawsze ryzyko. To kolejne niezbyt miłe doświadczenie, przez które musimy razem przejść.

Fot. Latarnica.

[10.01.2014]

Jak wiadomo koty domowe uwielbiają wszelakie kartony – nigdy nie ucieszy je nic bardziej ponad fajny nowy karton – nawet jeśli zawierał dla nich jakiś prezent. Dlatego postawiliśmy w tym roku na kartonowy domek-budkę dla kota. Produkt jest przeznaczony specjalnie dla domowych mruczków i zawiera wewnątrz jeszcze drapak.

Na przystawkę była sucha karma przysmak dla kotów nastawiony na dbałość o zdrowie zebów i dziąseł – koty je uwielbiają. Chrupki zniknęły z talerza raz dwa.

Na danie główne była kaczka z indykiem w ciemnym sosie – pychota! A wszystko podawane na najlepszej rodowej zastawie.

A poniżej dowód na to, że prezent się sprawdził – Error bardzo chętnie teraz każde popołudne przesypia w kociej „budzie”.

 

Podobnie jak w przypadku folderu reklamowego o Niechorzu (prezentowałam go tutaj kilka dni temu) w latach 30-tych XX wieku ukazały się w jęz. niemieckim analogiczne wydawnictwa dotyczące naszych dwóch innych miejscowości – w których znajdują się latarnie morskie. Również one pojawiły się na aukcjach i można je było nabyć w grudniu 2013 roku.

Pierwszy  z nich opisywał walory małej wsi na wybrzeżu środkowym – Jarosławca. Został wydany w roku 1939.

JERSHOFT – JAROSŁAWIEC – folder w formie rozkładówki,

złożony na 4 części: wymiary 400 x 211, stempel niemieckiego biura podróży.


Drugi dotyczył miejscowości nazywanej dziś Krynica Morska. W czasach przedwojennych nosiła ona nazwę Kahlberg, a krótko po wojnie, kiedy była już na terenie Polski, nazywała się Łysica. Reklamówka miejscowości została wydana w 1937 roku.

KAHLBERG – KRYNICA MORSKA – folder wymiary 200 x 208, stron 12 + wykaz miejsc noclegowych, złożony na pół (w pionie), stempel niemieckiego biura podróży.

[08.01.2014]

Fot. aukcyjne.

 



Subscribe to LATARNICA