LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for the ‘Lektury’ Category

Trylogia z Helem w tle

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Są takie książki lub autorzy, po które nigdy bym nie sięgnęła, gdyby nie jakiś atut powodujący iż jednak przełamuje niechęć i próbuję. Tak było zdecydowanie z trylogią Liliany Fabisińskiej. Jej książek w ogóle nie znałam, o autorce w ogóle nie słyszałam. Obyczajówki współczesnych polskich pisarzy? Nie moja działka. Zupełnie przypadkowo na facebooku, we wpisie znajomego mieszkającego w Helu znalazłam okładkę jednej z nich i informację że pan się w tym zaczytuje i jakie to jest dobre bo świetnie ukazuje współczesny Hel i jego różne znane miejsca i realia. Hel? W książkach? Hm… dało mi to do myślenia. Jeśli mężczyzna czyta coś co należy do nurtu tzw. babskiej literatury i jeszcze chwali to coś musi być na rzeczy. szybko zaczęłam szukać w internecie informacji czy aby nie są to jakieś rodzime harlequiny bo tego bym chyba nie zniosła i natrafiłam na wiele bardzo pochlebnych opinii o twórczości autorki. zaczęłam o nią rozpytywać oczytane znajome i okazało się zeznają, czytają, polecają… Takie zbiorowe zachwyty nie mogły więc być zupełnie przypadkowe. Powzięłam decyzje. Raz kozie śmierć. Spróbuję ten pierwszy tom. W końcu jeśli nawet jest marny to chociaż Hel mi wszystko zrekompensuje bo znam go – podobnie jak cały Półwysep – dość dobrze i chyba autorka mnie niczym nie zaskoczy.

A jednka zaskoczyła. Paroma historiami dotyczącymi historii Helu jak i poziomem tej trylogii bo – jak nigdy w życiu – przeczytałam całą trylogię ciurkiem. Dodam, że zawsze lubiłam robić sobie tzw. płodozmiany literackie. Nawet przy ukochanych autorach NIDGY nie czytywałam ich cykli jeden po drugim. A tu takie zaskoczenie i życiowy wyjątek.

Ten wpis nie ma być recenzją ani jednego tomu ani cyklu. Więc nie będzie dużo o tym co znajdziecie w tych trzech pokaźnych objętościowo tomach, które czyta się szybko jak niewielkie książeczki. Ale będzie jednak z mojej strony ogromna pochwała. Nie wiem czy sięgnę po inne, niezależne powieści pani Fabisińskiej nie dziejące się w Helu. Pewnie nie, a może spróbuję jeszcze jakąś, kiedyś… Ale ta trylogia (swoją drogą okładki mnie urzekły jak i pojęcie Czarci Cypel jako jedno z miejsc w Helu) ma w sobie moc. Po pierwsze to nie typowe obyczajówki, a raczej historia, której główna oś ciągnie się przez trzy tomy i rozstrzyga naprawdę wielkim zaskakującym finałem w „Zielarni” (broń Boże niech nikt nie czyta w innej kolejności czy pojedyncze wyrwane z kontekstu bo straci bardzo dużo!). To nie babska obyczajówka, bo w każdej części mamy również zagadkę kryminalną. Ale największym atutem serii są bohaterowie (fantastycznie nakreśleni i jakże z różnych światów – właśnie tacy jak pies z kotem) oraz Hel. Czasami go więcej (najwięcej w tomie II), czasami mniej, ale gra niebagatelną rolę w tej opowieści (jedna z bohaterek jest jego mieszkanką i prowadzi na głównym deptaku przy ulicy Wielkiej zakład fotograficzny). Kto zna Hel, kto tam jeździ na wakacje rozpozna wiele miejsc i… nawet miejscowych ludzi. Nie ma w książkach latarni morskiej, ale jest także okolica Helu (Jastarnia, Puck, Kuźnica czy Jurata). Wszystko tak sprawnie i świetnie napisane, że totalnie nie moglam się od czytania oderwać.

I jeszcze jeden atut. Po lekturze poleciłam cykl znajomemu. Jest od lat moim guru czytelniczym, bowiem czyta takie ilosci książek wszelakich gatunków, że ja z kilkudziesięcioma tytułami w roku to mała myszka przy nim jestem. Zatem przyjacielski test miał mi dać miarodajny wynik. Dlaczego? Bo namówiłam faceta na czytanie czegoś co z pewnością z założenia jest skierowane bardziej do damskiego czytelnika, bo czyta naprawdę dużo i zachwycał się wielkimi dzielami literatury światowej, więc byle czytadło go nie zwiedzie na manowce. Bo woli góry niż morze, więc Hel nie będzie atutem. I co? Jaki wynik eksperymentu? Pełen zachwyt oraz szczere  ochy i achy nad cyklem „Jak pies z kotem”. Nic dodać już nie muszę.

Zatem kto ma chęć, kto jest odważny, kto nie dyskryminuje z góry tego typu literatury lżejszej sięgajcie po prozę pani Liliany Fabisińskiej, albo chociaż po tą trylogię. Mocne wrażenia gwarantowane jak i uśmiech i refleksja. Zupełnie nie spodziewałam się po sobie takiego efektu, ale kocham miłe rozczarowania literackie. To tyle z mojej strony.

PS. Już później przetestowałam cyklem „Jak pies z kotem” kolejne koleżanki i było jeszcze lepiej. Nawyzywały mnie, że zafundowałam im totalnie przyklejenie do książek i zapomniały o całym świecie póki nie poznały zakończenia.  A żeby je poznać trzeba mieć za sobą jakieś ok. 1500 stron, bo średnio tom liczy ok. 500. Ale do odważnych świat należy. Odnajdziecie się w tej historii!

Poniżej okładki trylogii J. Fabisińskiej, fot. ze strony pisarki na Facebooku – TUTAJ.

[16.08.2017]

14100517_1005684419551677_924400595735564034_n

575438-352x500 575440-352x500 564440-352x500

 

 

Mając do zaprezentowania jeszcze kilka okładek książkowych z wizerunkami latarni kontynuuję dziś cykl prezentujący różną literaturę – niekoniecznie związaną tematem z tym co ma na okładce – ale frajda wyszukiwania takich pozycji jest ogromna podobnie jak wciągnięcie znajomych w poszukiwania w księgarniach czy przestrzeni internetu.

Poniżej kilka ostatnio znalezionych wydawnictw. Z góry dodam, że tych książek nie znam i wstawiam o nich jedynie krótkie notki wydawców. W tym zestawie jedynie jedna książka ma wydanie rodzime i o jej krotki opis mogłam tutaj zaprezentować. Dwie pierwsze to propozycje krajoznawcze – pierwsza o wybrzeżu Północnej Karoliny, druga bardzo konkretna, bo tylko o latarniach.

ikolejna Rock Lighthouses of Britain - Christopher Nicholson

Eric Berg – „Ruiny na wybrzeżu”

ruiny-na-wybrzezu-w-iext48312413

Po dwudziestu trzech latach nieobecności Lea Mahler wraca do rodzinnej wioski na wyspie Poel. Niestety wizyta kończy się tragicznie. W tajemniczym wypadku ginie jej siostra, a ona sama zostaje ciężko ranna i doznaje amnezji.
Cztery miesiące po tym wydarzeniu Lea, wbrew radom lekarzy, ponownie przyjeżdża na wyspę. Chce się dowiedzieć, jak doszło do wypadku. Ponieważ nic nie pamięta, jest zdana na pomoc dawnych przyjaciół – tyle że ci przedstawiają sprzeczne wersje. Najwyraźniej ukrywają przed nią coś, co dotyczy ich wspólnej przeszłości… [info od Wydawcy]

Poniżej powieść, która u nas się nie ukazała. Jej akcja rozgrywa się w okresie II Wojny Światowej i historią szpiegowską. Na okładce znajduje się bardzo urokliwa latarenka.

stracandraisland

Poniżej wstawiam okładkę powieści, o której polskim wydaniu w tym cyklu już wspominałam ale rosyjska wersja okładki książki „Ta chwila” G. Musso bardzo mi się podoba.

65e08249423a8fc7876616e58652

Na koniec mam taką nietypową ciekawostkę w tym temacie. W internecie można też znaleźć gotowe szablony okładek z latarniami, które wystarczy uzupełnić tytułem czy nazwiskiem Autora. Oto kilka takich przykładów. I serdeczne podziękowania dla Krzysztofa za ich wyszukanie!

17554981_1476381885725654_1803164355_n 17579851_1476379272392582_2028048871_n 17619421_1476381859058990_447083849_n 17619507_1476381935725649_1403742143_n

Jedną z moich ostatnich lektur był „Piknik z niedźwiedziami” Billa Brysona. Podróżnicze książki Brysona czytam od ponad 20 lat. Większość wyszła po polsku. Bill opisuje w nich niemal wszystkie kontynenty i zawsze jest lektura przy której wybucham salwami śmiechu bo jego książki to turystyka na wesoło. Prześmiewcze, celne uwagi trafiają do każdego. Swoją przygodę z jego książkami zaczynałam od „Zapisków z małej wyspy” – humorystycznych perypetii opisujących eskapady po Wielkiej Brytanii. W kwietniu br. oddałam swój wolny czas lekturze „Pikniku…” a jako że nie czytałam już tego autora wiele wiele lat z przyjemnością przypomniałam sobie jak bardzo mnie bawi i jak świetnie włada piórem.

