LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Lipiec, 2015

Letni Kołobrzeg AD 2015

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Moja siostra na samym początku wakacji była kilka dni w Kołobrzegu. Oczywiście tuż po jej powrocie zaraz przejęłam część wykonanych tam zdjęć. Ilekroć oglądam fotografie własne znad morza lub cudze widzę jedno: piękno naszych nadmorskich miejscowości. Oczywiście są takie które lubię bardziej a inne mniej, ale jedno dla mnie jest stałe. Nasz Bałtyk i nasze wybrzeże jest najpiękniejsze. I nic nie zmieni mojej opinii. Widziałam szmaragdowe wody Morza Śródziemnego, plaże o bielutkim miękkim piasku ale mimo tamtego oczywiste piękna jedyny ukochany zapach i pejzaż znajduje na rodzimym wybrzeżu. Tylko tutaj tak pachnie las, tylko tutaj karłowate sosny tak kłaniają się w pas a morze szumi znaną melodię. Kocham cię wybrzeże miłością bez granic.

Fot. Beata Żyto

[31.07.2015]

 

 

Księżyc i Gdynia

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Jedne z piękniejszych letnich wspomnień to takie, gdy nad wodami Zatoki Puckiej albo już otwartego morza widziałam pełnię księżyca w bezchmurną noc. Blask bijący z jego tarczy, odbicie tego blasku na wodach… coś przepięknego! Niestety nigdy nie miałam wtedy przy sobie aparatu a i technicznie trzeba by się do tego przygotować. Ale w tym roku wyręczył mnie mojego marzenia sfotografowania nieziemskiego letniego księżyca stały czytelnik Latarnicy z Gdyni, którego zdjęcia już tutaj prezentowałam bowiem profesjonalnie zajmuje się on fotografią. Nie spodziewałam się takiego zestawu zdjęć i to jeszcze z wyjątkowo przepięknym obiektem na pierwszym planie.

Pełnia księżyca miała miejsce 2 lipca br. zaczęła się dokładnie o godz 21:11. A teraz oddam na chwilę głos autorowi zdjęć:

Wszystko wyliczyłem poprzez programy- Apps i Stellarium, które pozwalają ułatwić obserwację. 02.07. 2015 o godz. 21.11 zaczęła się pełnia księżyca. Wymyśliłem sobie pewną lokalizację, jako że w fotografii ważny jest punkt odniesienia i została nim
latarnia u wejścia do portu w Gdyni od strony PN.WS czyli Skweru Kościuszki. Myślę, że zdjęcia spodobają się Tobie i Twoim czytelnikom. Następny taki spektakl już za rok.

Myślę, że określenie czy się podobają to zbyt ogólna opinia. Mnie one zachwyciły więc mama nadzieję, ze i Wy patrząc na nie będziecie pod podobnym ogromnym wrażeniem. A latarenka z portu wyszła na kilku zdjęciach bajecznie i jeszcze nigdy nie miałam jej tak pięknie sfotografowanej. Marku serdecznie dziękuję za pamięć i podzielenie się ze mną i Czytelnikami tymi profesjonalnymi  fotografiami.

Fot. Marek Pęgowski

[29.07.2015]

 

 

 

 

Tydzień prezentów

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Latarnie morskie

Są takie dni, kiedy okazuje się że można poczuć klimat Bożego Narodzenia w sercu lata. Dlaczego? Otóż lipcowy tydzień zaczynający się datą 13 lipca okazał się tygodniem niespodzianek. Od poniedziałku do piątku otrzymałam trzy przesyłki niespodzianki – prezenty od przyjaciół, którzy doskonale wiedzą czym jest dla Latarnicy jej pasja.

Lubię niespodzianki, ale generalnie nie czuję się komfortowo dostając prezenty a nie mogąc się od razu jakoś odwzajemnić tym bardziej że nie było tak naprawdę specjalnej okazji. Ale muszę też dodać, że bardzo mnie ucieszyły i są piękne. Tak się składa że lipiec mam bardzo ciężki i wyczerujący i taka mile chwile dają mi przypływ sił na stoczenie walki z kolejnym dniem.

