LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Archive for the ‘Lektury’ Category

My kociarze mamy w swoich biblioteczkach ”Historię kotów” – przekrojowe spojrzenie na ten gatunek od wieków, mamy atlasy ras, albumy, wzruszające historie oparte na autentycznych wydarzeniach (kot Homer, kot Bob, kot Oscar), mamy wspaniałe powieści o kocie Salomonie czy Alfim, mamy poradniki o kocich dietach i behawioryźmie, mamy wreszcie wesołe, ale jakże trafne książki popularne jak dwa tomy „Jak wytresować kota”, „Jak żyć z neurotycznym kotem” czy „Kot instrukcja obsługi”. Mamy nawet przepiękne tomiki poezji o kotach takie jak ślicznie ilustrowane zbiory wierszy Franciszka Klimka. Mamy też książki o kotach napisane piórem wielkich literatów – noblistki Doris Lessing, Charlesa Bukowskiego czy Terrego Pratchetta. Ale takiej książki jeszcze na rodzimym rynku nie było.

Tajemniczy czarny kot” Natahalie Semenuik to monografia poświęcona kotom czarnym i spojrzenie na ich rolę w relacji z człowiekiem pod kątem historii, legend, wierzeń i przesądów, których wiele pokutuje niestety do dziś. Sama dostrzegam podczas moich działań wspomagania miejscowego schroniska dla zwierząt i( ta sama informacja pojawia się również na kartach tej książki), że koty czarne są ostatnie w kolejce do adopcji, co jest związane z ich wielowiekowym negatywnym postrzeganiem i zakorzenieniem się wśród ludzi pewnych ugruntowanych opinii o kotach z czarnym umaszczeniem. Te negatywne widzenie kotów czarnych nie ma lat 100 czy 200. To tradycja wielowiekowa i stąd tak trudno ją całkowicie zwalczyć. Ale pamiętajmy też, że pewne kultury i epoki czciły koty jako stworzenia boskie i oddawały im hołd, co rehabilituje setki lat potwornych zwyczajów czy ciągnących się z pokolenia na pokolenia opinii o diabelskiej naturze kota czarnego.

Osobiście nie dzielę kotów na czarne i te pozostałe, nie zakochuję się w nich pod względem koloru sierści, bo każdy jest innym samodzielnym bytem i albo wytwarza się między nami więź albo nie. I kolor nie ma tu nic do rzeczy ani nie rzutuje jednoznacznie na koci charakter. Poznałam w schroniskowej kociarni wiele cudownych kruczoczarnych mruczków o przepięknej duszy. Ale patrząc wstecz można wyciągnąć wniosek, że dla kotów urodzenie się właśnie w czarnym futerku miało często z góry narzucone fatalne skutki dla jego ziemskiego żywota.

Książka Nathalie Semenuik podzielona jest na trzy zasadnicze części. W pierwszej mamy historię kotów od starożytności do czasów współczesnych. Na kartach historii na szczęście były dla nich i dobre okresy i wtedy kotom czarnym i w ogóle temu gatunkowi żyło się jak w niebie. Ale takich okresów jest zdecydowanie mniej. Czytelnicy prześledzą dobre i złe epoki i dowiedzą się również o tych najmniej chlubnych dla ludzkości czasach – kiedy czarny kot uważany był za wysłannika szatana, a osoba opiekująca się nim z góry skazywana była na taką która miewa konszachty z mocami nieczystymi. Zachwyty nad kotami na przestrzeni epok przeplatały się z nienawiścią i tępieniem ich. Średniowiecze wniosło wiele złego dla wizerunku kota czarnego i niektóre opinie ciągną się za nimi do dziś.

W drugiej części poznamy czarne koty pojawiające się w legendach. Oczywiście w książce zagranicznej autorki nie pojawiają się żadne wątki rodzime, ale i tak obracamy się głównie w najbardziej nam znanej kulturze europejskiej oraz tym co działo się w kocim świecie na terenie Stanów Zjednoczonych. Legendy nie są już tak okrutne dla go kota jak jego historia na przestrzeni wieków w różnych krajach.

Trzecia część opowiada o tym jak postrzegane są koty czarne w wierzeniach ludowych oraz jakie istniały i pokutują nadal do dziś przesądy związane z tymi przedstawicielami swojego gatunku. Ta część wydała mi się w stosunku do poprzednich najbardziej optymistyczna, bowiem autorka przedstawia tutaj również dużo pozytywnych cech od takich jak przynoszenie szczęścia (koty jako talizmany w różnych częściach świata z naciskiem na najsłynniejsze Maneki-neko z Japonii) aż po ich moce terapeutyczne o czym każdy posiadacz kota jest z pewnością głęboko przekonany. Mnie osobiście – jako osobie zakochanej w morzu i wszystkim co wiąże się z wybrzeżem i rejsami po akwenach wodnych – bardzo ucieszyły rozdziały o pozytywnej roli kotów na morzach świata, które towarzyszyły marynarzom w najdalszych rejsach i były zalecane jako niezbędni towarzysze na pokładach statków. Poznajemy tam znane koty – maskotki swoich okrętów. Co niektóre pojawią się nawet na dołączonych fotografiach.

Zatapiając się w lekturze „Tajemniczego czarnego kota” nie da się nie zwrócić uwagi na przepiękną stronę edytorską tego wydawnictwa. Biorąc do ręki książeczkę Nathalie Semenuik z tajemnicą w tytule ma się wrażenie, że otrzymujemy jakąś tajemną księgę, do której nas dopuszczono, abyśmy poznali sekretną wiedzą niedostępną dla wszystkich. Przepiękna oprawa ze złoceniami i złotą tasiemką służącą za zakładkę mile łechce wzrok. Do tego bardzo ładnie wybrane artystyczne fotografie z czarnymi kotami oraz przedruki starych sztychów, ilustracji, plakatów czy kart pocztowych oraz dobrane do treści rozdziałów zdjęcia archiwalne. To wszystko sprawa, że serce kociarza bije mocniej i nie potrafi się oprzeć takiej lekturze. Nie będę ukrywać, że w niektórych fragmentach ta lektura nie jest łatwa, bowiem dla nas opiekunów kotów ciężko jest przyjąć do wiadomości o tym jak źle traktowano je w wiekach średnich, jak je tępiono i na różne okrutne sposoby mordowano. Niestety te aspekty również są nieodłączną częścią całej historii kota czarnego – kojarzonego z satanizmem i mocami piekielnymi.

Dziś czarne dachowce są członkami naszych rodzin podobnie jak koty wszelakiej innej maści czy rasy. Nikt nie widzi w nich złych mocy i traktuje ja tak samo jak innych przedstawicieli kotowatych. To wielka ulga dla tak umaszczonych mruczków. W dobie XXI wieku koty czarne są jak inne gwiazdami internetu, filmu, reklam, mają swoje fan page na portalach społecznościowych i kociarze widzą w nich po prostu kota – istoty wyjątkowe, w których trudno szukać wad bowiem tak wiele dobrego dają człowiekowi jako towarzysze życia.

W cyklu „Latarnica poleca!” prezentuję książki, które w mojej opinii zasługują na wyróżnienie i wspomnienie. Wydawnictwo popularnonaukowe „Tajemniczy czarny kot” zdecydowanie do takich należy i uważam, że ten tytuł powinien się znaleźć obowiązkowo na półce domowej biblioteczki. I to nie tylko zadeklarowanego kociarza.

Dziękuję Wydawnictwu Alma-Press za nadesłanie egzemplarza tej książki.

[06.08.2018]

Podstawowe dane ksiąki:

Autor: Nathalie Semenuik

Tytuł: „Tajemniczy czarny kot – legedny i przesądy”

Wydawca: Alma-Press

Data wydania: Warsawa 2018

Ilość stron: 140

Oprawa: twarda, złocona

Liczne ilustracje

Poniżej wizualizacja przestrzenna książki, fot. Alma-Press

Tajemmniczy czarny kot 2

Poniżej okładka i kilka przykładowych stron oraz mój kot, który wprawdzie nie jest czarny, ale i o nim jest ta książka – i jak na kota nałogowej czytelniczki przystało lubi słuchać takich opowieści, fot. Latarnica [7x]

20180802_165212~2 20180805_135948 20180805_140002 20180805_140043 20180805_135627 20180805_135651 20180805_135759

Na początku lipca br. do rąk Czytelników i miłośników latarń morskich trafiła książka będąca pierwszym pełnym opracowaniem historii nowoporckiej blizy. Każda polska latarnia morska zasługuje na swoją monografię, a ta Gdańska doczekała się już w 2009 roku książki „Latarnie morskie w Gdańsku” autorstwa Apoloniusza Łysejko oraz „Najstarsze latarnie morskie Zatoki Gdańskiej” Antoniego F. Komorowskiego. Ale tegoroczne wydawnictwo to opracowanie o tej konkretnej latarni, która w ostatnim momencie zyskała drugie życia i została uratowana.  14 lipca 2018 roku w Perle Bałtyku (lokal przy ulicy Oliwskiej w Nowym Porcie) odbyła się pierwsza uroczysta promocja książki i spotkanie z jej autorem  Czesławem Romanowskim oraz latarnikiem i właścicielem latarni – Stefanem Jackiem Michalakiem.

Poniżej zdjęcie z tego spotkania, fot. Latarnia morska Gdańsk Nowy Port

37553584_1845340299107172_4300803989051539456_n 37520410_1845340495773819_6948076862274797568_n 37602566_1845340269107175_4813332422282182656_n

Stefan Jacek Michalak od lat planował samodzielne wydawnictwo o swojej ukochanej blizie. Bo nabycie tego obiektu nie jest zwykłym zakupem dokonanym przez miłośnika latarń morskich. To była miłość od pierwszego wejrzenia i byli sobie przeznaczeni. Aż strach pomyśleć jaki byłby los tej przepięknej, ale zrujnowanej i będącej w coraz gorszym stanie wyłączonej z użytku wieży (latarnię Nowy Port zastąpiła nowoczesna latarnia w gdaNskim Porcie Północnym), gdyby nie jego pobyt w grodzie Neptuna i dostrzeżenie właśnie jej na nabrzeżu przy ulicy Przemysłowej.

Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. I zakupiona latarnia nie tylko odzyskała całe swoje piękno i została odrestaurowana z ogromną dbałością o detale, ale jej nabycie nie miało na celu cieszenia oczu tylko jej właściciela lecz od początku było wiadomo, że wieża ma służyć innym i stać się obiektem muzealnym udostępnionym turystom. O tym również jest ta książka. O historii blizy od chwili jej wybudowania i dziejów do II wojny światowej i tuż po niej, ale też o tym rozdziale który opowiada o drugim życiu latarni, odkąd stała się przysłowiowym „oczkiem w głowie” Stefana Jacka Michalaka.

