LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for Sierpień, 2017

Trylogia z Helem w tle

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Są takie książki lub autorzy, po które nigdy bym nie sięgnęła, gdyby nie jakiś atut powodujący iż jednak przełamuje niechęć i próbuję. Tak było zdecydowanie z trylogią Liliany Fabisińskiej. Jej książek w ogóle nie znałam, o autorce w ogóle nie słyszałam. Obyczajówki współczesnych polskich pisarzy? Nie moja działka. Zupełnie przypadkowo na facebooku, we wpisie znajomego mieszkającego w Helu znalazłam okładkę jednej z nich i informację że pan się w tym zaczytuje i jakie to jest dobre bo świetnie ukazuje współczesny Hel i jego różne znane miejsca i realia. Hel? W książkach? Hm… dało mi to do myślenia. Jeśli mężczyzna czyta coś co należy do nurtu tzw. babskiej literatury i jeszcze chwali to coś musi być na rzeczy. szybko zaczęłam szukać w internecie informacji czy aby nie są to jakieś rodzime harlequiny bo tego bym chyba nie zniosła i natrafiłam na wiele bardzo pochlebnych opinii o twórczości autorki. zaczęłam o nią rozpytywać oczytane znajome i okazało się zeznają, czytają, polecają… Takie zbiorowe zachwyty nie mogły więc być zupełnie przypadkowe. Powzięłam decyzje. Raz kozie śmierć. Spróbuję ten pierwszy tom. W końcu jeśli nawet jest marny to chociaż Hel mi wszystko zrekompensuje bo znam go – podobnie jak cały Półwysep – dość dobrze i chyba autorka mnie niczym nie zaskoczy.

A jednka zaskoczyła. paroma historiami dotyczącymi historii Helu jak i poziomem tej trylogii bo – jak nigdy w życiu – przeczytałam całą trylogię ciurkiem. Dodam że zawsze lubiłam robić sobie tzw płodozmiany literackie. Nawet przy ukochanych autorach nie czytywałam ich cykli jeden po drugim. A tu takie zaskoczenie i życiowy wyjątek. Ten wpis nie ma być recenzją ani jednego tomu ani cyklu. Więc nie będzie dużo o tym co znajdziecie w tych trzech pokaźnych objętościowo tomach, które czyta się szybko jak niewielkie książeczki. Ale będzie jednak z mojej strony ogromna pochwała. Nie wiem czy sięgnę po inne, niezależne powieści pani Fabisińskiej nie dziejące się w Helu. Pewnie nie, a może spróbuję jeszcze jakąś, kiedyś… Ale ta trylogia (swoją drogą okładki mnie urzekły jak i pojecie Czarci Cypel jako jedno z miejsc w Helu) ma w sobie moc. Po pierwsze to nie typowe obyczajówki a raczej historia , której główna oś ciągnie się przez trzy tomu i rozstrzyga naprawdę wielkim zaskakującym finałem w „Zielarni” (broń Boże niech nikt nie czyta w innej kolejności czy pojedyncze wyrwane z kontekstu!). To nie babska obyczajówka, bo w każdej części mamy rownież zagadkę kryminalną. Ale największym atutem serii są bohaterowie (fantastycznie nakreśleni i jakże z różnych światów – właśnie tacy jak pies z kotem) oraz Hel. Czasami go więcej (najwięcej w tomie II), czasami mniej, ale gra niebagatelną rolę w tej historii (jedna z bohaterek jest jego mieszkanką prowadząca na głównym deptaku przy ulicy Wielkiej zakład fotograficzny). Kto zna Hel, kto tam jeździ na wakacje rozpozna wiele miejsc i… nawet miejscowych ludzi. Nie ma w książkach latarni morskiej ale jest także okolica (Jastarnia, Puck, Kuźnica czy Jurata). Wszystko tak sprawnie i świetnie napisane że totalnie nie moglam się od czytania oderwać.

