LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

Dziś kolejne zdjęcie autorstwa Grzegorza Elmisia z Helu. Tym razem powstało na poczatku kwietnia br. w porcie wojennym na Helu. Ten kontrast surowego betonu z namalowanym kotem bardzo mnie urzekł.

[30.04.2017]

Fot. Grzegorz Elmiś – Fotografia – Grzegorz Elmiś 

17833990_1236229986492585_6286506487524287121_o

W świąteczną, bożonarodzeniową niedzielę mam nadzieję, że wywołam tym cyklem zdjęć uśmiech. Bo dziś będzie nie jedno, ale cały cykl fotografii. Cudowna kocia fotografka, moja imienniczka Monika Małek wpadła na genialny plan – zrobiła sesję pod tytułem Wigilia po kociemu. Ale tak sama o tej sesji napisała na swojej stronie na Facebooku:

[…] Jestem fotografką, która bardzo lubi uczłowieczać swoich modeli, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pozują mi głównie koty. Jakis czas temu wpadł mi do głowy pomysł zrealizowania sesji pod tytułem: Kocia Wigilia.. Mleko, szczur, pająki, myszki, wstążki i patyczki do uszu. Koty chyba były zadowolone.

Poniżej tylko wybór zdjęć z tej sesji. Więcej fotografii Moniki znajdziecie na jej profilu facebookowym – TUTAJ. Bardzo mi się podoba realizacja, zwłaszcza, że jeden z modeli wygląda jak mój kot Error.

Fot. Monika Małek / Fotografia Monika Małek

[25.12.2016]

15400900_599126303627045_5970732346128276399_n 15400987_599300030276339_8552846716611408805_n 15420810_599126126960396_6601663818905333622_n 15541565_599126216960387_706206352154877322_n 15542111_599126190293723_5414891212171733838_n 15585367_599126113627064_3888960085944184569_o

Kot Salomon i morze łez

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Lektury

Raz na kilka lektur dawkuję sobie jakąś z licznych czekających na przeczytanie jeszcze tzw. „kocich” lektur. Są wśród nich poradniki, książki oparte na faktach ale i powieści fabularyzowane. Ostatnią przeczytaną książką z tzw. kocich opowieści była ta o Salomonie. Podeszłam do lektury lekko, licząc na sympatyczną, czasami wzruszającą opowieść o kocie, a okazało się, że powieść Sheili Jefffries stała się dla mnie największym wyciskaczem łez i dosłownie przemieliła mi duszę.

Jest wiele książek na rynku – wydanych lata temu jak i publikowanych w ostatnich latach i stanowią one w mojej domowej bibliotece tzw jazdę obowiązkową każdego kociarza. Poniżej taki podstawowy zestaw, który polecałabym właścicielom kotów, ich miłośnikom i w ogóle zwierzolubom. Już widzę, że zabrakło w nim historii kota Homera (potrzeba duuuużo chusteczek) oraz opowieści o bibliotecznym kocie Dewey’u (również bardzo dużo emocji i wzruszeń).

Fot. Tomasz Lerczak [3x]

_MG_4968 _MG_4971 koty

Póki w moje ręce nie wpadł kot Salomon –  Homer, Dewey i trylogia o brytyjakim kocie Bobie – stanowiły podium wzruszeń podczas ich lektury. Ale Salomon przebił te wszystkie książki bez dwóch zdań.

Trzeba powiedzieć szczerze i prosto z mostu. W tej historii prawie nie ma jasnych i pogodnych chwil. Od samego początku wkraczamy w historię smutną, emocjonalną, opowiadającą nie tylko o trudnym losie kota (a raczej kotów) ale i ciężkiej życiowej ścieżce bohaterki i opiekunki Salomona, której życie ułożyło się zupełnie nie tak jak powinno i z dnia na dzień traciła w zasadzie wszystko. Ellen musiała całkowicie porzucić życie jakie do tej pory wiodła, musiała stracić oparcie w bliskich, stabilizację i przyjąć na barki półśrodki, które dostała aby jakoś przeżyć. W retrospekcjach poznajemy jej dzieciństwo i marzenia oraz plany jakie miała. Pasje i talenty, które mogły się stać sposobem na życie i wywindować ją na szczyt, umarły gdzieś po drodze, a przykryła i zabiła je szara codzienność i kolejne problemy.

Wszystko co spotyka Ellen i je rodzinę opisane jest bardzo życiowo i bez zbędnego ubarwiania. Autorka pokazuje jak trudne wyzwania mogą się piętrzyć na życiowej drodze jednej osoby i co mogą wnieść w zwykłe życie towarzyszące nam na co dzień zwierzęta (w tym przypadku dwa koty Salomon i Jessica). Nie ma sensu opowiadać tutaj fabuły. Wciąga ona czytelnika od początku (a startujemy nie gdzie indziej jak w kocim niebie) i prowadzi nas w głąb świata bohaterki oraz jej kota, który w nadstandardowy sposób potrafi odczytywać ludzkie emocje i im zaradzać. Piszę, że nadstandardowy bowiem każdy kto ma styczność z kotami doskonale wie, jak szybko i bezbłędnie odczytują te cudowne domowe zwierzęta to, co dzieje się w naszym wnętrzu, nie tylko fizycznie ale i psychicznie.

