LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Marzec, 2015

Lata temu w rodzimej literaturze latarnianej natrafiłam w książce „Latarnie morskie – Przewodnik turystyczny” (wyd. Media regionalne) na zdjęcie tajemniczej pieczęci stosowanej wieki temu w Ustce. Jej historia jest podana w dziale historii jako ciekawostka i interesują mnie Wasze opinie na ten temat a może i wiedza, że trafiliście gdzieś na jej opis i jakieś informacje dodatkowe.

Z czasem udało mi się upolować na portalu aukcyjnym oryginalny dokument z początku XX wieku ( z lutego 1921 roku) pisany w Ustce opatrzony tą pieczęcią (bo wcześniej porównałam ją z grafiką z wspomnianej książki ) i ten dokument prezentuję Wam poniżej. A teraz krótka historia tej pieczęci.

Ponoć w dawnych wiekach żeglarzom na akwenie w okolicach Ustki  bezpieczną drogę do portu wskazywało światło z wieży starego kościoła pw. Św. Mikołaja. Kościół istniał w latach 1356 – 1889. Dziś w tym miejscu znajduje się skwer im. Jana Pawła II. Drzewa, które na skwerze rosną (lipy) są wyznacznikami jego murów.  Uważa się, że dowodem na takie wykorzystanie usteckiej świątyni ma być stara pieczęć parafialna. Jest na niej wieża, a  z niej wywieszony jakby wysięgnik z kotłem na końcu. W takich kotłach stosowano wieki temu olej, tłuszcz czy smołę. Dodatkowo na pieczęci widzimy żaglowiec, co sugeruje i podpowiada czemu służyła ta konstrukcja. Na pieczęci widnieje łaciński napis: LUX VIAE  – czyli „Światło drogi”.

Dokument ze zbiorów Latarnicy

[30.03.2015]

Poniżej cały dokument

Poniżej powiększenie fragmentu z pieczęcią

Poniżej powiększenie na pieczęć z wieżą kościoła z światłem

Poniżej dokument sfotografowany pod światło  – ukazuje się wtedy nam znak wodny z fragmentem napisu

W ostatnią niedzielę marca niechaj na przedwiośniu ucieszą nasze oczy jeszcze dwa ujęcia z odremontowanej latarni Rozewie II. Fotografie zostały wykonane na przełomie stycznia i lutego br. a są dwie, bowiem druga ukazuje wyłącznie detal architektoniczny widziany w kontekście zdobień wieży na fotce nr 1.

Fot. Tomasz Lerczak [2x]

[29.03.2015]

Dziś zapraszam na południe Francji. Dzięki fantastycznym zdjęciom znajomej z Warszawy – mogę zrobić dziś dla Was ten wpis i pokazać starą latarnię z Pointe du Raz. Na początek kilka informacji o jej historii. Została zbudowana w 1839 roku. Wysokość wieży wynosi ok. 17 m. Od 1887 roku jest nieaktywna. Została zastąpiona nowoczesną aparaturą sterowania i łączności. Wieża latarni jest niemalowana i czworokątna. Białe przybudówki posiadały pomieszczenia mieszkalne, a potem ustawiono w nich całą aparaturę sterowniczą. Jej następczynią stała się latarnia – Phare de la Vieille. Po zamknięciu została zajęta przez francuską marynarkę wojenną by przez wiele lat służyć jako stacja obserwacji i kontroli ruchu. Usytuowana jest na samej końcówce półwyspu Pointe du Raz.  Wieża zamknięta dla ruchu turystycznego. W tym samym miejscu, w samym sercu Bretanii, na skalistym półwyspie Pointe du Raz, znajduje się ogromna figura Matki Boskiej Rozbitków, poświęcona pamięci tych, których pochłonął żywioł wody. Jest ona dziełem polskiego rzeźbiarza, Cypriana Godebskiego. To wyjątkowe miejsce, do którego pielgrzymują i Bretończycy i turyści.

fot. Agnieszka Bańkowska

[27.03.2015]

Poniżej stara latarnia na Pointe du Raz, po lewej pomnik Matki Boskiej Rozbitków

Poniżej pomnik Matki Boskiej Rozbitków autorstwa polskiego rzeźbiarza

Widoczna w oddali Phare de la Vieille – następczyni starej latarni – zbudowana w 1887 roku, jej wieża liczy prawie 34 m wysokości n.p.m.

