LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Listopad, 2016

Czekałam cierpliwie na te fotografie. Tak naprawdę kilka miesięcy, ale się opłacało. Nie będzie to już odkrywcze na miarę pierwszego ujawnienia wnętrza wieży czy widoków z niej (na publikację wciąż czekają nocne zdjęcia z Jastarni, które wykonałam w tym roku w wakacje) ale ponieważ autor zdjęć ma ogromny talent i cenię jego fotografie z przyjemnością je dziś publikuję. Oto latarnia morska z Jastarni w obiektywie mojego krajana z Poznania Marcina Pałaszyńskiego. Fotografie powstały w sierpniu br. Myślę, bo sama pamiętam jak to jest, że najcenniejsze jest to co zostało w pamięci fotografa z tego pierwszego wejścia do latarni, która nie jest otwarta dla ruchu turystycznego. Zanim się tego dokona tak bardzo pracuje wyobraźnia, jak tam jest naprawdę i jak widać okolicę z góry. Teraz już wiemy i możemy nacieszyć oczy kolejnymi fotografiami w tym temacie.

Więcej o autorze zdjęć TUTAJ.

[30.11.2016]

15182431_1394878037202997_501209682_o 15183827_1394878980536236_111901177_o 15205588_1394879053869562_1839782538_o 15215920_1394878967202904_671137536_o 15225174_1394878983869569_215137684_o 15231628_1394878097202991_801424558_o 15231713_1394879023869565_1220128708_o 15233696_1394878140536320_139444287_o

Szwedzki obowiązek [4]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Dziś zapraszam na ostatnią porcję zdjęć dziennych z Góry Szwedów (nocnych niestety nie będzie, mimo planów nie udało się trafić w pogodę, poza tym wyprawa bez latarek nie udała by się z pewnością bo okolica odludna, lesista więc strasznie ciemna) – wykonanych w tegoroczne wakacje w czerwcu. Podczas robienia zdjęć było i ostre słońce i nadciągnęły ciemne deszczowe chmury – zaznałam więc jednego popołudnia na tej wysokiej wydmie zmienności pogody na naszym wybrzeżu- typowej dla polskiego lata.

Fot. Latarnica / czerwiec 2016

[28.11.2016]

Poniżej widok na plaże i morze przez roślinność na wydmie

20160628_130449

Poniżej aktualny stan obiektu nieczynnej latarni

20160628_131627 20160628_131648

Poniżej budynek stojący obok wieży dawnej latarni

20160628_131828 20160628_131912 20160628_131918 20160628_131850

20160628_131926 20160628_131934 20160628_132004 20160628_132023

Poniżej widok na latarnię od strony plaży

20160628_132848 20160628_133125

Poniżej znikająca sylwetka latarni podczas marszu szlakiem wiodącym do Helu

20160628_134219

W ostatnią niedzielę listopada wracam do lata i chciałabym Wam pokazać tą fantastyczną fotografię przedstawiającą nocne ujęcie latarni morskiej w Jastarni. To nasza niewielka bliza, ale jakże uroczo położona (bliskość plaży i morza na wyciągnięcie ręki)  i wciąż niedostępna dla turysty – więc nadal taka tajemnicza, skłaniająca do prób wyobrażenia sobie jak jest w jej wnętrzu. Ja już poznałam tą tajemnicę, a w tym roku latem miałam okazję drugi raz znaleźć się na w jej wieży i na górnym tarasie – na poziomie optyki… Przepiękne chwile.

Fot. Marcin Pałaszyński / 2016

[27.11.2016]

14285462_1308822775808524_170221062_o

Kocie lato [1]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Wakacje wyjazdowe to dla mnie zawsze też bolesne rozstanie z moim chorym kotem. Na szczęście na wakacjach nad morzem jest tyle atrakcji, pięknych miejsc i planów wycieczkowych związanych z latarniami, że myśli o tym co robi i jak się czuje zastępuję myślami o tym co widzę i czego doświadczam. A troska moja podyktowana jest nie tyle przewrażliwieniem na wyrost co autentycznymi obawami jak znosi ten czas zwierzę przewlekle chore wymagające bądź co bądź przez cały rok równej i wnikliwej troski. Póki co jakoś dajemy radę z tym wakacyjnym czasem, choć… obraza kota po moim powrocie jest proporcjonalna, a nawet dłuższa do czasu naszej nieobecności. Koci foch bywa legendarny i nie jest imaginacją. Nasz kot od samego początku dawał nam odczuć co sądzi o naszych wyjazdach. Przez kolejne tygodnie po wakacjach musimy znowu zasłużyć na jego pełne zaufanie i okazanie nam takiej dawki czułości jak przez inne miesiące. No cóż, opłata za zostawienie zwierzaka (nawet w najlepszym domu pełnym miłości i opieki) nie może być niska.

