LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Listopad, 2014

Zdjęcie na niedzielę – 30 listopada

Posted by kotmonika under Blog

Dziś kończąc niedzielne spotkania fotograficzne w miesiącu listopad proponuję uroczy gdyński duecik. Obie fotografie powstały w listopadzie br. Ich autorką jest Katarzyna Stempniak z Helu. Polecam jej stronę o fotografii na Facebooku – TUTAJ.

[30.11.2014]

Dwa dni temu mogliście nacieszyć oczy unikalnymi fotografiami latarni Rozewie z Muzeum Ziemi Puckiej. Nie trafia się łatwo ciekawe zdjęcie latarni Rozewie II. Kartki pocztowe z tą latarnią są z automatu niemal droższe, bo i ona rzadziej się na nich pojawiała i dawno już temu przestała być czynnym obiektem. Ale i mnie udało się kiedyś zlicytować na aukcji coś rzadkiego w tym temacie. Już sam fakt, że są to zdjęcia, a nie drukowane w większym nakładzie pocztówki, czyni z eksponatu rzecz, do której podchodzę z wielką czcią.

Kilka lat wstecz zakupiłam starszą (prawdopodobnie przedwojenna, sprzedawca nie miał żadnych konkretnych informacji) i młodszą fotografię latarni Rozewie II.  Ten nowszy obiekt (bo zbudowany kiedy Rozewie I służyła już wiele wiele lat) jest usytuowany 190 m na zachód od swej towarzyszki. Po wybudowaniu laterna miała kolor ciemno zielony. Wysokość wieży latarni wynosiła 28,8 m. W parterowym domu przylegającym do wieży mieszkało wtedy 5 latarników, którzy zajmowali się obiema latarniami.

Na starszym ze zdjęć, które posiadam, widać postać stojącą na dachu laterny u podstawy wysokiego masztu. Załączam powiększenie tego fragmentu zdjęcia. Sama laterna jest już bez optyki, widać że fotografia została wykonana w latach po wyłączeniu obiektu.

Fot. 2x ze zbiorów Latarnicy

Na młodszym ze zdjęć widzimy sylwetkę latarni . Również tutaj wprawne oko wypatrzy kobiecą postać stojącą przy wejściu do przybudówek dla latarników. Niestety również o tym zdjęciu nie mam żadnych szczegółowych informacji. Na dachu laterny nie ma już masztu, sam obiekt jest już nadgryziony zębem czasu.

Fot. 1 x ze zbiorów Latarnicy

Przy okazji tego tematu chciałabym jeszcze dorzucić dość popularne ujęcie Rozewia II, które ukazało się na kartkach pocztowych.  Lubię na nie spoglądać bowiem pięknie ukazuje również okolicę i podejście do stromego klifu. Ta wysadzana drzewami aleja kusi aby się nią przejść. Fotografia została wykonana z wieży Rozewia I w kierunku nieczynnego obiektu.

Fot. pocztówka ze zbiorów Latarnicy

Na sam koniec trochę z innej beczki, choć nie do końca. Przenosimy się kawałek dalej na Hel. W tym czasie (przed II WŚ) w niedalekiej odległości od latarni morskiej (wysadzonej tuż po rozpoczęciu działań wojennych) stał tzw maszt sygnalizacyjny, na którym m.in. zaznaczano siłę i kierunek wiatru. Maszt widać czasami na starych pocztówkach razem z białą wieżą dawnej laarni Hel. Tutaj akurat mamy oryginalną fotografię pamiątkową, którą wypatrzyłam na serwisie aukcyjnym.

Fot. aukcyjna

[26.11.2014]

 

Temat mniej lub bardziej unikalnych zdjęć i wiadomości nt latarni i latarników z Rozewia powraca do mnie jak bumerang. Nie mogłoby być lepiej! Rok 2014 jest w tym temacie wyjątkowy! Tą dobrą tegoroczną passę zawdzięczam Wam – Czytelnikom i miłośnikom tematu z całej Polski. To właśnie dzięki Waszym pasjom poszukiwawczym i rodzinnym archiwum fotograficznym trafiły do mnie cenne skarby związane z obiektami rozewskimi. Każdy wie, że nasz piękny przylądek to miejsce wyjątkowe – choćby pod tym względem, że mamy na jednym miejscu DWIE latarnie, choć druga jest już od dawna nieczynna i nie posiada optyki. Mimo bycia obiektem zamkniętym wzdycha do niej wielu faromaniaków, a przez swoją nieugiętą niedostępność porusza naszą wyobraźnię bardziej niż inne blizy.