Myślałam, że spędzę z tą książką przynajmniej tydzień, lecz musiałam ją skończyć w trzy dni bowiem kiedy się już raz wdepnie w losy bohaterów nie można odkładać czytania na później. Wiem, jestem wrażliwa, a może nawet nadwrażliwa na opowieści, w których los zwierząt jest wystawiony na trudne próby. Do tego realistycznie opisana niełatwa ścieżka życiowa opiekunki Salomona i już mamy gotowy pęczniejący we mnie balon emocji, który w końcówce lektury (mam na myśli ostatnie kilkadziesiąt stron) wybuchnął i popłynął morzem łez. Do tego stopnia rozstroiła mnie ona psychicznie, że nie mogłam się uspokoić i z rozsądku robiłam krótkie przerwy licząc, że wzruszenie minie. Nic bardziej mylnego. Do samego końca czytaniu towarzyszyły mi chusteczki i ogromny ucisk w sercu i na żołądku.  Autorka mistrzowsko opisała relacje kot-człowiek, fantastycznie opisała też odczytywanie świata z punktu widzenia kotów. Nie mam żadnych zarzutów do tej historii poza tym, że nie można tak rozkładać na łopatki wrażliwego czytelnika. A może właśnie w tym tkwi jej moc? Przecież nikt nie ma życia usłanego różami… Tutaj tych kolców jest statystycznie więcej, lecz prawdy jakie ze sobą niesie ta historia są uniwersalne i przemawiają realizmem.

Dziękuję pani Sheili Jeffries za to, że bazując na swoich prawdziwych relacjach z kotem Salomonem stworzyła tak poruszającą historię, po której chyba nikt nie powie złego słowa o kotach. Kociarzy zachęcać nie muszę, zwierzolubów zapraszam do lektury, a tych którzy myślą lub marzą o kocie zachęcam. Najpierw do lektury, a potem podjęcia tej ważnej decyzji. Wystarczy zrobić jeden mały krok. Może nim być podjechanie do najbliższego schroniska i znalezienie w nim mruczącego przyjaciela na całe życie. Dzielenie życia z kotem to przygoda, ale tak wiele pozytywów niesie ze sobą obcowanie z tymi zwierzakami, że zawsze przy ostatecznym rozrachunku przeważą plusy.

[27.05.2016]

Poniżej okładka powieści „Salomon, kot, który leczył ludzkie dusze”, w księgarniach jest już jej kontynuacja pt.”Córka kota Salomona”

P1060924

Kocie wiosenne świętowanie

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Jak co roku, jak co święta – czy to w grudniu czy już na wiosnę – nie mogę odmówić sobie przyjemności pokazania co ten czas wnosi w zwykłe kocie życie.

Poniżej fotorelacja ze świętowania w domu czyli stacjonarnego oraz wyjazdowego.

Fot. Latarnica

[08.04.2016]

Święta stacjonarne w domu:

Najpierw pojawiły się w domu bazie, a jak wiadomo woda z wazonu najlepsza…

20160319_124226

Pić, pić kotu się chce…

20160319_124246

A co to mi tutaj po stole lata?

20160325_140503

Tyle zabawek do uderzania łapką po nocach!

20160325_141748

Drzemka pod „palmami”

20160325_202055

Że niby kto ma jajo w głowie?

20160325_202147

Chodź kurczaczku, zatańcujemy!20160326_101313

Pac, pac! Jajko nie może tak bezczynnie wisieć!

20160326_101328

A gdyby tak to wszystko ze stołu zrzucić?

20160328_120948

Lubię święta, wszyscy są w domu!

20160331_193407

Święta wyjazdowe:

Po jedzeniu trzeba poćwiczyć… tylnymi łapkami

20160327_121726 20160327_121740

Lubię drapać wykładzinę pod oknem

20160327_131957

Nie mam w domu balkonu więc to coś ciekawego

20160327_132022

Ale dziwny widok, no ale to z 12 piętra!

20160327_132334

Otwórz mi okno, proszę!

20160327_132359

Czuję pod ściereczką pyszny sernik!

20160327_133343

Ja to zaraz posprzątam!

20160327_142350

Popilnuję tych okularów we śnie…

20160327_144257

Zakamuflowałem się

20160327_150512

No ja mam w misce chrupki a tu takie rzeczy!

20160327_152953

Jak to zejść z fotela?

