LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for the ‘Kot’ Category

Kocie wakacje nad morzem [5]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Zanim pojawi się tutaj cykl zdjęć z kotami sfotografowanymi podczas wakacji na Półwyspie Helskim w 2018 roku muszę zakończyć prezentację zdjęć z lata 2017 roku. A zdjęć kotów zawsze przywożę ze sobą sporo i już dziś patrząc na te kadry z 2017 roku widzę, które były a z którymi się po roku nie przywitałam.

Poniżej moją modelką była głownie kochana szylkretka Szyszka e stacji PKP Kuźnica oraz koteczka dokarmiana przy jednym z domów w porcie o której rozmawiałam z panią od domu, pod który systematycznie codziennie na posiłki od niej i ode mnie przychodziła.

Fot. Latarnica/czerwiec 2017

[10.10.2018]

Poniżej bardzo lgnąca do ludzi Szyszka ze stacji

20170623_193850 20170623_194920 20170623_194924 20170623_195046 IMG_1352 IMG_1358 IMG_1360 IMG_1361

Poniżej koteczka stołująca się przy domu przy porcie w Kuźnicy

IMG_1341 IMG_1343 IMG_1344

Poniżej mniej lub bardziej dzikie koty spotkane na posesjach w Kuźnicy

IMG_1022 IMG_1040 IMG_1215

 

 

My kociarze mamy w swoich biblioteczkach ”Historię kotów” – przekrojowe spojrzenie na ten gatunek od wieków, mamy atlasy ras, albumy, wzruszające historie oparte na autentycznych wydarzeniach (kot Homer, kot Bob, kot Oscar), mamy wspaniałe powieści o kocie Salomonie czy Alfim, mamy poradniki o kocich dietach i behawioryźmie, mamy wreszcie wesołe, ale jakże trafne książki popularne jak dwa tomy „Jak wytresować kota”, „Jak żyć z neurotycznym kotem” czy „Kot instrukcja obsługi”. Mamy nawet przepiękne tomiki poezji o kotach takie jak ślicznie ilustrowane zbiory wierszy Franciszka Klimka. Mamy też książki o kotach napisane piórem wielkich literatów – noblistki Doris Lessing, Charlesa Bukowskiego czy Terrego Pratchetta. Ale takiej książki jeszcze na rodzimym rynku nie było.

Tajemniczy czarny kot” Natahalie Semenuik to monografia poświęcona kotom czarnym i spojrzenie na ich rolę w relacji z człowiekiem pod kątem historii, legend, wierzeń i przesądów, których wiele pokutuje niestety do dziś. Sama dostrzegam podczas moich działań wspomagania miejscowego schroniska dla zwierząt i( ta sama informacja pojawia się również na kartach tej książki), że koty czarne są ostatnie w kolejce do adopcji, co jest związane z ich wielowiekowym negatywnym postrzeganiem i zakorzenieniem się wśród ludzi pewnych ugruntowanych opinii o kotach z czarnym umaszczeniem. Te negatywne widzenie kotów czarnych nie ma lat 100 czy 200. To tradycja wielowiekowa i stąd tak trudno ją całkowicie zwalczyć. Ale pamiętajmy też, że pewne kultury i epoki czciły koty jako stworzenia boskie i oddawały im hołd, co rehabilituje setki lat potwornych zwyczajów czy ciągnących się z pokolenia na pokolenia opinii o diabelskiej naturze kota czarnego.

Osobiście nie dzielę kotów na czarne i te pozostałe, nie zakochuję się w nich pod względem koloru sierści, bo każdy jest innym samodzielnym bytem i albo wytwarza się między nami więź albo nie. I kolor nie ma tu nic do rzeczy ani nie rzutuje jednoznacznie na koci charakter. Poznałam w schroniskowej kociarni wiele cudownych kruczoczarnych mruczków o przepięknej duszy. Ale patrząc wstecz można wyciągnąć wniosek, że dla kotów urodzenie się właśnie w czarnym futerku miało często z góry narzucone fatalne skutki dla jego ziemskiego żywota.

Książka Nathalie Semenuik podzielona jest na trzy zasadnicze części. W pierwszej mamy historię kotów od starożytności do czasów współczesnych. Na kartach historii na szczęście były dla nich i dobre okresy i wtedy kotom czarnym i w ogóle temu gatunkowi żyło się jak w niebie. Ale takich okresów jest zdecydowanie mniej. Czytelnicy prześledzą dobre i złe epoki i dowiedzą się również o tych najmniej chlubnych dla ludzkości czasach – kiedy czarny kot uważany był za wysłannika szatana, a osoba opiekująca się nim z góry skazywana była na taką która miewa konszachty z mocami nieczystymi. Zachwyty nad kotami na przestrzeni epok przeplatały się z nienawiścią i tępieniem ich. Średniowiecze wniosło wiele złego dla wizerunku kota czarnego i niektóre opinie ciągną się za nimi do dziś.

