LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Styczeń, 2015

Kierunek PÓŁNOC!

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Kiedy dziś wejdziecie na tego bloga – a mam nadzieję, że trochę osób tu wpadnie – przed lub po pierwszej piątkowej kawie, to ja będę już w podróży na północ. Zmierzam dziś na trzy dni do Trójmiasta, z bazą noclegową na gdańskiej starówce, a moim celem jest też ten obiekt, który widzicie na zdjęciach poniżej. Autor zdjęć miał fantastyczną pogodę robiąc te fotografie. Z dnia na dzień widać jak wspaniałe zmiany zachodzą na latarni Rozewie II. Z przyjemnością się to ogląda. Jeśli w ten weekend dotrę na nasz uroczy przylądek obiecuję najświeższe foty z remontowanej latarni. Póki co zmierzam ku morzu i to jeden z lepszych i ekscytujących dni tego roku!

Fot. Piotr Gałka / 18 stycznia 2015

To były zimy!

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Uwielbiałam oryginalną latarenkę Westerplatte. Piszę w czasie przeszłym, bo pewnie śledziliście w ubiegłym roku smutne wydarzenie i liczne wpisy o tym jak skończyła żywota i że na jej fundamentach postawiono nową wschodnią główkę na falochronie w gdańskim Nowym Porcie. Niby nawiązuje do tej oryginalnej, ale to już nie TO. Ale dziś chcę Wam pokazać jakie to piękne obfite zimy były kiedyś na naszym wybrzeżu. Wystarczy spojrzeć na skutą lodem i krą latarenkę Westerplatte, mylnie w archiwum NAC podpisaną jako latarnia Wisłoujście. Coś niesamowitego. Sama fotografia jest przepiękna – przypomina mi jak wyjątkowym obiektem była ta latarnia. Architektonicznie mnie zachwycała. Miała w sobie coś i chętnie odbyłabym podróż w czasie aby z innymi mieszkańcami Gdańska ją odwiedzić gdy swoje podwoje stawiała otworem dla masy turystów. Ech… pomarzyć można.

[28.01.2015]

Fot. zbiory NAC (Sygnatura: 1-E-6169) – zdjęcie z „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” / 1929-1930

Poniżej zbliżenie na samą latarnię:

Poniżej dla odmiany zdjęcie niezimowe, fot. NAC (sygnatura 1-E-6168) – źródło: „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, fot. Henryk Gąsiorowski, Grudziądz

Czarna pantera z Koloseum

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś krótka, ale przemawiająca do wyobraźni zdjęciami  historia kota z rzymskiego Koloseum. Autorka zdjęć napisała o tym pełnym gracji dachowcu, że pojawił się znikąd i w równie znanym tylko sobie kierunku zniknął. W zasadzie tak ładnie i ciekawie o nim napisała, że zacytuję tą osobistą refleksję i mam nadzieję, że nie będzie mieć mi tego za złe:

Oto kot, który mieszka w Koloseum. To jak nic potomek panter lub innych pum jeszcze z czasów Nerona.  Wychynął z jakiś czeluści niedostępnych dla zwiedzających. Przeszedł się po meanium secundum, ostentacyjnie zrobił siusiu na mur, popatrzył znudzonym wzrokiem na gawiedź, nie reagował na żadne kici kici ani meow i spokojnym kroczkiem poszedł do swoich tajemnych przejść. Piękny, czarniuteńki, lśniący dobrze odżywiony Pan kot.

Zatem popatrzmy na tego pięknego włoskiego przedstawiciela swojego gatunku.

Fot. Agnieszka Bańkowska / czerwiec 2014

[26.01.2015]

 

W dzisiejszym zdjęciu na niedzielę przedstawiam wykonane na początku stycznia podczas sztormowych dni  ujęcie falochronu zachodniego we Władysławowie. Na jego głowicy stoi urokliwa zielona stawa nawigacyjna (główka portowa) przypominająca latarnię morską. Bardzo podobają mi się chmury na tej fotografii. I pejzaż jest dość nietypowy jak na styczeń, bo nie skąpany w bieli śniegu. Pejzaż ten bardziej przypomina wczesną wiosnę lub jesień. Bardzo klimatyczna fotografia.