Poniżej archiwalne ujęćie tej latarni na starej kartce pocztowej (fot. z leuchtturm-welt.de)

Poniżej ujęćie lotnicze na latarnię i okolicę z bing.com

Poniżej historyczne ujęcie Phare de la Vieille na starej kartce pocztowej (fot. z leuchtturm-welt.de)

 

Nieraz się zastanawiałam jak zainteresować młodych ludzi byciem odpowiedzialnym i pomocnym wobec zwierząt oraz jak zachęcić ich aby poznawali historie naszych latarni morskich i chętnie odwiedzali je podczas pobytów nad morzem. Idealnym rozwiązaniem byłoby podsuwanie od młodego wieku odpowiednich książeczek bowiem sama wiem, że pierwsze lektury (ich odpowiedni wybór i tematyka) mają wpływ na dalsze życie młodego człowieka. W moim przypadku takim ideałem byłaby historia o kocie (kotach) i latarni morskiej. Niestety na rodzimym rynku niczego takiego nie znalazłam ale są takie pozycje dla dzieci na rynkach zagranicznych i dziś chciałabym wam mały wybór ich pokazać.  Ku mojej radości jest nawet seria o rodzinie latarników i kotach. W jednej z książeczek ilustracje bardzo przypadły mi do gustu. Ich autorką jest Anne Mortimer.

Poniżej wybór kilkunastu okładek takich opowieści łączących historie kocie z latarnianymi. Książki znalezione w internecie.

[25.03.2015]

Nareszcie w mediach pojawiło się oficjalne tej wiadomości. Wiedziałam o planach związanych z starym domem latarnika jeszcze w 2014 roku ale wtedy nie było jeszcze 100% pewności. Teraz już wiadomo, że w pochodzącym z 1872 roku, zabytkowym Domu Latarnika – jednym z budynków (największy) w kompleksie gospodarczych zabudowań w drodze do latarni morskiej w Czołpinie – powstanie Muzeum Latarnictwa!

Pierwsze plany na takie zagospodarowanie tych obiektów powstały już kilkanaście lat temu. W tym czasie budynek niszczał i upadał w ruinę. W sam czas koncepcja stała się rzeczywistością i dzięki dużej sumie gotówki z Funduszu Leśnego Słowiński Park Narodowy będzie mógł zrealizować te wspaniałe plany cieszące każdego miłośnika latarni w naszym kraju.

Bardzo wstępnie i roboczo mówi się, że placówka muzealna otworzy swoje drzwi dla turystów w roku 2018 ale ten termin może ulec zmianie. Oficjalna nazwa nowo powstającej placówki ma brzmieć: Muzeum Latarnictwa i ochrony wartości przyrodniczo-kulturowych Wybrzeża Słowińskiego.

Dom Latarnika jest położony ok. 1 km od samej latarni. Został zbudowany w tym samym czasie co latarnia. Wtedy był bardzo potrzebny bowiem mieszkający i pracujący na miejscu latarnicy byli niezbędni. Zatrudniona wtedy obsługa latarni miała się co uwijać bowiem zasilaniem wieży był olej. Prąd wprowadzono w okresie międzywojennym co było sporym usprawnieniem ciężkiej dotąd pracy.

Ale Dom Latarnika to nie samotnie stojący budynek. Zabytkowy kompleks to tzw. osada latarników.  Tworzą ją: dwukondygnacyjny podpiwniczony budynek mieszkalny, stodoła, budynek inwentarski oraz budynki gospodarcze. Budynek mieszkalny ma powierzchnię prawie 600 m2. Usytuowany jest w kierunku wschód-zachód, a zachodni szczyt budynku wyłożono łupkiem mineralnym – który miał chronić przed działaniem silnych zachodnich wiatrów.

Ogromnie cieszy mnie ta wiadomość i fakt, że będziemy mogli pochwalić się kolejnym muzeum, w którym zadba się o prezentację historii tej części naszego wybrzeża z naciskiem na sprawy latarni morskich i nawigacji na tym odcinku akwenu morskiego. Teraz musimy cierpliwie czekać na postęp prac i obserwować co się tam dzieje.

[tekst na podstawie notki prasowej w serwisie internetowym gryf24.pl]

[23.03.2015]

Poniżej kilka ujęć osady latarników – stan na lipiec 2005 roku, fot. Tomasz Stochmal / stotom.pl [8x]

Dziś, w pierwszą niedzielę wiosny, migawka z lata 2014 –  szyld restauracji i kawiarni – Cafe Mila ze Świnoujścia. Lokal mieści się przy ulicy Uzdrowiskowej i ma sympatyczny motyw graficzny , który przykuwa wzrok.