Poniżej okładka polskiego wydania:

piknik-z-niedzwiedziami-b-iext35251506

Jeden z aspektów jego wprawy Szlakiem Appalachów  – bo o tym jest ta książka – szczególnie zapadł mi w pamięć. Dla tych co nie wiedzą warto dodać że Szlak Appalachów to jeden z najdłuższych ciągłych szlaków pieszych na świecie. Przebiega wzdłuż wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych od Georgii po Maine. Na trasie tej wyprawy znalazły się tereny Massachusetts i szczyt Mount Greylock. Jak pisał Bryson – jego zdumieni było ogromne – gdy na szczycie góry zobaczył latarnię morską. I coś jest na rzeczy. Zaraz ruszyłam do poszukiwań w internecie, aby zobaczyć o jakim obiekcie on wspomina. I tam znalazłam zdjęcia i informacje o Mount Greylock Veterans War Memorial Tower.

Konstrukcja, która tak zaskoczyła Brysona wieńczy szczyt Greylock. Szczyt ten jest naturalnym wypiętrzeniem i liczy ponad 1000 m wysokości (dokładnie 1063 m n.p.m.). Powstała w latach 30-tych XX wieku  i została zaprojektowana przez architektów z Bostonu. Jest pomnikiem ku pamięci weteranów wojennych. Na szczecie wieży znajduje się światło, które w czasach jej budowy były najsilniejszym w całym Massachusetts i widzianym z odległości nawet 70 mil (110 km). Sama konstrukcja jest oszczędna i prosta, ale zawiera drobne detale stylu Art Deco. Wieża przeszła gruntowną renowację w latach 2015-2016.

Poniżej wieża-pomnik, fot. Wikipedia

800px-Mount_Greylock_war_memorial

Poniżej widok zimowy na szczyt Greylock, w oddali wieża, fot. Wkipedia

800px-Greylock_&_Hopper

Poniżej stara kartka pocztowa z wizerunkiem pomnika-wieży

grey7

Poniżej wieża przy zapadającym zmroku, z włączonym światłem, fot. iBerkshires.com

1479004493

Jako ciekawostkę dodam jeszcze – ale to już koniecznie po lekturze tej cudownej książki – że na jej podstawie powstał film. A w rolach głównych wystąpili Robert Redford, Nick Nolte i Emma Thompson. Polecam!

[01.05.2017]

Najlepsze lektury 2016 roku

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

W styczniu każdego roku ten wpis pojawia się regularnie. Z przeczytanych w danym roku książek wybieram kilka najlepszych – taki mój osobisty subiektywny top czytelniczy AD 2016. Ponieważ w całym roku udało mi się przeczytać 50 książek – w stosunku do ostatnich lat jest to najlepszy wynik – na podium wybiorę 6 tytułów (w ubiegłym roku było tyle samo plus wyróżnienie – i chyba również takie nadam i dziś). Najpierw pomyślałam że doTop 6 trafią książki z najwyższą notą (oceniam w starej szkolnej skali 2-5), ale kiedy przejrzałam spis okazało się że na 50 pozycji tylko sześć osiągnęło mniej niż maksymalną nota 5, więc w sumie latwiej byłoby zrobić wpis o 6 najgorszych lekturach bo w tym przypadku była rozbieżność not od 2 do 4+.

Ale jednak zawsze wybieram te NAJ zatem z 44 musiałam dokonać selekcji. Okazało się to prostsze niż przypuszczałam. Gdyby 6 książek mogło dostać notę celującą czyli 6 otrzymałyby tą ocenę te wybrane poniżej. Dlaczego one? Bo najbardziej mnie wciągnęły, wstrząsnęły, zachwyciły warsztatem pisarskim i pomysłem na historię.

Poniżej wybrańcy (kolejność przypadkowa):

Nie zamierzam pisać krótkich recenzji z nich, bo każdy może ich mnóstwo znaleźć w sieci. Podobnie jak  informacje o fabule. Chcę tylko bardzo treściwie i krótko uzasadanić te wybory.

Ian McEwan „Słodka przynęta”

7359f18c-14d3-42f4-8669-84bf89924cde_900x

McEwan należy do mojej czołówki ulubionych pisarzy. Pierwszą minipowieść przeczytałam w liceum i od tamte pory trwa stały zachwyt. W 2016 roku miałam okazje przeczytać dwie jego powieści, jednak zdecydowany laur przyznaję tej, choć druga była też wybitna. „Słodka przynęta” jest dla mnie wielka za styl pisarski, tematykę i jej przedstawienie oraz mocne osadzenie w nurcie tzw. współczesnej prozy brytyjskiej. Po prostu McEwan taki jakiego się spodziewałam. Nic nie traci na jakości.

S.K. Tremayne „Bliźnięta z lodu”

 

 

263191_bliznieta-z-lodu_578

To moja pierwsza styczność z tym autorem. Atrakcji dodaje latarnia na okładce. Thriller jakie lubię – mocny, psychologiczny, trzymający w napięciu. W fabule rzeczywiście dużą rolę odgrywa wysepka z latarnią morską. Przypomina mi inny ukochany cykl kryminałów Camilli Lackberg. Jest do samego końca zaskakująca – powiedziałabym, że finałem wali w łeb i szokuje  tak mocno jak kiedyś film „Szósty zmysł” z Brucem Willisem.

Guillaume Musso  „Ta chwila”

Kolejny nowy autor na mojej czytelniczej przygodzie. Zanim po niego sięgnęłam poszukałam w internecie informacji jak jest odbierany, żeby nie marnować czasu. Skoro go nie znałam nie zamierzałam czytać chronologicznie. Na dobry początek wybrałam książkę z latarnią morską na okładce i to było TO. W tym samym roku poznałam też drugą jego powieść i tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że chętnie będę do niego wracać bo mam już kolejne tytuły Musso w kolejce. I tutaj latarnia nie jest przypadkowo i odgrywa ważną rolę dla treści. Wysoka nota za wciągającą niesamowitą historię, która nieźle zmyli czytelnika by na końcu ukazać się w zupełnie innej perspektywie niż się spodziewamy.

33959572_jpg-lg

Paula Hawkins „Dziewczyna z pociągu”

aecf9fb455

Trudno mnie przekonać do czytania książek, które  z daleka trąbią kampaniami reklamowymi, że to wyjątkowy bestseller w skali świata. Ale mimo skutecznego ignorowania jej obecności na półkach i w dyskusjach czytelników w sieci w koncu się złamałam. Przyciągnął mnie pociąg z tytułu (uwielbiam książki i filmy, których akcja dzieje się w pociągach) oraz fakt że to proza brytyjska a akcja dzieje się w ukochanym Londynie co dla mnie zawsze jest na plus. Od początku nie mogłam do końca wejść w klimat i rozgryźć skakanie po różnych etapach życia bohaterki, ale po jakimś czasie jak wpadłam po uszy to do samego końca nie moglam się uwolnić od tej mrocznej historii. I tutaj ogromny plus za fabułę, dobrze opisaną stronę psychologiczną postaci i zaskakujące zakończenie.

M.L. Stedman „Światło między oceanami”

d_1858

Jak widzę ten tytuł uśmiecham się. Ale nie dlatego, że historia jest zabawna. Uśmiecham się, bo wiele osób ciągle mnie namawiało do jej przeczytania, a ona po prostu musiała się u mnie odleżeć. Szczególne podziękowania dla Iki, która ciągle się dziwiła, że jeszcze tego nie znam. teraz mogę przyznać ci rację. Wstyd że tak długo czekała. Już dawno nie czytałam tak smutnej, poruszającej historii z latarnią morską w tle. Potwornie denerwowałam się losami bohaterów i nie moglam się doczekać finału, bo nie potrafilam przewidzieć czym się to wszystko skończy. Doskonale napisane, trzyma w napięciu, jako czytelnik doświadczamy parę niezłych zwrotów akcji, zaskakuje i skłania do refleksji.  W kinach można jeszcze złapać jej ekranizację (nie widziałam ale ponoć bardzo dobra).

Alex Marwood „Dziewczyny, które zabiły Chloe”

d_2278

Z tą książką miałam podobny problem co z „Dziewczyną z pociągu” Było nawet gorzej bo chciałam odłożyć jej czytania, taka czułam się zagubiona na początku i nie łapałam klimatu. Ale nie poddałam się zachęcana tym razem przez mojego przyjaciela, który ZAWSZE doradza mi trafnie. Wierzył, że się zachwycę i miał rację. Jak widać powieść trafiła do mojego TOP 6 mimo trudnego startu. I to był dla mnie nowy autor. A kiedy już złapałam jej rytm totalnie mnie pochłonęła. Jest bardzo mroczna, o przerażającej zbrodni sprzed lat i dzieje się w brytyjskim nadmorskim miasteczko o statucie kurortu. Na długo ją zapamiętam i nerwy których mi dostarczyła. Jest to thriller najwyższych lotów.

WYRÓŻNIENIE

Jedno wyróżnienie przyznaję dla Stephena Kinga i jego „Czarnej bezgwiezdnej nocy„. Po pierwsze dlatego, że wreszcie po wielu latach przerwy i nieczytania tego autora, który mnie dawno temu zachwycał, wróciłam do niego i ten zbiorek opowiadań okazał się GENIALNY!

d_2320

PS. Co ciekawe w ostatnich latach w moich podsumowaniach lektur często dominowały tzw. kocie lektury. W ty roku żadna się nie znalazła w Top 6 ale i nie czytałam ich tak dużo jak wcześniej a wiele czeka dopiero na przeczytanie. Może ten rok przyniesie zachwyty i powrót do wzruszających książek o kotach.

