LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Luty, 2014

Niedawno pokazywałam Wam w dwóch odsłonach bogatą paletę barw zachodów słońca nad polskim morzem. Ale jak zapewne już zdążyliście zauważyć fascynuje mnie nasze wybrzeże o każdej porze roku. I mogę z całą odpowiedzialnością taką opinię powtarzać, bo byłam nad Bałtykiem chyba już w każdym kalendarzowym miesiącu i znam walory takich wypraw na własnej skórze. Niedowiarków mogę zapewnić, że plaża w listopadzie czy lutym może być równie piękna jak w czerwcu czy sierpniu. Dla przeciwwagi do pięknych letnich zachodów słońca dziś parę migawek z przedwiośnia. Prezentowane zdjęcia powstały w 2013 roku. Mnie przypominają wiele miłych chwil i miejsc spędzonych właśnie tak przed sezonem, kiedy z drżącym sercem czeka się na rozkwit wiosny, a potem nadejście lata. Wiosną nad morzem bardzo często mocno wieje. Ma to swoje zalety bo można zrobić ciekawe zdjęcia wzburzonych fal i doświadczyć np. bycia oblewanym przez fale podczas spaceru na molo. Plaże są wtedy bardzo malutkie lub całkiem zalane jak widać to na jednym ze zdjęć. Niebo też przybiera przeróżne odcienie od mocnego zachmurzenia po mocno kontrastowe podczas słonecznych dni. Fotografie powstały w Kołobrzegu. Fot. Barbara Dickert.

[28.02.2014]

 

Jak to dobrze mieć swoich współpracowników, korespondentów i jednocześnie przyjaciół zakręconych w temacie podobnych zainteresowaniach, bo wtedy zdarzają się takie fotoperełki jak ten dzisiejszy wpis. I mogę się nimi nie tylko sama nacieszyć, ale i zaprezentować szerszemu gremium na Latarnicy. Kuba – wyspa jak wulkan gorąca – jest dla mnie nieosiągalna w kwestii sfinansowania sobie  tak odległej podróży, zatem strasznie się cieszę, że mogę zobaczyć na aktualnych fotografiach latarnię morską z Hawany. Postawiona na murach bardzo starej twierdzy Castillo de los Tres Reyes Magos del Morro – zbudowana została w 1845 roku. Twierdza chroniła kiedyś dostęp do portu Hawana. Latarnia liczy sobie 25 m wysokości, a jej światło jest na wysokości 44 świecąc na biało (dwa białe błyski co 15 sekund). Zbudowana z kamienia, okrągła wieża funkcjonuje pod nazwą Faro Castillo del Morro.

Fotografie: Adam Szarafin.  Smashin – gorąco dziękuję za umożliwienie prezentacji ten latarni!

[26.02.2014]

Poniżej optyka z tej kubańskiej latarni, fot. Tom Pohrt/www.unc.edu/~rowlett/

Poniżej sztych z latarnią z 1893 roku

5 lutego mój terenowy korespondent Igor udał się do Świnoujścia. Dzięki tej zimowej wyprawie mogę Wam dziś pokazać niesamowite zdjęcia ze świnoujskiego portu po zapadnięciu zmroku (ach te światła na wodzie !) oraz piękną panoramę widzianą z plaży po wschodniej stronie kanału z latarnią morską w tle w świetle dnia i już po zmierzchu – kiedy latarnia wysyła w przestrzeń swój snop światła.

