LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Październik, 2015

Na koniec października zapraszam na kolejny foto wpis ujawniający tajemnice nieczynnej latarni na Górze Szwedów pod Helem. Dzięki szczegółowym zdjęciom Marka możemy zobaczyć wiele detali oraz to co na konstrukcji zostało z czasów świetności latarni.

Fot. Marek Zalewski / 2015

[30.10.2015]

DSC00689 DSC00690 DSC00691 DSC00696 DSC00719 DSC00721 DSC00722 DSC00723 DSC00724 DSC00728 DSC00729 DSC00789 DSC00790 DSC00791

Dziś powrócę do prezentacji mojej monetarnej kolekcji z polskimi latarniami morskimi. Za mną prezentacja monety ze Świnoujścia, Kikuta i Niechorza. Idąc dalej na wschód wzdłuż wybrzeża kolejną miejscowością z latarnią morską jest Kołobrzeg.

kol

Moneta o nominale 7 Kołobrzeżanek została wyemitowana w pierwszym rzucie w 2008 roku obok monet z Jastarnią, Ustką i Świnoujściem. Emitentem tej konkretnej monety był Urząd Miasta w Kołobrzegu.

Poniżej kilka jej ujęć wraz z archiwaliami.

Fot. Latarnica – monety, stare zdjęcia oraz kartki pocztowe ze zbiorów własnych

[28.10.2015]

20150701_183610

20150701_183707

20150701_184034

20150701_184310

20150701_184531

20150701_184436

Ledwo zdążyłam na czas wpleść w mnogość październikowych wpisów kartę z kalendarza na ten miesiąc. A przyniósł on zdjęcie latarni rejonu Bretanii – konkretnie z francuskiej miejscowości Conquet. Sama latarnia znajduje się na skalistych wysepkach na otwartych wodach ( dokładnie położona jest na skalistym wysepce około 9 km na zachód od Pointe St-Mathieu i 8 km na południowy wschód od Île Moleneale) jest na tyle atrakcyjna, że często staje się motywem zdjęć.  W październiku moją ścianę zdobił taki motyw: (zdjęcie latarni oczywiście autorstwa genialnego francuskiego fotografika  Jeana Guicharda)

20151018_133606

Co do samej latarni figurującej w światowych spisach jako Les Pierres Noires informacji nie ma za dużo:

  • zbudowana w 1872 roku
  • obiekt wciąż aktywny
  • wysokość wieży 28 m
  • budulec wieży stanowi kamień
  • charakterystyka – czerwony błysk co 5 sekund
  • górna połowa wieży jest pomalowana na czerwono, dolna na biało
  • dostęp do wieży jest tylko łodzią
  • z brzegu jest słabo widoczna, najlepiej widać jeszcze jej sylwetkę z promów kursujących doÎle d’Ouessant
  • nawet na zdjęciach satelitarnych Googla wieża nie jest widoczna
  • zasięg światła wynosi 19,5 Mm
  • latarnia zautomatyzowana od 1992 roku

Poniżej zdjęcie z Flickr.com, autor Claude Carnot

Zrzut ekranu 2015-10-18 o 14.04.37

Poniżej fotografia z listsoflights.com

A1886

Poniżej historyczne ujęcie – budowa latarni – zdjęcie z 1865 roku (fot. Wikimedia, Jules Duclos)

47_La_construction_du_phare_des_Pierres_Noires

Poniżej zdjęcie z Wikipedii, fot. Julien Carnot

800px-Phare_des_Pierres_Noires_par_beau_temps

Dziś – niejako kontynuując wpisy z tygodnia – pragnę uraczyć Wasze oczy  w niedzielę kadrem z laterną rozewskiej blizy nr 2. Fotografia powstała w sierpniu br.

Fot. Tomasz Lerczak

[25.10.2015]

Środowy wpis zakończyłam na pobycie w wieży latarni morskiej Rozewie II na poziomie górnego tarasu. Na jednym ze zdjęć już był widok na otwarte drzwi i balustradę tarasu, teraz zapraszam Was parę kroków dalej. Obejrzymy detale i na zdjęciach będzie dominować czerwień laterny oraz spojrzymy na wieżę latarni Rozewie I z tarasu Rozewia II. Spojrzymy też na nasze piękne morze z góry. Zapraszam do oglądania!