Lektury 2017

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Jak co roku, ten przygotowany na początku stycznia wpis, będący spisem lektur aktualizuję aż do końca grudnia. Pozwala mi on kontrolować co czytam w danym roku i ile tych lektur jest. W 2016 roku przystąpiłam na Facebooku do grupy miłośników książek, którzy rzucili sobie wyzwanie o nazwie: Przeczytam 52 książki w roku. Do podobnego wyzwania zapisałam się również na ten rok. Co osiągnę, czas pokaże. Niestety w 2016 byłam blisko celu, ale nie udało się. Choć nie można tego wyniku uznać za porażkę skoro większość społeczeństwa polskiego nie czyta ani jednej książki w roku. Mój licznik na rok 2016 zatrzymał się na 50 tytułach. Jest to i tak najlepszy mój wynik od kilku lat i czuję się lekturowo spełniona. Te najlepsze w roku 2016 tradycyjnie zaprezentuję w osobnym wpisie w tym miesiącu. A póki co zaczynam przygodę z czytaniem w roku 2017. Trzymajcie kciuki, choć i tak przedkładam jakość nad ilość. Mam nadzieję że nie trafię na książki, których lektura będzie stratą czasu.

Lektury 2017:

1.  Hamish Macbeth i śmierć łajdaka (tom 2 serii) – M.C. Beaton – styczeń – nota 5

2. Malowidło – Grzegorz Gajek – styczeń – nota 5

3. Przesunąć horyzont – Martyna Wojciechowska – styczeń – nota 5

4. Ekskluzywny żebrak – ks. Jan Kaczkowski – styczeń – nota 5

5. Kocie historie – Tomasz Trojanowski – styczeń – nota 5

6. Julka i koty – Tomasz Trojanowski – styczeń – nota 5

7. Droga Jana Kasprowicza nad polskie morze – Jan Kulas – styczeń – nota 4

8. Everest. Na pewną śmierć – Stephen G. Michaud, Beck Weathers – styczeń – nota 5

9. Zmierzch (tom 1 cyklu Kwartet olandzki) – Johan Theorin – styczeń – nota 5

10. Taniec z aniołem – Ake Edwardson – luty – nota 5

11. Najpiękniejsze wiersze o kotach – Franciszek Klimek – luty – nota 5

12. Herman – Lars Saabye Christensen – luty – nota 5

13. Zostawić Islandię – Hubert Klimko-Dobrzaniecki – luty – nota 5

14. Depesze – Michael Herr – luty – nota5

15. Nie wymachuj mi tym gnatem – Kiryl Bonfiglioli  – luty/marzec – nota 4+

16. Pod huncwotem – Martha Grimes – marzec – nota 4+

17. Dzienniki Kamasutry – Sally Howard – marzec – nota 5

18. Historia sztuki z pazurem – Susan Herbert – marzec – nota 5

19. Oto Człowiek – Adam Szustak OP – marzec – nota 5

20. Titanic – Pamiętna noc – Walter Lord – marzec – nota 5

21. Wakacje nad morzem. Historia miłosna Jane Austen – Carolyn V. Murray – marzec – nota 5

22. Joachim – Grażyna Hanaf – kwiecień – nota 5

23. Duchowe życie zwierząt – Peter Wohlleben – kwiecień – nota 4+

24. Kobieta – Jack Ketchum –  kwiecień – nota 5

25. Piknik z niedźwiedziami – Bill Bryson – kwiecień – nota 5

26. Morderca z Fryzji Wschodniej – Peter-Klaus Wolf – kwiecien – nota 5

27. Ginekolodzy – Jurgen Thorwald – kwiecień – nota 5

28. Agatha Raisin i miłość z piekła rodem – tom 11 cyklu – M. C. Beaton – maj – nota 5

29. Las – Guy N. Smith – maj – nota 4

30. Za zamkniętymi drzwiami – B.A. Paris – maj – nota 5

31. Każdy jej strach – Peter Swanson – maj – nota 5

32. Hamish Macbath i śmierć obcego – tom 3 serii – M.C. Beaton – maj – nota 4+

33. Mundra – Sylwia Szwed – maj – nota 5

34. Enklawa – Ove Løgmansbø – czerwiec – nota 5

35. Od Pacyfiku do Atlantyku – Anna Maria Fardella  – czerwiec – nota 4+

36. Muzeum Doktora Mosesa – Joyce Carol Oates – czerwiec – nota 4+

37. Córka kapitana – Loah Fleming – czerwiec – nota 5

38. Demon – Łukasz Henel – czerwiec – nota 5

39. Białe kości [tom 1 o komisarz Katie Maguire] – Graham Masterton – czerwiec – nota 5

40. Kot, który pchnął śledztwo na właściwe tory [tom 17 serii] – Lilian J. Braun – czerwiec – nota 5

41. Ruiny na wybrzeżu – Eric Berg – czerwiec – nota 5

42. Zapiski podglądacza – Gay Talese – czerwiec – nota 4

43.  Upadłe anioły  [tom 2 o komisarz Katie Maguire] – Graham Masterton – czerwiec – nota 5

44. Sfejsowani – Suzanne E. Flores – lipiec – nota 4

45. Czerwone światło hańby  [tom 3 o komisarz Katie Maguire] – Graham Masterton – lipiec – nota 5

46. Kasieńka – Sarah Crossan – lipiec – nota 5

47. Sanatorium pod Zegarem [tom 1 trylogii  Jak pies z kotem]  – Liliana Fabisińska – lipiec – nota 5

48. Weranda na Czarcim Cyplu – [tom 2 trylogii  Jak pies z kotem]  – Liliana Fabisińska – lipiec – nota 5

49. Zielarnia nad Sekwaną – [tom 3 cyklu Jak pies z kotem] – Liliana Fabisińska – lipiec – nota 5

50. Slow life wg ojca Leona – Leon Knabit – sierpień – nota 4+

51. Barwy uczuć – Nora Roberts – sierpień – nota 5

52. Dlaczego oczy kota świecą w nocy – Dorota Sumińska – sierpień – nota 4

53. Dżoker (tom 1  cyklu „Gdynia miasto cudow”) – Michał Piedziewicz – sierpień – nota 5

54. Można oszaleć –  Krystyna Rożnowska – sierpień – nota 5

55. Dziecko ognia – S.K. Tremayne – sierpień – nota 5+

56. Nie wracają na obiad – Stanisława Fleszarowa-Muskat – sierpień – nota 5

57.  Historie, które życie napisało – Dorota Sumińska – sierpień – nota 5

58. Uznani za zmarłych (4 tom cyklu o komisarz Katie Maguire) – Graham Masterton – wrzesień – nota 5

59. Zawód powieściopisarz – Haruki Murakami – wrzesień – nota 5

60. Rook (tom 1) – Graham Masterton – wrzesień – nota 4+

61. Uczniowie Cobaina – Miroslav Pech – wrzesień – nota 4

62. Położna. 3550 cudów narodzin – Jeannette Kalyta – wrzesień – nota 5

63. Czego uczę się od zwierząt – Eliza Wolańczyk  – wrzesień – nota 5-

64. Niewinność księdza Browna – Gilbert Keith Chesterton – wrzesień – nota 4-

65. Góry na opak czyli rozmowy o czekaniu – Olga Morawska – wrzesień – nota 5

66. Huśtawka – Deborah Moggach – październik – nota 5

67.  Księżyc z peweksu – Aleksandra Boćkowska – październik – nota 5

68. Roseanna (tom 1 cyklu o Martinie Beck) – Per Wahlöö, Maj Sjöwall – październik – nota 5

69. Dziewięć rozmów o aborcji – październik – nota 5

70. Krew we Fryzji Wschodniej – Peter Klaus Wolf – października – nota 5+

71. Mężczyzna, który rozpłynął się w powietrzu – (tom 2 cyklu o Martinie Beck) – Per Wahlöö, Maj Sjöwall – październik – nota 4-

72. Zatęsknię za tobą jutro –  Heine Bakkeid – listopad – nota 5

73. Dwa wilki – Adam Szustak, Robert Friedrich – listopad – nota 5

74. Dziewczyna bez skóry – Mads Peder Nordbo – listopad – nota 5-
75. Kolacja dla wrony – Jonathan Carroll – listopad – nota 5
76. Balagan – alfabet izraelski – P. Smoleński – listopad – nota 5-
77. Fabrykantka aniołków – Camilla Lackberg – listopad – nota…

[06.01.2017]

Czas wakacji to dla mnie też czas różniący się tym od pozostałej części roku, że dużo chodzę w spore trasy piesze (no ale jak nie chodzić plażami, ścieżkami leśnymi czy traktem nad Zatoką Pucką?) oraz o wiele więcej czytam. W ciągu roku mimo ogromnych chęci i codziennego kontaktu z książką zazwyczaj po paru stronach nawet najlepszej lektury zasypiam ze zmęczenia. A wakacje… Tak, to TA IDEALNA pora kiedy liczy się zwiedzanie, zachwycanie pięknem przyrządy i oddawanie się czytaniu w ilościach takich jakie lubię i jakim chciałabym dawać radę przez pozostałe miesiące. Poniżej fotorelacja z tuptania czyli różne podłoża pod moimi stopami (deski ścieżek na plaże, deski molo, piach itp.) oraz przegląd wakacyjnych lektur w pięknych okolicznościach przyrody. A na koniec dwa przedmioty pamiątkowe, z którymi wróciłam w tym roku z Półwyspu helskiego. Bardzo liczyłam na jakieś książki o historii regionu i bardzo się zawiodlam bo nic nie było ciekawego ani nowego w sprzedaży.

