LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Do tego wpisu przygotowywałam się mentalnie od 1 stycznia. Wiedziałam, że będzie to trudniejsze niż w poprzednie lata, bo ilość lektur z których muszę wybrać najlepszą piątkę plus ewentualnie wyróżnienie jest o wiele dłuższa niż to dotąd bywało. Licznik przeczytanych książek na rok 2017 zatrzymał się na 84 tytułach i choć większość ma notę 5 co u mnie oznacza maksimum, to z jak tu wybrać najlepsze z najlepszych? Przeglądam spis tytułów i dokonuję powolnej selekcji aby zatrzymać się na 5 tytułach. Dobrze jest z perspektywy 365 dni spojrzeć raz jeszcze na to co przeczytałam. Mogę wtedy spojrzeć wstecz i pomyśleć jak na dziś myślę o tej książce i czy rzeczywiście była taka wyśmienita. Co mi naprawdę po tej lekturze w głowie zostało, jak zmieniła mnie i moje spojrzenie na całokształt poznanych książek w ostatnich latach. I tak z 84 książek przedstawiam poniżej moje wybrane typy (pierwsza piątka) wraz z wyróżnieniami, bez których nie byłoby ubiegłorocznych zachwytów.

Uwaga – co istotne – kolejność wybranej piątki przypadkowa. Tutaj nie potrafiłabym już dokonać gradacji na miejsce 1, 2 itd.

Najlepsze 5 tytułów przeczytane w 2017 roku:

DZIECKO OGNIA – S.K. Tremayne 

Gatunek:  Thriller psychologiczny

604472-352x500

Po rewelacyjnych „Bliźniętach z lodu”, przeczytanych w 2016 roku, które również trafiły do mojej piątki najlepszych lektur 2016 sięgnięcie po „dziecko z ognia” w roku 2017 było oczywiste i siadałam do tej lektury z obawą. Tak to miewam kiedy poznaję jakiegoś autora i pierwsza przeczytana powieść zwala mnie z nóg. Po niej są już tylko obawy czy autor/autorka podtrzyma formę i nadal będzie zachwycać. Jak widać moje obawy były bezpodstawne. Po dwóch przeczytanych tytułach S.K. Tremayne ma u mnie ogromny kredyt zaufania i liczę, że może ten rok przyniesie kolejny tytuł sygnowany tym nazwiskiem, abym mogła ponownie zanurzyć się w mroczny świat autora i historii napisanych tak dobrze i tak jak lubię, że praktycznie nie mam im nic do zarzucenia. No może poza tym, że nie można się od nich oderwać ani przewidzieć zakończenia. I trzymają w ogromnym napięciu do samego finału. Napisałam, że sygnowanych jako S.K. Tremayne, bo pod tym pseudonimem ukrywa się brytyjski pisarz i dziennikarz Sean Thomas piszący znane thrillery archeologiczne, po które jeszcze nie sięgałam.

ZMIERZCH – Johan Theorin (tom 1 cyklu Kwartet olandzki)

Gatunek: thriller / kryminał

419625-352x500

Podejrzewam, że ten tytuł trafił do pierwszej piątki a nie tegorocznych wyróżnień cykli literackich, bo zdążyłam przeczytać tylko tom 1. Z drugiej strony cieszę się, że przede mną wciąż niewiadoma w postaci kolejnych tomów bo jedynka doskonale zapowiada następne historie z kwartetu olandzkiego, którego akcja rozgrywa się właśnie na Olandii czyli szwedzkiej wyspie na Morzu Bałtyckim. Miałam to szczęście zobaczyć osobiście brzegi wyspy i ogromny nowoczesny most wiodący na nią, który znacznie usprawnił transport na Olandię. Tom 2 – z tego co kojarzę – będzie historią z latarnią morską w tle. Zatem na pewno w tym roku po niego sięgnę. Poza tym klimat tych historii jest taki jaki lubię. I czasami dobrze, gdy akcja osadzona jest w mało popularnych rejonach – w tym przypadku na Olandii. Już zacieram ręce na kolejne tomy a jeśli będą wyśmienite jak pierwszy to i na inne tytuły tego pisarza.