Fot. Igor Czapagajew / luty 2014

[24.02.2014]

Poniżej: to samo miejsce widziane o różnej porze – w nocy przepięknie widać włączoną optykę latarni

Poniżej iluminacja po zmierzchu świnoujskiego portu

Zdjęcie na niedzielę – 23 lutego

Posted by kotmonika under Blog

Zimowe zdjęcia z nad morza lepiej się ogląda i podziwia na ekranie niż bywa i marznie na przeszywającym wietrze chcąc zrobić dobre zdjęcie. A najwygodniej to mają ci, którzy mieszkają cały rok nad morzem, bo okazji do zdjęć mnóstwo i nie trzeba tak bardzo poświęcać się, aby akurat tu i teraz pstryknąć fotkę. To zdjęcie powstało 18 stycznia 2014 na Cyplu Helskim i ukazuje prom zmierzający ku Skandynawii. Klimaty zimowe widać i czuć od razu. Ale mnie to nawet zima nad Bałtykiem nie przeszkadza, gdy patrzę na takie widoki. Półwysep Helski jest wyjątkowy o każdej porze roku. Kto nie sprawdził musi to koniecznie nadrobić.

Fot. Grzegorz Elmiś / http://misiekgpuk.plfoto.com

[23.02.2014]

Miłe odznaczenie

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

31 stycznia br. podczas noworocznego spotkania Towarzystwa Przyjaciół Centralnego Muzeum Morskiego  w Gdańsku odbyła się miła uroczystość wręczania odznaczeń turystycznych „Bliza International”.  Szczegółowe zasady przyznawania tej odznaki znajdziecie TUTAJ. Moje nazwisko znalazło się również pośród grona wyróżnionych osób. Ponieważ w tym roku nie mogłam być obecna osobiście na styczniowym spotkaniu dyplom i odznaka za zwiedzenie 4 muzeów morskich w 4 krajach nadbałtyckich czeka na mnie w Gdańsku – ale już dziś mogę się z Wami podzielić jak taka „Bliza International” wygląda. Podobnie jak w przypadku odznaki „Bliza” trzeba posiadać stosowny paszport, w którym przybija się stemple z danych placówek muzealnych.

[21.02.2014]

Poniżej okładka paszportu „Bliza International” oraz plakat reklamujący idee tej odznaki turystycznej, fot. TPCMM

Poniżej pamiątkowy dyplom oraz odznaka, Fot. Apoloniusz Łysejko

 

Dzisiejszy wpis zapowiadałam w styczniowym Zdjęciu na niedzielę. Wtedy opublikowałam tylko jedno ujęcie tej latarni. Dziś pora na kilka słów i więcej przepięknych fotografii wykonanych przez stałego współpracownika Latarnicy Smashina podczas podroży do Danii. Latarnia Nørre Lyngvig, nazywana i funkcjonująca również jako Lyngvig została zbudowana w 1906 roku. Jej biała wieża liczy sobie 38 m wysokości, a światło znajduje się na poziomie 53 m n.p.m. Jej zasięg wynosi 22 Mm. Laterna pomalowana jest na kolor czerwony. Latarnia usytuowana jest jest na szczycie 17-metrowej wydmy. Wieża czynna jest codziennie od marca do października i czasami w zimie. Bywa zamknięta w święta lub przy złej pogodzie. Przy silnym wietrze podczas przebywania na górnym tarasie z trudem można ustać na nogach. Smashin podróżował po Danii we wrześniu 2013 roku i z tego okresu pochodzą prezentowane poniżej fotografie.

[19.02.2014]

Fot. Smashin

Poniżej stara kartka pocztowa z tą latarni, pochodzi z: leuchtturm-welt.net

Poniżej plany latarni ze strony fyrtaarne.dk/lyngvig

Poniżej widok na położenie latarnie względem morza z Google Maps

 

17 luty – Światowy Dzień Kota

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś dla wszystkich zwierzolubów i kociarzy ważne święto. Co roku 17 lutego przypada Światowy Dzień Kota. Nie byłoby prawdą gdybym napisała, że koty mają w dzisiejszych czasach dobrze. Owszem, te które trafiły do swoich domów i mają w nich zapewnione to co każdemu kotu do szczęścia potrzeba nie mogą narzekać, ale nadal są to zwierzęta często tępione, przepędzane, niedoceniane, będące ofiarami ludzkiej agresji. Niektóre naukowe placówki medyczne zaczynają odkrywać ich pożyteczne i terapeutyczne zalety. Coraz częściej szpitale psychiatryczne i odziały geriatryczne stawiają na obecność kota jako świetnego kompana dla osób starszych, mruczącego terapeutę sprawdzającego się przy depresjach i innych problemach emocjonalnych. Nawet w Polsce jest już pierwszy szpital który ma swojego kota. Słuchałam o tym audycje w radiowej Trójce i choć oficjalne nie przyznają się że mają takiego „pracownika” na etacie to również temu nie zaprzeczali.