W drugiej części poznamy czarne koty pojawiające się w legendach. Oczywiście w książce zagranicznej autorki nie pojawiają się żadne wątki rodzime, ale i tak obracamy się głównie w najbardziej nam znanej kulturze europejskiej oraz tym co działo się w kocim świecie na terenie Stanów Zjednoczonych. Legendy nie są już tak okrutne dla go kota jak jego historia na przestrzeni wieków w różnych krajach.

Trzecia część opowiada o tym jak postrzegane są koty czarne w wierzeniach ludowych oraz jakie istniały i pokutują nadal do dziś przesądy związane z tymi przedstawicielami swojego gatunku. Ta część wydała mi się w stosunku do poprzednich najbardziej optymistyczna, bowiem autorka przedstawia tutaj również dużo pozytywnych cech od takich jak przynoszenie szczęścia (koty jako talizmany w różnych częściach świata z naciskiem na najsłynniejsze Maneki-neko z Japonii) aż po ich moce terapeutyczne o czym każdy posiadacz kota jest z pewnością głęboko przekonany. Mnie osobiście – jako osobie zakochanej w morzu i wszystkim co wiąże się z wybrzeżem i rejsami po akwenach wodnych – bardzo ucieszyły rozdziały o pozytywnej roli kotów na morzach świata, które towarzyszyły marynarzom w najdalszych rejsach i były zalecane jako niezbędni towarzysze na pokładach statków. Poznajemy tam znane koty – maskotki swoich okrętów. Co niektóre pojawią się nawet na dołączonych fotografiach.

Zatapiając się w lekturze „Tajemniczego czarnego kota” nie da się nie zwrócić uwagi na przepiękną stronę edytorską tego wydawnictwa. Biorąc do ręki książeczkę Nathalie Semenuik z tajemnicą w tytule ma się wrażenie, że otrzymujemy jakąś tajemną księgę, do której nas dopuszczono, abyśmy poznali sekretną wiedzą niedostępną dla wszystkich. Przepiękna oprawa ze złoceniami i złotą tasiemką służącą za zakładkę mile łechce wzrok. Do tego bardzo ładnie wybrane artystyczne fotografie z czarnymi kotami oraz przedruki starych sztychów, ilustracji, plakatów czy kart pocztowych oraz dobrane do treści rozdziałów zdjęcia archiwalne. To wszystko sprawa, że serce kociarza bije mocniej i nie potrafi się oprzeć takiej lekturze. Nie będę ukrywać, że w niektórych fragmentach ta lektura nie jest łatwa, bowiem dla nas opiekunów kotów ciężko jest przyjąć do wiadomości o tym jak źle traktowano je w wiekach średnich, jak je tępiono i na różne okrutne sposoby mordowano. Niestety te aspekty również są nieodłączną częścią całej historii kota czarnego – kojarzonego z satanizmem i mocami piekielnymi.

Dziś czarne dachowce są członkami naszych rodzin podobnie jak koty wszelakiej innej maści czy rasy. Nikt nie widzi w nich złych mocy i traktuje ja tak samo jak innych przedstawicieli kotowatych. To wielka ulga dla tak umaszczonych mruczków. W dobie XXI wieku koty czarne są jak inne gwiazdami internetu, filmu, reklam, mają swoje fan page na portalach społecznościowych i kociarze widzą w nich po prostu kota – istoty wyjątkowe, w których trudno szukać wad bowiem tak wiele dobrego dają człowiekowi jako towarzysze życia.

W cyklu „Latarnica poleca!” prezentuję książki, które w mojej opinii zasługują na wyróżnienie i wspomnienie. Wydawnictwo popularnonaukowe „Tajemniczy czarny kot” zdecydowanie do takich należy i uważam, że ten tytuł powinien się znaleźć obowiązkowo na półce domowej biblioteczki. I to nie tylko zadeklarowanego kociarza.

Dziękuję Wydawnictwu Alma-Press za nadesłanie egzemplarza tej książki.

[06.08.2018]

Podstawowe dane ksiąki:

Autor: Nathalie Semenuik

Tytuł: „Tajemniczy czarny kot – legedny i przesądy”

Wydawca: Alma-Press

Data wydania: Warsawa 2018

Ilość stron: 140

Oprawa: twarda, złocona

Liczne ilustracje

Poniżej wizualizacja przestrzenna książki, fot. Alma-Press

Tajemmniczy czarny kot 2

Poniżej okładka i kilka przykładowych stron oraz mój kot, który wprawdzie nie jest czarny, ale i o nim jest ta książka – i jak na kota nałogowej czytelniczki przystało lubi słuchać takich opowieści, fot. Latarnica [7x]

20180802_165212~2 20180805_135948 20180805_140002 20180805_140043 20180805_135627 20180805_135651 20180805_135759

Minęły ponad dwa lata, a ja znowu spotkałam się na łamach książki z bohaterami cyklu o Mataszkach. Te przygodowe książki dla młodszego czytelnika (choć ja się całkowicie w nich odnajduję i czytam z zapartym tchem) noszą w sobie echa dawnych lektur ze szkoły podstawowej, które z wypiekami na twarzy wybierałam lub zamawiałam w szkolnej bibliotece. Musiała być w nich przygoda, tajemnica, historia i fajne postacie, które da się lubić, a nierzadko można się z nimi również zidentyfikować. Te same cechy posiada – na chwilę obecną 4-tomowy cykl – „Mataszkowie” Tomasza Stochmala i przywodzi w trakcie lektury z odmętów pamięci tamte emocje i całkowite zatapianie się w czytanej historii. Jedno jest pewne i zawsze mi się w życiu sprawdzało. Kto ma pasję, a Tomasz Stochmal to człowiek wielu pasji,  ten będzie potrafił o niej opowiadać i zarażać nią innych ludzi.