I jeszcze jeden atut. Po lekturze poleciłam cykl znajomemu. To moje guru czytelnicze bowiem czyta takie ilosci książek wszelakich gatunków że ja z kilkudziesięcioma tytułami w roku to mała myszka przy nim jestem. Zatem test miał mi dać miarodajny wynik. Bo namówiłam faceta na czytanie czegoś co z pewnością z założenia jest skierowane bardziej do damskiego czytelnika, bo czyta naprawdę dużo i zachwycał się wielkimi dzielami liteartory swiatowej więc byle czytadło go nie zwiedzie na manowce. Bo woli gry niż morze więc Hel nie będzie atutem. I co? Jaki wynik eksperymentu? Pełen zachwyt i ochy i achy nad cyklem „Jak pies z kotem”. Nic dodać już nie muszę.

Zatem kto ma chęć, kto jest odważny, kto nie dyskryminuje z góry tego typu literatury lżejszej sięgajcie po prozę pani Liliany Fabisińskiej, albo chociaż po tą trylogię. Mocne wrażenia gwarantowane jak i uśmiech i zaduma. Zupełnie nie spodziewałam się tego efektu ale kocham tak mile rozczarowania literackie. To tyle z mojej strony.

PS. Już później przetestowałam kolejne koleżanki i było jeszcze lepiej. Nawyzywały mnie że zafundowałam im totalnie przyklejenie do książek i zapomniały o całym świecie póki nie poznały zakończenia.  A żeby je poznać trzeba mieć za sobą jakieś ok 1500 stron, bo średnio tom liczy ok. 500. Ale do odważnych świat należy podobnie jak do miłośników Helu i Półwyspu. Odnajdziecie się w tej historii!

Poniżej okładki trylogii J. Fabisińskiej, fot. z strony pisarki na Facebooku – TUTAJ.

[16.08.2017]

14100517_1005684419551677_924400595735564034_n

575438-352x500 575440-352x500 564440-352x500

 

 

Dziś wracam do czerwcowej uroczystości na Rozewiu. Po godzinie 12.00 miałam okazję uczestniczyć w  – dla mnie naprawdę wzruszającej – uroczystości nadania imienia latarni Rozwie II. W 1933 roku  latarnia Rozewie I dostała imię pisarza Stefana Żeromskiego , a 17 czerwca 2017 roku  Rozewiu II nadano im. Jana Kasprowicza – wielkiego poety, pisarza, dziennikarza i tłumacza. W wydarzeniu uczestniczyło wiele znakomitych gości, którzy zabrali głos i podzielili się z zebranymi rownież swoimi osobistymi wspomnieniami, doświadczeniami i odczuciami. Teraz kiedy podejdzie się pod wieżę latarni Rozewie II można już zobaczyć piękną tablicę zawieszoną koło drzwi wejściowych. Zanim zebrani tego dnia gościa mogli ją zobaczyć wisiała przysłonięta błękitną tkaniną. Autorką tablicy jest artystka Dobrochna Surajewska. To z jej ust tego dnia padły tak ważne słowa: „Od tej chwili nadaję ci imię Latarnia Morska Rozewie II im. Jana Kasprowicza”. Podczas słuchania wystąpień gości czułam wagę tego wydarzenia. Ponieważ – z racji wieku – nie mogłam uczestniczyć w nadawaniu im. latarni Rozewie I wiedziałam, ze życie dało mi ogromny dar i bonus w postaci bycia przy dawaniu imienia latarni położonej tuż obok. Wszystkie pozytywne wrażenia zachowam w sercu i będą mi towarzyszyły już zawsze ilekroć pomyślę o tej konkretniej blizie.

Poniżej ciąg dalszy fotorelacji z tego dnia.