Kochani Przyjaciele: ika, Stanisław z serwisu PoPiasku.pl, kociaro Agnieszka Bankowska – jesteście niesamowici! Aż mi brak słów. A ponieważ prezenty są piękne muszę się nimi tutaj pochwalić :)

Poniżej dwa dary od ika – kubek latarniany do ceramicznej kolekcji oraz współczesna kartka pocztowa z latarnią świnoujską

Poniżej bardzo użyteczny – już na 2016 rok – kalendarz z motywami morskimi i latarnią na okładce od Stanisława z PoPiasku.pl

Poniżej obraz z latarnią od szalonej kociary Agnieszko Bankowskiej, ponieważ jej trzy koty pomagały go pakować Error zaczął od obwąchiwania paczki!

Poniżej Error i trzy latarnie

 

 

 

Na dzisiejszą niedzielę przygotowałam taki foto-duecik. To nie latarnia morska ale już coś bardzo bliskiego, bowiem jest znakiem nawigacyjnym na głowicy falochronu wschodniego w Kołobrzegu. A takie konstrukcje również bardzo lubię i często mają bardzo ładną formę no i… po zachodzie słońca świecą.

Fot. Beata Żyto [2x]

[26.07.2015]

Kontynuując prezentację mojej pasji kolekcjonerskiej, po pokazaniu rzadkiej monety ze Świnoujścia, udajemy się dalej szlakiem zachodniego wybrzeża na wschód i mijamy po drodze latarnię morską Kikut we wsi Wisełka. W moich zbiorach posiadam monetę z wizerunkiem tej latarni. Została ona wyemitowana w 2010 roku na Wyspie Wolin. Poniżej kilka jej ujęć. Fot. Latarnica [4x], kartki, mapki, podkładka pod kubek – ze zbiorów Latarnicy.

[24.07.2015]

Nigdy nie przypuszczałam, że tak szybko przyjdzie mi przygotować aneks nr 3 do cyklu o książkach z latarniami na okładce bądź w treści książki. A jednak życie zaskakuje i natrafiałam – czasami zupełnie przypadkowo – na kolejne takie tytuły. Poniżej zatem następna lista takich powieści. Jednocześnie zaznaczam, że żadnej z prezentowanych jeszcze nie czytałam zatem nie mogę od siebie zapewnić że warto. Jeśli macie ochotę na lekturę którejkolwiek z nich musicie sami zdać się na własny instynkt czy warto.

Księżyc nad Bretanią – Nina George

Wydawnictwo pomyślało (świetny pomysł!) aby do kompletu z tą książką wydać takie piękne podstawki pod kubki – w tym jedna z latarnią morską a reszta w morskie motywy!

Nigdy nie jest za późno, by rozpocząć nowe życie.
Koniec ze mną! – oto, co myśli Marianne, rzucając się z paryskiego Pont Neuf. Lecz los chce inaczej. Uratowana kobieta trafia do szpitala, gdzie ukojeniem staje się dla niej malowidło wykonane na rustykalnym kafelku – oświetlony księżycowym blaskiem port w Bretanii z łodzią o nazwie Mariann. Chwyta się tego obrazu jak ostatniej szansy i postanawia, że skoro nie ma już swojego miejsca na ziemi, pojedzie właśnie tam, do małej wioski rybackiej. Ta pierwsza od lat samodzielnie podjęta decyzja pozwoli Marianne poczuć się znowu szczęśliwą i zakosztować życia, jakiego dotąd nie znała.

