LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Luty, 2015

Kończąć na chwilę obecną temat przemiany latarni morskiej Rozewie II (póki do laterny nie trafi na wiosne optyka), spójrzmy na kilka najważniejszych dla niej dat i przyjrzyjmy się jej przemianie w pigułce:

– 1 stycznia 1875 rok – uruchomienie na Rozewiu nowej drugiej latarni

– nowy obiekt posiada wieżą i przylegające do niej dwa budynki dla latarników i ich rodzin (ilustracja poniżej pochodzi z „Deutsche Leuchtturme einst und jetzt” Friedricha Karla Zemke, wyd. 1983 rok)

–  światło nowej latarni świeci na wysokości 70 m n.p.m.

– latarnia służy nawigacji jedynie 35 lat

–  1910 rok – wyłączenie latarni i demontaż optyki i laterny

– 1910 – montaż blaszanej bariery na tarasie górnym

– po Traktacie wersalskim Polska na powrót przejmuje w 1920 roku m.in. latarnie Rozewie I i  nieczynną całī czas Rozewie II

– do 1939 roku nieczynna wieża jest punktem obserwacyjnym Bazy Lotnictwa Morskiego z Pucka

– po 1945 roku latarnia Rozewie II jest punktem obserwacji wzrokowej

Poniżej powojenne  zdjęcie z kolekcji Latarnicy

Poniżej kartka pocztowa z lat 60-tych XX wieku

– od 1991 roku wieża jest stacją przekaźnikową morskiego systemu łączności

Poniżej ujęcia Rozewie II z sierpnia 2011 roku, fot. Latarnica [3x]

– 2014 – TPNMM dokonuje rewitalizacji wieży wraz z odtworzeniem laterny i planuje włączenie obiektu jako kolejnej atrakcji turystycznej w Rozewskim Blizarium.

[27.02.2015]

Poniżej przemiana Rozewia II w pigułce:

Zimowe Trójmiasto – Gdynia

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Po wpisie prezentującym zimowy pobyt w Gdańsku, nie mogę się pohamować przed wrzuceniem kilku zdjęć ze spacerku do Gdyni. Gdynię odwiedziliśmy w drodze powrotnej  z Przylądka Rozewie. Ponieważ były już godziny popołudniowe i wkrótce zapadł zmrok, udaliśmy się na plażę tuż przy Muzeum Miasta Gdyni i kawałek dalej tzw. bulwarem nadmorskim. Potem marzyliśmy już tylko o gorącej kawie w jakiejś kawiarence na ulicy Świętojańskiej.

Fot. Latarnica

[25.02.2015]

Rozpoczynam nowy tydzień wpisów kontynuacją tematu o zimowej wizycie na Przylądku Rozewie. Ponieważ nie pokazałam Wam jeszcze wszystkich zdjęć ( a uwierzcie, że i tak dokonuję wyboru z tego zestawu, który wykonałam na miejscu) zapraszam na kolejną fotorelację. Tutaj zobaczycie ujęcia nowo odremontowanej wieży od strony ogrodu za latarnią oraz od frontu budynku (wejść do domu latarników). Pomalowane na czerwono drzwi aż kuszą aby przekroczyć ich prób, ale z drugiej strony cieszę się, że jeszcze coś w tej konstrukcji stanowi dla mnie tajemnicę. Ogromnym przeżyciem będzie pierwsze zwiedzanie z wejściem na górną galerię i spojrzenie na Rozewie I z latarni Rozewie II! Poza tym podejrzewam że ogromna optyka Rozewia II będzie robić kolosalne wrażenie na zwiedzających.

Fot. Latarnica / 31 stycznia 2015 [10x]

[23.02.2015]

Zdjęcie na niedzielę – 22 luty

Posted by kotmonika under Blog

Dziś jeszcze w zimowych klimatach. I wokół konkretnego tematu, a mianowicie świtania. Tak piękny jest mroźny, zimowy wschód słońca w Jastarni (zdjęcie nr 1 i 3) oraz w Chłapowie (zdjęcie środkowe). Polecam śledzić zdjęcia Kasi na jej stronie: Kasia Foigt – Fotografia Nadmorska – TUTAJ.