Fot. Kasia Foigt / styczeń 2015

[25.01.2015]

Dzięki uprzejmości i zaangażowaniu w temat Pana Apoloniusza Łysejko z Gdyni, mogę dziś Was poinformować, że: (informację otrzymałam mailem 10 stycznia br.)

„Prace na latarni Rozewie II są na ukończeniu. Warunki pogodowe bardzo przeszkadzają na ich ukończeniu. We wtorek 6 stycznia, w okienku bezwietrznej pogody, udało się zamontować kulę na kopule laterny. Montaż jej został zarejestrowany przez Panoramę, Odział Regionalny Telewizji Polskiej, nadając relację z montażu i wywiad z prowadzącym prace rewitalizacyjne latarni w programie popołudniowym Panoramy”.

11 stycznia natomiast otrzymałam takie dopowiedzenie:

„Remont Rozewia, obejmujący również umieszczenie repliki urządzenia optycznego, zostanie zakończony z chwilą jej umieszczenia w latarnie, co będzie miało miejsce dopiero na wiosnę, w bardziej komfortowych warunkach termicznych.
Po zainstalowaniu repliki nastąpi zakończenie remontu.”

fot. Apoloniusz Łysejko / styczeń 2015

[23.01.2015]

 

Ach jaki to widok!

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Zaczynając rok tym fascynującym NEWS-em z Rozewia II,  nie mogę uwolnić się od tego tematu i mam nadzieję, że i Wam się on tak podoba i wybaczycie, że dziś pojawiają się kolejne fotki – świeżutkie – z naszego latarnianego przylądka. Zdjęcia poniżej pochodzą od stałej Czytelniczki Kasi i zostały zrobione w styczniu br więc są bardziej aktualne niż te, które prezentowałam wam z grudnia – kiedy laterna była w trakcie budowy.

Patrzę na ten pejzaż z latarnią Rozewie II i bardzo bardzo mi się podoba to co widzę. Zmiana jest tak korzystna, że już wyrzuciłam z pamięci jak górna partia wieży dotąd wyglądała i jaka była szpetna. Teraz ten obiekt zyskał na wyglądzie i można się nim chwalić. Poza tym zawsze będę podkreślać, że takie miejsce gdzie są tuż obok siebie dwie latarnie – czynne dla ruchu turystycznego – to niebo na ziemi dla faromaniaków. Nadal nie mogę ochłonąć z radości wywołanej tym faktem. Wszystko tak nagle ruszyło, że nie byłam na to przygotowana. Niespodzianka dekady!

[21.01.2015]

Fot. K.B. / styczeń 2015

Jak podało na portalu Facebook – Radio Koszalin: [profil radia TUTAJ]

[…] Dzięki remontowi wykonane zostanie między innymi odsalanie i konserwacja zabytkowych ceglanych murów.
Renowacja jest bardzo potrzebna, bo latarnia w Darłowie ma już 130 lat. Remont darłowskiej latarni ma kosztować łącznie około pół miliona złotych. Realizują go wspólnie Urząd Morski w Słupsku i Stowarzyszenie „Latarnik”. Prace potrwają do czerwca 2015 roku. Latarnia w Darłowie to trzecia, po Ustce i Gąskach, latarnia wyremontowana w ostatnich latach na Pomorzu Środkowym.

I wszystko się zgadza – obecnie latarnia jest poddawana zabiegom konserwacyjnym – tym, które zlecił Urząd Morski w Słupsku. Trzymam kciuki za doskonałe efekty tych działań i dobrze, że kolejna nasza latarnia będzie świeżo wyremontowanym obiektem.

[19.01.2015]

Fot. latarni ze strony radio Koszalin na Facebooku – TUTAJ

W dzisiejszym Zdjęciu na niedzielę kończę fotocykl prezentujący zmiany na wieży latarni Rozewie II. Tą fotografią chciałabym pokazać, że od II połowy grudnia 2014 roku pejzaż na przylądku już nigdy nie będzie taki sam jak wcześniej. Dziś spoglądając w kierunku wieży latarni Rozewie II widzimy już tylko taki widok – z pięknie wyremontowaną laterną.