20160327_155546

Król fotela

20160327_155632

Jak to zejść z łóżka, tutaj najwygodniej!20160327_163829

Dzień Kota AD 2016

Posted by kotmonika under Blog, Kot

13 lutego w poznańskim Schronisku dla Zwierząt przy ulicy Bukowskiej odbył się Dzień Kota (z okazji Międzynarodowego Dnia Kota który przypadał w środku tygodnia, 17 lutego). Przed obchodami prezentowałam tutaj plan wykładów przewidywany na ten dzień i zapraszałam chętnych do przybycia. Jedną z prelekcji miałam zaszczyt poprowadzić osobiście. Jak na złość tydzień przed uroczystościami dopadło mnie zimowo-wiosenne przeziębienie i do ostatniej chwili leczyłam się licząc, że nie stracę głosu. Na szczęście kuracja była skuteczna i prawie w pełni sił dotarłam do sali edukacyjnej schroniska. Dziś poniżej krótka fotorelacja z tego fantastycznego dnia, bowiem nie może być źle tam gdzie spotykają się miłośnicy mruczków oraz są i sami bohaterzy – KOTY!

[22.02.2016]

Poniżej tablica informacyjna o tematach i godzinach prelekcji z okazji Dnia Kota przy wejściu do Schroniska. Fot. Małgorzata Lamperska / Schronisko dla zwierząt

SK1

Poniżej: sala edukacyjna pół godziny przed rozpoczęciem świętowania, fot. Latarnica

Sk16

Poniżej: Monika Januszewska – zootechnik, opiekunka kotów w Schronisku dla zwierząt w Poznaniu prowadzi wykład: Mój kot się starzeje

SK2

Poniżej: słuchacze i publika zgromadzeni na Dniu Kota, fot. Małgorzata Lamperska / Schronisko dla zwierząt

SK3

Poniżej jedne z gwiazd tego dnia: Misia i Ufcia – koty niepełnosprawne, o których był wykład w drugiej połowie dnia, fot. Małgorzata Lamperska / Schronisko dla zwierząt

 

SK4

Poniżej: Latarnica w trakcie autorskiego wykładu Koty rządzą Internetem, czyli czy Twój kot ma już swoją stronę na kociobuku?, fot. Małgorzata Lamperska / Schronisko dla zwierząt

 

 

SK5

Poniżej: koteczka Michalina z DT dla kotów niepełnosprawnych, fot. Paulina Wilcza

SK6

Poniżej: Latarnica z gwiazdą i celebrytką dnia czyli koteczką Michaliną, o niej i innych kotach można poczytać na facebooku na stronie Jogin – kot na wózku fot.  Paulina Wilcza

SK7

Poniżej kocur Jogin – były podopieczny naszego Schroniska, fot. Paulina Wilcza

SK8

Poniżej Małgorzata Lamperska – socjolożka, zajmuje się promocją Schroniska dla zwierząt w Poznaniu – z Joginem, autorka prelekcji pt. Dlaczego koty są najwspanialsze na świecie?

SK9

Poniżej lekko już zmęczona koteczka Misia w klatce, fot. Paulina Wilcza

SK10

Poniżej: w trakcie wykładu Jak żyć z niepełnosprawnym kotem? koty Misia, Ufcia i Jogin szaleją na sali, fot. Latarnica

SK12 SK13

Poniżej Małgorzata Muchowska – behawiorystka, opiekunka kotów w Schronisku dla zwierząt w Poznaniu, prowadzi dom tymczasowy i bloga Kot i Małgorzata – prowadząca tego dnia dwie prelekcje Czy da się kota wychować?Jak zapewnić swojemu kotu rozrywkę? z celebrytką Misią, fot. Latarnica

 

SK14

Poniżej: Paulina Wilcza ( technik weterynarii, prowadzi dom tymczasowy dla niepełnosprawnych kotów i bloga Jogin – kot na wózku)  z Joginkiem na kolanach – autorka prelekcji Jak żyć z niepełnosprawnym kotem?, fot. Latarnica

 

SK15

Poniżej: Maciej Płaza – tłumacz, pisarz, kociarz, wolontariusz w Schronisku dla zwierząt w Poznaniu – w trakcie wykładu pt. Kot w kulturze, fot. Latarnica

SK17

Od końca listopada do 31 grudnia trwała na mojej facebookowej stronie kot.Error  zbiórka świąteczna na rzecz zwierzaków – podopiecznych poznańskiego Schroniska dla zwierząt. Była to już kolejna taka akcja i z roku na rok cieszy się coraz większym powodzeniem i ma obfitszy odzew wśród zwierzolubów z całej Polski. Tuż po 1 stycznia zawoziłam ostatnie dary i 3 stycznia oficjalnie zamknęliśmy zbiórkę AD 2015 na Facebooku.