TUPTANIE…

20160617_142146 20160618_141943 20160620_121635 20160630_210431 20160702_112321 20160703_065044

CZYTANIE…

20160619_131302 20160621_183713 20160624_122907 20160624_171814 20160627_192113 20160629_205943

PAMIĄTKI…

Poniżej kubek, wprawdzie nie z polskimi blizami bo nic ładnego nie było, ale w moim ulubionym niebieskim kolorze i z właściwym motywem oraz jedyny estetyczny i fajnie zrobiony magnes na lodówkę z Helską latarnią.

[10.08.2016]

Fot. Latarnica

20160723_154006 20160723_154023 20160723_154033 20160723_154115

Z ogromną przyjemnością chciałabym wam pokazać dziś dwie nowe interesujące pozycje książkowe, w których znajdziecie również rozdziały o najbardzej interesującej mnie tematyce czyli latarniach morskich. Od dawien dawna wydawnictwa związane z historią miast naszego wybrzeża są w czołówce moich lektur. Jeśli do tego dochodzi interesująca konwencja, świetne archiwalne materiały fotograficzne to już wiem, że taka książka będzie dla mnie hitem!

Dom Wydawniczy Księży Młyn ma osobny dział i serie książek związanych z historią miast, turystyką i ciekawostkami. Jest też jednym z nielicznych wydawnictw, które publikuje książki nt komunikacji w danych miastach. W ofercie wydawnictwa są też reprinty starych przewodników po np. Gdyni czy Gdańsku. Na stronę wydawnictwa traficie klikając TUTAJ.

W tym roku w serii o sekretach miast wydano dwie fantastyczne książki Aleksandry Tarkowskiej: „Sekrety Gdyni” oraz „Sekrety Półwyspu Helskiego”. Obie przepiękne wydane, w sztywnej oprawie, z rewelacyjnymi archiwaliami wewnątrz. Nie mam co nikogo namawiać. Wystarczy że obejrzycie zdjęcia. Poniżej znajdzie kila wybranych rozkładówek oraz spisy treści obu książek. Mnie od razu wzrok przykłuły sylwetki latarni Hel oraz nieistniejącego Oksywia na okładkach. A kiedy już ochłoniemy z uroku okładek wypada już tylko zanurzyć się w lekturze.  BAAAArdzo polecam!

„Sekrety Gdyni”

P1070693

P1070694

P1070696 P1070697 P1070698

Poniżej – bonusik od Wydawcy – fantastyczna naklejka na np. samochód Gdynia to moje miasto 

P1070699

‚Sekrety Półwyspu Helskiego”

P1070704

P1070705

P1070700 P1070701 P1070702 P1070703

Fot. Latarnica

[08.08.2016]

Poniżej okładki obu pozycji Domu Wydawniczego Księży Młyn

book_id304_0_show book_id326_0_show

20160719_205305-1~2 20160719_220544

Przeglądając facebookowe nowości natrafiłam na przepiękny wyrób rękodzieła. Powstał techniką witrażu i od razu rozpoznałam jaka nasza polska latarnia stała się inspiracją tego witraża. Oczywiście Rozewie I! Co potwierdziła mi również autorka witrażu – p. Małgorzata Miedzierska-Przystupa. Poza latarnianym wykonuje między innymi i inne o tematyce marynistycznej jak i… kociej czyli dla każdego coś miłego. Profil facebookowy gdzie można pooglądać takie cacka nazywa się Witrażeria i możecie tam trafić TUTAJ.

Poza facebookiem Autorkę i jej prace znajdziecie na jej blogu TUTAJ.

Poniżej praca z latarnią morską, inne o tematyce morskiej oraz kilka kocich witraży.

[20.07.2016]

13600213_1738535733084553_2055491740097654655_n

13494767_1731045843833542_7703195626897417060_n 13495078_1731045910500202_2929969146207966415_n 13501574_1731045837166876_33668094093537688_n 13529243_1734587390146054_4161068073290818647_n 13532764_1734599590144834_2524890813865319348_n 13599852_1734591600145633_6665673069400470749_n 13645145_1738360219768771_8773600529998007348_n

13418790_1729996797271780_5869606156515673489_n 13528751_1734462963491830_1879158296417891142_n 13537688_1734585200146273_5443398751295800540_n

 

Dziś, za namową mojej Przyjaciółki Iki, która ostatnio w komentarzu pod wpisem o płytach muzycznych z latarniami na okładkach, dopytywała się o książki z latarniami na okładce z przyjemnością kontynuuję ten cykl. Poniżej ciąg dalszy znalezionej w sieci lub na półce własnej biblioteczki literatury. Jak zwykle od razu dodam, że część z nich jest mi nieznana i informacje zaczerpnęłam z opisów w internecie. Bywa też i tak, że latarnia pojawia się na okładce choć sama książka nie ma nic wspólnego z tym obiektem.

Okładki książek pochodzą z różnych stron z zasobów internetu

Karol Kłos – Latarnik i cz. 2 cyklu Latarniczka

56bb50f32c3bf 56bb67e3406f0

Książki obowiązkowe dla miłośnika naszych latarni morskich, bowiem napisane przez etatowego latarnika z Jastarni na Półwyspie Helskim, przesycone kolorytem miejsca, życiem w małej nadmorskiej miejscowości i z wplecionymi w treść fragmentami o specyfice pracy latarnika.

Nicholas Sparks – Prawdziwy cud

17854930 prawdziwy-cud-sparks-nicholas-42393

Dwie różne okładki polskiego wydania, a na każdej latarnia morska. I nie jest to przypadek bowiem ważne i kluczowe sceny dla życia głównych bohaterów rozegrają się w domku przy plaży u stóp prawdziwej amerykańskiej latarni na Cape Hatteras. Kto zna powieści Sparksa i lubi to nie trzeba namawiać. Dla mnie to był pierwszy kontakt z tym pisarzem i ten start jest bardzo udany. Przypomnę, że na podstawie jego powieści powstał cudowny film „List w butelce” z Kevinem Costnerem, w którym może i żeglowanie też odgrywa znaczącą rolę.

O „Prawdziwym cudzie” wydawca pisze tak:

Jeremy Marsh jest wschodzącą gwiazdą mediów, dziennikarzem śledczym, ktorego specjalnością jest pisanie demaskatorskich artykułów o ‚rzeczach niezwykłych’ – nietypowych koncepcjach naukowych, rzekomych zjawiskach nadprzyrodzonych, jasnowidzach i uzdrowicielach. Realista, sceptyczny od urodzenia, lubi swoją pracę i dlatego bez wahania przyjmuje zaproszenie przyjazdu do miasteczka Boone Creek w Północnej Karolinie. Miejscowy cmentarz jest ponoć nawiedzany przez duchy dawnych niewolników. Ilekroć nadciągnie mgła, tajemnicze błękitne światełka zdają się tańczyć na kamieniach nagrobnych. Po przyjeździe, wbrew sobie, Jeremy zaczyna interesować się prześliczną młodą bibliotekarką Lexie Darnell. Specyficzna atmosfera małej miejscowości, w której wszyscy się znają i wiedzą o sobie wszystko, absorbująca tajemnica oraz atrakcyjna kobieta sprawią, że Marsh przeżyje pierwszy w swoim życiu prawdziwy cud…

sparks

Powyżej cykl książek Sparksa, który można było kupować i kolekcjonować (chyba sprzedaż jeszcze rwa). Pokazuję tutaj ten zestaw bowiem grzbiety książek tworzą piękny pejzaż z latarnią morską.

Virginia Woolf – Do latarni morskiej

100438971

Ta autobiograficna powieść pojawiała się już wiele razy w tym cyklu ale wciąż odkrywam nowe okładki jej przeróżnych i licznych wydań. Na tą trafiłam niedawno i jest naszym polskim wydaniem. Do tego oczywiście z obowiązkową latarnią morską. I tutaj latarnia w treści jest istniejącą i dotyczy wspomnień autorki z sielankowych wakacji z dzieciństwa. W moim odczuciu jedna z najlżejszych, najłatwiej przyswajalnych książek Woolf. Osobiście ją uwielbiam, ale wiem, ze nie czyta się łatwo a wiele osób po prostu przez jej prozę nie przebrnie. Bardziej zainteresowanym moimi odczuciami nt tej powieści zapraszam do lektury recenzji mojego autorstwa na portalu pinezka.pl – TUTAJ.

João Ubaldo Ribeiro – Dziennik latarni

Informacja od wydawcy (Studio Lingwistyczne Brazar):

W Brazylii, podobnie jak w Polsce, na samym wierzchołku hierarchii wartości znajdują się: Rodzina, Ojczyzna i Kościół katolicki.

Instytucje te jednak okazują się skorumpowane i obłudne, posługują się manipulacją oraz najpodlejszym cynizmem. Pozbawiony matki, psychicznie wykastrowany przez sadystycznego ojca chłopiec bardzo wcześnie ląduje w seminarium duchownym i bez większego trudu odnajduje się w tym deprawującym środowisku. Wypaczony już w domu rodzinnym charakter z łatwością pozwala mu odnaleźć się w układzie, w którym cechami umożliwiającymi przeżycie są: serwilizm, bezwzględność i totalna nieufność. Niedaleko pada jabłko od jabłoni, można by rzec, gdyż dorastający młodzieniec staje się zwyrodniałym sadystą i w swym okrucieństwie wkrótce prześciga własnego ojca. Ten zdeklarowany hedonista w sutannie, stawiający ponad wszystko zaspokojenie własnych zachcianek, wykorzystuje pozycję społeczną, znaczny majątek, biseksualne relacje, a w końcu możliwości, jakie otwiera przed nim kolaboracja z reżimem wojskowym – do zrealizowania prywatnych, jasno wyznaczonych celów. Ta bezkompromisowość w podporządkowywaniu rzeczywistości własnym celom przyświeca głównemu bohaterowi Dziennika, niczym tytułowa latarnia morska. Staje się ona zarazem jedynym narzędziem będącym w stanie rozproszyć mroki jego prywatnego piekła.