Fot. Beata Żyto

[22.03.2015]

Dziś z ogromną przyjemnością dzielę się z Wami zdjęciami jakie jeszcze w lutym br. otrzymałam drogą mailową od wnuka pana Leona Wzorka – Grzegorza. Przemiła korespondencja, jaka się między nami wywiązała, zawiodła nas także na taki etap rozmowy, podczas której obustronnie dzieliliśmy się tym co posiadamy w temacie Rozewia i pracujących tam kiedyś latarników z rodziny Wzorków. Uzyskane tą drogą materiały mają i dla mnie wielki ładunek emocjonalny bowiem – jak już od dawna wiecie – Rozewie i historia latarń z przylądka szczególnie mi leżą na sercu i mają tam swoje stałe miejsce.

Poniżej: zdjęcia z archiwum rodziny Wzorków [4x] Dziękuję p. Grzegorzowi Wzorkowi za podzielenie się nimi ze mną i zgodą na ich publikację.

Poniżej: Latarnik Zbigniew Wzorek z elementami nowej optyki dla rozbudowywanej latarni w 1978 roku

Poniżej: Zbigniew i Jerzy  Wzorek na zbiorowej mogile w Piaśnicy gdzie zginął Leon Wzorek (fot. wykonana w 1994 r.)

Poniżej: Zbigniew i Jerzy Wzorek przed tablicą Leona w Rozewiu w 1993 r.

Poniżej: Symboliczny krzyż Leona Wzorka na zbiorowej mogile w Piaśnicy

Kocia wiosna

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Raz na jakiś czas prezentuję tutaj zdjęcia kotów nadsyłane przez znajomych, czytelników, przyjaciół. Dziś – niemal już na przełomie pór roku dwa ujęcia kotów znad Narwi, które jeszcze w otulinie zimowej doskonale już czują nadchodzącą dużymi krokami wiosnę. Ich opiekun zbudował im doskonałe schronienie przed mrozami, bo gromadka wolno bytujących kotów przy domu jest spora i trzeba im jakoś zapewnić dobre warunki na trudny zimowy czas. Fot. T.Z. [2x]

Poniżej dla odmiany kot z ciepłych rejonów. Ten uroczy rudzielec chroniący się pośród cytrynowych drzewek został sfotografowany w San Jose w Kalifornii. Zdjęcie podesłała mi wielka kociara z Warszawy – Agnieszka Bańkowska a fotografię zrobił jej przyjaciel Krzysztof. Dziękuję!

Na koniec stara historia z happy endem z rodzimego podwórka, ale chyba jej tutaj nie opowiadałam. To było lato,  może dwa lata temu. Na naszej osiedlowej ulicy w okolicy bloku pojawił się ten maluszek. Był sam, bez mamy czy rodzeństwa. Pierwsze noce było słychać tylko jego płacz. Razem z sąsiadami kociarzami nie mogliśmy kotka zlokalizować. Bał się zbliżającego się człowieka. Ostatecznie kładliśmy w krzakach karmę i wodę. Akurat były upalne suche noce i dni. Jedzonko znikało, wodę z pewnością też popijał. Z czasem kotek bardziej się oswoił, ujawnił się i pokazał jaki jest cudowny. Nadal dość nieufny, ale kocią karmę chętnie zjadał, a z czasem i ocierał się o nogi sąsiada z klatki obok. Sąsiad – w wieku już emerytalnym- chodził wokół kotka, doglądał, pilnował. Wszystko było pięknie, ale nieubłaganie nadchodziła jesień, jesienne słoty i oczywiście zima. Nie wiedzieliśmy co zrobić z maluchem. Zimy na ulicy by nie przetrwał, z resztą wokół pełno ruchliwych ulic. Mieliśmy wyłapać go do schroniska ale… życie napisało inny scenariusz. Kotek przyzwyczajony do głosu i ręki sąsiada na chodniku nie odstępował go o krok i tak skradł jego serce i trafił na stałe do domu kociarzy w moim bloku i ich dwójki kotów – rodzeństwa (wcześniej też zgarniętych z naszej uliczki). Kotek ma domek do dziś i widuje go siedzącego w oknie. Wyrósł na ogromnego, dostojnego kocura.

Ta historia cieszy mnie do dziś ze względu na jej finał. Poniżej zdjęcie koteczka, którego roboczo nazywałam Rocherek, w okresie gdy mieszkał pod naszym blokiem i lubił leżeć w kwiatkach.