W ostatnich dniach miałam okazję korespondować mailowo  z przemiłym p. Leszkiem Stromskim, którego latarnie morskie również bardzo interesują i przy okazji pobytu w Muzeum Ziemi Puckiej zobaczył te dwie archiwalne fotografie – bezcenne dla zakochanych w Rozewiu i rozmiłowanych w historii naszych latarni. Pan Leszek zawodowo zajmuje się robieniem map i identyfikacją wraków na dnie Bałtyku. Na co dzień miewa kontakty z latarnikami więc ten temat również go zawodowo i prywatnie dotyczy. Prezentowane dziś fotografie ukazują unikalne ujęcia latarni Rozewie I (czynnej do dziś) i Rozewie II (wygaszona w 1910 roku). Pochodzą sprzed wybuchu II Wojny Światowej. W tym temacie i ja coś posiadam w moich zbiorach i wkrótce się z Wami tym podzielę.

W przyszłości pojawią się tutaj również zdjęcia współczesne latarni wykonane przez p. Leszka.

Fot. 2 x z archiwum cyfrowego Muzeum Ziemi Puckiej

[26.11.2014]

Fundacja Miasto Kotów i koci kalendarz

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Tym kociarzom, którym może akurat nie pasować prezentowany w ubiegłym tygodniu duży kalendarz planszowy, polecam inny pomysł na świąteczny lub własny prezent. Fundacja Miasto Kotów z Piotrkowa Trybunalskiego – organizacja non-profit, która na co dzień wykonuje kawał dobrej roboty dla kotów bezdomnych szykując je do adopcji i stawiając zdrowotnie na cztery łapy – wydała kalendarz biurkowy na rok 2015 z zdjęciami swoich podopiecznych. Kalendarz można kupić również na Allegro – link do aukcji TUTAJ. Kiedy aukcja się kończy kalendarze zostają  ponownie wystawiane do sprzedaży tak więc starczy dla wszystkich. Poza kalendarzami warto obnosić się na co dzień z fundacyjną eko torbą na ramię, która pomaga kotom. Jest sprzedawana w kilkunastu kolorach. Może być również super pomysłem na podarunek pod choinkę. Więcej informacji o działalności fundacji znajdziecie na ich stronie internetowej miastokotow.pl.

[20.11.2014]

Poniżej kalendarz biurkowy i kilka przykładowych kart, fot. aukcyjne

Poniżej fundacyjna eko torba, fot. aukcyjne

Poniżej Rolex, obecnie już mający swój cudowny dom stały na warszawskiej Ochocie reklamuje torbę i kalendarz, to właśnie on jako maluch jest na okładce kalendarza i na jednej z kart, fot. z fan page facebookowego Tymek i Rolex

Nie mogłam się opanować i w dzisiejszą niedzielę prezentuję Wam również (podobnie jak przed tygodniem) fotografię Marcina Pałaszyńskiego. Tym razem przeskakujemy z Półwyspu Helskiego w okolice Łeby i do Słowińskiego Parku Narodowego. Oto uroczy letni kadr z latarnią morską Czołpino. Nie jest łatwo ją dobrze sfotografować. Wie o tym każdy kto się tam wybrał. To zdjęcie ma w sobie to coś: zapowiedź przygody i niedopowiedzenie. Nie widać całej latarni, nie widać dokładnie drogi, którą przyjdzie nam pokonać zanim wejdziemy do wieży.