[23.10.2015]

Fot. Tomasz Lerczak  [8x]

Fot. Latarnica [6x]

 

Ponieważ w poniedziałek zaczęłam długo wyczekiwany temat i ujawniam wnętrze i detale rozewskiej blizy nr 2 nie chciałabym przerywać w tym tygodniu tej foto wycieczki. Tym bardziej że wieża latarni jeszcze nie jest udostępniona do zwiedzania dla turystów.

Przekroczyliśmy już progi wieży Rozewia II i zobaczyliśmy z bliska jej drzwi, to co jest tuż za nimi oraz schody wiodące ku wyższym partiom wieży. Zapraszam na odkrywanie kolejnych poziomów tej konstrukcji.

[21.10.2015]

Fot. Tomasz Lerczak [5x]

Fot. Latarnica [7x]

Poniżej schody prowadzące na poziom górnego tarasu, przebudowanego i poszerzonego pod kątem korzystania z niego przez przyszłych turystów

Poniżej: wnętrze wieży na poziomie górnego tarasu

Fot. Apoloniusz Łysejko

Poniżej 3x fot. Tomasz Lerczak

 

Dziesięć dni temu doszłam w swych wspomnieniach sierpniowego weekendu na naszym wschodnim wybrzeżu pod wieżę latarni Rozewie II. Kiedy robiłam zdjęcia wyremontowanej wieży w letniej otoczce nie miałam jeszcze pojęcia co za chwilę się zdarzy. Bowiem całkiem spontanicznie, z inicjatywy pana Apoloniusza Łysejko, autora wielu monografii naszych latarni morskich i członka TPNMM,  powstała propozycja wejścia do wieży. Nie mogłam odmówić! Nie chciałam wręcz! Oto nadeszła TA wielka chwila. Kolejna twierdza nie do zdobycia runie. Nie będę już wymyślać jak ta latarnia mogła wewnątrz wyglądać, nie będę kombinować jak się do niej wchodzi, co jest za drzwiami, jaki widok rozpościera się z galerii. To wszystko za chwilę miało stracić swe tajemnice. Uczucie dla faromaniaka nie do opisania!

Zatem czy jesteście gotowi i ciekawi poznać „tajemnice” wieży rozewskiej blizy nr 2? Przypomnę tylko że druga latarnia służyła w latach 1875 -1910. Po ponad 100 latach miałam okazję wejść do środka. Wprawdzie nie do stanu wieży po 100 latach zamknięcia, ale już po remoncie. Ten fakt już nie ma znaczenia. Chciałam po prostu tam wejść i zobaczyć jakimi wnętrzami dysponowali latarnicy i jakimi schodami wspinali się na szczyt wieży. Zapraszam do oglądania.

[19.10.2015]

Na początek podejdzmy do samej latarni bliziutko i pod drzwi.

Fot. Latarnica [7x]

Wszystko zaczęło się w tej jednej chwili – chwili dostania klucza do wieży do ręki. Nie będę ukrywać serce mi łomotało. Fot. Tomasz Lerczak

Poniżej to co ukazało się moim oczom tuż po wejściu do wieży, fot. Latarnica [5x]

 

Dziś może nie technicznie czy kompozycyjnie wybitne zdjęcie ale wartość emocjonalna i sentymentalna ogromna. We wrześniu br.,  w samo południe dostałam taki oto mms na komórkę – osobiste pozdrowienia dla mnie i wszystkich miłośników latarni morskich od latarniczki Weroniki Łozickiej spod wieży latarni Stilo.  Zatem dziś dla Was – moi Czytelnicy Latarnicy – prawdziwa latarniczka na służbie.

[11.10.2015]

 

W środę zatrzymaliśmy się na chwilę pod wieżą latarni Rozewie I (szkoda było stać w kolejce do zwiedzania jej w sezonie kiedy obok miałam tak ekscytujący nowy obiekt do zdjęć!) ale galerię w Stodole odwiedziłam. Chwilę po obejrzeniu prezentowanych tam prac ruszyłam drogą w kierunku Rozewia II. Już z daleka ta latarnia prezentowała się genialnie. Jej odnowiona wieża robi czy zimą czy latem KOLOSALNE wrażenie. Jeszcze nie ukończona jest ścieżka turystyczna która ma prowadzić spod Rozewia I do drugiej blizy, ale na chwilę obecną sfotografowałam zarośniętą alejkę która zawsze służīla jako trakt komunikacyjny. W tej chwili kończy się ona od strony Rozewia II zamkniętą bramką, ale kto wie jak to wszystko tak gotowe będzie kiedyś pięknie się prezentować i służyć nam wszystkim. Tak czy inaczej zachwycałam się i napawałam wzrok zrewitalizowanym obiektem nawigacyjnym. Dziś zdjęcia z daleka i spod latarni. Jednak nie będę trzymać Was w niepewności. Tak, mimo zamknięcia Rozewia II jeszcze dla ruchu turystycznego (prace wykończeniowe „w” i „wokół” wciąż trwały) byłam wewnątrz wieży i na wieży oraz w laternie. A wszystko to zobaczycie w kolejnych relacjach.