Ale nie byłabym sobą, gdyby na wakacyjnych szlakach nie wchodziły mi wręcz pod nogi koty mieszkające na danym terenie. Tak było tym razem w Kuźnicy na Helu, gdzie zaprzyjaźniłam się z kilkoma i przez ponad dwa tygodnie miały z mojej strony zapewnione dokarmianie oraz dłonie głaszczące jeśli tylko bedą miały na to ochotę. I tak oto zrodzila się między mną a tzw. „ekipą peronową” pewna więź, a z czasem do tej ekipy dołączył jeden samotny kot, który na wyżerkę przychodził pod okna naszej kwatery. Oj był cierpliwy i nieustępliwy. Inne uwiecznione na zdjęciach koty spotykałam raz czy dwa podczas całych wakacji, ale wyjątkowo wszystkie zachowane na zdjęciach z lata pochodzą tylko z Kuźnicy a nie innych miejscowości. Choć zdarzało się je spotkać, ale albo przedkładałam nad wykonanie zdjęcia wygłaskanie je albo zbyt szybko znikały z zasięgu wzroku i nie zdążyłam wyjąć aparatu.

Moje spotkania z kotami podzieliłam na trzy odcinki wpisów. Znajome pyszczki będą się powtarzać, lecz dla mnie te zdjęcia mają bardzo emocjonalny wydźwięk. Co więcej… liczę ze już za kilka miesiecy, na początku lata 2017, spotkam choć część „ekipy peronowej”. A jeśli spotkam całą albo jeszcze bardziej liczne stado moja radość będzie tym większa. Bo ja się szybko z kotami zżywam i te napotkane latem traktuję teraz trochę choć stukam te słowa w listopadzie, jako moją osobistą ekipę mimo że znacznie odległą od miejsca zamieszkania. Powiedzmy, że jest moim kocim oddziałem terenowym. Poza tym musiałam im wszystkim nadać imiona, bo koty bez imion są jakieś bezpańskie a one nie były zostawione same sobie. Przynajmniej przez 2,5 tygodnia były pod moją opieką. Wiedziałam, że los jakiegoś kota skrzyżuje się  z moim na wakacyjnym szlaku, bo już z Poznania wiozłam karmy i przysmaki. Nie mogłam się spakować na urlop bez jedzenia dla kotów. Nigdy nie wiadomo kiedy takie jedzenie się bardzo przyda i z jaką sytuacją się spotkamy.

Miałam rownież okazję zaobserwować, że nie byłam jedyną karmicielką tych kotów i osobą która się im przyglądała, mam więc nadzieję, że w pozostałe wakacyjne miesiące, a być może i do początku jesieni, inni wczasowicze je rozpieszczali. Jeśli ktoś z Was byłby zimą czy wiosną w Kuźnicy, proszę dajcie znać czy „ekipa peronowa” wciąż rządzi tamtym tereniem.

Fot. Latarnica / Kuźnica-Hel, czerwiec 2016.

[25.11.2016]

Poniżej Puchacz spotykany parę razy na posesji ze zrujnowanym domem przy porcie w Kuźnicy

20160620_113859

Poniżej część „ekipy peronowej” – stacja Kuźnica Hel

20160620_115931

Mój ulubieniec i herszt bandy peronowej – Zdenek

20160623_121723

Poniżej: jak widzicie miski w krzaczkach rozstawione, miejscowi regularnie je napełniali i jedzeniem i piciem (na półwyspie były wtedy ogromne upały), ja raczej tylko byłam od drobnych przekąsek

20160623_121809

Poniżej: peronowcy wcinają przyniesiony przysmak

20160624_112959

Poniżej: Szyszka o pięknym szylkretowym umaszczeniu

20160624_113501

Poniżej: Bandzior z „ekipy peronowej” – pojawiał się najrzadziej – widać miał sporo spraw za dnia do załatwienia

20160624_113805

Poniżej: Szyszka podczas chrupania przysmaku z kurczaka

20160626_175932 20160626_180022

Poniżej Łapka – imię dostała od jaśniejszej łaty-skarpetki na tylnej łapce

20160627_185012

Poniżej Szyszka, Łapka i Zdenek podczas podwieczorku

20160629_111351

Poniżej: jeden z piękniejszych widoków który fundowałam sobie po śniadaniu – spacer na peron do „mojej” ekipy

20160629_112252

 

Raz na jakiś czas jak bumerang powraca tutaj temat okładek książek z latarniami morskimi. Najczęściej niestety ich treść nie jest związana z tym co grafik-projektant dał na okładkę, ale są i takie powieści kiedy jedno z drugim współgra.

Poniżej zbiór tytułów,wyszukanych w czasie który upłynął od ostatniego wpisu czyli od czerwca br.