Fot. Marcin Pałaszyński

[23.11.2014]

Przeglądając zasoby Facebooka pod kątem informacji latarnianych trafiłam na te przepiękne zdjęcia wykonane w listopadzie br. w amerykańskiej latarni Owls Head położonej w amerykańskim stanie Maine. Cztery z nich wykonano w laternie, na czterech widać pięknie optykę – aparat Fresnela. Latarnia jest wciąż czynnym obiektem nawigacyjnym i pieczę nad nią od 2007 roku sprawuje American Lighthouse Foundation (więcej o nich TUTAJ). A jakie informacje znalazłam o samej latarni? Zbudowano ją w 1826 roku. Wysokość światła wynosi 30,5 m n.p.m.  Sama wieża liczy tylko 9 m wysokości, ale jej położenie daje duże możliwości świecenia na odpowiedniej wysokości. Wieża ma kolor biały, a laterna czarny. Latarnia znajduje się na terenie Owls Head State Park.  Została zautomatyzowana w 1989 roku. Zasięg światła to 16 Mm.

[21.11.2014]

Poniżej: historyczna archiwalna kartka pocztowa z tą latarnią

Poniżej archiwalna fotografia wykonana przez Straż Wybrzeża

Poniżej zdjęcie lotnicze z marinas.com

Poniżej listopadowe klimaty z latarni Owls Head

Fot. Bob Trapani jr / www.facebook.com/owlsheadlighthouse/info?tab=page_info

Terakoty – errata i aneks

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Wczoraj zaprezentowałam Wam cudowny zestaw kart pocztowych tworzących zamknięty cykl  – Koci Zodiak. Autorką tych wspaniałych grafik jest Katarzyna Kalder. Przy okazji prezentacji zodiaku z przyjemnością przedstawiłam Wam również kalendarz na rok 2015 , z którego sprzedaży fundusze pójdą na toruńskie Hospicjum dla Kotów Bezdomnych. Ale w mój wpis wkradł się mały błąd.

Terakoty ERRATA

Artystka działająca pod szyldem TERAKOTY zaprojektowała tylko czerwcową kartę, a ja zagalopowałam się tak daleko że przypisałam jej również wspaniałą okładkę, której autorką jest Iza Turska. Spod jej pióra wyszła również karta październikowa. Autorkę przepraszam  za taką pomyłkę.

Terakoty ANEKS

Jednak w moim wczorajszym wpisie zabrakło czegoś w kontekście zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, co mnie ostatnio  zauroczyło,  i nie mogę przejść obojętnie wobec takich ślicznych świąteczno-kocich motywów. Otóż Kasia na nadchodzące święta przygotowała zestaw kart z motywami charakterystycznymi dla grudniowych świątecznych dni, ale… nie mogłoby w nich zabraknąć kotów. Zatem mamy w tej chwili okazję zakupić oryginalne i wyjątkowe kartki i wysłać je bliskim osobom. Nie będę ukrywać, że mimo sprawnego poruszania się w świecie internetu zdecydowanie cenię i preferuję kartki papierowe. Nie ma to jak komoda, na której przybywają przychodzące tradycyjną pocztą kartki z życzeniami. Co roku rozsyłam sama papierowe pocztówki i liczę, że choć część rodziny, znajomych i przyjaciół odwdzięczy mi się tym samym miłym gestem. Niestety z roku na rok obserwuję tendencję spadkową. Życzenia wysłane mailem są miłe, ale prawdziwa kartka świąteczna to jest TO! Zatem kto ma na to ochotę, kto ma fundusze i chęci – zachęcam do zakupu zestawu kartek z TERAKOTY! Są one obecnie dostępne przez dwa sklepy internetowe. Poniżej ich adresy:

http://pl.dawanda.com/product/72537207-Koty—zestaw-5-swiaetecznych-pocztowek

https://www.mybaze.com/pl/product/469816/koty—zestaw-5-świątecznych-pocztówek

A co mogę Wam pokazać na zachętę? Oczywiście, że próbkę tego co możecie na święta podarować bliskim. Poniżej zestawy świąteczne od Kociary dla Kociar!