Ja również mogę tylko potwierdzić, że mam w domu cudownego terapeutę – który przepędzi w mig każdy zły nastrój a dobry błyskawicznie wzniesie na jeszcze wyższy poziom satysfakcji. To domowy klaun, rozweselacz na każdą niepogodę, cudak  i psotnik.

W tak świątecznym dniu życzę wszystkim kotom, aby społeczeństwa doceniały ich ważną rolę w terach miejskich i podmiejskich, chroniły prawnie koty wolno bytujące a domowym mruczkom życzę stałych domów, kochających je opiekunów, doskonałej opieki medycznej i wiecznie pełnych misek. Niechaj na co dzień mają dostatek zabawy, ruchu, relaksu i mogą wylegiwać się ile chcą!

[17.02.2014]

Poniżej kilkanaście zdjęć mojego kocura z stycznia i lutego br. w swoim naturalnym domowym środowisku. I oczywiście dwupak fotograficzny ze mną bo relacja z kotem, wzajemna bliskość to coś co daje obustronnie satysfakcję. Nie ma przyjemniejszej muzyki dla ludzkiego ucha nad kocie mruczando zadowolonego i zrelaksowanego zwierzaka.

Fot. Latarnica

Zdjęcie na niedzielę – 16 lutego

Posted by kotmonika under Blog

Tydzień temu byliśmy w zimowej Jastarni, dziś przesuwamy się  wzdłuż wybrzeża odrobinę na zachód i lądujemy w zimowym Władysławowie. Przepiękna zimowa fotografia o wyrazistej kolorystyce. Nie wiem czy wy lubicie, ale dla mnie zima nad Bałtykiem ma też swój urok. Bywałam już w portach i na plażach przy minus 20 stopniach i wietrze ale i tak było super!

[16.02.2014]

Fot. Dorota Ke/ zdjęcie z profilu Północne Kaszuby na Facebooku

Dziś druga odsłona zdjęć z zachodami słońca wykonanymi na naszym wybrzeżu. Ostatnia fotografia została wykonana w Rewalu, pozostałe są z Kołobrzegu. Zachęcam Was do nasyłania zachodów słońca, które uchwyciliście nad Bałtykiem. Z przyjemnością je opublikuję. I z pewnością swą kolorystyką dopowiedzą coś do tej bogatej palety barw.

Fot. Barbara Dickert.

[19.02.2014]

Najlepsze lektury 2013 roku

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Zawsze na początku nowego roku zaglądam do listy lektur przeczytanych w roku minionym ( w tym przypadku 2013) i robię wpis, w którym wybieram trzy (góra 5) najlepsze, które najmocniej mną pod jakimś względem wstrząsnęły, zapadły w pamięć, zachwyciły fabułą czy stylem pisania. Tych lektur w 2013 nie było aż tak dużo bo tylko 31, czyli średnio na jedną książkę poświęciłam 11 dni. Długo przeglądałam ten spis i nie mogłam się zdecydować na kilka tytułów, ale ostatecznie wybrałam 4 z nich. I śmiało je rekomenduję tym, których tematyka choć trochę zainteresuje. Tak się akurat złożyło że w pierwszej czwórce znalazły się dwie „kocie” pozycje – obie oparte na faktach.