RUINY NA WYBRZEŻU – Eric Berg

Gatunek: thriller/kryminał

560313-352x500

Kolejna powieść z latarnią na okładce i zetknięcie z nowym autorem. Niestety nic więcej póki co nie zostało raczej wydane po polsku, choć była zapowiedź na listopad 2017 „Domu z mgły”. A szkoda, bo ta historia mnie zauroczyła i pochłonęła jak bagno. Bardzo mroczna opowieść rodzinna z zaskakującym zakończeniem, dziejąca się znowu w mało typowym rejonie. W tym przypadku autor osadził akcje na niemieckiej wyspie Poel. To siódma pod względem wielkości wyspa Niemiec leżąca na południu Zatoki Meklemburskiej. Dzięki niej zaczęłam buszować w internecie i szukać zdjęć z wyspy. I zachwyciła mnie swym pięknem. jest to popularne miejsce letniskowe i zupełnie się temu nie dziwię. Jest tam też latarnia morska.

CÓRKA KAPITANA – Leah Fleming

Gatunek: literatura piękna / saga rodzinna

155771-352x500

Takie książki jak „Córka kapitana” to moje kolejne pewniaki. Autor musiałby już naprawdę być nieudolnym pisarzem, aby zawalić ten temat. Powieść Loah Fleming porusza po części temat katastrofy Titanica i feralnego rejsu. Podobnie jak inne książki o tej tematyce i rejsów morskich w ogóle, tragedia Titanica jako tło wydarzeń powieści bardzo mi odpowiada i chętnie do niej wracam jeśli trafi w moje ręce powieść dotykająca tego dramatu. Historia jest bardzo ciekawie napisana, pełna dramatyzmu i ukazuje jak mogły wyglądać losy osób, które z tragedii ocalały. Tutaj również atutem jest trzymająca w napięciu akcja dziejąca się równocześnie w kilku krajach. By potem wszystkie wątki pięknie razem się połączyły w niezwykle dramatycznej historii losów ocaleńców. Świetnym uzupełnieniem jest  dokumentalna książka „Titanic. Pamiętna noc” Waltera Lorda, którą rownież przeczytałam w 2017 roku i bardzo polecam.

KOBIETA – Jack Ketchum, Lucky McKee (cykl Dead river)

Gatunek: horror

352x500

Horroru nie mogło zabraknąć w rocznym zestawieniu. Bowiem horror to jeden z moich ulubionych gatunków. Ale nie horror z potworami czy duchami, ale horror rozgrywający się między nami, zwykłymi ludźmi, bowiem potrafimy sobie sami zgotować taki los że żadne zjawy nie są potrzebne aby było naprawdę bardzo przerażająco. „Kobieta” była moim pierwszym kontaktem z prozą Ketchuma. Wiele osób gustujących w gatunku polecało mi jego książki. Nie pamiętam już dlaczego padło na ten tytuł, ale nie żałowałam. Genialna historia pełna mroku i pokazująca zło, które potrafi wyleźć z nas samych i ujawnić się w stosunku do innych istot ludzkich. Na podstawie książki powstała ekranizacja – dobra ale już nie tak doskonała jak sama powieść. Dobrze że najpierw trafiłam na książkę. Film nigdy by mnie już nie zachęcił po sięgnięcie tego tytułu. „Kobieta” na tyle mnie poruszyła, że na pewno nie było to moje pierwsze spotkanie z Ketchumem. Podobnie ja inni popularni pisarze gatunku potrafi naprawdę przerażać i mistrzowsko buduje napięcie i intrygę.

To tyle w temacie mojej szczęśliwej piątki 2017 roku.

Poniżej trzy wyróżnienia za cykle tematyczne bądź literackie, bo gdybym miała oceniać poszczególne tomy to np. cztery tytuły z wyróżnienia 1 zajęły by już 4 pozycje z finałowej piątki, bo są tak doskonałe. Stąd ta dodatkowa kategoria.