6145103701

Paco Roca – Latarnia

Info od Wydawcy (Wydawnictwo Timof i Cisi Wspólnicy):

Francisco, osiemnastoletni karabinier walczący po stronie republikanów, zamierza przekroczyć granicę francuską, aby ratować swoje życie. Podczas ucieczki dociera do latarni zagubionej na samotnym cyplu. Telmo, stary latarnik, daje mu schronienie. Dzięki swoim opowieściom o wolnych poszukiwaczach przygód, którzy przemierzają zapomniane morza i odkrywają fantastyczne krainy, chce przywrócić młodemu żołnierzowi chęć życia.
Album wzbogacony jest o dodatkowe materiały pod postacią rysunków ołówkiem, zdjęć, ilustracji i szkiców oraz o prolog latarnika Enrique Luzuriagi i epilog autora.
Komiks ten każdego bibliofila zachwyci i przypomni mu o istnieniu takich książek jak Latarnik oraz Stary człowiek i morze.

c17683a56bd5ba7f51fee58ec3072a5a

Czesław Skonka – Śladami Stefana Żeromskiego na Pomorzu

Jak widać po okładce widnieje na niej nie byle jaka latarnia ale ta, która nosi imię tego wybitnego polskiego pisarza czyli nasza strażniczka z Przylądka Rozewie. O samej książce robiłam już kiedyś tutaj wpis. Jest to popularnonaukowa praca nt miejsc na naszym wybrzeżu związanych z wizytami Żeromskiego. Dla miłośnika wybrzeża i latarni opracowanie obowiązkowe.

img_2348

Poniżej okładka I (2011 rok) i II wydania  (016 rok) albumu  Latarnie morskie

latarnie-morskie-awiata- cuda-awiata-latarnie-morskie

Nota od wydawcy (Wydawnictwo Dragon):

Pierwotnie do nawigacji wykorzystywano punkty orientacyjne w terenie, takie jak wzgórza czy wyspy. Gdy to nie wystarczało, zaczęto stosować sztuczne znaki świetlne w postaci płonących stosów drewna. Początkowo rozpalano je w najróżniejszych miejscach, a potem przeniesiono na nadbrzeżne wzniesienia. W pierwszym okresie funkcjonowania świetlnych znaków nawigacyjnych do rozniecenia ognia używano drewna, a czasami zamiennie świec i lamp oliwnych. Prawdziwy przełom w tej dziedzinie nastąpił po zastosowaniu urządzeń działających w oparciu o fale radiowe, czyli radiostacji, radiolatarni i radaru. Mimo tak wielu nowoczesnych rozwiązań latarnie morskie wciąż nie wychodzą z użycia. Perspektywa powrotu do tradycyjnego sposobu rozpalania ognisk na skałach jest, co prawda, tylko mrzonką, ale sentymentalna wizja „wieży świetlnej” potrafi rozpalić umysł niejednego wilka morskiego. 18 sierpnia 2002 r. na wniosek angielskiej organizacji kultywującej dziedzictwo i tradycje morskie obchodzono na całym świecie I Międzynarodowy Dzień Latarń Morskich. Od tej pory świętuje się go dorocznie w trzecią niedzielę sierpnia.

Juliusz Verne – Latarnia na końcu świata

latarnia-na-koncu-swiata-juliusz-verneimages

Powieść przygodowa opublikowana w 1905 roku. Piraci kontra latarnik i rozbitek- trochę jak w „Robinsonie Cruzoe”. Wciągająca i barwna historia dla miłośników Verne i powieści trochę w starym stylu. W 1971 roku powstała jej ekranizacja z Kirkiem Douglasem. Powyżej okładka wydania polskiego i anglojęzycznego.

Agnieszka Borys – Nadzieja

nadzieja

Informacja od wydawcy (Novae Res):

Jakub, samotny idealista szukający ucieczki przed światem, zaczyna pracę w domu opieki. Tam zostaje opiekunem Marii, która wciąż wymyka się z ośrodka. Nikt nie wie, dokąd kobieta się udaje i czy jest to wynikiem jej choroby, czy też skrywa ona jakąś tajemnicę. Z czasem pomiędzy Marią a Jakubem zawiązuje się niezwykła przyjaźń. Przyjaźń, która odmieni ich na zawsze.

[08.06.2016]

Na koniec ciekawostka i wyjątek, bo dotyczy filmu a nie książki, ale plakat bardzo mi się spodobał. Zatem załączam go jako taki ciekawy dodatek. Podejrzewam, że akurat w tym przypadku latarnia morska odegra w akcji znaczącą rolę.

Cien-latarni-morskiej_polski-plakat

 

 

Kot Salomon i morze łez

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Lektury

Raz na kilka lektur dawkuję sobie jakąś z licznych czekających na przeczytanie jeszcze tzw. „kocich” lektur. Są wśród nich poradniki, książki oparte na faktach ale i powieści fabularyzowane. Ostatnią przeczytaną książką z tzw. kocich opowieści była ta o Salomonie. Podeszłam do lektury lekko, licząc na sympatyczną, czasami wzruszającą opowieść o kocie, a okazało się, że powieść Sheili Jefffries stała się dla mnie największym wyciskaczem łez i dosłownie przemieliła mi duszę.

Jest wiele książek na rynku – wydanych lata temu jak i publikowanych w ostatnich latach i stanowią one w mojej domowej bibliotece tzw jazdę obowiązkową każdego kociarza. Poniżej taki podstawowy zestaw, który polecałabym właścicielom kotów, ich miłośnikom i w ogóle zwierzolubom. Już widzę, że zabrakło w nim historii kota Homera (potrzeba duuuużo chusteczek) oraz opowieści o bibliotecznym kocie Dewey’u (również bardzo dużo emocji i wzruszeń).

Fot. Tomasz Lerczak [3x]

_MG_4968 _MG_4971 koty

Póki w moje ręce nie wpadł kot Salomon –  Homer, Dewey i trylogia o brytyjakim kocie Bobie – stanowiły podium wzruszeń podczas ich lektury. Ale Salomon przebił te wszystkie książki bez dwóch zdań.

Trzeba powiedzieć szczerze i prosto z mostu. W tej historii prawie nie ma jasnych i pogodnych chwil. Od samego początku wkraczamy w historię smutną, emocjonalną, opowiadającą nie tylko o trudnym losie kota (a raczej kotów) ale i ciężkiej życiowej ścieżce bohaterki i opiekunki Salomona, której życie ułożyło się zupełnie nie tak jak powinno i z dnia na dzień traciła w zasadzie wszystko. Ellen musiała całkowicie porzucić życie jakie do tej pory wiodła, musiała stracić oparcie w bliskich, stabilizację i przyjąć na barki półśrodki, które dostała aby jakoś przeżyć. W retrospekcjach poznajemy jej dzieciństwo i marzenia oraz plany jakie miała. Pasje i talenty, które mogły się stać sposobem na życie i wywindować ją na szczyt, umarły gdzieś po drodze, a przykryła i zabiła je szara codzienność i kolejne problemy.

Wszystko co spotyka Ellen i je rodzinę opisane jest bardzo życiowo i bez zbędnego ubarwiania. Autorka pokazuje jak trudne wyzwania mogą się piętrzyć na życiowej drodze jednej osoby i co mogą wnieść w zwykłe życie towarzyszące nam na co dzień zwierzęta (w tym przypadku dwa koty Salomon i Jessica). Nie ma sensu opowiadać tutaj fabuły. Wciąga ona czytelnika od początku (a startujemy nie gdzie indziej jak w kocim niebie) i prowadzi nas w głąb świata bohaterki oraz jej kota, który w nadstandardowy sposób potrafi odczytywać ludzkie emocje i im zaradzać. Piszę, że nadstandardowy bowiem każdy kto ma styczność z kotami doskonale wie, jak szybko i bezbłędnie odczytują te cudowne domowe zwierzęta to, co dzieje się w naszym wnętrzu, nie tylko fizycznie ale i psychicznie.

Myślałam, że spędzę z tą książką przynajmniej tydzień, lecz musiałam ją skończyć w trzy dni bowiem kiedy się już raz wdepnie w losy bohaterów nie można odkładać czytania na później. Wiem, jestem wrażliwa, a może nawet nadwrażliwa na opowieści, w których los zwierząt jest wystawiony na trudne próby. Do tego realistycznie opisana niełatwa ścieżka życiowa opiekunki Salomona i już mamy gotowy pęczniejący we mnie balon emocji, który w końcówce lektury (mam na myśli ostatnie kilkadziesiąt stron) wybuchnął i popłynął morzem łez. Do tego stopnia rozstroiła mnie ona psychicznie, że nie mogłam się uspokoić i z rozsądku robiłam krótkie przerwy licząc, że wzruszenie minie. Nic bardziej mylnego. Do samego końca czytaniu towarzyszyły mi chusteczki i ogromny ucisk w sercu i na żołądku.  Autorka mistrzowsko opisała relacje kot-człowiek, fantastycznie opisała też odczytywanie świata z punktu widzenia kotów. Nie mam żadnych zarzutów do tej historii poza tym, że nie można tak rozkładać na łopatki wrażliwego czytelnika. A może właśnie w tym tkwi jej moc? Przecież nikt nie ma życia usłanego różami… Tutaj tych kolców jest statystycznie więcej, lecz prawdy jakie ze sobą niesie ta historia są uniwersalne i przemawiają realizmem.

