LATARNICA

Latarnie morskie, koty, słowo drukowane i coś więcej…

2 urodziny Frodo!

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Pamiętacie Frodo? Młodego kocurka z poznańskiego Antoninka? Gościł na łamach latarnicy kilkukrotnie. Mogliśmy obserwować na zdjęciach jak dorastał i piękniał. Z kota typowo domowego , początkowo wyprowadzanego na szelkach stał się lotem wychodzącym i niezależnym. Ale zawsze wraca do swoich Ludzi i domu. Wie, gdzie się na niego czeka i gdzie dostanie karmę i spore porcje czułości. Frodo obchodził teraz latem swoje 2 urodziny. Roczek również pokazałam wam na zdjęciach zatem nie mogło zabraknąć kilku migawek z kolejnych urodzin. Kolejną zmianą w życiu Frodo jest przyjaźń ze statecznym 16-letnik kocurem Tofikiem. Tofik mieszka w domu obok i oba koty czasami razem udają się na spacery do lasu. Starszy kot jest mentorem i wychowuje młodszego. Z pewnością podpowiada mu jak przerwać w tym skomplikowanym świecie i być silnym. Poniżej kilka ujęć z urodzinowym smakołykiem i starszy kocur Tofik.

Fot. Hanna Kniat

[23.09.2013]

Nie ma to jak przysmak ze świeczką!

Poniżej oba kocurki oraz 16-letni koci senior Tofik, ja widać obydwa są kotami chętnymi do głaskania i pieszczot

W tegoroczne wakacyjne miesiące (lipiec-sierpień) miałam dwukrotnie przyjemność być petsitterką w zaprzyjaźnionym domu z dwoma kotami. Dla nie wtajemnicznoych dodam, że zawód petsittera jest coraz bardziej popularny i pomału na trwałe wsiąka w naszą polską rzeczywistość. Jest to osoba (najczęściej odpowiednio wykwalifikowana) , która zawodowo zajmuje się opieką nad zwierzętami – albo dochodząc do domu, w którym na stałe mieszkają albo zabierając je do siebie. W przypadku kotów – do obowiązków petsitterki na pewno należy sprzątanie kuwety, podawanie posiłków, zabawa i jeśli zwierzę jest chore to również opieka jakiej wymaga taka jak podanie leku, konsultacja z weterynarzem w przypadku nawrotu choroby itp. Mnie akurat przypadły w opiece dwa chore koty. Ale mając na co dzień zwierzaka wymagającego stałej opieki i licznych bada oraz podawań wielu dawek leków nie było to dla mnie sporym problemem. Tym bardziej że schorzenia, na które cierpiały koty są mi znane podobnie jak cała procedura leczenia i opieki. Wiedziałam jakie zachowania są w porządku, co jest dopuszczalne, co może być niepokojące. Więc bez problemu zgodziłam się na kilkudniowe sesje z kotami. Jedynym utrudnieniem były dni tygodnia pracy, bowiem rano wystarczająco dużo czasu zajmuje mi oporządzanie mojego kota, a jeszcze musiałam iść do bloku obok i wykonać podobne procedury  przy obu kotach, ale samo obcowanie z tymi zwierzętami jest dla mnie tak przyjemne że nie czułam trudu wykonywania tych obowiązków. Z resztą obydwa kotki pojawiły się już na Latarnicy w dziale „Koty Czytelników”. Dziś chciałabym Wam pokazać trochę zdjęć kociaków jakie zrobiłam podczas chodzenia do ich domu. Przyzwyczaiły się do mojej obecności, chętnie podejmowały zabawę przez co były też bardziej wyluzowane i mogłam ze spokojem zrobić im zdjęcia. Po tym doświadczeniu poczułam, że gdyby tylko dało się z tego wyżyć chętnie zostałabym zawodowym kocim petsitterem. I ciszę się już na weekend po 20 września, bowiem znowu będe mieć pod opieką te dwa mruczące cuda. Poniżej Kropka (czarno-biała koteczka) i Tiger (bury kocurek). Fot. Latarnica

[13.09.2013]

Poniżej Kropka

Poniżej Tiger

Dziś z ogromną dumą prezentuję nowy dokocony dom. Znacie już z tego cyklu kota rezydenta czyli przecudnej urody syjamkę Tajkę. Tajka dotąd była jedynym kotem swoich Ludzi, ale od kilku tygodni wszystko się zmieniło. W ich i jej życiu pojawiła się mała Nataszka. Oddam głos właścicielowi, bo nikt piękniej nie opowiada o kotach niż ten kto jest z nimi najbliżej związany.