Akcja świąteczna przeszła nasze najśmielsze marzenia. Odzew był spory i hojność darów mnie oszałamiała. Trudno teraz wstecz dokładnie oszacować ile tego dobra było, ale przypuszczam, że dzięki inicjatywie  darczyńców zebrałam ok. 120-140 kg świątecznych podarunków dla kotów i psów, wśród których były suche i mokre karmy, przysmaki, zabawki, preparaty witaminowe, kocyki, pościele, ręczniki, kartonowe łóżeczka i kuwetki. BARDZO dziękuję wszystkim, którzy w świątecznej gorączce pomyśleli o zwierzakach z poznańskiego schroniska. Tym bardziej jestem wzruszona, że część darów spływała z całej Polski, a więc rejonów gdzie są również takie placówki, a ludzie jednak zdecydowali się wspomóc właśnie tą poznańską. Nie mogę się Wam wszystkim inaczej odwdzięczyć jak przez zbiorowe wspomnienie dziś Waszego udziału i wkomponowaniu w tą zbiorczą grafikę – na pamiątkę. Przez cztery tygodnie miałam w domu prawdziwe szaleństwo: goście, maile, telefony, kurierzy, zakupy, listonosze, sesje kota z darami, przydzielanie kartek wirtualnych – dowodów wzięcia udziału w akcji, dowozy do schroniska itp. itd. Ale mimo ogromnego zmęczenia to był właśnie taki prawdziwy świąteczny czas otwarcia się serc. Ilość darów tym bardziej zaskakiwała bowiem zbiórka świąteczna zbiegła się ze swoją poprzedniczką czyli akcją Spokojnej jesieni, w której zbierałam dla kotów preparaty antystresowe. Naprawdę bark mi słów i wyrazów wdzięczności. Po prostu tak po ludzku bardzo wszystkim dziękuję! Bez Was nasze schroniskowe koty i psy nie miałyby tak smacznych, zabawowych i ciepłych świąt! Jestem dumna, że wraz z kotem Errorem mamy takich Przyjaciół.
PS. Dziękuję pracownikom i wolontariuszom schroniska za pomoc i odpowiedzi na moje liczne pytania nt potrzeb placówki i dogodne umawiania się na dowózkę prezentów.

Na koniec jeszcze trochę statystyki z samego Schroniska – dotyczy to roku 2015. Bo czasami ktoś zadaje sobie pytanie czy warto pomagać schroniskom skoro jeszcze tak wiele złych legend pokutuje o masowym uśmiercaniu, fatalnych warunkach, braku opieki, umieralni zwierząt. Nie, nie i jeszcze raz nie! Oczywiście schroniska w całym kraju mają różny budżet a co za ty idzie oferują zwierzętom różne warunki. Znam schronisko w Poznaniu i o nim mogę mówić i pisać. Jest naprawdę dobrze, ale dlatego że poza warunkami (boksy z budami dla psów, kociarnia z osiatkowaną wolierą/wybiegiem dla kotów) mamy na miejscu wspaniały personel kompetentnych osób oraz cudowną grupę aktywnych i dających z siebie wszystko wolontariuszy.

A statystyki naszego schroniska są takie (tekst za informację z newslettera schroniskowego)

937 adopcji!

Coraz mniej psów przyjeżdża do schroniska, za to coraz więcej kotów – tak można podsumować rok 2015.

Psy
Pierwszego dnia roku było w schronisku 169 psów, ostatniego – 125. W ciągu roku trafiło ich do nas 924: 880 przywieźli pracownicy schroniska, strażnicy miejscy czy poznaniacy; 44 zostały zwrócone po adopcjach.
Po przybyciu do schroniska zwierzę trafia na kwarantannę i przez dwa tygodnie czeka, aż odbierze je właściciel. Z 880 psów, które przywieziono, 428 zostało odebranych – to prawie co drugi (48,6 proc.).
Najwięcej psów trafiło do nas w marcu, lipcu, sierpniu i grudniu. W lipcu i sierpniu też najwięcej psów zostało odebranych przez swoich właścicieli.
505 psów znalazło nowe domy! Najlepszym adopcyjnym miesiącem był sierpień – wtedy dom znalazły 52 psy.

Koty
1 stycznia mieliśmy 87 kotów, 31 grudnia – 78. W ciągu roku przyjechało ich do schroniska 569. Większość z nich to kociaki, które rodzą się na wiosnę i potem latem są do nas przywożone. W lipcu trafiły do nas 83 koty, dla porównania – w lutym było ich 30.
Koty są znacznie rzadziej niż psy odbierane przez swoich właścicieli – tylko 35 w całym roku. Najwięcej w lipcu – aż pięć.
Znacznie wzrosła za to liczba kocich adopcji – było ich aż 432 (w 2014 roku, przy podobnej liczbie kotów – 308). Najwięcej kotów trafiło do nowych domów we wrześniu (63).