Książką, która najmocniej mnie poruszyła w roku 2013 została „Odyseja kota imieniem Homer” Gwen Cooper

Zupełnie nie spodziewałam się po tej lekturze takiego ładunku emocji. A jednak wstrząsnęła, wzruszyła, trzymała w napięciu i po raz kolejny przekonała, że koty (nawet niewidome tak jak główny bohater Homer) to zwierzęta magiczne, którym możemy nawet zawdzięczać uratowanie życia, choć trudno w to uwierzyć. Część tej historii opisuje wydarzenia w Nowym Jorku podczas ataku terrorystycznego na WTC.  Historia, którą przeżyła autorka opisana w sposób genialny i nie da się pozostać obojętnym. Karton chusteczek najlepiej mieć zawsze pod ręką.

Na drugiej zwycięskiej lokacie wylądowała historia kota Oscara i książka „Oscar – kot który przeczuwa śmierć” Davida Dosa

To popularnonaukowe wydawnictwo opisujące losy wybranych pacjentów i pensjonariuszy zakładu opieki dla osób o zaawansowanym wieku, borykających się głownie z chorobą Alzheimera. Autor to ordynator tego oddziału, początkowo sceptycznie podchodzący do kotów – typowy psiarz – a jednak to czego doświadczył z kotem Oscarem, który zamieszkał na jego oddziale i został kocim terapeutą zaskoczyły jego samego i cały personel. Kot Oscar okazał się zwierzakiem wybitnie wyczulonym na pewien rodzaj energii i potrafił wyczuwać zbliżającą się śmierć pacjentów, nawet jeśli dla obsługi medycznej nic nie wskazywało, że wkrótce ro nastąpi. Nie dość, że towarzyszył starszym osobom podczas tej ważnej chwili przejścia z naszego świata do tego co znajduje się po drugiej stronie życia,  to bezbłędnie potrafił wybrać komu towarzyszyć jeśli odchodziły na raz dwie czy trzy osoby. Kot zawsze szedł do pokoju tego pacjenta, przy którym nie było rodziny czy nikogo bliskiego. Lektura poruszająca, mądra – ukazująca ciekawe historie rodzinne wybranych pensjonariuszy. czyta się z zapartym tchem i podziwem dla zwierząt jakimi są koty.

Trzecią pozycję na podium przyznałam ex aequo dwóm powieściom anglojęzycznym: „Jedenaście” Marka Watsona i „Chemii łez” Petera Careya

Lekturą „Jedenaście” zaczynałam czytelniczy rok 2013, na dodatek jej akcja dzieje się współcześnie w zimowym Londynie, co idealnie wpasowało się w styczniowe czytanie. Jest to psychologiczna obyczajówka o facecie, który prowadził nocne audycje radiowe i próbował sobie na nowo ułożyć życie. Druga powieść to dzieło cenionego i nagradzanego prestiżowymi wyróżnieniami pisarza anglojęzycznego. Jej akcja dzieje się w dwóch płaszczyznach czasowych – współcześnie w Londynie  i w XIX wieku. Obie łączy jeden przedmiot – tajemnicza mechaniczna zabawka, która trafia do działu konserwatorskiego londyńskiego muzeum zegarów. Dla mnie to wybitne literackie dzieło, które genialnie oddaje historię toczącą się w XIX wieku i świetnie łączy oba światy. Prawdziwa uczta. trudno mi było się od niej oderwać. Dodatkowo będę mieć z tą książką zawsze miłe skojarzenia bowiem towarzyszyła mojej podróży na litewskie wybrzeże jesienią 2013 roku.

[12.02.2014]