Autor w swoich książkach wplata to co na co dzień go pochłania – zabytki, historię, obiekty warte ocalenia od zapomnienia. Wystarczy wejść na jego strony internetowe np. www.stotom.pl i szybko można się zorientować co fascynuje Autora. Szczególne miejsce w jego sercu mają również latarnie morskie i ten typ obiektów sprawił, że w nieskończonej przestrzeni internetu i zawartych tam treści odnaleźliśmy się kiedyś i zaczęliśmy rozmowy o latarniach. Latarnie morskie pojawiają się w dwóch z czterech tytułów tego cyklu (tom 1 – „Mataszkowie i tajemnice Helu”, tom 2 – „Mataszkowie i i skarby Torunia”, tom 3 – „Mataszkowie  i mazurska przygoda”, tom 4 – „Mataszkowie i gdańska zagadka”).  W tomie 1 helska latarnia jest niemal główną bohaterką. W tomie 4 – w tle głównego nurtu akcji przewinie się dawna latarnia morska – Twierdza Wisłoujście oraz latarnia morska w Nowym Porcie.

Jak dotąd czytałam tylko tom 1 i 4 z tej serii, ale pragnę w miarę szybko to nadrobić. Bowiem po zakończonej dziś lekturze wiem, że Autor trzyma poziom i pisze tak, iż chce się nieustannie być w tej książce i nie odkładać jej na półkę póki nie poznamy zakończenia. Ja podzielilam sobie czas lektury najnowszego tomu Mataszków na trzy letnie wieczory. I to był dobry pomysł, bo nie przeczytałam jej za szybko, a mogłam cieszyć się detalami i opisami oraz przywoływać z pamięci te miejsce Gdańska (miasta, które uwielbiam), które są dokładnie opisane. Często uśmiechałam się pod nosem i pewnie nawet mruczalam podczas lektury, bo przypomniała mi wiele miejsc, które znam, a ktore ta książka wywołała w wyobraźni. Tak naprawdę „Gdańska zagadka” rozgrywa się w samym centrum starówki i opisywane obiekty to taka „jazda obowiązkowa” dla gościa przybywającego do grodu Neptuna (uliczki Długa, Piwna, Mariacka, Długi Targ, Ratusz Głównego Miasta, Dom Uphagena, Dwór Artusa, Bazylika Mariacka, Muzeum Archeologiczne, Żuraw, Targ Rybny, czy trochę dalsze  Nowy Port i Twierdza Wisłoujście). Sposób w jaki Autor opisuje architekturę i to jak wpływa na nią np. pora roku czy zmienna aura pokazuje niezwykłą wrażliwość i dbałość o detale , które sam zapamiętał zachwycając się tymi miejscami. A ja te zachwyty zdecydowanie podzielam.

Dlaczego warto sięgać po cykl o Mataszkach? Uważam, że są to doskonałe książki dla dzieci, które mogą rozbudzić zainteresowania podróżami, historią czy tematycznym kolekcjonerstwem. Nadają się do rodzinnego albo samodzielnego czytania.  Główni bohaterowie – Mataszkowie – to bardzo sympatyczna rodzina. Chciałabym napisać, że taka jakich jest wiele, ale niestety podczas urlopów na naszym wybrzeżu coraz częściej widzę, że z lupą szukać takich rodzin, które tak naprawdę wspólnie spędzają wakacje, mają na nie jakiś pomysł i cieszą się swoim towarzystwem. A przecież wspólny wyjazd to doskonała okazja, aby przeżyć przygody, poznać nowe miejsca i może właśnie łapać bakcyla czegoś co w przyszłości przerodzi się w pasję, a może i stanie jednocześnie pracą zawodową.

Tom 4 cyklu rozgrywa się w Gdańsku. Jak zawsze młodzi bohaterowie trafią na swojej drodze na tajemnice tego miasta i będzie zagadka do rozwiązania powiązania z historią tego miasta. Znaczącą rolę odegra tutaj przepiękna w realu ulica Mariacka i postać Jana Ernesta Weichenthala (w XVIII wieku mieszkańca tejże ulicy)  – budowniczego zegarów np. na Dworze Artura czy w Domu Uphagena. Jako autorka blogu o latarniach morskich, kotach i literaturze, muszę od razu zaznaczyć, że wszystkie te elementy można spotkać w „Gdańskiej zagadce” ( rudy kot odegra z resztą ważną rolę w rozwikłaniu tajemnicy),  podobnie jak bardzo sympatyczny gdański antykwariat. Ale jego opis i lokalizację sami znajdźcie w Mataszkach i odgadnijcie, o którym punkcie ze starociami wspomina Autor . Warto tam w Gdańsku zajrzeć, bo mają rzeczywiście wspaniale przedmioty i książki.