Aleksandra Tarkowska – Sekrety Gdyni, Sekrety Półwyspu Helskiego

Te dwie cudowne książki pani Aleksandry Tarkowskiej doczekały się na moim blogu osobnego wpisu, zapraszam TUTAJ. Okładki zawierają wizerunki latarni morskiej na Oksywiu oraz współczesną helską blizę.

book_id304_0_show book_id326_0_show

S. K. Tremayne – Bliźnięta z lodu

Genialny thriller psychologiczny, w którym latarnia morska odgrywa ważną rolę. Z noty wydawcy:

Rok po tym, jak w wypadku ginie jedna z bliźniaczek jednojajowych, Lydia, Angus i Sarah Moorcroft przeprowadzają się na maleńką szkocką wysepkę, którą Angus odziedziczył po babci. Liczą na to, że będą mogli tam podnieść się z traumy. Jednak gdy ich żyjąca córka, Kirstie, twierdzi, że pomylili jej tożsamość – i że w rzeczywistości jest Lydią – koszmar powraca. Zbliża się zima i Angus jest zmuszony opuścić wyspę, by podjąć pracę. Sarah czuje się odizolowana, a Kirstie (a może to Lydia) staje się coraz bardziej niespokojna. Gdy potężny sztorm odcina od świata Sarę i jej córeczkę, zmuszone są stawić czoła temu, co naprawdę wydarzyło się tamtego feralnego dnia.

3a1f7871441cb7ea814b1316d38bdda8_4

 

Prevelakis Pandelis –  Kronika pewnego miasta

Z noty Wydawcy:

Gdy Pandelis Prevelakis opuszcza Rethimno, nie przypuszcza , że to kreteńskie miasteczko, zacznie wkrótce chylić się ku upadkowi. Wracając po kilku latach w rodzinne strony okazuje się , że czas dawnej świetności minął bezpowrotnie. Miejsce, które autor znał jako młodzieniec, istnieje już tylko w jego pamięci.  
Dzięki wspomnieniom miasto odżywa i pojawia się w pełni swego blasku. Prevelakis buduje obraz miasta za pomocą anegdot przeplatanych obrazami, wspomnieniami i zapachami. Bardziej niż faktyczną kronikę, jego opowieść przypomina miłosną elegię, w której z gorzką melancholią i nostalgią przywołuje obrazy minionego piękna.
Liryczną opowieść Prevelakisa o Rethimno dopełniają dwa obrazy – miasteczka w latach 70., które opisuje Janusz Strasburger, tłumacz „Kroniki…” oraz współczesne, widziane oczyma Bartosza Barszczewskiego, autora posłowia. Wbrew obawom Prevelakisa nie jest to jednak miejsce ani puste, ani stracone. Rethimno nie tylko nie zniknęło z map świata, ale cieszy się każdym nowym dniem.

214747

Nicolas Sparks – Prawdziwy cud i Od pierwszego wejrzenia

O „Prawdziwym cudzie” Sparksa pisałam już w poprzednim wpisie. Jego kontynuacją jest powieść „Od pierwszego wejrzenia”. W obu w tle pojawia się prawdziwa latarnia morska, która jest związana z życiem bohaterów.

Z noty Wydawcy:/Prawdziwy cud/

Jeremy Marsh jest wschodzącą gwiazdą mediów, dziennikarzem śledczym specjalizującym się w pisaniu demaskatorskich artykułów o rzekomych zjawiskach nadprzyrodzonych, jasnowidzach i uzdrowicielach. Realista, sceptyk od urodzenia, lubi swoją pracę. Przyjazd do Boone Creek, w celu sprawdzenia tajemnicy miejscowego cmentarza nawiedzonego ponoć przez duchu, miał stanowić kolejne zadanie. Ale specyficzna atmosfera małej miejscowości, w której wszyscy wiedzą o sobie wszystko, niezwykła zagadka i prześliczna bibliotekarka Lexie Darnell sprawiają, że Jeremy przeżyje pierwszy w swoim życiu prawdziwy cud…

488386-352x500

Z noty Wydawcy:/Od pierwszego wejrzenia/

Dla miłości człowiek gotów jest poświęcić wszystko. Jeremy Marsh porzuca prestiżową pracę dziennikarza w Nowym Jorku przenosi się z tętniącego życiem miasta do Boone Creek, niewielkiej miejscowości w Karolinie Północnej. Wraz ze swoją ukochaną, śliczną bibliotekarką Lexie Darnell, zamieszkuje w starym domu. W otoczeniu przyrody zakochani przygotowują się do ślubu i narodzin córki. Ale czy Lexie na pewno była wierna narzeczonemu?