Sweetland – Michael Crummey

Osadę Chance Cove na wysepce Sweetland zamieszkuje kilkadziesiąt osób, które z trudem wiążą koniec z końcem po zapaści nowofundlandzkiego rybołówstwa. Nic dziwnego, że złożona przez rząd propozycja sowitej rekompensaty za opuszczenie podupadającej mieściny na krańcu świata wywołuje wśród byłych rybaków ogromne poruszenie. Jedynym warunkiem jest jednomyślna zgoda wszystkich mieszkańców na przeprowadzkę. Plany sąsiadów krzyżuje Moses Sweetland, emerytowany latarnik uparcie sprzeciwiający się opuszczeniu ukochanej wyspy. Gdy zbliża się termin ostatecznej decyzji, narastająca niechęć mieszkańców Chance Cove daje Sweetlandowi podstawy do obaw o własne życie. Splot konfliktów, tragedii oraz wciąż żywych bolesnych wspomnień popchnie go do szalonego postanowienia, w wyniku którego świadomie skaże się na nieodwołalną izolację…

„Sweetland” to poruszająca, kameralna powieść o schyłku dawnego świata oraz powolnym zaniku małych, odosobnionych społeczności, niemających racji bytu z dala od skrawka ziemi, na którym się zawiązały. To misternie skonstruowane dzieło o autodestrukcyjnej przekorze oraz zawziętej walce człowieka z nieubłaganymi prawami stanowionymi przez społeczeństwo i naturę. To wreszcie subtelna przypowieść o samotności ekstrapolowanej daleko poza granice absurdu.

Szept wiatru – Elisabeth Haran

Amelia Divine jest zamożna, kapryśna, zepsuta… i nieszczęśliwa. Niedawno w tragicznych okolicznościach straciła niemal wszystkich najbliższych. W trakcie podróży do nowej rodziny dochodzi do katastrofy: parowiec, którym płynie, idzie na dno po zderzeniu z rafą koralową. Amelia zmusza swoją przyjaciółkę Lucy, by ta oddała jej miejsce w szalupie ratunkowej. Lucy ginie, Amelia jest jedną z dwóch ocalałych osób. Druga to Sarah Jones, której sąd zamienił karę więzienia na pracę na farmie prowadzonej przez owdowiałego farmera z siedmiorgiem dzieci. W wyniku uderzenia w głowę Amelia traci pamięć. Sarah korzysta ze sposobności i podaje się za nią w nadziei, że nigdy więcej już jej nie zobaczy i że skieruje swoje życie na nowe, lepsze tory. Przeznaczenie chce jednak inaczej: losy dwóch młodych kobiet splatają się na dobre w poruszającej historii o miłości, chciwości i zdradzie.
Gorące namiętności, zwykłe ludzkie słabostki, miłość, nienawiść i zazdrość – a wszystko w egzotycznych, baśniowych plenerach dalekiej Australii.

W krainie białych obłoków – Sarah Lark

Londyn, 1852 rok. Dwie młode kobiety opuszczają na zawsze Anglię i udają się do Nowej Zelandii, by tam poślubić nieznanych im mężczyzn. Gwyneira, córka bogatego i wpływowego lorda, ma zostać żoną jedynego syna bajecznie bogatego „owczego barona”. Przeznaczeniem Heleny, ubogiej guwernantki, jest małżeństwo z farmerem, którego zna jedynie z anonsu matrymonialnego i dwóch krótkich listów.

Obie kobiety rzucają wyzwanie losowi, by udać się na drugi koniec świata, gdzie spodziewają się znaleźć szczęście i miłość. Czy uda im się spełnić marzenia w krainie białych obłoków?

Środek lata – Małgorata Warda

Poniżej po lewej okładka wydania drukowanego, a po prawej audiobooka.

Pewnego dnia – rzecz się dzieje w Trójmieście – znika dziewczyna. Po roku bezowocnych poszukiwań młoda dziennikarka rozpoczyna własne śledztwo. Kim jest zaginiona Sylwia? Kto ponosi winę za jej zniknięcie? W tej błyskotliwie skonstruowanej, bogatej w obserwacje obyczajowe i świetnie napisanej historii nic nie jest jednoznaczne. Wątek kryminalny to tylko pretekst, bowiem od pytania o winnego tragedii ważniejsze okazuje się odkrywanie głęboko skrywanych rodzinnych tajemnic.