Fot. Kasia Foigt – Jastarnia – 6 luty 2015; Chłapowo – 4 luty 2015.

[22.02.2015]

Podczas noworocznego spotkania członków TPNMM – które w tym roku chyb apo raz pierwszy było spotkaniem wyjazdowym – miałam tą przyjemność odebrać osobiście z rąk Prezesa p. Fryderyka Tomali  Dyplom i Odznakę Turystyczną Bliza International. Więcej informacji i warunki zdobycia tego odznaczenia zostały opisane TUTAJ. Ja dziś przytoczę tylko treść, jaka znalazła się w pamiątkowym Dyplomie i zachęca do zdobywania i Blizy International i do Paszportów Latarnika, gdzie można zdobyć odznakę brązową, srebrną i złotą.

Dyplom Odznaki Turystycznej Bliza International

W dowód uznania dla szlachetnej pasji związanej z chęcią poznania morskiego dziedzictwa kulturowego krajów nadbałtyckich i wyrażonej regulaminowym odwiedzeniem czterech muzeów morskich, Kapituła odznaki turystycznej Bliza International ma zaszczyt przyznać tą odznakę.

[20.02.2015]

Fot. Latarnica [5x]

Poniżej książeczka, w której można zbierać pieczątki z Muzeów Morskich krajów nadbałtyckich, na podstawie której przyznawana jest odznaka, fot. ze strony tpnmm.pl

Przedstawiając Wam we wcześniejszym lutowym wpisie zdjęcia odremontowanej wieży latarni Rozewie II nie byłabym sobą, gdybym będąc w rozewskim blizarium (jak nazywa się ten kompleks muzealny) nie skierowała swojego aparatu również na czynną  latarnię Rozewie I. Czasu było mało, ale nie wybaczyłabym sobie tej przyjemności podejścia do drugiej blizy i spojrzenia na nią spod latarni Rozewie II.  Poniżej efekt pośpiesznie czynionych fotek. Ręka drżała niejednokrotnie, bowiem Rozewie to miejsce wzbudzające cały wachlarz uczuć. Cieszę się, że po raz kolejny mogłam tam być w styczniu, bo zimowa wyprawa na ten przylądek nie była dla mnie pierwszym tego typu doświadczeniem i każdemu polecałabym zobaczyć nasz piękny Bałtyk zimą i zaciągnąć się styczniowym morskim powietrzem.

Fot. Latarnica – 31 stycznia br

[18.02.2015]

Poniżej Rozewie I widziane spod budynku z wieżą latarni Rozewie II

Poniżej Rozewie I widziane z ogrodu otaczającego posesję z latarnią Rozewie II

Poniżej zimowe ujęcia Rozewia I

Poniżej rzut oka na Rozewie I z głównej drogi dojazdowej Jastrzębia Góra – Władysławowo

Poniżej gratka dla faromaniaków – fragment nowej optyki Rozewie II – która wiosną będzie montowana na wieży w bardzziej sprzyjających warunkach atmosferycznych, dziękuję p. Apoloniuszowi Łysejko za udostępnienie fragmentu soczewki podczas spotkania członków TPNMM w Jastrzębiej Górze.

Włóczkokot nie byłby klonem kota Errora Latarnicy, gdyby również nie odwiedził jakiejś polskiej latarni morskiej, w pierwszy ogień padło Rozewie II – najlepszy wybór z możliwych.