Dziękuję pani Sheili Jeffries za to, że bazując na swoich prawdziwych relacjach z kotem Salomonem stworzyła tak poruszającą historię, po której chyba nikt nie powie złego słowa o kotach. Kociarzy zachęcać nie muszę, zwierzolubów zapraszam do lektury, a tych którzy myślą lub marzą o kocie zachęcam. Najpierw do lektury, a potem podjęcia tej ważnej decyzji. Wystarczy zrobić jeden mały krok. Może nim być podjechanie do najbliższego schroniska i znalezienie w nim mruczącego przyjaciela na całe życie. Dzielenie życia z kotem to przygoda, ale tak wiele pozytywów niesie ze sobą obcowanie z tymi zwierzakami, że zawsze przy ostatecznym rozrachunku przeważą plusy.

[27.05.2016]

Poniżej okładka powieści „Salomon, kot, który leczył ludzkie dusze”, w księgarniach jest już jej kontynuacja pt.”Córka kota Salomona”

P1060924

Również dziś powrót do dawno nie aktualizowanego cyklu. Ale tuż po skończeniu lektury tej książki nie mogłam odmówić sobie wrzucenia jej recenzji pod innym szyldem niż Latarnica poleca! W styczniu br. miałam przyjemność przeczytać książeczkę (bo jej objętość wynosi jedynie 82 strony), która trochę poczekała na półce na przeczytanie. Ale żeby było jasne – jest to nowość wydawnicza z 2015 roku – którą bez problemu można jeszcze nabyć, do czego już teraz na wstępie zachęcam.

Książka „Mataszkowie i tajemnice Helu” ma dla mnie podwójną wartość. Pierwsza jej siła i atut to fakt, że rozgrywa się na moim ukochanym Helu, uściślając właściwie rozgrywa się tuż przy i w samej latarni morskiej, a druga wartość tej pozycji jest taka, że jej Autorem jest człowiek, który w sieci popełnił wspaniałą i wartościową stronę internetową o zapomnianych i gnących zabytkach naszego kraju, którą nie raz tutaj polecałam i cytowałam – www.stotom.pl. Na portalu Facebook jest też osobna strona nakierowująca na stronę właściwą i będąca jej uzupełnieniem – znajdziecie ją TUTAJ. Ale co ważne na Facebooku funkcjonuje już również strona dotycząca cyklu książek o Mataszkach – a znajdziecie ją TUTAJ.

Ale chciałabym powrócić teraz do lektury pierwszego tomu, z którym spędziłam jedną z sobót stycznia. To był cudowny czas, choć może ostra zima za oknem słabo współgrała z gorącym latem w Helu, o którym pisze Autor. W zasadzie Tomasz Stochmal popełnił jak dla mnie książkę doskonałą. Jest skierowana do młodego czytelnika, a jej zadaniem (poza zwykłą przyjemnością czytania ciekawej historii) mogłoby być rozbudzenie zainteresowań historią naszego wybrzeża, historią latarń morskich i samym zawodem latarnika oraz historią naszego kraju już tak ogólnie. Przyznam się, że sama od dłuższego czasu zastanawiałam się czy nie popełnić jakiegoś „dziełka” skierowanego do młodszego czytelnika, które miałoby rozbudzić pewne pasje, zasiać to pierwsze ziarenko poprzez zaintrygowanie daną tematyką. Sporo myślałam jak to powinno być zrobione i z ogromnym zainteresowaniem zaczynałam czytać „Mataszków” chcąc  wiedzieć jak z tego wybrnął Autor i czy uznam jako osoba dorosła i czytająca dużo, że to co powstało jest tak dobre jak być powinno. No i powiem najkrócej tak: książka na całej linii nie zawodzi! Serdecznie gratuluję Tomaszowi, który jest również miłośnikiem latarni morskich, to jak fantastycznie wplótł w lekką i sympatyczną historię wakacji rodziny Mataszków na Półwyspie Helskim historie i wiedzę o latarniach, ich teraźniejszości i przeszłości łącząc je z tak ważnym wycinkiem historii jaką są działania wojenne podczas II wojny światowej w tym rejonie. Na kartach znajdziemy współczesny obraz Helu w sezonie letnim oraz urok wakacji w domku latarników przy helskiej blizie. Jeśli do tego dodamy kilku chłopców, którzy są bohaterami i natrafiają na pewną tajemnicę z przeszłości i zagadkę do rozwiązania i wszystko rozgrywa się w atmosferze tajemnicy, ciekawych odkryć i eksploracji helskich fortyfikacji to już naprawdę niewiele trzeba aby w taką historię wpaść po uszy. Uśmiechałam się do siebie pod nosem czytając o wspinaiu się po stopniach latarni do laterny i widokach z niej, pomrukiwałam z radości gdy w kolejnych rozdziałach pojawiły się takie miejsca jak Jastarnia Bór i Oksywie. Chciałam aż krzyczeć : „Tak, znam to miejsce! I to też! Byłam, widziałam!”

Sama fabuła i główny wątek są niezwykle wciągające. Myślę, że na podstawie już tej pierwszej części mógłby powstać całkiem sympatyczny film kinowy czy mini serial o cudownych wakacjach nad morzem coś w stylu dawnych ekranizacji „Pana Samochodzika” czy „Wakacji z duchami”. Brakowało mi świeżej literatury tego typu na rynku i książka Tomasza Stochmala pięknie wypełniła tą lukę. Na pewno będę ją polecać znajomym, którzy mają czytające dzieci, aby koniecznie zakupili „Tajemnice Helu” . Może po ich lekturze zaciągną rodziców na wakacje właśnie na helską kosę i zechcą zwiedzić latarnię i Muzeum Obrony Wybrzeża wraz z fortyfkacjami.

Wiem, że Autor promuje też książkę w szkołach, te spotkania z uczniami połączone są z prelekcjami o latarniach oraz zajęciami plastycznymi na ktorymi dzieci budują czy malują swoje latarnie morskie. Wspaniały pomysł na dotarcie z tą tematyką dla ludzi młodych.

Drogi Autorze, jako miłośniczka latarni i historii naszego wybrzeża gratuluję dzieła! Jest się czym pochwalić. Trzymam kciuki za kolejne odsłony przygód Mataszków i masz już we mnie wiernego czytelnika.

Poniżej dane o książce:

Autor: Tomasz Stochmal

Tytuł: Mataszkowie i tajemnice Helu

Wydawca: Wydawnictwo STOTOM

Ilość stron: 82

Ilustracje: Hanna Urbankowska

Rok i miejsce wydania: Toruń 2015

[29.01.2016]

Fot. Latarnica [5x]

Poniżej zdjęcia, do kompozycji których zainspirowała mnie lektura „Mataszków”

20160123_190657 20160123_190707 20160123_190922 20160123_191131 20160123_191429

 

Najlepsze lektury AD 2015

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Lektury

łKoniec i początek roku na moim blogu sięga już do kilkuletniej tradycji wpisów stałych. Należą do nich życzenia świąteczne, przygotowania i święta z kotem, urodziny i rocznica adopcji Errora, podsumowanie zbiórki świątecznej na rzecz Schroniska dla Zwierząt w Poznaniu, obchody urodzin bloga, spis lektur danego roku, a co za tym idzie… na początku roku wybieram zawsze kilka (od 3 do 5 w zależności od ilości) najlepszych książek jakie w danym roku udało mi się przeczytać. Jest to ocenia wybitnie subiektywna, ale chyba innej nie można się tutaj spodziewać. Każdy z nas szuka czego innego w literaturze. Ja sama tak do końca nie wiem co jest moim głównym kryterium. Chyba książka musi mi się po prostu podobać i szarpnąć za jakąś czułą stronę duszy. A jeśli chodzi o tematykę, to może poruszać naprawdę wiele tematów, byle poruszała i wzbudzała emocje. Ponieważ w 2015 roku udało mi się przeczytać więcej książek niż w latach poprzednich (hurra! nareszcie sukces!), a konkretnie statystyka roczna zamknęła się na 45 pozycjach, to dziś wybiorę z przyjemnością 5 najlepszych według mnie lektur.

Książką roku, która zdobywa złoty laur jest przewspaniały duet:

James Bowen – ŚWIAT WEDŁUG BOBA (tom 2)  i KOT BOB I JEGO PODARUNEK (tom 3)

424728-swiat-wedlug-boba-dalsze-przygody-ulicznego-kota-i-jego-czlowiekaKot_Bob_i_jego_podarunek_2

Jeśli wyznacznikiem dobrej lektury może być u mnie ilość wylanych łez i zużytych chusteczek to James Bowen i jego kot Bob wycisną ze mnie fontannę emocji. Wiosną czytałam tom drugi cyklu, a już na Boże Narodzenie dostałam świąteczną opowieść o nich i ta dopiero zagrała na emocjach!

Jeśli ktoś myśli że to głupawa historyjka o miłośniku kotów to bardzo się myli. Nie dość że wszystko zdarzyło się naprawdę to tak naprawdę jest to historia pokonania nałogu i ogromnej walki o przetrwanie. W tle relacji Jamesa i Boba mamy bardzo ciekawie opisaną sytuację narkomanów i osób bezdomnych w Wielkiej Brytanii oraz obraz tego jak radzi sobie z tym problemem społeczeństwo i jakie mają metody walki i zapobiegania. A wszystko opisane naprawdę wprawnie i czyta się z zapartym tchem. Cykl o kocie Bobie ukazuje też terapeutyczną moc kotów i w ogóle zwierząt w życiu ludzi z problemami. Jest to książka (książki), którymi warto kogoś obdarować. Te trzy tomy mają moc. Nieustannie polecam i zachęcam!