Fot. profil terakoty na facebooku (więcej TUTAJ) oraz blog Kasi Kalder (więcej TUTAJ)

[20.11.2014]

Kto odwiedza Latarnicę ten wie, że mam swoją stronę latarnianą i kocią na portalu Facebook. Ale już nie każdy wie, że użytkownika o nazwie Latarnica można też znaleźć na Instagramie. To właśnie tam w październiku pojawił się konkurs wyjątkowo utalentowanej graficzki Katarzyny Kalder, która w przestrzeni internetu działa pod szyldem przedsięwzięcia o nazwie TERAKOTY. W konkursie do wygrania był zestaw kart pocztowych z autorskimi grafikami przedstawiający cały zodiak, ale w poszczególne znaki zodiaku wcieliły się koty. Razem z kotem Errorem mieliśmy to ogromne szczęście stać się jednym z trzech laureatów i mamy już w domu te przepiękne pocztówki.  Ale TERAKOTY to coś więcej niż takie sobie rysowanie. To tworzenie z pasją i fakt, że artystka wykorzystuje w swych pracach motyw koci od rzu zdradza czym są dla niej te mruczące istoty. Jak sama pisze:

Dlaczego akurat koty? Są one dla mnie źródłem radości, dobrego humoru i szczęścia. Prowokują do śmiechu i sprawiają, że dzień staje się bardziej kolorowy. Rysowanie ich dostarcza mi wiele radości i pozytywnych emocji, zupełnie jak głaskanie kota! Moje prace skierowane są do ludzi, którzy, podobnie jak ja, nie traktują swoich pupili zbyt poważnie i dostrzegają głównie ich figlarną i zabawną naturę.

TERAKOTY to styl i kreska rozpoznawalny i niepowtarzalny. Prace Katarzyny pojawiają się na różnych gadżetach a ona sama działa na wielu platformach. TERAKOTY możecie spotkać i przeglądać na Facebooku – TUTAJ. Ale podstawowym medium do kontaktów z fanami i nabywcami jej prac jest jest strona oraz blog. Wejdźcie tam koniecznie, oto niezbędne adresy: www.terakoty.com oraz www.terakoty.blogspot.com

O terakotach pisano nawet w najważniejszym drukowanym piśmie dla kociarzy „Kocie sprawy”. W kwietniowym numerze miesięcznika z br można znaleźć wywiad z autorką oraz obejrzeć kilka prac. Jest jeszcze jedna ważna kwestia, której przy okazji prezentacji tej Artystki nie mogłabym pominąć. Toruńska organizacja non-profit Hospicjum dla Kotów Bezdomnych wydała w tym roku cudowny kalendarz na rok 2015 – nawiązując współpracę z różnymi kocimi artystami. Każda karta tego wyjątkowego kalendarza została namalowana w innym stylu, ale wszystkie łączy kocia tematyka. Cel szczytny a cały dochód idzie na podopiecznych z Hospicjum.  Kalendarz dobrze się sprzedaje na portalu aukcyjnym Allegro. Może być cudownym prezentem na święta dla kociarza czy Kociary, a może  być po prostu inną formą pomocy dla kotów z Hospicjum. Okladkę oraz kartę czerwcową zaprojektowała właśnie Katarzyna z TERAKOTÓW. Oto link do aukcji, na której możecie sprawić sobie lub komuś bliskiemu ten oryginalny prezent:

http://allegro.pl/kotografika-2015-kalendarz-charytatywny-dla-kotow-i4737413103.html

Poniżej okładka oraz kolejne miesiące tego kalendarza. Fot. aukcyjne

Poniżej Autorka TERAKOTÓW ze swoją koteczką, rys. Terakoty

Poniżej fotorelacja z cudownej przesyłki z Kocim Zodiakiem, która do nas przybyła jako wygrana w konkursie.

Fot. Latarnica

[19.11.2014]

Ze starej prasy [31]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Z przyjemnością dziś prezentuję prawdziwą gratkę. Krótka notka w archiwalnym numerze „Morza” dostarcza pasjonujących infrmacji nt remontu i ulepszeń w latarni morskiej Rozewie. Ta informacja ukazała się w nr 12 z grudnia 1931 roku. „Morze – organ Ligi Morskiej i Kolonjalnej” był wtedy okienkiem na świat. Głównie świat mórz i oceanów i dla wielu Czytelników lektura tego pisma była podrożą w odległe rejony świata. Stare numery „Morza” to skarby dla miłośników latarni. Znajdujemy tam ciekawe informacje o naszych blizach, czytamy informacje i artykuły z lat kiedy świeciła jeszcze latarnia Oksywie, Jastarnia Bór czy Góra Szwedów. Uwielbiam sięgać po te stary artykuły i łapać klimat tamtych dni.