Co roku 17 lutego przypada Światowy Dzień Kota. To wielkie święto dla kociarzy i ich podopiecznych. W Polsce jest obchodzone od 2006 roku. Ze zdziwieniem przeczytałam w najnowszym lutowym numerze magazynu „Kocie sprawy”, że w Polsce mamy 6 milionów kotów. Zatem co trzeci dom ma jakiegoś mruczka. Oznacza to, że koty są bardzo cenione i kochane, choć nadal funkcjonuje wiele nieprawdziwych stereotypów, które przedstawiają te zwierzęta w złym świetle. Osobiście obserwuję (mając stały kontakt z schroniskiem i fundacjami) że jest ogromne zainteresowanie adopcją kotów i wielu ludziom kwestia ich dobra leży na sercu i nawet jeśli nie mają swojego mruczka to opiekują się kotami wolno bytującymi i walczą o poprawę ich sytuacji w swoim otoczeniu.

A skoro mamy dziś takie święto wypada mi już tylko życzyć wszystkim polskim i światowym kotom, aby miały w człowieku przyjaciela i aby wzajemne porozumienie na linii ludzko-kociej przebiegało zgodnie z oczekiwaniami obu stron, z poszanowaniem praw kota i spełnianiem ich potrzeb jako gatunku. A do życzeń przyłącza się oczywiście kocur Error – typowy domowy kanapowiec, ale i drapieżnik, który czasami mi przypomina, że jednak mam w mieszkaniu prawdziwego kota. I o to chodzi!

Fot. Latarnica

[17.02.2015]

Latarnia na Tybee Island

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Drugą latarnią, jaką obfotografowała dla mnie moja kuzynka Ania podczas swojej ostatniej podróży, jest latarnia morska z Tybee Island. Znajduje się na północno-wschodnim końcu Tybee Island (Georgia). Jest to jedna z siedmiu ocalałych kolonialnych latarni.  O jej dziejach moja kuzynka napisała do mnie tak:

[…]  Od 1732 roku latarnia naprowadza statki, żeby bezpiecznie wpłynęły na wody rzeki Savannah. Latarnia jest jedną z najlepiej zachowanych w USA. Do dziś była kilka razy przebudowana. Latarnia ze zdjęć  to już jej wersja numer 4.

Pierwsza została zbudowana w 1736 roku  pod okiem James’a Oglethorpe i była drewniana. Potem w 1741 był sztorm i z wieżyczki wiele nie zostało. Kolejna została zbudowana znów z drewna, ale dodano też jako budulec trochę kamienia. Obie wersje były bez świateł, na czubku wieży znajdowała się tylko flaga. Ta druga „wersja” latarni „poległa” w walce z erozją.
Trzecia wieża z 1773 roku, została postawiona z cegły. Miała 30 metrów wysokości i była pierwszą z systemem reflektorów i świec. Potem została unowocześniona i świece zostały zastąpione lampami naftowymi. W 1822 została dodana druga wieża. Obie wieże otrzymały soczewki Fresnela w 1857 roku. Niższa wieża 4, a główna i większa wieża 2 sztuki.
w 1862 roku konfederaci spalili latarnie podczas Wojny Domowej i zdemontowali soczewki, kiedy wycofywali się z Fortu Pułaski (który mieści się niedaleko latarni).
Rekonstrukcja latarni rozpoczęła się w 1866 roku, ale w płynnej odbudowie przeszkodziła epidemia cholery. Nowa wieża została dobudowana do starej i dzięki temu latarnia zyskała kilka metrów (z 18 do 47).  Niższa wieża „urosła” do 15 metrów.
W 1871 główna wieża została zniszczona przez huragan. Trzeba było ją zbudować od nowa. Tym razem powstał obiekt ze stalową konstrukcją. W 1886 roku było trzęsienie ziemi i znów konstrukcja się nadwyrężyła oraz zniszczone zostały reflektory. W 1933 roku podpięto prąd, a w 1972 została zautomatyzowana.
Wieża w oryginalnym „wydaniu” była biała z czarnym „czubkiem”. Obecnie jest czarno-biało-czarna.
Mnie udało się znaleźć starą kartkę pocztową z tą latarnią oraz starsze, historyczne już zdjęcie (czarno-białe). Poniże oba te znaleziska:
kartka pochodzi ze strony leuchtturm-welt.net
Zdjęcie pochodzi ze strony: uscg.mil/history/WEBLIGHTHOUSES/

[16.02.2015]

Fot. Anna Maria W. Fardella [6x]

Przy okazji podróży Ani dotarły do mnie tradycyjną drogą pocztową te dwie kartki niespodzianki. Dziękuję!!!