Odszedł latarnik z Helu

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

25 stycznia br. zmarł emerytowany pracownik Bazy Oznakowania Nawigacyjnego Latarni Morskiej HEL Urzędu Morskiego w Gdyni Aleksander Brojek (1933-2014). Jak można przeczytać w publikacji Apoloniusza Łysejki „Historia latarni morskiej HEL” A. Brojek pracował w Helu jako latarnik w latach 1956-1998. Był również rekordzistą pod względem przepracowanych tam lat bowiem spędził na służbie aż 42 lata. Od 2005 roku był również członkiem Towarzystwa Przyjaciół Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Do podjęcia pracy latarnika namówił go  w 1956 roku Józef Wazdrąg – ówczesny kierownik latarni Hel. Wtedy latarnicy mieli o wiele więcej obowiązków i praca była cięższa.  Poza tym obsługiwali dodatkowo radiolatarnię oraz nadzorowali pracę latarni morskiej na Górze Szwedów.  Aleksander Brojek został brygadzistą w roku 1974. Zawsze bardzo ciepło mówił o swojej pracy, choć uważał że nie każdy nadawałby się na latarnika. Obecnie w latarni pracuje m.in. syn p. Aleksandra – Tomasz Brojek (od 1998 roku) . Piękne wspomnienia o p. Aleksandrze napisane przez p. Jarosława Czyszek można przeczytać TUTAJ.

[10.02.2014]

Poniżej zdjęcie latarnika, fot. z artykułu z http://www.kulinski.navsim.pl

Poniżej latarnik A. Brojek – fot. Z. Grabowiecki, zdjęcie z książki Antoniego F. Komorowskiego „Morskie drogowskazy polskiego wybrzeża”

Poniżej zdjęcie latarników z Helu Brojka i Wazdrąga zrobione zimą 1960 roku, fot. ze zbiorów Apoloniusza Łysejki

Poniżej zdjęcia w sezonie letnim 2010 roku – latarnia morska Hel oraz dom latarników u jej podnóża, fot. Latarnica.

 

Zdjęcie na niedzielę – 9 lutego

Posted by kotmonika under Blog

W zimową niedzielę lutego zapraszam do Jastarni. W jastarnickim porcie powstała ta przepiękna fotografia. Jej autorem jest mieszkaniec Helu – Grzegorz Elmiś. Zimy na Półwyspie Helskim potrafią być wyjątkowe malownicze dla obiektywu aparatu, ale trzeba trafić we właściwe miejsce o właściwym czasie. I mieć to coś, dar który pozwala uchwycić w kadrze taki widok. Zachwycające!

[09.02.2014]

Jeszcze przez 10 dni można wziąć udział w facebookowym Konkursie dla Zwierzolubów, w którym należy wymyślić hasełka, motta, wierszyki reklamowe propagujące miłość do zwierząt i dobre adopcje. Autorskie teksty wymyśla się do zaproponowanych zdjęć (jest ich kilkadziesiąt do wyboru) i wpisuje pod zdjęcie. Akcję można podejrzeć na stronie Biszkopcik & Co. (wystarczy wpisać to w wyszukiwarkę facebookową) i zachęcić do brania udziału znajomych i przyjaciół. Gotowe zakładki, kartki, plakaciki są sprzedawane, a kwoty ze sprzedaży wspierają Kaliskie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt. Przy opracowywaniu nowej edycji twórcy Konkursu docenili internetową działalność kota Errora na rzecz zwierząt bezdomnych, chorych i porzuconych więc umieściły jego zdjęcie na dwóch konkursowych zakładkach.  Poniżej je prezentuję ale jest w czym wybierać i można spróbować swoich sił w pisaniu krótkich tekstów czy haseł. Są ludzie, którym przychodzi to bardzo łatwo. Poniżej w skrócie zasady Konkursu:

Konkurs adresowany jest do wszystkich ludzi KREATYWNYCH, miłośników zwierząt, poetów, osób z poczuciem humoru i tych, którzy maja super pomysły!

UWAGA! KONKURS DLA ZWIERZOLUBÓW!
Zapraszamy do udziału w konkursie na hasło lub krótki wiersz propagujące miłość do zwierząt (np. podkreślający rolę zwierzaka w życiu człowieka, zachęcające do adopcji kotków i psów ze schroniska oraz wolontariatu itp.)
Zadanie konkursowe polega na wymyśleniu chwytającego za serce hasła i umieszczeniu go w komentarzu do wybranego zdjęcia.
Najciekawsze hasła przybiorą postać mruczankowych zakładek. Kapituła Konkursu wybierze i nagrodzi najciekawsze pomysły (planujemy przyznać 3 nagrody). Natomiast pocztówka/zakładka, której przypadnie najwięcej udostępnień i ‘lajków’ otrzyma Nagrodę Internautów. Pomysły można zgłaszać wpisując je bezpośrednio przy zdjęciach jako komentarz.
Wyniki ogłosimy 17 lutego w Światowy Dzień Kota.