Nazywa się Holli ale my ją nazywamy Nataszka, jest Syberyjską kotką (Neva Masquarade) i ma prawie 4 miesiące. Cóż, nie ma się co rozpisywać, po prostu słodziak nieprzeciętny. Diabełek w futerku aniołka! Ale czego się spodziewać po kociaku którego ojciec nazywa się OZZY ! Po pierwszym szoku jaki przeżyła Tajka, że nie jest jedynym kotem na świecie – teraz gania się z Nataszką po całym mieszkaniu. Nie ma jeszcze wspólnego spania, lizania i miziania, ale nie ma też agresji. Są dotknięcia noskami, tolerancja, no i dzikie gonitwy inicjowane przez małą kotkę. Starsza ustępuje małej we wszystkim, co trochę niepokoi ale myślę, że Tajka musi się przyzwyczaić do kociego towarzystwa. Za to Nataszka próbuje naśladować Tajkę, czy to jak się ostrzy pazurki na drapaku, czy jak się napić prosto z kranu – jest jeden wielki ubaw.

A wszystko to doskonale ilustrują piękne fotografie. zatem popatrzcie a ja życzę temu domowi z dwoma kotami wiele satysfakcji i radości z obecności tych dwóch zwierzaków i długiego wspólnego życia! I gratuluję decyzji o drugim kotku.

[07.08.2013]

po lewej: Dzień Dobry, po prawej: Daj chrupka

po lewej: śpię, po prawej: jeszcze śpię

po lewej: kolacja?, po prawej: Drzemka

po lewej: Oj, nic przecież nie zrzucę, po prawej: Portrecik

po lewej: ale było pyszne , po prawej: Jak ta Tajka to robi?

po lewej: Nasze domki, po prawej: Daj buzi

po lewej: O! samolot, po prawej: Pora na zabawę

po lewej: Mucha, po prawej: To był ciężki dzień

Frodo – odsłona szósta – letnia

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Pamiętacie kocura Frodo z poznańskiego Antoninka? To już szósty odcinek z jego udziałem, ale mam niepowtarzalną okazję obserwacji jak zwierzak dorastał i dojrzewał bowiem kiedy pojawił się tutaj po raz pierwszy w cyklu Koty Czytelników był jeszcze maluszkiem. Frodo to kot wymarzony i wytęskniony. Zatem nie dziwi, że w swoim domku ma jak w raju.  Jak napisała mi jego właścicielka: […] wyrósł na prawdziwego kota bojowego. Jest wspaniałym myśliwym a swoje trofea przynosi pokazać domownikom. Mieliśmy już w domu ptaki i całą rodzinę myszy. Niestety swoje zdobycze goni po całym domu i zamęcza […] ale taka natura i nie możemy mu tego zabronić. Zrobiliśmy mu drzwiczki w drzwiach wejściowych więc jest całkiem swobodny. Wychodzi i wraca kiedy chce. Zazwyczaj dnie spędza śpiąc na fotelu lub kanapie a pod wieczór rusza na łowy i rekonesans.

Poniżej parę aktualnych zdjęć. Moją zwraca uwagę przepiękne umaszczenie tego salonowego tygrysa.

Fot. Hania Kniat

[31.07.2013]

Dziś kolejna odsłona cyklu Koty Czytelników. I nie będzie to dom, którego nie znacie. Otóż do prezentowanych już tutaj kotów o imieniach Pynsjung, Łatek  i Łaciol – warto poszukać we wpisach z tej serii – dołączyła teraz Cwana Baba nazywana czasami skrótowo Ruda. Ale niech was nie zmyli, że Ruda to całkiem typowy rudy kot. jak widzicie na zdjęciach to typowa tricolorka. A co napisała o niej opiekunka kotów Gosia?