Fot. Apoloniusz Łysejko

[18.01.2015]

Dziś powracam do tematu remontu obiektu nazywanego latarnią morską Rozewie II. Wszystkie dostępne na chwilę obecną informacje zawarłam we wpisie sprzed tygodnia, ale mam jeszcze dla was trochę zdjęć już nowego wizerunku tej latarni. Wiem, że podobnie jak ja, wielu z was czekało na tą wiekopomną chwilę latami. Zwiedzaliśmy Rozewie I i nachodziły nas myśli: „Kiedy wieża Rozewia II otworzy swoje drzwi dla turystów?”. Wydawało się to nierealnym marzeniem. A jednak przełom 2014/ 2015 zaskoczył nas wiadomościami z przylądka. To już całkiem niedługo (w stosunku do wielu wielu lat oczekiwań, choć otwarcie tej latarni może się trochę przesunąć w czasie) przyjeżdżając do Muzeum Latarnictwa będzie można zwiedzić obie wieże. Zleci raz dwa a póki co nacieszmy oczy zmianami jakie zaszły w tym historycznym już budynku.

[16.01.2015]

Fot. Apoloniusz Łysejko [11x]

Cztery kocie historie nie licząc psa

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Raz na jakiś czas prezentuję Wam zdjęcia naszych braci mniejszych gatunku kot domowy (Felis), wykonane przez mnie i Czytelników Latarnicy w kraju oraz w różnych rejonach świata. Dziś cztery takie odsłony.

Kot z Sycylii

Na początek kot sfotogrfaowany w Syrakuzach. Zdjęcia wykonał mąż mojej kuzynki Ani – rodowity Sycylijczyk. Jak zapewne kojarzycie w ciepłych rejonach Europy koty są stałym elementem miejskiego pejzażu. Grecja, Włochy, Hiszpania itd. Tam można je spotkać na stałym lądzie i wyspach jak siedzą stadami, leżą na wąskich uliczkach, czuwają w malowniczych portach.

Fot. Antonio Fardella [3x]

Kot z Korsyki 1

Poniżej uroczy łaciaty kociak, którego wpatrzyła autorka zdjęć w Bonifacio na Korsyce. Bonifacio jest atrakcyjnie położonym miasteczkiem, leżącym nad Cieśniną Świętego Bonifacego. Miasto składa się z dwóch części Dolnego BonifacioGórnego Bonifacio. Przy dobrej pogodzie roztacza się z niego cudowny panoramiczny widok na pobliską Sardynię. Kotek ze zdjęć wydaje się mieć lekkiego zeza, ale ten defekt dodaje mu uroku.

Fot. Agnieszka Bańkowska [2x]

Koty z Korsyki 2

Ta historia jest niezwykle ciekawa. Prezentowany poniżej kot został sfotografowany w skałach Basti. Bastia to główne miasto handlowe i przemysłowe na Korsyce.  O relacji pomiędzy prezentownaym na zdjęciu mężczyzną, a ciemnym w umaszczeniu kocurem Autorka napisała do mnie tak:

W tych skałach mieszkają dwa koty. Ten mężczyzna codziennie przychodzi z wędką i łowi dla nich rybki. Koty są dzikie. Podchodzą dość blisko tyko do tego pana, ale nie dają mu się pogłaskać. A on czy deszcz czy upał  twardo codziennie od kilku lat tam przychodzi i łowi. Korsyka to wyspa kotów. Ma bardzo dobry klimat więc nie marzną, a ludzie  się nimi bardzo opiekują.

Fot. Agnieszka Bańkowska [3x]

A zauważyliśćie jaka sympatyczna w tle jest stawa nawigacyjna tym kamiennym falochornie?

Koty z Korsyki 3

A na koniec errorkowaty przedstawiciel kota domowego na Korsyce w miejscowym pejzażu (ach ta przystań jachtowa!)

Fot. Agnieszka Bańkowska [6x]

W tytule tego posta wyjątkowo pojawił się pies. Dlaczego? Bowiem ta psinka z Korsyki ma w sobie tyle uroku że trudno jej nie pokazać. I te oczy!!!