Fot. Latarnica

[09.10.2015]

 

Dziś chciałabym powrócić do sierpniowego weekendu na wybrzeżu. Ostatnio oglądaliśmy wystawę zdjęć w gdańskim Nowym Porcie. Po pobycie w Gdańsku następnego dnia mój kierunek był jeszcze lepszy i bardziej ekscytujący: Rozewie!

Na Rozewiu byłam w lutym podczas bardzo wietrznego, wilgotnego dnia. Dzień był ponury, pochmurny, aura niesprzyjająca, ręce drżały z zimna podczas wykonywania zdjęć. W sierpniu temperatury były na przeciwnym biegunie – ekstremalne upały i zero wiatru. Na szczęście na Przylądek Rozewie dojechaliśmy klimatyzowanym autokarem. Na początek tradycyjnie wizyta pod czynną latarnią, gdzie jak to sezonie tłum i gwar. Zwiedzałam również nową wystawę prac eksponowaną w Stodole – galerii, w której na szczęście ciągle się coś dzieje i to miejsce żyje.

Poniżej zdjęcia z pobytu przy latarni Rozewie I, ale moje serce i wzrok już uciekały ku odremontowanej wieży latarni Rozewie II. Bardzo chciałam uwiecznić ją w letnim otoczeniu. Ale o tym w kolejnym już wpisie.

Fot. Latarnica

[07.10.2015]

Moja siostra we wrześniu odwiedziła Czechy (nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni) i tam odwiedziła m.in. takie miejsca jak Pragaę, Janskie Laznie , Cerna Hora czy Pec. Zawsze ma tak oczy szeroko otarte na kocie motywy bowiem kotów w Czechach sporo i są popularnym motywem miejscowego rękodzieła. Miejscowe kotowate można również spotkać na szlakach i trasach turystycznych. zatem to wszystko pokażę Wam w dzisiejszej fotorelacji. Na początek artystyczna kocia Praga.

Fot. Beata Żyto

Fot. nr 1 –  Beata Żyto, pozostałe Latarnica

Poniżej uroczy sklep z Pecu pod Śnieżką (coś w stylu naszego Bolesławca) a stamtąd przybyły do mnie podarunki które pokazuję na zdjęciach poniżej (filiżanka, kartka i ręczniczek) a łyżeczki i zestaw do przypraw dostałam od koleżanki Ani.

Poniżej koty spotkane w dwóch miejscach na trasie wędrówek: rudy kotek  w drodze z Cernej Hory do Pecu pod Sneżkou przy Kolinskiej Boudzie (schronisko kolińskie), a czarna pantera to kot z Janskich Lazny

Fot. Beata Żyto

Mamy złotą jesień, a jak jesień to jej piękne barwy cieszą oko również na naszym wybrzeżu. A gdzie można docenić jej koloryt? Na pewno w Gdyni Orłowie.

Fot. Kasia Foigt / 28 września 2015

[04.10.2015]

 

Dziś wracam do cyklu prezentacji książek z latarniami morskimi na okładce. Tym razem latarnie te pojawiają się najczęściej jako motyw graficzny ale niestety nie mają nic wspólnego z treścią książek. Jednak ze względu na swoją obecność chcę się nimi z wami podzielić. Na początek trzy zachodnie wydania książek dla dzieci. Okładki to nie tylko latarnie ale i koty. Tutaj z pewnością w treści książeczek będą motywy morskie.

Poniżej zapraszam już do literatury w języku polskim.