Krótkie notki i  opisy książek pochodzą od wydawców i ze strony Lubimyczytac.pl

[22.07.2015]

Tak się jakoś dziwnie złożyło, ze w tym samym niemal czasie dostałam od siostry i koleżanki aktualne fotki z latarnią kołobrzeską. Obie odwiedziło to nadmorskie miasto w lipcu br. zatem w jednym wpisie zapraszam was do obejrzenia kilkunastu migawek z Kołobrzegu, a główną bohaterką zdjęć będzie nasza latarnia morska posadowiona na forcie.

[20.07.2015]

Poniżej kołobrzeska latarnia w obiektywie Kasi Felczak [3x]

Poniżej latarnia z Kołobrzegu w obiektywie Beaty Żyto [10x]

 

 

Dziś w cyklu Zdjęcie na niedzielę lipcowy widok na falochron w Kołobrzegu o zachodzie słońca, to cała kwintesencja polskiego lata nad Bałtykiem. Fot. Beata Żyto

[19.07.2015]

Ze starej prasy [36]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Dawno nie sięgałam do starej prasy.  Dziś najwyższa już pora wrócić do tego cyklu. Organ Korpusu Podoficerów zawodowych wojska lądowego, marynarki wojennej i korpusu ochrony pogranicza „Wiarus” w 1935 roku, w nr 40 z 5 października, dał na okładce naszą piękną przedwojenną latarnię morską z Helu. Więcej na tematy latarniane w tym numerze pisma nie było ale okładka oddana tak pięknej blizie to jest coś!

[17.07.2015]

Fot. aukcyjna

Poniżej zoom na samą fotografię latarni

Miesiąc lipiec w mim kalendarzu latarnianym z cudownymi zdjęciami Jeana Guicharda przynosi klimatyczne zdjęcie latarni bretońskiej – a konkretnie Les Poulains, Morbihan, Bretania. W samym kadrze budynek latarni zajmuje małą część ale jaka okolica wokół! Oczywiście kartka z kalendarza jak zwykle stała się pretekstem do poszukiwań faktów na temat sfotografowanego obiektu.

Poniżej lipcowa karta z latarnia bretońską:

Zasoby internetu zawierają kilka faktów z jej historii:

– została zbudowana w 1868 roku

– wieża liczy 18 m wysokości

– jest aktywnym obiektem nawigacyjnym i wysyła biały błysk co 5 sekund

– budynek jest z kamienia , pomalowany na biało z czerwoną laterną

– dach pokryty od strony południowej panelami słonecznymi

– znajduje się na małej wysepce, podczas odpływu możliwe jest podejście do niej

– od 1999 roku przekształcono jej zasilanie na solarne

Poniżej historyczna kartka pocztowa, fot. leuchtturm-welt.net

Poniżej widok lotniczy z marinas.com

Poniżej piękne zdjęcie dzienne z listoflights.com / fot. Ronald Wöhrn

[15.07.2015]

 

 

 

Z dalekiej Kanady

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Moja wspaniała znajoma Agnieszka, żeglarz z zamiłowania a tym samym i sympatyk latarni podesłała do mnie mailem w ubiegłym tygodniu bardzo piękne zdjęcie. Mam słabość do latarni morskich Kanady. Są bardzo charakterystyczne, łatwo je rozpoznać po wyglądzie zewnętrznym. Ta konkretna pochodzi z prowincji Ontario a dokładnie „owocowej wyspy” bowiem znajduje się na Strawberry Island. Poniżej ta fotografia a ja z przyjemnością przedstawię wam kilka faktów na jej temat. Nie wiem, jak Wam, ale mnie się bardzo podoba i mogłabym w takiej mieszkać i żyć. Na dodatek komu do niej po drodze może zamieszkać w domku latarnika!