Fot. Latarnica / 17 czerwca 2017

[14.08.2017]

Poniżej przedstawiciele Związku Piłsudczyków obok nowych tablic informacyjnych o samej latarni i Janie Kasprowiczu

20170617_120626

Poniżej: uroczystość odsłonięcia tablicy prowadził Robert Witkowski z Bazy Oznakowania Nawigacyjnego, członek TPNMM

20170617_120730

Poniżej przemowa prezesa TPNMM p. Fryderyka Tomali

20170617_121427

Poniżej przemowa dyrektora Muzeum Ziemi Puckiej p. Mirosława Kukilka

20170617_122159 20170617_122213 20170617_123003

Poniżej wypowiedź przedstawicieli Związku Piłsudczyków20170617_123314

20170617_124729

Poniżej autorka tablicy p. Dobrochna Surajewska

20170617_125730

Poniżej chwila przed odsłonięciem tablicy20170617_125912

Poniżej pamiątkowe zdjęcie osób odsłaniających tablicę

20170617_125938

Poniżej: tablica zostaje odsłonięta20170617_125945

Poniżej tablica z wizerunkiem Jana Kasprowicza20170617_131419 20170617_131526 20170617_131533 20170617_131659

W sierpniowy tzw. długi weekend, bo za dwa dni mamy święto, więc większość Polski odpoczywa. Zapraszam na Hel, a konkretnie na plażę pod Górą Szwedów. Dla każdego leżak już czeka. A w oddali nieczynna latarnia morska wyłączona w 190 roku.

Tą cudowną fotografię wykonał niezawodny Biegacz Portowy z helu – Grzegorz Elmiś

[13.08.2017]

20376149_1354446154670967_6404571517098646753_n

Nieustannie zadziwia mnie i cieszy pasja i kolekcjonerstwo miłośników latarni morskich.

Pan Jarek Kwiatkowski podjął się budowy modelu nieczynnej już latarni na Górze Szwedów. Od jakiegoś czasu Wydawnictwo GPM z Łodzi wydawało serię kartonowych makiet latarni morskich z polskiego wybrzeża. Niedawno GPM dało modelarzom szansę budowy latarni morskiej na Górze Szwedów z okolic Helu.

Poniżej dwa ujęcia tego wydawnictwa (fot. modelarstwo.koszalin.pl)

18920585_1364146060320781_2772157169272721177_n gpm006

Poniżej model w trakcie budowy (praca Jarka Kwiatkowskiego) oraz już gotowa konstrukcja

20117045_1602474126459099_7755864955274646865_o

20294388_1614496785256833_7216932020142169301_n 20374284_1614380638601781_5164023897183328789_n

Gratuluję wytrwałości, cierpliwości i precyzji. Latarnia Góra Szwedów prezentuje się znakomicie.

A na sam koniec w temacie kolekcjonerstwa chciałabym pokazać cztery miniatury naszych latarni zakupione nad naszym morzem, które najładniej imitują rzeczywiste obiekty i nie są nieudanym chińskim kiczem odbiegającym od rzeczywistych cech danej latarni. Na fotografii cztery latarnie z kolekcji czytelnika Latarnicy –  Łukasza: od lewej Hel, Rozewie I, Stilo i Krynica Morska.

20170728_073559

[11.08.2017]

 

Drugi i ostatni miesiąc wakacji przynosi w kalendarzu wizerunek amerykańskiej latarni ze stanu Oregon – Heceta Head Lighthouse. Poniżej kilka faktów nt tego obiektu:

  • zbudowany w 1894 roku
  • latarnia aktywna
  • wysokość światła 62,5 m n.p.m.
  • wysokość wieży 17 m
  • budulec wieży stanowi cegła
  • aparatem optycznym są soczewki Fresnela
  • wieża w kolorze białym, dach laterny czerwony
  • oryginalny dom przy latarni (tzw. Heceta Haus) jest obecnie miejscem gdzie można wynająć pokoje na nocleg
  • właścicielem obiektu jest Oregon State Parks
  • obiekt przeszedł w 2012 roku gruntowną renowację za prawie 1,5 mln dolarów
  • obiekt otwarty dla ruchu turystycznego od maja do września
  • wieża czynna codziennie przez cały rok jeśli pozwalają na to warunki pogodowe

[09.08.2017]

Poniżej karta z kalendarza na sierpień

20170805_115457 20170805_115500

Poniżej zbliżenie na laternę w świetle dziennym, fot. lighthousefriends.com

heceta8

Poniżej historyczne ujęcie, fot. Coast Guard / uscg.mil

hecetahead

Poniżej zdjęcie lotnicze z marinas.com

Zrzut ekranu 2017-08-05 o 14.00.35

Poniżej stara kartka pocztowa z leuchtturm-welt.net

HECETA

Poniżej zdjęcie satelitarne z Google Maps

Zrzut ekranu 2017-08-05 o 14.02.33

Poniżej Street View z Google Maps

Zrzut ekranu 2017-08-05 o 14.03.34

 