Fot. Latarnica [2x]

Ze starej prasy [32]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Dziś wracam do interesującego cyklu „Ze starej prasy”, który zawsze przenosi nas  w mniej lub bardziej odległe czasy, kiedy to w rodzimej prasie ukazała się jakaś notka czy artykuł dotyczący naszych latarni. Tym razem chciałabym zwrócić uwagę na majowe wydanie „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” z 1934 roku. W numerze 19 ukazało się zdjęcie najsłynniejszego rozewskiego latarnika – Leona Wzorka podczas pracy.

Gazeta ze zbiorów Latarnicy

[16.03.2015]

Poniżej okładka Ilustrowanego Kuriera Codziennego z 7 maja 1934 roku (nr 19)

Poniżej fragment rozkładówki ze zdjęciem z Latarnikiem Leonem Wzorkiem z Rozewia

Poniżej notka prasowa o latarniku o nagłówku: RADJOLATARNIA ROZEWSKA

Poniżej kadr na zdjęcie Leona Wzorka

PS. Na koniec takie ciekawe uzupełnienie. Kiedy podzieliłam się skanem ze zdjęciem z tego archiwalnego numeru „IKC” – z panem Grzegorzem Wzorkiem (wnukiem latarnika Leona) napisał do mnie:

[…] Mam to zdjęcie ale nie z gazety. A ciekawostka jest taka ,  że właśnie to urządzenie ukrył mój Dziadek przed Niemcami, w 1939 roku. I nie powiedział hilerowcom gdzie. A mój Tata i jego brat byli przesłuchiwani na gestapo, ale że nie wiedzieli to nie powiedzieli i wypuszczono ich.

Serdecznie dziękuję za to dopowiedzenie!

W nawiązaniu do jednej ciekawej archiwalnej kartki ze Smołdzina, którą prezentowałam przedwczoraj, dziś współczesne ujęcie latarni czołpińskiej w obiektywie Marcina – którego wrażliwość fotograficzna i widzenie świata (w tym latarni, bo prezentuję jego zdjęcia nie po raz pierwszy) bardzo mi odpowiada. Na pierwszym zdjęciu latarnia morska Czołpino z oddali, na drugim widok na drogę wiodącą ku niej przez malownicze tereny  Parku Narodowego.

Fot. Marcin Pałaszyński [2x]

[15.03.2015]

Raz na jakiś czas prezentuję wam znalezione w iscei ciekawe archiwalia związane z historią naszych latarni morskich. Nieczęsto zdarzają się takie zdjęcia / kartki pocztowe / folderki czy przewodniki, które mnie zaskakują. Ale ilekroć na trafię na coś ciekawego zapisuję sobie podglądy na komputerze aby pamiętać, że są w obiegu takie interesujące pamiątki historyczne. Z prezentowanego dziś zestawu największe wrażenie zrobiła na mnie kartka nr 1 ze Smołdzina. Po pierwsze dlatego, że w ogóle pocztówki z latarnią czołpińską to unikaty – jest ich naprawdę niewiele, po drugie latarnia ta jest mniej popularna niż inne stąd jej stare zdjęcia też są rzadkością. W tym przypadku mamy dodatkowo podgląd na całą okolicę. Mnie ten kadr po prostu urzekł.

Kartka aukcyjna, reprodukcja prezentowana na portalu fotopolska.eu

Druga przedwojenna kartka pocztowa – pojawia się w kilku odmianach  jako ujęcie lotnicze klifowego wybrzeża w Niechorzu, zawsze robi na mnie wrażenie bo współcześnie klif ten jest już mocno porośnięty drzewami a tutaj widać przepięknie latarnię i okolicę – jak na dłoni.

Na poniżej prezentowanej kartce nie ma samej latarni ale wprawne oko dostrzeże opis w języku niemieckim, że pocztówka pokazuje nam widok z latarni morskiej Jarosławiec. Tutaj podobnie jak przy Niechorzu unikatem jest sam pejzaż, bowiem minęło już tak wiele lat i współcześnie wygląda to całkiem inaczej. Sam fakt, że ulice pod latarnią są piaszczystymi drogi przywołuje zupełnie inne czasy.

Poniżej stary przedwojenny folderek prezentujący piękno naszego wybrzeża, na jednym z kadrów obowiązkowo wzrok przyciąga latarnia morska w Rozewiu a okładkę zdobi przedwojenna latarnia morska w Helu.