 

Kocica przyszła do nas około 2 miesiące temu.  Jakimś babsko-kocim sposobem przekonała naszych ogrodowych chłopców, żeby dopuścili ją do michy. Trudno robi się jej zdjęcia, ponieważ jest bardzo ruchliwa. Na zdjęciach jeszcze nie widać, ale spodziewamy się małych rudzielców.

Fot. Małgorzata Kaliszan-Rohnka/ www.minerwa.net

[26.07.2013]

Dziś ze szczególnie drżącym sercem powracam do cyklu o Kotach Czytelników. To już 14 odsłona. Dlaczego są większe emocje? Bo tak się składa, że całkiem przypadkowo i spontanicznie stałam się wirtualną matką chrzestną jednego z bohaterów tego wpisu – kota Kaprysa. A jak do tego doszło? Otóż istnienie w przestrzeni Facebokowej  fan page’u kota Errora zainspirowało Panią Kapryska, aby i jemu zrobić profil i podzielić się z całym światem swoim cudownym niebieskim mruczkiem. I tak Pani zapatrzona w fotograficzne przygody kocura Errora w 2012 roku pokazała wszystkim jakie cudo skrywa w swoim domu. Tak narodziło się Kapryskowo – początkowo poświęcone jednemu kotu a od marca tego roku dwóm – bowiem Kaprys dostał dla towarzystwa siostrzyczkę – Aurę. A co pisze o swoich kotach Joanna?

Kaprys i Aura to kocie szczęście w kolorze nieba. Kaprys pojawił się w maju 2012 roku w domu swoich Dużych wraz z nadzieją, że są koty, których obecność nie spowoduje, że alergia Dużej wygra z miłością i marzeniem o mruczącym czworonogu. Zarówno nadzieja jak i czworonóg pozostali. A że z kotami jest jak z chipsami, czyli że nigdy nie kończy sie na jednym, rok później, tzn. w marcu  (2013 r.) do Kaprysa dołączyła Aura. Tak więc mamy w domu 8 puchatych nóg i mało, że rosyjskich to jeszcze niebieskich. Kaprys, ur. 3.04.2012 r. to  spokojny, stateczny i trochę płochliwy kocur. Aura, ur. 2.03.2012 r. – mała mizianka, której jak to kobiety, wszędzie pełno.

I całe szczęście, że oba koty mają takich Opiekunów, którzy zechcieli pokazać nam te piękne okazy w różnych sytuacjach.  Poniżej wybór kilkunastu zdjęć (a jak było trudno dokonać selekcji to tylko ja wiem!), ale wszystkich zainteresowanych zapraszam na: www.facebook.com/Kapryskowo. Asiu! Dziękuję za zgodę na publikację i za to, że jesteś i poza swoimi kocimi „dziećmi” jesteś tak otwarta i wrażliwa na potrzeby każdego innego mruczka.

Fot. Joanna Organek

[01.07.2013]

Koty Czytelników – Luna [vol. 13]

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Dziś pod szczęśliwą 13-stą odsłoną cyklu Koty Czytelników koteczka Luna spod Poznania. Z właścicielką Luny miałam kiedyś przyjemność pracować w jednej Firmie. Odwiedziłam też jej dom, kiedy nie było jeszcze w nim kotka, ale biegał tam całkiem sympatyczny psiak Alf. Pies chwilę mieszkał z kotem, ale w październiku ubiegłego roku dożywszy sędziwego wieku odszedł. Teraz w domu rządzi Luna. Jak widać po zdjęciach jej głównym hobby – ale to raczej najpopularniejsza pasja wszystkich kotów – jest spanie wszędzie i na wszystkim. Luna to młoda kotka i młoda mama. Ma ok. 1,5 roku i dała już światu swoje pierwsze potomstwo. To typowa znajda i „rasowy” dachowiec. Młode od Luny znalazły dobre domy, a ona sama mieszka teraz w dużym domu. Kotka ma bardzo duży aptety. Zostałó to jej zapewne z czasów biedy  – kiedy tułała się sama by ostatecznie znaleźć schronienie w garażu gdzie wydała na świat kocięta. Dlatego Luna – bywa, że jada na zapas jak chomik. Kiedy tak patrzę na Lunę widzę pewne podobieństwo do Errorka i mojego ulubionego Pim-Pima z blogu zkotami.pl. Ten pasiasty ogonek, łatki i biały brzuszek rozczulają mnie. Życzę Lunie i jej Pani, aby na każdym kroku czerpały radość z wzajemnej obecności i wspierały się na linii kot-człowiek i człowiek-kot. Bycie z tym zwierzakiem pod jednym dachem to wielka przygoda. Trzeba jednak poznać i zrozumieć kota charakter, naturę i nawyki aby nie dochodziło do konfliktów i nieporozumień. Wszystkie dobrego Kochane! Cieszę się, że zdecydowałaś się przygarnąć bezdomnego kota!