Cieszę się, gdy moi internetowi znajomi pamiętają o mojej pasji podczas swoich wakacyjnych wojaży. Tak się złożyło, że dzień po dniu dostałam przez komunikator facebooka zdjęcia dwóch latarni z dalekich stron. Jedną z nich jest ta sycylijska prezentowana poniżej. Oto kilka faktów na jej temat:

  • zbudowana została w 1859 roku
  • wysokość światła 45 m n.p.m.
  • wysokość wieży 45 m
  • częstotliwość światła biały błysk co 5 sekund
  • wieża latarni przylega do domu latarników, obiekty pomalowane na biało
  • kopuła laterny pomalowana na szary metalik
  • pod latarnię można podejść, wieża zamknięta dla turystów.

Fot. Dorota Makarewicz / lipiec 2017 [3x]

[07.08.2017]

20116833_1467293060005784_8064570530188549697_o 20228834_1473565992711824_5411763424644954227_n 20258309_1473565949378495_1071577446777895022_n

Poniżej widok lotniczy z Marinas.com

Zrzut ekranu 2017-07-23 o 13.38.46

Poniżej zdjęcie satelitarne z bing.com

Zrzut ekranu 2017-07-23 o 13.39.10

Dziś w cyklu zdjęć niedzielnych taka migawka z czerwcowych wakacji. Rok temu nie pokusiłam się do wejścia do latarni, bo były tłumy i kolejna wiła się na placu przed latarnią. W tym roku II połowa czerwca była znacznie spokojniejsza na Półwyspie. W dniu kiedy po latach przerwy wspięłam się do laterny latarni w Helu była cisza, spokój i można było swobodnie robić zdjęcia. Jedno z nich poniżej, bowiem będzie osobny wpis o wizycie w latarnia a może i kilka. Ot takie spojrzenie na punkt sprzedaży biletów i stoisko z pamiątkami widziane z wyższych kondygnacji wieży.

Fot. Latarnica/ czerwiec 2017

[03.08.2017]

20170620_144547

Zły wiatr zbuntował fale. Wściekle nie wiem o co,

skandują złowróżebnie, nieszporne tyrady.

Latarnia morska ciska granatowej nocy

promienie urywane, jak błyski złej szpady.

Posępne sosny jęczą, jak pinie nad Arnem,

fale wciąż przyznawają, a wiatr ciągle przeczy,

błyskami do żaglowców gadają latarnie,

a nad latarniami mruga Droga Mleczna.

[Szymon Pigwa, „Morze i poeci”]

Cudownie się to wszystko w tym roku złożyło. Termin letniego urlopu miałam już wybrany w styczniu i na szczęście okazało się, że obejmuje tą TAK WAŻNĄ dla rozewskich latarni uroczystość. Jej wagę mogę przyrównywać jedynie do nadania imienia latarni Rozewie I. Od czerwca 2017 roku także druga bliza – zwana potocznie Rozewie II – ma swojego patrona i nosi jego imię. Pierwszej patronuje pisarz, drugiej poeta. Wspaniały duet. A wszystko przypieczętowała oficjalna uroczystość z 17 czerwca br., na którą również dostałam zaproszenie od Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego.

Zanim przedstawię kilkanaście zdjęć z samej uroczystości niechaj w nastrój miejsca i dnia wprowadzi ten dzisiejszy wpis. Plan był taki, aby dojechać pociągiem z Kuźnicy do Władysławowa, a od Władysławowa dojść pieszo spacerkiem na Przylądek Rozewie. I pogoda na szczęście na to pozwoliła. Było pochmurnie, ale parno. Deszcz nas nie skropił. Niebo nie zapłakało, bo w końcu wydźwięk uroczystoścu był przecież jakże pozytywny. Czasami nawet na krótko wyjrzało słońce.