Na potrzeby tej publikacji i ekspozycji muzealnej w samej wieży właściciel od początku wynajdował i zbierał przedmioty związane z jej historią. Gromadził sztychy, ilustracje, mapy, kartki pocztowe, druki, starą prasę i inne powiązane z nowoporcką latarnią przedmioty. Sama kilkakrotnie byłam czujna i wynajdywałam dla właściciela blizy unikalne zdjęcia latarni z różnego okresu jej działalności.

Autor opracowania pan Czesław Romanowski – gdański dziennikarz  (którego miałam okazję poznać osobiście kilka lat temu przy okazji kolejnego spotkania z panem Michalakiem) zebrał w tej książce najdawniejszą i współczesną historię latarni dodając oczywiście niezbędny rozdział o przywróceniu tak ważnego jej elementu jakim była kula czasu. Treść wzbogacają liczne archiwalia i fotografie współczesne. Wszystko podane jest w sposób przystępny i taki, aby zainteresować tym obiektem Czytelnika. I w przypadku latarni w Nowym Porcie jak i wielu innych tak to już jest, że turyści nie przyjeżdżają do niej tylko raz. Wiele osób powraca w lata kolejne, w inne pory roku, przywozi ze sobą znajomych i rodzinę, aby im pokazać tą pięknie zachowaną wieżę i widok z górnego tarasu wart każdej sumy. A jeśli trafi się jeszcze na dobrą pogodę i doskonałą przejrzystość powietrza można popatrzeć z niej na majaczący w oddali Półwysep Helski.

O samej treści nie będę pisać więcej bowiem to czysta historia tego miejsca i warto się z nią zapoznać. W książce znajdziemy następujące rozdziały: Od Wisłoujścia do Brzeźna, Nowy Port i nowa latarnia, Kula czasu, Wojenne i powojenne losy, Drugie życie latarni oraz Gdański latarnik. 

Książkę można nabyć bezpośrednio w latarni Nowy Port oraz w MEWKA. Otwarta Pracownia przy ulicy Bliskiej 11A w Gdańsku Nowy Port.

Mam nadzieję, że kolejne latarnie naszego wybrzeża doczekają się rownież takich swoich pasjonatów tematu, którzy zechcą opisać wnikliwie ich dzieje i przede wszystkim ocalić je od zapomnienia. Książka Latarnia morska Gdańsk Nowy Port i kula czasu zdecydowanie trafia do działu Latarnica poleca! 

PS. Dziękuję Panu Jackowi i Pani Magdzie za przekazanie egzemplarza do mojej latarnianej biblioteczki.

Dane książki:

Tytuł: Latarnia morska Gdańska Nowy Port i kula czasu

Autor: Czesław Romanowski

Wydawnictwo Bernardinum 2018

Ilość stron: 58

Oprawa miękka, liczne ilustracje

Fot. Latarnica [5x]

[30.07.2018]

20180728_113347 20180728_113410 20180728_113438 20180728_113507

20180721_164732

 

Minęły ponad dwa lata, a ja znowu spotkałam się na łamach książki z bohaterami cyklu o Mataszkach. Te przygodowe książki dla młodszego czytelnika (choć ja się całkowicie w nich odnajduję i czytam z zapartym tchem) noszą w sobie echa dawnych lektur ze szkoły podstawowej, które z wypiekami na twarzy wybierałam lub zamawiałam w szkolnej bibliotece. Musiała być w nich przygoda, tajemnica, historia i fajne postacie, które da się lubić, a nierzadko można się z nimi również zidentyfikować. Te same cechy posiada – na chwilę obecną 4-tomowy cykl – „Mataszkowie” Tomasza Stochmala i przywodzi w trakcie lektury z odmętów pamięci tamte emocje i całkowite zatapianie się w czytanej historii. Jedno jest pewne i zawsze mi się w życiu sprawdzało. Kto ma pasję, a Tomasz Stochmal to człowiek wielu pasji,  ten będzie potrafił o niej opowiadać i zarażać nią innych ludzi.

Autor w swoich książkach wplata to co na co dzień go pochłania – zabytki, historię, obiekty warte ocalenia od zapomnienia. Wystarczy wejść na jego strony internetowe np. www.stotom.pl i szybko można się zorientować co fascynuje Autora. Szczególne miejsce w jego sercu mają również latarnie morskie i ten typ obiektów sprawił, że w nieskończonej przestrzeni internetu i zawartych tam treści odnaleźliśmy się kiedyś i zaczęliśmy rozmowy o latarniach. Latarnie morskie pojawiają się w dwóch z czterech tytułów tego cyklu (tom 1 – „Mataszkowie i tajemnice Helu”, tom 2 – „Mataszkowie i i skarby Torunia”, tom 3 – „Mataszkowie  i mazurska przygoda”, tom 4 – „Mataszkowie i gdańska zagadka”).  W tomie 1 helska latarnia jest niemal główną bohaterką. W tomie 4 – w tle głównego nurtu akcji przewinie się dawna latarnia morska – Twierdza Wisłoujście oraz latarnia morska w Nowym Porcie.

Jak dotąd czytałam tylko tom 1 i 4 z tej serii, ale pragnę w miarę szybko to nadrobić. Bowiem po zakończonej dziś lekturze wiem, że Autor trzyma poziom i pisze tak, iż chce się nieustannie być w tej książce i nie odkładać jej na półkę póki nie poznamy zakończenia. Ja podzielilam sobie czas lektury najnowszego tomu Mataszków na trzy letnie wieczory. I to był dobry pomysł, bo nie przeczytałam jej za szybko, a mogłam cieszyć się detalami i opisami oraz przywoływać z pamięci te miejsce Gdańska (miasta, które uwielbiam), które są dokładnie opisane. Często uśmiechałam się pod nosem i pewnie nawet mruczalam podczas lektury, bo przypomniała mi wiele miejsc, które znam, a ktore ta książka wywołała w wyobraźni. Tak naprawdę „Gdańska zagadka” rozgrywa się w samym centrum starówki i opisywane obiekty to taka „jazda obowiązkowa” dla gościa przybywającego do grodu Neptuna (uliczki Długa, Piwna, Mariacka, Długi Targ, Ratusz Głównego Miasta, Dom Uphagena, Dwór Artusa, Bazylika Mariacka, Muzeum Archeologiczne, Żuraw, Targ Rybny, czy trochę dalsze  Nowy Port i Twierdza Wisłoujście). Sposób w jaki Autor opisuje architekturę i to jak wpływa na nią np. pora roku czy zmienna aura pokazuje niezwykłą wrażliwość i dbałość o detale , które sam zapamiętał zachwycając się tymi miejscami. A ja te zachwyty zdecydowanie podzielam.

Dlaczego warto sięgać po cykl o Mataszkach? Uważam, że są to doskonałe książki dla dzieci, które mogą rozbudzić zainteresowania podróżami, historią czy tematycznym kolekcjonerstwem. Nadają się do rodzinnego albo samodzielnego czytania.  Główni bohaterowie – Mataszkowie – to bardzo sympatyczna rodzina. Chciałabym napisać, że taka jakich jest wiele, ale niestety podczas urlopów na naszym wybrzeżu coraz częściej widzę, że z lupą szukać takich rodzin, które tak naprawdę wspólnie spędzają wakacje, mają na nie jakiś pomysł i cieszą się swoim towarzystwem. A przecież wspólny wyjazd to doskonała okazja, aby przeżyć przygody, poznać nowe miejsca i może właśnie łapać bakcyla czegoś co w przyszłości przerodzi się w pasję, a może i stanie jednocześnie pracą zawodową.

Tom 4 cyklu rozgrywa się w Gdańsku. Jak zawsze młodzi bohaterowie trafią na swojej drodze na tajemnice tego miasta i będzie zagadka do rozwiązania powiązania z historią tego miasta. Znaczącą rolę odegra tutaj przepiękna w realu ulica Mariacka i postać Jana Ernesta Weichenthala (w XVIII wieku mieszkańca tejże ulicy)  – budowniczego zegarów np. na Dworze Artura czy w Domu Uphagena. Jako autorka blogu o latarniach morskich, kotach i literaturze, muszę od razu zaznaczyć, że wszystkie te elementy można spotkać w „Gdańskiej zagadce” ( rudy kot odegra z resztą ważną rolę w rozwikłaniu tajemnicy),  podobnie jak bardzo sympatyczny gdański antykwariat. Ale jego opis i lokalizację sami znajdźcie w Mataszkach i odgadnijcie, o którym punkcie ze starociami wspomina Autor . Warto tam w Gdańsku zajrzeć, bo mają rzeczywiście wspaniale przedmioty i książki.

Jako miłośniczka historii naszego wybrzeża i książek z dobrze poprowadzoną fabułą, które doskonale się czyta, po raz kolejny zdecydowanie POLECAM!

Tradycyjnie zachęcam również do zaglądania na stronę facebookową Mataszków:

www.facebook.com/Mataszkowie

Mataszków znajdziecie też na Instagramie: www.instagram.com/mataszkowie

Poniżej dane o książce:

Autor: Tomasz Stochmal

Tytuł: Mataszkowie i gdańska zagadka (4 tom cyklu)

Wydawca: Wydawnictwo STOTOM

Ilość stron: 92

Ilustracje: Paulina Lewandowska

Rok i miejsce wydania: Toruń 2018

Egzemplarz „Mataszków i gdańskiej zagadki” przybył do mnie pocztą z odręczną dedykacją Autora, za co bardzo Tomaszowi Stochmalowi dziękuję. Oraz życzę niewygasającego źródła dobrych pomysłów na lokalizacje i fabuły kolejnych tomów. Czekam na nie z niecierpliwością!

[16.07.2017]

Fot. Latarnica [3x]

20180709_172743 20180711_191626 20180711_191730

Pierwsza okładka Errora

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Lektury

Wiosną tego roku – zachęcona ciekawymi informacjami w internecie –  zakupiłam książkę Stephane Garnier pt. „Żyć jak kot”. Mając swój egzemplarz i szykując się do lektury trafiłam na facebooku na profil tego konkretnego tytułu (kto ma konto zachęcam, aby odwiedzić – kliknij TUTAJ), a tam na konkurs, w którym można było wygrać egzemplarz książki ale z fotografią swojego kota na okładce. Wydawca ANDROMEDA przygotował specjalną aplikację w internecie, w której tworzyło się grafikę okładki i zakończoną można było zgłosić na konkurs. Zainteresowanie zabawą było spore i po wysłaniu pliku zapomniałam o tym zgłoszeniu. Ogromnie się zdziwiłam, gdy zobaczyłam swoje nazwisko na liście zwycięzców. I tak jakiś czas potem trafił w moje ręce egzemplarz tej samej książki, ale już z kotem Errorem na okładce. Śmieję się, że to jego pierwsza okładka i kto wie jaki rozgłos medialny jeszcze go czeka. Pozostała nam po tej zabawie bardzo miła pamiątka i przyjmnie mieć taki egzemplarz książki w swojej bibliotece.