Jako miłośniczka historii naszego wybrzeża i książek z dobrze poprowadzoną fabułą, które doskonale się czyta, po raz kolejny zdecydowanie POLECAM!

Tradycyjnie zachęcam również do zaglądania na stronę facebookową Mataszków:

www.facebook.com/Mataszkowie

Mataszków znajdziecie też na Instagramie: www.instagram.com/mataszkowie

Poniżej dane o książce:

Autor: Tomasz Stochmal

Tytuł: Mataszkowie i gdańska zagadka (4 tom cyklu)

Wydawca: Wydawnictwo STOTOM

Ilość stron: 92

Ilustracje: Paulina Lewandowska

Rok i miejsce wydania: Toruń 2018

Egzemplarz „Mataszków i gdańskiej zagadki” przybył do mnie pocztą z odręczną dedykacją Autora, za co bardzo Tomaszowi Stochmalowi dziękuję. Oraz życzę niewygasającego źródła dobrych pomysłów na lokalizacje i fabuły kolejnych tomów. Czekam na nie z niecierpliwością!

[16.07.2017]

Fot. Latarnica [3x]

20180709_172743 20180711_191626 20180711_191730

Pierwsza okładka Errora

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Lektury

Wiosną tego roku – zachęcona ciekawymi informacjami w internecie –  zakupiłam książkę Stephane Garnier pt. „Żyć jak kot”. Mając swój egzemplarz i szykując się do lektury trafiłam na facebooku na profil tego konkretnego tytułu (kto ma konto zachęcam, aby odwiedzić – kliknij TUTAJ), a tam na konkurs, w którym można było wygrać egzemplarz książki ale z fotografią swojego kota na okładce. Wydawca ANDROMEDA przygotował specjalną aplikację w internecie, w której tworzyło się grafikę okładki i zakończoną można było zgłosić na konkurs. Zainteresowanie zabawą było spore i po wysłaniu pliku zapomniałam o tym zgłoszeniu. Ogromnie się zdziwiłam, gdy zobaczyłam swoje nazwisko na liście zwycięzców. I tak jakiś czas potem trafił w moje ręce egzemplarz tej samej książki, ale już z kotem Errorem na okładce. Śmieję się, że to jego pierwsza okładka i kto wie jaki rozgłos medialny jeszcze go czeka. Pozostała nam po tej zabawie bardzo miła pamiątka i przyjmnie mieć taki egzemplarz książki w swojej bibliotece.

Dodam, że książka z uniwersalną okładką (jest ona również na fotografiach poniżej) jest wciąż do nabycia w internecie. I naprawdę warto poznać ją i przyjrzeć się temu, że tak naprawdę gdyby podpatrzeć koty i spróbować żyć jak one nasze życie byłoby lepsze.

Fot. Latarnica

[13.07.2018]

Stephane Garnier „Żyć jak kot”

Wydawnictwo Andromeda

Wydanie I : Kraków 2018

ilość stron: 268

IMG_4692 IMG_4693 20180707_145826 20180707_145836 20180707_150006 20180707_150014

Kocie wakacje nad morzem [4]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Poprzedni tydzień wpisów zakończyłam na spacerku po Jastarni i porcie. Ale drążąc dalej temat kocich egzemplarzy spotkanych na wakacyjnych szlakach rownież w Jastarni miałam bardzo miłe spotkanie z przedstawicielem kotowatych i miało ono miejsce właśnie w porcie. Kot okazał się wielkim miłośnikiem jedzonka i chętnie dał się wygłaskać. Wyszedł spomiędzy zabudowań portowych, ale wyglądał zachowywał się jak dyrektor obiektu. Widać było, że czuje się tam swojsko i jest stałym bywalcem. Toteż jego zdjęcia zostały zrobione w typowo portowym terenie (zdjęcie 1-6).

Pozostałe koty sfotografowałam w Kuźnicy.

Fot. Latarnica /czerwiec 2017

[21.05.2018]

Poniżej koci szef z jastarnickiego portu

20170623_151738 20170623_151750 20170623_152016 20170623_152035 20170623_152045 20170623_152048

Poniżej wyjątkowo rozleniwiony puchaty okaz leżący przy ścieżce wzdłuż portu w Kuźnicy

20170623_192501 20170623_192511

Poniżej nowy „nabytek” z peronowej kociej bady z stacji pkp Kuźnica (Hel)

20170623_193911 20170623_194000 20170623_194008 20170623_194035

 