Drugą lokatę i srebrny medal otrzymuje:

Susan Sellers – VANESSA I VIRGINIA

vanessa-i-virginia-b-iext24825899

Nie od dziś fascynuje mnie osoba pisarki Virginii Woolf. Lubię jej prozę, choć do najłatwiejszych nie należy, pochłaniam wszelakie historie biograficzne i opowieści nawiązujące do życia pisarki. Zawsze nieodłącznym elementem w nich jest relacja obu sióstr – Virginii pisarki i Vanessy artystki malarki. Siostry się uwielbiały ale i walczyły ze sobą na polu kreatywnym – każda w dziedzinie jaka wychodziła jej najlepiej. Powieść biograficzna Susan Sellers genialnie wpasowuje się w to wszystko co dotychczas czytałam i nie odbiega klimatem od epoki. Choć większość faktów już znałam z innych książek z przyjemnością zatopiłam się w ten świat. Jako próba literacka powieści biograficznej jest to książka na najwyższym poziomie.

Trzecia lokata i medal brązowy przypada:

Diane Setterfield – TRZYNASTA OPOWIEŚĆ

trzynasta-opowiesc-b-iext24430227

Ta powieść była dla mnie zaskoczeniem. Zaskoczeniem bo przeleżała chyba na półce kilka lat, jakoś nie wzywała do czytania, a okazała się genialna! Oto kilka informacji o niej z opisu wydawcy – wstawiam bo oddaje sedno:

Powieść, jakiej nie doczekał się XX wiek.
Obie są samotne. Obie skrywają bolesną tajemnicę swoich narodzin. Obie zamknęły się w świecie książek. Margaret Lea – zwyczajna dziewczyna, córka antykwariusza z Cambridge, która bardziej kocha książki niż ludzi, i Vida Winter – największa pisarka naszych czasów, żyjąca z dala od świata, tajemnicza legenda łącząca siłę starożytnej bogini i czarownicy.Wybiera Margaret – dlaczego? Skąd wie, że tylko ta dziewczyna ją zrozumie? Rozpoczyna się walka z prawdą i o prawdę. Margaret poddaje się magii urzekającej opowieści. Ożywają wielkie uczucia, grzeszne namiętności, przeklęte i tragiczne postaci, duchy przeszłości.
Trzynasta opowieść to wielka współczesna klasyka. Trzynasta opowieść to niezwykła proza. Ma nastrój, piękno i siłę oraz wyjątkowość i prawdziwość największej literatury XIX wieku, a emocjonalność i magię narracji poruszającą do głębi współczesnego czytelnika. To powieść o tych, którzy kochają książki, dla tych, którzy kochają książki.

Dla mnie genialne było stopniowanie napięcia i kolejne odkrywanie elementów z życia obu bohaterek. Co krok jakaś tajemnica, niedopowiedzenie, a potem na końcu wszystko się pięknie i zaskakująco układa.

Czwartą lokatę przyznaję:

Bożena Aksamit – BATORY, gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku

801d24db2630da27b12271031a786b5e

Tutaj byłam pewna co do roli tej lektury jaką w moim życiu odegra. Od lat fascynują mnie historie naszych statków, w tym transatlantyków, wspomnienia kapitanów, uczniów szkół morskich, wielkich żeglarzy. Na karcie wspomnień o Batorym znalazłam wielu bohaterów, których polubiłam już w innych książkach i z przyjemnością poznałam nowe fakty lub przypomniałam sobie stare anegdoty na ich temat. Książka jest bardzo ciekawie napisana i zawiera unikalny zbiór fotografii. Autorka musiała wykonać gigantyczną pracę. Osobiście pamiętam jakim kultem ten statek cieszył się w pokoleniu moich dziadków. Przez kilka lat z rzędu w dzieciństwie jeździłam z dziadkami na wakacje do Gdyni. Tam zdarzyło mi się raz widzieć powrót ze Stanów Zjednoczonych tego kolosa. To co zobaczyłam w porcie przypominało paradę czy ważne święto… Do tego słowa Babci abym patrzała i zapamiętała, bo to Batory. Statek legenda. Wtedy nie do końca wiedziała skąd te tłumy, orkiestra, śmiech i płacz. Ale coś w głowie zostało i teraz po lekturze cieszę się, że dziadkowie zabrali mnie do terminalu pasażerskiego na wpłynięcie do portu Gdynia Batorego.

Piątą lokatę nadaję:

Vicky Myron – DEWEY WIELKI KOT W MAŁYM MIEŚCIE

116873_dewey-wielki-kot-w-malym-miescie_400

Kolejna książka, której lekturze – im dalej tym więcej – towarzyszyła paczka chusteczek. Ta historia ma w sobie to wszystko co kocham: oparta jest na fakcie autentycznym, jej bohaterem jest kot i człowiek, w którego życiu to puchate stworzenie zmieni bardzo wiele oraz jest w tle dużo dużo książek bowiem tytułowy rudzielek Dewey to kot biblioteczny. Historia napisana autentycznie, bez upiększeń, dotykająca problemu choroby nowotworowej u ludzi, trudnych relacji między rodzicami i dziećmi oraz oczywiście mocy uzdrawiającej kota. Optymistyczna historia choć bez happy endu. Ale takie życia, a po bólu zostają w nas już potem tylko miłe wspomnienia. Mądra lektura pozostająca w czytającym. Polecam! Nie tylko zwierzolubom.

Na koniec dwa wyróżnienia, bo nie mogę tych książek pominąć w rocznym zestawieniu.

Pierwsze wyróżnienie dostaje cały kryminalny cykl Camilli Lackberg o miejscowości Fjallbacka. Póki co przeczytałam tomy nr 1-5 i nie było ani jednego słabego, wręcz każdy jest doskonały. Kończąc każdy tom tęsknię już do bohaterów, a autorka ma taki dar, że powieść kończy w takim momencie życia bohaterów, że aż chce się z marszu czytać kolejny. Doskonała lektura dla miłośników kryminałów, skandynawskich klimatów, książek z świetnie nakreślonymi postaci i głęboką analizą psychologiczną. W ogóle się nie dziwię, że ten cykl osiągnął taki światowy sukces.

lackberg

Drugie wyróżnienie dostaje książka polskiej autorki – Kingi Izdebskiej BIURO KOTÓW ZNALEZIONYCH

Ta książka nie potrzebuje długiego komentarza z mojej strony. Po pierwsze jest ważnym prezentem od kogoś bliskiego, stała się dobrym startem dla naszej znajomości. Po drugie jej lektura przekonała mnie w jednym, że to nie moje błędne oceny i spojrzenie na sprawy angażowania się wolontariacko w kwestię losu kotów schroniskowych jest jak najbardziej poprawne. To naprawdę ciężka praca i drugi, a bywa i trzeci etat, bowiem angażuje nie tylko czas po pracy, lecz czasami wymaga nocnych rozmów czy późnonocnych obróbek tekstów i zdjęć w celach promocji dobrych adopcji. Ale fakt ile to daje satysfakcji od razu wynagradza i pokrywa wszelakie trudy. Choć czasami ma się naprawdę dość i marzy o chwili spokoju. Pomoc zwierzętom to huśtawka emocji, ciągle jest się gdzieś w paśmie od euforii w chwilach przekazywania fajnych zwierząt dobrym rodzinom po doły i przepłakane godziny po nagłej stracie mruczących przyjaciół. Ta lektura uporządkowała mi wszystko w głowie i pozwoliła odetchnąć, że wszystko ze mną w porządku, że nie tylko ja tak mam.

biuro-kotow-znalezionych-b-iext23411630

[06.01.2016]

 

 

Lektury 2016

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

I nastąpiła kolejna zmiana i rok 2015 odszedł do historii a na tapecie mamy rok 2016.

Jak zawsze na samym początku stycznia powstaje wpis o nazwie Lektury. Kto nie kojarzy przypominam, że to taki wpis aktualizowany przez cały rok i stanowiący zapis wszystkich lektur książkowych w danym roku kalendarzowym. Dzięki temu mam kontrolę co przeczytałam i ile tych książek było. Na początki 2015 marzyłam sobie aby lektur na liście było więcej niż w poprzednich latach bo im ich więcej znaczy to – w moi  przypadku – że ro był lepszy bo duch spokojniejszy co sprzyjało oddawaniu się czytaniu. I z dumą mogę dziś ogłosić, że przeczytanych lektur było o wiele więcej niż w kilku poprzednich latach. Zatem było lepiej. Ale na ten rok nie stawiam już sobie takiej poprzeczki bo trudno mi osiągnąć tak wysokie statystyki mimo wszystko. Praca, zainteresowania latarniane i działalność charytatywno-wolontariacka przy poznańskim schronisku dla zwierząt mooooocno kradną czas i siły. Póki co cieszę się tym co mam i z przyjemnością zaczynam rok z lekturą jednego z moich ulubionych pisarzy. Nota bene to jeden z prezentów, które znalazłam pod choinką. Wszystkim miłośnikom czytania i książek życzę obfitego roku 2016!