Dodam, że książka z uniwersalną okładką (jest ona również na fotografiach poniżej) jest wciąż do nabycia w internecie. I naprawdę warto poznać ją i przyjrzeć się temu, że tak naprawdę gdyby podpatrzeć koty i spróbować żyć jak one nasze życie byłoby lepsze.

Fot. Latarnica

[13.07.2018]

Stephane Garnier „Żyć jak kot”

Wydawnictwo Andromeda

Wydanie I : Kraków 2018

ilość stron: 268

IMG_4692 IMG_4693 20180707_145826 20180707_145836 20180707_150006 20180707_150014

Po roku (ale to zleciało!) wracam do cyklu okładek książkowych wykorzystujących motyw latarni morskich. Jak zwykle przypomnę, że prezentowane książki nie zawsze mają w swej treści coś wspólnego z latarniami. I nie wszystkie zostały przeze mnie przeczytane. Notki na ich temat publikuję z strony lubimyczytac.pl.

[04.05.2018]

Dennis Lehane – Wyspa Skazanców (wydanie II jako Wyspa Tajemnic)

Akcja książki rozgrywa się w 1954 roku na pięknej wyspie Zatoki Bostońskiej. W tak bajecznym miejscu znajduje się… szpital dla obłąkanych przestępców. Po tajemniczym zniknięciu jednej z pacjentek, dwóch federalnych szeryfów, Tedd i Chuck, rozpoczyna śledztwo. Kobieta zniknęła z zamkniętego pokoju o zakratowanych oknach. Pozostała po niej tylko zaszyfrowana wiadomość. Tymczasem nad wyspę nadciąga huragan i łączność z resztą świata zostaje zerwana.

Na podstawie książki powstała ekranizacja w reżyserii Martina Scorsese  z udziałem Leonarda DiCaprio, Bena Kingsleya i Maxa von Sydowa.

56baa4fb928a9

518839-352x500

Roman Czejarek – Sekrety Pomorza Zachodniego

Z tej serii czytałam rewelacyjne Sekrety Półwyspu Helskiego oraz Sekrety Gdyni. Myślę że i ta pozycja regionalna nie zawiedzie. Na okładce mamy m.in. archiwalną starą kartkę pocztową z latarnią Niechorze

O tym, że Pomorze Zachodnie jest pełne sekretów, chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Czas jednak by wszystkie najciekawsze historie zebrać w jednym miejscu. Po dwóch bestsellerowych częściach Sekretów Szczecina ich autor Roman Czejarek, znany dziennikarz i kolekcjoner starych pamiątek, rusza w teren: wzdłuż Odry aż do samego Bałtyku. Świnoujście, Międzyzdroje, Wolin, Goleniów, Trzebiatów, Kamień Pomorski, Dziwnów, Gryfino, Gryfice, Chojna, Zatoń Dolna, Moryń, Trzcińsko-Zdrój – to tylko część miejscowości, które opisuje.

Dziennikarz strona po stronie odkrywa sekrety Pomorza Zachodniego, a w kolejnych rozdziałach odpowiada na liczne intrygujące pytania. Co kryło się pod tajemniczym kryptonimem „Stonoga” i dlaczego Niemcy aż do samego końca wojny tak pilnie strzegli tego sekretu? Gdzie można zobaczyć szachownice z przygód Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego? Jak powstała najwyższa w Polsce latarnia morska? Co mają ze sobą wspólnego słynny holenderski malarz Rembrant, urodzona na Cejlonie słonica Hasken i nasz Trzebiatów? Dlaczego popularny w każdym smartfonie bluetooth pochodzi w rzeczywistości z Wolina? Jak i gdzie w wielkim sekrecie ukrywano w Polsce po wojnie Greków i jak ta historia łączy się z popularną piosenkarką Eleni? Co w rzeczywistości zdarzyło się 28 lutego 1973 roku w Goleniowie? Kto odpowiada za utajniony przez lata wypadek, w którym zginęli wysocy urzędnicy z kilku Państw?

Zagadek i sekretów Pomorza Zachodniego jest dużo więcej. Wiele z nich można wytropić, ale trzeba wiedzieć, gdzie i kiedy wybrać się na poszukiwania. Ta książka może w tym pomóc. Zapraszamy na wyprawę tropami tajemnic!

5130b1444b3fb411a26a117745b0

Aleksander Janowski – Sandy (tom I)

Przez Nowy Jork przetoczył się huragan Sandy. Nie był tak silny, jak prognozowali synoptycy, ale i tak poczynił wiele szkód. Brak prądu, ogrzewania, benzyny, drożejące artykuły spożywczo-przemysłowe. Do tego nieudolne i okaleczone przez biurokrację służby miejskie…
W takich warunkach Michael musi napisać esej o kondycji imperium amerykańskiego, a później scenariusz do filmu o terroryzmie. Tymczasem filmem i branżą telewizyjną zaczynają się interesować mafie…
Powieść Aleksandra Janowskiego napisana jest z wdziękiem i humorem, dzięki czemu w barwny sposób urozmaica polski krajobraz czytelniczy.

19511681_1575431625820679_1842075092_n

Lighthouse Hauntings

propozycja anglojęzyczna

19553228_1575465152483993_91418286_n

 

Chris Tvedt – Krąg śmierci

Mikael Brenne jest wspólnikiem w renomowanej firmie adwokackiej i ma opinię jednego z najwybitniejszych adwokatów w kraju. Obrona Hansa Mikkelsena stanowi dla niego rutynowe zadanie, przynajmniej na początku. Jednak zwyczajnie zapowiadająca się sprawa wkrótce zmieni się w koszmar, który może zniszczyć Mikaelowi życie.
Aby uciec od własnych problemów, prawnik decyduje się pomóc mężczyźnie, którego dwadzieścia pięć lat wcześniej skazano za zabójstwo dwóch dziewczyn. Teraz mężczyzna chce wznowić sprawę. Brenne nie ma większych nadziei na sukces, lecz – jak się okaże – tragedie sprzed lat nadal żyją w pamięci ludzi i nie wszystkim się podoba, że ktoś odgrzebuje dawne tajemnice. Adwokat, który sądził, że już nie może go spotkać nic gorszego, wkrótce przekona się, że był w błędzie…

„Krąg śmierci” znalazł się w gronie najlepszych norweskich powieści kryminalnych, zdobywając w roku 2010 prestiżową Nagrodę Rivertona.

Piąta część serii o adwokacie Mikaelu Brennem to prawdziwy rarytas – książka tak pełna napięcia, niespodzianek i nagłych zwrotów akcji, że frazes „czyta się z zapartym tchem” staje się niebezpiecznie bliski prawdy. Tvedt depcze po piętach Staalesenowi, Nesbø i innym cenionym autorom.

19691191_1582332625130579_441883924_n

Leena Lehtolainen – Pod wiatr

Rudowłosa nadkomisarz Maria Kallio wraca do pracy po urlopie macierzyńskim i od razu otrzymuje nietypową sprawę. Musi rozwikłać zagadkę śmierci swojego dawnego kochanka, który rzekomo popełnił samobójstwo, rzucając się ze skały do morza. Dokładnie rok później w tym samym miejscu ginie kolejna osoba. I choć wszystko wskazuje na nieszczęsliwy zbieg okoliczności, pani nadkomisarz zaczyna podejrzewać, że obie sprawy coś łączy. Prędko okazuje się, że za siatką pozorów i prywatnej tragedii kryje się morderstwo oraz katastrofa ekologiczna. Tym razem jednak nie wystarczą przenikliwy umysł i dedukcja, by rozwikłać zagadkę. Podkomisarz Kallio, młoda mężatka, zakochuje się w jednym z głównych podejrzanych…

20644022_1617823251581516_418066356_n

Nora Roberts – Wyspa Trzech Sióstr (tom 1)

Trzy zalęknione czarownice, uciekając przed prześladowaniami, znalazły kryjówkę u wybrzeży Massachusetts – stworzyły czarodziejską Wyspę Trzech Sióstr. Chociaż zyskały na niej spokój, wszystkie zawarły fatalne związki. Teraz Nell, Ripley i Mia muszą ocalić urokliwą wyspę przed dawną klątwą.
Kiedy Nell Channing przybywa na Wyspę Trzech Sióstr, sądzi, że w końcu uciekła przed brutalnością męża. Pogodne, słoneczne dni, a także troskliwa opieka nowych przyjaciół pomagają jej rozpocząć nowe, bezpieczne życie. Zaloty szeryfa Zacka Todda sprawiają, że przyszłość Nell zaczyna wydawać się różowa. Ale na horyzoncie pojawia się zagrożenie. Czy Nell odnajdzie w sobie moc, która pozwoli jej pokonać zło i odkryć miłość?

wyspa-trzech-siostr-b-iext39737422

Od czasu do czasu dzięki podpowiedziom internetu lub znajomym albo i Waszym komentarzom dowiaduję się o istnieniu książki. Tak było w tym ostatnim przypadku. O istnieniu tej powieści dowiedziałam się dzięki komentarzowi pod moim podsumowującym wpisem o książkach roku. Do książek, w których tle jest morze, wybrzeże, a już idealnie by było to nasze wybrzeże, a jeszcze lepiej mój ukochany Półwysep Helski, nie trzeba mnie w ogóle przekonywać. Z ogromną przyjemnością sięgnęłam po kryminał, o którym wiedziałam tylko tyle, że akcja dzieje się na Półwyspie Helskim. To mi wystarczyło, abym szybko tą książkę znalazła i dorwała. Fakt, że była z gatunku – kryminał działał jeszcze bardziej na jej korzyść. Ale już zupełnie nie spodziewałam się, że szybko się przekonam iż akcja dzieje się w dużym stopniu w mojej ukochanej Kuźnicy, którą znam jak kieszeń a którą – z tego co czytałam – również dobrze znają autorzy książki. Bo tego na pewno nie można im odmówić – miejsca o których pisali (a akcja obejmuje Hel, Jastarnię, Juratę, Kuźnicę, Chałupy, Władysławowo i Puck) znają i opisy są adekwatne do rzeczywistości. Jak miło z bohaterami przebywać w tych wszystkich miejscach!