Dziś prezentowane w niedzielnym cyklu zdjęcie jest wyjątkowo (bo rzadko się to zdarza) mojego autorstwa. Ale wstawiam je tutaj z dumą, bo wydaje mi się że udało mi się złapać w tym kadrze to coś, co było jakby kwintesencją mojego styczniowego pobytu na Przylądku. Fotografia ukazuje jedną z dwóch rozewskich bliz – tzw. Rozewie II już p częściowym, zewnętrznym remoncie wieży i mamy tutaj spotkanie przeszłości z przyszłością. Przeszłość reprezentuje stara brama z morskimi kutymi metalowymi oraz przylegające do wieży zabudowania a przyszłość to ta całkiem „nowa” wieża – odmłodzona z nową laterną i wkrótce z nową optyką. Jedno z moich miejsc na ziemi, jedno z miejsc gdzie serce zdecydowanie szybciej bije…

Fot. Latarnica / 30 stycznia 2015

[15.02.2015]

Zimowe Trójmiasto – Gdańsk

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Przy okazji wyjazdu na Przylądek Rozewie na przełomie stycznia i lutego br. tradycyjnie bazę noclegową wybraliśmy w pięknym mieście Gdańsk. Nie obyło się bez paru zimowych spacerów i obfotografowania – może oklepanych już miejsc – ale dla osoby przyjezdnej zawsze miłych sercu.

W podróży towarzyszył mi włóczkokot Error – klon kocura wykonany z detalami na podstawie zdjęć w pracowni artystycznej Sankowo.com. Jest taki miły zwyczaj osób prowadzących na facebooku tzw fan page swoich kotów, że kiedy gdzieś wyjeżdżają – czy to w ramach kraju czy za granicę – zabierają ze sobą jeśli takowe posiadają – klony swoich zwierząt i robię im fotki w paru charakterystycznych miejscach. też dałam się temu ponieść i było to całkiem miłe. Ktoś mógłby pomyśleć skąd takie zwariowane pomysłī, ale zapewni wiele osób widziało słynny francuski film sprzed lat pt. „Amelia” i tam była taki wątek o krasnalu ogrodowym, który pewnego dnia zniknął, a potem  fotografowany w różnych znanych miejscach świata i przesyłał z tymi zdjęciami kartki pocztowe.

Poniżej kilka ujęć dziennych i nocnych z pobytu w Gdańsku.

[13.02.2015]

Fot. Latarnica

Dziś chciałabym Wam zaprezentować ciekawostkę latarnianą z Miami Beach. Nie miałabym pojęcia o tym obiekcie, gdyby nie podróż mojej kuzynki Ani i zrobienie przez nią kilku zdjęć tej konstrukcji. Ponieważ zawsze uczulam Anię, aby miała czujne oko na latarnie morskie i koty – podczas swoich wojaży po USA – udaje mi się dzięki niej pozyskać trochę ciekawych zdjęć i informacji.

Prezentowana poniżej wieża to latarnia morska, ale tak nie do kńca. Z założenia miała być dziełem sztuki i jej jedynym celem jest bycie ozdobą tego miejsca gdzie się znajduje, bowiem ma witać i żegnać osoby wpływające i wypływające z portu. Ania o swoich odczuciach względem tej konstrukcji pisze napisała do mnie tak:

[…] ta dziwaczna i nowoczesna – to latarnia w Miami Beach, przy wyjściu z portu.Latarnia jest dość nowa, bowiem została oddana do użytku w 2011 roku. Miami Beach, jest dość zakręcone, dlatego latarnia też tak wygląda. Ma 55 stóp wysokości i zbudowana jest z 19-tu „klocków”. Nie jest to typowa latarnia morska – wybudowana została dla turystów, a nie dla statków. Z portu w ciągu tygodnia wypływają dziesiątki statków wycieczkowych, więc turyści mają na czym oko zawiesić… Światła jakie emituje latarnia są… dyskotekowe.