[19.02.2013]

Fotografie śpiącej  kotki Elżbieta Krenz, fot. Luny z synkami – Maciej Mazur.

Z przyjemnością powracam do cyklu prezentacji Kotów Czytelników. Dziś pora na Żniwiarza, który w listopadzie 2012 roku był tak miły i odwiedził osobiście Errorka. Żniwiarz to kot z rodowodem. Prawdziwy brytyjczyk z hodowli spod Zielonej Góry. Na stałe zamieszkuje w Poznaniu razem ze swoimi opiekunami – Kasią i Michałem. Trafił pod ich dach późną jesienią 2012 roku. Był marzeniem Kasi i przy pomocy Michała ono się ziściło. Szukali odpowiedniego kota i ostateczna decyzja zapadła, że będzie to kocurek z hodowli znalezionej w internecie, z którą osobiście się skontaktowali. Ten kot był sprzedany jako ostatni z miotu. Jak tłumaczyła właścicielka był najsympatyczniejszy ze wszystkich i chciała się nim jak najdłużej nacieszyć. Od tamtej pory ponoć zyskał już trzykrotnie na wadze, a z małej puchatej kuleczki wyrasta na wielkiego kota. Co do zmian jego upodobań i kształtowania się kociego charakteru mam na co dzień najświeższe wieści, bowiem z Michałem  pracuję w tej samej firmie. Żniwiarz potrafi być kochany, ale umie również dać nieźle w kość swoim opiekunom. Bywają zarwane nocki lub wczesne pobudki, bywają straty materialne i okupywanie dziwnych miejsc w mieszkaniu pod kątem drzemki np. siodełka rowerów, wieża stereo itp. Ale jak to kot – ma wiele zalet i one zdecydowanie dominują w codziennym kontakcie. Potrafi być bardzo wybredny  kulinarnie. Nawet najlepsza na rynku kocia karma złożona praktycznie z czystego mięsa może zostać przez niego odrzucona. Nie ma reguły. Ostatnio kocha wędki z piórkami i zaczyna się przyzwyczajać do nowego białego legowiska – prezentu, który początkowo zupełnie zignorował. Jak każdy mruczek kocha kartony. Jeszcze tego nie wie, ale planowany jest zakup eleganckiego drapaka całkiem sporych rozmiarów. Niechaj  poniższe zdjęcia tego słodziaka same do was przemówią.

Fot. Kasia i Michał

[06.02.2013]

Frodo – odsłona piąta – zimowa

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Z domowym tygrysem Frodo mam to szczęście, że na przestrzeni czasu mogłam go Wam pokazać od chwili gdy pojawił się w domu mojej koleżanki. Zobaczyliście jak dorasta i zmienia się z małego kociaczka w dużego domowego lwa salonowego. Ma to szczęście, że mieszka w domu i jest kotem wychodzącym. Te zimowe zdjęcia są najbardziej aktualnymi. Widać jak pięknie jest umaszczony i że poza typową kocią naturą zwierzaka niezależnego i chodzącego swoimi ścieżkami jest też kanapowcem i ozdobą domu.

Fot. Hanna Kniat

[07.01.2013]

Najpierw pojawił w cyklu Koty Czytelników jako malutki kociak, potem dwukrotnie pokazywałam jak dorastał by w sierpniowym wpisie ukazać się już nam jako całkiem spory kot –  samodzielny, wychodzący poza swój dom, mający swoje kocie – całkiem udane – życie. Dziś nadeszła pora świętowania bo Frodo spędził w swoim nowym domu rok i z tej okazji były smakołyki i świeczka urodzinowa. Kochany kocurze! Latarnica życzy wspaniałego życia u boku swoich – kochających cię bardzo – właścicieli. Bądź ich radością i ciesz swoją kocią naturą!