492122-352x500

 

Renata L. Górska – Gdy ucicha ocean

Z noty Wydawcy:

Podjęcie nowej pracy, połączone z przeprowadzką do innego kraju, stwarza wiele szans, lecz także niesie ze sobą ryzyko. Nadia szybko się o tym przekonuje. Choć zdawała sobie sprawę, że piastowane przez nią stanowisko nie przysporzy jej przyjaciół, to nie sądziła, że rzeczywistość okaże się dla niej aż tak mało łaskawa. Polka często zaczyna bowiem spotykać się z przejawami ludzkiej nieżyczliwości i dwulicowości, a jej plany ostatecznie przekreśla misternie przygotowana intryga. 
Pomimo to Nadia, zauroczona nadmorską krainą, nie opuszcza Bretanii. Podjęcie tej decyzji ułatwiają jej nowo poznani ludzie. Nie wszyscy okażą się tymi, którymi wydają się z pozoru; część z nich ma swoje drugie oblicze lub skrywa bolesne sekrety. Oprócz tego Nadia zawrze też inne ciekawe znajomości, między innymi z atrakcyjnym barmanem tawerny oraz paryżaninem, wnukiem dawnego latarnika. Czy przed którymś z nich otworzy swoje serce? Czego nauczy się od mądrych życiowo Bretonek? Jak wpłynie na zbuntowaną nastolatkę Zoé i dlaczego obydwie zostaną zamieszane w groźną dla nich akcję przemytniczą? 
Powieść przeplatana jest opisami życia i przyrody w Bretanii, wątkami pełnymi tajemnic oraz zagadek, a także nawiązuje do aktualnej kwestii uchodźców i terroryzmu we Francji.

505875-352x500

Carla Neggers – Mgła

Tom 3 cyklu „FBI” – sensacyjnych kryminałów Carli Neggers

Z noty Wydawcy:

Lizzie Rush prowadzi podwójną grę. Zdobywa zaufane i wkrada się w łaski Normana Estabrooka, ekscentrycznego miliardera, uwikłanego w nielegalne interesy i współpracującego z mafią. Obciążające dowodyprzekazuje FBI jako tajna informatorka. Dzięki zgromadzonym przez nią informacjom brutalny i dotąd bezkarny przestępca zostaje aresztowany.
Wygląda na to, że ryzykowna gra dobiegła końca. Jednaknie wszytko jest takie, jakie się wydaje.
To dopiero początek dramatycznych wydarzeń…
Norman, po odzyskaniu wolności, zaczyna mścić się na wszystkich, którzy go zdradzili. Krwawy zamach w Bostonie to pierwszy krok zaplanowanej zemsty. Wkrótce nastąpią kolejne… chyba że Lizzie powstrzyma Estabrooka.
Niespodziewanie pojawia się Will Davenport, tajemniczy agent brytyjskiego wywiadu. Od dawna śledzi Normana. Jednak nie tylko jego… podąża też śladami Lizzie. Will wydaje się jedyną osobą, która może pomóc Lizzie zatrzymać spiralę przemocy. Jednak czy na pewno pracuje tylko dla wywiadu?

mgla

Apoloniusz Łysejko –  Ponowne narodziny latarni morskiej Rozewie II

Kolejna monograficzna praca Apoloniusz Łysejki o jednej z naszych rodzimych latarni. Tej książce poświęce jeszcze osobny wpis.

obraz-249

Poniżej sympatyczna okładka publikacji zachęcającej do odwiedzenia Estonii

received_1204341196263059

Maciej Lewandowski – Splątanie

Z noty Wydawcy:

Pierwsza część cyklu powieści kryminalno-okultystycznych z Jakubem Kempnerem, policyjnym śledczym. Zdegradowany i przeniesiony do Wrocławia, zostaje przydzielony do rutynowej sprawy samobójstwa. To, co miało być standardowym wypełnieniem okumentacji, szybko przeradza się w ciąg niespodziewanych zdarzeń. Dręczeni widziadłami oraz ciężkimi do wyjaśnienia zjawiskami policjanci z wolna porzucają utarte ścieżki dochodzeniowe, ruszając tropem tajemnicy zagrzebanej w jednej z wrocławskich dzielnic. Krok po kroku docierają do jądra zagadki brutalnych samookaleczeń, a jednocześnie stają przed wyzwaniem, w którym na szali kładą własne życie. Czasu mają niewiele – demoniczny byt gnieżdżący się w okolicy ma szansę tylko raz na kilkadziesiąt lat wypełnić rytuał zapoczątkowany ponad dwa wieki temu.

splatanie-b-iext36022154

Guillaume Musso – Ostatnia chwila

W tej powieści latarnia morska odgrywa istotną rolę dla opisanej w niej fantastycznej historii.

Z noty Wydawcy:

Lisa marzy o tym, by zostać aktorką. Żeby opłacić zajęcia w szkole teatralnej, pracuje w barze na Manhattanie. Pewnego wieczoru poznaje Arthura Costello, młodego lekarza-ratownika. Od razu coś między nimi iskrzy. Żeby go oczarować, Lisa jest gotowa na wszystko. W mieście-labiryncie, które nie daje ani chwili wytchnienia, Lisa jest w stanie podjąć każde ryzyko. Ale Arthur nie jest taki, jak inni. Już wkrótce ujawni Lisie przerażającą prawdę, która sprawia, że nie może odwzajemnić jej uczucia: „To, co się ze mną dzieje jest niewyobrażalne, a jednak jest jak najbardziej realne… „.
W Nowym Jorku, mieście pełnym niespodzianek, Arthur i Lisa wspólnie będą unikać pułapek, które zastawia na nich nieubłagany przeciwnik, jakim jest czas.