1. Słodka przynęta – Ian McEwan – styczeń – nota 5

2. Koty są dobre na wszystko – Franciszek Klimek – styczeń – nota 5

3. Mataszkowie i tajemnice Helu – Tomasz Stochmal – styczeń – nota 5

4. Ostatnie słowo – Hanif Kureishi – styczeń / luty – nota 5

5. Drobny kłopot – Mark Haddon – luty – nota 5

6. Gra pozorów – tom 1 cyklu Śmierć na życzenie – Carolyn Hart – marzec – nota 5

7. W ścianie – Krzysztof Maciejewski – marzec – nota – 5

8. Bóg nigdy nie mruga – Regina Brett – marzec – nota 5

9.  Depeche Mode – wczesne lata – Trevor Baker – marzec – nota 5

10. Święci codziennego użytku – Szymon Hołownia – marzec/kwiecień – nota 5

11. Morderstwo na zamówienie –  tom 2 cyklu Gra pozorów – Carolyn Hart – kwiecień – nota 5

12. Obnażeni – Prawdziwa historia Depeche Mode – Jonathan Miller – kwiecien/maj – nota 5

13. Prawdziwy cud – Nicholas Sparks – maj – nota 5

14. Domowy poradnik umierania – Debra Adelaide – maj – nota 5

15. Agatha Raisin i martwa znachorka – tom 9 cyklu – M.C. Beaton – czerwiec – nota 5

16. Moja bliskość największa  – Janusz Leon Wiśniewski – czerwiec – nota 4+

17. Najpiękniejsze wiersze znad morza – antologia – czerwiec – nota 4+

18. Syrenka – Camilla Lackberg – czerwiec – nota 5

19. Życie na pełnej petardzie – ks Jan Kaczkowski – czerwiec – nota 5

20. Kot, który przyszedł na śniadanie – tom 16 cyklu – Lilian Jackson Braun – czerwiec – nota 5

21. Latarnik – Camilla Lackberg – czerwiec – nota 5

22. Agatha Raisin i przeklęta wieś – tom 10 cyklu – M.C. Beaton – czerwiec – nota 5

23. Muskając aksamit – Sarah Waters – czerwiec/lipiec – nota 5

24. Jabłko – Michel Faber – lipiec  – nota 5

25. Szczęście jest kotką – Eva Berberich – lipiec – nota 5

26. Norwegian Wood – Hanuki Murakami – lipiec – nota 5

27. Wiersze o kotach – Franciszek Klimek – lipiec – nota 5

28. Sekrety Półwyspu Helskiego – Aleksandra Tarkowska – lipiec/sierpień – nota 5

29. Bliźnięta z lodu – S.K. Tremayne – sierpień – nota 5

30. Sekrety Gdyni – Aleksandra Tarkowska – sierpień – nota 5

31. Ta chwila – G. Musso – sierpień – nota 5

32. W imię dziecka  – Ian McEwan – sierpień – nota 5

33. Splątanie – Maciej Lewandowski – sierpień – nota 2

34. Dziewczyna z pociągu – Paula Hawkins – wrzesień – nota 5

35.  La lacrima do Dio – 77 pytań do Animalpastora – Tomasz Jaeschke – wrzesień – nota 5

36. Hamish McBeath i śmierć plotkary – tom 1 cyklu – M. C. Beaton- wrzesień – nota 4+

37.  Czarna bezgwiezdna noc – Stephen King – wrzesień – nota 5

38. Śpiączka – Graham Masterton – wrzesień – nota 5

39.  Od pierwszego wejrzenia – Nicolas Sparks – wrzesień – nota 5

40. Papierowa dziewczyna – G. Musso – wrzesień – nota 5

41. Gdy ucichnie muzyka – Mick Wall – październik – nota 5

42. Człowiek nietoperz – Jo Nesbo – październik – nota 3

43. Muzyka z zaświatów – Graham Masterton – październik/listopad – nota 5

44. Sypiając z kotem – Alex Black – listopad – nota 4

45. Dziewczyny, które zabiły Chloe – Alex Marwood – listopad – nota 5

46. Koty i córki robią tylko to co  chcą – Helen Brown – listopad – nota 5

47. Purgatorium. Wyspa tajemnic – Eva Pohler – listopad – nota 5

48. Ponowne narodziny latarni morskiej Rozewie II – Apoloniusz Łysejko – grudzień – nota 5

49. Światło między oceanami – M.L. Stedman – grudzień- nota 5

50. Księgarenka przy ulicy Wiśniowej – antologia – grudzień – nota 5

Co jest kocie?

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Lektury

Dziś z ogromną przyjemnością chciałabym zarekomendować nową lekturę na rodzimym rynku wydawniczym dotyczącą kociego behawioryzmu. Czyli coś co jest dla każdego kociarza i miłośnika zwierząt jazdą obowiązkową. Dotychczas w tej dziedzinie mogliśmy liczyć na tłumaczenia (i to bardzo nieliczne ) wydawnictw zagranicznych (np. „Kocia magia” Jacksona Galaxy, „Kocie tajemnice” i „Koci detektyw” Vicky Halls, „Zaklinacz kotów” Clairre Besant, „Co twój kot próbuje ci powiedzieć” Arden Moore, „Zrozumieć kota” John Bradshaw, „Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith). Brakowało aktualnej pozycji poruszającej temat kocich zachowań napisanej tutaj, w tym czasie, odpowiadającej na potrzeby polskiego rynku, bowiem jak widać choćby w samej przestrzeni internetu coraz więcej osób mających zwierzęta szuka porad i korzysta z usług kocich i psich behawiorystów. Coraz częściej leczenie pupila odbywa się równolegle u weterynarza i zoopsychologa przy obustronnej zgodzie i porozumieniu obu stron.

Autorka „”Co jest, kocie? czyli wszystko co musisz wiedzieć aby zrozumieć swojego kota” – technik weterynarii  Małgorzata Biegańska-Hendryk jest doradcą ds. kociego behawioryzmu i więcej informacji znajdziecie na stronie www koci behawioryzm – TUTAJ.

Miałam przyjemność  uczestniczyć w grudniu 2014 roku w Poznaniu w szkoleniu „Pomoc kotom i innym zwierzętom w potrzebie” prowadzonym przez autorkę tej książki i nie mając jeszcze w ręce tej publikacji polecam ją w ciemno. Premiera „Co jest kocie” miała miejsce 17 września br. czyli kilka dni temu. Książka jest dostępna na stronie wydawnictwa  Samo sedno (i na pewno trafi do innych księgarni np. empiku). Cena podawana na stronie wydawnictwa wynosi 32,90 zł. Jak podaje Autorka: […] poradnik powstał w jako zbiór przydatnych informacji, porad, ciekawostek i kocich historii, które, mam nadzieję, okażą się przydatne w codziennym obcowaniu z kocimi towarzyszami.

Patronat nad książką objął magazyn „Kocie sprawy” oraz portal Kocie porady behawioralne

Poniżej okładka książki.

[23.09.2015]

 

 

 

Oczekiwana i wypatrywana lektura!

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Po raz pierwszy o tej książce usłyszałam w wywiadzie przeprowadzonym z autorką w Radiowej Trójce. Zasłuchałam się totalnie i wiedziałam, że chcę ją mieć.  I to z kilku powodów. Literatura morska czy to jako wymyślona powieść czy dokument, reportaż, wspomnienia albo dziennik jest mi bardzo bliska. Spędziłam z tego typu książkami wiele czasu i zostawiły po sobie cudowne wrażenia i wspomnienia. Lubię czytać marynistykę podczas pobytów nad morzem. TO się idealnie komponuje. Ale lubię je też traktować terapeutycznie, kiedy w przykrą jesienną czy zimową aurę tęsknię za wybrzeżem i wiatrem od morza.

Dziś chciałabym wam w ciemno (bo jeszcze jej nie czytałam) polecić książkę pani Bożeny Aksamit „Batory – Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku”. Publikację wydała Agora SA. Premiera miała miejsce w maju br. Książka mimo miękkiej oprawy (myślę, że może i lepiej bo byłaby znacznie droższa a mnie zależało na treści i archiwalnych fotkach) jest przepięknie zaprojektowana i wydana. Miło się ją przegląda i zawiera mnóstwo ciekawych zdjęć z ciekawej historii naszego transatlantyku. Miłośnicy prozy Karola Olgierda Borhardta znajdą tam jeden z rozdziałów poświęcony bardzo barwnej postaci, którą genialnie opisał Borhardt w swoim „Szamanie morskim”. Chodzi mi o kapitana Eustazego Borkowskiego. Był on tak wybtną postacią, że z przyjemnością poczytam o jego osobie w jeszcze innej książce niż kultowa opowieść autora „Zanzcy kapitan”.

Wydawca tak krotko opisuje tą publikację:

Historia legendarnego polskiego transatlantyku „Batory”, który przez 33 lata służby był świadkiem wielkich romansów, dramatów, rozstań, szalonych zabaw… Pływali na nim Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna, Kalina Jędrusik, Arkady Fiedler, Wojciech Kossak… Tu kręcono słynną „Pasażerkę” Andrzeja Munka. Tu występował kabaret „Dudek” i zespół „Mazowsze”, a filmy puszczał Tomasz Raczek. Oto historia najmodniejszego salonu Polski, gdzie błyszczały gwiazdy i rozgrywały się wielkie dramaty. [notka z strony kulturalnysklep.pl]

Nie obawiam się, że ta lektura mnie rozczaruje, Nie ma prawa. Batory to fascynujący rozdział dziejów naszych transatlantyków. Dla mnie byl zawzse takim rodzimym Titanikiem – potężnym statkiem który odpływa w krainy marzeń. Czas pokaże jak bardzo zanurzę się w tej historii i jaką notę jej wystawię.

fot. Latarnica

[29.07.2015]

Subscribe to LATARNICA