Poniżej kolejna kartka bez latarni, ale jej istnienie jest jakby wpisane w jej tło i wyobraźnię osoby oglądającej ją. Kartka ukazuje wyłącznie las na Przylądku Rozewie i ścieżkę (obecnie zamkniętą bowiem kilka lat doszło w tym miejscu do osunięcia się klifu) prowadzącej ku betonowej opasce i morzu. Ale gdyby iść w odwrotnym kierunku i piąć się w górę klifu dojdziemy prosto na latarnię morską Rozewie I i każdy kto był w tym miejscu wszystko skojarzy i rozpozna na tym zdjęciu. Ja miałam jeszcze okazję chodzić tą ścieżką.

Poniżej unikalne, bo kolorowe i bardzo wyraźne ujęcie latarni na główce falochronu wschodniego w Świnoujściu – konstrukcji, która funkcjonowała zanim powstała obecnie działająca latarnia morska przy ujściu Świny.

Na sam koniec zostawiłam zdjęcie, które być może nie powinno się znaleźć w tym zestawie i prawdopodobnie tylko pobudziło na wyrost moją wyobraźnię. Jest to stare, historyczne ujęcie klifów Oksywia i prezentuję je tutaj licząc na to że ktoś z was ma jego lepszą jakość, albo inny kadr i potwierdzi bądź zaprzeczy – czy tam w oddali na klifie marzy mi się tylko czy jest niewyraźna sylwetka oksywskiej latarni morskiej. Ja ją widzę ale nie jest to takie oczywiste. Może być tylko moim wyobrażeniem.

Zdjęcie pochodzi z serwisu fotopolska.eu, należy do kolekcji prywatnej Marka Downarowicza, opis do niego brzmi tak:

1945 rok – Plaża pod Oksywską Kępą, z porzuconym sprzętem ewakuujących się wojsk niemieckich.

Mnie najbardziej interesuje to co jest na najdalszym planie. I niestety jest mało wyraźne. Stąd liczę też na wasze cenne oko i inne świeże spojrzenie.

[13.03.2015]

 

Pod koniec lutego otrzymałam drogą mailową od wnuka Leona Wzorka – p. Grzegorza – cudowną i unikalną fotografię przedstawiającą model latarni w Rozewiu, który zawierał ziemię z pod latarni. Latarnik Leon wraz z synami Zbigniewem i Jerzym zawieźli ją w 1936 roku na Kopiec Piłsudskiego do Krakowa. Niestety kopca ani modelu już nie ma. Kopiec zaczął być budowany w 1934 roku (konkretnie 6 sierpnia w dwudziestą rocznicę wymarszu z Krakowa I kompanii kadrowej Legionów) i ostatnie prace wykonano w 1937. W kopcu złożono ziemię z wszystkich pól bitewnych I wojny światowej, na których walczyli Polacy. W 1953 roku zniszczono cały stok kopca. Akcja jego odnowy ruszyła dopiero w 1981 roku. W II połowie lat 90-tych XX wieku w wyniku ulewnych deszczy jego zbocze uległo zniszczeniu. Po kolejnym remoncie znowu większa część kopca uległa zniszczeniu. Obecnie kopiec jest po renowacji i nie ma śladów uszkodzeń.

Poniżej kopiec – widok w roku 1938, fot. Wikipedia

Tak się złożyło, że zdjęcie modelu latarni idealnie dopełnia inną fotografię z tamtego okresu, która ukazała się w „Ilustrowanym Kurierze  Codziennym”  z 30 czerwca 1936 roku. Ukazuje ona załogę latarni z kierownikiem Leonem Wzorkiem (pierwszy od lewej) pokazującą model latarni, w którym złożono ziemię.

[11.03.2015]

Gazeta IKC – ze zbiorów Latarnicy

Na zdjęciu są od lewej latarnicy: Leon Wzorek, Józef Behmke, Teofil Żaczek i Józef Adrian. W wspomnianej delegacji faktycznie jechał tylko Leon Wzorek z synami, a model latarni wykonał rzemieślnik z Pucka. Latarnia była w połowie rozkręcana, żeby można było nasypać do środka ziemię. [informacja z pierwszej ręki od p. Zbigniewa Wzorka, przesłana mailem przez p. Grzegorza Wzorka]

Zdjęcie modelu latarni – fot. ze zbiorów rodzinnych Zbigniewa i Grzegorza Wzorków