Mnie udało się jeszcze znaleźć informację, że obiekt projektował niemiecki artysta z Frankfurtu – Tobias Rehberger. Sam autor mówi o swym dziele jako o „zabawnej latarni”. Kosztowała 500 tys dolarów. Została postawiona w South Pointe Park w ramach Art Basel Miami Beach – które organizowane są w kilku miastach świata, gdzie odbywają się pokazy nowoczesnych sztuk plastycznych. Wieżę latarni oświetlona jest ruchomymi światłami LED-owymi.

Fot. Anna Maria W. Fardella [3x]

[11.02.2015]

Poniżej wstępna wizualizacja na etapie projektu, fot. z www.theartnewspaper.com

Poniżej zdjęcie iluminacji świetlnej „zabawnej latarni”, fot. Amir Rahim z profilu facebook (TUTAJ)

Wszystko zaczęło się w grudniu wraz z przybyciem elektronicznej kartki z życzeniami na święta Bożego Narodzenia. Kartka przybyła od pana Apoloniusza Łysejko – i tradycyjnie motyw świąteczno-zimowy zwierał również zdjęcie latarni morskiej. Kiedy pobieżnie rzuciłam na nią okiem, wydawało mi się, że coś mi przypomina, ale nie od razu przyjrzałam się dokładnie tej fotografii. Myślałam, że kartka zawiera zdjęcie latarni morskiej z zagranicy, podobnej do jednej z naszych latarni. Przypominała coś na kształt Rozewia II  połączonego z nieistniejącą już latarnią w Jastarni Bór. Dopiero kiedy na spokojnie mogłam tego samego dnia przyjrzeć się zdjęciu zobaczyłam, że to jednak wieża rozewska, ale ktoś pięknie zrekonstruował jej laternę i odświeżył wieżę. Byłam na 100 procent przekonana, iż jakiś grafik zabawił się i pokazał jak ładnie mogłaby się ta latarnia prezentować gdyby przywrócić jej normalną laternę i odnowić jej elewację. Jednak już przy tych dywagacjach serce podpowiadało swoim podwyższonym rytmem, że może powinnam poszukać w internecie jakiś najświeższych informacji z rozewskiego blizarium, bo może coś  WAŻNEGO mnie omija, coś bardzo istotnego, co było dla mnie aż nie do uwierzenia. Fakt, że ktoś chciałby tylko tak hipotetycznie zrekonstruować sobie latarnię Rozewie II wydawał mi się z minuty na minutę coraz mniej prawdopodobny. Zaczęłam od strony TPNMM bowiem zarówno pan Apoloniusz jak i ja należymy do tego samego gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół NMM i jak już, to właśnie tam powinny pojawić się pierwsze newsy. Po szybkim zajrzeniu do galerii na ich stronie zobaczyłam, że takich zdjęć z odmienionym Rozewiem jest więcej. I WTEDY już wiedziałam. TO się naprawdę wydarzyło! Od dawna słyszane, odległe plany, aby na powrót przywrócić świetność nieczynnej drugiej rozewskiej latarni, stały się bytem realnym! Nie potrafię nawet opisać jakie uczucia mną zawładnęły i jaką galopadę czułam w sercu. To było jak maratoński bieg w stanie spoczynku, niekontrolowane walenie serca pod wpływem samego patrzenia na zdjęcia, które mogłyby być snem, a są jawą. Dla każdego miłośnika polskich latarni to spełnienie marzeń, to jak wygrana w Lotto, szczęśliwy los… Nie miałam pojęcia, że stanie się to tak szybko i ta koszmarna obudowa na Rozewiu II na poziomie laterny zniknie i zastąpi ją coś tak pięknego. Marna, zrujnowana wieża nagle stała się miss świata.