Fot. zasoby publiczne biblioteki cyfrowej

[17.11.2014]

Poniżej okładka grudniowego numeru

 

Poniżej strona z ważną informacją o ulepszeniach w latarni morskiej w Rozewiu

Poniżej powiększona notka nt remontu w latarni Rozewie

Tą latarnię znamy dobrze ze zdjęć kolorowych. Chyba nie publikowałam jej tutaj w wersji black & white. Może dlatego, że tak ją ujął na fotografi Autor, zdjęcie zdecydownaie rzuciło mi się w oczy. Oto nieczynna konstrukcja dawnej latarni morskiej na Górze Szwedów pod Helem. Fot. Marcin Pałaszyński

[16.11.2014]

Ciekawostki aukcyjne

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Raz na jakiś czas publikuję tutaj ciekawe stare kartki pocztowe wypatrzone na portalach aukcyjnych. Dla kolekcjonerów czy miłośników latarni – takie ujęcia (historyczne i często przedwojenne) – są cenne i pokazują wieżę oraz otoczenie latarni w postaci, która już w naszych czasach nie egzystuje. Ostatnio obrodziło w temacie Niechorza i helu, ale znalazłam też coś ciekawego z Darłówka czy Rozewia.

Fot. aukcyjne.

[14.11.2014]

Poniżej archiwalne ujęcia latarni morskiej Niechorze. Bardzo podobają mi się te pola wokół i jej oddalenie od cywilizacji, dziś już niemal o podnóża latarni jest duży lokal gastronomiczny, a domy pod wynajem dla letników też dochodzą do terenu latarni. Są też plany postawienia apartamentowców z widokiem na latarnię.

Poniżej historyczne ujęcia przedwojennej – nieistniejącej już latarni w Helu

Poniżej latarnia Rozewie I przed podwyższeniem wieży

Poniżej latarnia w Darłówku – również przed rozbudową i podwyższeniem wieży

 

Rozewie z drona

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Na bazie przedsięwzięć komercyjnych i zawodowych spółka TMT Labs Sp. z o.o. zajmująca się realizacją projektów związanych z wykonywaniem zdjęć oraz filmów przygotowała stronę internetową, której głównym zadaniem jest ukazanie piękna naszego kraju. Ale to spojrzenie na atrakcyjne miejsca jest konkretne bowiem sfilmowano je z drona. Jeden z filmów już opublikowanych ukazuje latarnię morską w Rozewiu. Prawie 2 minutowy filmik jest pasjonujący i z tej perspektywy latarnia nabiera zupełnie innego wymiaru. Mnie osobiście powaliły ujęcia gdzie widać laternę z optyką oaz moment gdy dron przelatuje nad latarnią Rozewie i widać ją z góry – w taki sposób – w jaki żaden turysta nie ma szansy jej zobaczyć. Bezcenne ujęcia. Twórcy serwisu zapowiadają codziennie nowy filmik. Z klimatów morskich można już obejrzeć molo w Sopocie, plażę w Kołobrzegu czy urokliwe klify w Jastrzębiej Górze. Zachęcam do wejścia na stronę Polska z drona, bo Polska jest pięknym krajem tylko czasami mało zdajemy sobie z tego sprawę i nie doceniamy tego czym dysponujemy niemal na wyciągnięcie ręki. Chwali się taka inicjatywa. Projekt ma również swoją stronę na Facebooku – TUTAJ. Dla mnie i zapewne innych faromaniaków ważnym miejscem na stronie internetowej będzie zakładka „Zaproponuj miejsce”. Można tam już oddawać głosy na propozycje internautów oraz przez specjalny formularz dorzucić coś od siebie. Ja z pewnością to wykorzystam, bowiem bardzo bardzo chętnie docelowo zobaczyłam wszystkie polskie latarnie morskie z perspektywy drona. Bezpośrednie wejście do formularza znajdziecie TUTAJ. Do mnie przemawia wyjątkowo fakt, że ta strona jest efektem połączenia pracy z pasją i hobby. Przy takim podejściu powstają inicjatywy, w które wkłada się serce i to czuć w prezentowanych już na stronie filmach z różnych stron naszego kraju.