Fot. Hanna Kniat

[16.10.2012]

Przed imprezą trzeba się porządnie wyspać

… a potem już tylko świętowanie!

Tiger i Kropka w jednym mieszkali domu

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Oba prezentowane poniżej kotki były już opisywane w dziale Koty Czytelników. Należą do jednej rodziny choć mieszkają w różnych domach. Bywa tak jak teraz – że właściciele Kropki  wyjeżdżają w daleką podroż – i kotka jest zmuszona pobyć w tym czasie w domu zastępczym w towarzystwie Tigera. Jak podpytałam, koty generalnie nie wchodzą sobie w drogę, ale bywają takie chwile że w komitywie zaczynają zabawę albo rozstrzygają krótko i szybko swój własny koci spór. Oba koty mają zupełnie inne charaktery i nawyki. Różnią się również gabarytowo. Ale jak widać na zamieszczonych zdjęciach potrafią dzielić wspólne pasje – jak choćby tą do picia wody z akwarium, przemarszów po oparciach fotela i bieganiną za wstążeczką. Tym  razem kiedy przyszłam je odwiedzić Tiger jak nigdy był strasznie zainteresowany moją obecnością i przyniesioną siatką z zakupami, która z pewnością pachniała mu moim kocurem Errorem. To była rzadka okazja do pogłaskania go i nawiązania bliższego kontaktu, bowiem tak płochliwszego kota, stroniącego od ludzkiej ręki jeszcze nie znałam. kropka była mną bardziej zainteresowana z daleka, wolała z krzesła obserwować moją obecność, choć z tego co wiem lubi gości i lgnie do ludzi. Ma przepiękny ogon, który nigdy nie udaje się dobrze złapać na zdjęciu. Może innym razem, przy innej okazji…

Fot. Latarnica

[25.09.2012]

Poniżej portreciki, na których widać gdzie Kropka ma kropkę

Podczas nieobecności swoich właścicieli Kropka trochę osowiała i smutna… ale za wstążeczką to chętnie pogania

Oparcie fotela to doskonałe miejsce do ćwiczeń na równoważni, a akwarium z rybkami jest najlepszym wodopojem

Tiger jest zagorzałym fanem kartonów wszelakiej maści, teraz na topie są Jeżyki

W zabawie z wstążką Tiger jest mistrzem prędkości, ale po niej jest pora na relaks na puszystym dywanie

Podobnie jak Kropka systematycznie ćwiczy równowagę i uzupełnia brakujące płyny korzystając z akwarium

 

Dzisiaj w cyklu Koty Czytelników historia kota „przyszywanego” czy też „przysposobionego”. Ale to nie ludzie go oswoili i zaprosili, lecz kot sam sobie wybrał dom i zaczął go regularnie odwiedzać nie przejmując się zupełnie zwierzyńcem, który go już zamieszkuje i za nic mając uwielbiającego ganiać koty spaniela bretońskiego o imieniu Lady. Początkowo kotek uznawany był za kota, który się zgubił (niestety nie miał żadnej obroży czy identyfikatora) i bardzo pragnął znaleźć jakiś nowy dom. Lgnął do ludzi, śmiało wchodził do nieznanego domu, nawet robił sobie wycieczki na jego piętro. Stąd szybko zyskał imię Izydor, którym go przywoływano (reagował na nie) – gdyż łatwo pokonywał przeszkody –  łatwo przeciskał się przez drzwi by wejść do domu- Easy door czyli w przeniesieniu na imię Izydor. Poruszenie było wielkie – co zrobić z kotkiem, który przesiaduje na tarasie czy parapecie kuchennego ona i prosi łapkami o wpuszczenie. Ale tajemnica nagle pojawiającego się kotka szybko została wyjaśniona. Izydor okazał się kotem sąsiadki z posesji obok, która opiekuje się kilkunastoma kocimi znajdami i Izydor należał do tej dokarmianej tam paczki, ale był chętny do odwiedzania okolic i tak trafił na progi domu mojej siostry. teraz już wiadomo że to tylko gość, ale jest mile witany i zapraszany na pokoje. A pies, który tak szaleje na widok kotów, kiedy spotkał się oko w oko a raczej nos w nos z Izydorem nie wariował już na jego widok z pasją psa polującego. Kocur wykazał się zdecydowanym charakterem i odwagą, że wchodził na terytorium pilnowane przez łownego psa. Cóż koty umieją sobie poradzić w takich sytuacjach a poza tym jednym szybkim machnięciem pazurków i pozą ciała na szczotkę mogę skutecznie zniechęcić do siebie psa. Poniżej zdjęcia ze spotkania z psiakiem, dokarmianiem, próbami wejścia do domu oraz prośbami o otworzenie kuchennego okna.