Fot. Agnieszka Bańkowska

[14.01.2015]

Miniatury latarni w bieli

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Wczorajsza fotografia była wprowadzeniem do prezentowanych dziś zdjęć. To trzy zimowe ujęcia obiektów, które można zobaczyć w Parku Miniatur Latarni Morskich w Niechorzu. Podobne miniatury znajdują się również w Dziwnówku.  Zachęcam do osobistego zwiedzenia tego parku, jak widać na pierwszej i trzeciej fotografii jest on blisko latarni morskiej w Niechorzu bowiem laterna widoczna nad koronami drzew to prawdziwa latarnia a nie model. Wszelkie informacje o godzinach otwarcia obiektu znajdziecie na ich stronie internetowej [TUTAJ] oraz profilu na facebooku [TUTAJ].

[12.01.2015]

Fotografie: 3x ze strony Parku Miniatur na Facebooku

Poniżej modele: główka wejściowa w gdańskim Nowym Porcie tzw. latarenka Westerplatte, wieża zakładu balneologicznego w Sopocie, nieistniejąca historyczna latarnia Oksywie, a w oddali m.in. Jarosławiec, Gąski, Darłówko, Niechorze i Kołobrzeg

Poniżej nowoczesna wieża latarni w gdańskim Porcie Północnym

Poniżej modele w skali Darłówka  i Gąsek a nad linią drzew prawdziwa latarnia morska Niechorze

Zima na naszym wybrzeżu potrafi przybrać cudowne kolory, kształty i faktury. Dziś prezentowane zdjęcie zostało zrobione w Parku Miniatur Latarni Morskich w Niechorzu. Na pierwszym planie modele w skali latarni: Rozewie, a dalej Stilo, Czołpino, Ustka i Jarosławiec.

Fot. fotopolska.eu/ Park Miniatur

[11.01.2015]

Drodzy Czytelnicy Latarnicy. Dziś mamy drugi tydzień stycznia nowego 2015 roku, a ja (może dość na wyrost) uważam że dziś prezentuję Wam latarniany HIT i najlepszy NEWS tego roku!!! Jak poinformował mnie pan Apoloniusz Łysejko:
„W ostatnią przedświąteczną sobotę (20 grudnia 2014 roku) zakończył się remont latarni morskiej Rozewia II.
Na wiosnę będzie w laternie instalowana replika urządzenia optycznego. Na wieży pojawi się tzw. Aparat Fresnela I klasy (promień 90 cm, wysokość 300 cm). Został on już wykonany, ale w chwili obecnej jest w elementach, bo tak będzie wnoszony do laterny. Latarnia nie będzie działać jako czynny znak nawigacyjny, gdyż wewnątrz nie będzie palnika (światła). Wszystkie elementy przeźroczyste  – soczewka i pryzmaty – nie są szklane, lecz wykonano je z akrylu. Koszt wykonania ze szkła jak również technologia były cenowo nieosiągalne. Kiedy Rozewie II stanie się czynną atrakcją turystyczną do zwiedzania będzie wieża, pomieszczenie pod laterną w stożku (na jednym zdjęciu pomalowany jest na czerwono) i taras, który specjalnie w tym celu poszerzono do 140 cm.
Samo wejście do wnętrza laterny będzie wyłączone ze zwiedzania. Ale optyka będzie doskonale widoczna z tarasu. W tym celu usunięto okalające laternę miejsce, po którym chodził latarnik czyszcząc szyby zewnątrz. Obecnie czyszczenie będzie odbywało się z tarasu.
Na chwilę obecną pomalowana została również wieża latarni (z zewnątrz). Pozostałe prace malarskie zostaną wykonane wiosną przy lepszych warunkach pogodowych do pracy. W tym czasie zostaną również przeprowadzone wszelakie formalności (zmiana użytkowania budynku) i w nowym sezonie turystycznym TPNMM będzie obsługiwać  5 latarń. Bowiem Rozewie II oczywiście – podobnie jak Krynica, Hel, Rozewie I i Stilo będzie pod opieką Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku”.

Fot. Apoloniusz Łysejko [9x]

[09.01.2015]

Poniżej zdjęcia z różnego etapu prac.