O treści nie chcę specjalnie pisać. Ale powiem tak. Kto lubi kryminały nie zawiedzie się. Fajna akcja, jest napięcie, wiele wątków które poskładają się w finale w całość. Świetnie nakreślone postacie pasują do naszej rzeczywistości i piekiełka małych miast i wsi. A wszystko w pejzażu nadmorskim z piskiem mew w tle, szumem morza, wędrówkami znanymi uliczkami, odwiedzinami znanych lokali w kurortach północnych Kaszub. Mamy też wędrówki szlakami helskich fortyfikacji. A wszystko napisanie sprawnie, nieraz z humorem, nieraz jest mrocznie i groźnie. Mnie osobiście powieść wciągnęła, choć nie oszukujmy się – to takie wakacyjne czytadło, ale sympatyczne. Dla osób, które znają Półwysep to jazda obowiązkowa. Powrócą do określonych miejsc, poczują nadmorskie powietrze i przypomną sobie wakacyjny czas nad Bałtykiem.

„Sierpniowe kumaki” to dobrze napisany kryminał osadzony w naszych polskich realiach. Jako miłośniczka Półwyspu Helskiego zdecydowanie polecam!

Poniżej okładka „Sierpniowych kumaków” – fot. z internetu

Dane książki:

Autorzy: Robert Ostaszewski, Violetta Sajkiewicz

Mroczna Seria – Wydawnictwo WAB

Data wydania: 2012

[19.02.2018]

sierpniowe-kumaki-b-iext43463556

Najlepsze lektury 2017 roku

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Do tego wpisu przygotowywałam się mentalnie od 1 stycznia. Wiedziałam, że będzie to trudniejsze niż w poprzednie lata, bo ilość lektur z których muszę wybrać najlepszą piątkę plus ewentualnie wyróżnienie jest o wiele dłuższa niż to dotąd bywało. Licznik przeczytanych książek na rok 2017 zatrzymał się na 84 tytułach i choć większość ma notę 5 co u mnie oznacza maksimum, to z jak tu wybrać najlepsze z najlepszych? Przeglądam spis tytułów i dokonuję powolnej selekcji aby zatrzymać się na 5 tytułach. Dobrze jest z perspektywy 365 dni spojrzeć raz jeszcze na to co przeczytałam. Mogę wtedy spojrzeć wstecz i pomyśleć jak na dziś myślę o tej książce i czy rzeczywiście była taka wyśmienita. Co mi naprawdę po tej lekturze w głowie zostało, jak zmieniła mnie i moje spojrzenie na całokształt poznanych książek w ostatnich latach. I tak z 84 książek przedstawiam poniżej moje wybrane typy (pierwsza piątka) wraz z wyróżnieniami, bez których nie byłoby ubiegłorocznych zachwytów.

Uwaga – co istotne – kolejność wybranej piątki przypadkowa. Tutaj nie potrafiłabym już dokonać gradacji na miejsce 1, 2 itd.

Najlepsze 5 tytułów przeczytane w 2017 roku:

DZIECKO OGNIA – S.K. Tremayne 

Gatunek:  Thriller psychologiczny

604472-352x500

Po rewelacyjnych „Bliźniętach z lodu”, przeczytanych w 2016 roku, które również trafiły do mojej piątki najlepszych lektur 2016 sięgnięcie po „dziecko z ognia” w roku 2017 było oczywiste i siadałam do tej lektury z obawą. Tak to miewam kiedy poznaję jakiegoś autora i pierwsza przeczytana powieść zwala mnie z nóg. Po niej są już tylko obawy czy autor/autorka podtrzyma formę i nadal będzie zachwycać. Jak widać moje obawy były bezpodstawne. Po dwóch przeczytanych tytułach S.K. Tremayne ma u mnie ogromny kredyt zaufania i liczę, że może ten rok przyniesie kolejny tytuł sygnowany tym nazwiskiem, abym mogła ponownie zanurzyć się w mroczny świat autora i historii napisanych tak dobrze i tak jak lubię, że praktycznie nie mam im nic do zarzucenia. No może poza tym, że nie można się od nich oderwać ani przewidzieć zakończenia. I trzymają w ogromnym napięciu do samego finału. Napisałam, że sygnowanych jako S.K. Tremayne, bo pod tym pseudonimem ukrywa się brytyjski pisarz i dziennikarz Sean Thomas piszący znane thrillery archeologiczne, po które jeszcze nie sięgałam.

ZMIERZCH – Johan Theorin (tom 1 cyklu Kwartet olandzki)

Gatunek: thriller / kryminał

419625-352x500

Podejrzewam, że ten tytuł trafił do pierwszej piątki a nie tegorocznych wyróżnień cykli literackich, bo zdążyłam przeczytać tylko tom 1. Z drugiej strony cieszę się, że przede mną wciąż niewiadoma w postaci kolejnych tomów bo jedynka doskonale zapowiada następne historie z kwartetu olandzkiego, którego akcja rozgrywa się właśnie na Olandii czyli szwedzkiej wyspie na Morzu Bałtyckim. Miałam to szczęście zobaczyć osobiście brzegi wyspy i ogromny nowoczesny most wiodący na nią, który znacznie usprawnił transport na Olandię. Tom 2 – z tego co kojarzę – będzie historią z latarnią morską w tle. Zatem na pewno w tym roku po niego sięgnę. Poza tym klimat tych historii jest taki jaki lubię. I czasami dobrze, gdy akcja osadzona jest w mało popularnych rejonach – w tym przypadku na Olandii. Już zacieram ręce na kolejne tomy a jeśli będą wyśmienite jak pierwszy to i na inne tytuły tego pisarza.

RUINY NA WYBRZEŻU – Eric Berg

Gatunek: thriller/kryminał

560313-352x500

Kolejna powieść z latarnią na okładce i zetknięcie z nowym autorem. Niestety nic więcej póki co nie zostało raczej wydane po polsku, choć była zapowiedź na listopad 2017 „Domu z mgły”. A szkoda, bo ta historia mnie zauroczyła i pochłonęła jak bagno. Bardzo mroczna opowieść rodzinna z zaskakującym zakończeniem, dziejąca się znowu w mało typowym rejonie. W tym przypadku autor osadził akcje na niemieckiej wyspie Poel. To siódma pod względem wielkości wyspa Niemiec leżąca na południu Zatoki Meklemburskiej. Dzięki niej zaczęłam buszować w internecie i szukać zdjęć z wyspy. I zachwyciła mnie swym pięknem. jest to popularne miejsce letniskowe i zupełnie się temu nie dziwię. Jest tam też latarnia morska.

CÓRKA KAPITANA – Leah Fleming

Gatunek: literatura piękna / saga rodzinna

155771-352x500

Takie książki jak „Córka kapitana” to moje kolejne pewniaki. Autor musiałby już naprawdę być nieudolnym pisarzem, aby zawalić ten temat. Powieść Loah Fleming porusza po części temat katastrofy Titanica i feralnego rejsu. Podobnie jak inne książki o tej tematyce i rejsów morskich w ogóle, tragedia Titanica jako tło wydarzeń powieści bardzo mi odpowiada i chętnie do niej wracam jeśli trafi w moje ręce powieść dotykająca tego dramatu. Historia jest bardzo ciekawie napisana, pełna dramatyzmu i ukazuje jak mogły wyglądać losy osób, które z tragedii ocalały. Tutaj również atutem jest trzymająca w napięciu akcja dziejąca się równocześnie w kilku krajach. By potem wszystkie wątki pięknie razem się połączyły w niezwykle dramatycznej historii losów ocaleńców. Świetnym uzupełnieniem jest  dokumentalna książka „Titanic. Pamiętna noc” Waltera Lorda, którą rownież przeczytałam w 2017 roku i bardzo polecam.

KOBIETA – Jack Ketchum, Lucky McKee (cykl Dead river)

Gatunek: horror

352x500

Horroru nie mogło zabraknąć w rocznym zestawieniu. Bowiem horror to jeden z moich ulubionych gatunków. Ale nie horror z potworami czy duchami, ale horror rozgrywający się między nami, zwykłymi ludźmi, bowiem potrafimy sobie sami zgotować taki los że żadne zjawy nie są potrzebne aby było naprawdę bardzo przerażająco. „Kobieta” była moim pierwszym kontaktem z prozą Ketchuma. Wiele osób gustujących w gatunku polecało mi jego książki. Nie pamiętam już dlaczego padło na ten tytuł, ale nie żałowałam. Genialna historia pełna mroku i pokazująca zło, które potrafi wyleźć z nas samych i ujawnić się w stosunku do innych istot ludzkich. Na podstawie książki powstała ekranizacja – dobra ale już nie tak doskonała jak sama powieść. Dobrze że najpierw trafiłam na książkę. Film nigdy by mnie już nie zachęcił po sięgnięcie tego tytułu. „Kobieta” na tyle mnie poruszyła, że na pewno nie było to moje pierwsze spotkanie z Ketchumem. Podobnie ja inni popularni pisarze gatunku potrafi naprawdę przerażać i mistrzowsko buduje napięcie i intrygę.

To tyle w temacie mojej szczęśliwej piątki 2017 roku.

Poniżej trzy wyróżnienia za cykle tematyczne bądź literackie, bo gdybym miała oceniać poszczególne tomy to np. cztery tytuły z wyróżnienia 1 zajęły by już 4 pozycje z finałowej piątki, bo są tak doskonałe. Stąd ta dodatkowa kategoria.

Wyróżnienie 1:

466317-352x500 451983-352x500 392020-352x500 484810-352x500

Cykl kryminalny Grahama Mastertona o komisarz Katie Maguire. W 2017 roku zaczęłam go czytać. Na dzień dzisiejszy obejmuje 7 tomów. W roku ubiegłym przeczytałam cztery pierwsze a reszta czeka w kolejce tylko dlatego że żal mi tak szybko poznać cały. Mastertona uwielbiam wiernie od czasów licealnych. Wtedy zaczytywałam się w jego horrorach. Na chwilę obecną uważam że na mistrzowski poziom wspiął się właśnie w tym cyklu kryminalnym, którego akcja rozgrywa się w Irlandii. Nie wyróżniłabym żadnego tytułu bo trzyma równy poziom i trzeba czytać go tak jak powstawał bo życie prywatne bohaterki jest kontynuowane w kolejnych tomach i inaczej można by się pogubić w pewnych wątkach.