Uroczystość zaczęła się o 12.00. I ja dotarłam tam już na czas, chwilę przed godziną zero. A takie zdjęcia po drodze zrobiłam i już po dojściu na miejsce. Nie będę ukrywać, że wszelakie oznakowania wiodące ku latarniom i przylądkowi widziane już przy drodze wcześniej znowu rozpalają we mnie ten stan „rozewskiej gorączki” i „zakochania”. Jak dotąd ta euforia i szybszy łomot serca nie ustają. To już chyba miłość na zawsze. Jak u Franciszka Fenikowskiego i jego dziełka „Zakochani w Rozewiu” [KAW Gdańsk, 1977].

Fot. Latarnica / 17 czerwca 2017

[04.08.2017]

Poniżej tablica kierunkowa przy nowoczesnym ośrodku Rosevia Resort.

20170617_104117

Poniżej: do celu już tuż tuż. Tablica przy drodze głównej a za nią, przez pole wdzięczy się już moja ukochana Wzorkowa bliza.

20170617_104422

Poniżej przystanek PKS-u o jakże cudownie brzmiącej nazwie (zapis w języku polskim i kaszubskim)

20170617_104437

Poniżej brama z zabytkowym kutym oświetleniem wiodąca do posesji, na której stoi latarnia Rozewie II wraz z przylegającymi budynkami i dawnym samowystarczalnym gospodarstwem

20170617_105032

Poniżej: oto i ONA! Jeszcze bezimienna, ale za chwilę wszystko się zmieni, za chwilę życie napisze nowy rozdział jej dziejów

20170617_105106

Poniżej tablice informacyjne u podnóża Rozewia II – informacja o Janie Kasprowiczu, którego imię teraz dumnie nosi oraz o samej latarni

20170617_105216 20170617_105225

Poniżej wejście i schody, na których przemawiali honorowi goście tego wydarzenia

20170617_105238

Poniżej sylwetka Rozewia II widziana od stron alei drzew – żywego roślinnego tunelu wiodącego ku Rozewiu I

20170617_105411

Poniżej słynna aleja z Przylądka Rozewie, zapewnie kiedyś przemierzali nią pieszo i Stefan Żeromski i Jan Kasprowicz

20170617_105527

Letnia flora Półwyspu Helskiego [1]

Posted by kotmonika under Blog

Nie będę udawać, że znam się na roślinach. Bo nawet popularnych kwiatów domowych doniczkowych nie potrafię sklasyfikować i nazwać. Ale jestem wrażliwa na różnorodność flory naszego świata i w tym roku postanowiłam przyjrzeć się poprzez obiektyw aparatu roślinkom i drzewom Półwyspu Helskiego. W praktyce okazało się że fotografowanie roślin sprawia mi ogromną przyjemność i są wdzięcznymi modelkami, ale… nad morzem rzadko kiedy powietrze stoi w miejsce i roślinność prawie cały czas się rusza od podmuchów wiatru. zatem wyczekiwanie na tą odpowiednią chwilę i naciśnięcie migawki w odpowiedniej sekundzie to było nie lada wyzwanie. Jak wyszło ? Efekty poniżej. Kto się zna może mi podpowiedzieć co uchwyciłam na zdjęciach. Choć akurat w tym odcinku niektóre podpiszę.

Fot. Latarnica/czerwiec 2017

[02.08.2017]

Poniżej tzw. dzika róża [2x]

20170616_205626 20170616_205634

Poniżej sosna w świetle zachodzącego słońca

20170616_205712

Poniżej dzika róża – odmiana jasna

20170616_210326

Poniżej krzew dzikiej róży nad wodami zatoki Puckiej

20170619_112035

Poniżej sosna przy ścieżce wzdłuż wydm w KuźnicyIMG_0983

Poniżej dzika róża odmiana jasna

IMG_0986

Poniżej widok na otwarte morze przez roślinki z ścieżki wzdłuż wydm w Kuźnicy

IMG_0990 IMG_0995

Poniżej sosna przy ścieżce wzdłuż wydm – Kuźnica

IMG_0997

Subscribe to LATARNICA