Lubię te stałe wpisy na koniec i na początek roku. Należą do nich życzenia świąteczno-noworoczne, fotorelacja ze świąt, relacja z urodzin Errora i już w nowym roku urodziny bloga, założenie wpisu z nowymi lekturami oraz wybór 3 (max 5) książek minionego roku. Lubię spojrzeć wstecz i zobaczyć jakie lektury towarzyszyły mi ostatnim 365 dniom i czy było ich więcej niż mniej niż w roku 2013. Tym razem statystyka zatrzymała się na 29 tytułach (w 2013 roku było ich tylko o dwa więcej czyli 31). I szybko przeliczając widzę że i tak nie jest źle bowiem jednemu tytułowi poświęciłam średnio 12,5 dnia, a jak wiadomo książka książce nierówna – trafiały się takie o mniejszej objętości ale i takie o grubości 400-500 stron. Przy moim trybie życia i ogarnianiu bloga, kilku stron na Facebooku i aktywnej pracy na rzecz poznańskiego schroniska to i tak całkiem dobry rezultat. Nie zakładam na nowy rok że przeczytam więcej albo mniej. Czas pokaże. Byłabym bardzo zadowolona, gdyby udało mi się osiągnąć choć tyle samo. Bo to oznacza że i tak każdy dzień tego roku spędzę choć przez chwilę ze słowem drukowanym. Na początku roku 2014 wybrałam z lektur z 2013 trzy pozycje na podium – z tym że na miejscu trzecim znalazły się dwa tytuły. Ponieważ rzeczywiście moja lista nie jest tak długa i dziś wybiorę książki, które trafią na miejsce 1, 2 i 3. Jaki autor i jaki tytuł  poruszyły mnie najbardziej? Te wybory są tak naprawdę bardzo dziwne – bo złotą lokatę może dostać niekoniecznie powieść wybitna. Dostanie ją u mnie zawsze książka, która najbardziej mnie poruszyła i jak dziś wracam do niej myślami czuję, że była i jest ważna dla mnie i mojego życia. Rok temu zdecydowanie wygrała historia kota Homera. I nadal podtrzymuję ten wybór. Jeśli chodzi o rok 2014 złotą lokatę i pierwsze miejsce otrzymuje:

Ludzka przystań – Johna Ajvide Lindqvista

Powieść szwedzkiego autora to połączenie horroru i thrilleru. Istotnym elementem fabuły jest położna na odludziu latarnia morska. Literatura skandynawska ma w sobie moc i nastrój który bardzo mi odpowiada. Sam kraj bardzo mi się podoba (miałam okazję płynąć do Szwecji promem z Gdyni i zobaczyć część tego kraju). Lubię taki charakterystyczny nastrój i wszechogarniający chłód. Pejzaż i klimat Szwecji zawsze odgrywa znaczącą rolę w fabule. Ludzką przystań czytałam na przełomie stycznia i lutego. Idealny czas na taką lekturę. Ponieważ bardzo lubię dobry i mroczny psychologiczny horror książka te zdecydowania odstają poziomem nad innymi. Ludzka przystań to czwarta powieść w dorobku tego autora i jedyna którą jak dotąd poznałam z jego dorobku. Chyba czas aby zapoznać się i z innymi.

Drugą – zasłużoną lokatę – otrzymuje Anglik, którego historia (bo książka jest zapisem pewnego etapu jego życia) poruszyła mnie dogłębnie, bowiem po raz kolejny wzruszyłam się i utwierdziłam w fakcie, że obecność zwierzaka w życiu człowieka może totalnie przewrócić jego rytm i sens. Srebrny medal wędruje do:

Kot Bob i ja – James Bowen

Podobnie jak dwa lata temu „Odyseja kota imieniem Homer” tak w roku minionym ogromne wrażenie zrobiła na mnie historia Jamesa i znalezionego prze niego kota Boba. Odkąd usłyszałam o nich (a nie znałam jeszcze książki bowiem w Polsce ukazała się z pewnym poślizgiem) to na bieżąco śledziłam informacje o bohaterach tej opowieści – dodałam sobie ich profil na Facebooku oraz oglądałam wrzucane na Youtube filmiki. Kot Bob i ja to historia ulicznego grajka i narkomana oraz przemian jakie w życiu Jamesa wywoła tornado w postaci małego rudego koteczka. Wzruszające, mądre, terapeutyczne… Mój egzemplarz tej historii przeszedł naprawdę wiele rąk i nie było osoby, którą  pozostawiłby obojętną.