PRZYPRAWIAJĄCY O ZAWRÓT GŁOWY PSYCHOLOGICZNY THRILLER Z ZASKAKUJĄCYM ZAKOŃCZENIEM.

ta_chwila

Eva Pohler – Purgatorium. Wyspa tajemnic

Z noty Wydawcy:

Hortense Gray jest psychologiem eksperymentalnym. Ratuje życie, ale ceną, jaką trzeba za to zapłacić, jest… śmiertelne przerażenie.
Siedemnastoletnia Daphne Janus nie może uwierzyć, że rodzice pozwalają jej jechać z najlepszym przyjacielem na wakacje. Tak naprawdę pobyt w pięknym kurorcie na niewielkiej wyspie u wybrzeży Kalifornii to ostatnia, desperacka próba ocalenia dziewczyny.
W miejscu tym są przeprowadzane eksperymentalne terapie dla osób ze skłonnościami samobójczymi. Początkowo niekonwencjonalne zajęcia są ekscytujące — duchy w pokoju, awaria windy, przygoda podczas wycieczki kajakiem — to wszystko robi wrażenie. Ale kolejny dzień przynosi nowe wyzwania… Gdy podczas jazdy terenowej dziewczyna odłącza się od grupy, rozpętuje się istne piekło. Daphne zaczyna zastanawiać się, czy rodzice wysłali ją na wyspę po to, by jej pomóc, czy też aby ją ukarać.

converter

Arnaldur Indriðason – Głos (tom 5 z cyklu „Erlendur Sveinsson”)

Z noty Wydawcy:

Zagadka śmierci portiera hotelowego, który przed laty był wybitnym śpiewakiem.
Morderstwo w hotelu tuż przed Bożym Narodzeniem to kłopot dla wszystkich. Dla opasłego dyrektora, drżącego o reputację zarządzanego przez siebie obiektu w sercu Reykjaviku. Dla policjantki Elinborg, martwiącej się, czy zdąży upiec świąteczne ciasteczka. Dla ekscentrycznego Brytyjczyka kolekcjonującego płyty winylowe z nagraniami chórów chłopięcych. Wreszcie dla komisarza Erlendura, choć akurat jego wcale nie ciągnie do pustego mieszkania pełnego książek o zaginięciach i śmierci. 
Ofiara to pracujący i mieszkający w hotelu od dwudziestu lat portier, złota rączka, cichy człowiek, który co roku przebierał się za Świętego Mikołaja. W takim też stroju, z opuszczonymi spodniami, prezerwatywą na członku i raną kłutą w sercu znalazła go pokojówka. Komisarz Erlendur, ścigany przez demony przeszłości, kluczy w gąszczu kłamstw i plotek. Poznaje też ponure, mroczne historie. Jedna z nich zaczyna się tak: wiele lat temu pewien chłopiec, mający wyjątkowo piękny i czysty głos, stał u progu wielkiej kariery…

glos-b-iext43174601

Leszek Herman – Latarnia umarłych

W tym przypadku nie ma jawnie na okładce latarni, ale latarnia jest w tytule,a zdjęcie wykorzystane na okładkę kojarzy mi się z portem w Darłówku – widać nawet zwodzony most.

Z noty Wydawcy:

Akcja „Latarni umarłych” rozgrywa się w rok po wydarzeniach opisanych w „Sedinum – wiadomość z podziemi”. Troje młodych ludzi – Paulina, Igor i Johann – zostaje ponownie wplątanych w sensacyjne śledztwo, tym razem dotyczące pewnego morderstwa.
Dawno, dawno temu, w pewnym małym miasteczku nad samym morzem, w starym średniowiecznym zamczysku rodzi się chłopiec, który niedługo potem zostaje królem całej Skandynawii, a w ówczesnej Europie jest nazywany Cesarzem Północy.
Mijają wieki. Rok 1941. Mroźną listopadową porą, w samo południe, nieopodal miasta dochodzi do potężnej eksplozji, która kładzie pokotem wszystkie drzewa i wybija szyby w oknach w całej okolicy. Fala uderzeniowa odczuwalna jest w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, a w pewnej starej kaplicy zapada się posadzka. 
Blisko osiemdziesiąt lat później pewnego wiosennego dnia do redakcji popularnego, szczecińskiego dziennika przychodzi wiadomość od pewnego staruszka. W jego kolejnych listach nieprawdopodobne wspomnienia i sensacyjne szczegóły przeplatają się z urojeniami z czasów wojennych. Zajmująca się tym tematem dziennikarka Paulina Weber zaczyna wątpić w zdrowie psychiczne nadawcy. Gdy w ostatnim liście zdradza on, że od wielu lat ukrywa zakopane w piwnicy zwłoki, jest już tego pewna…  
Pozostawione przez niego stare dokumenty z wolna zaczynają jednak odsłaniać mroczne wydarzenia, które za czasów drugiej wojny światowej rozegrały się w sennej, nadmorskiej scenerii…

c1432b40465488390063cf4e1004

Okładki pochodzą z różnych źródeł z internetu.