[25.01.2016]

Poniżej graficzne podsumowanie akcji ukazujące wszystkich darczyńców lub ich zwierzaki, które namówiły opiekunów do wzięcia udziału w akcji.

WWW

 

 

Świętowanie z kotem

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Zanim na dobre z naszych domów znikną choinki i inne świąteczne ozdoby, zanim odejdzie zima, śnieg stopnieje, słupek rtęci na termometrze podskoczy i magia świąt na dobre wyparuje wróćmy jeszcze na chwilę do okresu przygotowań do Bożego Narodzenia, kolacji Wigilijnej i dni świętowania. Tak jak na święta cieszą się dzieci tak i domowe zwierzaki ulegają ekscytacji i wpadają w wir przygotowań głównie bawiąc się tą całą otoczką i związanymi z nimi przedmiotami, które nagle pojawiają się w naszych domach. Poniżej fotorelacja z tego czasu.

Fot. Latarnica

[08.01.2016]

Przygotowania do świąt:

20151205_201634 20151212_163651 20151219_165402 20151219_170050 20151219_225453 20151220_201102 20151221_192849

20151216_21172520151216_211733

W Wigilijny wieczór:

20151224_165447 20151224_174946 20151224_175331 20151224_175639 20151224_175812 20151224_182631 20151224_190952 20151224_191649 20151224_202413

W okresie świąteczno-noworocznym:

20151222_191250 20151225_213908 20151226_223128 20151226_223815 20151226_223918 20151227_123932 20151228_160927 20151228_192948 20151231_094252 20151231_111020

7 urodziny Errorka / 5 rocznica adopcji

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dwa dni temu, a dokładnie 28 grudnia 2015 roku, w naszym domu było podwójne święto. 28 grudnia to ważna data i kolejny dzień świętowania. 28 grudnia 2010 roku własną ręką podpisałam umowę adopcyjną w biurze Schroniska dla zwierząt w Poznaniu. Ponieważ w akcie adopcji jako dzień urodzin kocura mamy wpisane jedynie grudzień 2008 zatem tego dnia też obchodzimy jego 7 urodziny. Bowiem jednogłośnie uznaliśmy, że skoro nie znajmy dokładnego dnia to dzień adopcji się nim stanie. Gdyż wtedy  Error narodził się w naszym życiu i odtąd już wszystko było inaczej. Dziś z rana, aby pokazać, że koci wiek 7+ to żaden senior dał nam do wiwatu. Od godziny 6 do 11 biegał, skakał i trzaskał wszystkim jak dziki dzik 😀 Jeszcze mam w sobie moc!

[30.12.2015]

Fot. Latarnica

Poniżej w oczekiwaniu na świętowanie, karton jest najlepszą miejscówką!

1546000_870650259709722_7884874378445956954_n 10398834_870650136376401_7693305253347384027_n

Poniżej: umowa adopcyjna z 28 grudnia 2010 roku

1914621_870650283043053_5565018186708836313_n

Poniżej: fragment umowy z datą urodzenia

10401086_870650303043051_6303404218163361251_n

Poniżej: w dniu urodzin na wiele spraw przymyka się oko i spadło coś nawet z ludzkiego stołu – w tym przypadku kawałek piersi z kurczaka

1619592_870841036357311_7361430735243081227_n

Poniżej: urodzinowo-rocznicowa kolacja – indyk w sosie podany na świątecznie udekorowanym stole! Jak świętować to na całego!

1931549_870816506359764_6476356044843662034_n

 

Jak co roku, w okresie przedświątecznym – u nas zaczyna się to najczęściej pod koniec listopada – organizujemy z kocurem Errorem bożonarodzeniową zbiórkę rzeczową na rzecz podopiecznych z kociarni z poznańskiego schroniska dla zwierząt. Co roku wymyślamy inną akcję, aby i Wam Darczyńcom umilić zabawę. Rok temu rozdawaliśmy wirtualne czapy mikołajkowe, w tym roku zawieszamy na wirtualnych kartkach pocztowych z łapko-choinkami portret darczyńcy – osoby bądź kota, który sprawił niespodziankę mruczkom ze schroniska.

Jak zawsze akcja trwa do końca roku czyli 31 grudnia, bowiem nie wszyscy zdążą z wysłaniem paczek do 24 grudnia. A i my nie zdążymy przekazać tych, które dotrą tuż przed Wigilią.

Zasady pomocy są proste. Można przekazać na rzecz kotów wszystko co jest im potrzebne – karmy, przysmaki, kocyki, ręczniki, zabawki, preparaty zdrowotne, witaminy, kartonowe pudła, wieka od kartonów czyli tzw jednorazowe kuwetki czy łóżeczka, drapaczki, kocimiętki i inne…

Mieszkańcy Poznania  i okolic jeśli znajdą czas mogą nam dar przekazać osobiście, pozostali najczęściej kupują sami w sklepach stacjonarnych czy internetowych i wysyłają na nasz adres. A ja potem wszystko partiami dowożę do schroniska.