Wyróżnienie 1:

466317-352x500 451983-352x500 392020-352x500 484810-352x500

Cykl kryminalny Grahama Mastertona o komisarz Katie Maguire. W 2017 roku zaczęłam go czytać. Na dzień dzisiejszy obejmuje 7 tomów. W roku ubiegłym przeczytałam cztery pierwsze a reszta czeka w kolejce tylko dlatego że żal mi tak szybko poznać cały. Mastertona uwielbiam wiernie od czasów licealnych. Wtedy zaczytywałam się w jego horrorach. Na chwilę obecną uważam że na mistrzowski poziom wspiął się właśnie w tym cyklu kryminalnym, którego akcja rozgrywa się w Irlandii. Nie wyróżniłabym żadnego tytułu bo trzyma równy poziom i trzeba czytać go tak jak powstawał bo życie prywatne bohaterki jest kontynuowane w kolejnych tomach i inaczej można by się pogubić w pewnych wątkach.

Wyróżnienie 2:

588182-352x500 434989-352x500

Cykl kryminalny Klausa Petera Wolfa o komisarz Ann Kathrin Klaasen. W 2017 roku przeczytałam dwa pierwsze tomy. Obecnie po polsku dostępne są trzy i ostatni czeka na swój czas, choć baaardzo już kusi. Nie podejrzewałam, że zachwyci mnie tak proza autora niemieckiego, bo gustuję głównie w anglojęzycznej literaturze, a tu takie zaskoczenie. Na dodatek okładka 1 tomu ukazuję popularną latarnię morską. I notka o książce ukazała się również w moim cyklu wpisów o książkach z latarniami morskimi na okładkach. Atutem serii jest miejsce, gdzie rozwija się akcja – Fryzja (kraina w północno-zachodniej Europie, wzdłuż wybrzeża Morza Północnego, obecnie w granicach Niemiec, Danii i Holandii). Odkąd zaczęłam czytać ten cykl poszukałam trochę informacji i pooglądałam zdjęcia z tego rejonu co też było dla mnie odkryciem. Jak na swój gatunek cykl Wolfa jest rownież na najwyższym poziomie. Podobnie jak Masterton autor dba o zaplecze psychologiczne i postacie są genialnie napisane.

Wyróżnienie 3:

575438-352x500 575440-352x500 564440-352x500

O tym cyklu był osobny pozytywny wpis recenzencki (polecam na Latarnicy  „Trylogia z Helem w tle” z sierpnia 2017) . Nie mogło go tutaj zabraknąć, bo mój ukochany Hel przewija się w tle tej cudownie ciepłej opowieści. Liliana Fabisińska, która często bywa w helu i zna go coraz lepiej przepięknie wykorzystała te pobyty i napisała naprawdę interesującą współczesną trylogię z kryminalnym i miłosnym wątkiem, ale bez przesłodzenia i pójścia w stronę typowego romansidła. Tym razem tak dałam się pochłonąć czarowi tej historii, że uczyniłam wyjątek i czytałam ciurkiem trzy tomy.

Tak wyglądały moje literackie zachwyty 2017 roku choć jak widać z ocen we spisie lektur tylko 15 tytułów ma notę „4” a reszta to już same „5”, żadna wybrana książka nie dostała ‚3″ lub „2” co na szczęście pokazuje ze nie zmarnowalam czasu z żadną lekturą, bo nawet jak jest słaba zawsze doczytuję do końca. Na koniec doda tylko że w trakcie 2017 roku poznałam kilka nowych pozycji z tzw literatury górskiej dotyczących relacji z wypraw czy wspomnień naszych alpinistów i ZAWSZE jest to dla mnie bardzo pozytywne doświadczenie i mocne przeżycie literackie. Dlatego chcialam tutaj to podkreślić i na swój sposób dodatkowo wyróżnić. Na pewno i w tym roku sięgnę po podobne bo w kolejce czekają wybitne biografie jak ta o Jerzym Kukuczce czy Wandzie Rutkiewicz.