Wakacje – Stanley Middleton

Na początek laureat nagrody Bookera i jego słynna już powieść „Wakacje”. Polska okładka ma inny charakter ale anglojęzyczna zawiera już motyw latarni morskiej. Powieść wydało wydawnictwo Wiatr od morza i choć latarni na kartach książki nie znajdziemy to mamy jednak akcję rozgrywającą się w brytyjskim nadmorskim miasteczku. Wydawca tak pisze o tej pozycji:

Po bolesnym rozstaniu z żoną Edwin Fisher wybiera się na samotny urlop w nadmorskim miasteczku, które za młodu odwiedzał z rodzicami. Zagubiony i rozchwiany emocjonalnie, próbuje znaleźć zapomnienie pośród omiatanych wiatrem uliczek, zatłoczonych plaż, ciemnych pubów i hałaśliwych lunaparków. Lśniący rozbłyskami słonecznego światła prowincjonalny kurort na wschodnim wybrzeżu Anglii zdaje się jednak wciąż zasypywać Fishera bodźcami, które każą mu wracać myślą do dzieciństwa i trudnego małżeństwa, a przypadkowe spotkanie z teściem stawia go przed perspektywą ponownej rozmowy z żoną…

Stanley Middleton, w Wielkiej Brytanii okrzyknięty „Czechowem przedmieść”, odkrywa przed czytelnikami drobne detale życia z tak wielką pieczołowitością, że – paradoksalnie – szybko zaczynają przezierać przez nie pragnienia i emocje drzemiące pod powierzchnią codzienności. Powieść Wakacje to literacka przygoda najwyższej próby; niezwykle subtelna – i niepozbawiona specyficznego humoru – kronika ulotnych skojarzeń, powracających niespodziewanie wspomnień czy pozornie nieistotnych spotkań i rozmów, które popychają człowieka nieco bliżej prawdy o sobie samym.

Okładka polska:

Okładka anglojęzyczna

Kolebka nawigatorów – Karol Olgierd Borhardt (wersja audiobooka)

Klasyka dla miłośników polskiej literatury marynistycznej, jeden z moich ulubionych autorów, w zasadzie nie ma co polecać. Tylko czytać! Książka wspomnieniowa o początkach Szkoły Morskiej w Tczewie.

Wydawca tak napisał o książce:

„Kolebka nawigatorów” to książka kontynuująca tematykę morską w twórczości Karola Olgierda Borchardta. Po ogromnym sukcesie wydawniczym, jakim okazał się „Znaczy Kapitan”, autor także w tej książce daje popis kunsztu literackiego. Niezwykle lekko i z dużym poczuciem humoru przypomina historię Polski na morzu i tradycje morskie, sięgając głębiej niż to uczynił we wcześniejszych swoich utworach; ukazuje romantyzm niebezpiecznej przygody na morzu, a przy tym bez cienia moralizatorstwa uczy odpowiedzialności za siebie i za innych, bo jak mówił: „Morze nie jest ani wrogie, ani przyjacielskie, nie jest okrutne, tylko bezwzględne. Wymaga od człowieka wiedzy i umiejętności, ciągłego napięcia uwagi.” Czytelnik znajdzie to wszystko, co jest charakterystyczne dla twórczości Borchardta: liczne anegdoty, sentyment i patos, swadę doskonałego narratora posługującego się skrótem myślowym i puentą wywołującą uśmiech.

A teraz super smakowita nowość. Książka jeszcze ciepła, napisana przez twórcę m.in. bardzo ciekawego portalu interenetowego o  zabytkach (zajrzyjcie koniecznie na www.stotom.pl). Jest tam też cały dział o latarniach morskich.

Mataszkowie i tajemnice Helu – Tomasz Stochmal

Książka jest już do mnie w drodze więc więcej o niej napiszę jak już trafi w moje ręce i ją przeczytam. Książka ma swoją stronę na facebooku – zachęcam zajrzeć TUTAJ. Poznacie tam bohaterów oraz dowiecie się trochę o samej książce oraz jak ją zamawiać. Poza latarnią morską i fajną rodziną mamy tam też bohatera kota – Gacka. Jak napisał na facebooku autor:

Gacek, kot Mataszków; to bardzo ważna postać, pojawiająca się tu i ówdzie, towarzysząca pozostałym bohaterom w wielu sytuacjach; w myśl powiedzenia: „Dom bez kota jest tylko mieszkaniem”.

Ilustracje do książki wykonała pani Hanna Urbanowska.

Na koniec trzy pozycje nie mające nic wspólnego w treści z morzem czy latarniami ale wrzucam tutaj jako ciekawostki tj ładne wykorzystanie plastyczne motywów latarnianych na okładkach. Mamy tutaj powieść, poradnik i literaturę religijną.

 

Subscribe to LATARNICA