Akcja dopiero się rozkręca a już mamy spore zbiory z których część już jest w schronisku. Pełne sprawozdania, fotorelacje znajdziecie na fan page kota Errora na Facebooku, który co roku koordynuje całą akcję.

Poniżej przykłady darów, które do nas trafiły:

12243448_853863391388409_8312781151453142544_n 12246943_858038997637515_6530238780723274037_n 12274580_855578924550189_8153667646820710253_n 12274600_853863331388415_3417079348870148795_n 12278684_857250547716360_4284744559331854682_n 12278955_856002461174502_4053642917864660900_n

12301572_858042764303805_3170828062689967948_n

12301737_856364244471657_1809033737350485629_n 12310649_855578991216849_1893455296376864739_n 12316383_856002554507826_5780744834983516897_n 12321134_858873207554094_9158601180698634336_n 12348105_858873157554099_2701123786767378758_n

A takie kartki dostają uczestnicy zbiórki, które mogą sobie potem umieścić na swoich profilach facebookowch jako dowód ze los zwierząt nie jest im obojętny i pamiętają o braciach naszych najmniejszych również w okresie przedświątecznej gorączki. Na szczycie choinki jest potem głowa- zdjęcie darczyńcy i podajemy jego imię.

Drukowanie

Poniżej dodatkowo wyjątkowo w tym roku mamy jedną licytację rzeczową na rzecz Schroniska. Wspaniała osoba i wielka kociara Anita Ochej wykonała własnoręcznie taką piękną choinkę i przekazała nam. Choinka specjalnie ejst zielona bo to barwy naszego poznańskiego schroniska. My dorzuciliśmy gratis dla osoby która da najwyższą sumę trzy naklejki – które mogą ozdobić samochód, laptopa, czy kocie transporterki a jasno informujące, że dana osoba wspomaga schronisko.

Licytacja trwa do 12 grudnia, więcej informacji i możliwość podbicia ceny TUTAJ.

12299229_857265667714848_1928833348647004283_n

12301729_857265711048177_4412403133898808207_n

[09.12.2015]

Moja siostra we wrześniu odwiedziła Czechy (nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni) i tam odwiedziła m.in. takie miejsca jak Pragaę, Janskie Laznie , Cerna Hora czy Pec. Zawsze ma tak oczy szeroko otarte na kocie motywy bowiem kotów w Czechach sporo i są popularnym motywem miejscowego rękodzieła. Miejscowe kotowate można również spotkać na szlakach i trasach turystycznych. zatem to wszystko pokażę Wam w dzisiejszej fotorelacji. Na początek artystyczna kocia Praga.

Fot. Beata Żyto

Fot. nr 1 –  Beata Żyto, pozostałe Latarnica

Poniżej uroczy sklep z Pecu pod Śnieżką (coś w stylu naszego Bolesławca) a stamtąd przybyły do mnie podarunki które pokazuję na zdjęciach poniżej (filiżanka, kartka i ręczniczek) a łyżeczki i zestaw do przypraw dostałam od koleżanki Ani.

Poniżej koty spotkane w dwóch miejscach na trasie wędrówek: rudy kotek  w drodze z Cernej Hory do Pecu pod Sneżkou przy Kolinskiej Boudzie (schronisko kolińskie), a czarna pantera to kot z Janskich Lazny

Fot. Beata Żyto

Co jest kocie?

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Lektury

Dziś z ogromną przyjemnością chciałabym zarekomendować nową lekturę na rodzimym rynku wydawniczym dotyczącą kociego behawioryzmu. Czyli coś co jest dla każdego kociarza i miłośnika zwierząt jazdą obowiązkową. Dotychczas w tej dziedzinie mogliśmy liczyć na tłumaczenia (i to bardzo nieliczne ) wydawnictw zagranicznych (np. „Kocia magia” Jacksona Galaxy, „Kocie tajemnice” i „Koci detektyw” Vicky Halls, „Zaklinacz kotów” Clairre Besant, „Co twój kot próbuje ci powiedzieć” Arden Moore, „Zrozumieć kota” John Bradshaw, „Jak zrozumieć kota” Claire Arrowsmith). Brakowało aktualnej pozycji poruszającej temat kocich zachowań napisanej tutaj, w tym czasie, odpowiadającej na potrzeby polskiego rynku, bowiem jak widać choćby w samej przestrzeni internetu coraz więcej osób mających zwierzęta szuka porad i korzysta z usług kocich i psich behawiorystów. Coraz częściej leczenie pupila odbywa się równolegle u weterynarza i zoopsychologa przy obustronnej zgodzie i porozumieniu obu stron.