Kocie wakacje nad morzem [3]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Do kolejnych letnich wakacji nad morzem zostało mi już półtora miesiąca  – mogę śmiało odliczać! Tęsknota za naszymi plażami, szumem fal, latarniami morskimi wchodzi już w fazę apogeum. A wraz z tymi wszystkimi silnymi emocjami przychodzą też o większym natężeniu wspomnienia o zostawionych na okres jesienno-zimowo-wiosenny kotach z Półwyspu Helskiego – w tym głównie z Kuźnicy. Bo nimi na wakacjach zajmuję się najintensywniej. Znowu przede mną wielka niewiadoma: które przetrwały, z którymi przyjdzie mi się spotkać kolejny rok a jakie nowe poznam i z pewnością pokocham. Rok temu kilka kotów spotkałam po raz kolejny. To było przemiłe doświadczenie. Ale poznałam i nowe, z którymi zawiązała się pewna więź lub do końca pozostały bojaźliwe i nieufne. Karma na wyjazd jest już zbierana i odkładana przez cały rok. Bo na miejscu można nabyć jedynie tanie marketówki, a chcę im dawać coś lepszego.

Poniżej dwie koteczki – nowa znajoma (bura) kręcąca się przy posesjach nad Małym Morzem oraz stara znajoma – Szyszka ze stacji pkp Kuźnica.

[30.04.2018]

Fot. Latarnica / czerwiec 2017

20170621_180623 20170621_180625 20170621_180635 20170621_181010 IMG_1191 IMG_1192 IMG_1195 IMG_1204 IMG_1205 IMG_1206 IMG_1211 IMG_1216

 

 

Pod koniec marca miałam okazję przeczytać bardzo interesującą dla każdego, kto dzieli swe życie z kotem, książkę. Mam na myśli poradnik Naucz się kocie. Jak sprawić by ludzie i koty żyli razem szczęśliwiej – autorstwa Sarah Ellis i Johna Bradshaw. Poniżej okładka polskiego wydania:

956193672

Można by mieć wrażenie podczas lektury, że będzie o szkoleniu i tresurze kotów, co w każdym właścicielu mruczka wywoła od razu pusty śmiech. Ale w tym poradniku nie  jest to napisane w takim celu, aby pochwalić się przed znajomymi różnymi sztuczkami, których nauczyliśmy nasze zwierzę. Autorzy ( w tym ceniona i doświadczona behawiorystka) opisują w kilkunastu rozdziałach różne trudne sytuacje, które możemy okiełznać znając proste metody oswajania kota z  niepożądanymi sytuacjami, zdarzeniami czy zachowaniami.

Czytałam Naucz się kocie. Jak sprawić, by ludzie i koty żyli razem szczęśliwiej z ogromnym zaintereseowniem, bo już w trakcie zauważyłam, że kilka „sztuczek” doskonale opanował mój kot i to naprawdę działa. A ja osiągnęłam cel tymi samymi metodami, o których piszą autorzy, choć zrobiłam to mało świadomie. Myślę, że wiele osób ma problem z kotami lękająymi się np. wizyty u weterynarza, nie chcącymi wchodzić do transporterta, odbywać podróże, zaprzyjaźniać się z innymi zwierzętami, nie powalającymi skrócić sobie pazurków, podać leku, czy drapiącymi domowe rzeczy i meble ile wlezie, mimo że posiadają super drogie drapaki. Autorzy pokazują prostymi zadaniami i ćwiczeniami, że wszystko to można okiełznać i zamienić dla kota w doświadczenie pozytywne. Bo oczywiście chodzi o to aby te „szkolenia” nie były dla zwierzaka czymś przykrym. Zresztą, który kot chciałby w to iść, gdyby mu nie pasowało? A tak możemy go trochę oszukać i oswoić z wieloma uciążliwymi sytuacjami i zachowaniami.

Gorąco polecam i na pewno pewne techniki będę stosować, a na osłodę kilkanaście zdjęć z marcowego pobytu z kotami z poznańskiego schroniska.

Naucz się kocie

Wydawnictwo: Czarna owca

Rok wydania: 2018

Ilość stron: 376

PS. Przede mną lektura poradnika Żyć jak kot! Czyli jak nauczyć się odpuszczać, skupić się na tym, co najważniejsze i zadbać o swoje szczęście. Z pewnością podzielę się refleksjami już po zapoznaniu się z jego treścią.

Fot. Latarnica/ ja z kotami [5x] – fot. Felicja Zdankiewicz

[06.04.2018]

20180304_132423 20180304_133753 20180304_133810 20180304_134732 20180304_134759 20180304_135309 20180311_144617 20180311_145142 20180311_145500

28822757_921298778055438_1906471204_o 29104098_926082727577043_8806297757129113600_o 29136644_926083110910338_7364730729126690816_o IMG_4079 IMG_4091 IMG_4094 received_926082204243762 received_926082697577046

 

 

W schroniskowej kociarni [2]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś druga odsłona foto migawek ze schroniskowej kociarni. Takie chwile uwieczniłam odwiedzając zwierzaki w okresie przedświątecznym i tuż przed nowym rokiem. Bywało słonecznie, bywało ponuro, ale te kochane futra rozświetlą mi każdy dzień. Chciałoby się, aby schroniska nie były potrzebne, aby klatki, boksy, kociarnie opustoszały, ale zwierząt w nich w całej Polsce jest niestety bardzo dużo. Dlatego jeśli ktoś chce znaleźć w swoim życiu miejsce dla czworonożnego towarzysza na dobre i złe, niechaj uda się do takiej placówki w swojej okolicy, bo tam czekają przyjaciele na całe życie.