[12.01.2018]

 

  1. Zbych Said,

    Jeśli pozwolisz to trochę się rozpiszę…
    Na początek dzięki za polecenie Johana Theorina, bo nigdy wcześniej o nim nie słyszałem a zapowiada się interesująco. Bardzo lubię klimaty skandynawskich kryminałów (filmowe seriale kryminalne też) ale po sukcesie Mankella, Lackberg czy Nesbo nastąpił taki wysyp autorów, iż nie byłem w stanie ogarnąć wszystkich autorów, nie mówiąc już o czytaniu wydawanych powieści na bieżąco. A skoro polecasz to sięgnę na pewno.
    Rzucę okiem też na tą Fabisińską bo osadzenie akcji powieści na Helu może być ciekawe. Kiedyś czytałem kryminał, którego akcja działa się głównie na półwyspie helskim : „Sierpniowe kumaki” R.Ostaszewski & V.Sajkiewicz. W zasadzie to polecam – szału nie ma, ale poziom jak na polskie powieści całkiem przyzwoity, a i widać było że autorzy zrobili solidny „krajoznawczy research”. Ale nie pamiętam już czy były jakieś akcenty „latarniowe” :)

    PS: Dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem literackim 2017 był powrót do świetnej formy Krajewskiego (nowe dwie powieści o Mocku), którego ostatnie kryminały o komisarzu Popielskim „jakościowo” ostro pikowały w dół.

  2. kotmonika Said,

    Z przyjemnością przeczytałam twój komentarz. Jeśli lubisz skandynawskie klimaty to polecam też cykle kryminałów Horsta , Ake Edwardsona i duetu Per Wahloo i Maj Sjowall. Nie wiek czy czytujesz polskiego Remigiusza Mroza, można go lubić lub nie, ale jego trylogia „skandynawska” która ukazała się pod pseudonimem Ove Logmansbo jest doskonała.
    Co do Fabisińskiej bardzo się obawiałam bo myślałam że to takie czytadła dla kobiet które nie lubię tzn prawie polskie wersje harlequinów i o ile nie moglam na początku tomu 1 wejść w klimat to potem było już coraz lepiej i czytałam ciurkiem bo nie mogłam się doczekać czym się wszystko skończy a intryga kryminalna w tle super i Hel swietnie oddany. Ale autorka spędza tam wiele czasu i czytając można rozpoznać dane osoby. Nawet pojawia się postać pana Szarskiego z MOW w Helu.
    „Sierpniowych kumaków” nie czytałam ale skoro jest Hel to musowo trzeba poznać :) A Krajewskiego jeszcze nie ruszyłam. Za dużo wszystkiego i tysiące tytułów do przeczytania. Pozdrawiam!

  3. Zbych Said,

    O Ake Edwardsonie słyszałem ale jeszcze nie miałem okazji nic przeczytać, za to Wahlöö czytałem jeszcze w czasach szkolnych – co by nie było to chyba prekursor skandynawskich kryminałów bo to jego powieści to chyba były wydawane jeszcze w latach 80tych :)
    Co do Mroza to mam bardzo mieszane uczucia. Przeczytałem jego jedną powieść „Parabellum” i mocno mnie zmęczyła (wg mnie pisze za bardzo chaotycznie, urywa wątki a potem żeby połapać rozłażącą się fabułę raczy czytelników nieprawdopodobnymi zbiegami okoliczności) tak więc penetrację jego dalszych „wyrobów” na razie odłożyłem w czasie…. Za to ta jego powieść z Wysp Owczych (pierwsza) bardzo mi się podobała i dałem się „wkręcić” w tą autorską maskaradę (chociaż nie wierzyłem z zapewnienia wydawcy widniejące na okładce, iż nie było żadnej ingerencji redaktorskiej w rękopis = jak dla mnie było to zbyt profesjonalnie napisane i zbyt dobrą polszczyzną jak na debiut literacki „rybaka”, którego polskiego nauczyła w domu matka-emigrantka). Niestety drugi tom był już trochę słabszy, za to ten trzeci (dziejący się głównie na statku) to już wg mnie katastrofa = ledwo go zmęczyłem do końca. Szkoda że poszedł w taką tanią sensację, gubiąc gdzieś po drodze kulejący wątek kryminalny. Poz tym mam wrażenie że ten ostatni tom był już pisany mocno na kolanie i pod presją czasu (z tego co pamiętam to wydawany był już oficjalnie jako dzieło Mroza, po „comming-oucie”).

Add A Comment

Subscribe to LATARNICA