Autorka „”Co jest, kocie? czyli wszystko co musisz wiedzieć aby zrozumieć swojego kota” – technik weterynarii  Małgorzata Biegańska-Hendryk jest doradcą ds. kociego behawioryzmu i więcej informacji znajdziecie na stronie www koci behawioryzm – TUTAJ.

Miałam przyjemność  uczestniczyć w grudniu 2014 roku w Poznaniu w szkoleniu „Pomoc kotom i innym zwierzętom w potrzebie” prowadzonym przez autorkę tej książki i nie mając jeszcze w ręce tej publikacji polecam ją w ciemno. Premiera „Co jest kocie” miała miejsce 17 września br. czyli kilka dni temu. Książka jest dostępna na stronie wydawnictwa  Samo sedno (i na pewno trafi do innych księgarni np. empiku). Cena podawana na stronie wydawnictwa wynosi 32,90 zł. Jak podaje Autorka: […] poradnik powstał w jako zbiór przydatnych informacji, porad, ciekawostek i kocich historii, które, mam nadzieję, okażą się przydatne w codziennym obcowaniu z kocimi towarzyszami.

Patronat nad książką objął magazyn „Kocie sprawy” oraz portal Kocie porady behawioralne

Poniżej okładka książki.

[23.09.2015]

 

 

 

Los blogerki kociary

Posted by kotmonika under Blog, Kot, Latarnie morskie

Tak sobie tutaj zaglądacie Drodzy Czytelnicy – jedni z pewnością od czasu do czasu, inni regularnie, a jeszcze jest i taka grupa, która trafia tu jednorazowo w podążaniu za konkretnym tematem – i czytacie gotowe już posty. Ale zanim taki wpis powstanie jest ta faza, która polega na znalezieniu tematów, wyszukaniu i zebraniu informacji, zestawieniu tematycznie materiałów, sesja fotograficzna itp. itd.

To miłe etapy. Bowiem ja mam tak, że przyszłe tematy, które planuję tutaj przedstawić, zapisuje sobie przy różnych okazjach np. w pracy czy w domu podczas sprzątania. Takie karteczki trafiają pod magnesik na lodówkę i potem do nich sięgam i czytam co tam spontanicznie odnotowałam. Ale poza pisaniem blogu, którego głównym tematem są polskie i światowe latarnie morskie, jestem też właścicielką kota. A koty – jak wiadomo – uwielbiają towarzyszyć człowiekowi w wszelakich pracach i zajęciach domowych. Uczestniczą w nich aktywnie lub jako obserwatorzy. Nie inaczej jest z blogowaniem. Sama nie raz rozmawiałam z koleżankami kociarami, prowadzącymi kocie blogi i one również tego doświadczają. Kot czy kocie stado lubią być blisko podczas powstawania kolejnych postów. Dlatego dziś chciałabym Wam pokazać, że podczas wyszukiwania informacji na bloga powstają spontaniczne sesje fotograficzne takie jak np. te dwie kompozycje poniżej oraz, że mój kocur Error lubi być bardzo blisko w chwili, gdy ja stukam dla was kolejny tekst i obrabiam fotografie na Latarnicę.

Fot. Latarnica

[18.09.2015]

 

Jest takie miejsce w moim rodzinnym Poznaniu (zapewne i w innych dużych miastach są takie), gdzie znajduje się tzw pchli targ, na którym można – przy sporej dawce cierpliwości i przeszukaniu stert pudeł i zawartości straganów – znaleźć coś ciekawego dla siebie za bardzo okazyjną, czasami wręcz symboliczną cenę. U nas handlarze rozkładają swoje skarby na terenie tzw Starej Rzeźni, której już zabytkowe budynki zupełnie marnieją, na co spoglądam z wielkim bólem serca.

Na giełdę staroci namówiła mnie moja imienniczka, która jest posiadaczką przepięknych cudów upolowanych właśnie tam i m.in. na jarmarku świętojańskim. Jej porcelanowe cacka ogląda się z przyjemnością. A jeszcze przyjemniej pije się z starych filiżanek przepyszną kawę o czym miałam okazję przekonać się w minioną niedzielę. ika! – dziękuję za gościnę i przesmaczne lody z owocami!

Stara Rzeźnia wygląda dziś m.in. tak jak na zdjęciu poniżej. To jedna z lepiej zachowanych jej części. Fot. Latarnica.