Dziękuję Przyjaciołom za czujność i podsyłanie mi informacji w tym temacie.

[23.11.2016]

Ze starej prasy [43]

Posted by kotmonika under Blog, Latarnie morskie

Latem 1972 roku tygodnik „Przekrój” opublikował dwa artykuły związane z naszymi latarniami. Ukazały się one w wydaniu z 25 czerwca (nr 1420) 1972 r. Pierwszy, ilustrowany starym sztychem przedstawiającym latarnię morską w Świnoujściu przed remontem i przebudową wieży z wielokątnej na okrągłą, opisywał krótko i prezentował nasze rodzime  latarnie morskie. Drugi przypomniał apel „Przekroju” z 1961 roku o wysyłaniu kartek na święta na zaproponowane kilkanaście „osobliwych” adresów mniej lub bardziej znanych osób. Wśród nich był adres latarnika z Czołpina. Artykuł opisuje skutek tej akcji – czyli czym zakończyły się dla latarnika święta w tamym czasie.

Prasa ze zbiorów Latarnicy

[21.11.2016]

20160123_192100 20160123_192107 20160123_192115

Dzisiejsza fotka z wakacji AD 2016 niechaj stanie się dopełnieniem wpisów o tegorocznym pobycie na Górze Szwedów pod Helem. Powstała w chwili załamania pogody. Nieczynną latarnię uchwyciłam od strony plaży znajdującej się u podnóża tej wysokiej wydmy.

Fot. Latarnica / czerwiec 2016

[20.11.2016]

p1070513

Tuż przed świętem 11 listopada dotarła do mnie pocztą przesympatyczna przesyłka. Niedawno wspominałam w jednym z wpisów, że została nagrana płyta muzyczna (instrumentalna) w latarni morskiej Stilo. Firmowana jest przez Tulipaństwo i więcej o tym projekcie przeczytacie na Latarnicy TUTAJ. Przypomnę tylko zainteresowanym, że materiał muzyczny możecie zakupć TUTAJ.

Ja jestem już po kilkukrotnym odsłuchaniu materiału muzycznego i bardzo mi się podoba. Przede wszystkim odnajduje w tej muzyce klimaty morza i daleki pogłos szant. Jest to idealna muzyka na tło do pracy, relaksu, lektury, spotkań w gronie przyjaciół. Już wiem, że stanie się często odtwarzaną płytą tej jesieni i zimy. Przy okazji jej przybycia zrobiłam małą sesję fotograficzną, której efekty są poniżej. Oczywiście płytą zainteresował się też mój mega ciekawski kocur, który zajrzał do środka i wąchał jakby wyczuł zapach naszego wybrzeża.

Tulipaństwo, serdecznie dziękuję za prezent i życzę pozytywnego i licznego odzewu ze strony słuchaczy. Doskonała rzecz! Latarnica zdecydowanie POLECA! Płyta „Wid” może być super podarunkiem na nadchodzące święta.

Fot. Latarnica

[18.11.2016]

20161111_094510 20161111_120506 20161111_120554 20161111_120612 20161111_120642 20161111_120907 20161111_121620 20161111_121704

 

Jak obiecałam – dziś kontynuacja fotorelacji z deszczowych wakacyjnych dni nad naszym morzem a konkretnie z Kuźnicy na Półwyspie Helskim.  Zobaczycie przepiękne chmurzyska, które mnie zauroczyły. Nie było z nich końca świata choć zdawały się go zwiastować.

Fot. Latarnica / czerwiec 2016

[16.11.2016]

20160625_200914 20160625_200922 20160625_203713 20160625_211427 20160625_211502 20160626_180525 20160626_180817

20160628_155937 20160629_200955 20160629_201402 20160629_201619 20160629_201838 20160629_202140 20160703_065003

Jak co roku – głównie poprzez portal społecznościowy Facebook – oraz przez mój blog Latarnica ruszam z ogólnopolską, a nawet ogólnoświatową (bo częśc darczyńców mieszka poza granicami Polski) – akcją zbiórki świątecznej na rzecz poznańskiego Schroniska dla Zwierząt. Zasady są proste i podaję je poniżej:

Kochani Przyjaciele zwierząt!