Wyróżnienie 2:

588182-352x500 434989-352x500

Cykl kryminalny Klausa Petera Wolfa o komisarz Ann Kathrin Klaasen. W 2017 roku przeczytałam dwa pierwsze tomy. Obecnie po polsku dostępne są trzy i ostatni czeka na swój czas, choć baaardzo już kusi. Nie podejrzewałam, że zachwyci mnie tak proza autora niemieckiego, bo gustuję głównie w anglojęzycznej literaturze, a tu takie zaskoczenie. Na dodatek okładka 1 tomu ukazuję popularną latarnię morską. I notka o książce ukazała się również w moim cyklu wpisów o książkach z latarniami morskimi na okładkach. Atutem serii jest miejsce, gdzie rozwija się akcja – Fryzja (kraina w północno-zachodniej Europie, wzdłuż wybrzeża Morza Północnego, obecnie w granicach Niemiec, Danii i Holandii). Odkąd zaczęłam czytać ten cykl poszukałam trochę informacji i pooglądałam zdjęcia z tego rejonu co też było dla mnie odkryciem. Jak na swój gatunek cykl Wolfa jest rownież na najwyższym poziomie. Podobnie jak Masterton autor dba o zaplecze psychologiczne i postacie są genialnie napisane.

Wyróżnienie 3:

575438-352x500 575440-352x500 564440-352x500

O tym cyklu był osobny pozytywny wpis recenzencki (polecam na Latarnicy  „Trylogia z Helem w tle” z sierpnia 2017) . Nie mogło go tutaj zabraknąć, bo mój ukochany Hel przewija się w tle tej cudownie ciepłej opowieści. Liliana Fabisińska, która często bywa w helu i zna go coraz lepiej przepięknie wykorzystała te pobyty i napisała naprawdę interesującą współczesną trylogię z kryminalnym i miłosnym wątkiem, ale bez przesłodzenia i pójścia w stronę typowego romansidła. Tym razem tak dałam się pochłonąć czarowi tej historii, że uczyniłam wyjątek i czytałam ciurkiem trzy tomy.

Tak wyglądały moje literackie zachwyty 2017 roku choć jak widać z ocen we spisie lektur tylko 15 tytułów ma notę „4” a reszta to już same „5”, żadna wybrana książka nie dostała ‚3″ lub „2” co na szczęście pokazuje ze nie zmarnowalam czasu z żadną lekturą, bo nawet jak jest słaba zawsze doczytuję do końca. Na koniec doda tylko że w trakcie 2017 roku poznałam kilka nowych pozycji z tzw literatury górskiej dotyczących relacji z wypraw czy wspomnień naszych alpinistów i ZAWSZE jest to dla mnie bardzo pozytywne doświadczenie i mocne przeżycie literackie. Dlatego chcialam tutaj to podkreślić i na swój sposób dodatkowo wyróżnić. Na pewno i w tym roku sięgnę po podobne bo w kolejce czekają wybitne biografie jak ta o Jerzym Kukuczce czy Wandzie Rutkiewicz.

[12.01.2018]

 

Lektury 2018

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Z ogromną przyjemnością – wedle starej blogowej tradycji Latarnicy –  na początku stycznia tworzę wpis o nazwie Lektury 2018, który jako jedyny jest aktualizowany przez cały okrągły rok. Pozwala mi to nie tylko kontrolować ilość przeczytanych książek, ale przede wszystkim jest archiwum tytułów, bo niestety zdarzają mi się chwilę, że naprawdę już nie pamiętam czy daną książkę czytałam. Podobnie jak w 2017 roku przystąpiłam na Facebooku do grupy o nazwie Przeczytam 52 książki w roku. To smpatyczne miejsce gdzie dzielimy się tym co aktualne czytamy i dopingujemy by osiągnąć choć status 52 tytułów w roku – co daje jedną lekturę na tydzień. Rok wcześniej byłam blisko mety ale zabrakło mi 2 tytułów. W tym roku moje Czytelnictwo totalnie mnie zaskoczyło. Od razu dodam, że nie czytam dla statystyk i prędkości, bo książki są moją pasją i jak już poświęcam czas książce to na spokojnie. Rok 2017 skończyłam z wynikiem 84 tytułów i to jest największa ilość przez ostatnie lata.

Nie znajduję uzasadnienia naukowego ale wiem, że większa ilość książek w moich spisach lektur pojawiła się odkąd w 2016 roku nabyłam czytnik Kindle. Długo się wzbraniałam, bo byłam przekonana że nie przyzwyczaję się do książek w wersjach elektronicznych, a jednak ebooki nie tylko mnie „kupiły” – to jeszcze czytam odtąd zdecydowanie szybciej, także pozycje które mają bardzo dużo stron i w wersji papierowej balam się po takie w ciągu roku sięgać bo zmęczenie w tygodniu pracy robi swoje.

Sama jestem ciekawa co przyniesie ten rok. Jeśli mniej lektur, albo o wiele mniej to trudno. Nic na siłę. Ważne aby jakość tych wybieranych spełniała moje literackie fascynacje. A tego raczej nie zabraknie patrząc na kolejkę czekających tytułów w wersji ebookowej czy papierowej. Zatem startuj roku 2018!

Fot. pixabay.com

animals-2739386_1920

Lektury 2018:

  1. Frida Kahlo prywatnie – Suzanne Barbezat – styczeń – nota 5
  2. Hamish Macbeth i śmierć żony idealnej (4 tom cyklu) – M.C. Beaton – styczeń – nota 5
  3. Grand – Janusz Leon Wiśniewski – styczeń – nota 5
  4. Szwecja czyta. Polska czyta – Katarzyna Tubylewicz, Agata Diduszko-Zyglewska  – styczeń – nota 5
  5. Mężczyzna na balkonie – Per Wahloo, Maj Sjowall – styczeń – nota 5
  6. Zakonnice odchodzą po cichu – Marta Abramowicz – styczeń – nota 5
  7. Zaginiony – Conrad Anker, David Roberts – styczeń – nota 5
  8. Felidae – Koci kryminał – Akif Pirincci – styczeń – nota 5
  9. Polska odwraca oczy – Justyna Kopińska – styczeń – nota 5
  10. Jak wytresować kota 2 – techniki zaawansowane – Dawid Ratajczak – styczeń – nota 4+
  11. Trzech panów w łódce nie licząc psa – Jerome K. Jerome – styczeń – nota 5
  12. Kumaki sierpniowe – Wioletta Sajkiewicz, Robert Ostaszewski – styczeń – nota 5
  13. Alpiniści – Adam Bilczewski – styczeń/luty – nota 5
  14. Migdał – opowieść intymna – Nedjma – luty – nota 5
  15. Anioł Jessiki – Graham Masterton – luty – nota 5
  16. Droga bez powrotu – Nanga Parbat – Sandy Allan – luty – nota 5
  17. Fotografia – Penelope Lively  – luty – nota 5
  18. Oto człowiek – Adam Szustak OP – luty – nota 5
  19. Na skraju załamania  – B.A. Paris – luty – nota 5+
  20. David Lynch – Rozmowy – zebrał Richard A. Barney – luty – nota 5
  21. Siostrzyczka – Sue Fortin – luty/marzec – nota 5
  22. Dziewczyna z zegarem zamiast serca – Peter Swanson – marzec – nota 5+
  23. Z nienawiści do kobiet – Justyna Kopińska – marzec – nota 4+
  24. Naucz się kocie – Sarah Ellis, John Bradshaw – marzec – nota 5
  25. Wyspa – Guy N. Smith – marzec – nota 5
  26. Szatański pierwiosnek – Guy N. Smith – marzec – nota 4+
  27. Zew lodu – Simone Moro – kwiecień – nota 5
  28. Nieboszczyk wędrowny – Małgorzata Kursa – kwiecień – nota 5
  29. Jeszcze więcej nieboszczyków czyli śledztwo z pazurem – Małgorzata Kursa – kwiecień – nota 5
  30. Dziewczyna z kabiny nr 10 – Ruth Ware – kwiecień – nota 5
  31. To jest napad czyli kawałek nieznanej historii Ameryki – Marek Wałkuski – kwiecień – nota 4+
  32. Pod prąd – Robert Biedroń – kwiecień – nota 5
  33. Śmiejący się policjant – Per Wahloo i Mar Sjowall (tom 4 cyklu Martin Back) – kwiecień – nota 5
  34. Milczenie lodu – Ragnar Jonasson – maj – nota 5
  35. Zanim pozwolę ci wejść –  Jenny Blackhurst – maj – nota 5
  36. Śmiertelny lot – Guy Smiths – maj – nota 3+
  37. A ja żem jej powiedziała – Katarzyna Nosowska – maj – nota 5
  38. Dziewczyna która czytała w metrze – Christine Feret- Fleury – maj – nota 5
  39. Najmroczniejszy sekret – Alex Marwood – czerwiec – nota 5
  40. Lubię farbować wróble – Agnieszka Osiecka – czerwiec – nota 5
  41. Energia kobiet – wywiady – czerwiec – nota 5
  42. Seks na wysokich obcasach – Alicja Długołęcka, Paulina Reiter – czerwiec – nota 5
  43.  Przepaść – Michelle Paver – czerwiec – nota 5
  44. Czarny dom  (tom 1 trylogii) – Peter May – czerwiec – nota 5
  45. Hamish Macbeth – śmierć bezwstydnicy – tom 5 – M.C. Beaton – 5
  46. Siostry krwi – Graham Masterton (5 tom cyklu Katie Maguire) – czerwiec – nota 5
  47. Obrączka diabła – Vidar Sundstol – czerwiec/lipiec – nota 5
  48. Mataszkowie i gdańska zagadka -Tomasz Stochmal – lipiec – nota 5
  49. Randka – Louise Jensen – lipiec – nota 5
  50. Latarnia morska Gdańsk Nowy port i kula czasu – Czesław Romanowski – lipiec – nota 5
  51. Latarnie polskiego wybrzeża – vademecum krajoznawcze – Kazimierz Bielicki, Jarosław Ellwart – lipiec – nota 3
  52. Bałtyk – Historie zza parawanu – Aleksandra Arendt – lipiec – nota 5
  53. Tajemniczy czarny kot – legendy i przesądy – Nathalie Semeniuk – sierpień – nota 5
  54. Gdynia spacery po dawnym letnisku – Ewelina Marciniak – sierpień – nota…

 

 

Z wizytą u Fridy i Diego

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Dziś wyjątkowo nie będzie ani o latarniach morskich, ani o kotach, ani o książkach czy naszym wybrzeżu. Dziś krotka fotorelacja z wydarzenia, które jest moim spełnieniem marzeń. Odkąd lata temu przeczytałam kilka różnych biografii o meksykańskiej malarce Fridzie Kahlo i obejrzałam doskonalą ekranizację jej życia z Salmą Hayek w roli głównej twórczość Kahlo często mi towarzyszy i jestem pod niesłabnącym czarem jej prac i życia, które mimo potwornego wypadku w młody wieku naznaczone było ogromną wolą walki i chęci życia ze sztuką i dla sztuki. Gdzieś tam głęboko w głowie marzył mi się wyjazd do Meksyku aby zobaczyć jej dom muzeum a przede wszystkim jej prace na żywo. I tak ja do meksyku nie poleciałam bo koszty by mnie „zżarły’ ale Meksyk przybył do mnie a konkretnie do mojego miasta. Od jesieni do końca stycznia w poznańskim Centrum Kultury Zamek można oglądać wystawę „Frida Kahlo i Diego Rivera – Polski kontekst” a ja miałam okazję  wreszcie 16 grudnia br.  (bilety rezerwuje się przez internet i dłuuuugo czekałam na jakiś wolny termin) stanąć oko w oko z twórczością Fridy i jej męża Rivery. Przeżycie ogromne i niezapomniane. Poniżej krótka fotorelacja.