Fot. Latarnica/listopad-grudzień 2017

Fot. Latarnica przy figurkach kota i psa oraz głaszcząca kota – Tomasz Lerczak [2x]

[26.02.2017]

20171203_120812 20171217_122645 20171227_131458 20171227_132907

IMG_3023 IMG_3036 IMG_3048 IMG_3063 IMG_3190 IMG_3207 IMG_3229 TLP-IMG-3582

W schroniskowej kociarni [1]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Co roku przez ostatnie kilka lat (niestety nie potrafię sobie przypomnieć kiedy miała miejsce pierwsza taka akcja) w okresie listopad-grudzień organizuję na facebooku zbiórkę rzeczową na potrzeby podopiecznych poznańskiego schroniska dla zwierząt z większym naciskiem na wspomożenie przebywających tam kotów, ponieważ w gronie moich znajomych są przede wszystkim kociarze. Każdego roku akcja pomocy przechodzi moje najśmielsze oczekiwania i spływają do mnie paki z całej Polski oraz sporadycznie z zagranicy z fantastyczną hojną zawartością. A ja w tym czasie często kursuje na linii dom-schronisko i wszystko wywożę aby koty i psy miały na święta i po nich zimową porą super jedzonko w miskach oraz nowe zabawki i inne akcesoria – w zależności co darczyńca zakupi. Przy okazji dowozu świątecznych paczek kiedy nadarzy się okazja wpadam do kociarni aby wytulić przebywających tam podopiecznych i sama też skorzystać dobra płynącego z szeroko pojętej felinoterapii. Poniżej prezentowane zdjęcia uchwyciły takie chwile i przebywające w schronisku koty. One są nieustannie moim motorem do podobnych działań bo tak naprawdę zbiórka u mnie trwa cały rok i nie ma miesiąca bez dowożenia darów ale w okresie końcówki roku mam po prostu szaleństwo. Do świąt siadam zmęczona, ale szczęśliwa. I mam nadzieję że zwierzaki w schronisku czują w tym czasie że to taki wyjątkowy czas. Ja dziękuję im za czułość, otwartość i to że kochają bezgranicznie i bezinteresownie.

Fot. Latarnica /listopad-grudzień 2017

Fot. Tomasz Lerczak [2x – Latarnica z kotami i dłoń głaszcząca kota]

[14.02.2018]

20171203_115630 20171203_120010 20171227_132638 IMG_3194 IMG_3198 IMG_3214 TLP-IMG-3560 TLP-IMG-3562 TLP-IMG-3590 TLP-IMG-3594 TLP-IMG-3602 TLP-IMG-3613 TLP-IMG-3615

 

9-te urodziny Errora

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Co roku tuż po świętach, a dokładnie 28 dnia grudnia, przypadają symboliczne urodziny naszego kocura Errora. Symboliczne, bo znamy rok jego urodzin, a 28 grudnia jest datą jego adopcji ze Schroniska dla zwierząt w Poznaniu. W tym roku kot po raz ostatni ma jednocyfrowe urodziny. Skończył 9 lat i zaczął 10 rok życia. Na kota domowego to jeszcze całkiem niedużo, ale na schorowanego kota to już dobry wynik i mimo wielu problemów zdrowotnych wierzę i mam nadzieję, że jeszcze trochę razem spędzimy czasu.

Wieczorem 28 grudnia tradycyjnie był prezent oraz urodzinowa kolacja z tuńczyka. Prezent w postaci kartonowych saneczek (mimo braku śniegu za oknem) bardzo kotu przypasował. Ale wiemy, że wszystko co tekturowe to niemal pewniaki więc nie mogło być inaczej. A tuńczyk smakuje zawsze, wszędzie i w każdej ilości.

Wszystkiego naj kocie Errorze! Jak najmniej dolegliwości zdrowotnych w  Nowym Roku!

Fot. Latarnica

[03.01.2018]

IMG_3480 20171229_100601 IMG_3468 IMG_3482 IMG_3483 IMG_3485 IMG_3486 IMG_3488 IMG_3558 IMG_3563 IMG_3566

Były święta… AD 2017 – vol. 2

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś druga odsłona fotograficzna ze świątecznych dni. Miło było się zatrzymać, wypocząć, spotkać się z rodziną i znajomymi w tej otoczce najpiękniejszych świąt w roku. Mimo, że „White Christmas” było tylko tekstem z piosenek, bo za oknem panowała typowa wiosna (w Poznaniu plus 9 stopni), to w powietrzu i między ludźmi poczułam magię świąt. A to najważniejsze.