Natychmiast w grudniu napisałam maila do pana Apoloniusza prosząc o więcej zdjęć i potwierdzenie tej informacji oraz podanie więcej faktów o pracach jakie były tam wykonane. Te wszystkie przesłane do mnie fotografie i dane już tutaj publikowałam, ale nie miałam pojęcia, że jeszcze w ostatnim dniu stycznia br. będzie mi dane być już osobiście na Rozewiu i oglądać oko w oko efekt pierwszego etapu prac remontowych czyli odnowioną elewację zewnętrzną i nową obudowę laterny wraz z jej poszerzonym tarasem. Los mi wyjątkowo sprzyjał i jeszcze w starym roku otrzymałam jako członek TPNMM zaproszenie na tradycyjne spotkanie noworoczne, które w tym roku miało być wyjątkowe (bo wyjazdowe) i członkowie mogli właśnie zobaczyć z zewnątrz odnowioną rozewską blizę nr II.

Nie mogłam przepuścić takiej okazji. Musiałam wszystkie plany przełomu stycznia i lutego podporządkować tej wyprawie! I się udało. Pojechałam, zobaczyłam i jeszcze bardziej pokochałam. Stali Czytelnicy Latarnicy wiedzą, że poza ogólnym bzikiem na punkcie naszych latarni, mam wyjątkowe umiłowanie do przylądka rozewskiego. Tak, tak… to prawdziwa miłość, co przekłada się również na mowę ciała – kiedy zbliżam się szosą od strony Władysławowa do Rozewia serce gwałtownie przyspiesza, oddech staje się niespokojny, mam tzw. motyle w okolicy żołądka. Wszystkie znamiona zakochania. Ale nie tylk oja  tego doświadczam. Już lata temu wspaniały pisarz Franciszek Fenikowski (nota bene urodzony w Poznaniu, co wskazuje że poznaniacy mają szczególne umiłowanie naszego wybrzeża)  popełnił książeczkę pt. „Zakochani w Rozewiu” (wyd. KAW, 1977 rok) więc wiedział co się dzieje w niektórych gościach tego przepięknego zakątka naszego kraju.  Ja przeżywałam tego dnia swoją miłość do Rozewia na nowo. 31 stycznia o godzinie 10.00 nasz autokar wyruszył spod dworca PKP w Gdańsku w kierunku Blizarium i byłam przeszczęśliwa. Szkoda, ze pogoda nie dopisała, bo było bardzo pochmurnie więc z góry wiedziałam, że zdjęcia nie wyjdą najlepsze, ale trudno. Ważne, że mogłam tak szybko zobaczyć efekt prac rewitalizacyjnych poczynionych na latarni Rozewie II. Około godz. 11:30 byliśmy na miejscu i na miękkich nogach opuściłam ciepłe wnętrze autokaru wpadając wprost w objęcia zimowego wiatru omiatającego przylądek. Ulicą Leona Wzorka, przy której zatrzymał się nasz kierowca, zwartą grupą doszliśmy na teren zabudowań drugiej nieczynnej latarni.

Już z daleka to miejsce wyglądało zupełnie inaczej. Wyłaniająca się w bezlistnych koronach starych drzew  wieża robiła kolosalne wrażenie. Przynajmniej dla mnie. Jawa to czy sen? – buntował się mój umysł. Kolejne marzenia latarniane stawało się rzeczywistością. W ostatnie lata nie mogłam patrzeć,  ilekroć odwiedzałam Rozewie (a było to wielokrotnie o różnych porach roku), jak to miejsce z ogromnym potencjałem marnieje, jak umiera na naszych oczach, a przecież to nasza historia, to jedna ze strażniczek wybrzeża, to latarnia, która kiedyś dawała nadzieję i radość powrotu do macierzystego portu, do domu…