Filmik o Rozewiu można w całości obejrzeć TUTAJ. Poniżej kilka kadrów na zachętę, ale dla miłośników latarni raczej nie byłyby nawet potrzebne.

Fot. są kadrami filmiku z strony www.polskazdrona.pl, przygotowanego przez firmę TMT Labs Sp. z o.o.

[07.11.2014]

 

Tak się jakoś składa (a mnie przynosi to ogromną radość), że archiwalne zdjęcia od Was Drodzy Czytelnicy najczęściej dotyczą latarni Rozewie, która ma w moim sercu szczególne miejsce. Tym razem fotograficzne i informacyjne skarby otrzymałam od Leny z Gdyni. Takie chwile, kiedy pisze do mnie ktoś i dzieli się pamiątkami rodzinnymi, uważam za szczególne i ważne. Tym razem miałam okazję poznać bliżej postać Teofila Żaczka – latarnika z Rozewia, który swoją służbę pełnił tam w latach 1930-1939 [informacja na podstawie tabeli Obsługa latarni Rozewie z publikacji „latarnie morskie w Rozewiu” Apoloniusza Łysejko]. Lena jest prawnuczką latarnika Teofila. Poprosiłam ją, aby spróbowała dowiedzieć się trochę szczegółów nt życia swojego pradziadka. oto co udało się ustalić:

Urodzony najprawdopodobniej w 1904 roku w Strzelnie. Z zawodu, a według bliskich i z powołania, był elektrykiem. Według wikipedi był pracownikiem latarni w latach 1930-39. W roku 1932 ożenił sie z Gertrudą Hubrych, w roku 1933 urodziło się ich pierwsze dziecko Danuta (moja babcia), później syn Bolesław, w 1939 tuż przed wybuchem wojny kolejna córka Krystyna, której ojcem chrzestnym został Leon Wzorek . W tym samym roku Teofil wraz z rodziną, wygnany przez Niemców przenosi się do rodzinnego domu żony w Redzie, gdzie w 1946 rodzi się ich najmłodsza córka Joanna. Mieszkał tam do śmierci (11 X 1972). Informacji tych dostarczyły nam córki Teofila – Krystyna i Joann,a które niestety nie znają szczegółów z życia pradziadka w Rozewiu. Obie pamiętają jednak bardzo dobrze jak pod koniec wojny, dwukrotnie wraz ze swoim teściem z narażeniem życia własnoręcznie rozminowywali most przy ulicy Puckiej w Redzie by ratować stojący tuż obok rodzinny dom.

Poniżej kilka fotografii z Archiwum Rodzinnego i komentarz do nich od Leny. Bardzo bardzo dziękuję za podzielenie się ze mną i moimi Czytelnikami tymi bardzo ciekawymi informacjami.

Fot. Z archiwum rodzinnego Leny – prawnuczki latarnika Żaczka

[10.11.2014]

Poniżej:

Od lewej, Gertruda Żaczek, żona Teofila, z najstarszą córką Danutą. Obok stoi najprawdopodobniej jej matka Bernardyna Hubrych (moja praprabaka) lub siostra matki – Monika. Nie wiadomo kim jest chłopiec.

Poniżej:

Zdjęcie wykonano przed wejściem do domu w którym mieszkała rodzina Żaczków (budynek po prawej stronie od latarni).
Pierwszy od lewej Teofil, pierwsza od prawej Gertruda, starsze dziecko to córka Danuta, młodsze to ich jedyny syn Bolesław. Teofil miał jeszcze dwie młodsze córki. Nie jesteśmy w stanie zidentyfikować pary siedzącej pośrodku.

Poniżej:

Widok latarni od strony morza, niestety nie potrafimy stwierdzić kim jest widoczna na zdjęciu kobieta.

Poniżej:

Gertruda i Teofil Żaczkowie z córką Danutą. Rok 1935.