Fot. Latarnica

[29.12.2017]

IMG_3507 IMG_3514 IMG_3515 IMG_3517 IMG_3519 IMG_3524 IMG_3539 IMG_3546 IMG_3547 IMG_3553

Były święta… AD 2017 – vol. 1

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Takie dni są jak chwile, jak mrugnięcie, jak piórko co uleciało z dłoni od podmuchu wiatru. Święta… Boże Narodzenie… czeka się niecierpliwie a potem nadchodzą i za chwilę jest już po nich i znowu cały rok oczekiwania. Poniżej fotomigawki z 3 ostatnich dni (24-26 grudnia br.)

Fot. Latarnica

[27.12.2017]

IMG_3426 IMG_3427 IMG_3430 IMG_3446 IMG_3456 IMG_3459 IMG_3462 IMG_3464 IMG_3466 IMG_3475 IMG_3499

 

 

I TY MOŻESZ ZOSTAĆ ŚNIEŻYNKĄ! – czyli o(błędna) czytaj: errorkowata świąteczna zbiórka na rzecz podopiecznych ze Schroniska dla zwierząt w Poznaniu

Czas biegnie błyskawicznie i znowu mija rok odkąd jak zwykle hojnie i z sercem na dłoni przystąpiliście do pomocy tym najbardziej potrzebującym czyli kotom z kociarni poznańskiego schroniska. Tradycją już jest, że startujemy około 6 tygodni przed świętami, a sama zbiórka trwa do Sylwestra przez co ostatnie dary trafiają do potrzebujących już w nowym roku i dobrze go zaczynają.

Zbieramy tradycyjnie karmy suche i mokre, przysmaczki, preparaty witaminowe i zdrowotne, koce, ręczniki, zabawki, legowiska, drapaczki i wszystko to co może się przydać, a co tutaj pominęliśmy. Zasada jest prosta. Darczyńcy z Poznania mogą podesłać do nas paczki lub przywieźć osobiście. Darczyńcy z kraju czy zagranicy przesyłają paczki na nasz adres lub robią zakupy w sklepach internetowych i podają nasz adres wysyłki. Jeśli nie macie czasu na szukanie, kupowanie zawsze możemy coś podpowiedzieć czy się dogadać i prosimy wtedy o kontakt na priv (fan page kota Errora lub mój adres email) . Przekazana suma zostanie w całości wydana na podarunki i rozliczona. Wszystkie zapytania kierujcie na priv fan page kota Errora na facebooku a jeśli nie korzystacie z facebooka to na  adres email (monika.sniedziewska@book4you.pl).

Co damy z naszej strony uczestnikom świątecznej pomocy na facebooku? Jak zwykle najmodniejszy look sezonu, bo w tym roku darczyńca czy to osoba czy jej zwierz albo całe stado – zostanie Śnieżynką. Ten wizerunek prezentuję na zdjęciu poniżej. Chyba nie ma osoby co by nie chciała nią zostać prawda? Wasze zdjęcie lub zdjęcie waszego zwierzaka otrzyma na portalu zwrotnie podziękowania za przystąpienie do zbiórki czyli stanie się w okresie świątecznym Śnieżynką. Nosiliście już czapki mikołaja, rogi renifera, czerwone nosy zatem pora na coś delikatnego jak płatek śniegu.

Zapraszamy do bycia Darczyńcą i podkreślamy, że nigdy nie liczy się ilość, ale fakt otwarcia serca dla potrzebujących. Dary będą systematycznie pokazywane, bo wszystkie ogląda wnikliwie najważniejszy koordynator i daję im prawo wywozu do kociarni schroniska. Co roku pomagamy głównie kotom, ale równie chętnie przyjmiemy też podarunki dla naszych psiaków.

Z góry wielkie MIAUU i… CZAS START!

[20.11.2017]

zbiorka-kopia

Kocie wakacje nad morzem [2]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Po pierwszym wrześniowym wpisie nt przedstawicieli kotowatych spotkanych podczas tegorocznych wakacji nad Bałtykiem prezentuję dziś poniżej fantastycznych przedstawicieli swego gatunku. Część ze spotkanych okazów była bardziej dzika, część oswojona i chętna na dokarmianie i głaskanie. Niektóre bardzo głodne jak ten osobnik, który z apetytem zjadał rzucone przez kogoś na ulice suche kawałki chleba.

Miejscowości nadmorskie pełne są kotów biegających po podwórkach, leżących w słońcu na wąskich uliczkach miasteczek i wsi oraz wędrujących dumnie do portów, gdzie kusi ich zapach świeżej rybki z kutrów.