Fot. Stefan Danielski

Oto co znalazłam w internecie na jej temat:

– została zbudowana w 1881 roku

– jest nadal aktywnym obiektem nawigacyjnym

– jej wieża liczy sobie 12 m wysokości

– zbudowana jest z drewna i sama latarnia przylega do domu mieszkalnego tworząc  z nim całość

– budynek jest pomalowany na kolor biały z wyraźnie zaznaczoną na kolor czerwony laterną

– część mieszkalna kiedyś zajmowana przez latarników obecnie jest wynajmowana jako domek letniskowy

– usytuowana jest na północnym krańcu wyspy

– wieża jest zamknięta a dostęp do obiektu tylko po dopłynięciu do wyspy łodzią

– aż do 1960 roku była obsługiwana przez latarnika z rodziną i często jeszcze pomocnika

– oryginalnym źródłem światła był palnik naftowy, później zmieniony na baterie słoneczne.

Poniżej stara karta pocztowa z wizerunkiem tej latarni, fot. z leuchtturm-welt.net

Poniżej widok satelitarny na jej położenie na wyspie, fot. google maps

Poniżej trzy ujęcia tej latarni z RF_Photography – więcej pięknych zdjęć z kanady TUTAJ

 

 

Zdjęcie na niedzielę – 12 lipca

Posted by kotmonika under Blog

Lubicie mewy? Ja uwielbiam: ich krzyk, pisk, wygląd. Odmian mew jest sporo, potrafię dostrzec zaledwie kilka, a zapewniejest ich o wiele wiele więcej. Te prezentowane na dzisiejszej fotografii zostały uchwycone na plaży w naszym uroczym Helu.

Fot. Katarzyna Stempniak / Katarzyna Stempniak – Fotografia

[12.07.2015]

Kolekcjonerstwo często podąża wieloma drogami. Jest jak ośmiornica, która wyciąga swe macki w wielu kierunkach i przysysa się do  wielu obiektów. Sama zaczynałam – w przypadku latarni – z założeniem, że będę zbierać TYKO stare kartki pocztowe. Jednak po drodze trafiały się inne tak ciekawe okazy, że postanowienia początkowe uległy drastycznym zmianom. Oprócz kartek zaczęłam gromadzić znaczki, opakowania po zapałkach, starą prasę, literaturę, fotografie, monety, przypinki, zakładki książkowe i co tylko mi się z polskimi latarniami spodoba. Monety kupowałam przez dłuższy okres czasu i udało mi się zgromadzić wszystkie. Niestety nie mogę tak powiedzieć o przypinkach czy znaczkach, ale na wszystko przyjdzie czas. Nie od razu trzeba mieć komplet, bo przecież każdy kolekcjoner poświadczy, ze czas poświęcony na szukanie tej super okazji nie jest czasem straconym. Niektóre miasta z latarniami emitowały nawet po kilka monet. Nie będę wam ich pokazywać hurtem. naszą podróż zaczniemy od wybrzeża zachodniego, zatem dziś zapraszam do Świnoujścia. Jak widać na fotografii zbiorczej większość monet jest jakby elementem pewnego cyklu, ale w tej serii miasto Świnoujście wydało swoje „wyspiarze” z wizerunkiem Stawy Młyny, a nie latarni, toteż szukałam czegoś innego z latarnią świnoujską i udało mi się.

[10.07.2015]

Poniżej mapka wybrzeże prezentująca miejscowości, w których znajdują się latarnie morskie i monety z wizerunkami poszczególnych latarni, fot. Latarnica, monety ze zbiorów Latarnicy

Poniżej zakupiona na aukcji internetowej moneta z latarnią morką Świnoujście (w tle kartki pocztowe z kolekcji Latarnicy), fot. Latarnica

 

Jest takie miejsce w moim rodzinnym Poznaniu (zapewne i w innych dużych miastach są takie), gdzie znajduje się tzw pchli targ, na którym można – przy sporej dawce cierpliwości i przeszukaniu stert pudeł i zawartości straganów – znaleźć coś ciekawego dla siebie za bardzo okazyjną, czasami wręcz symboliczną cenę. U nas handlarze rozkładają swoje skarby na terenie tzw Starej Rzeźni, której już zabytkowe budynki zupełnie marnieją, na co spoglądam z wielkim bólem serca.