[07.02.2014]

Poniżej pocztówka oraz zakładka z kotem Errorem, do których można w ramach Konkursu dla Zwierzolubów, wymyślić hasełko reklamowe czy wierszyk. Wygrany tekst pojawi się na nich wraz z imieniem i nazwiskiem autora.

Ile dni lata, ile sekund wchodzących w skład godzin kiedy słońce chyli się ku zachodowi tyle barw nieba, kolorytu morza i fal. Ponieważ zdjęcia nie mogą oddać dźwięków i zapachów skupię się tylko na obrazie. Prezentowanie dziś fotografie pochodzą z jednej miejscowości – Kołobrzegu. Ale mogłaby to być dowolna miejscowość nadmorska. Każdy kto przebywał dłużej niż jeden dzień nad naszym pięknym Bałtykiem wie że jest on codziennie inny. Ale żeby to dostrzec trzeba mieć w sobie wrażliwość i ciekawość  dla morskiego świata. Przyroda jest bardzo wdzięcznym tematem dla zdjęć. Bywa kapryśna ale zachody słońca od zawsze człowieka zachwycały swą paletą barw i spektaklem gdy słońce zapada się za linią horyzontu. Kiedy jest się dzieckiem człowiek zastanawia się gdzie ta gorąca kula ognia wpada i kto ją widzi kiedy nam znika z oczu. Tajemniczość tego zjawiska potrafi zaintrygować i zatrzymać nas w swych wędrówkach plażami i nadmorskimi ścieżkami pośród wydm i poskręcanych od wiatru sosen. Na dwóch zdjęciach znajdziecie kołobrzeską latarnię morską.

Zapraszam do galerii zachodów słońca. Fotografie wykonała Barbara Dickert. Serdecznie dziękuję za podesłanie zdjęć i pozdrawiam!

[05.02.2014]

Jest w Hiszpanii taka latarnia, na północno-wschodnim krańcu Majorki, niedaleko miejscowości Cala Ratjada – nota bene wielka i popularna atrakcja turystyczna – pod którą żyje stado dzikich kotów. Koty są regularnie dokarmiane i obfotografowywane – cieszą się taką samą popularnością co sam obiekt.

Latarnia jest położona wyjątkowo malowniczo. Dla samego widoku warto natrudzić się i nawet w upał podejść tam pieszo. Portale turystyczne doradzają:

[…] Naprawdę warto odwiedzić latarnię morską Cala Ratiada! Ten widok trzeba zobaczyć, jest po prostu fantastyczny! Nie polecam jazdy rowerem w górę, bo jest bardzo stromo i wąsko. Samochodem też jest kiepsko, bo ulica jest bardzo wąska!
Pozostaje zatem marsz na pieszo!

Latarnia została zbudowana w 1861 roku, jej wieża ma 18 m wysokości, ale już światło (ze względu na położenie) jest na wysokości 76 m n.p.m. Na stronach latarnianych funkcjonuje pod nazwą Capdepera Lighthouse (Cabo de Pera).

[03.02.2014]

Poniżej koty żyjące w sąsiedztwie latarni, z okolic miasteczka Cala Ratjada, fot. www.holidaycheck.ch i www.ratjadaurlaub.com

Poniżej latarnia Capdepera, z okolic Cala Ratjada w Hiszpanii na fotografiach z www.marinas.com

Poniżej widok z bliska na latarnię – fot. Wikipedia/ Frank Vincentz – zdjęcie z 2009 roku.

Poniżej historyczny widok na latarnię na starej kartce pocztowej

Subscribe to LATARNICA