Fot. Beata Żyto i Hanna Żyto.

[21.09.2012]

Ostatnio obrodziło w moje spotkania z kotami bliższych i dalszych znajomych, stąd dziś kolejna odsłona z serii Koty czytelników. Przedstawiam wam uroczą koteczkę w kolorach black and white, która nosi imię Kropka. Kocica mieszka w Poznaniu wraz ze swoimi opiekunami: Szymonem i Kasią. Miałam okazję osobiście poznać kotka i bardzo mi się podobała. Jest kontaktowa, lgnie do ludzi, nawet jak widzi kogoś pierwszy raz jest ciekawa nowych wrażeń  i chętnie przychodzi. W porównaniu do mojego Errora, którego waga zbliża się nieubłaganie do 6 kg, Kropeczka wydała mi się lekka jak piórko i drobna. A oto co o kotku opowiada jej właściciel – Szymon:

Kropka jest kotem który uwielbia fotele. Jeśli chcesz czytać w fotelu książkę musisz ją trzymać nad głową, bo kot na złość robi spacery po twoich kolanach i zostawia kłaki na literkach. Uwielbia kłaczyć wszędzie i wszystko. Uwielbia surową rybę, która rozbraja w okolicy 1 metra kwadratowego od miski. Kuwetę odwiedza zawsze wtedy, kiedy jesz, zasypiasz albo chcesz jeszcze pospać. Jest piękna i milutka i wykorzystuje ten fakt rozbrajając mnie. Kropka to świetny kiler. Zabije wszystkie owady w okolicy. Jest zmiennej natury: rozkłada się i daje tarmosić, ale za chwilkę już wgryza się w twoją dłoń. Ma piękne zielone oczy, na brodzie ma kropkę, i na uchu ma kropkę. Gdyby była kobietą miałaby na sumieniu wielu mężczyzn. Rasa Kropki to mieszaniec. Mama była wielkim Norwegiem Leśnym, a Tatuś heroicznym dachowcem. Kotka ma obecnie 5 lat.

Poniżej zdjęcia koteczki wykonane przez Szymona Ratajczaka.

Poniżej zdjęcia koteczki wykonane podczas naszego spotkania twarzą w twarz, fot. Latarnica.

[27.08.2012]

Stara prawda głosi, że co dwa koty to nie jeden i jeśli mieszkają w ducie to lżej człowiekowi, bo koty zajmą się sobą podczas nieobecności dwunogów. I tak bardzo często z jednego kota robią się dwa, a potem już idzie z górki, czego doświadczył niejeden miłośnik mruczków. Ale trudno się oprzeć kotom! I wiedzą o tym kociarze na całym globie. Dziś w cyklu Koty czytelników zajrzymy właśnie do domu, w którym pierwsze skrzypce graja para a nie jedynak. Mieszkają w Poznaniu i umilają życie Oli i Karola. Dzieli je różnica wieku, ale co tam – dają sobie jakoś radę. W końcu każdy kot jest inny.  Zatem poznajcie Lolę i Neo. Oto co mówi o swoich pupilkach ich pani – Ola:

Lola – zdecydowanie pasuje do niej określenie Mała Tygrysica. Z wiekiem z pewnością pozostanie Tygrysicą. Jestem przekonana, że w poprzednim wcieleniu była… światłem, bo prędkość z jaką się porusza bardzo je przypomina. Zaczepna, zadziorna i wszędzie jej pełno. Nikt tak jak ona nie naśladuje Kota ze „Shreka”, kiedy prosi o coś do pyszczka, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak są koty, które jedzą WSZYSTKO! Nie mniej i tak się kładzie zawsze na moim brzuchu – wydając z siebie odgłosy niczym licznik Geigera –  pomimo szlabanu na lodówkę. Lola została zabrana ze sklepu zoologicznego – z resztą nie miałam sumienia jej tam zostawiać, jak ją zobaczyłam. Siedziała w klatce z innymi dwoma kotami (a nie mogłam wziąć wszystkich). W sklepie gościu twierdził, że jest zdrowa, po kocim katarze, i nic jej nie jest. Jak poszłam z nią mimo wszystko do lekarza, okazało się, że sporo z nią mieliśmy  jeszcze do zrobienia, żeby doprowadzić ją do pełni zdrowia! Ale teraz jest już u nas i z tego co widzę, ma się dobrze. Poniżej Lola w kilku odsłonach życia domowego. Fot. Aleksandra Płońska

Neo vel. Neoś – czarny kocur, który zdecydowanie ma doskonałą karmę, ale tę duchową. Sądzę, że siedzi w nim ten Egipcjanin z „Siedmiu życzeń”. Patrzy na mnie tymi zielonymi migdałami, a ja mam wrażenie, że on wszystko rozumie – bynajmniej jego wrodzone cwaniactwo i wygodnictwo, pozwala mi tak myśleć. Zawsze w nocy pilnuje mi… głowy. Jest zdecydowanie, niezastąpionym przyjacielem! Neoś został przygarnięty z fundacji Agape Animali. Fot. Aleksandra Płońska

[15.08.2012]

Poniżej koci duet: Lola i Neo – przepiękne ujęcia dowodzące o wyższości posiadania 2 kotów nad jednym. I oczywiście po raz kolejny widać, że najlepsza drzemka i relaks to na blacie stołu lub w ludzkim łóżku. I na ma co z tym walczyć.

 

Frodo – odsłona trzecia

Posted by kotmonika under Blog, Kot

Kilka dni temu wróciłam do prezentowanej już kiedyś w serii Koty Czytelników – uroczej Tajki z Warszawy. Dziś nie druga, a już trzecia odsłona Frodo. W październiku 2011 pokazywałam wam malutkiego tygryska tuż po tym jak trafił do swojego nowego domu w poznańskim Antoninku. W kwietniu tego roku mogliście zobaczyć jak kocurek dorasta, a dziś odnajduje w nadesłanych najświeższych zdjęciach już niemal dorosłego, ukształtowanego kota. Jak donosi mi jego właścicielka: ostatnio namiętnie poluje na pasikoniki i ćmy i przynosi dumny zdobycze do domu. A sesja fotograficzna została wykonana pod nazwą  „Kot – Leniwiec”. Tak naprawdę Frodo jest jednak ukochanym domownikiem obu synów Autorki tych zdjęć – Mikołaja i Marcina. Z resztą nie omieszkali sami się z nim sfotografować. W końcu kot to najbliższa rodzina i ważny jej element. Frodo jest już kotem wychodzący. Nie tylko do przydomowego ogrodu, ale pozwala nawet sobie zapuścić się na drugą stronę ulicy i pójść w pobliski las. Życzymy kocurkowi zdrowia i samych ekscytujących przygód na łonie natury. Fot. Hania Kniat.

[01.08.2012]

PS. Jeśli nie jesteście nałogowymi widzami stacji Animal Planet to pewnie nie wiecie – a gorąco polecam: co wtorek o godz. 21.00 jest kolejny odcinek nowej serii programu Wszystko o kotach.  Stacja tak  zachęcała do oglądania nowej serii:

[…] Kolejna seria nietypowej encyklopedii kotów. Dowiemy się z niej prawie wszystkiego o tych domowych pupilach. Poznamy historię poszczególnych ras oraz ciekawostki na ich temat. Spojrzymy na cechy, temperament i umiejętności kotów. Przekonamy się, które z nich są przyjacielskie, a które wolą prowadzić samotny tryb życia. W serialu wystąpią weterynarze i czołowi eksperci felinologii oraz miłośnicy kotów. W tym odcinku poznamy kota, który jest etatowym pracownikiem zakładu pogrzebowego dla zwierząt. Do jego obowiązków należy pocieszanie właścicieli po utracie ukochanego pupila.

Charakterystyki poszczególnych ras są do obejrzenia na Youtube.com np rasa Ragdoll do  obejrzenia TUTAJ.


Subscribe to LATARNICA