Dobijamy do połowy listopada – najwyższa pora by tradycji stała się zadość – i po raz kolejny stawiam się  do ciężkiej pracy (niestety nie potrafię sobie przypomnieć, która to już nasza tj moja i kota Errora zbiórka) i czekam na Wasze świąteczne wsparcie dla naszego Schroniska dla zwierząt w Poznaniu. Jak co roku świąteczna zbiórka trwa aż do Sylwestra, aby spóźnialscy lub spóźnialska poczta mieli szansę się załapać na ten świąteczny (do 24 grudnia) i międzyświąteczny czas (24-31 grudnia).
Co potrzeba? Jak wiecie w tym roku jest dramatyczna sytuacja jeśli chodzi o ilość kotów. Tak naprawdę potrzeba wszystko co może się przydać kotom i psom (jeśli je też chcecie wesprzeć). I jak zawsze podkreślamy – nie liczy się czy znajdziecie fundusze na zakup jednej puszki czy tylko zrobicie w domu porządki i znajdzie się jakiś niepotrzebny już ręcznik czy kocyk. Każda puszka do puszki buduje wielkie dzieło zbiórki.
Poznaniacy już wiedzą, że jeśli mają okazję i czas mogą osobiście nam podrzucić dary po wcześniejszym odezwaniu się na priv na facebooku lub na adres e-mail i ustaleniu dania i pory. Dla nich nagrodą dodatkową jest powiedzenie Errorkowi prosto w nosek dzień dobry i przybycie piątki. Ale wiadomo, że w tym okresie mamy mało czasu więc przyjmuję wszystkie możliwe przesyłki pocztowe – paczki, listy, przesyłki kurierskie. Najłatwiej jest zrobić zakupy w jednym ze sklepów internetowych (za chwilę zaczną się promocje) i podać przy zakupie adres wysyłki do mnie. Można też poprzeglądać w domu co się ma i zebrać wszystko (koce, ręczniki, zabawki, karmy które już nie chcą wasze koty, a zostały na wyrost zakupione w dużych ilościach, karmy lecznicze które już są niepotrzebne bo koty wyzdrowiały, preparaty lecznicze, witaminowe, pluszowe maskotki/zabawki waszych dzieci – umilą schroniskwoe życie młodych zwierzaków.
Macie jakieś pytania, wątpliwości piszcie do mnie na priv na stronie Errora na Facebooku lub na email. Postaram się w miarę szybko odpowiadać.
Co było kupowane/darowane w poprzednich latach? Oto lista podpowiedzi:
pluszaki przytulaczki, koce, ręczniki, kartony wieczka po papierach do drukarek i inne podobne kartoniki – to idelane jednorazowe kuwetki czy łóżeczka, karma sucha i mokra, karma sucha i morka lecznicza, przysmaczki, preparaty zdrowotne, witaminowe, pasty, preparat Convalescence Support (W PROSZKU), puszki TROVET Critical Care Liquid (CCL dla psów i kotów), piłeczki, wędki, legowiska, drapaczki, itp.itd.
Wiem, że mogę liczyć na wasze wsparcie.
Zatem: START!!!!!
PS. Każdy Darczyńca otrzyma na FB wirtualną kartkę/zdjęcie ze swoim zdjęciem profilowym na którym dodamy rogi renifera i czerwony nosek. To będzie znak że włączyliśćie się do akcji i jesteście w wielkim zaprzęgu sani z prezentami. Darczyńcy anonimowi dostaną moje zdjęcie z rogami i czerwonym noskiem.

Dla osób, które nie mają swoich profili na facebooku a chcieliby wesprzeć bezdomne koty i psy proszę o kontakt mailowy na: monika.sniedziewska@book4you.pl

[14.11.2016]

error-start-kopia

Kogo nie zachwycają latem wieczorne barwy plaży podczas zachodu słońca. Światło ma wtedy tak niesamowite ciepłe odcienie. Nawet plaża i jasny pasek przybierają na te chwile kresu dnia zupełnie inne barwy. Widoczne poniżej kolory letniego wieczoru na wybrzeżu uchwyciłam w czerwcu na plaży w Kuźnicy na Helu.

Fot. Latarnica

[13.11.2016]

p1070439

Wiadomo, z polskim latem nie wygrasz. Nawet gdy się uda wybrać dobry pod względem pogody czas urlopu to i tak kiedyś dopadnie nas deszcz. Ja miałam to szczęście że deszczem przywitała mnie Kuźnica na Helu w dniu przyjazdu, chmurami żegnała a ulewy trafiały się w przeciągu 2,5 tygodnia pobytu na półwyspie wieczorami czy nocami.  Ale kiedy już nadchodziły było co podziwiać z okien kwatery. Cudowne obfite deszcze, burze, przepiękne wielkie ciemne chmurzyska. Ja osobiście uwielbiam letnie deszcze. I potrzebuję ich również podczas wakacji dla równowagi. W tym i kolejnym wpisie zaprezentuję to drugie oblicze wakacji – ociekające deszczem ale nadal piękne. Bo TAM, czyli na naszym uroczym wybrzeżu nie ma chwil złych, są tylko inne.