Fot. Latarnica / czerwiec 2017

[01.11.2017]

Poniżej spotkane koty koty z kuźnicznych podwórek i uliczek (Półwysep Helski)

IMG_1019 IMG_1020 IMG_1021 IMG_1024 IMG_1026 IMG_1144 IMG_1146 IMG_1148 IMG_1149 IMG_1150 IMG_1153 IMG_1156

Cenię rodzimy koci design

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Coraz częściej na rodzimym rynku natrafiam na małe manufaktury i rodzinne firmy zajmujące się produkcją naprawdę udanych gadżetów dla kotów. Są one tak przemyślane i opracowane pod kątem surowca, aby rozpieszczać i spełniać gusta naszych domowych tygrysów. Ostatnio na rynku pojawiły się tekturowe drapaczki NEO oznakowane logotypem CatRoom. Te cudownie przemyślane leżyska-drapaki są w ofercie firmy Skolik z Chorzowa. Polecam od razu ich stronę www (TUTAJ) gdzie znajdziecie opis wszystkich zalet drapaka oraz filmik z cudownym kocim testerem i piękne zdjęcia. Firma ma również swoją stronę na facebooku (TUTAJ), gdzie dominują zdjęcia zadowolonych Klientów czyli kotów zachwyconych swoim nowym sprężynującym i dopasowującym się pod ciało legowiskiem.

Wiadomo nie od dziś że kot plus tektura równa się wielkie szczęście. Jedne preferują do drapania bardziej powierzchnie pionowe, inne natomiast uwielbiają ścierać pazurki na płaszczyznach płaskich, ułożonych bezpośrednio na podłodze. Myślę, że NEO zadowoli każdego kota. Posiada bowiem unikalną konstrukcję, w której leży cały jego sukces. To nie tekturowa mata, ale sprężysta pracująca powierzchnia. Drapak jest dość spory, ale producenci już informują, że wkrótce pojawi się na rynku jego mniejsza odmiana. Plusem dużej powierzchni NEO jest fakt, że doskonale daje się zwijać w rulon i chować w karton, w którym przybywa do nas przesyłka przez co nie musi być na stałe rozłożony – co ma zaletę przy małych mieszkaniach.  Na jednym legowisku doskonale znajdą dla siebie miejsce naraz dwa a nawet i trzy dorosłe koty. Więc nie dojdzie do sytuacji, że jedno zwierzę czeka gdy inne z drapaczka korzysta.

Kot Error dostał taki drapak w prezencie od zakoconej Cioci Joanny w ostatnim dniu września i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie miałam wątpliwości, że nowy mebel się spodoba bowiem mój kocur kocha tekturę. Zaskoczeniem jest sama konstrukcja i jak świetnie została przemyślana. Drapaczek pięknie pracuje pod leżącym na nim kotem, Error od razu zaczął go drapać i  docenił fakt, że może się swobodnie wyciągnąć na jego powierzchni. Docenił nawet samo opakowanie (wąska kartonowa tuba) co zobaczycie również na zdjęciach poniżej.

Jeśli wasz kot lubi kartoniki i tektury, jeśli drapanie innych powierzchni w domu to problem – zakupcie swoim pupilom NEO. Wygląda fantastycznie i bardzo designersko, a kosztuje tylko 39 zł. Myślę, że to najlepiej wydanie pieniądze, a radość zwierzaka bezcenna. I na pewno „mebel” przetrwa sporo czasu, bo nie rozpada się od razu pod pazurem kota.

Ten wpis nie jest tekstem sponsorowanym. Po prostu cieszą mnie takie drobne rodzime produkty, które są od początku dokładnie przemyślane, aby spełniały wszelkie oczekiwania przyszłych Klientów. A że w tym przypadku są nimi koty nie ma znaczenia. Ich opiekunowie najszybciej będą wiedzieli kiedy ich mruczki są zadowolone. Cieszę się dodatkowo, że tak dobry produkt jest w ofercie firmy polskiej i tylko można mieć nadzieję że pojawią się u nich i inne ciekawe rozwiązania. W ofercie CatRoom są już też kocie wieże INKA. Niestety jak na gabaryty mojego mieszkanka zdecydowanie za duże ale na pewno spełnią swą funkcję w domach z kilkoma kotami, domach tymczasowych czy kocich kawiarniach, bo jednej z nich już taki domek został nawet wstawiony.

[11.10.2017]

Poniżej test drapaka NEO z oferty CatRoom, testerem jest wybredny klient kot Error , fot. Latarnica

Legowisko NEO daje się zwinąć i wchodzi w wąski karton/tubę

IMG_2806

O sukcesie konstrukcji na pewno decyduje niesamowicie przemyślany spód drapaka

IMG_2807

Gąbka o odpowiednich profilach pięknie sprężynuje pod ciałem kota

IMG_2808

Drapak układa się w faleIMG_2809

Pudełko po legowisku skusi również miłośnika kartonów20171007_135200

Kto nie da rady? Ja nie wejdę?20171007_135205

Grunt to posiedzieć na NEO

20171001_090832 20171001_090943

Do drzemki legowisko nadaje się idealnie, kot swobodnie może na nim się rozciągnąć

20171001_094302

Jestem z ogonem tak długi jak drapak NEO

20171002_184300

Drapanie tektury tygryski lubią najbardziej

20171006_205010

Po dobrym posiłku zawsze jest pora aby wrócić na drapak NEO

20171007_135415

Oto jego królestwo – myszy i dobry drapak/legowiskoIMG_2796 IMG_2799 IMG_2802

Dziękujemy z Errorem twórcy NEO za uwzględnianie w projektach potrzeb kotów IMG_2805

 

Subscribe to LATARNICA