Trzecią lokatę na podium (podobnie jak rok temu będą to ex aequo dwa tytuły) zajmują powieść grozy oraz kolejna biograficzna opowieść o człowieku, który upadł na samo dno, a dzięki zwierzętom ( w tym przypadku kotom) wyszedł na prostą.

Ludzie z bagien – Edward Lee

To moje ubiegłoroczne odkrycie w gatunku horroru. Pisarstwo Edwarda Lee przypomina mi bowiem twórczość mojego ulubionego Grahama Mastertona. Ale o ile wydawało mi się, że nie trafię już na mocniejsze (pod każdym względem) pisarstwo to Masterton w porównaniu z Lee bywa dość powściągliwy w opisach. Kto nie lubi brutalnej, obrazowej i nasiąkniętej mocnymi scenami prozy niechaj nie sięga po Lee. Ja miałam już wcześniejszą zaprawę, bowiem przeczytałam w swym życiu naprawdę dużo horrorów, a jednak w tym było coś nowego, świeżego i cała fabuła jest strasznie wciągająca. Mimo sporej objętości książki można w nią wpaść po uszy i zaczytać się zapominając o całym otoczeniu. Ponoć polski debiut Lee – horror „Sukkub” jest lepszy, ale ja zaczęłam „przygodę” z tym pisarzem od Ludzi z bagien. Jeśli „Sukkub” bije  inne na głowę to tylko się już dziś cieszę na tą chwilę, kiedy po niego sięgnę. Ciągnie mnie, aby poznać jego inne książki. Sam Lee napisał już ponad 40 tytułów. W Polsce niestety dopiero zaczyna być wydawany – dotychczas ukazały się 3 powieści i kilka antologii, w których obok innych autorów znalazły się jego opowiadania.


Kocia magia – Jackson Galaxy

Jackson Galaxy – kultowy koci behawiorysta z serialu dokumentalnego stacji Animal Planet pt. My cat from hell (po polsku jako „Kot z piekła rodem”). Każdy miłośnik czy właściciel domowych mruczków doceni jego zaangażowanie w ratowanie kotów, których zachowania wydają się w relacjach kot-ludzie nie do naprawienia. A jednak jeśli ma się odpowiednią wiedzę  można uratować każdego zwierzaka przed eutanazją i poznać przyczyny takich a nie innych zachowań oraz skutecznie im w przyszłości zapobiegać. Ale „Kocia magia” to nie poradnik jak zrobić z niegrzecznego kota koteczka nakolankowego. To podobnie jak w „Kot Bob i ja” historia upadku człowieka w bagno nałogów i podniesienie się z samego dna dzięki zwierzętom. Książka szczera do bólu, przejmująca i wplatająca w swą treść pomocne rady dla właścicieli kotów. Czekałam na nią z utęsknieniem w wydaniu polskim i nie zawiodła. A ponieważ Jackson to mój bohater jeśli chodzi o wiedzę nt zachowań kotów ta pozycja musiała trafić na podium bo w mojej biblioteczce zajmuje szczególne miejsce.

 

To tyle jeśli chodzi o moje wybory lektur z 2014 roku. Nowy rok zaczęłam kocią lekturą ale w planach mam już inne gatunki i wielką różnorodność lektur. Co zachwyci? Czas pokaże.

[07.01.2015]

Dzisiejszy wpis przygotowałam z pełną premedytacją. To takie mentalne zacieranie rąk i cieszenie się już teraz z tego co będę mogła wam ujawnić. Dlaczego tak? Bo to zdjęcie ma Was nakierować myślami ku tej latarni i przygotować na super noworoczny news, który tu wkrótce zaprezentuję. A póki co cieszmy oczy interesującym zdjęciem latarni morskiej Rozewie II – fotografia pochodzi z 1948 roku. Jak widzicie laterna jest bez optyki, zabudowana, zakryta – taka jak ją wszyscy kojarzymy.

[05.01.2015]

Fotografia z serwisu fotopolska.eu / archiwum rodzinne – Justyny Wajnikonis-Maciejewskiej

Subscribe to LATARNICA