Fot. Latarnica

[20.12.2017]

20171216_115608 20171216_120420 20171216_120428 20171216_120731 20171216_120829 17.25.15 20171216_121328 20171216_121740 20171216_125057 20171216_125417 20171216_125509 20171216_125601 20171216_125756 20171216_125919 20171216_130014 20171216_130048 20171216_130129 25474113_1952419614771689_774500800_o

A na pamiątkę zakupiłam sobie kolejną książkę której nie miałam w swojej kolekcji, przepięknie wydaną Frida Kahlo – prywatne.

20171216_172302 IMG_3108

 

Trylogia z Helem w tle

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Są takie książki lub autorzy, po które nigdy bym nie sięgnęła, gdyby nie jakiś atut powodujący iż jednak przełamuje niechęć i próbuję. Tak było zdecydowanie z trylogią Liliany Fabisińskiej. Jej książek w ogóle nie znałam, o autorce w ogóle nie słyszałam. Obyczajówki współczesnych polskich pisarzy? Nie moja działka. Zupełnie przypadkowo na facebooku, we wpisie znajomego mieszkającego w Helu znalazłam okładkę jednej z nich i informację że pan się w tym zaczytuje i jakie to jest dobre bo świetnie ukazuje współczesny Hel i jego różne znane miejsca i realia. Hel? W książkach? Hm… dało mi to do myślenia. Jeśli mężczyzna czyta coś co należy do nurtu tzw. babskiej literatury i jeszcze chwali to coś musi być na rzeczy. szybko zaczęłam szukać w internecie informacji czy aby nie są to jakieś rodzime harlequiny bo tego bym chyba nie zniosła i natrafiłam na wiele bardzo pochlebnych opinii o twórczości autorki. zaczęłam o nią rozpytywać oczytane znajome i okazało się zeznają, czytają, polecają… Takie zbiorowe zachwyty nie mogły więc być zupełnie przypadkowe. Powzięłam decyzje. Raz kozie śmierć. Spróbuję ten pierwszy tom. W końcu jeśli nawet jest marny to chociaż Hel mi wszystko zrekompensuje bo znam go – podobnie jak cały Półwysep – dość dobrze i chyba autorka mnie niczym nie zaskoczy.

A jednka zaskoczyła. Paroma historiami dotyczącymi historii Helu jak i poziomem tej trylogii bo – jak nigdy w życiu – przeczytałam całą trylogię ciurkiem. Dodam, że zawsze lubiłam robić sobie tzw. płodozmiany literackie. Nawet przy ukochanych autorach NIDGY nie czytywałam ich cykli jeden po drugim. A tu takie zaskoczenie i życiowy wyjątek.

Ten wpis nie ma być recenzją ani jednego tomu ani cyklu. Więc nie będzie dużo o tym co znajdziecie w tych trzech pokaźnych objętościowo tomach, które czyta się szybko jak niewielkie książeczki. Ale będzie jednak z mojej strony ogromna pochwała. Nie wiem czy sięgnę po inne, niezależne powieści pani Fabisińskiej nie dziejące się w Helu. Pewnie nie, a może spróbuję jeszcze jakąś, kiedyś… Ale ta trylogia (swoją drogą okładki mnie urzekły jak i pojęcie Czarci Cypel jako jedno z miejsc w Helu) ma w sobie moc. Po pierwsze to nie typowe obyczajówki, a raczej historia, której główna oś ciągnie się przez trzy tomy i rozstrzyga naprawdę wielkim zaskakującym finałem w „Zielarni” (broń Boże niech nikt nie czyta w innej kolejności czy pojedyncze wyrwane z kontekstu bo straci bardzo dużo!). To nie babska obyczajówka, bo w każdej części mamy również zagadkę kryminalną. Ale największym atutem serii są bohaterowie (fantastycznie nakreśleni i jakże z różnych światów – właśnie tacy jak pies z kotem) oraz Hel. Czasami go więcej (najwięcej w tomie II), czasami mniej, ale gra niebagatelną rolę w tej opowieści (jedna z bohaterek jest jego mieszkanką i prowadzi na głównym deptaku przy ulicy Wielkiej zakład fotograficzny). Kto zna Hel, kto tam jeździ na wakacje rozpozna wiele miejsc i… nawet miejscowych ludzi. Nie ma w książkach latarni morskiej, ale jest także okolica Helu (Jastarnia, Puck, Kuźnica czy Jurata). Wszystko tak sprawnie i świetnie napisane, że totalnie nie moglam się od czytania oderwać.

I jeszcze jeden atut. Po lekturze poleciłam cykl znajomemu. Jest od lat moim guru czytelniczym, bowiem czyta takie ilosci książek wszelakich gatunków, że ja z kilkudziesięcioma tytułami w roku to mała myszka przy nim jestem. Zatem przyjacielski test miał mi dać miarodajny wynik. Dlaczego? Bo namówiłam faceta na czytanie czegoś co z pewnością z założenia jest skierowane bardziej do damskiego czytelnika, bo czyta naprawdę dużo i zachwycał się wielkimi dzielami literatury światowej, więc byle czytadło go nie zwiedzie na manowce. Bo woli góry niż morze, więc Hel nie będzie atutem. I co? Jaki wynik eksperymentu? Pełen zachwyt oraz szczere  ochy i achy nad cyklem „Jak pies z kotem”. Nic dodać już nie muszę.

Zatem kto ma chęć, kto jest odważny, kto nie dyskryminuje z góry tego typu literatury lżejszej sięgajcie po prozę pani Liliany Fabisińskiej, albo chociaż po tą trylogię. Mocne wrażenia gwarantowane jak i uśmiech i refleksja. Zupełnie nie spodziewałam się po sobie takiego efektu, ale kocham miłe rozczarowania literackie. To tyle z mojej strony.

PS. Już później przetestowałam cyklem „Jak pies z kotem” kolejne koleżanki i było jeszcze lepiej. Nawyzywały mnie, że zafundowałam im totalnie przyklejenie do książek i zapomniały o całym świecie póki nie poznały zakończenia.  A żeby je poznać trzeba mieć za sobą jakieś ok. 1500 stron, bo średnio tom liczy ok. 500. Ale do odważnych świat należy. Odnajdziecie się w tej historii!

Poniżej okładki trylogii J. Fabisińskiej, fot. ze strony pisarki na Facebooku – TUTAJ.

[16.08.2017]

14100517_1005684419551677_924400595735564034_n

575438-352x500 575440-352x500 564440-352x500

 

 

Mając do zaprezentowania jeszcze kilka okładek książkowych z wizerunkami latarni kontynuuję dziś cykl prezentujący różną literaturę – niekoniecznie związaną tematem z tym co ma na okładce – ale frajda wyszukiwania takich pozycji jest ogromna podobnie jak wciągnięcie znajomych w poszukiwania w księgarniach czy przestrzeni internetu.

Poniżej kilka ostatnio znalezionych wydawnictw. Z góry dodam, że tych książek nie znam i wstawiam o nich jedynie krótkie notki wydawców. W tym zestawie jedynie jedna książka ma wydanie rodzime i o jej krotki opis mogłam tutaj zaprezentować. Dwie pierwsze to propozycje krajoznawcze – pierwsza o wybrzeżu Północnej Karoliny, druga bardzo konkretna, bo tylko o latarniach.

[22.05.2018]

ikolejna Rock Lighthouses of Britain - Christopher Nicholson

Eric Berg – „Ruiny na wybrzeżu”

ruiny-na-wybrzezu-w-iext48312413

Po dwudziestu trzech latach nieobecności Lea Mahler wraca do rodzinnej wioski na wyspie Poel. Niestety wizyta kończy się tragicznie. W tajemniczym wypadku ginie jej siostra, a ona sama zostaje ciężko ranna i doznaje amnezji.
Cztery miesiące po tym wydarzeniu Lea, wbrew radom lekarzy, ponownie przyjeżdża na wyspę. Chce się dowiedzieć, jak doszło do wypadku. Ponieważ nic nie pamięta, jest zdana na pomoc dawnych przyjaciół – tyle że ci przedstawiają sprzeczne wersje. Najwyraźniej ukrywają przed nią coś, co dotyczy ich wspólnej przeszłości… [info od Wydawcy]

Poniżej powieść, która u nas się nie ukazała. Jej akcja rozgrywa się w okresie II Wojny Światowej i historią szpiegowską. Na okładce znajduje się bardzo urokliwa latarenka.

stracandraisland

Poniżej wstawiam okładkę powieści, o której polskim wydaniu w tym cyklu już wspominałam ale rosyjska wersja okładki książki „Ta chwila” G. Musso bardzo mi się podoba.

65e08249423a8fc7876616e58652

Na koniec mam taką nietypową ciekawostkę w tym temacie. W internecie można też znaleźć gotowe szablony okładek z latarniami, które wystarczy uzupełnić tytułem czy nazwiskiem Autora. Oto kilka takich przykładów. I serdeczne podziękowania dla Krzysztofa za ich wyszukanie!