[11.11.2016]

Fot. Latarnica / czerwiec 2016

Poniżej widok na jedno z wejść na plażę z okna kwatery

20160617_132400

A na plaży w Kuźnicy bywa latem wietrzno

20160617_141538

Poniżej plaża w Kuźnicy

20160617_193914

Poniżej widok na wejście na plażę przez okno połaciowe w dachu

20160620_185253

Poniżej deszcz i od razu nikogo na ulicy

20160625_182438 p1070391 p1070392

p1070393 p1070394 p1070396

Poniżej światło (główka wejściowa) w porcie w Jastarni

p1070405

Poniżej katamaran Gemini 3 w porcie w Jastarni

p1070409

Poniżej stacja pkp Kuźnica-Hel

p1070528

Poniżej: tylko tutaj takie scenki – przed deszczem można się schronić pod łodzią na podwórku

p1070642

W listopadzie kalendarz latarniany przenosi nas do gorącej Australii – a konkretnie na Cape Otway w Victorii. Poniżej karta z kalendarza z wizerunkiem białej wieży przepięknie położonej latarni a poniżej garść najważniejszych informacji o tym obiekcie.

Cape Otway Lighthouse

  • zbudowana w 1848 roku
  • nieaktywna od 1994 roku
  • wieża z piaskowca pomalowana na biało o wysokości 20 m
  • latarnia wyposażona w soczewkę Fresnela
  • wokół latarni znajduje się kompleks budynków w tym dom latarnika i stacja telegraficzna
  • wysokość światła 73 m n.p.m.
  • jest jedną z najczęściej odwiedzanych latarni Australii i najlepiej zachowanych
  • jest drugą najstarszą latarnią Australii, kiedy była budowana tereny wokół były dzikimi i pustymi
  • opiekę nad latarnią przejęły Parki Victoria, wieża jest otwarta dla turystów za dnia, w pobliżu parking
  • w 1998 roku hucznie obchodzono 150 urodziny latarni

[09.11.2016]

20161105_131110 20161105_131118

Poniżej historyczne ujęcie na starej karcie pocztowej, fot. leuchtturm-welt.net

otway

Poniżej widok satelitarny z Google Maps

zrzut-ekranu-2016-11-05-o-13-55-38

Poniżej zdjęcie – widok dzienny – fot. wikipedia

cape_otway

Niestety moje zamiłowanie do Góry Szwedów i obiektu na niej stojącego jest tak wielkie, że przy każdym pobycie powstaje dużo zdjęć, choć tak naprawdę nie da się go pokazać inaczej niż zwykle. Dla miało znaczenie to, że nie odwiedzałam tego miejsca przez 6 lat, a przez ten czas na pewno zaszły na wydmie i jej bliskiej okolicy zmiany, także w samej konstrukcji nieczynnej latarni. Zatem po krótkim odpoczynku u stóp latarni ruszyłam do obfotografowywania ażurowej konstrukcji i jej solidnej betonowej bazy. Efekty biegania po piachu w upale poniżej. W międzyczasie przychodzili i odchodzili inni miłośnicy latarni. Każdy strzelał fotki i co odważniejsi wchodzili na samą górę wieży.

Fot. Latarnica / czerwiec 2016

[07.11.2016]

Poniżej „moja” ukochana wydma

20160628_130146

Poniżej widok w stronę morza – stojąc u podnóża latarni

20160628_130300

Poniżej – patrząc dziś na tak zakończoną wieżą można sobie tylko wyobrażać jak kompletnie i pięknie musiała wyglądać z optyką i laterną

20160628_130306

Poniżej szkoda że nie zadrży ręka tym, którzy malują sprayem to takich obiektach

20160628_130411

Poniżej element, który dawno temu spadł z najwyższych partii wieży

20160628_130426

Poniżej – te otwarte wrota zachęcają wszystkich aby wspiąć się na górę latarni

20160628_130434 20160628_130415

20160628_130506 20160628_131501

Poniżej – korozja przez lata zżera elementy metalowe, powstałe w ten sposób ubytki są idealne aby nie wchodząc do środka uchylić na zdjęciu rąbka tajemnicy z jej wnętrza

20160628_131510 20160628_131530 20160628_131543 20160628_131556

Listopad to miesiąc wciąż jesienny zatem w zdjęciach na niedzielę w tym miesiącu muszą jeszcze królować barwy tej pory roku. Jednym z najpiękniejszych miejsc na naszym wybrzeżu w porze jesiennej jest Gdynia Orłowo. Jestem zakochana w Orłowie o każdej porze roku a także każdej porze dnia oraz nocy. Wymarzone miejsce dla artystów i fotografów. Dzisiejsze jesienne ujęcie Orłowa zawdzięczam Kasi Foigt,  która często bywa w Orłowie i przepięknie je fotografuje.

Więcej zdjęć Kasi TUTAJ.

Fot. Katarzyna Foigt – Fotografia Nadmorska / października 2016

[06.11.2016]

14853076_1096462770430423_7509907270267009572_o

Subscribe to LATARNICA