Kilka lat temu na jednym z noworocznych  spotkań w siedzibie Narodowego Muzeum Morskiego na gdańskiej Ołowiance mieliśmy okazję obejrzeć plany remontu wieży i budowy windy, która umożliwi osobo niepełnosprawnym doświadczania takiej samej radości ze zwiedzania latarni jaka jest dana nam wszystkim. Dziś już wiem, że tamten projekt nie będzie realizowany, bowiem na budowę i montaż takiej windy po prostu w otoczeniu zabudowy Rozewia II nie ma miejsca, ale jednym z kolejnych etapów prac jest realizacja tej idei i docelowo winda na wieży tej blizy będzie zamontowana. Na chwilę obecną jest dokonany remont wieży i zbudowany poszerzony taras na wysokości laterny, tak aby ruch turystyczny odbywał się tam w dobrych warunkach. Na wiosnę w laternie zastanie zamontowana replika optyki (w kolejnym wpisie na ten temat pokażę Wam jedną z soczewek, którą miałam okazję trzymać w dłoniach). A póki co ja i inni zaproszeni goście mogliśmy nacieszyć oczy wyremontowanym obiektem i wysłuchać przemówienia Prezesa TPNMM p. Fryderyka Tomali, Dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni kpt. ż. w. dr inż. Andrzeja Królikowskiego, Burmistrza Władysławowa pana Romana Kużela oraz przedstawiciela firmy Rembud p. Macieja Szczepańskiego, którego ekipa pracowała nad remontem i dzięki, której mamy teraz tak piękny obiekt. Krótką historię tego miejsca i samej blizy przybliżył wszystkim w skrócie Wiceprezes Towarzystwa, wielki miłośnik latarni i kolekcjoner przedmiotów z nimi związanych p. Apoloniusz Łysejko. Na osobne wymienienie  zasługują osoby, które ciężko pracowały nad odtworzeniem i budową repliki optyki czyli p. Sebastian Pawlak i Rossario Alessandro Bawetta z Amber Lamp.

Choć warunki pogodowe były niesprzyjające, mimo niewielkiego mrozu na przylądku było przejmująco wilgotno i zimno. Ale nic to wobec szansy oglądania tej latarni w nowej szacie zewnętrznej. Poza dokończeniem zaplanowanych prac ważną kwestią jest teraz dla TPNMM, aby dopełnić innych ważnych formalności – tak aby latarnia morska Rozewie II stała się drugą udostępnioną do zwiedzania w ramach całego kompleksu Rozewskiego Blizarium. I za to mocno trzymam kciuki, bo niestety w naszym kraju biurokracja jest taka a nie inna, więc mam nadzieję, że uda się to w miarę w przyzwoitych łamach czasowych załatwić. I tego Towarzystwu w Nowym Roku  życzę.

Poniżej prezentuję Wam wybór zdjęć wykonanych tego dnia – kolejne dwie odsłony fotorelacji z tej wyprawy ukażą się na Latarnicy jeszcze w lutym. Mimo marznących dłoni i skostniałych palców udało mi się obfotografować latarnię i przylegające do niej budynki tyle na ile pozwoliły warunki pogodowe. Myślę, że najpiękniejsze zdjęcia uda się zrobić każdemu z nas, kiedy wieża stanie już otworem dla turystów z całego świata. Bo nie jest to sprawą powszechną, że w jednym miejscu jest tyle obiektów związanych z latarnictwem do zwiedzania i że mamy do czynienia z zabudowaniami historycznymi, o których można by długo opowiadać. Już legendarny latarnik Leon Wzorek czuł moc i potęgę tego miejsca, podobnie wielki pisarz Stefan Żeromski, którego imieniem nazwana jest latarnia Rozewie I i którego legenda powiązana z tym miejscem wciąż jest żywa. Przy okazji warto mi tutaj polecić jeszcze jedną lekturę poza dziełkiem pana Fenikowskiego – a mianowicie opracowanie Czesława Skonki pt. „Śladami Stefana Żeromskiego na Pomorzu” z wizerunkiem latarni Rozewie I na okładce (Wyd. Stalla Maris, 2001 rok).