Poniżej:

Buczek mgłowy, na którym siedzi siostra Teofila – Beti (najpewniej zdrobnienie od imienia Beata) z córką Teofila, Danutą. Według wikipedi znajdował się „w lesie na cyplu, koło zabudowań latarni”.

Poniżej:

Pocztówka wklejona do albumu rodzinnego z lat 1935 – 41.

Pocztówka, którą widzicie powyżej była funkcjonującą w latach 30-tych kartką świąteczną. Sama posiadam jeden oryginalny egzemplarz z tamtych lat. W ogóle w okresie rozkwitu portu w Gdyni powstało kilka wzorów pocztówek znad morza, na których motywy morskie połączone były z motywami świątecznymi.

Kiedy oglądam tego typu zdjęcia moja wyobraźnia szaleje. Rozbudzają marzenia, pozwalają fantazjować, przypominają pobyty w latarniach o różnych porach doby. Marcin – nota bene mój krajan z Poznania i ogromny pasjonat latarni – robi niesamowite zdjęcia naszych strażniczek wybrzeża. Na poniższej fotografii jest Rozewie I nocną porą. Fotografia została wykonana we wrześniu 2013 roku, około godziny 23. Zazdroszczę pobytu na Przylądku o takiej porze. Najpóźniej w nocy, tuż przed północą robiliśmy kiedyś zdjęcia latarni na Helu. Niesamowite doświadczenie. Zdjęcie Marcina jest tajemnicze i  kto nie zna okolicy może mieć o niej na podstawie tego jedynego kadru zupełnie inne mniemanie.

Fot. Marcin Pałaszyński

Dziś chciałabym Wam zaprezentować taką latarnianą ciekawostkę. Wiadomo, że obecnie bardziej interesują graczy gry komputerowe, ale na portalu aukcyjnym natrafiłam na pięknie wykonaną grę planszową z latarnią morską. Producent wykonał ją z dbałością o detale i może podobać się dzieciom i dorosłym. Kto będzie bardzo zainteresowany powinien jeszcze ją znaleźć w internecie.

W opisie aukcji znajdziemy takie dodatkowe informacje:

Producentem gry jest firma Marbushka. Gra przeznaczona jest dla 2-4 graczy a pojedyncza rozgrywka trwa około 20 minut.

Samotny latarnik wracał do domu łodzią wyładowaną zapasami żywności. Wtedy to nagle rozpętał się straszliwy sztorm. Statek zatonął wraz z ładunkiem, ale szczęśliwie naszemu bohaterowi udało się wydostać na jedną ze skał. Bez latarnika żaden żeglarz w okolicy nie czuł się bezpiecznie. Cztery załogi wyruszyły więc na poszukiwanie rozbitka. Cel gry: zwycięża gracz, którego łódź z latarnikiem na pokładzie jako pierwsza zacumuje do wyspy z latarnią. Trzeba go odnaleźć i jak najszybciej dostarczyć do latarni.

Mnie osobiście podoba się podejście producentów do branży, którą się zajmują. O Firmie w opisie aukcji czytamy:

Marbushka to doskonały sposób na kreatywną zabawę z dzieckiem. To niezwykłe, edukacyjne zabawki stworzone przez duet zdolnych artystów grafików z Węgier: pomysłowe, zaskakujące, dopracowane w każdym szczególe gry planszowe, gry pamięciowe, puzzle. Firgurki do gier planszowych są ręcznie wykonane i malowane. To doskonała zabawa dla wszystkich od 2 do 102 lat! Celem marki Marbushka jest przede wszystkim to, by stworzone przez nią zabawki były nie tylko piękne i wykonane z najwyższą starannością, ale także by były przyjazne środowisku oraz ludziom pracującym przy ich produkcji. Wszystkie zabawki powstają na Węgrzech, w większości przypadków z materiałów pochodzących z recyclingu. Wszystkie produkty są wykonane ręcznie, dzięki czemu każdy egzemplarz jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Do produkcji zabawek Marbushka używane są naturalne produkty: papier, drewno, płótno, naturalne barwniki.

[10.11.2014]

Fot. aukcyjne

Poniżej kilka ujęć gry planszowej – całkiem sympatyczny produkt edukacyjny i rozrywkowy!

 

 

Subscribe to LATARNICA