Na pchli targ udałam się bez konkretnego nastawiania się na znalezienie jakichś cudów. Jeśli coś udałoby się wypatrzeć i upolować za rozsądną cenę to zamierzałam tą okazję wykorzystać. Moje radary nastawione były na tematykę latarnianą, morską i kocią. Niemal na samym początku moja towarzyszka grzebania w „skorupach” wypatrzyła ten kubek z niemiecką latarnią z Warnemünde, którą miałam okazję zwiedzać osobiście. A potem ja dostrzegłam kocią puszeczkę. Drobiazgi ale jak cieszą! Zwłaszcza kiedy ich cena to 2-3 zł za sztukę. Toż to prawdziwe okazje. Grzechem byłoby nie skorzystać! Poniżej kubeczek, który nie ma żadnych wielkich walorów estetycznych, ale dla mnie jest pamiątką sentymentalną bo z latarni poznanej z bliska i odwiedzonej. Bardzo ciekawe jest oznakowanie znajdujące się na jego spodzie. Fot. Latarnica.

Poniżej kubek porcelanowy z latarnią morską z Warnemünde, która została zbudowana w 1899 roku

Poniżej w tle : pierwsza laterna latarni  morskiej z Warnemünde

Poniżej interesujące oznakowanie spodu kubeczka

Poniżej latarnia w Warnemünde sfotografowana przeze mnie jesienią 2011 roku

Poniżej do kompletu prześliczna puszka z rudym kotem, fot. Latarnica

[08.07.2015]

PS. Moja cudowna koleżanka Monika, do kompletu obdarowała mnie wyjątkowym talerzem z motywem marynistycznym. Poniżej talerz z polskich Zakładów Porcelany Stołowej „Karolina” założonych w 1860 roku, ika! Dziękuję!!! To cudowny prezent niespodzianka!

Moja siostrzenica Hania wie, że jak gdziekolwiek jedzie – czy to w kraju czy zagranicę – ma być czujna w temacie kotów. Zawsze o mnie w drodze pamięta i jeśli nadarzy się okazja fotografuje napotkane mruczki. Dzięki jej czujności mogę wam dziś zaprezentować koty z dwóch rejonów świata – greckiej wysypy oraz z Turcji. W Grecji spotkała tylko tą jedną koteczkę, ale jak uroczą i fantastycznie umaszczoną. Mimo, że to kraj, który jak słyszałam, niemal zalany jest stadami miejscowych kotów.

fot. Hanna Żyto

[29.06.2015]

Poniżej kotka z Zakynthos – piękna tricolorka – wakacje 2015

Poniżej prezent przywieziony mi z Grecji – piękne dwie kocie podkładki pod kubki, Haniu dziękuje!!!

Poniżej koty z Bodrum w Turcji – wakacje 2014

 

Wiosna w kociarni

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Raz na jakiś czas jeżdżę do poznańskiego schroniska dla zwierząt zawieźć dary dla podopiecznych kociarni. Przy okazji tych wyjazdów ZAWSZE odwiedzam z przysmakami samą kociarnię i robię trochę zdjęć, aby je potem powrzucać na profil kota Errora na Facebooku i zachęcić do adopcji kotów aktualnie tam przebywających. Prezentowane poniżej zdjęcia są malutkim wyborem z kilku ostatnich odwiedzin, które miały miejsce w marcu i kwietniu. Część kotów znalazła już swoje domy stałe, ale ponieważ były tak fotogeniczne nie mogę się oprzeć pokusie i Wam je pokażę. Większość mruczków jest zawsze bardzo zainteresowana każdym gościem przekraczającym progi ich tymczasowego domu jakim jest schronisko. Wierzę, że w końcu nawet te zdawałoby się najmniej rokujące koty znajdą swojego człowieka. Wiele razy tak się już działo, że po naprawdę długim pobycie w kociarni ktoś się zakochiwał i brał do domu kota, który dotąd nie budził zainteresowania. Mam nadzieję, że coraz więcej osób myśli w ten sposób aby w pierwszej kolejności po zapadnięciu decyzji, że chce się mieć psa czy kota ruszyć do miejscowego czy najbliższego schroniska gdzie na nas ludzi czeka naprawdę dużo czworonogich przyjaciół. Wielu z nich w nowych już domach rozkwita w relacjach człowiek-zwierzę. Ale i dla wielu schronisko to wyrok. Tak dzieje się z kotami, które tam trafiają np po nagłej śmierci właściciela. One często się poddają, zapadają w depresje i rezygnują z chęci życia i współpracy z człowiekiem. Oto ogrom futrzanego szczęścia jaki mnie otacza ilekroć tam się udaję. To cudowne chwile i nic nie zastąpi obcowania z tak magicznymi stworzeniami jakimi są koty. Jeśli one obdarzają cię zaufaniem i czułością od chwili kiedy wchodzisz w progi ich terytorium wiedz że jest to ogromny dar i jesteś osobą wyróżnioną. I pamiętajmy, aby przyświecało nam to ważne hasło dotyczące wszystkich schronisk, przytułków, fundacji i domów tymczasowych: Nie kupuj! Adoptuj!

Fot. Latarnica

[15.05.2015]

Subscribe to LATARNICA