Fot. Latarnica / 31 stycznia 2015 [10x]

[09.02.2015]

Dziś w zdjęciu na niedzielę podwójna kocia dawka. I to z dwóch odległych rejonów – z Polski i Jamajki. Ta grupa kotów została uchwycona pod latarnią w Darłówku. A samotnie spacerujący kot – jest mieszkańcem Jamajki.

[08.02.2015]

Fot. Stanisław J. Szewczak

Fot. Wanda Bańkowska / luty 2015

Bajkowa latarnia z Francji

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Dziś prezentowana latarnia z południa Francji, od pierwszego spojrzenia skojarzyła mi się z jakąś bajkową wieżą, niczym z baśni braci Grimm. Wygląda bardziej jak dekoracja filmowa czy teatralna, a jednak jest wciąż aktywnym obiektem nawigacyjnym. Co udało mi się o niej dowiedzieć? W spisach funkcjonuje jako Phare de la Pyramide, znajduje się w porcie w Benodet (Bretania). Została zbudowana w 1887 roku. Światło znajduje się na wysokości 48 m n.p.m,. a sama wieża liczy 39 m wysokości. Wieża pomalowana jest na biało, a laterna na zielono. Latarnia świeci światłem zielonym. Obiekt zamknięty jest dla turystów. Taras górny (górna galeria) jest z kamienia i nie został on niczym zamalowany, zachowując swoją oryginalną strukturę. W roku 1944 wieża została bardzo poważnie zniszczona przez Niemców.

Fot. Agnieszka Bańkowska [5x] – zdjęcia wykonano w lutym 2013 roku.

[06.02.2015]

Poniżej stara kartka pocztowa z tą latarnią – z leuchtturm-welt.net

Poniżej widok z satelity z bing.com

ba`AaGF

W styczniu br. na portalu aukcyjnym Allegro pojawiły się te dwie unikalne fotografie ukazujące przedwojenną latarnię morską w Helu. Zdjęcia wykonano w latach 30-tych XX wieku – kiedy to wieża została pomalowana w poziome pasy – stając się tym samym bardziej widoczna dla przelatującego ptactwa. Zanim na Półwyspie Helskim rozgorzały walki wojenne w 1939 roku latarnia była popularnym miejscem turystycznym. Tam chodziło się na spacery i tam robiło się pamiątkowe zdjęcia – indywidualne czy też zbiorowe dla grup wycieczkowych. Na obydwu zdjęciach widzimy grupki ludzi, którzy prawdopodobnie odwiedzili wieżę i mieli okazję spojrzeć na okolicę z jej górnej partii. Zapewne cieszyli się wakacjami w samym Helu lub innej miejscowości na półwyspie. Już przecież Magdalena Samozwaniec w swoich fascynujących wspomnieniach pt. „Maria i Magdalena” opisała wyprawę do latarni morskiej w Helu oraz swoje wyczerpanie fizycznie kiedy dotarła pod samą wieżę blizy.

W swoich zbiorach latarnianych pamiątek sama mam liczne fotografie z okresu sprzed wybuchu II WŚ, na których na tle latarni ustawiały się zakochane pary, rodziny, znajomi, samotni wędrowcy. Te zdjęcia dowodzą, że obiekt nawigacyjny na krańcu cypla był popularny i chętnie odwiedzany. My możemy białą lub pasiastą wieżę oglądać już tylko na starych kartach pocztowych i archiwaliach, ale kto wie ten dostrzeże nawet dziś, że na skwerku (trawniku) z ławeczkami przed współczesną blizą na Helu widać cztery duże białe kamienie wyznaczające  pewien regularny obszar. Tak, to właśnie dawna lokalizacja przedwojennej latarni. Warto dostrzec te oznakowanie i spróbować sobie wyobrazić czas kiedy stara latarnia jeszcze stała: nienaruszona, wysmukła i piękna.

Fot. aukcyjne, obie fotografie wykonano 10 lipca 1932 roku.

[04.02.2015]

Subscribe to LATARNICA