17554981_1476381885725654_1803164355_n 17579851_1476379272392582_2028048871_n 17619421_1476381859058990_447083849_n 17619507_1476381935725649_1403742143_n

Jedną z moich ostatnich lektur był „Piknik z niedźwiedziami” Billa Brysona. Podróżnicze książki Brysona czytam od ponad 20 lat. Większość wyszła po polsku. Bill opisuje w nich niemal wszystkie kontynenty i zawsze jest lektura przy której wybucham salwami śmiechu bo jego książki to turystyka na wesoło. Prześmiewcze, celne uwagi trafiają do każdego. Swoją przygodę z jego książkami zaczynałam od „Zapisków z małej wyspy” – humorystycznych perypetii opisujących eskapady po Wielkiej Brytanii. W kwietniu br. oddałam swój wolny czas lekturze „Pikniku…” a jako że nie czytałam już tego autora wiele wiele lat z przyjemnością przypomniałam sobie jak bardzo mnie bawi i jak świetnie włada piórem.

Poniżej okładka polskiego wydania:

piknik-z-niedzwiedziami-b-iext35251506

Jeden z aspektów jego wprawy Szlakiem Appalachów  – bo o tym jest ta książka – szczególnie zapadł mi w pamięć. Dla tych co nie wiedzą warto dodać że Szlak Appalachów to jeden z najdłuższych ciągłych szlaków pieszych na świecie. Przebiega wzdłuż wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych od Georgii po Maine. Na trasie tej wyprawy znalazły się tereny Massachusetts i szczyt Mount Greylock. Jak pisał Bryson – jego zdumieni było ogromne – gdy na szczycie góry zobaczył latarnię morską. I coś jest na rzeczy. Zaraz ruszyłam do poszukiwań w internecie, aby zobaczyć o jakim obiekcie on wspomina. I tam znalazłam zdjęcia i informacje o Mount Greylock Veterans War Memorial Tower.

Konstrukcja, która tak zaskoczyła Brysona wieńczy szczyt Greylock. Szczyt ten jest naturalnym wypiętrzeniem i liczy ponad 1000 m wysokości (dokładnie 1063 m n.p.m.). Powstała w latach 30-tych XX wieku  i została zaprojektowana przez architektów z Bostonu. Jest pomnikiem ku pamięci weteranów wojennych. Na szczecie wieży znajduje się światło, które w czasach jej budowy były najsilniejszym w całym Massachusetts i widzianym z odległości nawet 70 mil (110 km). Sama konstrukcja jest oszczędna i prosta, ale zawiera drobne detale stylu Art Deco. Wieża przeszła gruntowną renowację w latach 2015-2016.

Poniżej wieża-pomnik, fot. Wikipedia

800px-Mount_Greylock_war_memorial

Poniżej widok zimowy na szczyt Greylock, w oddali wieża, fot. Wkipedia

800px-Greylock_&_Hopper

Poniżej stara kartka pocztowa z wizerunkiem pomnika-wieży

grey7

Poniżej wieża przy zapadającym zmroku, z włączonym światłem, fot. iBerkshires.com

1479004493

Jako ciekawostkę dodam jeszcze – ale to już koniecznie po lekturze tej cudownej książki – że na jej podstawie powstał film. A w rolach głównych wystąpili Robert Redford, Nick Nolte i Emma Thompson. Polecam!

[01.05.2017]

Najlepsze lektury 2016 roku

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

W styczniu każdego roku ten wpis pojawia się regularnie. Z przeczytanych w danym roku książek wybieram kilka najlepszych – taki mój osobisty subiektywny top czytelniczy AD 2016. Ponieważ w całym roku udało mi się przeczytać 50 książek – w stosunku do ostatnich lat jest to najlepszy wynik – na podium wybiorę 6 tytułów (w ubiegłym roku było tyle samo plus wyróżnienie – i chyba również takie nadam i dziś). Najpierw pomyślałam że doTop 6 trafią książki z najwyższą notą (oceniam w starej szkolnej skali 2-5), ale kiedy przejrzałam spis okazało się że na 50 pozycji tylko sześć osiągnęło mniej niż maksymalną nota 5, więc w sumie latwiej byłoby zrobić wpis o 6 najgorszych lekturach bo w tym przypadku była rozbieżność not od 2 do 4+.

Ale jednak zawsze wybieram te NAJ zatem z 44 musiałam dokonać selekcji. Okazało się to prostsze niż przypuszczałam. Gdyby 6 książek mogło dostać notę celującą czyli 6 otrzymałyby tą ocenę te wybrane poniżej. Dlaczego one? Bo najbardziej mnie wciągnęły, wstrząsnęły, zachwyciły warsztatem pisarskim i pomysłem na historię.

Poniżej wybrańcy (kolejność przypadkowa):

Nie zamierzam pisać krótkich recenzji z nich, bo każdy może ich mnóstwo znaleźć w sieci. Podobnie jak  informacje o fabule. Chcę tylko bardzo treściwie i krótko uzasadanić te wybory.

Ian McEwan „Słodka przynęta”

7359f18c-14d3-42f4-8669-84bf89924cde_900x

McEwan należy do mojej czołówki ulubionych pisarzy. Pierwszą minipowieść przeczytałam w liceum i od tamte pory trwa stały zachwyt. W 2016 roku miałam okazje przeczytać dwie jego powieści, jednak zdecydowany laur przyznaję tej, choć druga była też wybitna. „Słodka przynęta” jest dla mnie wielka za styl pisarski, tematykę i jej przedstawienie oraz mocne osadzenie w nurcie tzw. współczesnej prozy brytyjskiej. Po prostu McEwan taki jakiego się spodziewałam. Nic nie traci na jakości.

S.K. Tremayne „Bliźnięta z lodu”

 

 

263191_bliznieta-z-lodu_578

To moja pierwsza styczność z tym autorem. Atrakcji dodaje latarnia na okładce. Thriller jakie lubię – mocny, psychologiczny, trzymający w napięciu. W fabule rzeczywiście dużą rolę odgrywa wysepka z latarnią morską. Przypomina mi inny ukochany cykl kryminałów Camilli Lackberg. Jest do samego końca zaskakująca – powiedziałabym, że finałem wali w łeb i szokuje  tak mocno jak kiedyś film „Szósty zmysł” z Brucem Willisem.

Guillaume Musso  „Ta chwila”

Kolejny nowy autor na mojej czytelniczej przygodzie. Zanim po niego sięgnęłam poszukałam w internecie informacji jak jest odbierany, żeby nie marnować czasu. Skoro go nie znałam nie zamierzałam czytać chronologicznie. Na dobry początek wybrałam książkę z latarnią morską na okładce i to było TO. W tym samym roku poznałam też drugą jego powieść i tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że chętnie będę do niego wracać bo mam już kolejne tytuły Musso w kolejce. I tutaj latarnia nie jest przypadkowo i odgrywa ważną rolę dla treści. Wysoka nota za wciągającą niesamowitą historię, która nieźle zmyli czytelnika by na końcu ukazać się w zupełnie innej perspektywie niż się spodziewamy.

33959572_jpg-lg

Paula Hawkins „Dziewczyna z pociągu”

aecf9fb455

Trudno mnie przekonać do czytania książek, które  z daleka trąbią kampaniami reklamowymi, że to wyjątkowy bestseller w skali świata. Ale mimo skutecznego ignorowania jej obecności na półkach i w dyskusjach czytelników w sieci w koncu się złamałam. Przyciągnął mnie pociąg z tytułu (uwielbiam książki i filmy, których akcja dzieje się w pociągach) oraz fakt że to proza brytyjska a akcja dzieje się w ukochanym Londynie co dla mnie zawsze jest na plus. Od początku nie mogłam do końca wejść w klimat i rozgryźć skakanie po różnych etapach życia bohaterki, ale po jakimś czasie jak wpadłam po uszy to do samego końca nie moglam się uwolnić od tej mrocznej historii. I tutaj ogromny plus za fabułę, dobrze opisaną stronę psychologiczną postaci i zaskakujące zakończenie.

M.L. Stedman „Światło między oceanami”

d_1858

Jak widzę ten tytuł uśmiecham się. Ale nie dlatego, że historia jest zabawna. Uśmiecham się, bo wiele osób ciągle mnie namawiało do jej przeczytania, a ona po prostu musiała się u mnie odleżeć. Szczególne podziękowania dla Iki, która ciągle się dziwiła, że jeszcze tego nie znam. teraz mogę przyznać ci rację. Wstyd że tak długo czekała. Już dawno nie czytałam tak smutnej, poruszającej historii z latarnią morską w tle. Potwornie denerwowałam się losami bohaterów i nie moglam się doczekać finału, bo nie potrafilam przewidzieć czym się to wszystko skończy. Doskonale napisane, trzyma w napięciu, jako czytelnik doświadczamy parę niezłych zwrotów akcji, zaskakuje i skłania do refleksji.  W kinach można jeszcze złapać jej ekranizację (nie widziałam ale ponoć bardzo dobra).

Alex Marwood „Dziewczyny, które zabiły Chloe”

d_2278

Z tą książką miałam podobny problem co z „Dziewczyną z pociągu” Było nawet gorzej bo chciałam odłożyć jej czytania, taka czułam się zagubiona na początku i nie łapałam klimatu. Ale nie poddałam się zachęcana tym razem przez mojego przyjaciela, który ZAWSZE doradza mi trafnie. Wierzył, że się zachwycę i miał rację. Jak widać powieść trafiła do mojego TOP 6 mimo trudnego startu. I to był dla mnie nowy autor. A kiedy już złapałam jej rytm totalnie mnie pochłonęła. Jest bardzo mroczna, o przerażającej zbrodni sprzed lat i dzieje się w brytyjskim nadmorskim miasteczko o statucie kurortu. Na długo ją zapamiętam i nerwy których mi dostarczyła. Jest to thriller najwyższych lotów.

WYRÓŻNIENIE

Jedno wyróżnienie przyznaję dla Stephena Kinga i jego „Czarnej bezgwiezdnej nocy„. Po pierwsze dlatego, że wreszcie po wielu latach przerwy i nieczytania tego autora, który mnie dawno temu zachwycał, wróciłam do niego i ten zbiorek opowiadań okazał się GENIALNY!

d_2320

PS. Co ciekawe w ostatnich latach w moich podsumowaniach lektur często dominowały tzw. kocie lektury. W ty roku żadna się nie znalazła w Top 6 ale i nie czytałam ich tak dużo jak wcześniej a wiele czeka dopiero na przeczytanie. Może ten rok przyniesie zachwyty i powrót do wzruszających książek o kotach.