9 lutego br. miałam wraz z kotem Errorem zaszczyt uczestnictwa w III edycji akcji społecznej pt. Pełna miska dla schroniska. Jest to już cykliczna akcja pomocy kotom bezdomnym skierowana dla zarejestrowanych uczestników portalu społecznościowego  Facebook. W każdej z edycji organizatorem jest sklep zoologiczny ZOOLOGIC ze Skawiny, który funduje nagrodę, a głównym koordynatorem kot Error (były podopieczny poznańskiego schroniska). już trzykrotnie osiągnęliśmy pełen sukces dzięki czemu mogłam przekazać poznańskiemu schronisku darmową karmę bytową (firmy BiOMill) oraz leczniczą (marki Trovet). Ostatnia edycja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Celem akcji  za każdym razem jest zdobycie 1000 polubień w tydzień, co było przy I i II edycji do ostatniej chwili trudne i niewiadome, natomiast w tym roku już po 22 godzinach akcji mieliśmy na liczniku wymagany 1000! I ja i organizator byliśmy w szoku. Serdecznie dziękuję za tak czynne i masowe wsparcie!

Fot. Latarnica

[09.03.2015]

Poniżej baner III edycji akcji na stronie sklepu Zoologic

Poniżej strona akcji z licznikiem

Poniżej I etap finału – przybycie paczki od Zoologic i rozpakowanie jej w domu w asyście kota Errora

Poniżej II etap finału – dostarczenie karmy do schroniska w Poznaniu i odwiedziny w kociarni oraz na oddziale kotów w leczeniu

Charakterystyczne figury kota i psa stoją na terenie zielonym na posesji schroniska dla zwierząt

Poniżej kocur o imieniu Synek na wybiegu kociarni

Poniżej Dziadunio i Synek

Poniżej Dziadunio i Synek

Poniżej koteczka Zołza

Poniżej kotek Cukiereczek, mający problemy zdrowotne z trzustką,  dla którego przekazaliśmy karmę leczniczą marki Trovet

Poniżej: listy od organizatorów akcji skierowane do Schroniska

Dziś w Zdjęciu na niedzielę historyczne ujęcie – bo zaraz się takim stanie, gdyż na wiosnę planowany jest montaż repliki optyki – latarni Rozewie II, a raczej jej detalu czyli laterny. Każde spojrzenie na to jak wygląda po przemianie ta niszczejąca dotąd latarnia, cieszy moje oczy. Kto może niechaj rusza na Przylądek Rozewie oglądać to co jest teraz i co wkrótce będzie.

Fot. Tomasz Lerczak / 31 stycznia 2015

[08.03.2015]

Dziś zapraszam do Szwecji, a konkretnie do Karlskrony (Kalmar) i tamtejszego Muzeum Morskiego oraz jego okolic. Na odkładaną od 3 lat wycieczkę wybrał się Leszek Sztumski z rodziną i nie był zawiedziony. Sama kilka lat temu odbyłam wraz z członkami TPNMM rejs i zwiedzałam miejscowe muzeum. Ale mnie nie udało się wtedy sfotografować laterenek w porcie, położonych blisko siedzimy muzeum. Dzięki Leszkowi trafiły do mnie ich zdjęcia oraz kilka ładnych migawek z samego muzeum i miejscowości. Szwedzka styl i czystość bardzo przypadły mi do gustu. Warto popłynąć tam zimą czy jesienią bo można liczyć na porządny sztorm, który trafił się i mnie i teraz podczas wyprawy autora poniższych zdjęć. Na rejsy z wyżywieniem,  połączone ze zwiedzaniem Muzeum są czasami bardzo atrakcyjne promocje zwłaszcza jeśli płynie się w grupie czy rodzinnie. Polecam, bo miejsce ciekawe i sam rejs jest sporą atrakcją i przyjemnością.

Polecam do zapoznania się ze stroną muzeum w języku polskim: TUTAJ.

Fot. Leszek Sztumski

[06.03.2015]

Poniżej latarenka w porcie

Poniżej migawki z muzeum, za oknem widać latarnię

poniżej latarenka w porcie ujęcie nr 2

Poniżej typowa szwedzka zabudowa

I miły koci akcent na koniec

Na koniec widok  lotu ptaka na latarnie w Karlskronie prezentowane tutaj na zdjęciach (ze strony marinas.com) raz stara kartka pocztowa z tą samą latarnią (ze strony  leuchtturm-welt.net)

latarnia przy siedzibie muzeum (fot. marinas.com)

Subscribe to LATARNICA