Na giełdę staroci namówiła mnie moja imienniczka, która jest posiadaczką przepięknych cudów upolowanych właśnie tam i m.in. na jarmarku świętojańskim. Jej porcelanowe cacka ogląda się z przyjemnością. A jeszcze przyjemniej pije się z starych filiżanek przepyszną kawę o czym miałam okazję przekonać się w minioną niedzielę. ika! – dziękuję za gościnę i przesmaczne lody z owocami!

Stara Rzeźnia wygląda dziś m.in. tak jak na zdjęciu poniżej. To jedna z lepiej zachowanych jej części. Fot. Latarnica.

Na pchli targ udałam się bez konkretnego nastawiania się na znalezienie jakichś cudów. Jeśli coś udałoby się wypatrzeć i upolować za rozsądną cenę to zamierzałam tą okazję wykorzystać. Moje radary nastawione były na tematykę latarnianą, morską i kocią. Niemal na samym początku moja towarzyszka grzebania w „skorupach” wypatrzyła ten kubek z niemiecką latarnią z Warnemünde, którą miałam okazję zwiedzać osobiście. A potem ja dostrzegłam kocią puszeczkę. Drobiazgi ale jak cieszą! Zwłaszcza kiedy ich cena to 2-3 zł za sztukę. Toż to prawdziwe okazje. Grzechem byłoby nie skorzystać! Poniżej kubeczek, który nie ma żadnych wielkich walorów estetycznych, ale dla mnie jest pamiątką sentymentalną bo z latarni poznanej z bliska i odwiedzonej. Bardzo ciekawe jest oznakowanie znajdujące się na jego spodzie. Fot. Latarnica.

Poniżej kubek porcelanowy z latarnią morską z Warnemünde, która została zbudowana w 1899 roku

Poniżej w tle : pierwsza laterna latarni  morskiej z Warnemünde

Poniżej interesujące oznakowanie spodu kubeczka

Poniżej latarnia w Warnemünde sfotografowana przeze mnie jesienią 2011 roku

Poniżej do kompletu prześliczna puszka z rudym kotem, fot. Latarnica

[08.07.2015]

PS. Moja cudowna koleżanka Monika, do kompletu obdarowała mnie wyjątkowym talerzem z motywem marynistycznym. Poniżej talerz z polskich Zakładów Porcelany Stołowej „Karolina” założonych w 1860 roku, ika! Dziękuję!!! To cudowny prezent niespodzianka!

Wiadomo nie od dziś, że koty doskonale potrafią ustawić się życiowo. Wielu twierdzi, że po mistrzowsku manipulują ludźmi chcąc osiągnąć swój cel. Coś w tym jest na rzeczy. Sama mogę to potwierdzić obcując na co dzień z kocurem Errorem. I albo jest się silnym i upartym jak stal, albo się tańczy jak kot nam zagra.  Ale równie sprytnie urządzają się w sezonie wakacyjnym koty nad morzem. Zwłaszcza te kręcące się w pobliżu małych portów, gdzie rybacy wciąż kutrami ruszają na połowy lub gdzie nad brzegiem ciągną się knajpki i smażalnie ze świeżą rybką. Moja znajoma Ania, która nie raz dzieliła się tutaj z Wami przepięknaymi zdjęciami latarni morskich i kotów, tym razem podczas krótkiego czerwcowego wypadu do Międzyzdrojów wypatrzyła takie koty w nadbrzeżnej smażalni.

Fot. Ania

[06.07.2015]

I poniżej jeszcze dwa widoki morskie – plaża pod Kawczą Górą oraz Kitesurferzy

 

Subscribe to LATARNICA