Lektury 2017

Posted by kotmonika under Blog, Lektury

Jak co roku, ten przygotowany na początku stycznia wpis, będący spisem lektur aktualizuję aż do końca grudnia. Pozwala mi on kontrolować co czytam w danym roku i ile tych lektur jest. W 2016 roku przystąpiłam na Facebooku do grupy miłośników książek, którzy rzucili sobie wyzwanie o nazwie: Przeczytam 52 książki w roku. Do podobnego wyzwania zapisałam się również na ten rok. Co osiągnę, czas pokaże. Niestety w 2016 byłam blisko celu, ale nie udało się. Choć nie można tego wyniku uznać za porażkę skoro większość społeczeństwa polskiego nie czyta ani jednej książki w roku. Mój licznik na rok 2016 zatrzymał się na 50 tytułach. Jest to i tak najlepszy mój wynik od kilku lat i czuję się lekturowo spełniona. Te najlepsze w roku 2016 tradycyjnie zaprezentuję w osobnym wpisie w tym miesiącu. A póki co zaczynam przygodę z czytaniem w roku 2017. Trzymajcie kciuki, choć i tak przedkładam jakość nad ilość. Mam nadzieję że nie trafię na książki, których lektura będzie stratą czasu.

Lektury 2017:

1.  Hamish Macbeth i śmierć łajdaka (tom 2 serii) – M.C. Beaton – styczeń – nota 5

2. Malowidło – Grzegorz Gajek – styczeń – nota 5

3. Przesunąć horyzont – Martyna Wojciechowska – styczeń – nota 5

4. Ekskluzywny żebrak – ks. Jan Kaczkowski – styczeń – nota 5

5. Kocie historie – Tomasz Trojanowski – styczeń – nota 5

6. Julka i koty – Tomasz Trojanowski – styczeń – nota 5

7. Droga Jana Kasprowicza nad polskie morze – Jan Kulas – styczeń – nota 4

8. Everest. Na pewną śmierć – Stephen G. Michaud, Beck Weathers – styczeń – nota 5

9. Zmierzch (tom 1 cyklu Kwartet olandzki) – Johan Theorin – styczeń – nota 5

10. Taniec z aniołem – Ake Edwardson – luty – nota 5

11. Najpiękniejsze wiersze o kotach – Franciszek Klimek – luty – nota 5

12. Herman – Lars Saabye Christensen – luty – nota 5

13. Zostawić Islandię – Hubert Klimko-Dobrzaniecki – luty – nota 5

14. Depesze – Michael Herr – luty – nota5

15. Nie wymachuj mi tym gnatem – Kiryl Bonfiglioli  – luty/marzec – nota 4+

16. Pod huncwotem – Martha Grimes – marzec – nota 4+

17. Dzienniki Kamasutry – Sally Howard – marzec – nota 5

18. Historia sztuki z pazurem – Susan Herbert – marzec – nota 5

19. Oto Człowiek – Adam Szustak OP – marzec – nota 5

20. Titanic – Pamiętna noc – Walter Lord – marzec – nota 5

21. Wakacje nad morzem. Historia miłosna Jane Austen – Carolyn V. Murray – marzec – nota 5

22. Joachim – Grażyna Hanaf – kwiecień – nota 5

23. Duchowe życie zwierząt – Peter Wohlleben – kwiecień – nota 4+

24. Kobieta – Jack Ketchum –  kwiecień – nota 5

25. Piknik z niedźwiedziami – Bill Bryson – kwiecień – nota 5

26. Morderca z Fryzji Wschodniej – Peter-Klaus Wolf – kwiecien – nota 5

27. Ginekolodzy – Jurgen Thorwald – kwiecień – nota 5

28. Agatha Raisin i miłość z piekła rodem – tom 11 cyklu – M. C. Beaton – maj – nota 5

29. Las – Guy N. Smith – maj – nota 4

30. Za zamkniętymi drzwiami – B.A. Paris – maj – nota 5

31. Każdy jej strach – Peter Swanson – maj – nota 5

32. Hamish Macbath i śmierć obcego – tom 3 serii – M.C. Beaton – maj – nota 4+

33. Mundra – Sylwia Szwed – maj – nota 5

34. Enklawa – Ove Løgmansbø – czerwiec – nota 5

35. Od Pacyfiku do Atlantyku – Anna Maria Fardella  – czerwiec – nota 4+

36. Muzeum Doktora Mosesa – Joyce Carol Oates – czerwiec – nota 4+

37. Córka kapitana – Loah Fleming – czerwiec – nota 5

38. Demon – Łukasz Henel – czerwiec – nota 5

39. Białe kości [tom 1 o komisarz Katie Maguire] – Graham Masterton – czerwiec – nota 5

40. Kot, który pchnął śledztwo na właściwe tory [tom 17 serii] – Lilian J. Braun – czerwiec – nota 5

41. Ruiny na wybrzeżu – Eric Berg – czerwiec – nota 5

42. Zapiski podglądacza – Gay Talese – czerwiec – nota 4

43.  Upadłe anioły  [tom 2 o komisarz Katie Maguire] – Graham Masterton – czerwiec – nota 5

44. Sfejsowani – Suzanne E. Flores – lipiec – nota 4

45. Czerwone światło hańby  [tom 3 o komisarz Katie Maguire] – Graham Masterton – lipiec – nota 5

46. Kasieńka – Sarah Crossan – lipiec – nota 5

47. Sanatorium pod Zegarem [tom 1 trylogii  Jak pies z kotem]  – Liliana Fabisińska – lipiec – nota 5

48. Weranda na Czarcim Cyplu – [tom 2 trylogii  Jak pies z kotem]  – Liliana Fabisińska – lipiec – nota 5

49. Zielarnia nad Sekwaną – [tom 3 cyklu Jak pies z kotem] – Liliana Fabisińska – lipiec – nota 5

50. Slow life wg ojca Leona – Leon Knabit – sierpień – nota 4+

51. Barwy uczuć – Nora Roberts – sierpień – nota 5

52. Dlaczego oczy kota świecą w nocy – Dorota Sumińska – sierpień – nota 4

53. Dżoker (tom 1  cyklu „Gdynia miasto cudow”) – Michał Piedziewicz – sierpień – nota 5

54. Można oszaleć –  Krystyna Rożnowska – sierpień – nota 5

55. Dziecko ognia – S.K. Tremayne – sierpień – nota 5+

56. Nie wracają na obiad – Stanisława Fleszarowa-Muskat – sierpień – nota 5

57.  Historie, które życie napisało – Dorota Sumińska – sierpień – nota 5

58. Uznani za zmarłych (4 tom cyklu o komisarz Katie Maguire) – Graham Masterton – wrzesień – nota 5

59. Zawód powieściopisarz – Haruki Murakami – wrzesień – nota 5

60. Rook (tom 1) – Graham Masterton – wrzesień – nota 4+

61. Uczniowie Cobaina – Miroslav Pech – wrzesień – nota 4

62. Położna. 3550 cudów narodzin – Jeannette Kalyta – wrzesień – nota 5

63. Czego uczę się od zwierząt – Eliza Wolańczyk  – wrzesień – nota 5-

64. Niewinność księdza Browna – Gilbert Keith Chesterton – wrzesień – nota 4-

65. Góry na opak czyli rozmowy o czekaniu – Olga Morawska – wrzesień – nota 5

66. Huśtawka – Deborah Moggach – październik – nota 5

67.  Księżyc z peweksu – Aleksandra Boćkowska – październik – nota 5

68. Roseanna (tom 1 cyklu o Martinie Beck) – Per Wahlöö, Maj Sjöwall – październik – nota 5

69. Dziewięć rozmów o aborcji – październik – nota 5

70. Krew we Fryzji Wschodniej – Peter Klaus Wolf – października – nota 5+

71. Mężczyzna, który rozpłynął się w powietrzu – (tom 2 cyklu o Martinie Beck) – Per Wahlöö, Maj Sjöwall – październik – nota 4-

72. Zatęsknię za tobą jutro –  Heine Bakkeid – listopad – nota 5

73. Dwa wilki – Adam Szustak, Robert Friedrich – listopad – nota 5

74. Dziewczyna bez skóry – Mads Peder Nordbo – listopad – nota 5-

75. Kolacja dla wrony – Jonathan Carroll – listopad – nota 5

76. Balagan – alfabet izraelski – P. Smoleński – listopad – nota 5-
77. Fabrykantka aniołków – Camilla Lackberg – listopad – nota 5
78. Buntownicza młodość. Dziennik Nicka Twispa – C.D. Payne – listopad – nota 5
79.  Kolekcja nietypowych zdarzeń – Tom Hanks – grudzień – nota 5
80.  Broad Peak – Niebo i piekło – Bartek Dobroch – grudzień – nota 5
81. Spod zamarzniętych powiek – Adam Bielecki – grudzień – nota 5
82. Niebo istnieje naprawdę! – Todd Burpo – grudzień – nota 5
83. Pani Magdo, pani pierwszej to powiem – Magdalena Jethon – grudzień – nota 4
84. Przybysz – Shaun Tan – grudzień – nota 5

[06.01.2017]

Czas wakacji to dla mnie też czas różniący się tym od pozostałej części roku, że dużo chodzę w spore trasy piesze (no ale jak nie chodzić plażami, ścieżkami leśnymi czy traktem nad Zatoką Pucką?) oraz o wiele więcej czytam. W ciągu roku mimo ogromnych chęci i codziennego kontaktu z książką zazwyczaj po paru stronach nawet najlepszej lektury zasypiam ze zmęczenia. A wakacje… Tak, to TA IDEALNA pora kiedy liczy się zwiedzanie, zachwycanie pięknem przyrządy i oddawanie się czytaniu w ilościach takich jakie lubię i jakim chciałabym dawać radę przez pozostałe miesiące. Poniżej fotorelacja z tuptania czyli różne podłoża pod moimi stopami (deski ścieżek na plaże, deski molo, piach itp.) oraz przegląd wakacyjnych lektur w pięknych okolicznościach przyrody. A na koniec dwa przedmioty pamiątkowe, z którymi wróciłam w tym roku z Półwyspu helskiego. Bardzo liczyłam na jakieś książki o historii regionu i bardzo się zawiodlam bo nic nie było ciekawego ani nowego w sprzedaży.

TUPTANIE…

20160617_142146 20160618_141943 20160620_121635 20160630_210431 20160702_112321 20160703_065044

CZYTANIE…

20160619_131302 20160621_183713 20160624_122907 20160624_171814 20160627_192113 20160629_205943

PAMIĄTKI…

Poniżej kubek, wprawdzie nie z polskimi blizami bo nic ładnego nie było, ale w moim ulubionym niebieskim kolorze i z właściwym motywem oraz jedyny estetyczny i fajnie zrobiony magnes na lodówkę z Helską latarnią.

[10.08.2016]

Fot. Latarnica

20160723_154006 20160723_154023 20160723_154033 20160723_154115

Subscribe to LATARNICA